feminasapiens
12.08.08, 10:23
1. klima
na dworze 30 stopni C, klienci sklepów - bluzki z odkrytymi
ramionami, krótkie przewiewne ciuchy, sandałki na nogach - a w
sklepach galerii (od razu mówię że na szczęście nie we wszystkich)
temperatura oscyluje wokół 17-18 stopni. Gęsia skórka pojawia się
momentalnie. Spojrzałam na ekspedientki i doznałam szoku: obydwie
miały na sobie 3 warstwy ciuchów: podkoszulki, koszulki i uwaga...
POLARY!
Kumacie to? Bo ja nie.
Dodam że nie była to lodziarnia, a sklep sportowy renomowanej sieci.
2. Czy ktoś może mi wytłumaczyć dlaczego w galeriach handlowych ok.
45 minut przed zamknięciem ekspedienci/sprzątacze(?) rozpoczynają
intensywne (opatrzone znaczącymi spojrzeniami w
stronę "zapóźnionych" klientów) zamiatanie/odkurzanie/mopowanie
podłóg, a ok. 15-20 minut przed zamknięciem spuszcza się do połowy
żaluzje na drzwiach wejściowych (czasem towarzyszy temu obecność
ochroniarza, który grzecznie acz stanowczo informuje że już wejścia
nie ma)?
Powie ktoś, że obsługa sklepu też chce iść do domu i odpocząć -
okej. Rozumiem to. Ale skoro sklep czynny jest do np. 20:00, to ja
to rozumiem że o godz. 19:50 mogę wejść i zerknąć sobie na jakiś
towar (nie jestem świnią i nie będę wtedy wybrzydzać pół godziny -
zdaję sobie sprawę że skomplikowanych zakupów się wtedy nie robi) i
nie czuć się jak intruz.
Sama jestem pracownicą firmy usługowo-handlowej (my pracujemy do
16:00) i nie wyobrażam sobie żeby o 15:45 pracownicy zaczęli się
zwijać i wyganiać klientów. Wręcz przeciwnie - klient (pewnie że
trochę się wkurzam ale nie mogę tego po sobie poznać) który
przyjdzie w ostatniej chwili musi być obsłużony do końca.