czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. prawde

21.08.08, 13:15
mam rodzinę, męża i dzieci w tym jedno, ktore urodzilo sie w trakcie
malzenstwa jako dziecko z nie prawego łoża, dziecko kochanka.
kochanek ma również rodzinę, żonę i dzieci. dziecko ma juz 7 lat i
wychowuje je mój mąż i kocha je z wzajemnością. ja nie powiedziałam
mężowi prawdę, że on nie jest ojcem dziecka. zataiłam prawdę dla
dobra wyszystkich(o prawdzie wie tylko kochanek). NIE WIEM CZY TO
WSZYSTKO BYŁO WŁAŚCIWE? proszę mi napisać co sądzicie?. zastanawiam
się też czy dziecko o którym pisze(ojcem biologicznym jest kochanek)
ma prawo ZNAĆ SWOJEGO OJCA BIOLOGICZNEGO? i CZY JEGO SIOSTRA I BRAT
PRZYRODNI POWINNI SIEBIE ZNAC NAWZAJEM? bo w tej sytuacji ja uważam,
że ONI NIE POWINNI WIEDZIEĆ NIC O SOBIE. proszę o radę.
    • wanilinowa po gł. zast. stw. że to nie było wł. 21.08.08, 13:17

      • i.nes :D 21.08.08, 13:36
        wanilinowa napisała:

        > po gł. zast. stw. że to nie było wł.

        czytasz mi w myślach :D
    • pomila Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:20
      jeśli dobrze zrozumiałam to dziecko jedno masz z innym mężczyzną niż
      mąż i zastanawiasz się czy powiedzieć o tym wszystkim a
      zastanawiałaś się czy nie zrobisz im krzywdy czy nie będziesz w ich
      oczach inaczej wyglądała niż jest teraz czy zrozumieją to wszystko.
      pomyśl czy warto burzyć to co jest
      • marzeka1 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:25
        CZyli prawdą jest, że częśź mężczyzn w niewiedzy wychowuje nieswoje dzieci.Szkoda faceta...
        • nangaparbat3 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:47
          Tak, to naprawdę potworne. Facet kocha takie dziecko, a dziecko jego, a to
          bezprawie, bo cudza krew.
          Zdecydowanie trzeba wprowadzic nakaz badań DNA natychmiast po urodzeniu.
          • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:55
            nangaparbat3 napisała:

            > Tak, to naprawdę potworne. Facet kocha takie dziecko, a dziecko jego, a to
            > bezprawie, bo cudza krew.
            > Zdecydowanie trzeba wprowadzic nakaz badań DNA natychmiast po urodzeniu.


            nie ironizuj i nie odwracaj sytuacji - to nie chodzi o "kochanie" tylko o oszustwo!
            • nangaparbat3 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 14:06
              Jasne - oszustwo sprzed siedmiu lat ma zniszczyc siedem lat milosci.
              • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 14:56
                nangaparbat3 napisała:

                > Jasne - oszustwo sprzed siedmiu lat ma zniszczyc siedem lat milosci.


                czyjej miłości? autorki postu do siebie i własnego dziecka, bo chyba nie chodzi
                tobie o miłość "ojcowską".
                owszem są faceci, którzy zaakceptowaliby to dziecko, ale jest ich zdecydowana
                mniejszość.
                pozostaje też pytanie - co z lojalnością.
                • wanilinowa Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 15:36
                  myślałam że według Ciebie tylko kobiety robią aferę o zdradę, a tu taka
                  niespodzianka.. musisz popracować nad konsekwencją swojego kontrowersyjnego
                  wizerunku;)
                  • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 15:56
                    wanilinowa napisała:

                    > myślałam że według Ciebie tylko kobiety robią aferę o zdradę, a tu taka
                    > niespodzianka.. musisz popracować nad konsekwencją swojego kontrowersyjnego
                    > wizerunku;)


                    zdrada to nie tylko dawanie d... komuś innemu, to (wikipedia) "świadome i
                    intencjonalne zawiedzenie zaufania danego przez osobę, organizację, państwo czy
                    inna grupę społeczną, która z tego powodu ponosi lub uważa że ponosi straty."
                    • wanilinowa Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 16:05
                      a tę definicję przytoczyłaś w celu...?
                      • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 16:24
                        ...w celu wyjaśnienia tobie pojęcia zdrady, o którą się czepiasz w swoim
                        poprzednim poście, i w celu wyjaśnienia tobie, że facet po takim
                        "kur..ewst..wie" ma prawo zrobić z nią wszystko.
                        • wanilinowa Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 16:26
                          podobnie jak kobieta która dowie się że facet mimo zobowiązań puścił się bokiem.
                          cieszę się że jednak się zgadzamy
                          • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 16:39
                            zgadzamy się co do sposobu załatwiania sprawy lub reakcji, nie zgadzamy się (tak
                            mnie się wydaje) co do powodów.
                            "puszczenie się bokiem", może ale nie musi, być tym powodem.
                            z moich obserwacji wynika, że to raczej my, kobiety, automatycznie zakładamy, że
                            związek=zakaz seksu z innym partnerem (seksualnym). faceci widzą to zupełnie
                            inaczej. ta sprawa jest bardzo rzadko wyjaśniana do końca na początku znajomości.
                            • wrr2 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 22:00
                              Ale w tym przypadku facet też jest żonaty, czyli przysięgał "wierność i
                              uczciwość małżeńską". No ale facetom przecież wolno, a kobieta się puszcza. Co
                              za hipokryzja.
                • nangaparbat3 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 17:58
                  1.xxx12345 napisała:

                  > nangaparbat3 napisała:
                  >
                  > > Jasne - oszustwo sprzed siedmiu lat ma zniszczyc siedem lat milosci.
                  >
                  >
                  > czyjej miłości? autorki postu do siebie i własnego dziecka, bo chyba nie chodzi
                  > tobie o miłość "ojcowską".
                  > owszem są faceci, którzy zaakceptowaliby to dziecko, ale jest ich zdecydowana
                  > mniejszość.
                  > pozostaje też pytanie - co z lojalnością.


                  Owszem, chodzi mi jak najbardziej o dojrzalą milosc ojcowska ktorej nie wycofuje
                  sie dlatego, ze dziecko okazalo się "cudzym" dzieckiem, ani nie karze sie
                  dziecka za niewatpliwy blad jego matki.
                  Chodzi mi takze o milosc dziecka do ojca.
                  Że dla Ciebie pragnienie ukarania wiarolomnej jest silniejsze niż te dwie
                  milosci, to ja juz nic nie poradzę.
                  • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 18:17
                    nangaparbat3 napisała:

                    >
                    > Owszem, chodzi mi jak najbardziej o dojrzalą milosc ojcowska ktorej nie wycofuj
                    > e
                    > sie dlatego, ze dziecko okazalo się "cudzym" dzieckiem, ani nie karze sie
                    > dziecka za niewatpliwy blad jego matki.
                    > Chodzi mi takze o milosc dziecka do ojca.
                    > Że dla Ciebie pragnienie ukarania wiarolomnej jest silniejsze niż te dwie
                    > milosci, to ja juz nic nie poradzę.
                    >


                    no jasne. prawdziwa miłość przetrwa wszystkie burze. czyli jeżeli jest to faktycznie taka PRAWDZIWA MIŁOSC, to bez problemu przetrwa również prawdę. zarówno tatusia, jak się dowie, że to nie jego dziecko, jak i również dziecka, które się dowie, że to nie jego tatuś i będą się nadal TYM SAMYM uczuciem kochali (mamusię też).
                    • nangaparbat3 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 18:40
                      Wystaw sobie, ze to się zdarza, choc nie w kazdym możdżku i serduszku się pomiesci.
    • bellasorella Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:24
      Ojoj !!! Porobiło się.
      Uważam, że podstawowym błędem był fakt, że mąż nie wie o fakcie że
      miałaś romans i istnieje tego owoc. Rozumiem, że takia decyzja o nie
      mówieniu nic wynikła z racji tego, iż nie chciałaś burzyć
      małzenstwa, rodziny i nie ściagac sobie problemów na głowę. Co
      oczywiście nie tłumaczy Twojego jak dla mnie skandalicznego
      zachowania.
      Nie wyobrażam sobie zyć z taką swiadomością. A co się stanie jak
      kiedyś prawda wyjdzie na jaw? Myślałaś o tym?
      Najbardziej w tej całej sytuacji szkoda mi chyba Twojego męża i
      dziecka, które kiedyś może odkryć smutną prawdę.
      No ale cóż, takie jest życie i każdemu się inaczej układa.
    • pomila Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:30
      faktycznie, jak się kiedyś dowie przypadkiem to nie chciałabym być w
      twojej skórze, i bardzo mu żal twojego męża i dziecka ale ty znasz
      ich najlepiej i będziesz wiedziała co zrobić (swoją drogą to byłaś
      tak nieodpowiedzialna)
    • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:42
      hmm, czyli należysz do tych 20-30% kobiet, które dla dobra dziecka (?????) i WŁASNEGO oszukują partnera.

      czy to jest właściwe? zadaj sobie (lub jeszcze lepiej poszukaj tutaj, na forum) pytanie, jak reagują kobiety, kiedy dowiadują się o zdradzie męża. odpowiedzi będę dla ciebie na pewno interesujące.

      ja sama uważam, że jest to zwyczajne oszustwo i charakterologiczne ku..rew..stwo.
    • krainaczaruff Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:46
      Moim zdaniem należy im sie prawda. To poważna sprawa. Popełniłas
      błąd więc niestety musisz zaplacic za niego. Ale tak sie
      zastanawiam, czy nie poczekac z ta "nowiną" do momentu az dziecko
      osiągnie pełnoletnosc. Teraz, mając 7 lat nie zrozumie. Albo może
      powiedz mężowi najpierw i zdecydujcie kiedy powiedziec dziecku.
      • ada_k12 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:50
        Tak ładnie ją oceniacie, ze była nieodpowiedzialna, ze zataiła prawde itd. a co
        z jej kochankiem? Przeciez on tez wie, ze ma dziecko z tą kobietą, czy zrobił
        coś w tej sprawie? Czy powiedział swojej żonie i dzieciom, że ma dziecko na
        boku? że zdradził? Raczej nie. Mysle, ze juz za pozno na uczciwosc. Jak sie
        chciało mowic prawde, to na poczaku jak był romans i zaszła w ciąże. Teraz
        dziecko ma 7 lat. Tak naprawde ukradłaś męzowi te 7 lat, bo niewiadomo czy by z
        Toba został gdyby się dowiedział, że dziecko nie jest jego. Jak teraz wyznasz
        prawde, zapłacisz za to, wszyscy zapłacą. Kiedyś i tak może zapłacą, a może nie.
        Nie wiem.
    • iberia.pl deja vu? nie chce mi się w wyszukiwarce sprawdzać 21.08.08, 13:48
      ale to juz bylo...
    • krainaczaruff Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 13:48
      A ten kochanek co o tym mysli? Chce to kiedykolwiek ujawnic?
    • nangaparbat3 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 14:05
      Konica,
      jak dziecko, ktore dwa lata temu we wrzesniu nie miało jeszcze czterech lat, moze miec dzisiaj siedem?
      Zajrzałam do wyszukiwarki - zakladasz juz czwarty czy piaty wątek o tym samym.
      Zajrzałam, bo dobrze zapamietalam jeden z poprzednich - zostalaś wirtualnie ukamienowana, a zajadłosc niektorych piszących po prostu mnie poraziła.
      teraz nie wiem - piszesz o swoim (czyimś) prawdziwym problemie czy zmyślasz? Po co Ci to? Czy problem wciąż powraca, nie możesz przestac o nim myslec? (nie dziwilabym się).
      W któryms z wątków pisalaś, że mąż się domyśla. Wydaje mi się, ze gdybym męża kochała i była pewna jego miłosci (do siebie, a zwaszcza do dziecka), powiedziałabym mu prawdę. Tylko jemu, byc moze licząc się z tym, że odejdzie - ale skoro sie domyśla, pewnie odszedłby wczesniej.
      W mojej rodzinie był taki przypadek, jeszcze przed wojną, jedna z ciotek wyszła za mąż będąc w ciąży z kimś innym - mąż bardzo kochal "nieswoje" dziecko, ktore do dzisiaj (a jest już staruszką) nie wie o swoim prawdziwym pochodzeniu.
      Nie uważam, żeby zachowywania tajemnicy bylo dobre, ale też nie sądzę, zeby ujawnianie prawdy dziecku (w znaczeniu "niedoroslemu") bylo lepsze. Zresztą - chyba nie ma dobrych rozwiazań.
    • lacido Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 14:10
      zastanawiam
      > się też czy dziecko o którym pisze(ojcem biologicznym jest kochanek)
      > ma prawo ZNAĆ SWOJEGO OJCA BIOLOGICZNEGO? i CZY JEGO SIOSTRA I BRAT
      > PRZYRODNI POWINNI SIEBIE ZNAC NAWZAJEM?

      a jak chcesz to zrobić zeby Twój maż sie o tym nie dowiedział??
    • dzikoozka Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 14:54
      teraz to juz milcz na wieki
      • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 15:23
        dzikoozka napisała:

        > teraz to juz milcz na wieki


        tym fajniejsza będzie niespodzianka któregoś dnia w szpitalu. huuuuuuuura!!!
        • nangaparbat3 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 18:00
          1.xxx12345 napisała:

          > dzikoozka napisała:
          >
          > > teraz to juz milcz na wieki
          >
          >
          > tym fajniejsza będzie niespodzianka któregoś dnia w szpitalu. huuuuuuuura!!!

          Takie słowo kiedyś słyszałam - Schadenfreude? (bo nie znam niemieckiego)
    • dafos Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 18:24
      zanim ockolwiek zrobisz przeczytaj książkę "Dzika Kaczka"
      Poniżej recenzja po lektzurze:
      „NARZUCANIE LUDZIOM PRAWDY ODBIERA RÓWNOCZEŚNIE SZCZĘŚCIE” –
      REFLEKSJE PO LEKTURZE „DZIKIEJ KACZKI”

      Marek Aureliusz stwierdził: "Prawda jeszcze nikomu nie zaszkodziła."
      Jednakże to powiedzenie nie znajduje potwierdzenie w losach
      bohaterów dramatu "Dzikiej kaczki".

      Podobno ludzie, którzy dopuszczają się kłamstwa, są po prostu
      tchórzami, jednakże ja sama uważam, że prawda może być gorsza niż
      kłamstwo. Wśród ludzi, którzy żyją na co dzień w zakłamaniu, prawda
      może być równie niszcząca jak fałsz i obłuda. W takiej sytuacji
      zostali przedstawieni bohaterowie dramatu Henryka Ibsena.

      Życie bohaterów "Dzikiej kaczki" upływa spokojnie, bez zbędnych
      problemów i kłopotów. Ale nikt - nawet Hjalmarowie - nie
      przypuszcza, że jest to jedynie złudzenie. Gina, Ekdal i ich mała
      córeczka Jadwinia są szczęśliwą rodziną. Mężczyzna jest nieco
      zamkniętym w sobie fotografem pełnym kompleksów, ma nadzieję na
      niezwykły wynalazek, który kiedyś uczyni go sławnym. Jednakże poza
      założeniem rodziny dotychczas nie udało mu się osiągnąć w życiu zbyt
      wiele, nie potrafi nawet zapewnić żonie i córce godnych warunków
      życia. Natomiast jego żona Gina pracowała kiedyś jako służąca
      starego Werlego. Hjalmar nawet nie przypuszcza, że jego ukochana
      Gina zatrudniona przez Werlego była także kochanką pracodawcy, a
      mała Jadwinia nie jest tak naprawdę jego córką. Prawdę odkrywa przed
      nieświadomym mężczyzną dopiero pojawiający się znienacka Gregers.
      Młody człowiek był synem podstarzałego Werlego i uważał siebie
      za "posłannika prawdy". Sądził, że za wszelką cenę należy mówić
      prawdę, ale nie mógł przypuszczać, że tym sposobem sprowadzi na
      spokojną rodzinę takie nieszczęście. Okazało się, że mówienie prawdy
      nie zawsze jest słuszne. Według Gregersa ludzie nie powinni
      dobrowolnie decydować się na życie w kłamstwie, dlatego wmawiał
      Hjalmarowi i Ginie, że prawda jest formą wyzwolenia.

      Powody kłamstwa są różne: litość, miłość, uniknięcie kary, bólu,
      materialne korzyści, pragnienie władzy. I nikt z nas nie potrafi
      ocenić, czy kłamstwo ma odpowiednią motywację (o ile o takiej można
      w ogóle mówić), jeśli nie wyobrazimy sobie, że to my sami jesteśmy
      okłamywani. Okazuje się, że prawda nie zawsze ma pozytywny wpływ na
      życie, czasem może stać się przyczyną nieszczęścia.

      Tak było w przypadku rodziny Ekdalów, kiedy prawda o ojcostwie
      Jadwini wyszła na jaw. Mimo że Gregers przekazał tę wiadomość w
      dobrej wierze, nie przewidział zachowania Hjalmara, które było
      zaskakujące. Po dowiedzeniu się prawdy głowa rodziny nie chciała
      kontynuować życia w zakłamaniu i trwać przy żonie i córce. Zamiast
      próbować naprawić błędy przeszłości postanowił odciąć się całkowicie
      od problemu. Zostawiając resztę rodziny Hjalmar odchodzi od nich,
      ponieważ prawda wyrządziła mu zbyt wiele cierpienia. Przekazana
      przez Gregersa wiadomość zburzyła dotychczas ustabilizowane życie
      trzech osób. Okazało się, że nie wszyscy ludzie potrafią stawić
      czoło ciosom, które niesie los. Zdarza się, że przeszkody, na które
      napotykamy, są zbyt trudne do przeskoczenia. Niektórzy potrafią żyć
      ze świadomością kłamstwa, inni nie wyobrażają sobie milczenia na
      temat prawdy. Hjalmar okazał się zbyt słaby, aby unieść miażdżącą
      prawdę. Prawda przerosła jego możliwości.

      Niewykluczone, że rację ma doktor Relling, który dopuszczał kłamstwo
      w imię ludzkiego szczęścia. Według niego "ludzie muszą marzyć, aby
      żyć" i sądzę, że to słuszna uwaga. W niektórych przypadkach prawda
      może zabijać nie tylko marzenia, ale w ogóle zniszczyć ich
      osobowość. Czasami ludzie muszą spróbować złudzeń i kłamstw,
      ponieważ to one dodają szaremu życiu nieco atrakcyjniejszych barw.
      Dla takich osób prawda może stać się siłą niszczycielską.

      Okazuje się, że prawda nie musi być synonimem wolności i dobra, a
      kłamstwo niekoniecznie zawsze ma negatywny wpływ. Większość ludzi
      nie może być tylko głosicielami prawdy albo jedynie kłamcami.
      Najlepszym wyjściem najczęściej jest pośrednie stanowisko, bez
      przyjmowania skrajnych rozwiązań. Jeśli się kłamie w słusznej
      sprawie, należy wcześniej to przemyśleć. Jeśli się chce powiedzieć
      brutalną prawdę - także. Czasami najlepszym rozwiązaniem jest
      milczenie.

      pozdrawiam

      • 1.xxx12345 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 18:38
        jednym zdaniem - dziewczyny puszczajcie się na lewo i prawo, zachodźcie w ciąże,
        krajowi potrzebne są nowe ręce do pracy a kościołowi nowi wierni.
        • dafos Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 18:54
          Moment, ale z tego co wiadomo facet też się puścił na lewo.
          Odpowiedzialność co do puszczania dotyczy obu płci. "Pech" w tym
          wypadku, że to kobiety zachodzą w ciążę, a może i szczęście, bo
          biorąc pod uwagę "odrazę" do monogamii mężczyzn, "cudzych" dzieci
          byłoby znacznie więcej gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę:)
    • betka.0 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 18:25
      Powiem Ci tylko jedno, "kłamstwo ma bardzo krótkie nóżki", wcześniej
      czy później to wyjdzie i będziesz miała z tego powodu straszne
      nieprzyjemności. Na pewno to nie będzie proste dla Ciebie, ale
      postaraj się jakoś przygotować do tej rozmowy i wydusić z siebie
      całą prawdę.
    • jakas_kobietka Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 21:37
      o boże, nie wiem... może powiedz jak dziecko będzie miało już 22 lata, z mężem i
      tak już się nie będziesz dogadywała, a jemu to nie zaszkodzi? jak tak długo to
      zatajałaś to teraz nic dobrego z tego ni wyniknie..
      • rachela25 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 21.08.08, 21:47
        Nie wiem dlaczego chcesz powiedzieć prawde. Za mało ci adrenaliny w
        życiu? Skoro każdy jest szczęśliwy to po jaką cholere to
        burzyć.Ojcem jest ten kto wychowuje i kocha.
    • konica234 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 22.08.08, 10:52
      dziekuję za komentarze. moze ktos mi pododpowie przy okazji na
      pytanie czy przyrodnie rodzeństwo ma prawo do tego, zeby się znać.
      • tiuia Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 22.08.08, 12:25
        To zależy od tego czy chcesz wyznać prawdę. Jeśli tak, to rodzeństwo ma prawo się znać, jeśli nie, to przyrodnie rodzeństwo nie wie, że jest rodzeństwem. Możesz ich zapoznać na zasadzie koleżanka-kolega, ale to kolejny ciąg kłamstw. Ale - jeśli to różne płcie - nie życzę Ci sytuacji gdy się kiedyś w sobie zakochają i będziesz musiała im tłumaczyc dlaczego nie mogą być ze sobą.

        Tak jak wcześniej mówiono: nawarzyłaś piwa i cokolwiek zrobisz, będzie złe. Powiesz prawdę - zburzysz spokojne życie paru niewinnym osobom. Nie powiesz - będziesz do końca życia żyła w strachu, że może się to wydać.

        Nie wiem co ja zrobiłabym na Twoim miejscu. Chyba bym milczała, jeśli trwałoby to już któryś rok z kolei. Tylko że po mnie od razu widać że kombinuję. Pewnie na etapie kochanka wszystko by się wydało i nie byłoby dalszego ciągu rodzinnego;)...
      • konica234 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 26.08.08, 19:49
        czy ktos mi odpowie jeszcze?
        • marzeka1 Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 26.08.08, 20:06
          A co? Podnieca cię trollowanie? to drugie forum, na któym cię znalazłam.
    • pomila Re: czy przyr. rodzen. musi sie znać.czy pow. pr 27.08.08, 10:31
      po co masz mówić jeśli nie chcesz burzyć tego co już masz, a jak
      zaczniesz drążyc i próbować coś dziecku wyjaśniać, zapoznawać z
      przyrodnim rodzeństwem to przecież wszystko wyjdzie na jaw. A może
      ty chcesz być nie z mężem a z ojcem tego dziecka (kochankiem) i
      robisz wszystko aby się wydało. Zastanów się co tak właściwie chcesz
      i o co ci chodzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja