Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu

28.08.08, 22:18
Witam, postanowiłem napisac na tym forum bo już nie wiem sam co mam robić. Z moją obecną żoną jesteśmy już 14 lat. Do ok. 3 lat wstecz wszystko układało się prawie noramalnie, bez większych kłotni, sex (chodzi oczęstotliwość) bez rewelacji ale biedy też nie było, prawie jak w każdej noramalnej rodzinie. Decyzję o dziecku podjeliśmy na wskutek informacji o chorobie żony od lekarza że za rok może być już za późno. Od momentu poczęcia czuję się samiec wykorzystany przez modliszkę.
Ciągle wszystko jest nie tak, ciągle sa jakieś pretensje, o sex już przestałem prosić.
Ze swojej strony uważam że pomagam żonie jak tylko mogę najlepiej, rano spacer z psem, zakupy, przygotowuję śniadanie, ok 9 wychodze do pracy i wracam ok 17, po powrocie staram sie spedzac z dzieckiem jak najwiecej czasu zeby żona mogła odpocząć, koniec dnia tą moja kąpiel dziecka i czytanka na dobranoc. W weekendy też nie pracuję w związku z tym moge też dużo przebywac z dzieckiem i w ten sposób odciążyc ja od obowiązku wychowywania dziecka. Zarobki moje sa na tyle dobre, że nie musimy sie martwić o nic. Pomimo wszystko ciągle słysze pretensje, że ciągle robię coś nie tak , na każdym kroku jestem kontrolowany, oskarżany , krytykowanu.
I chyba mam już dość - doszło do tego że zacząłem szukac kogoś na boku. Oczywiście nie jestem ostatnią świnią i nie zostawie żony z dwuletnim dzieckiem ale sam juz nie iwem co mam robic.
uff dużo tego wyszło
Prosze o radę, może jakieś pomysły , sugestie jak mam postępować - może to minie ???
pzdr,
Darek
    • po.rzeczka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 22:42
      A próbowałeś w ogóle rozmawiać o tym,co jest nie tak? Dziękuję za taką
      wspaniałomyślność,że nie zostawisz jej z dzieckiem,ale poszukasz sobie kogoś na
      boku.Radzę rozmowę z psychologiem a najlepiej wspólną terapię z żoną.
      • accup Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 22:52
        Uwazam, ze wlasnie rozmowa wiele Wam da. A moze od czasu do czasu
        swojej zonie kupisz kwiatka czy pojdziecie razem do kina? Moze Ona
        tego potrzebuje i wtedy wasze relacje sie poprawia? Mozliwe ze
        opieka nad dzieckiem ja przerasta i swoj gniew i bezradnosc
        wyladowuje na Tobie.
        • sorka15 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 08:38
          A czy w ciągu dnia okazujesz jej czułość, zaintersowanie, jakieś
          miłe słówka? Nie wystarczy spełniać tylko obowiązki.
          • mijo81 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 19:22
            No tak, babskie gadanie, za wasze fochy zawsze odpowiedzilny jest
            facet :)

            A może to ona sobie znalazła kogoś na boku...jej zachowanie na to
            wskazuje
    • rosa_de_vratislavia Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 22:47
      darek743city napisał:

      Może żona źle znosi pobyt w domu i "zamknięcie"w domowych
      pieleszach z dzieckiem, swoistą izolację od ludzi ?
      Czasami sytuację uzdrawia dopiero powrót do pracy...
    • procenty Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 22:53
      Jezeli jest to w miare obiektywne ( w koncu prawda podobno lezy posrodku), to jako kobieta mowie Ci, poszukaj kogos na boku, to czasem najlepszy lek. Albo zona zacznie walczyc o Ciebie, albo bedziecie sie meczyc jeszcze pare lat. A potem bedziesz albo bardziej ulegly albo bardziej cwany. No jest jeszcze ewentualnosc ,ze wybranka do romansu okaze sie wersja demo i potem
      bedziesz mial powtorke z rozrywki. Jak sie nie obrocisz-d..a zawsze z tylu....Widzisz kurka nic nie jest proste.........
      pozdrawiam-krajanka
      • puellapulchra Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 10:01
        Procenty, nie doradzaj nikomu znalezienia kogoś na boku - w żadnej
        sytuacji! Bez względu na przyczynę oziębłości żony, niech z nią
        porozmawia, a jeśli to nie poskutkuje to niech się rozstaną, dziecko
        kiedyś za to podziękuje. Ja nie walczyłabym o męża, jeśli znalazłby
        sobie kogoś na boku. Wystawiłabym walizki za drzwi, bo już nigdy bym
        mu nie zaufała.
        • staryigruby Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 05:45
          > niech z nią porozmawia, a jeśli to nie poskutkuje to niech się
          > rozstaną

          Co mu radzisz powiedzieć zonie...?

          Coś w rodzaju ultimatum? "Albo bedziesz się do mnie odnosić, tak jak
          po slubie, a jak nic się nie zmieni w ciągu pół roku, to się
          rozstaniemy." Coś w tym stylu? Jednym zdaniem, czy inaczej?
          Rozwiń swoja mysl o "porozmawianiu" ...:)
        • procenty Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 19:54
          puellapulchra napisała:

          > Procenty, nie doradzaj nikomu znalezienia kogoś na boku - w żadnej
          > sytuacji! Bez względu na przyczynę oziębłości żony, niech z nią
          > porozmawia, a jeśli to nie poskutkuje to niech się rozstaną, dziecko
          > kiedyś za to podziękuje. Ja nie walczyłabym o męża, jeśli znalazłby
          > sobie kogoś na boku. Wystawiłabym walizki za drzwi, bo już nigdy bym
          > mu nie zaufała.
          Sorki, ale nie wierze w w rady porozmawiaj z nia,idzcie do psycho/seksuo/loga, wiara w cudowne ozdrowienie zwiazku jest mniej niz mozliwa...Moze po prostu nie on dla niej i nie ona dla niego....
          pozdr.
          A


    • poprostu_normalna Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 22:56
      Rozmowa, szczera rozmowa. Może wyjedźcie na krótki urlop, nawet na
      weekend? Zabierz żonę w jakieś fajne miejsce, gdzie mozna odpocząć,
      dobrze zjeść, zażyć np. masażu... Czasami taki wyjazd naprawdę może
      dużo zdziałać, inaczej może na siebie spojrzycie? I nie podkreślaj
      ile Ty robisz dla związku, tylko wysłuchaj co żona ma do
      powiedzenia.
      • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 23:06
        Był urlop w romantycznym Rzymie - nie skońzcyło się mało rozwodem. Doceniam to że żona też ciężko pracuje - w związku z tym zaoferowałem się że mogę zając sie dzieckiem w ciągu dnia a jej zafudnowałem całodniowe SPA - było dobrze tego dnia , następnego wszystko wróciło do normy.
        Nie przechwalam się jaki to ja jestem super - chciałem tylko przekazać że nie zrzuciłem obowiązku wychowania dziecka tylko na żonę, ale staram się być również Ojcem który wie jakie oczekiwania ma jego dziecko - to ja przewijałem je drącymi rękami 5 godzin po porodzie - nie potrzebuje medalu "SUPER TATA"
        pzdr,
        Darek
        • jamesonwhiskey Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 23:22
          zle miejsce na zadawanie tego typu pytan
          jak widzisz okazalo sie ze to twoja wina , no bo przeciez ona potrzebuje a ty
          jestes do zaspokajania potrzeb oczywiscie twoje potrzeby sie nie licza

          nie badz wrazliwa ci.. do spelniania zachcianek
          przykrecic kurek z sianem jakas dupa na boku na poprawienie humoru
          to i moze ksiezniczka dojdzie do siebie
          • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 23:31
            już miałem iść spać - a tu zwięźle i na temat - dzięki i pozdrawiam, i jak by ktos jeszcze zapytał - rozmawiałem i to wiele razy - a poza tym moja żona nie musi nigdy o nic prosić to ja jestem tym "żebrakiem"
            pzdr,
            darek
            • dzikoozka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 08:56
              Nie rozumiem, jak to jest, znacie sie 14 lat, przez 10 lat było OK a
              teraz nagle ona taka zołza??? Może ta jej choroba spowodowała jakąś
              depresję? Jakieś psychiczne wahania, górki, dołki, agresje?
              Moze ona potrzebuje psychologa? Powiedz jej, ze sprawa wygląda na
              tyle poważnie z Twojej strony, że albo pojdzie do lekarza, albo
              pojdziecie razem do terapeuty, albo Ty odejdziesz bo takie życie nie
              ma sensu. Dzieko skonczy 7-8 lat i pie...olniesz to wszystko,
              zobaczysz. Lepiej zadziałać jakoś rozsądnie teraz.
              Postaw sobie pytanie, czy wy właściwie sie jeszcze kochacie?
              Czy chcece być z sobą?
              Nie podoba mi sie rada z dupa na boku, to tylko pogorszy wasz ukłąd
              Ona sie dowie, nie wybaczy ci i postawi walizki przed drzwi. I po co
              to? Nie wierze, zeby to tak nią wstrząsneło zeby dostrzegła swoją
              winę. I tak wyjdziesz na najgorszą swinie.
            • zmienilamnicka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 09:45
              darek743city napisał:

              > już miałem iść spać - a tu zwięźle i na temat - dzięki i pozdrawiam, i jak by
              > ktos jeszcze zapytał - rozmawiałem i to wiele razy - a poza tym moja żona nie m
              > usi nigdy o nic prosić to ja jestem tym "żebrakiem"
              > pzdr,
              > darek


              usiłujesz odczytywać jej życzenia? och, to przestań się ustawiać w roli
              "służącego" a zacznij w roli partnera. mąż nie jest od zamiatania pyłków spod
              stóp żony, a stawiając się samemu w takiej roli tracisz na wartości jako
              równorzędny partner. może od czasu do czasu idz sam pograj w siatkę z kolegami,
              załatwcie opiekunkę na wieczór i spontanicznie idzcie do kina, teatru, na
              kręgle, itd. Żeby wzajemne zycie było ciekawsze.
              A może żona /co się zdarza/ po urodzeniu dziecka straciła ochotę na seks bo
              spadło jej libido i w taki sposób cię "odgania"? jest też mozliwe, że zakochała
              się np w jakims internetowym donjuanie i dlatego nie ma do ciebie cierpliwości.
              Znajdź źródło dlaczego przez kilkanaście lat jest super a potem nagle jest źle.


            • simon_r Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 14:48
              hhmmm.... ja kiedyś miałem taki przypadek ale od drugiej strony. Od drugiej
              strony czyli znaczy się romansowałem sobie z pewną mężatką, która własnie miała
              prawie dwuletnie dziecko. Tez jej nieźle odbiło i swojego męża jak śmiecia
              traktowała. Po roku jej przeszło, rzuciła mnie i zaczeła "ratować małżeństwo"..
              Więc może pomysł z doopą na boku nie będzie taki zły :)).. cokolwiek tutejsze
              harpie by nie mówiły :P
        • poprostu_normalna Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 17:33
          Zaineteresowałeś mnie tą odpowiedzią. Dlaczego pobyt w Rzymie o mało
          nie zakończył się rozwodem? Były jakieś konkretne powody? Lub
          zarzuty ze strony żony? Hotel jej się nie podobał czy Twoje
          zachowanie? Wybacz, ale jako kobieta nie mogę oprzeć się wrażeniu że
          coś stale irytuje Twoją żonę, ze jest jakiś niezażegnany, moze dawny
          problem i to on ciągle Wam psuje atmosferę.
    • lacido Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 23:33
      > I chyba mam już dość - doszło do tego że zacząłem szukac kogoś na boku. Oczywiś
      > cie nie jestem ostatnią świnią i nie zostawie żony z dwuletnim dzieckiem

      pewnie sie czepiam ale posiadanie kogoś na boku jest jednoznaczne z byciem świnią
    • carla.bruni Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 28.08.08, 23:47


      moja rada taka. niech zona idzie do pracy, a dzieckiem niech sie zzajmie babcia lub opiekunka. zona zrobila z Ciebie robota, ktory pracuje 24 na h. mysle, ze jak dziecko placze w nocy to pewnie Ty tez wstajesz. wspolczuje Ci. pozdrawiam serdecznie.
      • rachela25 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 01:01
        Jak rozmowa nie pomoże to szukaj sobie kochanki. Kobiety które już
        wyszły za mąż myślą że nie muszą sie starać . A ona jeszcze wielka
        pani ma pretensje do męża. Facet pomaga w domu , zajmuje się
        dzieckiem a jej źle. Chyba za dobrze ma .
        • dzikoozka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 09:00
          naprawdę sądzisz, ze dupa na boku naprawi ich zwiazek?
          Jesteś mezatka? A moze w długoletnim zwiazku? Masz jakieś
          doswiadczenie w tym wzgledzie?
          Czy jak wszyscy Polacy, znasz sie "na wszystkim"?
          • carla.bruni Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 09:33
            dzikoozka napisała:

            > naprawdę sądzisz, ze dupa na boku naprawi ich zwiazek?
            > Jesteś mezatka? A moze w długoletnim zwiazku? Masz jakieś
            > doswiadczenie w tym wzgledzie?
            > Czy jak wszyscy Polacy, znasz sie "na wszystkim"?
            dupa na boku faktycznie pogorszy tylko sprawe. facet widac jest niedoceniany, choc nalezy wziac pod uwage tez, ze nie znamy wypowiedzi drugiej strony(zony). jesli jednak jest tak jak on pisze to powinienen cos z tym zrobic. wyjachac na 3 tygodniowy urlop np i zostawic zone ze wszystkim sama, bo z tego wynika, ze to jemu sie urlop nalezy i spa i wszystkie wygody. dzieci nie mam, ale obserwujac moja bratowa to byla w stanie wszystko kolo siebie zrobic w domu(kompiele, olejki, masaze itd) mimo iz malca wychowywala raczej sama i nie byl az takim aniolkiem, wiec nie mowmy, ze wychowywanie dziecka i siedzenie z nim w domu to taka straszna meczarnia. pozdrawiam.
            • dzikoozka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 09:55
              No pewnie ze nie meczarnia, wszystko mozna pogodzic (1 dziecko to
              nie harówka, normalka, sama mam dziecko, prace na etacie + wł.
              działalność, nie mam opiekunki ani gosposi)
              Po prostu myśle, ze pani palma odbija i powinna isc do psychologa bo
              cos z nia nie tak.
              Wkurzyły mnie te rady o kochance, "lekarstwo" takie jak arszenik
              średniowieczu.
    • zmienilamnicka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 09:30
      Czy żona wczesniej była aktywna zawodowo? Może jej frustracja rodzi się z
      "upupienia" przy dziecku w domu. Niech wraca do pracy, niech się realizuje a
      dla dziecka opiekunka - ale przede wszystkim rozmawiajcie o tym co się dzieje,
      dlaczego to się dzieje, życzliwie, wysłuchaj jej, co chce ci przekazać tymi
      "fochami", ona też źle się w tej sytuacji czuje więc spróbujcie razem znaleźć
      źródło tego - czy to jej choroba, czy bierze jakieś leki wpływające na poziom
      samopoczucia, czy dobrze się czuje w roli kury domowej, czy miłość się skończyła
      i ona też myśli o ucieczce ze związku , itd itp. Od tego jesteście małżeństwem
      żeby o tych problemach ze sobą rozmawiać razem.. Inaczej na 99% za kilka lat
      nic z tego małżeństwa nie zostanie. Powiedz jej to co tu napisałeś, jak się
      czujesz i w jakim kierunku wg ciebie zmierza wasz związek, że jeszcze chcesz to
      ratowac.
      I uwaga - jak zaczniesz ją zdradzać - to masz pozamiatane - koniec małżeństwa "z
      twojej winy" i piekło gwarantowane.
    • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 18:10
      Skoro rozmawialiście i nic to nie dało, a to co napisałeś określa Cię jako
      faceta w porządku, to może poproś żonę, by też opisała jak one to widzi,
      najlepiej w tym samym wątku.Wtedy będzie można wydać bardziej miarodajną opinię.
      • claratrueba Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 21:58
        Może depresja poporodowa, nie wiemy ile ma dziecko, ale zwykle ta choroba
        pojawia się ok. 6 miesiecy po porodzie. W Polsce to nadal temat nieistniejący w
        mediach bo Matka-Polka ma byc szczęśliwa a nie cierpieć na jakieś takie "spazmy
        modne". Tylko psychiatra pomoże. I leki. Znam problem z autopsji, na szczęście
        znałam ryzyko wcześniej z publikacji zachodnich. Ale zanim się wyleczyłam, mąż
        wycierpiał swoje. Powrót do pracy też jest wskazany, ale leczenia nie zastąpi.
        Swoją drogą ciekawe, że wg psychiatrii zachodniej cierpi na nią 40% świeżo
        upieczonych mam, podłoże jest hormonalne. W Polsce nie mamy hormonów czy co?
    • malgosia403 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 22:04
      Kurde jak Wy wszyscy rozpieszczacie te małżonki...kto wie? Może i w tym tkwi
      problem?
      • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 29.08.08, 22:21
        Pożyjesz, zobaczysz jak to jest:(
        • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 30.08.08, 06:01
          Witam,
          dziękuję za tak duże zainteresowaniem tym wątkiem i szczere podpowiedzi - rozmawiam dużo z nią na ten temat ale najczęściej jest tak że jak mówię o tym żeby poszukac rady u specjalisty bo też podejrzewałem depresję poporodową - to ona zamyka się w sobie i nasza rozmowa sie kończy. Niestety żona nie chce wracać do pracy z sprzed porodu, pracowała w sieci sklepu gdzie co mieisąc żeby zarobić jakieś tam "dobre" pieniądze trzeba było realizować miesięczne plany sprzedaży. Proponowałem jej że w weekendy mogę się zajmować dzieckiem a ona niech zrobi sobie jakieś podyplomowe z czegoś czym zajmowałaby by sie z przyjemnością i wtym kierunku pracować z zawodową satysfakcją ale jak na razie jak kula w płot.
          Może rzeczywiście powinienem się spakowac i wyjechać na ryby na tydzięń -sam już nie wiem.
          pzdr,
          Darek
          • claratrueba Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 30.08.08, 06:34
            Darku, panie mnie tu pewnie zaraz zakrzyczą, ale myślę, że czas na awanturę. Na
            powiedzenie jasno i wprost i wcale nie grzecznie, że Twoja zona zachowuje sie
            nie w porządku w stosunku do ciebie i dziecka (jemu nie służy chora atmosfera).
            Tobie jest źle, żona to olewa, ty proponujesz konstruktywne rozwiązania ona
            "zamyka sie w sobie" czyli też olewa. Skoro nadskakiwania (Rzym, SPA) nie
            odnoszą skutku (jeśli to depresja to i nowy Jaguar by jej nie ucieszył) to czas,
            żebyś Ty zademonstrował swoje uczucia. I wtedy pewnie padnie "bo mi jest źle, bo
            ja się czuję podle" i będą łzy. Ale może padnie decyzja o wizycie u specjalisty
            i jakieś pozytywne rozwiązanie. Na razie jest tak, że Ty podsuwasz jakieś
            "rozweselacze" a ona po każdym z nich jest jeszcze bardziej zdołowana, bo nie
            sprawiły jej radości, której oczekiwała. Czasami trzeba zareagować stanowczo,
            żeby uświadomić bliskiej osobie, że się cierpi przez nią.
            • lolyta Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 21:30
              Twoja zona zachowuje sie
              > nie w porządku w stosunku do ciebie i dziecka (jemu nie służy chora atmosfera).
              > Tobie jest źle, żona to olewa, ty proponujesz konstruktywne rozwiązania ona
              > "zamyka sie w sobie" czyli też olewa. Skoro nadskakiwania (Rzym, SPA) nie
              > odnoszą skutku (jeśli to depresja to i nowy Jaguar by jej nie ucieszył) to czas
              > ,
              > żebyś Ty zademonstrował swoje uczucia. I wtedy pewnie padnie "bo mi jest źle, b
              > o
              > ja się czuję podle" i będą łzy.


              Innymi slowy, jest duza szansa, ze gdyby ona tu napisala, uslyszelibysmy, ze jej
              jest zle, a malz to olewa i tez bedzie miec racje. Wcale nie jest powiedziane,
              ze te rozwiazania, ktore malzonek uwaza za konstruktywne, sa konstruktywne dla
              niej. wrecz na bank nei sa, bo inaczej by sie nimi zainteresowala. Co wy kurde
              jeden z drugim myslicie, ze ona jest cala zadowolona z tej sytuacji?
          • staryigruby Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 07:01
            Wygląda na to, ze istota sprawy, to fakt, ze nie jestes już
            postrzegany jako seksualnie atrakcyjny dla swojej zony. Mysle, ze
            propozycje odczynienia uroków, jakie tu padają: bądź milszy, pomóz,
            SPA, porozmawiaj itd...na niewiele się zdają. Przeciez
            zainteresowałeś się zoną, a ona tobą, bo się zakochaliscie, a nie na
            skutek czyjejs perswazji, lub w imię jakiegos mitycznego "związku".

            Wygląda tez na to, ze związki ewoluują i brak pożądania (lub
            znacznie, znacznie mniejsze) partnera po kilkunastu latach jest
            czymś oczywistym. Dopóki proces jest u obojga zbliżony, to jest OK.

            Nie wiem jak przez to przechodzić - przeczytaj wpisy na forum "brak
            seksu w małżeństwie". Może trzeba przeczekać? Dbać o siebie, o inne
            aspekty swojego zycia (dom, hobby, dzieci, przyjaciele, rodzina,
            zdrowie, sport, jakies dawno odkładane na bok zamiary) i ... czekać
            co nastąpi?

            Wszyscy jestesmy niecierpliwi - jak cierpimy, to chcemy wyzwolenia
            natychmiast, a może tu odpowiedzią jest czas...?

            Może tez tak być, ze poznasz jakąś kobietę, która dostrzeże w tobie
            kogoś, przy kim jej serce będzie mocniej biło?

            Wtedy rozważysz co jest dla ciebie ważniejsze.

            Pozdrawiam
          • lolyta Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 21:26
            rozma
            > wiam dużo z nią na ten temat ale najczęściej jest tak że jak mówię o tym żeby
            > poszukac rady u specjalisty bo też podejrzewałem depresję poporodową - to ona
            > zamyka się w sobie i nasza rozmowa sie kończy.

            czyli nie rozmawiacie.
            Z autopsji: nie ma nic bardziej irytujacego niz wspolmalz probujacy po przyjsciu
            dziecka na swiat "naprawic" malzonke, zamiast sprobowac ja zrozumiec.
            czy ona w ogole miala ochote na ten wyjazd co to malo do rozwodu nie
            doprowadzil? Czy w ogole pytasz ja, jak sie czuje i czego by chciala? Z tym
            "przestaniem juz nawet proszenai o seks" - znaczy, jak rozumiem, jej nie ciagnie
            a Ciebie tak? moze jeszcze nie jest gotowa (hormony, bol, te rzeczy) i im
            bardziej nalegasz tym bardziej ona bedzie tego unikac.
        • malgosia403 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 30.08.08, 08:24
          buhahaha,ale je już trochę pożyłam,dłużej już nie można.Nigdy nie byłam
          rozpieszczana i dlatego nie wiem jak to jest byc,,noszoną na rękach..''
          • friday133 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 11:53
            A mnie wkurzyłeś, panie mężu na rozdrożu.
            Ty "pomagasz". Łaskawie odciążasz żonę od "jej" obowiązków. I
            oczekujesz oklasków?
            Ty nie masz pomagać, to nie są jej obowiązki, z których ty czasem ją
            wyręczycz. To są także twoje obowiązki i łaski nie robisz żadnej.
            • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 13:19
              Acha, czyli małżonka może tylko leżeć i pachnieć/nie pracuje, by zajmować się
              dzieckiem i domem/, a mąż ma przynosić szmal i musi jeszcze wykonywać gros
              obowiązków domowych? Dlatego napisał że tylko pomaga w domu, bo większość czasu
              zajmuje mu praca. Nie ściemnia że robi dużo, więc swój udział określa jako
              "pomoc". Może trochę obiektywizmu?
              • granatowa-only Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 19:09
                Jak ma wciąż o coś pretensje to znaczy, że jej coś leży na przysłowiowej
                "wątrobie". Skoro nie ma zamiaru wybrać się do specjalisty sama to może warto
                wybrać się do niego razem. Postaw jej małe ultimatum: albo terapia albo zwijam
                żagle (pod jednym wszak warunkiem - jeśli zależy Ci na utrzymaniu związku).
            • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 14:17
              Powiem Ci coś - moja żona nawet nie wie jakie śą nasze miesieczne obciążenia - bo nigdy w życiu nie zapłaciła żadnego rachunku, żeby nie musiała mni eprosić o pieniądze na wydatki, co miesiąc przelewam jej pieniądze na konto , z racji tego że nie byłem wzorowym studentem w momencie kiedy mieliśmy dół finansowy to ja zrezygnowąłem ze studiów zeby nas utrzymać i oczekuje tylko odrobiny wyrozumiałości - że też się staram - może nie robie wszystkiego jak należy ale się staram - zaakceptowałem moją żonę z jej wadami i zaletami - nie krytykuję jej na każdym kroku - a sam odnoszę wrażenie że ona ostatnio widzi u mnie same wady
              • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 17:49
                A co do depresji poporodowej/ chociaż u Twojej żony to chyba nie tak ostro i
                przeszło ew. w stan chroniczny/to został właśnie wyciągnięty wątek n/t. Nic tam
                konstruktywnego, ale jako przykład. Może to zmobilizuje żonę by zasięgnęła
                porady specjalisty:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36868&w=83613773&a=83613773
                Pomocy - depresja potrzebny psycholog - Mamy z Bielska-Białej i okolic - Forum
                dyskusyjne - prywatne | Gazeta.pl
                • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 18:07
                  P.S. Po wpisaniu w wyszukiwarkę nicka pokazała się cała lista wątków i postów
                  pisanych przez bohaterkę. Nic nie wskazywało na tragedię:(
                  • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 19:03
                    A tak wyglądała denatka:
                    wiadomosci.onet.pl/1814118,,,,,,8913,itemspec.html
                    W Ustroniu zaginęła młoda kobieta - Onet.pl Wiadomości - 27.08.2008
                    • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 19:47
                      A tu fragment postu jej męża:
                      Jestem mężem Anety - butterfly1981 - nie zdołaliśmy Jej pomóc. Kochaliśmy się
                      jak nikt inny na świecie. Piszę to tylko ku przestrodze. Przeszukuję Internet w
                      poszukiwaniu śladów - czy mogliśmy zareagować wcześniej. Ale nie mogliśmy. Nic
                      tego nie wskazywało.
                      W niedzielę wieczorem Aneta targnęła się na swoje życie :(
                      Dziewczyny, mamy, uważajcie na siebie, mężowie - patrzcie i słuchajcie, nie
                      lekceważcie żadnych symptomów depresji poporodowej.
                      • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 31.08.08, 22:44
                        w Polsce zbyt często psycholog kojarzy się z psychiatrą a to nie ułatwia zadania udania się z żona do specjalisty
                        • juwaga Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 01.09.08, 01:01
                          Zabierz żonę do lekarza rodzinnego. Wyda jej skierowanie do
                          specjalisty (czyli psychologa lub psychiatry). Być może, jeśli Twoja
                          żona boi się lub wstydzi wizyty u psychologa/psychiatry, rutynowe
                          wydanie skierowania przekona ją, że to nic nadzwyczajnego.
            • rayenne Droga Panismok :))) i Darku 09.09.08, 20:51
              Praca na zewnątrz lub w domu nie ma znaczenia. Ja jestem od 5 lat w
              domu z dzieckiem, czas ten przeznaczyłam na nowe studia (stać nas),
              na odbycie stażu zawodowego (psychologia kliniczna) w szpitalu i za
              rok (w tym roku muszę jeszcze "dorobić" trzeci rok stażu) otworzę
              własny gabinet. Do szpitala chodzę 3 razy w tygodniu, pracuję
              praktycznie za darmo, nie dokładam się do domowych wydatków.
              Samodzielnie prowadzę dom, gotuję (sprawia mi to dużo frajdy),
              kochamy się z mężem, mamy fajny seks, ze dwa razy w tygodniu
              zostawiamy syna z opiekunką i idziemy sobie do kina, teatru czy na
              sushi, sporo czytamy (mąż głównie fantastykę, a ja - wcale nie
              kolorowe gazetki, zapewniam- ostatnio poczet żon cezarów i poczet
              faraonów :) Kwiatkowskiego).bJestem w stanie zniesc nawet "Mrocznego
              rycerza" w kinie, a mój luby usypia na "Motylu i skafandrze".
              Mnóstwo ludzi przekręca się przez nasz dom, zżerając moje placki
              ziemniaczane i konfitury. Kocham wyjeżdzać z moim męzem na
              nurkowania, choć sama nie nurkuję (jestem supportem z herbatą dla
              facetów w ociekających skafandrach). Nie sądzę, że gdybym poszla
              wcześniej do pracy czułabym się bardziej wartościowa, czy spełniona.
              Taki układ nam odpowiada i sądzę, że to co napisałaś wcale nie musi
              być normą. Zresztą :))))) odpowiem trochę przekornie, moja
              przyjaciółka, matka dwóch fajnych chłopaków i szefowa marketingu
              dużej firmy) przyłapała właśnie swojego męza na .... romansie z ich
              panią od prowadzenia domu (IRONIA :))) ) To własnie zasadzniczo
              zabawne :) :mężowie majacy zony w domu marzą o tych samodzielnych
              bizneswoman a ci co mają kobiety sukcesu w eleganckich chanel -
              puszczają sie z cieplutką opiekunka do dzieci. Recepta na szczęśliwy
              związek: po prostu miłość. Zakochanie. Reszta to dodatek.
              Pozdrawiam, szczęśliwa od 18 lat (choć również z okresowymi pms-
              ami). Magda
    • mistrzowskajedenastka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 12:19
      Bądź facetem a nie nańką!! Nie wyręczaj jej z wszystkiego....Znajdź sobie jakies
      hobby, umawiaj się z kumplami, po prostu wyjdx sam z domu wieczorem w piątek czy
      tam KIEDY CHCESZ, chociazby na basen...zajmi sie ttorche sobą a nie tylko
      dzieckiem i wyreczaniem jej z obowiązków...facet musi miec swoje zycie...musisz
      stac sie dla niej znowu facetem a nie tylko tatuśkiem.....jestes za dobry...;) i
      nie wierzę że to mówię....;) ale absolutnie nie szukaj nikogo na boku, no chyba
      że juz nie chcesz z nią być...obowiązki obowiązkami,ale zwróć uwage na
      okazywanie uczuc...tylko najpierw niech się pomartwi czemu ciągle gdzies
      wychodzisz;) no i oczywiście rozmowa, szczera, konkretna, zapytaj wprost o co
      chodzi.........powodzenia:)
    • mistrzowskajedenastka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 12:25
      doczytałam to forum głębiej....Darek, jesteś za dobry!!! zacznij uszczęśliwiać
      siebie a nie tylko ją! za dużo jej dajesz....każda przesada jest zła, w jedna
      czy drugą stronę....rozmowa nic nie da tylko działanie! wprowadź trochę
      egoistycznego hedonizmu;)
    • kobieta-znudzona Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 14:15
      Powiem Ci z własnego doświadczenia. Głownym problemem w Waszym
      małżeństwie jest sprawa sexu. Jeżeli w tym temacie się układa i jest
      wam wtedy z sobą dobrze , to i życie płynie w pełnym szacunku do
      siebie z uczuciem. Myślę , że należy wybrać się do seksuologa o
      poradę, a nie szukać kogoś na boku. To jest już blisko końca ,jeżeli
      będziecie w trójkę.Seks zbliża bardzo w małżeństwie i na codzień
      żyje się inaczej. A zdrada, ,,to jest już koniec, nie ma już nic ''.
    • singielka33 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 14:41
      nikt nie jest doskonały wg mnie ma za dobrze, w dupie jej sie przewraca (sorki
      za wyrażenie) i nie potrafi docenić tego co ma i z kim żyje a na pewno też coś
      masz za uszami:) jak każdy
      szczera rozmowa to podstawa i to jak najszybciej - inaczej nie licz że to minie
      pozdrawiam z 3city
      • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 22:35
        Witam,
        dziękuję za wszystkie miłe słowa wsparcia - myślałemże na tym forum zostanę napdnięty ze wszystkich stron "jaki to ze mnie biedny facet " ale nie - dużo wsparcia i otuchy -
        a dla mnie mętlik w głowie
        kocham ich oboje - kąpiąc dzisiaj dziecko i później czytając bajkę - nie dopuszczałem myśli jak mógłbym je stracić, a żonę pamiętam uśmiechnietą a nie wiecznie naburmuszoną i na każdym kroku krytykująca
        Boję się podjąć dezycję o byciu egoistą wystawieniu na próbę związku - bo może jak wrócę to nie zastanę nikogo - a moje dziecko będę widywał raz w tygodniu - bo nikt nie zabierze dziecka matce - to Ojcowie są stawiani na 2 miejscu w opiece nad dzieckiem.
        I tu dochodzimy do najważniejszego pytania - czy zostać i wiedziec ze dziecko obserwuje kłotnie rodziców - czy odejść i zostać tym który zostawił matkę z dzieckiem na pastwę losu,
        pzdr,
        • zmienilamnicka Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 22:43
          a? to zamierzasz odejść, nie podejmując wcześniej żadnych prób zmian w
          małżeństwie które ci sugerowano, w ramach tego małżeństwa i zmiany swoich zachowań?
          no jak tam sobie chcesz. łatwiej sobie pójść - to idź. może okaże się penelopą.
          a może nie.
          • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 22:51
            myslisz ze jak bym nie rozmawiał to bym sie pytał na forum - ale oczywiście probowałem po prześledzeniu forum proby rozmowy ale chyba nie trafiłem bo usłyszałem że zawsze w ostateczności możemy się rozstać
            pzdr
            • singielka33 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 02.09.08, 23:53
              jestem przeciwna bycia byle być bo dzieci.. szlak mnie trafia jak to
              słysze pewno wyjde na egoistke i zaraz pewno ktoś mi dokopie ale co
              tam. Dzieci są bystre widzą, słyszą obserwują i po swojemu wyciągają
              wnioski. Rodzice kształtują w nich osobowość i wartości rodzinne ..a
              jak są kłótnie (wiadomo zawsze są ale mam na mysli takie "ostre") to
              przepraszam o jakich wartościach mówimy ? miłość szacunek? gdzie to
              jest. Moja mama takie miala podejscie jak był czas że powinni się
              rozstać to nie dla dzieci sie poświeciła i co z tego ma kazde juz na
              swoim o oni ...razem ale osobno..smutne a każde mogło być
              szczęsliwe ..i może dlatego wkurzam sie jak słysze tekst "dla
              dzieci" bo niestety pamiętam wiecej złych rzeczy z dzieciństwa niż
              dobrych. Tak jak pisalam rozmowa to podstawa ale przede wszystkim
              dwie strony muszą chcieć a nie na zasadzie niech sobie pogada i
              jednym uchem wleci a drugim wyleci

              pozdr.
    • panismok Drogi mężu ;-)! 03.09.08, 08:53
      Koniecznie, bezwarunkowo, bez żadnych ale, wyślij NATYCHMIAST żonę
      do pracy - takiej, jaką będzie potrafiła sobie znaleźć.
      Daj jej na to max 2 miesiące -umówcie się dżentelmeńsko, że jasnie
      pani do 3/11/2008 zawiera umowę o pracę.

      Bo jak tego nie zrobisz teraz, to:

      - ona za parę lat już nigdzie pracy nie znajdzie, mało tego, będzie
      tak zdezorganizowana i rozleniwiona, że nawet nie poszuka,
      - będziesz całe życie ją utrzymywał, a w zamian nie dostaniesz nawet
      miłego słowa (o seksie nie wspominając)
      - nie będziesz miał z tą kobietą o czym porozmawiać (a teraz macie
      jakieś tematy, oprócz domu i dziecka?)

      Obojętnie, jak dużo zarabiasz, nawet jeśli uważasz że Was "stać" na
      żonę w domu -bezwarunkowo wykop ją do pracy.
      Moim zdaniem brakuje jej wyzwań, kontaktów z ludźmi, robienia czegoś
      konkretnego oprócz wycierania pup i gotowania zup. Ja, gdyby mnie
      ktoś tak zamknął w domu, stałabym się nie do wytrzymania pewnie po
      miesiącu czy dwóch. I myślę, że życie w domu, aczkolwiek wygodne i
      bez wielu stresów, jest mało rozwijające, a nawet prowadzi do
      pewnego regresu (hihi, zaraz mnie szczęśliwe kury zakrzyczą;-).
      Żadna z kobiet "domowych" jakie znam, nie ma zainteresowań
      kulturalnych, politycznych, żadnej pasji; czytają co najwyżej
      debilne kolorowe gazetki.

      Człowiek potrzebuje zadań, wyzwań, obowiązków, organizacji życia i
      przede wszystkim kontaktu z ludźmi. To wszystko, plus kasę i nowe
      umiejętności, daje nam praca.


      • blue-kocica Re:panismok 09.09.08, 22:08
        a jeśli jaśnie pani mimo usilnych starań,nie da rady zawrzeć umowy do w/w
        terminu (są różne sytuacje)to jak rozumiem -fora ze dwora...i to pisze kobieta
        inteligentna(przynajmniej za taką chcesz uchodzić)
        wiesz jestem,jak na razie,kurą domową.Kiedy zaszłam w ciazę mój byłam
        zatrudniona na czas określony obejmujący czas do 1,5 roku po narodzinach
        dziecka.Mój pracodawca dał mi jasno do zrozumienia,że po tym okresie umowa nie
        zostanie przedłużona,ze względu na zagrozoną ciążę i zwolnienie lekarskie co
        oznaczało nieobecnosć w pracy.
        Mieszkam w masteczku gdzie znalezienie pracy graniczy z cudem(mimo to usilnie
        szukam),jestem wraz z dziećmi na utrzymaniu mojego meża i faktycznie dzięki jego
        wysokim zarobka nie musimy martwić się o "życie codzienne".
        Nie czuję się debilką,nie posiadajacą żadnych pasji,ogarniętą manią czytania
        kolorowej prasy kobiecej-nie pamiętam kiedy ostatnio takie czasopismo
        kupiłam.Zamiast wymienionych przez Ciebie pism wolę czytać poważniejszą literaturę.
        Mój mąż ma miłych słów pod dostatkiem bo ich "dawanie" to nie kwestia
        wykształcenia czy posiadania pracy a zwykłej kultury osobistej.
        Wyobraź sobie,ze zazwyczaj gęby nam sie nie zamykają od nadmiaru wspólnych
        tematów a mąż dostaje ode mnie WIELE (również wspominajac o sexie);)
        Mimo opieki nad 2-ka dzieci co jest bardzo absorbujące,znajduję czas na swoje
        hobby,na spotkania z ludźmi i robię wiele konkretniejszych rzeczy niż
        np.wycieranie pupki mojego synka ;)
        Ponadto powiem Ci,ze nawet (pomimo wykształcenia wyższego) doszkalam sie by
        zwiększyć własne kwalifikacje,więc jeśli chodzi regres to jakos nie wiem za
        bardzo o co Ci chodzi.
        Jeśli według Ciebie kobieta zajmująca się domem i dziećmi to kobieta z obrazka
        jaki nam nakreśliłaś to baaaaardzo Ci współczuję.
        Ogólnie to czego kura domowa taka jak ja moze poradzić pracującej kobiecie
        takiej jak Ty to,paradoksalnie,poszerzenie horyzontów :))
        • panismok Re:panismok 11.09.08, 06:50
          "Obrazek" jaki nakreśliłam z "kurą domową" w roli głównej nie pochodzi z
          mediów/stereotypów, tylko przedstawia żywe osoby, które znam osobiście. Gdyby
          chociaż jedna z nich była trochę podobna do Ciebie, pewnie nie miałabym takiej
          opinii. Na razie jednak wszystkie moje doświadczenia wskazują na to, że człowiek
          (obojętnie, czy kobieta, czy mężczyzna) zajmując się wyłącznie domem lub domem i
          dziećmi często traci inne zainteresowania.

          Dobrze, że Ty odbiegasz od modelu. Chociaż znam i taką osobę, której jeszcze 2-3
          lata temu nie "szkodziło" siedzenie w domu, a teraz się kompletnie "rozlazła".

          Nie wiem, jak jest z pracą w miejscowości, gdzie mieszka twórca wątku. Liczyłam,
          że to on na ten temat coś napisze, w odpowiedzi.
          Zakładam, że jest więcej miejsc, gdzie chcący (chcąca) znajdzie pracę, niż dziur
          zabitych dechami.

          Danie jakiegoś czasu na podjęcie decyzji o pracy ma działać mobilizująco, a nie
          zastraszająco. Przecież nikt nie pisze, żeby żonę z domu wyrzucać, tylko żeby
          nakłonić ją do zawarcia pewnej umowy i wywiązania się. Człowiek bywa leniuszkiem
          i czasem trzeba go odrobinę zaktywizować.

          Argumenty, którymi mąż może żonę przekonywać, podałam. Zresztą pewnie wiele
          pominęłam.

          Mam wrażenie, że odebrałaś mój post bardzo osobiście - ale jeśli w ogóle ktoś
          się mógł poczuć urażony, to tylko panie z własnej woli siedzące w domu, a nie
          osoba, która chce pracować(takie mam wrażenie), ale ma po temu ograniczone
          możliwości.
    • kobieta-znudzona Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 03.09.08, 22:39
      A czy rozmowa szczera nic tu nie zmieni. Jeżeli są uczucia, to wszystko można zrobić.
      • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 04.09.08, 14:18
        Witam,
        rozmów przeprowadzaliśmy mnóstwo , niestety nic nie daje - ale
        śledząc ten wątek i obserwując ostatnio żonę coraz bardziej dochodzę do wniosku
        że to może być przemęczenie zaistniałą sytuacją i że być może antidotum może być
        wysłanie jej do pracy a opiekę nad dzieckiem powierzyć przedszkolu, jedyny minus
        że żona nie chce wracać do poprzedniej pracy no i że nie chcemy oddawać 2
        letniego dziecka do przedszkola .
        Może jakoś jeszcze przetrzymam ten rok :)
        pzdr,
        • wyssana.z.palca Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 04.09.08, 19:24
          daj jej do przeczytania ten watek. serio :) malo co nia tak
          wstrzasnie jak to co tutaj o sobie przeczyta. zadne Twoje rozmowy by
          tyle na pewno nie daly! dostanie kopa w doope, zobaczy co inne
          kobiety mysla i bedzie miala motywacje
          • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 04.09.08, 22:58
            heh , ma strasznie trudny charakter - znam ją juz 13 lat skutek może być odwrotny . Nic to, wynająłem na weekend domek jedziemy odpocząć od wielkomiejskiego hałasu , wyłaczę telefon i może się zrelaksujemy
            A córka znowu się rozkopała :) trzeba ją przykryć
            pzdr,
            • onlymamae Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 05.09.08, 05:04
              Witaj w klubie, u mnie jest odwrotnie.Oboje pracujemy, dziecko
              chodzi do przedszkola,od jakis 2 lat bez przerwy skaczemy sobie do
              gardla.Caly czas slysze, ze sie czepiam, ze nie pasujemy do
              siebie,po co to dalej ciagnac,moge znalezc sobie innego,ze
              zniszczylam mu zycie, nikt mnie na sile nie trzyma itp..itd...I tak
              slucham tego wszystkiego, ale niedlugo mnie cos trafi i sie
              wyprowadze, bo nie umiem z nim normalnie rozmawiac.Wszystko jest w
              pretensjach, klotniach.Zycze Ci pozytywnego rozwiazania Twoich
              spraw, bo jeszcze kochasz zone, u nas juz jest raczej
              przyzwyczajenie, a czasami nienawisc.
            • anndula Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 08.09.08, 21:30
              Jak zazdroszczę Twojej żonie.

              Chciałabym aby mój mąż chociaż wieczorem zaparzył mi herbatę... Oboje pracujemy
              na pełnych etatach, dziecko 4 letnie w przedszkolu. Cały dom wraz z zawiezieniem
              dziecka i jego odbiorem stoi na mojej głowie. A mąż? ... hmm po prostu wraca
              zmęczony z pracy...

              Czuję, że się od siebie oddalamy. Żadne moje próby rozmów, tłumaczenia, próśb
              niczego nie zmieniają- zawsze odpowiedź jest jedna: pogadamy jutro, jestem
              zmęczony. Zaproponowałam nawet terapię małżeńską ale oczywiście zostałam wyśmiana.

              Jesteśmy wiele lat po ślubie a czasami mam wrażenie, że śpi obok mnie obcy
              facet. Nie chcę tak dłużej żyć, chcę odejść ale boję się ze względu na dziecko...
        • kura696 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 05.09.08, 11:31
          Cześć,
          Przeczytałam Twój post i szczerze ci współczuję. Wiesz co czasmi, ale tylko
          czasami, jestem taka podłą zołzą, a dzieje się to przeważnie, gdy dopada mnie
          tzw. PMS. Wtedy bez siekiery nie podchodź. Zdaję sobie sprawę z tego i moja
          rodzina wie, że w tym czasie trzeba na wiele rzeczy przymknąć oko, a najlepiej
          zejść mi z drogi. Szczerze mówiąc nienawidzę tego okresu i jest to coś nad czym
          nie mogę zapanować. Może powinnam brać jakieś leki...
          Słuchaj, może Twoja żona ma depresję poporodową. Taki stan może trwać długo
          nawet do kilku lat po urodzeniu dziecka. Moim zdaniem, pomysł o oddaniu dziecka
          do przedszkola jest super. Nie wiem dlaczego z niego nie skorzystacie? Przecież
          dziecku nic się tam nie stanie, wręcz przeciwnie usamodzielni się. Dwulatek to
          już całkiem duże dziecko. Żonie to pomoże, oderwie się od codziennej, nudnej
          rutyny. Jeśli nie chce wracać do starej pracy, to namów ją do poszukania nowej.
          Dużo zależy od ciebie. Piszesz, że może jakoś przetrzymasz ten rok. Myślę, że
          nie jesteś zdecydowany. Może sam boisz się zmian? W sumie teraz nie jest dobrze,
          ale przynajmniej wiesz czego się spodziewać. A może właśnie żona czeka na twoją
          reakcję. Może potrzebna jest jej Twoja decyzja. Ja czasami jak mam tzw. muchy w
          nosie i mój mąż się na mnie wkurzy i postawi na swoim to szybko mi się i humor
          polepsza i czuję, że mam w nim oparcie.
          Spróbuj zmienić swoje podejście. Niektóre kobiety potrzebują stanowczej, męskiej
          decyzji.
          Powodzenia
    • hunaga Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 09.09.08, 22:15
      chyba jestes klasyczna ofiara tego:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=84457451&v=2&s=0
      po prostu zmarnowales naprawde wiele czasu z osoba ktora nie jest tego warta
      • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 10.09.08, 15:07
        Witam,
        a więc wypadliśmy na weekend nad pełne morze i było bardzo sympatycznie :) tzn.
        byłem sztorcowany mniej niż zwykle, no i nawet był sex po miesiącu :).
        Ostatniego wieczora patrząc na nią, zmęczona po całym dniu opieki postawiłem się
        trochę w jej sytuacji i może co nieco zrozumiałem - że może w tym okresie być
        bardziej zdenerwowana i rozdrażniona, oraz z racji tego że zarówno ona jak i ja
        wychowaliśmy się w domach alkoholików - Ona ma prawo wymagać ode mnie więcej -
        tak żeby przynajmniej nasze dziecko doświadczyło tego czego my nie , a
        mianowicie spokojnego domu i dobrej opieki,
        Sprawę skoku w bok na razie sobie odpuściłem, a różne myśli w głowie zagłuszę
        pracą - czekając na poprawę stosunków, robiąc śniadanka i kolacje, wstając w
        nocy do dziecka sprawdzając czy się nie odkryło.
        Zobaczymy jaki scenariusz napisze dalej życie ,
        pzdr,
        Darek
        • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 10.09.08, 19:52
          Cieszę się bardzo:))Postaraj się być cierpliwy i pozwól żonie od czasu do czasu
          by mogła mieć czas tylko dla siebie.Trzymaj się:)
        • mareczekk77 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 11.09.08, 06:34
          Drogi Darku - pracuję z facetami z podobnymi problemami, i powiem Ci szczerze.

          Nie ma szans na poprawę, dopóki dopóty nie postawisz się. Chodzi o to, że Twoja
          zona przyzwyczaiła się że jesteś kapciowym, to Ty ją przez brak szacuku do
          siebie tak nauczyłeś. Normalny człowiek ktory tak się poświęca, na pierwsze
          jęczenie żony by zareagowała agresją a nie kupowaniem spa i przekupywaniem. W
          tej chwili żona Cię Darku nie szanuje, a jak chcesz mieć dobre małżeństwo, to po
          pierwsze - szacunek do siebie obudź w sobie, po drugie odetnij żonę od luksusów,
          niech zakosztuje życia bez Twojego ciągłego lizania jej du.. inaczej znajdzie
          kochanka a Ciebie bedzie traktować jak szmatę, coraz gorzej. Sama kobieta nigdy
          się nie poprawi sama z siebie, zapewniam Cię :)

          Przeczytaj

          mareczek28.blog.onet.pl/2,ID293925584,DA2008-02-16,index.html
          Pozdrawiam.
          • stedo Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 11.09.08, 13:05
            Mareczku, a już myślałam że poddałeś się wcześniej skutecznej terapii;).Nawrót
            masz?;)
          • basia6666 Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 11.09.08, 16:07
            Zwiazek trzeba pielegnowac.Zostaw jakis fajny liscik dla zonki nim wyjdziez do
            pracy ,wez ja na randke,caluj i przytulaj.Twoje zycie seksualne zmieni sie na
            lepsze o 100%.Pozdrawiam
            • darek743city Re: Pytanie o radę do Pań - mąż na rozdrożu 12.09.08, 09:28
              W związku staram się i pielęgnuję go , życie seksualne raczej się nie zmieni bo
              żona ma po prostu taki temperament, i chyba się do tego przyzwyczaiłem.
              Istotą sprawy jest inne traktowanie mnie, bo wygląda mi na to że tylko ja się
              staram,
Pełna wersja