kleomilka
18.09.08, 22:38
Najpierw przytocze wypowiedz jednej z kolezanek, z watku o dzieciach
i finansach:
"A ja wcale nie kryje sie z tym, ze nie potrafilabym wydac pieniedzy
na dziecko. Moze nazwiecie mnie egoistka, ale kocham swoja wolnosc i
swoje pieniadze. Zyje tak, jak chce i nikt mnie nie ogranicza. Moge
zwiedzic caly swiat, miec kochankow - bo monogamia jest po prostu
nudna.
I kocham piekne ubrania, najlepsze kosmetyki, cudowne perfumy - po
co mi pieluchy?
Mam stracic swoja wolnosc, siebie dla dziecka?
Chyba jednak zyje w innym swiecie... "
W duzej czesci moglabym sie pod tym postem podpisac.
Dlaczego wlasciwie pieluchy, obowiazki, poswiecanie sie? To lata
ciezkiej pracy. Z innej dyskusji wspolnie ustalilismy, ze "szklanka
wody" nie powinna byc argumentem. Raz, ze dzieci nie powinny byc
polisa na starosc, a dwa, to prawdopodobne, ze wyjada, gdy dorosna -
dobrze, jesli do innego miasta, ale moze byc tak, ze na inna polkule
(a moze planete? ;))
Kiedy 10 lat temu oglaszalam rodzinie i znajomym, ze nie bede miec
dzieci, bo nie czuje ku temu powolania, oraz ze znam inne sposoby na
zycie, wowczas slyszalam, zem mloda, jeszcze naiwna, ze mi sie
odwroci.
5 lat temu bylo dopytywanie sie, kiedy w koncu dziecko. Jako, ze
ciagle jakis mezczyzna sie przy mnie krecil, rodzinka czekala, czy
to moze juz ten, i czy bedzie jakies potomstwo. Nic z tych rzeczy.
Teraz mam niespelna 30-ke. Dzieci nigdy nie bede miala. Dzieci sa
wspaniale, z pewnoscia macierzynstwo ma tez sporo dobrych stron. Dla
mnie jednak bilans wychodzi ujemny. Instynktu tez brak.
Ciekawi mnie, czy sa tu kobiety, ktore mysla i czuja podobnie.
A moje pytanie, to przede wszystkim, jaki macie pomysl na zycie.
Wiem, ze wiele osob uwaza, ze zycie bez dzieci to zycie egoistyczne
i niespelnione. Tak, jakby dopiero macierzynstwo mialo zrobic z nas
prawdziwych ludzi, pelnowartosciowe kobiety. Bzdura i tyle!