chwila prawdy

02.08.08, 02:43
Ostatni rok byl koszmarem. Wrocilam z Anglii, po roku zarabiania na nasze
mieszkanie. Po powrocie dowiedzialam sie ze maz chce rozwodu. Nie mowie ze
nasze malzenstwo bylo idealne, ale bylo dobre i pelne szacunku. Odpychalam te
mysli od siebie i udawalam ze tej rozmowy nie bylo. Mijaly miesiace, a my
coraz bardziej oddalalismy sie. Miedzy czasie dowiedzialam sie od roznych
ludzi ze jest duze prawdopodobienstwo tego ze moj maz ma kochanke, ktora
dopiero co sama sie rozwiodla. Znalazlam te kobiete. Skontaktowalam sie z nia.
Zaproponowalam spotkanie. Bylam pewna, ze zgodzi sie na nie jezeli jest
niewinna i jest tylko kolezanka meza (ja chcialabym taka kwestie od razu
wyjasnic). Ona powiedziala, ze nie czuje potrzeby spotkania sie ze mna.
Odlozyla sluchawke. Wczoraj otrzymalam wezwanie z sadu. Rozprawa jest w
czwartek. Maz chce rozwodu bez orzekania o winie, argumentuje to, ze nic nas
juz nie laczy, ani sprawy gospodarcze ani uczuciowe. Nie umiem odnalezc sie w
tej sytuacji. Nie chce tego rozwodu. Wciaz kocham meza i tak szkoda mi tych
wszystkich lat. Czy moge zablokowac ten rozwod albo chociaz go spowolnic, zeby
przygotowac sie jakos do tego, ze zostane ze wszystkim sama? Nie mamy dzieci.
Mielismy sie o nie postarac po moim powrocie z zagranicy.

Jak to wogole wyglada? Pojde tego dnia do sadu i juz tego dnia moge stac sie
rozwodka? Czy bedzie jakas sprawa pojednawcza i potem nastepna rozprawa, czy
wszystko stanie jest juz w ten czwartek? a potem w piatek moj maz bedzie mogl
oficjalnie spacerowac z nowa pania po miescie. Chyba serce mnie peknie.
Najlepsze lata zycia mu oddalam i wierzylam ze to bedzie zwiazek na zawsze :(
Doradzcie cos? Jak sie zachowac? Prosze o pomoc.
    • drugie_wcielenie Re: chwila prawdy 02.08.08, 03:20
      szczerze mowiac nie mam zbytniej wiedzy o takich sprawach, jednak z opowiesci znajomych wiem, ze zdarzalo sie tak, ze sad probowal jakos zalagodzic sprawe. czesto pierwszym srodkiem zaradczym byla separacja. odnosze jednak wrazenie, ze to glownie w przypadku jesli sa dzieci. natomiast ostatnie wiesci o rozwodzie jakie do mnie doszly sa takie, ze x (on) wzial wine na siebie i pomimo dwojki dzieci dostali rozwod praktycznie od reki. przy czym x mieszkal juz jakis czas z inna kobieta. wydaje sie, ze rozwod teraz, to jak pstrykniecie palcami. sorry, wiem, ze ci przykro, ale takie sa realia. mozesz powalczyc troche w kwestii winy, ale jesli facetowi nie bedzie na tym jakos szczegolnie zalezalo, to nic nie wskorasz poza (byc moze ?) jakimis warunkami finansowo-materialnym. powoddzenia.
    • agna1 Re: chwila prawdy 02.08.08, 04:50
      A czy istnieje jakiś optymalny czas na przygotowanie się na to, że zostaniesz ze
      wszystkim sama? Myślę, że nie...
      Przede wszystkim musisz zadać sobie pytanie, czy w tej chwili możesz na mężu
      polegać? Po prostu nie dopuszczasz do siebie myśli, że jego nie ma w Twoim życiu.
      Przede wszystkim jeśli chcesz ratować to małżeństwo, musisz z nim o tym
      porozmawiać, czy on chce tego samego? I powinien Ci wyjaśnić dlaczego postąpił
      tak, a nie inaczej!
      To zawsze będzie boleć, czy teraz, czy za parę miesięcy, lat...
      A może po prostu zastanów się nad tym i spróbuj zrozumieć, że on nie jest wart
      uczucia, którym go darzysz?
      "Czas leczy rany", a kiedyś spotkasz kogoś, kto doceni Twoje poświęcenie i
      będzie tylko dla Ciebie:) Trzymam za to kciuki i gorąco pozdrawiam:)))
      • puszysta_gimnazjalistka Re: chwila prawdy 02.08.08, 16:57
        Po pierwsze ona już została sama.

        Po drugie co tu wyjaśniać, nie było jej rok, a przez ten czas życie
        posunęło sie na przód, mąż sobie znalazł inną partnerkę.

        Po trzecie polecam formu "Rozwód ... i co dalej", tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
    • figgin1 Re: chwila prawdy 02.08.08, 07:50
      Sorry, ale jak można taką rozmowę zignorować?
    • luna15 Re: chwila prawdy 02.08.08, 08:34
      Jezeli uważasz ze maz jest winien rozpadu, bo zdradzal cie to chyba rozwód moze
      byc z orzeczeniem o winie, wtedy on poniesie konsekwencje materialne.
    • adela38 Re: chwila prawdy 02.08.08, 08:43
      Wiesz...moze lepiej rozwiezc sie z nim i miec swiety spokoj...Takie ostre
      ciecie...I dobrze, ze nie ma dzieci...On napewno ma nowa pania i napewno na
      szybkim rozwodzie mu zalezy.Jedynie jesli chcesz mu dokopac to mozesz wniesc o
      rozwod z orzekaniem o winie i przeciagac go jak tylko sie da... powolac jego
      kolegow, kochanke i kogo sie da na swiadkow, na rozprawe niestawiac sie z powodu
      np choroby...Nic na tym nie uzyskasz poza tym ze on sie wkurzy, a jego kochanka
      jeszcze bardziej...
      Polecam forum: Rozwod..i co dalej
      • moniakos1 Re: chwila prawdy 02.08.08, 08:52
        też doradzam rozwód z orzekaniem o winie (jego rzecz jasna) bo niby
        z jakiej racji masz płacic połowe kosztów? i powtarzaj sobie ciągle:
        nie chce być z osobą, która mnie nie chce
    • wacikowa Re: chwila prawdy 02.08.08, 08:54
      O taak. Walcz pognęb drania niewiernego. Jak on mógł po tylu szczęśliwych latach
      zaproponować Ci rozwód. No co za bydle. Walcz bo co Ty sama zrobisz bez niego.
      • ada_k12 Re: chwila prawdy 02.08.08, 11:02
        Zignorowalam tamta rozmowe, poniewaz bylam zdanie, ze to normalne, ze po dlugim
        czasie nieobecnosci w kraju, rozłąki musimy wiele rzeczy zbudować od nowa,
        jednak męza coraz czesciej nie bylo w domu, wracal pozno, wyjezdzal na weekendy,
        od klotni do klotni i bylo coraz gorzej, potem dowiedzialam sie o tym, ze ktos
        moze byc, dzisiaj mam pewnosc, ze spotyka sie z inna kobieta, ze jak jeszcze
        bylam w Anglii to ten romans juz trwal. Boli mnie to. Czuje sie oszukana,
        odstawiona, jak rzecz, ktora przestala cieszyc i ktora sie wyrzuca a w to
        miejsce bierze sie cos nowego. Kochanka meza nie jest ani mlodsza, ani
        ladniejsza. Tylko, ze tym bardziej jest mi trudno to wszystko pojac, ze jej
        malzentwo tez sie rozpadlo i myslalam, ze ludzie, ktorzy przez to przeszli nie
        zrobia takiej krzywdy innym ludziom. Mylilam sie. Maz jest opryskliwy. Coraz
        gorszy. Mam dziwna sytuacje mieszkaniowa, poniewaz mieszkamy z tesciami w jego
        rodzinnym domu, w ktorym on ma meldunek, a ja nie. Takze z dniem rozwodu, byc
        moze juz w czwartek stane przed faktem brutalnej wyprowadzki. Jestem mlodna,
        wiem, ze moge sobie zycie ulozyc, rozumiem to, jednak nie zmiania to faktu, ze
        maz jest dla mnie wazny, ze wczesniej zawsze moglam na niego liczyc, a on na
        mnie, ze ostatnich 7 lat zycia poswiecilam na to, zebylo bylo dobrze. Z dniem
        rozwodu ostatnich 7 lat stanie sie bezcelowych i z tym nie umiem sie pogodzic.
        Czuje jak lata plyna. Za rok bede miala 30 urodziny i lata mlodosci spedzilam z
        mezczyzna, ktory sie mna znudzil. Nie bywalam na dyskotekach, u znajomych, nigdy
        nic niczego nie bylo mi wolno. Czuje ogromna strate, bardziej samej siebie niz
        nas. Jestem na siebie zla, za to, ze ufalam i kochalam. Dlaczego chcialabym
        spowolnic ten rozwod? bo boje sie tego co bedzie po nim. To nie kwestie
        materialne przeze mnie przemawiaja. Chodzi o to, ze nie jestem na to gotowa
        psychicznie, ludzie przygotowuja sie na to tygodniami, a ja dowiedzialam sie tak
        po prostu ze w czwartek jest rozprawa. Mam zal do meza, ze nie powiedzial mi
        "ide zlozyc wniosek" :( a teraz jest juz na wszystko za pozno.
        • survived Re: chwila prawdy 02.08.08, 12:14
          1. Jeżeli bedziesz spowalniać rozwód, to Twój mąż i jego Pani
          jeszcze bardziej się do siebie zbliżą. Będą mieli wspolnego wroga,
          czyli ciebie,"tę histeryczkę, brudaskę, niechluję"itp.itd.sama sobie
          wstaw tutaj co chcesz.
          2. Połowa kosztów sprawy to prawdopodobnie ok. 600zł,dowiedz się. A
          nawet gdyby było i 2000, to policz sobie, ile kasy musiałabyś wydać
          na psychologa, gdy posłuchasz mnądrych Forumowiczów radzących Ci
          kretyńskie rozwiązanie walki o jego "winę". Zgadzająć się od razu,
          oszczędzasz sobie wielu paskudnych doznań i upokorzeń.

          Rozwód z orzeczeniem winy męża ewentualnie uprawniałby Cię do
          alimentów z jego strony, ale małe masz na nie szanse z uwagi na to,
          ze jesteś młoda i masz możliwości zdobycia dobrej pracy.

          3. Ten facet Cię nie kocha ani nawet nie lubi, na czym zatem chcesz
          budować cokolwiek? Widzisz chyba, jak poinformował Cię o rozstaniu?
          dlaczego zatem chcesz mu daweać dziką frajdę i pokazywać, że ciągle
          Ci zależy? I jeszcze dodam, ze on także nie ma klasy ani kultury.

          4. Jesteś bardzo młodą kobietą, skoro istotnie zdarzyło Ci się
          spędzić jakiś czas u boku niezaradnego faceta(to mieszkanie u
          teściów i wysyłanie żony "na roboty", ciekawe, czy kumple z niego
          się nie śmieją), to teraz pozbieraj się i zacznij realizować to, z
          czego zrezygnowałaś, dyskoteki w to włączając. A swojego Adonisa
          pozostaw jego Pani, wierz mi, ze nie bedzie miał z nią słodko, o
          nie:)
          Pozbieranie się ułatwi jakaś fajna koleżanka z reala i kilka rozmów
          z psychologiem. Chodzi o przegadanie problemu i niech Ci da kilka
          prostych recept na radzenie sobie z dołami. Na rozprawę przybądź
          opanowana i elegancka.

          Jeszcze jedno, on chyba nie zywi zadnych pretensji do zarobionych
          przez Ciebie pieniędzy? No i zabierz od teściów co się da.
          pozdr.
          S.
          • marzeka1 Re: chwila prawdy 02.08.08, 12:21
            Prawda jest taka, że poniosłaś konsekwencje wyjazdu, to często się zdarza.Ponieważ to mąż znalazł panią, gdy ty zarabiałaś na mieszknie (dlaczego w ogóle poszłaś na taki układ, dlacego nie razem?), nie zgodziłabym się na rozwód bez orzekania o winie, gdy piszesz" Maz chce rozwodu bez orzekania o winie, argumentuje to, ze nic nas
            juz nie laczy, ani sprawy gospodarcze ani uczuciowe. "- to on uważa,że nic was nie łączy, poza tym dlaczego masz ponosić koszty rozwodu????to mąż chce.
            • moniakos1 Re: chwila prawdy 02.08.08, 12:28
              ja pisałam że orzekanie o winie bo dlaczego masz ponosic
              jakiekolwiek koszty ale ja chciałabym zeby taki koszmar skonczył sie
              jak najpredzej, nic nie wskórasz spowalniając rozwód a będzie tylko
              gorzej, niemniej jednak zgodziłabym sie na rozwód bez orzekania o
              winie pod warunkiem że on pokryje wszystkie koszty
              • marzeka1 Re: chwila prawdy 02.08.08, 12:32
                "niemniej jednak zgodziłabym sie na rozwód bez orzekania o
                winie pod warunkiem że on pokryje wszystkie koszty
                --"- i co? naiwnie wierzysz, żed pan, który znalazł sobie panią, gdy żona pracowała w Anglii dotrzyma słowa "bo się umówili"???jej wyjazd też był jakąś tam umową.
                • moniakos1 Re: chwila prawdy 06.08.08, 22:56
                  pewnie ze nie, wzięłabym kase przed, daje kase i ja zgadzam sie na
                  bez orzekania i potem miałabym z czego zapłącic swoją częsc
          • puszysta_gimnazjalistka Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:01
            Połowa kosztów to 300 PLN, w przypadku gdy wnosi sie o nie orzekanie o winie.

            Dziewczyna nie ma jeszcze trzydziestki, więc całe życie przed nią, nie miała
            okazji, żeby się trochę w życiu zabawić, więc teraz się taka pojawia, jest sama,
            młoda, atrakcyjna, świetne warunki do nadrobienia zaległości, ja tu widzę duży
            sukces.
    • sanknada Re: chwila prawdy 02.08.08, 12:35
      Ja też rostałam sie z mężem na emigracji. Takie życie. Teraz żałuje
      że pojechałam. Miałabym dom i rodzine, a zostało mi wspominanie i
      stare zdjęcia z weakacji.
      • survived Re: chwila prawdy 02.08.08, 13:05
        A może zanim dacie dziewczynie takie genialne rady, poczytałybyście
        Kodeks Rodzinny, albo co?
        na rozwód z wyłącznej winy męża dziewczyna NIE MA żadnych szans,
        ponieważ to ona na rok wyjechała.
        Sąd ustali winę obopólną,l przesłuchawszy najpier multum swiadków z
        ich klamliwymi zeznaniami.
        Niesprawiedliwe? Ale takie jest życie.
        Oczytwiście, można walczyć z wiatrakami i polecf na barykadzie.
        Tylko, ze to Ona polegnie, a nie Wy.
        Więcej odpowiedzialności, a mniej paplaniny.
        • ada_k12 Re: chwila prawdy 02.08.08, 14:09
          Wasze posty, szczegolnie te, ze szkoda zycia na nerwy i walke z ludzmi, ktorzy
          wieczorami przy winku smieja sie ze mnie i nazywaja mnie pewnie naiwniaczka
          uspokoily mnie. macie racje i tak nic im nie udowodnie i tak nic nie wygram.
          Mamy jakis tam majatek i dorobilismy sie troche, ale maz stwierdzil, ze ja moge
          zatrzymac pieniadze zarobione w Anglii i wziac swoje rzeczy a reszte mam
          zostawic w innym przypadku on wystapi o podzial majatku i podziela sie rowniez
          pieniadze ktore zarobilam w Anglii. Jak na to wszystko patrze to nie poznaje
          czlowieka z ktorym spedzialam tyle lat i to chyba jest najsmutniejsze.
          • wacikowa Re: chwila prawdy 02.08.08, 15:40
            Tu akurat plus dla Ciebie za to że zdajesz sobie sprawę z tego że coś się
            skończyło. Jeszcze tylko rozwód i zaczniesz życie od nowa. Nie myśl o sobie jak
            o kimś kto przegrał wszystko ale jak o babce która ma na tyle siły w sobie, żeby
            zacząć wszystko od nowa. Facet niech się buja bo stać Cię na kogoś "lepszego".
            Nie musisz go gnębić i poniewierać w sądzie za to że Wam nie wyszło. Szkoda
            nerwów i energii spożytkuj ją na nowe życie:)
    • dynema Re: chwila prawdy 02.08.08, 14:59
      1) Rowod z winy meza - Ty chcesz ten zwiazek ratowac, to on go
      zkreslil swoja zdrada. Tutaj konieczni beda swiadkowie, wykazy
      rozmow i sms-ow...

      2) Co do podzialu majatku

      prawoity.pl/wiadomosci/nierowny-podzial-majatku-dorobkowego-malzonkow

      I na pewno nie pokaze meza w dobrym swietle fakt, ze zdradzal Cie
      kiedy Ty pracowlas na majatek, a dziwnym trafem rozstal sie tuz po
      kupnie mieszkania.

      Jesli przyjmiesz te opcje to czeka Cie dluzsza walka, ale moze to
      lepsze niz poczucie niesprawiedliwosci, ze posiada polowe
      mieszkania, za ktore zaplacilas w calosci Ty kiedy on Cie zdradzal.
      • sabriel Re: chwila prawdy 02.08.08, 15:27
        Rozwód z winy męża wcale nie będzie taki prosty,będzie wywlekanie wszystkich
        brudów na wierzch.Nie wiem czy jest sens obrzucania się wzajemnie błotem,szkoda
        nerwów.
        • dynema Re: chwila prawdy 02.08.08, 15:46
          Nie mowie ze bedzie latwo. I tak najgorsza walka bedzie przy
          podziale majatku i tutaj nalezy sie skupic.

          Ale wyobraz sobie ze autorka postu bedzie musiala zaplacic mezowi za
          polowe mieszkania, za ktore zaplacila w calosci. Czyli mieszkanie
          bedzie ja kosztowac 100% + 50%. A to juz gra warta swieczki.

          I o ile ojciec w tym czasie opiekowalby sie dzieckiem i w ten sposob
          przyczynial sie do dobra rodziny, to byloby to moralnie do
          zaakceptowania. Bo mieliby podzial : tata w domu, mama pracuje.

          Ale jesli podzial wygladal tak , ze : zona pracuje, a tata opiekuje
          sie pania kolezanka to wyglada sprawa juz inaczej.
          • survived Re: chwila prawdy 02.08.08, 16:55
            Do podziału wchodzi wszystko, cvzego małżonkowie dorobili się w
            trakcie małżeństwa, także kredyty, zaciągnięte w trakcie.
            Z postu otwierającego wynika, ze małżonkowie mieszkali u teściów i
            niewiele tego majątku mieli.
            Wyglada więc na to, ze propozycja męża jest rozsądna, chyba że facet
            nie wie, ile żona zarobiła. Jak nire wie, mozna tę kwotę zaniżyć i
            powalczyć o inne rzeczy.

            Co do poczucia niesprawiedliwości i tego, że śmieją się z Ciebie.
            Niekoniecznie.
            Jeżeli zaczniesz teraz żyć, tak jak Ci Wacikowa prawi, za kilka
            miesięcy oboje będą coraz większe rozdrażnienie czuć:)
            Tylko, na boga, nie przyjmuj łosia z powrotem:)
            POZDR.
            s
            • stokrotka_malenka Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:07
              bardzo wspolczuje:/ teraz Ty nie miej skrupulow walcz o swoje wyciagnij jak
              najwiecej kasy od tego gnojka:) i sienie martw sie znajdziesz sobie lepszego:))
              ja bym taki rozwód urzadziła ze by maz załował ze mnie kiedykolwiek poznał za
              takie cos- takie sceny bym zrobiła najlepszego adwokata i ciagnąc wszystko co ma
              niech zostanie bez niczego!najwyzej tylko ta nową:) daj się mu we znaki ostro:)
              • survived Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:13
                :)
                A wiesz, ile kosztuje najlepszy adwokat?

                Co do scen, niezły pomysł, rób je, jak chcesz się ośmieszyć,
                Stokrotko. Bo nic bardziej nie bawi faceta, jak taka właśnie scena:)
                latami potem wspomina, opowiada swoim kolejnym laskom i zarykuje się
                ze śmiechu....:)))
              • kadfael Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:41
                Po co?
                Kasy i tak facet nie ma, skoro żona zarabiała za granicą na
                mieszkanie. A adwokat kosztuje. I cała walka też-duzo nerwów. Szkoda
                czasu i atłasu na d.upka.
    • mlusca Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:11
      Nie zgadzaj się na rozwódu ,utrudnij im -tym zdrajcom-życie,to Twój
      mąż ponosi winę za rozbicie małżeństwa,więc w żadnym wypadku nie
      zgadzaj się na rozwód bez orzekania winy.To jest bardzo ważne-jeżeli
      sąd uzna jego winę będzie musiał płacić Ci alimenty,nawet jeżeli nie
      teraz to kiedyś możesz znaleźć się w trudnej sytuacji i pieniądze
      będą Ci potrzebne.Ja po rozwodzie zachorowałam na SM,bez alimentów
      nie dałabym rady.Poza tym nic tak nie wkurza nowej żony jak fakt,że
      mąż musi płacić pieniądze pierwszej żonie.Powodzenia ,nie daj
      się,niech zapłacą,że wiją sobie gniazdko na Twojej krzywdzie.
      • puszysta_gimnazjalistka Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:18
        Tak, tak, zachęcaj ją, pamiętaj, że to miecz obosieczny. Wystarczy, że facet
        powie, że był przeciwny wyjazdowi a żona się uparła. W takim przypadku sąd może
        orzec winę tej kobiety, i co fajnie będzie?
        • survived Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:27
          Boże drogi, co za brednie (to nt. zachęt, by "walczyć)
          ŻADEN SĄDNIE UDZIELI ROZWODU Z WYŁĄCZNEJ WINY MĘŻA. Nie w tej
          sytuacji. Ona wyjechała, a on powie w sądzie, ze go porzuciła na
          rok. I mogą go w d..cmoknąć. teściowie potwierdzą wersję syna, a jak
          i nie, to koledzy.
          Autorka pisze, ze nie chodziła do znajomych ani nic, czyli nikt jej
          nie pomoże i nie będzie świadczył, że oni tak się umówili.

          Załóżmy jednak wariant optymistyczny, że jakimś tam cudem, po kilku
          latach debilnych rozpraw, facet się złamie i zgodzi się na taki
          wariant.
          Alimenty wówczas dostanie zgodnie z jego zarobkami. Ile, jak
          myślisz? 300zł? Skoro gość NIC nie ma, widać, ze tyle. Sąd bierze
          pod uwagę zarobki, możliwości. A ten facet jest właśnie taki.
          Prawdopodobnie też będzie miał dziecko na utrzymaniu., co również
          jego możliwości uszczupli. I pamiętaj, ze takie alimenty sąd
          przyznaje tylko wtedy, gdy stopa życiowa po rozwodzie ulega
          obniżeniu. A ona przed nim wysoka nie była. Albo gdy małżonek
          niewinny nie jest w stanie samodzielnie się utrzymać. To dotyczy
          głównie starych, znerwicowanych zon, które zdrowie straciły walcząc
          o trwałość małżeństwa, znosząc toksyczną relację ze strachu przed
          NOWYM.

          • adela38 Re: chwila prawdy 02.08.08, 17:54
            Eetam...jasne, ze nie chodzi tu o alimenty tylko o samopoczucie...A raczej by
            gosciowi je troszke popsuc usmiech zadowolenia na twarzy... Nie potrzeba
            adwokata- jesli juz to niecj malzonek adwokata zatrudni...i placi... A sprawe
            mozesz przesunac na dalszy termin- chocby z powodow zdrowotnych...
            Jak pan taki chetny to niech najpierw cie odwiezie jak, kiedy i dokad sobie
            zyczysz, pieniazki trzymaj tak by pan nie mial do nich zadnego dostepu, zas jak
            juz bedziesz na swoich smieciach mozesz spokojnie sie zastanowic czy i
            ewentualnie jak skopac goscia po jajeczkach...
            • puszysta_gimnazjalistka Re: chwila prawdy 02.08.08, 18:05
              Wszystko fajnie, tylko w ten sposób swojego szczęścia się nie osiągnie.
              • adela38 Re: chwila prawdy 02.08.08, 19:30
                To zalezy od charakteru czlowieka... jeden idzie do przodu i nie oglada sie do
                tylu, inny obejrzy sie i ewentualnie po sobie posprzata, albo zostawi jakas
                "pamiatke" na pozegnanie...
                Czasem tzw zemsta, czy tez "wymierzenie sprawiedliwosci" powoduje polepszenie
                samopoczucia w mysl, "nie dam sie potraktowac jak smiec lub rzecz, ktora po
                wykorzystaniu mozna bez problemu wyrzucic"... Tutaj o tyle sprawa jest jasna, ze
                nie ma potrzeby starac sie o zachowanie pozorow i ugadzac sie z mysla o dobru
                dzieci...
                Mozna tez z klasa nie mscic sie, ale i tez niczego nie ulatwiac- bo komu i po
                co?W sytuacji, gdy druga strona mysli tylko o sobie dobrze jak posmakuje swojego
                lekarstwa- gdy porzucany partner tez zacznie myslec tylko o swoim dobrym
                samopoczuciu...
            • mlusca Re: chwila prawdy 04.08.08, 22:46
              Jeżeli małżonek założy sprawę o rozwód to żona ,jeśli zechce
              dostanie za darmo adwokata z urzędu.On musi za adwokata zapłacić,ż
              mojego doświadczenia i moich rozwiedzionych znajomych wynika,że w
              przypadku zdrady męża,sąd łaskawszy jest dla kobiety.Nie zgadzaj się
              na rozwód bez orzekania winy.Winny jest mąż niech ponosi
              konsekwencje!
    • bluecake Re: chwila prawdy 02.08.08, 19:21
      wspolczuje Ci bardzo...
      wniesienie sprawy o orzeczeniu winy meza-nawet zakladajac,ze taka
      sprawa "oplacalaby" Ci sie to wez pod uwage to,ze jest to totalny
      stres,pranie brudow na forum publicznym,ponizajace pytania,klamliwe
      zeznania...jestes psychicznie gotowa na to?
      odwlekanie tej sprawy nie ma juz chyba sensu,niestety,musisz stanac
      twarza w twarz z problemem i przez to przejsc!
      rozumiem doskonale co napisalas- "nie poznaje tego czlowieka",
      i wiem,ze to jest bardzo trudne,przerazajace i niepojete...,
      kolejna lekcja zycia,z ktorej trzeba wyciagnac wnioski.
      Trzymaj sie!
      Mysl teraz TYLKO o sobie!
      Badz silna!:)
      • kaszmir74 Re: chwila prawdy 06.08.08, 23:33
        twoj maz to dupek,daj sobie spokoj,30 lat to poczatek zycia
        • misiu.stefan Re: chwila prawdy 07.08.08, 12:15
          Bardzo Ci współczuję.

          Po pierwsze: zacznij myśleć o sobie.

          Na Twoim miejscu chciałabym jak najszybciej zakończyć ten etap, z
          klasą, bez obrzucania się błotem, bez wrzasków i awantur na forum
          publicznym.

          Niestety, właśnie z tym facetem byłaś tyle lat - dopiero teraz
          widzisz jaki jest w rzeczywistości.

          Jesteś jeszcze młoda, a lat spędzonych z mężem nie powinnaś
          traktować jak zmarnowanych (jeśli byłaś przez ten czas szczęśliwa,
          to ICH NIE ZMARNOWAŁAŚ!). Nie ma sensu gdybać, że gdybyś wiedziała
          jak to się skończy to byś nie poświęciła mu tylu lat. To jest ryzyko
          wiązania się zdrugą osobą. Na pewno ponznasz wkrótce kogoś
          wspaniałego, w najmniej oczekiwanym momencie. Pamiętaj, że czas
          leczy rany.

          Nie powinnaś zabiegać na siłę o ratowanie tego małżeństwa - Twój
          (wkrótce były) mąż już dokonał wyboru.

          I jeszcze jedno- przeciąganie sprawy rozwodowej i jej utrudnianie
          najprawdopodobniej skończy się dla Ciebie wyrzuceniem z obecnego
          domu (to też wymaga odpornosci psychicznej).

          Trzymam kciuki!
          Powodzenia!

          ps - postaraj się spojrzeć na tę sytuacje jak na szansę na nowe,
          lepsze życie.
    • iberia.pl naprawde sądzisz, że siłą zmusisz kogoś do 07.08.08, 12:18
      milosci??? Nie rozumiem po co chcesz utrudniac rozwod....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja