lavishly-sad
14.07.08, 12:54
od ok 2 tygodni, czyli od konca roku akademickiego jestem ciagle rozdrazniona,
sfrustrowana itp.
1)zaczelo sie od tego ze chlopak z ktorym sie spotykalam, przestal miec ochote
mnie widywac, klamal ze jest zajety, lub ze pojechal do domu (a np moja
kolezanka widziala go w nocy na miescie, w czasie rzekomego wyjazdu). ja
glupia zdazylam sie zaangazowac w ten 'zwiazek', choc ogolnie rzecz biorac nie
bylam w tym facecie zakochana. teraz juz sie zupelnie nie widujemy bo
wrocilismy na wakacje do swoich domow oddalonych o 400km. z reszta i tak bym
sie z nim juz nie widywala...
2) od pazdziernika bede na V roku, pierwszy raz mialam mozliwosc zdobycia
stypendium naukowego w tej letniej sesji, zabraklo mi pol oceny... doluje mnie
to bo to byla ostatnia szansa na stypendium naukowe...
3)szukam pracy od ok 3 miesiecy. na razie oprocz pracy w barze nic ciekawego
nie udalo mi sie znalezc. odrzucilam te oferte bo posluchalam matki ktora
mowila, ze lepiej znalezc sobie jakas powazniejsza prace albo przyjechac do
domu i spedzic moje ostatnie jakby nie bylo wakacje w rodzinnych stronach.
pracy nie znalazlam wiec przyjechalam do domu.
w miedzyczasie mialam jedna rozmowe kwalifikacyjna do pracy ktora by mi
baaardzo odpowiadala ale oczywiscie 1 etap rekrutacji poszedl mi fatalnie. jak
teraz sobie to przypominam to az mi slabo...
kazdy problem z osobna, szczegolnie drugi, wydaje sie nieadekwatny do mojej
reakcji. kazdego dnia jak wstaje, pokrece sie po domu, powspominam sobie
ostanie tygodnie i musze sie powstrzymywac ostro zeby nie plakac. caly czas
przypominaja mi sie jakies drobne przykre wydarzenia. jestem rozgoryczona i
sfrustrowana, niemila dla rodziny. caly czas wale jakies przykre teksty. ze
znajomymi nie mam nawet ochoty sie spotykac. aha, i jestem sporo przed
okresem, takze to chyba nie hormony...
staram sie wypelnic jakos sobie czas, codziennie cwicze przez 1-2 godziny.
ogladam filmy, ucze sie niemieckiego ale dol nie mija... nie wiem czy jestem
taka slaba psychicznie czy ziarnko do ziarnka...
dziekuje tym, ktorym udalo sie i chcialo sie doczytac to konca...