Krytyka a kompleksy

IP: *.crowley.pl 08.10.03, 12:57
Skąd się bierze częste na forach przekonanie, że krytykowanie czyjejś postawy
to oznaka kompleksów czy zazdrości?
Ja wiem, że gdyby się wszyscy głaskali po główkach i akceptowali swoje
odmienności, byłoby potwornie nudno, ale na Swaroga, niechże dyskusje będą
oparte na argumentach, a nie na pseudopsychoanalizie rozmówców :)
    • Gość: Xanatos Re: Krytyka a kompleksy IP: 195.92.39.* 08.10.03, 12:59
      Ty to dopiero masz kompleksy twierdząc to co twierdzisz... :))
    • fitit Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 13:02
      Gość portalu: kohol napisał(a):

      > Skąd się bierze częste na forach przekonanie, że krytykowanie czyjejś postawy
      > to oznaka kompleksów czy zazdrości?
      > Ja wiem, że gdyby się wszyscy głaskali po główkach i akceptowali swoje
      > odmienności, byłoby potwornie nudno, ale na Swaroga, niechże dyskusje będą
      > oparte na argumentach, a nie na pseudopsychoanalizie rozmówców :)


      > Ostatnio żona poddała mnie "pseudopsychoanalizie". Milczałem jak grób.
    • Gość: ania Re: Krytyka a kompleksy IP: *.chello.pl 08.10.03, 13:08
      A na mnie zawsze naskakuja, jesli wypowiem sie na temat urody jakiejs znanej
      aktorki/piosenkarki/bohaterki reality show itp. Nie wiem z czego wynika takie
      myslenie, gdyz w swoich osadach, nigdy nie wyrazalam sie w chamski sposob o
      tych kobietach. Po prostu pisalam to co uwazalam, ale i tak obrywalo mi sie, ze
      jestem brzydka i zazdrosna.
    • pajdeczka Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 13:09
      Gość portalu: kohol napisał(a):

      > Skąd się bierze częste na forach przekonanie, że krytykowanie czyjejś postawy
      > to oznaka kompleksów czy zazdrości?
      > Ja wiem, że gdyby się wszyscy głaskali po główkach i akceptowali swoje
      > odmienności, byłoby potwornie nudno, ale na Swaroga, niechże dyskusje będą
      > oparte na argumentach, a nie na pseudopsychoanalizie rozmówców :)

      Szczególnie jeśli ktoś jest wyjątkowo marnym psychologie, za to świetnym
      seksuologiem.
    • anulex Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 13:12
      Samo krytykowanie czyjejs postawy nie jest oznaka kompleksow, czy zazdrosci.
      Gorzej jesli ktos krytykuje bezpodstawnie lub w wyjatkowo wredny sposob. Masz
      jakies inne wyjasnienie na to dlaczego postepuje w taki sposob?
      • pajdeczka Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 13:17
        anulex napisała:

        > Samo krytykowanie czyjejs postawy nie jest oznaka kompleksow, czy zazdrosci.
        > Gorzej jesli ktos krytykuje bezpodstawnie lub w wyjatkowo wredny sposob. Masz
        > jakies inne wyjasnienie na to dlaczego postepuje w taki sposob?


        Dlatego tak postępuje, ponieważ nie lubi ludzi. Bo ludzie nie dadzą się lubić.
        • anulex Re: Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 13:21
          Ostatnio zdarza mi sie myslec, ze ludzi nie da sie lubic (maly dolek), ale w
          zaden sposob nie sklania mnie to do bycia wredna.
          • fitit Re: Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 13:24
            anulex napisała:

            > Ostatnio zdarza mi sie myslec, ze ludzi nie da sie lubic (maly dolek), ale w
            > zaden sposob nie sklania mnie to do bycia wredna.


            > Wydaje się, że powinnaś myśleć częściej !
            • pajdeczka Re: Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 13:47
              fitit napisał:

              > anulex napisała:
              >
              > > Ostatnio zdarza mi sie myslec, ze ludzi nie da sie lubic (maly dolek), ale
              > w
              > > zaden sposob nie sklania mnie to do bycia wredna.
              >
              >
              > > Wydaje się, że powinnaś myśleć częściej !

              A ty myć się cześciej.
          • pajdeczka Jak będziesz miała tyle lat, co ja.... 08.10.03, 13:43
            anulex napisała:

            > Ostatnio zdarza mi sie myslec, ze ludzi nie da sie lubic (maly dolek), ale w
            > zaden sposob nie sklania mnie to do bycia wredna.

            ..inaczej będziesz śpiewała. Jeszcze ci nie dali popalić. A może po prostu
            jesteś odporna, bo ja nie.
            • anulex ... to nie wiem co bedzie. 08.10.03, 13:51
              Absolutnie nie jestem odporna. Okropnie mi przykro kiedy widze jak ludzie
              postepuja. Nie potrafie sobie z tym poradzic. Pewnie jeszcze niewiele
              widzialam i moze byc duzo gorzej, ale mnie dobija juz to co jest. Ale wciaz
              staram sie cos z tym zrobic albo chociaz postepowac tak, zeby samemu miec
              czyste sumienie. Moze z czasem mi przejdzie? Mam nadzieje, ze nie. Chociaz na
              ogol ludziom przechodzi, niestety.
              • pajdeczka Re: ... to nie wiem co bedzie. 08.10.03, 14:00
                anulex napisała:

                > Absolutnie nie jestem odporna. Okropnie mi przykro kiedy widze jak ludzie
                > postepuja. Nie potrafie sobie z tym poradzic. Pewnie jeszcze niewiele
                > widzialam i moze byc duzo gorzej, ale mnie dobija juz to co jest. Ale wciaz
                > staram sie cos z tym zrobic albo chociaz postepowac tak, zeby samemu miec
                > czyste sumienie. Moze z czasem mi przejdzie? Mam nadzieje, ze nie. Chociaz na
                > ogol ludziom przechodzi, niestety.

                A ja założyłam gruby pancerz, tak sobie poradziłam.
                • anulex Re: ... to nie wiem co bedzie. 08.10.03, 14:12
                  Rozumiem gruby pancerz, ale przeciez to, ze ktos zamknie sie w sobie nie
                  znaczy, ze musi dopiekac innym. Poza tym - czy warto? Mysle, ze w gruncie
                  rzeczy nawet najgrubszy pancerz nie jest w stanie nas obronic. Czasem ludzie
                  tak bardzo chca sie odciac od tego wszytskiego, ze wpadaja w choroby
                  psychiczne i rzeczywiscie to co ich otacza przestaje miec czasem znaczenie.
                  Czy sa szczesliwsi? Moze.

                  Swoja droga to ciekawe. Chyba wszyscy chca zeby bylo lepiej i zeby ludzie byli
                  dla siebie milsi (nawet jesli tego nie demonstruja otwarcie lub nawet nie do
                  konca zdaja sobie z tego sprawe). Wiec dlaczego nie jest?
          • wasza_bogini Re: Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 20:01


            > Ostatnio zdarza mi sie myslec, ze ludzi nie da sie lubic (maly dolek), ale w
            > zaden sposob nie sklania mnie to do bycia wredna.



            ha tez dochodze do takich wnioskow. ja po prostu przestajhe lubic ludzi. wredna
            tez nie bylam ale obawiam sie, ze powoli sie staje, chociaz moze za pozno.
        • losiu4 Re: Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 13:27
          pajdeczka napisała:

          > Dlatego tak postępuje, ponieważ nie lubi ludzi. Bo ludzie nie dadzą się lubić.

          Pajdeczko, a skądże Twój tak wielki pesymizm co do ludzi? Wszak ogólnie rzecz biorąc dobrzy są

          Pozdrawiam

          Losiu
          • pajdeczka Re: Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 13:58
            losiu4 napisał:

            >
            > Pajdeczko, a skądże Twój tak wielki pesymizm co do ludzi? Wszak ogólnie rzecz
            biorąc dobrzy są

            Losiu, nie daj się zwieść. Musisz być czujny, bo inaczej stracisz swoje piękne
            poroże:)))) Ludzie rodzą się dobrzy, ale przez całe życie podlegają
            transformacji i umierają już innymi niż na początku drogi.
            • losiu4 Re: Ja, ja odpowiem na to pytanie! 08.10.03, 14:25
              pajdeczka napisała:

              > losiu4 napisał:

              > > Pajdeczko, a skądże Twój tak wielki pesymizm co do ludzi? Wszak ogólnie rz
              > ecz
              > biorąc dobrzy są

              > Losiu, nie daj się zwieść. Musisz być czujny, bo inaczej stracisz swoje piękne
              > poroże:))))

              niejeden srogą cenę za próbę zapłacił ;)) Łosie wcale nie sa takie naiwne, na jakie by wyglądały. Ale ogólnie rzecz biorąc raczej ludziom wierzą (oczywiście zgodnie
              z zasadą ograniczonego zaufania)

              > Ludzie rodzą się dobrzy, ale przez całe życie podlegają
              > transformacji i umierają już innymi niż na początku drogi.

              oczywiście że innymi: dojrzalszymi.

              Pozdrawiam

              Losiu
      • Gość: kohol Re: Krytyka a kompleksy IP: *.crowley.pl 08.10.03, 13:30
        A jeśli ktoś krytykuje, bo mi się po prostu nie podoba? Gusta są różne. Albo na
        przykład ma zły dzień. Albo, jak mówi Pajdeczka, nie lubi ludzi. Albo "zna
        życie". Albo nudzi się i stąd "mąci".
        A może jest tak: A krytykuje B. B mówi: pewnie masz kompleksy, bo jesteś
        brzydki, głupi i nie udało ci się w życiu, to się wyżywasz i zazdrościsz. Czy
        nie wygląda to raczej tak, że to B ma z tym jakiś problem, skoro nie umie się
        obronić? Może w krytyce A jest tzw. "ziarno prawdy", które kole B, ale ten B
        nie umie znaleźć argumentów, więc obraca kota ogonem? Tak najłatwiej...
        • anulex Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 13:42
          Jesli A ma jakas logiczna i trzymajaca sie kupy argumentacje - nie mzona juz
          mowic o bezpodstawnej krytyce i co za tym idzie kompleksach.

          Niedobrze swiadczy o czlowieku, jesli majac gorszy dzien wyzywa sie na Bogu
          winnych ludziach, nie sadzisz? I dosc dziwne jest, ze sprawia mu przyjemnosc
          udowadnianie innym, ze sa glupi lub dolowanie ich w jakikolwiek inny sposob.
          Bo co w tym przyjemnego oprocz okazania swojej wyzszosci? Ludzie pewni siebie
          nie musza sie dowartosciowywac w ten sposob.

          Jesli nie lubi ludzi, to nie lubi automatycznie i siebie. Kompleksy to
          przeciez wlasnie nielubienie siebie.

          Jesli "zna zycie", to jego krytyka nie powinna byc bezpodstawna, a rozsadna.
          Jak juz pisalam - wtedy nie musi ona byc dowodem kompleksow.

          Jak sie nudzi moze isc na spacer, pograc w scrabble, postac na glowie.
          Zajmowanie sobie czasu nie musi polegac na zatruwaniu go innym. A znow jesli
          wybiera sie taka forme "rozrywki" to to o czyms swiadczy.
    • Gość: Lena Re: Krytyka a kompleksy IP: 80.48.96.* 08.10.03, 13:14
      Samo krytykowanie czyjejś postawy nie świadczy o zadzdrości czy kompleksach.
      Spsób krytykowania, argumenty jakich się używa - już niestety często świadczą.
      Może by tak czasem zastanowić się co skłania nas do krytyki?
    • losiu4 Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 13:33
      Gość portalu: kohol napisał(a):

      > Skąd się bierze częste na forach przekonanie, że krytykowanie czyjejś postawy
      > to oznaka kompleksów czy zazdrości?

      nie wiem skąd takie przekonanie. W większości przypadków takie słowa padają, gdy brak jest argumentów, lub osoba używająca takowych wyrazeń
      raczej niedojrzałą jest

      > Ja wiem, że gdyby się wszyscy głaskali po główkach i akceptowali swoje
      > odmienności, byłoby potwornie nudno, ale na Swaroga, niechże dyskusje będą
      > oparte na argumentach, a nie na pseudopsychoanalizie rozmówców :)

      a niech tam sobie psychoanalizują. Kogo to by ruszało. I tak swoje się wie, no nie? ;))

      Pozdrawiam

      Losiu
    • atlantis75 Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 13:35
      Gość portalu: kohol napisał(a):

      > Skąd się bierze częste na forach przekonanie, że krytykowanie czyjejś postawy
      > to oznaka kompleksów czy zazdrości?

      Wydaje mi się, że bierze się to stąd, że ludzie nie potrafią konstruktywnie
      krytykować. Albo obrażają wszystkich wokół, albo czują się upoważnieni do
      dogłębnej psychoanalizy forumowicza, którego znają jedynie z kilku postów.Poza
      tym niektórym trudno jest obiektywnie spojrzeć na cudzy problem. Kohol, twój
      wątek podsunął mi też inną myśl: komplementy a kompleksy. Uważam, że ludzie nie
      potrafią prawić sobie szczerych komplementów.

      Pozdrawiam. Atlantis
      • tralalumpek Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 14:03
        atlantis75 napisała:

        .... Kohol, twój
        > wątek podsunął mi też inną myśl: komplementy a kompleksy. Uważam, że ludzie
        nie
        >
        > potrafią prawić sobie szczerych komplementów.
        >

        Trafna uwaga. Myślę, że nie tylko nie potrafią prawić komplementów ale i nie
        potrafią przyjmować komplementów. To zjawisko często u ludzi obserwuję. Często
        komplementy usłyszane odbierane są z rezerwą i pytaniem "co on/ona chciała
        przez to powiedzieć"
        • atlantis75 Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 14:15
          tralalumpek napisała:

          >
          > Trafna uwaga. Myślę, że nie tylko nie potrafią prawić komplementów ale i nie
          > potrafią przyjmować komplementów. To zjawisko często u ludzi obserwuję. Często
          > komplementy usłyszane odbierane są z rezerwą i pytaniem "co on/ona chciała
          > przez to powiedzieć"
          >

          Pracuję z osobą, która bez przerwy prawi mi komplementy. Na początku przyjmowałam
          z uśmiechem. Teraz... mam dosyć, bo wychodzę z założenia, że komplementy stały
          się w wielu towarzystwach elementem pewnej gry.
          Pozdrawiam :)
          • tralalumpek Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 14:55
            atlantis75 napisała:


            >
            > Pracuję z osobą, która bez przerwy prawi mi komplementy. Na początku
            przyjmował am z uśmiechem. Teraz... mam dosyć, bo wychodzę z założenia, że
            komplementy stały się w wielu towarzystwach elementem pewnej gry.
            > Pozdrawiam :)
            >



            W zasadzie tak. Nie ma jednak innej możliwości na zmotywowanie pracownika jak
            komplementy.
            Jak za mało głaszczę pracownika to się skarży, że się nim nie interesuję.
    • mamalgosia Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 13:43
      najlepszą obroną jest atak
    • Gość: Triss Merigold Re: Krytyka a kompleksy IP: *.acn.waw.pl 08.10.03, 19:00
      Na krytykę na forum jestem doskonale odporna, bo w przecież nie będę sugerować
      się zdaniem obcych, anonimowych ludzi na których mi nie zależy. Nie wszyscy
      muszą mnie lubić i ja nie muszę być miła dla wszystkich. Krytykę ze strony
      bliskich i szefa przyjmuję z poirytowaniem i generalnie z pokorą. Sama
      krytykuję bo: nie jestem toleranycjna i nie mam zamiaru tego udawać; drażni
      mnie głupota, zaślepienie i chamstwo; mam wyrobione poglądy i zdecydowane
      przekonanie w kwestii kilku problemów.
      • rose2 Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 19:57
        a czasem bywa tak, ze ci na ktorych nam tak bardzo zalezy nie sa wobec nas do
        konca szczerzy. Sa rozne powody, powiedzmy w niektorych kwestiach bliska osoba
        nie chce zranic naszych uczuc, lub tez moze patrzec przez pryzmat przyjazni.
        Opinia osob zupelnie nie zwiazanych z tematem jest czesto bardzo wazna, bo moze
        wniesc cos nowego (ale na pewno nie jest to wyrocznia). Nie wymagam aby wszyscy
        mnie lubili, chce aby byli mili i uprzejmi w kontaktach, przeciez to sie nie
        wyklucza. Sa osoby ktorych przyslowiowo nie trawie ale jestem dla nich zawsze
        mila. Moje humory nikogo (procz osob mi szczegolnie bliskich) nie interesuja,
        bo niby dlaczego.
        Jestem tolerancyjna do pewnego stopnia, ale i tak jest to sprawa indywidualna i
        nie wyglaszam swych poladow na glos. Chyba ze zostane o to wyraznie poproszona -
        mam namysli krytykowanie osoby "niepublicznej". A krytykowanie dla samego
        krytykowania, bo cos mi sie nie podoba - choc to sprawa wzgledna i mozna
        dyskutowac- nic nie wnosi. Raczej swiadczy o chamstwie lub prostactwie osoby
        krytykujacej.
        Przyklady mozna mnozyc, wiadomo osoby publiczne jak najbardziej podlegaja
        krytyce publicznej, mozna krytykowac film, ksiazke itp.
        Natomiast krytyka zachowania, ubioru tudziez tuszy osoby przypadkowo napotkanej
        w trakcie niedzielnego spaceru lub tez kolezanki z pracy jest wysoce
        niewskazana.... z mojego punktu widzenia :o)

        W zwiazku z tym smiem twierdzic, ze nasza nowa miss polonia mi sie zupelnie nie
        podoba. Ma zbyt waskie usta i grube kostki :o(( a do tego ta grzywka...

        dziekuje za uwage...
    • tralalumpek Re: Krytyka a kompleksy 08.10.03, 21:21

      U mnie w pracy jest praktykowane "przepuszczanie" ewentualnego pracownika
      przez testy na ocene osobowości.
      Właśnie odkopałam charakterystykę mojej osoby, najnowszą wersję z tego roku
      robioną z okazji szkoleń.
      Starałam sie znaleźć coś na temat kompleksów i krytyki....
      Kompleksow niet a na temat krytyki napisali:
      Stawia sobie bardzo wysoko poprzeczkę stąd jest wrażliwa na krytykę zarówno
      własnej osoby jak i pracy.....

      Znalazłam jeszcze jedno zdanie, które bardzo mi sie spodobało, a co , napiszę:

      Obcy są dla niej przyjaciółmi, których tylko jeszcze nie zdążyła poznać


      Bedzie tego samouwielbienia.
    • Gość: Wredny matkojebca Re: Krytyka a kompleksy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 23:38
      Kohol masz racje , juz dawno to zaobserwowalem , tych pseldopsychologow , jak
      ktos krytykuje to mu zaraz przypna kompleksy :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja