mist3
13.09.08, 21:48
Zastanawiam się dlaczego w każdym wątku poświęconym
planowaniu/posiadani/plusom i minusom dziecka zawsze ktoś wyskoczy z tekstem
'na starość nie będzie ci miał kto szklanki wody podać?'
Czy to naprawdę jest kluczowy argument, który powinien każdą osobę przekonać
do posiadania dziecka??!!
Dla mnie przede wszystkim jest to egoizm - oczekiwanie od dziecka że na
starość się nami zaopiekuje, budowanie dużego domu i planowanie dziecku - ty z
nami zostaniesz (czy ci się to podoba czy nie) i powtarzanie ciągle tego
argumentu (nawet w obecności dziecka) - on/ona mi kiedyś szklankę wody poda a
ty (bezdzietny) tego mieć nie będziesz.
Pomijam fakt, że ktoś może sobie wychować egoistę, który będzie miał gdzieś
czy mama/tata ma co pić i jeść (vide - wiele domów opieki, podrzucanie
rodziców do szpitala, itd. - i to przez wydawałoby się ludzi na poziomie).
Ale są jeszcze takie sytuacje - dziecko umiera, dziecko wyjeżdża na drugi
koniec świata, tam ma swoją rodzinę, swoje problemy i nie jest w stanie rzucić
wszystkiego i zaopiekować się nami, nasza choroba, która sprawia że dzieci nie
są w stanie się nami zająć (muszą choćby zarabiać na nasze leki), dziecko jest
zmanipulowane przez swoją druga połówkę i nie chce mieć z nami nic wspólnego
albo uważa że wizyta 2 razy w roku to i tak szczyt opieki.
Naprawdę jest tyle dróg, tyle przypadków, które mogą nam się przytrafić, że
ten nieszczęsny argument nie bardzo mi pasuje.
Dodam jeszcze, że wychowywanie dzieci w przekonaniu że muszą (bo ja cię
urodziłam, poświęciłam się żeby mi miał na starość miał kto szklankę wody
podać), a nie że mogą wydaje mi się skrajnie egoistyczne i niedojrzałe.
Naprawdę zastanówcie się nad tym 'wodnym' argumentem.