countrydreams
18.08.08, 11:28
Od 3 lat nam mezczyzne, ktory jest najukochanszy pod sloncem. Robi
wszystko co zechce. Stara sie. Sprawia mi niespodzianki. Troszczy
sie o wszystko. Zaskakuje prezentami. Jest wierny. Swiata poza mna
nie widzi. Zapewnia ze kocha - codzienie po pare razy. Jest
wyrozumialy. Wrecz wszystko akceptuje!
Ale nie kocham go. Nawet strasznie mni denerwuje tym
swoim "pantoflowym" zacowaniem....
To paradoks?!
Przeciez to jest to, czego my kobiety chcemy.
Ale jednak stwierdzam, ze jezeli sie kogos nie kocha - to wszystko
nic nie znaczy.
Myslalam ze moze gdyby nie kochal tak mocno - bylo by lepiej. Ale
nie...