mama = problem

10.09.08, 22:30
Mam problem z dogadaniem sie z moja mama. Mam 23 lata, studiuje,
pracuje. Problem moj polega na tym, ze moja mama jak gdzies wychodze
kaze mi wracac do domu o 22:00 max 23:00. Wczesniej moglam wracac
oktorej chcialam. Teraz szykuje mi sie wazna impreza, chcialabym na
niej byc do konca, pewnie znowu uslysze,ze mam wrocic po 22. :(
Drugi problem dotyczy tego, ze moja mama nie lubi jak gdzies
wychodze. Przyklad dzis chcialam wyjsc do znajomych, nie moglam, bo
cos tam. Nigdy mama nie podaje konkretnego powodu, dlaczego nie moge
wyjsc lub dlaczego musze wrocic wczesniej do domu.
Moze ktos podpowie mi cos, jak rozmawiac z mama, jak tlumaczyc
mamie, ze chce miec znajomych, ze chce isc na impreze i wrocic do
domu, np. o 4 nad ranem a nie o 23.
    • homojomera Re: mama = problem 10.09.08, 22:44
      Sytuacja jest trudna i delikatna. Mama może powidziec (i pewnie
      powie), że skoro mieszkasz u niej to masz stosować sie do jej zasad.
      Jednak pełnoletność juz osiągnełaś i nie może -nie powinno - to tak
      wyglądać. Może mama sobie tylko znane powody dla których nie zezwala
      na wyjście? Jesli szczera rozmowa nic nie zdziała, to na twoim
      miejscu zastosowałabym radykalne rozwiązanie- mamuś, przykro mi,ale
      idę na impreze(koniecznie powiedź gdzie bedziesz i kto ze znajomych
      osób tez będzie i jak wrócisz- to nie wścibstwo lecz noramalna
      troska)i baw się (jesli zdołasz.
      • literka102 Re: mama = problem 10.09.08, 22:52
        Jesteś jedynaczką?W jakim wieku jest twoja mama?
        • mpm0 Re: mama = problem 10.09.08, 23:08
          Jestem jedynaczka,niestety.Moja mama nie ma juz 40 lat,pozno mnie
          urodzila.
          • wrednisia Re: mama = problem 10.09.08, 23:10
            a jeśli mogę spytać- czy mama sama Cię wychowuje?
            Bo może chodzi o to, że boi się samotności...?
            • mpm0 Re: mama = problem 10.09.08, 23:32
              Tak mama wychowuje mnie sama,ojciec mieszka gdzie indziej.
              Pewnie jest tak,ze nie chce zostac sama,ale przeciez ja choc kocham
              mame nie moge z nia tylko przebywac,chce miec swoje zycie i nim tez
              zyc.
              • wrednisia Re: mama = problem 10.09.08, 23:39
                Znam podobną sytuację. Moja przyjaciółka jest również jedynaczką,
                wychowywaną przez "samotną matkę". I ma dokładnie ten sam problem.
                Jej mama bardzo nie lubi, jak ona wychodzi, nie mówiąc już o
                jakichkolwiek wyjazdach. Wtedy zaczyna się narzekanie "nie wiem jak
                wytrzymam sama... " itp. No i koleżanka ma wyrzuty sumienia jak
                zostawić mamę samą, co psuje jej w pewnien sposób wszelkie wyjścia
                lub wyjazdy. Najgorsze będzie, jak przyjdzie moment wyprowadzki na
                swoje...
                K. załatwia to w taki sposób, że rozmawia z mama, tłumaczy, że jest
                dorosła, ma swoje życie, swoje problemy, niedługo być może założy
                własną rodzinę i wyprowadzi się. I przyzwyczaja mamę... Czasem
                spotykamy się na nocne ploty, wtedy nie wraca do domu i mama musi to
                jakoś przełknąć.
                Jest to strasznie trudna sytuacja, niemniej jednak trzeba żyć
                również własnym życiem (nie zapominając oczywiście o mamie i dbając
                o nią- ale bez przesady- też jest dorosła).
                • nerri Re: mama = problem 11.09.08, 00:02
                  Przynajmniej próbuje stawiać na swoim;) Moja kuzynka ma tak zrytą
                  psyche przez mamę(też jedynaczka),że chodzenie wszędzie z mamą i
                  taką przesadną kontrolę uważa za normalną:/

                  Panna 23 lata...na uczelnie odwozi ja mama,na wakacje jeździ z nią
                  mama.
                  na moje wesele też sie nie wybrała,bo aspołeczna i antyrodzinna mama
                  się nie wybierała i jej nie puściła(dodam,że z kuzynką mam normalne
                  relacje więc nie miała powodu nie być).

                  Faceta nie ma...czemu mnie to nie dziwi?:P:P
          • literka102 Re: mama = problem 10.09.08, 23:46
            Skoro pracujesz, to powinnaś "dokładać się do życia", jeśli to
            robisz - masz prawo żyć, tak jak chcesz.Mój brat miał podobnie jak
            Ty, mama urodziła go w późnym wieku, traktowała jak "maluśkiego
            synka", nawet po 20stym roku życia.Zal mi go było.Postaw na swoim i
            już - rozmowy nic tutaj nie pomogą niestety.Mój brat zaprosił mamę
            na rozmowę do psychologa - trochę pomogło, ale dopiero kiedy się
            wyprowadził z domu i zaczął żyć na "własny rachunek" stwierdził, że
            jest wolny.Powodzenia, nie daj się, trzymam kciuki!
      • mpm0 Re: mama = problem 10.09.08, 23:07
        Mama wlasnie uzywa takich argumentow.Nie musze mieszkac z nia,bo mam
        swoje wlasne m,ale tu gdzie mieszkam mam szkole,prace.Wiec pozostaje
        mi mieszkac w domu rodzinnym.
        Ja tak robie,ze wychodze i ide.Moze i brzydko,ale mowi sie trudno
        chce miec swoje zycie i nim zyc.Konczy sie na tym,ze mama wklada
        klucz do zamka,ja nie moge sobie otworzyc,dzwonie lub pukam i tak
        wchodze.Tylko pytanie po co ten caly cyrk???hmmm...
        Podejrzewam,ze mame najardziej zlosci to,ze nie zna moich znajomych.
        Gdy wiedziala z kim wychodze,np. kiedy szlam z chlopakiem to
        wracalam kiedy chcilam.Przeciez nie moge przedstawiac wszystkich
        moich znajomych mamie.
    • mahadeva Re: mama = problem 10.09.08, 23:18
      no prosze Cie, ja swoich olewalam i juz w liceum wracalam w poludnie
      nastepnego dnia - a kiedys nawet komorek nei bylo :)
    • po.rzeczka Re: mama = problem 10.09.08, 23:25
      To w jakim momencie sytuacja się zmieniła? Bo napisałaś,ze kiedyś było inaczej.
      • mpm0 Re: mama = problem 10.09.08, 23:38
        Sytuacja ulegla zmianie gdy zaczelam pracowac,czyli czesciowo
        usamodzielnilam sie,poznije sie pogorszyla kiedy zerwalam z
        chlopakiem.Najgorzej jes teraz gdy udalo nam sie kupic dla mnie
        mieszkanie.Mama uwaza,ze od tego momentu bardzo sei zmienilam,ze
        jestem zarozumiala,mysle tylko o sobie.Ja sie zmienilam,bo zamiast
        wydawac kase na ciuchy,kosmetyki to place sobie czynsz czy odloze
        troszke gotowki,aby bylo juz na cos.Wiec mojej mamy chyba nikt nie
        zrozumie.
        • literka102 Re: mama = problem 10.09.08, 23:49
          Hmmm...teraz to zastanawiam się, która z Was ma problem - mama, czy
          Ty?Wyprowadź się do siebie i już.A mamę w niedzielę na obiad zaproś -
          możesz go ugotować z przyjaciółmi, których przy okazji pozna.
          • mpm0 Re: mama = problem 10.09.08, 23:53
            literka102 napisała:

            > Hmmm...teraz to zastanawiam się, która z Was ma problem - mama,
            czy
            > Ty?Wyprowadź się do siebie i już.A mamę w niedzielę na obiad
            zaproś -
            > możesz go ugotować z przyjaciółmi, których przy okazji pozna.


            Wyprowadzilabym sie z checia,ale tu gdzie mieszkam mam szkole i
            prace.Ciezko jest dojezdzac 100 km 2razy dziennie.
            • literka102 Re: mama = problem 10.09.08, 23:55
              Mój mąż tak do pracy dojeżdża - i żyjemy;0).Da się.No i zawsze
              możesz sprzedać mieszkanie i kupić bliżej pracy, skoro dojazy
              stanowią problem.Możesz wynająć, jak nie chcesz sprzedawać.Wszystko
              się da, jak się chce.;0)
            • nerri Re: mama = problem 11.09.08, 00:05
              Masz kilka wyjść:

              Zaprowadź mame do psychologa

              Sama się postaw...mama pewnie zrozumie

              Wyprowadź sie i dojeżdżaj

              Możesz jeszcze pogodzić się z tym stanem rzeczy i wracać grzecznie 0
              22;))
              • hmatisse Re: mama = problem 11.09.08, 13:16
                Jest jeszcze jedno, kup sobie książkę o toksycznych rodzicach. Jak
                lepiej zrozumiesz problem łatwiej Ci będzie przeciwdziałać.

                Poza tym po co Ci to mieszkanie skoro z niego nie korzystasz?
    • trypel Re: mama = problem 11.09.08, 13:24
      zapytam - co to znaczy że nie mozesz wyjść? po prostu wychodzisz informując
      kiedy wrócisz. Siłą Cie zatrzymuje?
    • honeyandmilk Re: mama = problem 11.09.08, 13:41
      Jestem mamą kobiety w Twoim wieku. Już mieszkamy osobno. Tak się
      zastanawiałam co ja myślałam, i czym się kierowałam kiedy prosiłam
      swoją córkę o powrót do domu w "normalnych" godzinach. Przede
      wszystkim bałam się o nią. Nie chciałam, żeby wracała sama przez
      miasto np. o 3.00 w nocy. Z tego strachu nie spałam, aż nie
      usłyszałam klucza w drzwiach. Serio. Poza tym kiedy wracała w nocy
      wszyscy się budziliśmy, bo trzasnęły drzwi od łazienki itp itd. A
      więc też i dlatego, żeby mieć sen spokojny.
      Teraz nie interesuję się tym o której wraca do swojego domu. Jak
      człowiek nie widzi, to się i nie denerwuje.
      Tak więc drogie córki, jak to moja mama mi zawsze mówiła,
      zrozumiecie nas jak będziecie miały własne córki.
      • wyssana.z.palca Re: mama = problem 11.09.08, 14:19
        bałam się o nią. Nie chciałam, żeby wracała sama przez
        > miasto np. o 3.00 w nocy.

        a co za roznica czy 3 w nocy czy 23?? ze niby jkaby mial ktos ja
        zgawlcic, zabic i pocwiartosc, to nie robia tego rpzed polnoca, czy
        co?? glupie strasznie bezpostawne myslenie.

        Z tego strachu nie spałam, aż nie
        > usłyszałam klucza w drzwiach. i Poza tym kiedy wracała
        w nocy
        > wszyscy się budziliśmy, bo trzasnęły drzwi od łazienki itp itd. A
        > więc też i dlatego, żeby mieć sen spokojny


        ???

        moze w ogole trzeba bylo w domu zamknac, albo zeby wracala nad rane.
        przynajmniej bys sie wyspala..
        • idasierpniowa28 Re: mama = problem 11.09.08, 14:31
          > bałam się o nią. Nie chciałam, żeby wracała sama przez
          > > miasto np. o 3.00 w nocy.
          Moja mama też stale wysuwała ten " koronny arggument"

          > a co za roznica czy 3 w nocy czy 23?? ze niby jkaby mial ktos ja
          > zgawlcic, zabic i pocwiartosc, to nie robia tego rpzed polnoca,
          czy
          > co??

          I dokładnie w ten spsob jej zawsze odpowiadałam.:))

          Ale moja mama probowalam mnie gdzieś nie puszczać przed 18 rokiem
          życia. Nie wyobrażam sobie takiej systuacji po 20 czy teraz . Ale ja
          od zawsze jestem niezależna i nerwowa więc dochodziłoby pewnie do
          gorszących scen :))
          Nie wyobrażam sobie żeby KTOKOLOWIEK mi czegokolwiek zabranial lub
          cokolwiek nakazywał. Może spróbować.Raz..... ;PP
          • wyssana.z.palca Re: mama = problem 11.09.08, 14:37
            u mnie to jakos natualnie przyszlo i nikt mi nie zabranial wracac
            pozniej.. mama zawsze mowila, ze jak ide na impreze to nie mam
            wychodzic pierwsza ani ostatnia, bo to nieladnie :) jak mialam 14,
            15 lat to nie mialam potrzeb chodzic na calonocne imreze, a jak juz
            bylam starsza to nie bylo z tym problemu, mama to rozumiala.
            aczkolwiek zawsze wolala, zeby ktos mnie odprowadzal do domu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja