choroba zazdrością zwana

13.07.08, 20:08
Pytanie brzmi czy jest ona uleczalna?

W moim przypadku jest chyba bezpodstawna, ale za to bardzo silna.
Chodzi o rzecz prostą. Kokietki otaczające mojego mężczyznę. Całkiem
nieznajome, przypadkowe dziewczyny. Kelnerki, kobiety idące ulicą.
Mam chyba dość ładne, regularne rysy twarzy, zgrabną figurę jednak jestem
bardzo naturalna. Maluję się delikatnie. Mój mężczyzna ogląda mnie na co dzień
bez makijażu. Ubieram się modenie, ale skromnie. Nie noszę się wyzywająco. Mam
naturalny kolor włosów, który daleki jest od koloru blond. Nie maluję
paznokci, nie noszę biżuterii. Tymczasem te wszystkie kolorowe dziewczyny z
biustami i pupami na wierzchu przyciągają wzrok i to zwłaszcza mój wzrok. To
bardzo męczące ale naprawdę jestem zazdrosna o te wszystkie dziewczyny, które
wyszły prosto z solarium. Sama uważam, że nie jest to mi do szczęścia
potrzebne, ale dowiedziałam się całkiem przypadkiem, że On lubi kobiety mające
taki styl. Kręcą go chyba takie wyzywające nieco dziewczęta, bo kobiety raczej
tak nie wyglądają. No i co ja mam zrobić? Nie mam zamiaru się zmieniać.
Podobam się sobie, jednak czuję się zagrożona w obecności tego typu pań.
Problem narasta, gdy taka dziewczyna jest jego znajomą, koleżanką lub byłą.
Zazdrość sprawia, że tracę dobre samopoczucie, zamykam się w sobie, staję się
nostalgiczna i zaczynam widzieć wszystko w czarnych barwach.

Czy mój przypadek jest odosobniony? Ma któraś z Was problem podobnej natury?
Jak sobie z tym radzić?
    • nouba Re: choroba zazdrością zwana 13.07.08, 21:27
      złotą klatkę sprawię ciiii, będę karmić owocamiii :)

      Wyluzuj. T z Tobą wraca do domu. Nie nakręcaj się, bo możesz pospuć
      coś fajnego.
    • figgin1 Re: choroba zazdrością zwana 13.07.08, 22:44
      newbigar napisała:
      > nieznajome, przypadkowe dziewczyny. Kelnerki, kobiety idące ulicą.
      > Mam chyba dość ładne, regularne rysy twarzy, zgrabną figurę

      Powtarzaj to sobie 100 razy dziennie. Chorobliwa zazdrość nie bierze sie z
      powietrza. Możesz w istocie mieć problem z samooceną. Może być też tak, że
      wyczuwasz coś nie teges w swoim związku i podświadomie tak reagujesz.
      Najważniejsze, że widzisz problem. Pozdrawiam.
    • menk.a Re: choroba zazdrością zwana 13.07.08, 22:51
      newbigar napisała:

      > Pytanie brzmi czy jest ona uleczalna?

      Choroby umysłu są najtrudniejsze do wyleczenia. :P

      >
      > W moim przypadku jest chyba bezpodstawna, ale za to bardzo silna.
      > Chodzi o rzecz prostą. Kokietki otaczające mojego mężczyznę. Całkiem
      > nieznajome, przypadkowe dziewczyny. Kelnerki, kobiety idące ulicą.
      > Mam chyba dość ładne, regularne rysy twarzy, zgrabną figurę jednak jestem
      > bardzo naturalna. Maluję się delikatnie. Mój mężczyzna ogląda mnie na co dzień
      > bez makijażu. Ubieram się modenie, ale skromnie. Nie noszę się wyzywająco. Mam
      > naturalny kolor włosów, który daleki jest od koloru blond. Nie maluję
      > paznokci, nie noszę biżuterii.

      Co za popis autopromocji.:DD

      Tymczasem te wszystkie kolorowe dziewczyny z
      > biustami i pupami na wierzchu przyciągają wzrok i to zwłaszcza mój wzrok. To
      > bardzo męczące ale naprawdę jestem zazdrosna o te wszystkie dziewczyny, które
      > wyszły prosto z solarium. Sama uważam, że nie jest to mi do szczęścia
      > potrzebne, ale dowiedziałam się całkiem przypadkiem, że On lubi kobiety mające
      > taki styl. Kręcą go chyba takie wyzywające nieco dziewczęta, bo kobiety raczej
      > tak nie wyglądają. No i co ja mam zrobić? Nie mam zamiaru się zmieniać.
      > Podobam się sobie, jednak czuję się zagrożona w obecności tego typu pań.
      > Problem narasta, gdy taka dziewczyna jest jego znajomą, koleżanką lub byłą.
      > Zazdrość sprawia, że tracę dobre samopoczucie, zamykam się w sobie, staję się
      > nostalgiczna i zaczynam widzieć wszystko w czarnych barwach.
      >
      > Czy mój przypadek jest odosobniony? Ma któraś z Was problem podobnej natury?
      > Jak sobie z tym radzić?

      Panie i panowie obstawiamy kogo wybierze delikwent: Dodę czy skromność ?:P

      Nie, nie mam tego problemu. Ja nie z sobą, a z innymi mam problemy.:DD
      • gweeny Re: choroba zazdrością zwana 13.07.08, 22:55
        ja stawiam na Dodę :D

        daję 10 zł :P
        • menk.a Re: choroba zazdrością zwana 13.07.08, 22:58
          gweeny napisała:

          > ja stawiam na Dodę :D
          >
          > daję 10 zł :P

          Przyjmuję zakłady. Kto jeszcze??? Na razie Doda prowadzi. Nikt nie ufa niewinnej
          skromności?:D
      • oposka Re: choroba zazdrością zwana 14.07.08, 10:42
        ale konkretnie co obstawiamy ?

        jednorazowe skoko w boko ?

        czy coś dłuższego

        bo to ważne w sumie
        • astarte-astarte Re: choroba zazdrością zwana 14.07.08, 11:36
          no wlasnie- na jednorazowy skok to stawiam na Dode
          na malzenstwo i dzieci- stawiam na 'skromnosc i naturalnosc'
Pełna wersja