kasiaczek1887
16.08.08, 16:08
Jestem z moim chlopakiem od niedawna.wyjechal do pracy i przez 1,5 miesiaca
przyjechal do domu tylko raz gdy mial przerwe.ale nie o to chodzi... Chodzi o
to,ze jak jestesmy razem a on pracuje na miejscu to wszytsko ukada sie
świetnie ale gdy go nie ma to beznadziejnie jest.
1.Wczoraj poklócilismy sie o to,że w ogole nie dzowni,rozumiem ze jest zajety
ale przez 4 dni nie znalazl ani chwili ?? to troche dla mnie dziwne
2.obiecuje ze zadzwoni rano po czym ja czekam cały dzien a on wieczorem pisze
smsa typu :nie mogłem rano zadzwonic,teraz tez nie porozmawiamy bo jestem zajety
Rozmawialismy juz na ten temat.mówił,ze postara sie dzownić ale widze ze
skutkowało to przez kilka dni tylko.czuje sie olana i nie wiem co mam robic.
Druga sprawa jest jego pasja.Ja jej nie podzielam ale nie zabraniam mu jego
wyjazdów i niby nie mam nic przeciwko .Mam jednak wrazenie,ze on stawia mnie
jakby na koncu tego wszytskiego.Owszem sa jakieś rozmowy ze np wyjedzie by sie
realizowac ale mi sie wydaje,że obojetnie co bym powiedziała czy prosiła by
zostal to on bedzie m mial mnie w czterech literach i pojedzie.Rozmawiamy o
tym,ze ja kocham morze,on mówi z e pojedziemy tam ze odpoczne ale np mówi ze
nie lubi siedziec na plazy i ze ogolnie jest tam nudno.
Przepraszam,musiałam sie wygadac,pisze to wszytsko w nerwach i jakoś musze
ochłonąć.Jakie macie zdanie na ten temat,przesadzam czy jak ??