maruika
21.07.08, 18:37
rok temu, zakonczyłam znajomosc z pewnym facetem, żałuje bardzo tego
co zrobiłam, ale nie chcialam rozbic rodziny..kochałam go..Znajomosc
zakonczona. Koniec rozdziału. Natomiast nie dały mi spokoju jego
slowa. to co mowil o żonie. Wiem, naiwna.Uwierzyłam, ze on nie jest
z tych, ktorzy klamia o nieudanym małzenstwie i żonie, ktora "chyba
to nie ta jedyna" ...Chciałam poznać prawde...Ale tak,zeby nikt sie
nie dowiedział..Zdobyłam jej nr gg, jego zona ma konto na popularnym
portalu....Zalozylam nowe gg, podałam sie za faceta....W jej wieku.
TAka znajomosc, do pogadania, udalam , ze mam problemy, ze chce
pogadac, a na portalu, widzialam ją i ze kogos mi przypomina, troche
komplementow i ...zaufała mi. RAczej myslalam, ze to nie wypali, ze
zignoruje..ale ona naiwnie uwierzyła mi ze jestem facetem. Naiwna
jak but, jak ja:(
Powiedziala, ze chetnie z kims pogada, ze fajnie mieć kogos do
wyzalenia....Sprytnie wypytywalam o jej męża..jaki jest w domu..i
przezylam szok. Jedyne co sie zgadza to to ze jest uparty i ma
ciezki charakter. reszta...to wszytsko kłamstwo co mowił...
Jego żona to miła, otwarta kobieta, wybacza wiele, naiwna, sama
twierdzi, ze ma dobre serce i dostaje za to po tyłku. On jej wcale
nie krzywdzi...Codziennie mowi, ze ją kocha, całuje jak wychodzi do
pracy, kupuje jej i dziecku wszystko, a sam nie chce nic.....Ideł.
Tylko mnie miał na boku....Tego chciał..