nice_potworek
22.08.08, 17:00
Jeszcze dwa tygodnie temu byłam najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, ale wiele się zmieniło:(
Jestem mężatką od już praktycznie 2lat i gdy końcówka czerwca lekarz potwierdził moje przypuszczenie, że jestem w ciąży razem z moim Miśkiem byliśmy przeszczęśliwi. Ciąża rozwijała sie prawidłowo, wszystko było ok aż do momentu gdy pewnej środowej nocy pojawiło sie plamienie. Oczywiście zaraz wylądowałam u lekarza, ale mnie uspokoił gdy po badaniu stwierdził że ciążą jest utrzymana i moje maleństwo jeszcze urosło. W zaleceniu miałam leżenie plackiem do następnej wizyty, przyjmowanie luteiny i jakieś 2 zastrzyki. Jeszcze przez 2 dni od wizyty miałam delikatne plamienie ale ustało i czułam się ok.No i leżałam i się bardzo oszczędzałam przez te dwa tygodnie. Już nie mogłam się doczekać usg kiedy zobaczę mój mały skarb:)Podczas badania lekarz stał się dziwnie milczący, kazał mi zmieniać pozycje, patrzył w ten monitor aż w końcu oświadczył mi oczywiście b.taktownie że doszło do samoistnego poronienia i w tym momencie moje szczęście uleciało:( trudno mi sie z tym pogodzić dlaczego to akurat mnie spotkało:(((