dlaczego tak się stało???

22.08.08, 17:00
Jeszcze dwa tygodnie temu byłam najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, ale wiele się zmieniło:(
Jestem mężatką od już praktycznie 2lat i gdy końcówka czerwca lekarz potwierdził moje przypuszczenie, że jestem w ciąży razem z moim Miśkiem byliśmy przeszczęśliwi. Ciąża rozwijała sie prawidłowo, wszystko było ok aż do momentu gdy pewnej środowej nocy pojawiło sie plamienie. Oczywiście zaraz wylądowałam u lekarza, ale mnie uspokoił gdy po badaniu stwierdził że ciążą jest utrzymana i moje maleństwo jeszcze urosło. W zaleceniu miałam leżenie plackiem do następnej wizyty, przyjmowanie luteiny i jakieś 2 zastrzyki. Jeszcze przez 2 dni od wizyty miałam delikatne plamienie ale ustało i czułam się ok.No i leżałam i się bardzo oszczędzałam przez te dwa tygodnie. Już nie mogłam się doczekać usg kiedy zobaczę mój mały skarb:)Podczas badania lekarz stał się dziwnie milczący, kazał mi zmieniać pozycje, patrzył w ten monitor aż w końcu oświadczył mi oczywiście b.taktownie że doszło do samoistnego poronienia i w tym momencie moje szczęście uleciało:( trudno mi sie z tym pogodzić dlaczego to akurat mnie spotkało:(((
    • ate96 Re: dlaczego tak się stało??? 22.08.08, 17:06
      Pewnie,że przykro jak się na coś czekało a nie bedzie. Ale nie martw
      się pewnie będziesz miała jeszcze dzidzie:)
      • nice_potworek Re: dlaczego tak się stało??? 22.08.08, 17:17
        Mam taką cichą nadzieję że prędzej czy później mi się uda. Wiem, że nie tylko
        mnie jedną to nieszczęście spotkało:( Próbuję się jakoś pozbierać i patrzeć
        optymistycznie w przyszłość, ale to uczucie pustki czasem jest nie do wytrzymania
        • ate96 Re: dlaczego tak się stało??? 22.08.08, 17:21
          Masz faceta to dasz sobie radę:)
          • nice_potworek Re: dlaczego tak się stało??? 22.08.08, 17:30
            mam mojego Miśka, ale niestety nie na codzień a tylko i wyłącznie w weekendy:(
            Najgorsze jest to że w chwilach kiedy go bardzo najbardziej potrzebuję jego nie
            ma. Ma tak specyficzną pracę, że chociaż bardzo by chciał nie może ze mną być .
            Podpisał kontrakt i jest jak jest. Jakoś będę musiała dać sobie radę, bo wiem że
            muszę!!!
Pełna wersja