czy ja jestem nienormalna?

18.09.08, 14:29
w skrócie: związek na odległość (60km) i masa problemów z tym. nie
widzimy się trzeci tydzień. on się przeziębił i spadł kolejny
weekend.. mam go wspierać tulić pielęgnować, chociaż wiem, że w
sobotę się nie spotkamy - bo on jest chory. tylko że w sobotę po
południu on nagle ozdrowieje na tyle żeby na cały wieczór iść do
pubu z kumplami. jestem tego pewna. niejeden raz już tak było że ja
idę w odstawkę. i ciągle inna nagminna sytuacja: on chce się uczyć,
dlatego się nie spotkamy w dany weekend. nauka wygląda tak: wstaje o
10, do 13 ogląda seriale, potem 3 godziny poczyta, i do pubu, albo
na imprezę z nocowaniem u swoich kochanych koleżanek. dl amnie
oczywiście brak czasu. i zarzuca że ja mu ograniczam przestrzeń,
chcę mu zabrać cały wolny czas.. raz na tydzień..czego ja nie
widzę?
    • soulshunter Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 14:45
      > czego ja nie widzę?

      ano tego, zeby ten tzw związek zakonczyc czym predzej.
    • ranita_08 Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 14:53
      Nie widzisz chyba tego że on nie chce najwyraźniej powaznego
      związku. Może ty się zaangażowałaś a on nie? Może troszkę
      przestraszyłaś go tym? Trudno "gdybać" ale wydaje mi się że nie
      macie takiej samej wizji związku.

      Moja rada jest taka, żebyś odpuściła na jakiś czas. Przestań dzwonić
      kilka razy dziennie (wystarczy raz na kilka dni), sama gdzieś wyjdź
      i zaplanuj wieczór ze znajomymi (swoimi), powyleguj sie w łożeczku i
      oglądaj seriale (lub rób to co lubisz) bez wyrzutów że jego nie ma-
      po prostu poluzuj wasz związek.

      Nie pozwól aby facet wiedział że ty tylko siedzisz i czekasz na
      niego, że zawsze zadzwonisz. Za dużo dałaś mu pewności co do siebie
      a za mało masz jej od niego.




    • erba Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 15:06
      aska844 napisała:

      > w skrócie: związek na odległość (60km)

      To nie jest związek na odległość, 400km to jest odległość.

      Kolejna ślepa.. nie dość że facet leń to niezaangażowany.
      • truscaveczka Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 15:17
        Ejjjjj, ja to miałam napisać ;)
        60 km to jest godzinka pksem - jak z jednego końca Wawy na drugi. Żadna
        filozofia - chcieć to móc.
      • summerlove Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 15:34
        erba napisała:

        > aska844 napisała:
        >
        > > w skrócie: związek na odległość (60km)
        >
        > To nie jest związek na odległość, 400km to jest odległość.
        >
        > Kolejna ślepa.. nie dość że facet leń to niezaangażowany.


        Popieram każde słowo.
    • marzeka1 Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 15:21
      Możesz mi powiedzieć GDZIE ty w ogóle widzisz tu związek? Jakiś chłopaczek ci się trafił i nazwałaś go swoim chlopkaiem.
    • cala_w_kwiatkach Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 15:21
      pojedz do niego i problem z glowy
    • aska844 Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 15:58
      kilka słow jeszcze.
      on studiuje zaocznie, pracuje, ostatnio dość sporo. dodatkowe
      zajęcie ostatnio: bractwo rycerskie. razem jesteśmy - spotykamy się
      od 1,5 roku. na początku dość dużo pisaliśmy, rozmawialiśmy raczej
      rzadko. jakiś rok jest czas, ze on dzwoni jak wychodzi z pracy. i
      piszemy dużo mniej, bo "chciałam zagłaskać" na śmierć. miałam
      pretensję o to że jak sama nie napiszę to on tego nie zrobi, nie
      zainicjuje. to się poprawiło, jestem zadowolona. ale mamy mnóstwo
      problemów. głównie z tym że ja 'ograniczam' mu wolność. że chcę MIEĆ
      go, nie być z nim. przyznaję, i jemu też przyznalam: chcę cię MIEĆ
      raz na tydzień tylko dla siebie. dużo się kłócilismy przez ten rok,
      on czuł się i czuje nie kochany, że ni emoże na mnie liczyć w
      trudnych chwilach.to bardzo pogorszyło atmosferę. stwierdził
      że 'starał' się przez rok i dłużej nie będzie. teraz ja mam się
      starać, znosić wszystko.a ja go nadal kocham. tylko wiem że to już
      chyba nie ma przyszłości.
      od niedawna odnoszę wrażenie że zaczyna się awantura jeśli w
      jakiejkolowiek sprawie mu się sprzeciwię, bo np. mam inny pogląd.
      ja nie mówię że jestem bez winy. na początku byłam bardzo zazdrosna,
      robiłam mu awantury że wychodzi wieczorami.czasami nie mam już siły
      i myśle tylko o sobie, mało o nim. boję się zatracić swoją tożsamość.
      • cich-awoda Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 16:52
        albo nie dorósł do związku albo nie chce z Toba być. jesliby mu
        zależało zorganizowałby wszystko tak, żeby mieć czas i dla Ciebie i
        dla kolegów, a juz na pewno odpuściłby kolegów a nie na odwrót.
        nocowanie u kolezanek po imprezie, kiedy jest sie w ziązku??? co to
        ma być??
    • k-kobietka Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 16:09
      nie nawalabym tego zwiazkiem. ja z moim chlopakiem jak mieszkalismy w jednym
      miesice spotykalismy sie srednio 2-3 razy w tygodniu czyli tak standardowo.
      teraz gdy studiuje w innmy miescie 400km stad oczywisitym jest ze raz ja
      przyjezdzma do niego raz on do mnie w wekend by widziec sie ten raz w tygodniu.
      to jest wazne dla nas obojga. widomo ze taki wekend wypada jesli on ma akurat
      duzo pracy albo ja duzo nauki lub tez choroba. w twoim rpzypadku niestety sa to
      tylko wykrety i serdecznie wspolczuje ze sie bardziej zangazowalas niz on i on
      nie czuje potrzeby spotkac sie z toba ten raz w tygodniu. Odpusc sobie moze
      zateskni... jak nie to mowi sie TRUDNO
    • e-annamaria Re: czy ja jestem nienormalna? 18.09.08, 18:18
      Zgadzam się praktycznie prawie ze wszystkimi osobami, które się przede mną wypowiadały.
      To nie jest związek. Nie możesz pozwolić żeby mężczyzna Cię tak traktował. Kochanie to nie jest poniżanie się i latanie za facetem. Partner musi mieć do Ciebie szacunek, musi mieć dla Ciebie czas. W sytuacji kiedy wybiera kumpli czy seriale to zauważ jak nisko Cię ceni.
      40 km? Też uważam, że to niewiele, bo mój chłopak mieszka ode mnie mniej więcej w takiej odległości. Widzimy się kilka razy w tygodniu. Czasami dwa, trzy, a czasami codziennie. Wszystko zależy od tego czy MY CHCEMY się spotkać. Oboje pracujemy, ja dodatkowo studiuję, ale jeśli dwoje ludzi naprawdę chce spędzać ze sobą czas, to znajdą go. Choćby to była godzinka co któryś dzień, ale będzie.
      Odpuść sobie gościa. Nikt (czy to mężczyzna czy kobieta) nie zasługuje, żeby się dla niego poniżać.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja