Niezobowiązujący seks...

10.01.02, 13:20
Zapytałam na forum seksuologicznym, zapytam i tu, więc:
Ktoś złozył mi propozycję niezobowiazujacego seksu. Mam ochotę to zrobic,
pamietając, że to ryzykowna sprawa, więc prezerwatywy, i chyba tabletki tez.
Ale to byłby moj pierwszy raz. Jak się będę czuła juz po? Ten chlopak mi sie
podoba, a ja jemu, tylko tyle i nic więcej. Warto?
    • Gość: darek_74 Re: Niezobowiązujący seks... IP: 192.168.0.* 10.01.02, 13:26
      zważywszy na to że będzie to Twój pierwszy raz chyba nie warto, ale wybór
      należy do Ciebie, nie rozumiem tylko dlaczego ma to się odbyć bez prezerwatywy
      • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 13:28
        Na pewno z prezerwtywą (bo AIDS) i z czyms innym, zeby nie bylo ryzyka ciazy.
        • tijo Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 13:31
          Nie rób tego kidyś w przyszłości jak kogoś bardzo pokochasz możesz tego żałować
          a tym bardziej że ma to być pierwszy raz, więc zrób to z kimś kogoś będziesz
          kochać.
          • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 13:44
            Ale nie mam nikogo. A jestem samotna. Nie wiem, czy to lekarstwo an samotność,
            ale mam po prostu ochote na seks. Tylko nie wiem, jak sama zareaguje na to
            wszystko, juz po.
            • Gość: goga Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 13:49
              nessuna napisał(a):

              > Ale nie mam nikogo. A jestem samotna. Nie wiem, czy to
              lekarstwo an samotność,
              > ale mam po prostu ochote na seks. Tylko nie wiem, jak
              sama zareaguje na to
              > wszystko, juz po.

              Jak nie jestes pewna ze chodzi tylko o seks natomiast ten
              mezczyzna jest tego pewien to mozesz czuc zle.

            • tijo Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 13:56
              nessuna napisał(a):

              > Ale nie mam nikogo. A jestem samotna. Nie wiem, czy to lekarstwo an samotność,
              > ale mam po prostu ochote na seks. Tylko nie wiem, jak sama zareaguje na to
              > wszystko, juz po.

              A ja myśle że tak naprawdę nie masz ochoty tylko kieruje tobą ciekawość jak to
              będzie. Pierwszy raz nie jest przyjemny dlatego radzę zrobić to z kimś kogoś
              będziesz kochać i kto da ci dużo uczucia już po. Ale to jest tylko moje zdanie. A
              tak z ciekawości ile masz lat że tak się spieszysz?

              • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:00
                Na pewno nie naście. Rzecz w tym, ze czekalam bardzo dlugo. I juz dluzej po
                prostu nie moge.
                • tijo Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:03
                  No to rób jak uważasz. A czy on będzie czuły?
                • Gość: ves Re: Niezobowiązujący seks... IP: 213.25.71.* 10.01.02, 15:58
                  o ile nie nabierzesz do tego odpowiedniego dystansu, możesz się czuć po
                  wszytskim bardzo źle, nie ma sensu robić tego tylko dlatego, że długo czekałaś
        • Gość: darek_74 Re: Niezobowiązujący seks... IP: 192.168.0.* 10.01.02, 13:35
          no tak musisz się zastanowić czy chodzi Ci o sam fakt aby przeżyć ten pierwszy
          raz czy też o zaspokojenie potrzeby seksualnej i sprawienie sobie przyjemności,
          a AIDS bym się tak nie przejmował, chociarz prezerwatywę warto założyć unikaj
          tylko Unimila :))
    • Gość: ewa Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 13:33
      poczekaj na milosc, sa nawet faceci, ktorzy na to czekaja.To tak ode mnie, ale
      nie chce ci nic narzucac.
      Kiedy� moj ekschlopak, z ktorym zreszta nie spalam,powiedzial mi - warto
      poczekać, zwlaszcza jak kogos kochasz.
      • Gość: goga Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 13:47
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        > poczekaj na milosc, sa nawet faceci, ktorzy na to
        czekaja.To tak ode mnie, ale
        > nie chce ci nic narzucac.
        > Kiedy moj ekschlopak, z ktorym zreszta nie
        spalam,powiedzial mi - warto
        > poczekać, zwlaszcza jak kogos kochasz.

        Ewa, a jesli ta milosc przyjdzie do czlowieka pozno?
        Kiedys tez tak myslam i dosc dlugo czekalam, az w koncu
        ciekawosc wziela gore i jednak moj pierwszy raz byl bez
        milosci. Natomiast z mezczyzna, ktory mi sie podobal,
        ktorego lubilam i mialam do niego zaufanie. Pozostawil
        bardzo mile wspomnienia. Milosc przyszla do mnie pozniej.
        Ale tamtego nie zalowalam ani przez chwile. Jesli chodzi
        o seks to nie ma porowania- seks w polaczeniu z miloscia
        to zupelnie inny wymiar i jest o niebo przyjemniejszy niz
        seks bez milosci. Ale bez milosci ... tez moze byc
        przyjemnie. Pewnie zaraz posypia sie listy potepiajace
        mnie i wyzywajace od dziwek wiec od razu odpisze- nie
        chodze do lozka z kim popadnie i nie mialam wcale duzej
        ulosci partnerow seksualnych. Tylko naprawde nie widze
        nic zlego w uprzyjemnieniu sobie zycia w momenci gdy sie
        nie jest w nikim zakochanym- pod warunkiem ze nikogo nie
        krzydzwi, sprawa jest jasna dla obu stron i wie sie
        samemu na pewno,ze chce sie tylko seksu.
        Czy to naprawde bardzo zle tak myslec?
        • darek_74 Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 13:49
          tak jest że facet który ma dużo kobiet nazywany jest niezłym ogierem, a kobieta
          k....ą
        • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 13:51
          Wlasnie. Czekalam na milosc, czekam na milosc, ale ona nie przychodzi. Jak ja
          kocham, to nie jestem kochana. A jak wiem, ze mnie, powiedzmy, ktos adoruje, to
          nie zawsze odwzajemniam to zainteresowanie. A teraz jest tak, ze on podoba sie
          mi, a ja jemu. No i ta ochota na seks. Chce poczuc mezczyzne. Czy to takie
          dziwne i nienormalne?
          • Gość: goga Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 13:54
            Moim zdaniem to absolutnie normalne.
            • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 13:58
              Kiedy mowie, ze mi zalezy na kims, ze ta osoba jest dla mnie wazna, to faceci
              pierzchaja, jak bym planowala date slubu. Bo mi zalezy na byciu z kims, ale tym
              razem patrze na tego kogos tylko przez pryzmat pociagu seksualnego. Nic wiecej
              nie bedzie. Seks. Mam nadzieje, ze czuly.
          • darek_74 Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:02
            nessuna napisał(a):

            > Wlasnie. Czekalam na milosc, czekam na milosc, ale ona nie przychodzi. Jak ja
            > kocham, to nie jestem kochana. A jak wiem, ze mnie, powiedzmy, ktos adoruje, to
            >
            > nie zawsze odwzajemniam to zainteresowanie. A teraz jest tak, ze on podoba sie
            > mi, a ja jemu. No i ta ochota na seks. Chce poczuc mezczyzne. Czy to takie
            > dziwne i nienormalne?
            to nie jest nienormalne nienormalni są ludzie którzy tak myślą

            • tijo Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:04
              No widzisz darek a ty mówisz że kobiety są oziębłe.
          • Gość: ves Re: Niezobowiązujący seks... IP: 213.25.71.* 10.01.02, 16:04
            nessuna napisał(a):
            A teraz jest tak, ze on podoba sie
            > mi, a ja jemu. No i ta ochota na seks. Chce poczuc mezczyzne. Czy to takie
            > dziwne i nienormalne?

            jak najbardziej normalne, ale musisz mnieć dystans, jeśli z góry wiadomo, że to
            tylko łóżko i nic więcej - bo po co masz później cierpieć
            powodzenia!

        • Gość: Michal Re: Niezobowiązujący seks... IP: 213.241.35.* 10.01.02, 13:58

          wszystko jest dozwolone jeżeli sprawia przyjemność dwojgu i jeżeli nie krzywdzi
          jednego z partnerów to jest dopuszczalne.. moim zdaniem..
          • Gość: taramzes Re: Niezobowiązujący seks... IP: 195.116.95.* 10.01.02, 14:01
            no to do dzieła !!
            czas ucieka...
            • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:05
              Mozesz ze mnie kpic. Ale faktycznie czuje sie tak, jak by zycie wystawilo mnie
              do wiatru. Chcialam kochac, ale dla tych, ktorych kochalam, moje uczucia byly
              bez znaczenia. Byl jeden, ktory kochal mnie, ale ja nie moglam go pokochac.
              Zreszta, przeciez nie mozna kochac na sile i wbrew sobie. No i ten seks, jak
              refren. Wszedzie go pelno. I moje cialo sie upomina o swoje. Jestem tylko
              czlowiekiem, z krwi i kosci, z rzadz i z pragnien. Mam im przeczyc, udawac, ze
              nie pozadam, czasem tylko cialem?
              • Gość: kelly Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 14:13
                Ja na Twoim miejscu bym to zrobiła. Czasami z takiego niezobowiązującego seksu
                wychodzi prawdziwa miłość. A miłość bez seksu jest do bani. I sama
                prezerwatywa wystarczy. Powodzenia! Napisz jak było.
              • Gość: goga Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 14:16
                nessuna napisał(a):

                > Mozesz ze mnie kpic. Ale faktycznie czuje sie tak, jak
                by zycie wystawilo mnie
                > do wiatru. Chcialam kochac, ale dla tych, ktorych
                kochalam, moje uczucia byly
                > bez znaczenia. Byl jeden, ktory kochal mnie, ale ja nie
                moglam go pokochac.
                > Zreszta, przeciez nie mozna kochac na sile i wbrew
                sobie. No i ten seks, jak
                > refren. Wszedzie go pelno. I moje cialo sie upomina o
                swoje. Jestem tylko
                > czlowiekiem, z krwi i kosci, z rzadz i z pragnien. Mam
                im przeczyc, udawac, ze
                > nie pozadam, czasem tylko cialem?

                Juz napisalam jak bylo w moim przypadku i niczego nie
                zaluje. Ale nie moge Ci zagwarantowac ze Ty nie bedziesz
                zalowala. Nie wiem jaka jestes osoba. Na ile jest ryzyko
                ze tym seksem chcesz pi prostu zabic samotnosc. Na ile
                ufasz temu facetowi. Na ile jestes w stanie poradzic
                sobie z ewentualna mozliwoscia, ze Ty sie w nim zakochasz
                a on tego nie odwazjemni. Nie jestes nastolatka wiec
                wnioskuje ze raczej wiesz czego chcesz. A poza tym, zycie
                czasami plata figle- moze znajdziesz milosc prawie zaraz
                po i bedziesz Ci jednak zal ze nie poczekalas miesiac
                dluzej. A moze nie. Przemysl to sobie dobrze. Chce tylko
                Ci napisac ze dobrze Cie rozumiem i absolutnie nie
                potepiam.
                • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:21
                  Gość portalu: goga napisał(a):

                  > nessuna napisał(a):
                  >
                  > > Mozesz ze mnie kpic. Ale faktycznie czuje sie tak, jak
                  > by zycie wystawilo mnie
                  > > do wiatru. Chcialam kochac, ale dla tych, ktorych
                  > kochalam, moje uczucia byly
                  > > bez znaczenia. Byl jeden, ktory kochal mnie, ale ja nie
                  > moglam go pokochac.
                  > > Zreszta, przeciez nie mozna kochac na sile i wbrew
                  > sobie. No i ten seks, jak
                  > > refren. Wszedzie go pelno. I moje cialo sie upomina o
                  > swoje. Jestem tylko
                  > > czlowiekiem, z krwi i kosci, z rzadz i z pragnien. Mam
                  > im przeczyc, udawac, ze
                  > > nie pozadam, czasem tylko cialem?
                  >
                  > Juz napisalam jak bylo w moim przypadku i niczego nie
                  > zaluje. Ale nie moge Ci zagwarantowac ze Ty nie bedziesz
                  > zalowala. Nie wiem jaka jestes osoba. Na ile jest ryzyko
                  > ze tym seksem chcesz pi prostu zabic samotnosc. Na ile
                  > ufasz temu facetowi. Na ile jestes w stanie poradzic
                  > sobie z ewentualna mozliwoscia, ze Ty sie w nim zakochasz
                  > a on tego nie odwazjemni. Nie jestes nastolatka wiec
                  > wnioskuje ze raczej wiesz czego chcesz. A poza tym, zycie
                  > czasami plata figle- moze znajdziesz milosc prawie zaraz
                  > po i bedziesz Ci jednak zal ze nie poczekalas miesiac
                  > dluzej. A moze nie. Przemysl to sobie dobrze. Chce tylko
                  > Ci napisac ze dobrze Cie rozumiem i absolutnie nie
                  > potepiam.

                  Ja tez tak czasem mysle, ze jak to zrobie, tylko dla seksu, to spotkam uczucie i
                  pojawi sie zal, ale przeciez nie mam pewnosci, ze tak bedzie. Moge tak czekac
                  cale zycie, a juz troche przeczekalam. Takie myslenie wlasnie powoduje ze dotad
                  odrzucalam mysl o seksie dla seksu. Ale staje sie coraz bardziej niecierpliwa.
                  Czekanie mnie zaczyna dobijac. Jestem sfrustrowana i zla.
              • far_side Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:19
                Nessuna, nie wiem, ile masz lat, nie wiem, jak długo czekasz...
                Ja też czekałam i czekałam i już mi się wydawało, że się nigdy nie doczekam, że
                ten seks wszędzie koło mnie, że wszyscy już to mają za sobą. Też miałam
                propozycję seksu bez zobowiązań, i to z kimś naprawdę mi bliskim, z osobą, z
                którą wiele mnie łączyło. I niewiele brakowało, a bym to zrobiła, i pewnie bym
                nie żałowała, bo czego tu żałować. Ale pomyślałam sobie- a jeśli ten koleś
                odwróci się do mnie plecami i zaśnie już po wszystkim? Dla niego to miała być
                bułka z masłem, dla mnie- pierwszy raz. I odmówiłam mu. Ale się wkurzył ;-)
                naprawdę na mnie leciał...
                A ja poczekałam jakiś czas, naprawdę niedługi, raptem miesiąc, i oto nagle, z
                nieba prawie że, spadł mi inny facet. Taki, który się we mnie zakochał, który
                mnie szanuje, który też na mnie leci i taki, któremu zależało na tym, żeby mi
                było dobrze. Z nim też nie zrobiłam tego od razu- kiedy go poznałam jakoś
                przestało mi się spieszyć. Ale kiedy wreszcie miałam za sobą pierwszy raz
                pomyślałam sobie, że dobrze, że nie przespałam się wtedy z tamtym, chociaż mi
                się podobał i na niego leciałam. Dobrze, że poczekałam na tego, bo takie
                poczucie bliskości, jakie miałam z tym człowiekiem w tym właśnie momencie,
                warto dzielić z osobą, na której Ci naprawde zależy i której naprawdę zależy na
                Tobie.
                Jak chcesz o tym pogadać to napisz do mnie. Kurcze, czuję się jak Kasia z
                Bravo ;-) ale nie chce tutaj wywlekać dokładniejszych szczegółów z mojego życia
                erotyczno- uczuciowego..
                • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:26
                  Nie chodzi o to, ze inni to robia. Chodzi o to, ze ja chce to robic. Chce. Mam
                  nadzieje, ze on bedzie na tyle kulturalnym i taktownym kochankiem, zeby biorac
                  przyjemnosc, obdarowac nia i mnie, i ze nawet jesli "po" nie powie "kocham", to
                  tez nie zasnie, odwracajac sie do mnie tylkiem. Mam nadzieje, ze to bedzie gra,
                  ale na przyzwoitym poziomie. Ja sprobuje odwzajemnic sie tym samym. Nie ma
                  uczucia, ale jest pozadanie i pragnienie, zeby anm obojgu bylo po prostu
                  dobrze. Tylko co potem bede myslec o sobie. O to sie troche niepokoje.
                  • far_side Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:40
                    Nessuna, z tego, co tu piszesz to wynika raczej, że chcesz uczucia. Oczywiście,
                    seksu też, ja rozumiem, naprawdę sama tak miałam. Może się okaże, że koleś nie
                    odwróci się do Ciebie tyłkiem, oby się nie odwrócił. Ale jeśli? jak wtedy
                    będziesz się czuła? A jeśli rano wszysko Cię będzie w środku bolało (nie mówię,
                    że koniecznie musi, ale może) a on zamiast pogłaskać Cię po głowie i przytulić
                    powie "dobra mała, czas do pracy" wyjdzie i tyle go zobaczysz? Albo nawet nie
                    doczeka do rana, tylko wyjdzie o 3.00 a ty zostaniesz sama, dokładnie tak sama
                    jak byłaś tego ranka?
                    Dziewictwo to niby tylko kawałek skóry, a sex to przereklamowana sprawa. Ale co
                    z tego, skoro jeśli ktoś Cię wtedy potraktuje nie tak, jak powinien, możesz to
                    zapamiętać do końca życia?
                    I jeszcze jedno- kropka ma rację z tym zakochiwaniem się. Bardzo łatwo się
                    zakochać w osobie, z którą się straciło dziewictwo, zwłaszcza wtedy, kiedy
                    czekało się tym już tyle czasu...
                    • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:46
                      far_side napisał(a):

                      > Nessuna, z tego, co tu piszesz to wynika raczej, że chcesz uczucia. Oczywiście,
                      >
                      > seksu też, ja rozumiem, naprawdę sama tak miałam. Może się okaże, że koleś nie
                      > odwróci się do Ciebie tyłkiem, oby się nie odwrócił. Ale jeśli? jak wtedy
                      > będziesz się czuła? A jeśli rano wszysko Cię będzie w środku bolało (nie mówię,
                      >

                      To wszystko prawda, mam tego swiadomosc, dlatego pytalam, czy warto. Siedze przy
                      tym cholernym kompie i rycze jak bobr. Inaczej to sobie kiedys wyobrazalam. Ale
                      wszystko jest na opak. Takiego scenariusza nie przewidzialam. Myslalam, ze bede,
                      jak srednia krajowa: zakocham sie, zrobie to przed czy po, ale z milosci. Ale
                      figa z makiem. Ja nawet nie wiem, jak ten zwyczajny seks smakuje. Bo uczcucia,
                      zwlaszca ich nieodwzajemnianie, z tym sie chyba uporam, wciaz sie w ty cwicze.
                      Nie kochaja mnie ci, ktorych kocham ja. A tego faceta nie kocham. Chodzi pozywke
                      dla ciala.
                      > że koniecznie musi, ale może) a on zamiast pogłaskać Cię po głowie i przytulić
                      > powie "dobra mała, czas do pracy" wyjdzie i tyle go zobaczysz? Albo nawet nie
                      > doczeka do rana, tylko wyjdzie o 3.00 a ty zostaniesz sama, dokładnie tak sama
                      > jak byłaś tego ranka?
                      > Dziewictwo to niby tylko kawałek skóry, a sex to przereklamowana sprawa. Ale co
                      >
                      > z tego, skoro jeśli ktoś Cię wtedy potraktuje nie tak, jak powinien, możesz to
                      > zapamiętać do końca życia?
                      > I jeszcze jedno- kropka ma rację z tym zakochiwaniem się. Bardzo łatwo się
                      > zakochać w osobie, z którą się straciło dziewictwo, zwłaszcza wtedy, kiedy
                      > czekało się tym już tyle czasu...

                    • Gość: goga Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 15:05
                      Rownie dobrze mezczyzna o ktorym bedziesz myslala ze to
                      ten jedyny moze sie okazac nim nie byc i zaraz po
                      seksie stracic zainteresowanie. Udawal zakochanego, bo
                      tylko tak mogl cos osiagnac. Mnie sie to nie
                      przytrafilo ale mojej kolezance jak najbardziej. I to
                      dopiero boli. W seksie bez zobowiazan jest przynajmniej
                      pewna uczciwosc. Z gory wiadomo ze to nie milosc tutaj
                      chodzi.
    • kropka! Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:12
      Nie warto, naprawdę, pomyśl o tym jak będziesz czuła się po...kac moralny itp.
      A co będzie jeśli się w nim zakochasz, a on nie odwzajemni Twojego uczucia,
      będzie ból, gorycz, rozczarowanie, żal, będziesz mieć potem pretensje do samej
      siebie, że do tego doszlo bez odrobiny uczucia.Tak to bywa, że przeważnie sex
      zbliża ludzi do siebie, ale gdy wyłącznie jednostronnie, jest wtedy źle.
      Ale oczywiście zrobisz jak zechcesz...
      • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:15
        Nie zakocham sie w nim. Nic o nim praktycznie nie wiem, poza tym, ze mi sie
        podoba, ja jemu i ze chce sie ze mna przespac. A ja z nim wlasnie chyba tez.
        Uprzedzam, ze nie jest zonaty, wiec bede ta trzecia. Bardziej zalezy mi na
        seksie niz na nim.
        • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:17
          NIE bede ta trzecia. Zjadlam slowko i wyszly glupoty. On i ja jestesmy wolnymi
          ludzmi. Interesuje nas seks.
          • kropka! Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:29
            ale tego nigdy nie wiesz, czy sie nie zakochasz...uczucie przychodzi przeważnie z
            nienacka niestety i to w najmniej oczekiwanym momencie.

            nessuna napisał(a):

            > NIE bede ta trzecia. Zjadlam slowko i wyszly glupoty. On i ja jestesmy wolnymi
            > ludzmi. Interesuje nas seks.

            • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:33
              Wiem, ze zycie bywa przewrotne, ale ja juz nie chce czekac. Bo na co? Budze sie
              rano i mysle: ten dzien znowu przezyje sama i na wieczor nikt nie powiem, tak
              bardzo cie pragne, zrobmy to! Wieczorem zasypiam sama. Czasem jakis samotny
              orgazm. A ten mezczyzna mowi, ze chce to zrobic ze mna. Wierzcie mi, nie chce
              sie w nim zakochiwac i nie oczekuje tego od niego. Mam problem, bo chce to
              zrobic nie liczac na uczucia, chce to zrbic, zeby zaspokoic cialo.
        • tijo Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:22
          nessuna napisał(a):

          > Nie zakocham sie w nim. Nic o nim praktycznie nie wiem, poza tym, ze mi sie
          > podoba, ja jemu i ze chce sie ze mna przespac. A ja z nim wlasnie chyba tez.
          > Uprzedzam, ze nie jest zonaty, wiec bede ta trzecia. Bardziej zalezy mi na
          > seksie niz na nim.

          Tak naprawdę nie wiesz czy sie nie zakochasz ja też tak myślalam a jednak się
          zakochałam no i jesteśmy ze sobą już 7 lat. Tylko ja też byłam jego pierwszą
          dziewczyną. Mam nadzieję że u was też się tak skończy czego życzę ci z całego
          serca.Pozdrawiam!

          • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:29
            Prosze nie. Bez takich zyczen. Bo znow popadne w magiczne myslenie. Tym razem
            chodzi mi tylko o seks. Akceptuje jego fizycznosc. Dlatego chce sprobowac.
      • Gość: taramzes Re: Niezobowiązujący seks... IP: 195.116.95.* 10.01.02, 14:15
        nesuna !!warto !!bzykanie jest wspaniałe !!tylko musi być oprawa odpowiednia,
        no i gra wstępna, jak głuszce..
        • far_side Re: Niezobowiązujący seks...do gogi i nessuny 10.01.02, 14:22
          No właśnie, no właśnie! Ja tak miałam- dokładnie miesiąc później spotkałam tego
          właściwego...
        • Gość: Katz Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.unregistered.formus.pl 10.01.02, 14:25
          Jak ktoś powiedział "Lepiej jest grzeszyć i potem żałować, niźli żałować, że
          się nie grzeszyło..."
          • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:39
            Jeszcze rok temu bym sie pewnie obruszyla, ze jak ta mozna, gdzie uczucia, ale
            dzis, dzis sie pod tym podpisuje. Chce zaspokoic glod ciala, skoro glodu uczuc
            nie daje rady.
        • Gość: Michal Re: Niezobowiązujący seks... IP: 213.241.35.* 10.01.02, 14:41

          pamiętaj jednak o tym że głuszce marnie kończą w czasie swoich toków kiedy są
          głuche i slepe na otoczenie a w głowie mają tylko jedno..
          • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:50
            Oj Michal, Michal, czego Ci zyczyc? Zebys poczul to, co teraz czuje? Myslisz,
            ze mi nie zalezy na uczuciach. Zalezy. Ale czas stawic czola prawdzie: nie
            spotkalam tego wlasciwego, spotkalam innego, ktory mi sie podoba, chce wiec isc
            z nim do lozka. Poddalam sie. Cholernie banalne.
            • Gość: Michal Re: Niezobowiązujący seks... IP: 213.241.35.* 10.01.02, 14:53
              podoba mi się takie Polskie powiedzenie"krew nie woda majtki nie pokrzywy"
              bardzo dobrze rozumiem Twoje cierpienie pozostaje życzyć najwspanialszych
              uniesień i powodzenia..
              • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 14:58
                Jesli ze mnie nabijasz, niewazne, Twoja sprawa. A ja wlasnie nie lubie tych
                glupawych, staropolskich powiedzonek, tych weselnych prymitywnych przyspiewek,
                przy ktorych wszyscy sie zarykuja ze smiechu, mrugajac porozumiewawczo okiem.
                Ale musze przyznac, ze to chyba sedno sprawy. Tak, moje majtki sa jak pokrzywy.
                • far_side Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 15:01
                  Wyslalam Ci maila...
                  Trzymaj sie.
                  • Gość: ALIAS Re: Niezobowiązujący seks... IP: 216.94.44.* 10.01.02, 16:01
                    Czytam te wypowiedzi i jedna mysl mi chodzi po glowie: Ludzie! Wiecej luzu!
                    Nie ma nic zlego w seksie bez zobowiazan. Jest to bardzo przyjemna sprawa. masz
                    w ten sposob pelna swobode w dbaniu bardziej o wlasne potrzeby anizeli
                    partnera, gdyz dla was razem byc moze bedzie to ostatni raz. Przestrzegam
                    jedynie przed kontynuacja z tym samym (pierwszym) partnerem. Eksperymentuj
                    dalej, a w tym przydatna jest spora dawka l u z u.

                    Powodzenia.
                • Gość: Michal Re: Niezobowiązujący seks...Nessuna IP: 213.241.35.* 10.01.02, 15:10

                  zrozum ja wcale nie życzę ci żle wiesz w końcu znajdzie się ktoś uodporniony na
                  pokrzywę i to będzie TO
    • Gość: Ola Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.02, 18:19
      Dla kobiet seks sam w sobie to utopia. Nawet jesli tak sie zacznie to pozniej
      sie zakochasz i bedziesz wyc po nocach jak to sie juz skonczy. To drogo moze
      cie kosztowac.
      • Gość: goga Ola IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 19:19
        Gość portalu: Ola napisał(a):

        > Dla kobiet seks sam w sobie to utopia. Nawet jesli tak
        sie zacznie to pozniej
        > sie zakochasz i bedziesz wyc po nocach jak to sie juz
        skonczy. To drogo moze
        > cie kosztowac.
        To stereotypy. Sa kobiety ktore potrafia sie cieszyc
        samym seksem jak rowniez zdazaja sie mezczyzni ktorzy nie
        potrafia i chca byc zakochani (uwierz, znam
        takiego-chociaz Ci sa chyba bardzo nieliczni). To zalezy
        od czlowieka a nie od plci.

        • donjuan Re: Do Nessuny 10.01.02, 19:32
          W kazdym razie trzeba przyznac , ze piszesz ladne
          teksty .
          Cos mi to wyglada na badanie opinii publicznej
          ..:-))). Znam taka jedna co tak robi .ale nie zdradze
          jej nicka ..czy to wlasnie Ty pod innym nickiem ? Oj
          spryciula :-))).
          • nessuna Re: Do Nessuny 10.01.02, 19:52
            Chcialabym zajmowac sie ta kwestia ot tak, dla zabicia czasu. Jest jednak
            inaczej. To autentyczny problem. Nie badam zadnego spolecznego zjawiska. Raczej
            granice wlasnej wrazliwosci. Jak daleko moge sie posunac, próbujac dac troche
            radosci cialu i zachowac poczucie wlasnej godnosci. Dotad dawalam fory
            potrzebom ducha, co przynioslo marne efekty, bo jestem sama i niekochana, ale
            ponoc znajde jeszcze tego wlasciwego faceta, bo przeciez takie jak ja na niego
            zasługują (w ten sposób pocieszaja mnie niektorzy panowie, ktorzy mnie ponoc
            cenia, ale nie chca sie ze mna kochac). Wiec teraz chce pozwolic przemowic
            cialu, chce by zaznalo rozkoszy, ktorej tak bardzo pragnie. Rozkoszy spelnienia
            we dwoje. Bez wznioslych deklaracji o glebszych motywach spolkowania. Bez
            manifestowania uczuc. Bedziemy, mam nadzieje, okazywac sobie jedynie pożadanie,
            i fascynację cialem drugiej osoby. Tylko to.
            • donjuan Re: Do Nessuny 10.01.02, 20:09
              I ten tekst jest piekny . Co tu kryc ...masz talent .
              Ale ja Cie rozpoznaje po tym stylu... pokazujesz ten
              lwi pazur .. :-)))
              • Gość: kAROL Re: Do Nessuny IP: *.sympatico.ca 10.01.02, 20:59
                NAPISZ DO MNIE BEDE TWOIM PIERWSZYM I OSTATNIM ,BARDZO MI SIE PODOBASZ ,JESTES
                SZCZERA INTELIGENTNA I WRAZLIWA , TEGO PIERWSZEGO RAZU NIGDY NIE
                ZAPOMNISZ ,ZAKOCHALEM SIE W TOBIE I TYLKO CIEBIE PRAGNE. KAROL
                • Gość: Semi Re: Do Karola IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.01.02, 03:07
                  przeciez ty jestes w Kanadzie.
        • Gość: Ola Re: Do Gogi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.02, 21:56
          Od kazdej reguly sa wyjatki z cala pewnoscia, ale widzisz Goga my piszemy do
          osoby niedoswiadczonej lub za taka sie podajaca. Niech rozwazy wszystkie
          potencjalne za i przeciw. A kto to jest nawiasem mowiac ten "uczynny gosc" i
          kto komu dal te propozycje???
          • Gość: goga Re: Do Gogi IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 22:12
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            > Od kazdej reguly sa wyjatki z cala pewnoscia, ale
            widzisz Goga my piszemy do
            > osoby niedoswiadczonej lub za taka sie podajaca. Niech
            rozwazy wszystkie
            > potencjalne za i przeciw.
            Piszemy do osoby nieoswiadcznej ale juz doroslej.
            Przeczytaj sobie wszystkie moje poprzednie wypowiedzi
            pisalam o rozwazeniu za i przeciw. Zwlaszcza w tym w
            odpowiedzi do Ewy.

            >A kto to jest nawiasem mowiac ten "uczynny gosc" i
            > kto komu dal te propozycje???
            Moim zdaniem ktos napalony, nie polecalabym go na
            pierwszego kochanka.
            • Gość: Ola Re: Do Gogi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.02, 22:16
              Zgadzam sie z toba.
    • Gość: wuja Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.icpnet.pl 10.01.02, 21:13
      Tak sobie czytam i mysle i znowu czytam... Moze rzeczywiście wartałoby
      poczekać na tego właściwego, nawet jeśli miałoby to być okupione tymczasowym
      postem od bzykania ? Może gdzieś tam też czeka na Ciebie ten jeden i może
      warto też na niego poczekać ? A może ja gadam bez sensu, sam juz nie wiem :) W
      każdym razie tak to wygląda z mojej perspektywy - wiem, ze gdzies czeka na
      mnie ta bombowa dziewczyna i bylbym cholernie rozczarowany, gdyby po jej
      odnalezieniu okazalo się, ze miesiac wczesniej bzyknela się z przypadkowym
      gosciem, bo sie nie mogla doczekac :))). Moje pięć centów.
      • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 21:29
        A jesli nie jestem binarna? A jesli jego, tego "tylko dla mnie", wcale nie ma?
        Przeciez tak tez moze byc. Przeciez wszyscy znamy ludzi zyjacych w samotnosci.
        Mam czekac i bac sie, ze z kazdym dniem robie sie coraz starsza? I wciaz karmic
        sie nadzieja? I wciaz czekac? Czekac na cos, co wcale nie musi sie stac: na
        milosc, ktorej nie kazdy doswiadcza.
        Jego cialo, cialo mezczyzny, z ktorym chce sie przespac, jest ladne. Ma milą
        twarz. Chcialam więcej. Teraz okreslilam minimum: to "ładność". Mam nadzieje,
        że mi to wystarczy. Czy bede zalowac? Byc moze. Mam nadzieje, ze tylko troszke,
        a nie do zatrucia sobie zycia. Ale dzis tez zaluje, ze wciaz nie wiem, jak to
        jest gdy dotykaja cie męskie palce, a nie wlasne, itd.
        • Gość: Ola Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.02, 21:45
          Tylko sie nie rozczaruj po pierwszym razie, jesli sie zdecydujecie. Widze, ze
          oczekujesz niezwyklych rzeczy.
        • Gość: wuja Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.icpnet.pl 10.01.02, 22:26
          No ja Cie w sumie rozumiem, to jest wszystko kwestia założenia. Ja też nie
          wiem, co jest słuszne i nie będę tego wiedział, dopóki życie mi tego nie
          zweryfikuje. Tak czy inaczej pozdrawiam i życzę powodzenia niezależnie od
          decyzji :).
        • Gość: goga Do nessuny IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 22:47
          Ja prawdziwa milosc spotkalam kilka lat po tym
          pierwszym razie a nie miesiac. I nasze "pozycie" wcale
          nie ucierpialo na fakcie ze nie byl to moj pierwszy
          raz, wrecz przeciwnie :) .Nie jest to pierwszy meczyzna
          ale mam nadziej ze bedzie to ostani. Kiedys rozmawialam
          z kolezanka, kobieta zamezna od wielu lat, ktora wyszla
          za maz za swojego pierwszego partnera. Otoz ona
          powiedzial mi,ze troche by chyba wolala miec
          wszczesniejsze doswiadczenia, bo czasami zastanawia sie
          jacy sa inni meczyzni jesli chodzi o te sprawy. Jej maz
          sie "wyszalal" przed slubem a ona nie. Kobieta
          zakochana w mezu, nie sadze by go kiedys zdradzila zeby
          to sprawdzic, zreszta to bylaby juz jakas paranoja.
          Oczywiscie szalec trzeba madrze- nie z byle kim, byle
          jak czy byle gdzie, ale mysle ze to sama wiesz. Radze
          tez troche lepiej poznac tego pana kandydata.
          A milosc jak pisalam, do niektorych przychodzi
          wczesniej do innych pozniej. Do niektorych moze nie
          przyjsc wcale, moze nie zdazyc bo przyjdzie 11 wrzesnia
          i mozna umrzec jako czekajac na wielka milosc dziewica.
          Zeby nie bylo watpliwosci- szanuje kobiety ktore tak
          czekaja.
          Szanuje rowniez te co nie.



      • Gość: ves Re: Niezobowiązujący seks... IP: 213.25.71.* 11.01.02, 12:48
        Gość portalu: wuja napisał(a):

        wiem, ze gdzies czeka na
        > mnie ta bombowa dziewczyna i bylbym cholernie rozczarowany, gdyby po jej
        > odnalezieniu okazalo się, ze miesiac wczesniej bzyknela się z przypadkowym
        > gosciem, bo sie nie mogla doczekac :)))

        czy dla facetów to naprawdę tak szalenie ważne, żeby być tym pierwszym??? byłbyś
        równie rozczarowany, gdyby wcześniej kochała sie z kimś, kogo uważała za tego
        jedynego, czy chodzi Ci tylko o to przypadkowe bzykanie wyniakające z
        niecierpliwosci?


    • Gość: Krys Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 10.01.02, 22:39
      Jesteś durna czy błonka Cię swędzi? Ech, szkoda gadać...
      • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 22:52
        Czy bylbys tak uprzejmy i udzielil mi odpowiedzi na moja mala prywatna ankiete:

        1. Ile masz lat?
        2. Ile miales lat, gdy rozpoczałes współzycie?
        3. Czy Twoja pierwsza partnerka byla rowniez ostatnią?
        4. Czy to bylo tylko i wylacznie pod wplywem glebokiego i swiadomego uczczucia?
        5. Ile musialbys miec lat, by samemu zaczac sie dziwic, ze seks wciaz Cie omija?

        Chce poznac smak seksu, to jedyna przeslanka, dla ktorej postanowilam to
        zrobic, nie ogladajac sie juz na uczucia, bo one mnie omijaja szerokim lukiem,
        a cialo zaczelo sie domagac czegos, czego dotad nie doswiadczylo, a chce
        doswiadczac. Nie prosze bys rozumial.
        • Gość: Krys Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 10.01.02, 23:03
          nessuna napisał(a):

          > Czy bylbys tak uprzejmy i udzielil mi odpowiedzi na moja mala prywatna ankiete:
          >
          > 1. Ile masz lat?
          > 2. Ile miales lat, gdy rozpoczałes współzycie?
          > 3. Czy Twoja pierwsza partnerka byla rowniez ostatnią?
          > 4. Czy to bylo tylko i wylacznie pod wplywem glebokiego i swiadomego uczczucia?
          > 5. Ile musialbys miec lat, by samemu zaczac sie dziwic, ze seks wciaz Cie omija
          > ?
          Proszę uprzejmie.
          ad. 1 28
          ad. 2 19
          ad. 3 nie
          ad. 4 też, choć nie tylko
          ad. 5 nie jestem prorokiem.

          Przepraszam za ten atak, kwestia temperamentu. Nie tak chciałem to ująć.
          Wystraszylo mnie to, co planujesz. To ma być PIERWSZY RAZ. Przeżyjesz go z
          potrzeby ciała, lekceważąc głód uczucia, ale potem czuć będziesz emocjami, jeśli
          rozumiesz, co mam na myśli, a nie ciałem. To będzie boleć, bo mocniej poczujesz
          jeszcze, że Twoje uczucia nie sa istotne dla nikogo. Nawet Ty je lekceważysz.

          PS Jeszcze raz przepraszam za reakcję. Głupio mi. Życze szczęścia.

          K.


          > Chce poznac smak seksu, to jedyna przeslanka, dla ktorej postanowilam to
          > zrobic, nie ogladajac sie juz na uczucia, bo one mnie omijaja szerokim lukiem,
          > a cialo zaczelo sie domagac czegos, czego dotad nie doswiadczylo, a chce
          > doswiadczac. Nie prosze bys rozumial.

          • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 10.01.02, 23:53
            Powiem Ci tylko, że jestem starsza od Ciebie.
            • Gość: Krys Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 11.01.02, 07:54
              Wiec to Ty mnie powinnaś ostrzegać przed nierespektowaniem własnych odczuć, a
              nie ja Ciebie...

              PS Pół nocy nie mogłem spać, bo myślałem o Tobie. Masz mnie na sumieniu... :-)
              • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... do Krysa 11.01.02, 12:42
                Przykro mi, ze przeze mnie zarwales noc. Co Ci nie pozwalalo zasnac? To, ze sie
                przespie z facetem, ktory mi sie tylko podoba? To, ze chce zrobic cos, nie
                oczekujac, a nawet nie chcac, kontynuacji? Bo tym razem nie oczekuje, ze ten
                mezczyzna mnie pokocha. Dotad tego wlasnie szukalam. Chcialam uczucia.
                Myslalam, ze bede kochana i szanowana. A teraz głowkuje, jak to zrobic, zeby mi
                sie podobalo i zeby zaakceptowac fakt, ze moja inicjajcja musiala sie odbyc tak
                wlasnie, z mezczyzna dla ktorego tylko moje cialo przedstawia jakas wartosc.
                Mnie sama to wszystko dziwi. Zycie utarlo mi nosa.
    • Gość: Aaaaaa Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.astro.net.pl 10.01.02, 22:55
      Boze nie rob tego, ja dokladnie taka sama sytuacje mialam rowno miesiac temu,
      dostalam propozycje niezobowiazujacego seksu, bedac dziewica. On o tym nie
      wiedzial, bylo cudownie, ale po tym czulam sie jak ostatnia szmata, do dzis sie
      tak czuje, mozna wiele rzeczy sobie wmawiac ale nie da sie isc do lozka z
      mezczyzna "bez zobowiazan" bardzo mnie bolalo po wszystkim ze nic w sumie dla
      niego nie znacze, i nie ma szans na to zebysmy byli razem, do dzis mnie to boli.
      Pozatym w tym seksie brakowalo mi bardzo waznego uczucia, ciepla ze strony
      partnera. Po wszystkim poprostu sie pozegnalismy.
      Poczekaj lepiej na kogos kto cie bedzie kochal. :)
    • fionna Re: Niezobowiązujący seks... 11.01.02, 08:16
      zrob to, sex jest fajny. Wlasciwie nie potrzeba do tego milosci (oczywisci, gdy
      sie kocha jest fajniej), wystarczy tzw. pociag fizyczny, czujesz, ze to
      zwierzatko cie kreci. Wiele osob idzie do lozka z powodu zakochania (czyt.
      zauroczenia"), a nie z milosci
      • Gość: MK Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 08:29
        To prawda, seks bez zobowiązań między wolnymi ludźmi nie jest niczym zdrożnym,
        ale jakoś mi się wydaje, ze Ty nie wyjdziesz na tym najlepiej. Za dużo
        dylematów. Przede wszystkim dlaczego już na tym etapie umówiliście się na seks
        bez zobowiązań? Widać z Twoich wypowiedzi, ze to przeżywasz, masz z tym
        problem, tymczasem on już wie, ze na pewno nie chce się z tobą wiązać (nic na
        nie pisałaś, skąd wzięły się te zastrzeżenia)? Że poza przespaniem się z Tobą
        nic innego nie wchodzi w rachubę? Taki uczciwy, ze od razu to stanowczo
        zaznaczył, żeby w razie czego (właśnie, czego?) nie mieć Cię na głowie? Myślę,
        ze rano będzie Ci smutno. Jakoś nie wyglądasz mi na osobę bezrefleksyjną, którą
        westchnie z zadowoleniem: "No, mam to z głowy, fajnie" i przekręci się na drugi
        bok. Gdyby tak było, w ogóle byś nie zaczynała tego wątku. Mam nadzieję, ze nie
        pracujecie w tym samym miejscu, bo mogłoby być wam głupio, gdyby ten seks wam
        nie wyszedł. A gdyby wyszedł, to co dalej? Wciąż sypiałabyś z nim bez
        zobowiązań? Idę o zakład, ze zaczęłoby ci w taki czy inny sposób zależeć, że
        mogłabyś poczuć się zazdrosna, urażona itp, gdyby on zaczął to robić z inną
        koleżanką "bez zobowiązań".
        • Gość: ewa Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 09:23
          Nigdy nie potepilabym cie za seks na zimo czy cieplo - wiem jak to jest gdy
          zwierzatko dokucza, oj wiem.Tyle ze ty mi sie nie wydajesz, podobnie jak
          poprzednim forumowiczom,rozrywkwa panienka.Z twoich listow wieje taki glod
          miloscie i czulosci, ze nie wiem, czy samo najedzone zwierzatko sie uspokoi.
          Nie wiem, jesli jestes pewna, ze dasz rade opanowac pragnienie czulosci...Nie
          jestes juz smarkula, co zreszta widac z twoich listow, nawet bez podawania
          wieku. No i troche mnie niepokoi ten facet - tak ochotniczo zlozyl propozcje
          rozdziewiczenia, wie w ogole ze to pierwszy raz? Znam dwu facetow, ktorzy sie
          wycofali z takiego seksu, twierdzac, ze oni nie biora odpowiedzialnosci, nie
          chca skrzywdzic, bo ... nie kochali.
          Chociaz, z drugiej strony, wydaje sie, ze ci trudno znalezc partnera.Moze to by
          ci sie pomoglo przelamać lub na odwrot, zamknelo cie calkowicie.Nie wiem.
          Dlaczego tak trudno ci kogos znalezc? Rodzaj pracy, usposobienie, rozwiedzeni
          lub skloceni rodzice, czy autentyczny pech? pytam sie, bo swiat jest pelen
          wspanialych mezczyzn, choc niekoniecznie ladnych.
          A jesli sie zdecydowalas, to wszystkiego najlepszego, raz sie zyje.Poradzilas
          sobie z dziewictwem, poradzisz i z jego utrata. Jesli czlowiek jest przytomny,
          to ze wszystkiego wyciagnie dla siebie cos dobrego - nawet jesli trzeba troche
          pocierpiec.
          • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... do MK i Ewy 11.01.02, 11:51
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Nigdy nie potepilabym cie za seks na zimo czy cieplo - wiem jak to jest gdy
            > zwierzatko dokucza, oj wiem.Tyle ze ty mi sie nie wydajesz, podobnie jak
            > poprzednim forumowiczom,rozrywkwa panienka.Z twoich listow wieje taki glod
            > miloscie i czulosci, ze nie wiem, czy samo najedzone zwierzatko sie uspokoi.
            > Nie wiem, jesli jestes pewna, ze dasz rade opanowac pragnienie czulosci...Nie
            > jestes juz smarkula, co zreszta widac z twoich listow, nawet bez podawania
            > wieku. No i troche mnie niepokoi ten facet - tak ochotniczo zlozyl propozcje
            > rozdziewiczenia, wie w ogole ze to pierwszy raz? Znam dwu facetow, ktorzy sie
            > wycofali z takiego seksu, twierdzac, ze oni nie biora odpowiedzialnosci, nie
            > chca skrzywdzic, bo ... nie kochali.
            > Chociaz, z drugiej strony, wydaje sie, ze ci trudno znalezc partnera.Moze to by
            >
            > ci sie pomoglo przelamać lub na odwrot, zamknelo cie calkowicie.Nie wiem.
            > Dlaczego tak trudno ci kogos znalezc? Rodzaj pracy, usposobienie, rozwiedzeni
            > lub skloceni rodzice, czy autentyczny pech? pytam sie, bo swiat jest pelen
            > wspanialych mezczyzn, choc niekoniecznie ladnych.
            > A jesli sie zdecydowalas, to wszystkiego najlepszego, raz sie zyje.Poradzilas
            > sobie z dziewictwem, poradzisz i z jego utrata. Jesli czlowiek jest przytomny,
            > to ze wszystkiego wyciagnie dla siebie cos dobrego - nawet jesli trzeba troche
            > pocierpiec.

            Czemu jestem sama? Nie znam satysfakcjonujacej odpowiedzi. Przyjmijmy wiec, ze
            mam po prostu pecha. Mezczyzna nie musi byc ladny, jesli go kocham. Ale jesli nie
            kocham, niech bedzie przynajmniej ladny.
            Nie jest tak, ze mam tyle lat i powiedzialam soebie, ze teraz pozbede soe
            dziewictwa, bo mi wadzi. Oczywiscie te 2 kwestie sie zazebiaja. Jestem na tyle
            wyrosnieta, ze to, iz nie podjelam zycie seksualnego po prostu mnie martwi, nie
            tylko dlatego (nie tak w linii prostej), ze doszlam do pewnego wieku, tylko
            dlatego, ze mam ochote na zycie erotyczne, brakuje tego watku w moim zyciu, moje
            zycie jest ubozsze od Waszego. Jasne, ze chce uczuc, ale nie od tego chlopaka. W
            pierwszej chwili odrzucilam propozycje, ale potem zaczelam sie zastanawiac,
            dlaczego wlasciwie nie. Podoba mi sie, mam ochote zobaczyc, co trace kazdego
            dnia. Pewnych odczuc, ktore byly Waszym udzialem, gdy zaczynaliscie w wieku lat
            dziewietnastu czy dwudziestu, nigdy nie beda moim udzialem. Minelo bezpowrotnie.
            Nigdy sie nie dowiem jak to jest dobierac sie do swojego faceta i drzec na mysl,
            ze moga wejsc rodzice. Nie chodzi o dziewictwo, chodzi o erotyke tak w ogole.
            • Gość: ewa Re: Niezobowiązujący seks... do MK i Ewy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 15:01
              A jakie sa niesatysfakcjonujace?
              Moja matka nigdy nie wchodzila do pokoju bez pukania i oczekiwania na
              przyzwolenie, wiec tez zostalam pozbawiona tych przezyc.Ale zdazylo mi sie cos
              takiego juz w malzenstwie, wiec glowa do gory.
              • nessuna Re: Niezobowiązujący seks... 11.01.02, 15:09
                Wiesz Ewo, masz fajne podejscie do zycia, optymistyczne tak akurat. Bez ochów i
                achów, i tego zadęcia, że wszystko jest możliwe. Kiedy CIĘ czytam, i jeszcze
                parę innych OSÓB rownież, to się uśmiecham. Dzięki :-)))
                • Gość: ewa Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 15:13
                  dzieki, lubie jak sie ludzie usmiechaja!
      • Gość: Iwona Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.alsv1.occa.home.com 11.01.02, 09:12

        Boze! Znowu to demonizowanie "pierwszego razu".
        Proponuje inna perspektywe.
        Jezeli przyjac, ze ten pierwszy raz nie bedzie szalem zmyslow w Twoim
        wykonaniu - bo nie bedzie, bo taka juz jest kobieca fizjologia - to chyba
        lepiej, zeby odbylo sie to z kims przypadkowym, z kims, kto nie bedzie gral
        zadnej z romantycznych rol, a bedzie tylko narzedziem, tak-milym i przyjemnym
        narzedziem, ktore pozbawi Cie tego kretynskiego atrybutu dziewictwa!

        Jestes inteligentna i wrazliwa istota, zdecydowana pojsc na calosc, ciekawa
        nowych doznan i, co tu gadac, gotowa sie zakochac. Jedyne, co powinnas w miare
        moznosci teraz kontrolowac to wlasna emocjonalnosc. Inaczej--moze byc niemilo.

        Z drugiej jednak strony rezygnacja z czegokolwiek,co teraz jest przyjemne,a co
        z czasem okazac sie moze niewypalem, nie wydaje mi sie ciekawa opcja.Zycie to w
        ogole ryzykowny interes, ale o tym chyba juz wiesz.


        Nie przeczytalam nigdzie,a moze nie bylam dosc uwazna, czy ten mily czlowiek
        wie o Twoim debiucie. Jesli tak, to jak on sie do tego odnosi?
        A moze nie zamierzasz go o tym informowac?

        Tak czy inaczej-dokonalas juz wyboru.
        Jest to w moim najglebszym przekonaniu-wybor optymalny. Niech dyskomfort
        towarzyszacy temu ponizajacemu i krepujacemu aktowi bedzie kojarzony nie-z
        osoba kochana , a z kims prawie anonimowym.Przyjdzie i pojdzie a Ty bedziesz
        wolna! I juz bez goraczki rozejrzysz sie za kims dobrym do zakochania i do
        kochania.
        Pomysl, ten(czy ci) nastepny to dopiero bedzie frajda!
        Bez tych chorych, sredniowiecznych mitow o przeczystych dziewicach, straconych
        wiankach i innych duperelach! Baw sie dobrze.
        A czy ten ktos jest zabawny i jeszcze moze inteligentny? Bo jesli tylko piekne
        cialo, to tez niezle, ale lepiej z dowcipnym...
        Wszystko bedzie dobrze! Pozdrawiam.
        • kola Re: Niezobowiązujący seks... 11.01.02, 09:15
          ..pierwszy rozsadny guos na tym przezartym hipokryzja forum..
        • Gość: ewa Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 14:58
          Tak przykrego opisu pierwszego razu dawno nie czytalam, rozumiem, ze to jest
          tak, gdy to sie robi z obcym czlowiekiem.Cale szczescie, że juz cnote
          stracilam, bo po tym opisie zrobilabym to w znieczuleniu ogolnym.
          Jesli ten atrybut dziewictwa byl takim problemem, mogla� po prostu pojsc do
          ginekologa - na pewno zrobilby to rownie sprawnie , albo uzyc wibratora - i
          darować sobie te smutne przezycia.
          • Gość: Iwona Re: Niezobowiązujący seks... do Ewy IP: *.alsv1.occa.home.com 11.01.02, 22:09
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Tak przykrego opisu pierwszego razu dawno nie czytalam, rozumiem, ze to jest
            > tak, gdy to sie robi z obcym czlowiekiem.Cale szczescie, że juz cnote
            > stracilam, bo po tym opisie zrobilabym to w znieczuleniu ogolnym.
            > Jesli ten atrybut dziewictwa byl takim problemem, mogla� po prostu pojsc do
            > ginekologa - na pewno zrobilby to rownie sprawnie , albo uzyc wibratora - i
            > darować sobie te smutne przezycia.



            No, coz. Jestes najwyrazniej zwolenniczka "fizjologicznej-mitycznej" opcji. To
            nie ja przywiazuje wage do obecnosci tej nieszczesnej blony, tylko Ty. Stad
            pomysly w rodzaju wibratora. Wybacz, to troche tanie i dosc trywialne.

            Ja mowilam o przelamywaniu tabu.
            Nazwijmy rzeczy po imieniu. Autorka watku chce to zrobic z przypadkowym facetem,
            bez powiazan uczuciowych. Chce nauczyc sie "byc z mezczyzna", no i przy okazji
            pozbyc sie kawalka tkanki. To sensowne i logiczne.
            Ze malo romantyczne?
            Romantyczne uczucia i doznania zostawilabym na inna okazje. I tyle!

            Pozwol, ze powtorze; zadanie, ktore stoi przed takim facetem nie da kobiecie
            najmniejszej przyjemnosci -tak w sensie fizycznym jak i psychicznym.
            Fantazje na ten temat, prowadza w najlepszym razie do rozczarowan, w najgorszym-
            do urazow.
            Na marginesie--zawsze sie dziwilam satysfakcji, jaka niektorzy mezczyzni czerpia
            z "rozdziewiczania". Poza egoistycznym aktem "zawlaszczenia", przybarwionego
            nuta sadyzmu(kobieta cierpi) nie widze w tym nic atrakcyjnego.
            Romantyczna otoczka temu towarzyszaca jest balamutna i trzeba to sobie wyraznie
            powiedziec.


            Jeszcze calkiem niedawno kobiety byly przekonane, ze seks wymyslono tylko dla
            mezczyzn. Po prostu--trzeba bylo zacisnac zeby i cierpiec w milczeniu.
            Ciagle jeszcze wmawia sie kobietom, ze jesli maja wiecej niz jednego partnera w
            zyciu--jej prowadzenie sie jest podejrzane!

            Mit o ksieciu, ktory nagrodzi cnotliwa biedule dozgonna miloscia, jak widac,
            ciagle trzyma sie krzepko.
            Przeciez jest taki przesliiiiiiiczny!


    • Gość: tijo Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.bialystok.gddp.gov.pl 11.01.02, 09:52
      nessuna napisał(a):

      > Zapytałam na forum seksuologicznym, zapytam i tu, więc:
      > Ktoś złozył mi propozycję niezobowiazujacego seksu. Mam ochotę to zrobic,
      > pamietając, że to ryzykowna sprawa, więc prezerwatywy, i chyba tabletki tez.
      > Ale to byłby moj pierwszy raz. Jak się będę czuła juz po? Ten chlopak mi sie
      > podoba, a ja jemu, tylko tyle i nic więcej. Warto?

      Wiesz nessuna tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi i mam wrażenie, że ty i
      tak doskonale wiesz co zrobisz. Tak naprawdę to nie wiem czy my mamy przekonać
      ciebie żebyś tego nie robiła czy też ty nas że i tak zrobisz to co chcesz ale
      wobec tego po co to pytanie "jak się będę czuła"? Jeżeli chcesz to zrobić to zrób
      to. Powodzenia

      • Gość: Ola Re: Niezobowiązujący seks... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.01.02, 16:52
        Absolutnie sie z toba zgadzam, po co tyle gadania. Dobrze,ze sie trafil taki
        uczynny gosc. Dziewczyna ma okazje pozbyc sie kompleksu dziewictwa, ktore
        niejako czuje wypisane na swoim czole. W ten sposob ma okazje sie rozluznic i
        przestac sie koncentrowac na czyms w sumie nieistotnym. Co za roznica czy
        bedzie dziewica, czy nie jak kiedys spotka tego swojego chlopa. W poprzednim
        poscie napisalam, ze moze cierpiec jesli sie przy okazji zakocha, ale co tam
        nawet jesli, takie zycie. Mysle,ze w jej sytuacji z psychicznego punktu
        widzenia to dobry krok. Zastanawia mnie tylko ten facet, czy jest zonaty??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja