funboy
23.08.08, 14:37
Jestem kompletnie rozbity,chcę się wygadać,nie liczę na żadną pomoc,nikt nie
jest w stanie mi pomóc.
Typowa historia,poznaliśmy się parę lat temu, wielka miłość wspólne
plany,teraz mamy ja 34 ona 28 lat ja jestem w miarę dobrze ustawiony, udało mi
się w życiu, założyłem firmę i dobrze ją rozwinąłem,i wszystko było
wspaniale,szalałem ze szczęścia gdy moja kobieta zaszła w ciążę. Ponieważ dwa
razy byłem już brany "na ciążę" i mówiłem o tym mojej kobiecie że chcę dla
świętej pewności badania DNA zanim weźmiemy ślub, nie dlatego ze jej nie ufam,
ale bardzo cierpiałem i chciałem mieć święty spokój od przeszłości, zamknąć
ten straszny dla mnie okres gdzie już miałem być dwa razy tatą nie swojego
dziecka.
Żona oszalała, był płacz, wyjazd do mamy skąd ją musiałem odbierać, telefony
od rodziny czemu ją niszczę, krzyczała ze jej nie ufam, nie szanuję, że jak
spojrzę w oczy dziecku jak dorośnie skoro zrobiłem to badanie, że to nie ma
sensu wszystok skoro nie ma miedzy nami zaufania. Na nic zdały się moje
tłumaczenia że bardzo to przeżyłem, że byłem dwa razy oszukany. W końcu
postawiła na swoim i wzięliśmy ślub, urodził się cudowny chłopiec.
Nie wytrzymałem i w tajemnicy przed żoną wysłałem próbki do badań DNA, i jaki
był mój szok i wściekłość kiedy się okazało że w 100% nie jestem ojcem
dziecka. Gdy to przeczytałem, myślałem że to sen, i zemdlałem. Tego samego
dnia wysłałem do innego laboratorium drugi raz próbki za które extra
zapłaciłem żeby wynik był jak najszybciej zonie powiedziałem że mam grypę.
Kolejny wynik był taki sam, a ja się poszedłem upić, i straciłem przytomność z
przepicia.
W domu kochana uśmiechnięta żona, dziecko, a ja wysłalem trzeci raz próbki, bo
całym sobą nie wierzyłem w to, z żoną byliśmy ufni do siebie, zero tajemnic,
wspieraliśmy się. Razem się umówiliśmy ze ja dużo pracuję, żeby zarobić na
dobre życie dla nas, jest dom, dobry samochód, dziecku nic nie zabraknie bo
żona nie chciała pracować tylko chciała zajmować się dzieckiem na spokojnie, i
zgodziłem się, stać mnie na to.
Od dwóch dni mam trzeci wynik który potwierdza że w 100% nie jestem ojcem
dziecka. Wypruwałem sobie żyły żeby zonie nic nie zabrakło, pomogłem jej
rodzinie, opłaciłem wesele, remont domu teściów, załatwiłem żonie studia, i co
mam za to? co mam za swoja miłość, lojalność?
Za godzinę przychodzi do mnie przyjaciel prawnik który zakazal mi mówić żonie
o tym że wiem, mówił że zabierze mi wszystko a na pewno dom i że to trzeba
załatwić sprytnie. Zonie skłamałem że jestem w podróży służbowej, a nie mogę
na nią i na dziecko patrzeć. Chcę żeby zniknęli z mojego życia, nie chcę ich
nigdy widzieć. Chcę zapomnieć że istnieli.