ell-aaa
08.08.08, 11:43
... jestem młodą mężatką z 3 letnim stażem. W sumie z mężem jesteśmy
10 lat. Wczoraj byliśmy ze znajomymi którzy wrócili z Anglii na
imprezie. Mąż pod wpływem alkoholu powiedział mi, że miał styczność
z narkotykami. Poczułam się jakby mnie ktoś w tył głowy strzelił. To
był dla mnie ogromny szok. Spytałam co to za narkotyki powiedział,
że sporo trawy wypalił. A kilka lat wstecz zdarzyło się, że 3 razy
wziął dragii na dyskotece i raz amfetaminę wciągnął nosem. Mówił, że
chciał tylko spróbować, jak to jest. Mówi, że nie spodobało mu
się ... ale nie wiem czy mam mu uwierzyć. Zwłaszcza, że wyszło na
to, że okłamywał mnie tyle lat ... bo pamiętam, że kilka lat wstecz
znalazłam u niego fifkę. Wtedy spytałam o nią, nie wyparł się ... a
na moje pytanie czy to tylko trawka czy coś więcej – stanowczo
odpowiedział, że innych narkotyków nie brał. Wręcz mówił, że to
świństwo i zarzekał się że takiego gówna nie brał, nie bierze i nie
ma zamiaru brać. A wczoraj powiedział że i dragii próbował i
amfetaminę. Cała noc męczyłam się, nie potrafiłam zasnąć. Czułam się
oszukana. Gdyby o tym powiedział mi kilka lat wstecz, zaraz po tym
jak tego próbował to na 100% zerwałabym z nim. A teraz – nie wiem co
robić. Mówi, że dragów, amfy i innych narkotyków nie weźmie ... ale
być może zapali trawkę. Czuję jakby mi zaraz miała głowa
eksplodować ... nie wiem co mam myśleć a tym bardziej co robić. Mąż
ostatnio zaproponował abyśmy postarali się o dziecko a po
wczorajszym ochota mi całkowicie odeszła. Boję się. Spytałam go co
by zrobił gdybym ja zapaliła trawkę albo dragów spróbowała to
odpowiedział, że nie ożeniłby się ze mną. A na moje pytanie
dlaczego? To powiedział, że kobieta ma być matką więc prochy mogłyby
zaszkodzić dziecku.
Od wczoraj nie potrafię się pozbierać. Tyle lat żyła ze
świadomością, że mój chłopak/narzeczony/mąż stroni od narkotyków. A
tu, teraz PO ślubie okazało się, że próbował. Jestem w szoku – nawet
jeszcze śniadania nie zjadłam, ani nie doprowadziłam się do porządku
po śnie. Nie mam ochoty na nic. A gdy mąż podszedł do mnie.
Przytulił mnie i powiedział że kocha, to samoistnie łzy mi
poleciały. Spytał czemu? Odpowiedziałam, że zszokowało mnie to co
powiedział. A on na to, że to było dawno temu, że był młody i głupi,
spróbował tylko z czystej ciekawości.
A ja teraz nie wiem jak mam się zachować. Nie spodziewałam się tego.
P.S. ten sam wątek umieściłam na forum POGADUSZKI