bitter_sugar
20.09.08, 17:27
Sprawy mają się tak. Poznałam kolesia, sympatyczny dość. Na skutek różnych
wypadków kontakt urwał się od razu. Ale po jakimś czasie się odnowił. I
wszystko byłoby super ale… Próbujemy się umówić na spotkanie i co?. Pierwsze
było umawiane z głupia frant, bardzo spontanicznie, nie zgraliśmy się z wolnym
czasem. Drugiego nie potwierdził, później przeprosił ładnie. Trzecie odwołał,
wytłumaczył się sensownie, w zasadzie nie mam powodów żeby nie wierzyć. Sms-y
śle, z dzwonieniem jest gorzej. Poniekąd wymusza na mnie żebym to ja dzwoniła.
Przez telefon miły, sympatyczny. Chęci na spotkanie wykazuje, tylko ciągle coś
wypada, co nie pozwala spotkania zrealizować. A ja gdzieś tam w sobie czuję że
te wszystkie miłe słówka, to jedna wielka ściema i że to jakaś dziwna gra z
jego strony. Tylko po co? Nie wiem czy moja intuicja ma rację czy sugeruje się
tym czego się o nim dowiedziałam. A to czego się dowiedziałam nie jest fajne,
nawet bardzo. Nic to, tak czy inaczej zrobić mogę nie wiele, chyba tylko
pozostaje czekać jak się sytuacja rozwinie. O ile się rozwinie…. Czyjeś
obiektywne spojrzenie mi potrzebne, bo ja podchodzę do sprawy emocjonalnie.