nina.net
11.08.08, 13:51
... mają zmienność humorków? Mój ostatnio stał się nerwowy. A
zaczęło się to odkąd zaczęliśmy spotykać się z jego kolegami -
praktycznie codziennie. I zawsze po takim spotkaniu wracałam za
kółkiem bo mąż wypił z nimi parę piw ( w ilości różnej od 2 do 6). I
taki stan rzeczy trwa ok. 3 tygodni. Jesteśmy młodym małżeństwem
bezdzietnym (jeszcze). A parę dni temu mąż zaproponował abyśmy
zaczęli starania. Wytłumaczyłam mu, że do tego musimy oboje się
przygotować, że co najmniej 3 miesiące przed staraniami muszę zacząć
brać kwas foliowy a on musi ograniczyć spożywanie tych piw – bo
ostatnio przesadza. Mąż powiedział abym poszła do apteki po ten kwas
i zaczęła brać. Tak mówił w piątek. A wczoraj nagła zmiana decyzji.
Otóż byliśmy u jego znajomego – mąż kupił piwa. A ja mu
przypomniałam, że miał przestać bo sam mówił że chce przygotować się
do starań a po drugie sam stwierdził, że ostatnio za dużo ich pił. A
on mi odpowiedział, że starania to są moje plany. Ogromnie się
zdziwiłam, bo przecież dwa dni wcześniej (piątek) mówił zupełnie co
innego. I to nie były moje plany lecz jego, to on zaczął
temat „dziecko”. Wsiadł w samochód i pojechał po kolejne piwa.
Przywiózł 4 dla siebie i kumpla oraz lody. Wkurzyłam się i
powiedziałam mu co o tym myślę. Chciał dać mi loda, ale byłam tak
zła, że odpowiedziałam „nie chcę teraz”. A on go po prostu na oczach
kolegi wyrzucił za płot z tekstem „nie chcesz to nie”. Chyba nie
muszę opisywać jaka była moja reakcja ... bynajmniej strasznie się
zdziwiłam, że potrafił tak się zachować. A on jeszcze przy kumplu
powiedział, że na niego nie krzyczy się i że jak będę krzyczała na
niego to się doigram. Normalnie odebrałam to za groźbę z jego
strony. Spytałam go co ma na myśli a on na to, ze jak będę podnosić
głos na niego to spakuje mnie i odeśle z powrotem do taty. Mnie
zamurowało, strasznie zrobiło mi się przykro. A na dodatek te całe
zajście odegrało się na podwórku znajomego i na jego oczach. W
oczach stanęły mi łzy, odeszłam od nich aby usiąść sobie na
krzesełku. A mąż nawet nie podszedł – tylko wdał się w pogawędkę z
kolegą. Sprawdzał sobie jak mu SB chodzi w aucie. Włączył głośno
muzykę i śmiał się w najlepsze. Dopiero potem przeprosił. Wrócił mu
dobry humor a dziś znów rano jakaś nerwa go dopadła i wyładowywał ją
na mnie. Po chwili mu przeszło. Nie wiem co się z nim dzieje, ale
ostatnio stał się strasznie nerwowy. Codziennie po pracy chce abyśmy
nasz wspólny czas spędzali z jego kolegami. Teraz zbliża się długi
weekend, zaproponowałam mu wypad do Krynicy i na Słowację. Zgodził
się ale chce aby z nami jeszcze jego kolega z żoną jechał.
Powiedziałam mu, że chcę być z nim sam na sam, bo dawno nigdzie nie
byliśmy. Ostatnio w 2005 r. w Krynicy. To on na to, że sam już ze
mną był w Krynicy a teraz chce z kimś. Jak się okazało bez żadnych
ustaleń ze mną, zaczął namawiać kumpla na wyjazd. Kolega się
zgodził – tylko czeka jeszcze co powie na to jego żona.
Jeszcze takiego męża nerwusa jakim stał się ostatnio nie widziałam.