Gość: An
IP: 195.117.244.*
28.09.03, 18:00
Mam problemy z moim facetem. On twierdzi, że ja jestem chorobliwie zazdrosna.
To wynik mojego szoku gdy dowiedziałam sie, że od trzech miesięcy utrzymuje
kontakty z byłą miłością. Zażądałam, by to skończył. Wściekł sie. On twierdzi,
że zazdrość jest czymś prymitywnym. Ja swojego samopoczucia nie odczuwam nawet
jako zazdrość, tylko smutek, upokorzenie, niepokój. Zresztą już sama nie wiem.
Jemu natomiast zazdrość jest obca. Twierdzi jej nie odczuwa, że nie każdy musi
ją odczuwać. Kurcze o co tu chodzi. Czy miłość bez zazdrości wogóle ma sens?