misiu.stefan
24.07.08, 09:04
Chodzi o faceta mojej najlepszej przyjaciółki.
Od jakiegos czasu kompletnie się nie dogadujemy. Dawniej mielismy
świetne relacje, a od pewnego czasu widzę, ze on ma cos do mnie ale
nie powie mi tego w twarz, a udaje ze niby jest wszystko ok, a tak
naprawdę BARDZO MNIE NIE LUBI.
To nic, ale szkoda mi mojej przyjaciółki - ona ciężko pracuje, stara
się oszczędzić jak najwięcej, stara się... A ten typ rzucił pracę,
jest teraz praktycznie na jej utrzymaniu, nic nie robi, jest ogólnie
taką fajtłapą życiową, nie potrafi nic zorganizować (nawet
najprostszych spraw codziennych ,nie mam na mysli nic poważnego).
Jedyne co mogłabym poradzić mojej kumpeli - zostaw go.
ale oni za 2 miesiące biorą ślub (!).
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona ma przez niego jakieś
doły, ciągle jest smutna i na większość rzeczy patrzy w kategorii
problemów.
Shit!