ranita_08
16.07.08, 13:49
Nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego jeśli mężczyzna deklaruje w
swoim środowisku (praca, przyjaciele, rodzina itp), że nie chce mieć
dzieci ( chwilowo lub w ogóle nie) to ludzie potrafią to
zaakceptować i w zasadze nie komentować, a przynajmniej nie
komentować agresywnie, negatywnie.
Jeśli natomiast kobieta (dodam szczęśliwa, spełniona, miła dla ludzi
i ogólnie lubiana za to jaka jest ) mówi pewnego dnia że nie chce
mieć dzieci spotyka się z nagłą falą agresji?
Tak jest właśnie w moim przypadku. Na dzień dzisiejszy nie chcę mieć
dzieci. Nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni. Nie martwię się
tym. Dodam, że sama nie krytykuję i nie mam abostulnie nic do ludzi
którzy dzieciaki mają. Mam wielu znajomych mających dzieci i lubię
zarówno ich jak i ich pociechy. Nie ma w moim zachowaniu nic
negatywnego. Po prostu nie chcę mieć własnych.
Zawsze kiedy coś takiego przy jakiejś okazji powiem zrywa się jakby
chmura gradowa. No bo jak to? Kobieta? Młoda? Musi być coś nie tak.
Fala stwierdzeń " jestes pewnie nieszczęśliwa" (nie prawda), " każda
kobieta musi mieć dziecko", " pewnie miałaś smutne dzieciństwo" (nie
prawda), " jesteś nienormalna" ( jakoś póki nie wiedzieli byłam
normalna), zobaczysz stara panna i do tego bezdzietna to wstyd (
jakiś koszmar).
Przy każdej okazji ( np. święta, imieniny) większość, choć wiedzą,
że tego nie chcę, składa mi życzenia " wyjścia za mąż wreszcie"
lub " posiadania dzidzi" . Jak na złość.
skąd się to bierze? Jak sobie z tym radzić??? Dlaczego bezdzietny
mężczyzna w moim wieku jest akceptowany a ja nie?
Tylko proszę o nie atakowanie moich decyzji. Są moje. :-))