kobiece rozterki nieustające

04.09.08, 16:56
Cześć jestem nowa na forum, chociaż czytam od dawna.
Zdecydowałam się podzielic moimi przemyśleniami... ale najpierw
krótkie wprowadzenie do tematu. Chodzi o mój związek, jestesmy razem
dziewięć miesiecy, mieszkamy ze sobą i jest nam naprawdę super,
oboje właśnie kończymy studia. Dogadujemy się świetnie, mamy podobne
zainteresowania, poczucie humoru i, pomimo mojego wrednego chwilami
chrakterku, rzadko się o cokolwiek sprzeczamy.
To w czym problem zapytacie? Otóż ja nie potrafię pozbyć się
wrażenia, że tylko kwestią czasu jest peknięcie tego wszystkiego.
Wiem, to niedorzeczne, bo dlaczego nie przyjąć, że skoro jest dobrze
to będzie dobrze? Może to wynika z mojego poprzedniego związku,
który trwał półtora roku i chociaz, jak mi się wydawało, na początku
byłam bardzo zakochana,to w końcu sama dążyłam do tego, żeby się
rozstać. Wszystko mnie drażniło, w rezultacie dopięłam swego, ale
potem dużo się przez to nacierpiałam, bo gdy tylko zaczął nowy
związek we mnie doezwał się pies ogrodnika. Dziś nie mamy ze sobą
kontaktu, szkoda, ale to było jego wyraźne życzenie, które
uszanowałam, chcąc nie chcąc.
Teraz po czasie widzę, że tamten związek nie dawał mi tego czego
oczekiwałam (zaznaczam, że pierwszy poważny to był) a teraz czuję
się jakbysmy się z moim obecnym chłopakiem dobrali w korcu maku. I
dlatego tak okropnie boję się,że to się posypie. Wiem, że to durne
tak na starcie się nastawiać i staram się sobie tłumaczyć, że ludzie
potrafią się dobrać i być ze sobą długo, zgodnie, z takim samym
uczuciem. Rozmawialiśmy też o tym, i On ma bardzo racjonalne
podejście i ja wiem, że to jest dobre myslenie, tylko czemu nie mogę
uwolnić się od tych mysli? dlaczego szukam dziury tam gdzie jej
wcale nie ma? boję się tez tego, że on jest teraz zauroczony mną a
potem mu przejdzie i zacznie szukać nowych wrażen, choć tak naprawdę
wiem, że przecież taki nie jest. Jak to jest? Skąd się bierze takie
myślenie? Przecież są faceci, którzy są całe życie z jedna kobietą i
kochają ją tak samo, prawda? Potrząśnijcie mną może... Dzięki i
pozdrawiam
    • dr.verte Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 17:02
      badania naukowe pokazuje że...

      ...tylko 1.05 % internautów czyta tak długie posty
      • dr.verte Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 17:03
        dr.verte napisał:

        > badania naukowe pokazuje że...
        >
        > ...tylko 1.05 % internautów czyta tak długie posty


        teraz czas na wnioski
      • eressea Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 17:11
        dr.verte napisał:

        > badania naukowe pokazuje że...
        >
        > ...tylko 1.05 % internautów czyta tak długie posty

        I w tym nikłym procencie znajdują się forumowicze z FK ;)
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 17:12
      Ja bym to roboczo nazwala syndromem holywoodzkiego scenariusza, przez ktory tez
      przechodzilam.
      Bo to typowy poczatek filmu - sielanka, wszystko pieknie, milosc, pieniadze i
      szczescie, az tu nagle bum! - wszystko sie sypie i zaczyna sie akcja.
      Na szczescie nasze zycia to nie filmowe scenariusze, wiec nie ma powodu
      oczekiwac naglych zwrotow akcji :-)
      • pani-pietruszka Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 17:48
        obyś miała rację:)

        > Ja bym to roboczo nazwala syndromem holywoodzkiego scenariusza,
        przez ktory tez
        > przechodzilam.

        ale wszystko skończyło się dobrze?
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 17:50
          nic sie nie skonczylo - ciagle zyje :-) Jest dobrze i Tobie zycze podobnego
          rozwoju wypadkow!
          • pani-pietruszka Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 17:58
            pozytywny przykład :) nie ma co sie frustrować, tylko cieszyć z
            tego, że jest fajnie? :) powodzenia w dalszym ciągu zatem:)

            ja właśnie zaraz wracam z niecierpliwością do domu :)
            • winomusujace Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 18:28
              A jesteś z rozbitej rodziny ?
              Wiele osób z niepełnych rodzin / lub obserwujące nieszczęśliwe
              związki swoich rodziców tak ma.
              • pani-pietruszka Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 21:38
                no wlasnie nie, moi rodzice sa razem od 25 lat i jest im dobrze ze
                soba.
    • mijo81 Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 19:57
      To kliniczny przypadek - będziesz podświadomie dążyła do rozpadu
      tego związku..a potem sobie powiesz: "a nie mówiłam!"
      • pani-pietruszka Re: kobiece rozterki nieustające 04.09.08, 21:45
        ale nic takiego nie robie, nie prowokuje klotni, nie zaczepiam,
        nawet nie mam powodu zeby myslec ze jest nie tak, bo jest super, a
        jednak jak mnie niekiedy ogarnie taka mysl...
    • panda12321 Re: kobiece rozterki nieustające 05.09.08, 09:57
      Według mnie to normalne. Tam Cię wszystko drażniło, dążyłaś do rozpadu bo to nie
      było to. Nowy związek Ci odpowiada i zaczynasz się bać, że możesz go stracić. To
      tylko potwierdza, że "to jest właśnie to".
      • pani-pietruszka Re: kobiece rozterki nieustające 05.09.08, 10:57
        panda, nasz rację, bardzo mi odpowiada a w tamten zwiazek to
        widocznie nie było to czego szukalam, ale bedąc po takich
        doswiadczeniach to normalne, że rozterki są
    • staryigruby Re: kobiece rozterki nieustające 05.09.08, 10:25
      > Przecież są faceci, którzy są całe życie z jedna kobietą i
      > kochają ją tak samo, prawda? Potrząśnijcie mną może... Dzięki i

      Bywaja, ale związki z biegiem lat i okoliczności ewoluują. Dopóki
      będziesz akceptować ten stan rzeczy i to, że sprawy mogą pozornie
      wyglądac gorzej, a tak naprawdę następuje tylko przewartościowanie,
      przetasowanie układu, to nie masz się czego obawiać.
      Nie zamrażaj związku :). Relacje między wami będą się dynamicznie
      zmieniać, ale dopóki średniookresową perspektywę oboje uznacie za
      korzystną dla dwoja, to nie ma się czego obawiać :).
      • pani-pietruszka Re: kobiece rozterki nieustające 05.09.08, 10:59
        no właśnie a jak to jest z punktu widzenia faceta, nie potrzebujecie
        w pewnym momencie nowyc wrażeń? czy może to nie jest zależne od płci
        tylko od charakteru i potrzeb
    • jakub_234 Re: kobiece rozterki nieustające 05.09.08, 11:18
      ja zyje sobie starymi przyslowiami. Sprawdzone, wiec warto sie nimi
      kierowac. Znam osobiscie takie przypadki, zona mojego kumpla byla
      przemila (wrecz cudowna) dla wszystkich. Kobieta ideal dla kazdego
      pod kazdym wzgledem. Lecz po czasie (slubie) wyszlo szydlo z worka.
      Ta kobieta stala sie nie do zniesienia potworem. Dla niego i calego
      otoczenia.
      Jestes zakochana, wiec spoko...ale przypatrz sie dokladnie, abys nie
      miala takiego BAM, jak tych co znam.
    • kobieta-znudzona Re: kobiece rozterki nieustające 05.09.08, 11:21
      Posłuchaj mnie.Mam trochę doświadczenia i powiem Ci tak. Za długo
      nie wolno być razem bez związku małżeńskiego, dlatego , że szybko
      się można znudzić i wtedy zachciewa Ci się kogoś nowego. A tak ma
      już swoją i musi o nią dbać i pielęgnować a nie wybrzydzać.
      Posłuchaj mojej dobrej rady.
      • pani-pietruszka Re: kobiece rozterki nieustające 05.09.08, 11:28
        :D na razie za krótko jesteśmy, żeby planować takie rzeczy, ale na
        pewno kiedyś bym chciała:) i nie chodzi o religijnośc,bo koscielnego
        raczej nie zamierzam brać. Dla mnie slub to jest taka deklaracja
        dwojga ludzi, że chcą byc ze sobą i tylko ze sobą, jeśli facet jest
        antyslubny a mówi ze kocha i chce być z kobietą a wie że jej na
        slubie zalezy to dziwi mnie sytuacja w której zapiera się przed nim
        rękami i nogami. Ślub ma być scementowaniem związku i na pewno ja
        jestem za
Inne wątki na temat:
Pełna wersja