orzedz
28.08.08, 14:03
Witam drogie panie.Chcialbym sie z Wami podzielic moja historia i
przedewszystkim poprosic o rade. Z moja kobieta spotykam sie juz
ponad dwa lata, bardzo ja kocham i zalezy mi,zebysmy byli razem.
Miedzy nami uklada sie prawie idealnie, ale jest jedno ALE. Mam
problem z poukladaniem sobie pewnych spraw w mojej glowie. Chodzi
oto,ze nie jestem pierwszym mezczyzna mojej ukochanej. Pierwszy raz
przezyla z innym facetem, byla z nim pozniej jeszcze kilka razy
(wtedy jeszcze mnie nie znala). Wiem, ze to
glupie,kretynskie,gowniarskie podejscie,ale nie potrafie sie z tym
pogodzic. Jak tylko zaczynam otym myslec, lapie ogromnego dola, nie
potrafie okazac jej czulosci, chce byc sam. Rozmawialismy o tym
wiele razy, wiem, ze to przeszlosc i ze ona tego zaluje, ale nie
potrafie przestac o tym myslec. Wszystko miedzy nami uklada sie
idealnie,jest wielka milosc, wierzymy oboje, ze jestesmy sobie
przeznaczeni. Uczucie jak z bajki,cala historia naszej znajomosci
jest wrecz niesamowita. Bardzo chcialem,zebysmy ze soba przezyli
nasz pierwszy raz, i zebysmy byli dla siebie jedynymi kochankami na
zawsze, ale nie udalo sie. Nie potrafie jej tego wybaczyc. NIe
potrafie zrozumiec, dlaczego zrobila toz kims,do kogo milosci nie
byla pewna. Dlamnie seks wiaze sie nierozerwalnie z miloscia i
niepotrafie pojac, dlaczego ona zdecydowala sie poswiecic swoje
dziewictwo jemu. Mowila mi,ze wydawalo jej sie, ze to jest milosc.
Ale teraz wie, ze tylko mnie kocha naprawde. Niemoge przestac o tym
myslec,co jakis czas to wraca i lapie dola na maksa. Mysle o tym
gdzie i jak to robili i jak sie wtedy zachowywala moja kobieta. Nie
rozmawiam juz z nia na ten temat, bo nie chce jej ranic. Wiem, ze
ona tego zaluje i ze ma do mnie zal, ze nie moge jej zapomniec, ale
ja mimo staran nie potrafie przejsc nad tym do porzadku dziennego.
Prosze, wytlumaczcie mi to jakos,pomozcie. Bardzo bym chcial otym
zapomniec i nie przywiazywac dotego az takiej wagi, nie ranic juz
mojej dziewczyny,ale to ciagle siedzi w mojej chorej glowie. Wiem,
ze znajda sie glosy, ze jestem kretynem,debilem, ze nie doceniam
dziewczyny. Ze jestem staroswiecki i zacofany. I ze to moje meskie
ego nie daje mi spokoju, ale to nie tak. Zawsze bylem romantykiem,
moja dziewczyna jest dla mnie idealna, dokladanie taka,o jakiej
marzylem, wiec tym bardziej boli mnie fakt,ze tak latwo oddala swoje
dziewictwo. Jesli chcecie tylko mnie skrytykowac bez niczego
konstruktywnego, prosze, nie piszcie. Sam dobrze wiem,ze jestem
idiota. Chce tylko,zebyscie pomogly mi sie z tym uporac,
wytlumaczyly mi to jakos, pomogly zapomniec. Naprawde juz nie
wiem,co mam robic. Boje sie,ze przez te chore mysli strace moja
kobiete.