mikronn
02.09.08, 15:18
Muszę zwolnić 4 osoby, które nie radzą sobie w pracy... Są to
pracujące, zamężne matki. Niestety, wszystkie stereotypy, w które
nigdy nie wierzyłem, potwerdziły się. Kobiety te spózniały się do
pracy, zasłaniając się dzieckiem, ciągle domagały się wcześniejszych
wyjść z pracy- znów dziecko, ciągłe L-4 na chore dzieci(ciekawe,
gdzie w tym czasie byli mężowie?), brak koncentracji na pracy,
niewyrabianie limitów , pobieżne wykonywanie obowiązków, bo w tym
czasie ważniejsze było dla nich koncentrowanie się co ugotują na
obiad...Długo czekałem z tą decyzją, były upomnienia i ostrzeżenia,
ale nic nie pomogło.
Pewnie znów pracujące matki będą piać i krzyczeć, jak to są
dyskryminowane w życiu zawodowym, że mają mniejsze premie itd, ale
rzecz nie w tym, że są matkami i żonami, tylko w tym, że nie
potrafią pogodzić życia zawodowego z rodzinnym. Co ciekawe, moimi
podwładnymi są także ojcowie, ale oni nie mają problemu z godzeniem
płaszczyzn rodzinnej i zawodowej. Nawet samotne matki potrafią się
tak zorganizowac, że dobrze wykonują swoje obowiązki. Zauważyłem, że
matki, które mają mężów mają więcej obowiązków domowych niż kobiety
dzietne niezamężne- mimo iż teoretycznie powinno być odwrotnie.
Może problem tkwi w tym, że należy wymagać partnerstwa w domu, bo
kobieta pracująca zawodowo, a później w domu obsługująca dzieci i
męża nie może być wydajnym pracownikiem? I dlatego pracodawcy nie
chcą zatrudniać mężatek/ matek? Wiedziony doświadczeniem następnym
razem zastanowię się 100 razy czy zatrudnić kobietę zamężną z
dzieckiem/ dziećmi.
A te panie muszę zwolnić pomimo wielkich wyrzutów sumienia...