darek743city
28.08.08, 22:18
Witam, postanowiłem napisac na tym forum bo już nie wiem sam co mam robić. Z moją obecną żoną jesteśmy już 14 lat. Do ok. 3 lat wstecz wszystko układało się prawie noramalnie, bez większych kłotni, sex (chodzi oczęstotliwość) bez rewelacji ale biedy też nie było, prawie jak w każdej noramalnej rodzinie. Decyzję o dziecku podjeliśmy na wskutek informacji o chorobie żony od lekarza że za rok może być już za późno. Od momentu poczęcia czuję się samiec wykorzystany przez modliszkę.
Ciągle wszystko jest nie tak, ciągle sa jakieś pretensje, o sex już przestałem prosić.
Ze swojej strony uważam że pomagam żonie jak tylko mogę najlepiej, rano spacer z psem, zakupy, przygotowuję śniadanie, ok 9 wychodze do pracy i wracam ok 17, po powrocie staram sie spedzac z dzieckiem jak najwiecej czasu zeby żona mogła odpocząć, koniec dnia tą moja kąpiel dziecka i czytanka na dobranoc. W weekendy też nie pracuję w związku z tym moge też dużo przebywac z dzieckiem i w ten sposób odciążyc ja od obowiązku wychowywania dziecka. Zarobki moje sa na tyle dobre, że nie musimy sie martwić o nic. Pomimo wszystko ciągle słysze pretensje, że ciągle robię coś nie tak , na każdym kroku jestem kontrolowany, oskarżany , krytykowanu.
I chyba mam już dość - doszło do tego że zacząłem szukac kogoś na boku. Oczywiście nie jestem ostatnią świnią i nie zostawie żony z dwuletnim dzieckiem ale sam juz nie iwem co mam robic.
uff dużo tego wyszło
Prosze o radę, może jakieś pomysły , sugestie jak mam postępować - może to minie ???
pzdr,
Darek