zwrot kosztow sadowych...

21.09.08, 11:23
Witam!
Mam pytanie.
Troche nie na te forum, ale czesto tu zagladam i widze, ze jest tu
wiele doswiadczonych zyciem osob...
Place alimenty na 2 latenia corke 300zl mies.
Moja byla dziewczyna chce wiecej.Straszy sadem, do tej pory placilem
dobrowolnie.Czy 300zl to nie dosc na 2 letnie zdrowe dziecko?
W dodatku straszy mnie, ze bede musial pokryc koszty sadowe i
oplacic jej adwokata.Rozne opinie o tym slyszalem.
Bede musial zaplacic?
Prosze o opinie.
Mariusz.
    • beberebe Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 11:30
      300 zł - hmmm wg mnie to nie jest dużo - starczy pewnie tylko na przedszkole, pod warunkiem że jest publiczne
    • wanilinowa Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 12:18
      skonsultuj się z prawnikiem, przedstaw mu sytuację i swoje dochody. 300 zł
      inaczej wygląda przy zarobkach 1000 zł a inaczej przy 4000.
      • konwalia58 Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 13:05
        Myślę że tak różowo nie będzie dla Twojej Patnerki.
        Możesz zadać to pytanie na forum prawnym,
        www.forum.prawnikow.pl

        Pozdr.
        • lanka3 Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 14:00
          300 zl to 10 zl dziennie na wyzywienie, sprobuj tak zyc przez
          miesiac. Z doswiadczenia wiem, ze dziecko potrafi zjesc przed
          przedszkolem, po przedszkolu tez jest glodne , i jeszcze kolacja.
          Soboty i niedziele to wyzywienie domowe. Utrzymanie dziecka to koszt
          czynszu, swiatla, wody, gazu, to wciaz nowe ubrania bo dziecko po
          prostu wyrasta szybko, to w koncu koszt wakcji, ktore tez kosztuja ,
          Szanowny Panie, 300 zl moze na papierosy wydajesz, a nawet chyba
          wiecej,
          • polski_kibol Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 17:39
            Tylko, że zapominasz że alimenty od ojca to tylko połowa, bo drugą daje matka.
            Przecież ojciec nie ma obowiązku w całości utrzymywać dziecka sam, a matka prawa
            by nic się do tego nie dokładać. Czyli wychodzi 600 złotych na dziecko, żeby być
            po równo. To chyba niemało.
            Chociaż jest też przepis w KRO który pozwala zaliczyć na rzecz alimentów także
            osobistą pracę na rzecz wychowania dziecka, więc jak matka się nim zajmuje to
            wartość alimentów w liczbach bezwzględnych nie będzie się rozkładać po równo
            Czyli z tych 600 to może być np 150 od matki i 450 od ojca.

            Co do kosztów , to jak ona wystąpi z pozwem i przegrasz sprawę, to będziesz
            musiał jej zwrócić koszty procesu, czyli radcy prawnego (jak go będzie mieć). To
            będzie 600 złotych, ale niech mnie ktoś poprawi jak się mylę. Kosztów sądowych
            jako takich nie zwracasz, bo matka występując z pozwem jest z nich zwolniona,
            więc nie ma czego zwracać.
    • kubekwwkwiatki 300 zł? 21.09.08, 13:57
      Proponuję przez miesiąc zająć się dzieckiem i będziesz znał odpowiedź na swoje
      pytanie. To, ze płacisz dobrowolnie, nie jest żadnym argumentem. Taki masz
      obowiązek.
      • dziadek_54 Re: 300 zł? 21.09.08, 14:14
        Ale rodzice sa zobowiazani wspolnie ponosic koszty.
        A obowiazek rodzi sie dopiero po nakazaniu przez sąd.
        Jesli On zarabia 1000 zł ,a(była) żona 15000, to zaden obowiazek
        nie powstanie.
        A co do oplat to nie chce sie wypowiadac ,bo mam dosc metne pojecie
        na ten temat.
        • lanka3 Re: 300 zł? 21.09.08, 14:43
          dziadek_54 ales se wykombinowal w tej dziadkowej glowie, to chyba ze
          starosci, a do tego trzeba tez doliczyc koszt opieki nad dzieckiem,
          bo tatus przeciez daje az 300 zl i na pewno nie poczuwa sie do
          opieki, a jak znam zycie, to jesli kupi dziecku cukierka to kaze
          oddac matce z tych alimentow.
          • dziadek_54 Re: 300 zł? 21.09.08, 14:47
            Masz racje.
            Ale tak to juz jest ,ze ze starosci ludziom sie glowach pie...
            Powinnaś byc dla takich struchow, jak ja, wyrozumiała , niestety
            Ciebie to tez czeka :(
            • lanka3 Re: 300 zł? 21.09.08, 14:55
              dzadek, ja mam 52 lata i sama wychowalam corke,
              • dziadek_54 Re: 300 zł? 21.09.08, 15:16
                To ja z takimi starymi nie gadam !
                Teraz Ci miło ?
    • ania.silenter gdzie ty żyjesz człowieku? 21.09.08, 15:02
      one4all napisał:

      Czy 300zl to nie dosc na 2 letnie zdrowe dziecko?


      Policzymy wydatki miesięczne na hipotetyczne dziecko (Warszawa i okolice):
      - koszt niani - 1200 zł/mieś (pod Warszawą), 1800-2500zł (Warszawa),
      - koszt żłobku/przedszkola - państwowe - ok. 350 zł, prywatne - 800zł - 1500 zł,
      - jedzenie - 200-300 zł (trudno policzyć),
      - pampersy (jeśli jeszcze używa) -100 zł
      - inne?

      i Ty wyjeżdżasz z 300 zł? Żenada.
      • kubekwwkwiatki 300 zł? 21.09.08, 16:22
        "A obowiazek rodzi sie dopiero po nakazaniu przez sąd. " no w życiu większej
        glupoty nie czytałam. tylko wyrok zobowiązuje tatusia do placenia na JEGO
        dziecko? Polacy to chyba nigdy nie zmienią sposobu myślenia :(
        • dziadek_54 Re: 300 zł? 21.09.08, 16:44
          A ja juz dawno nie widziałem tak rozgarnietej osoby :)
          Rece opadaja(co innego nie !!! Ale tylko daltego ,ze juz dawno
          opadlo).
          • kubekwwkwiatki Re: 300 zł? 21.09.08, 16:56
            nie rozumiem, dlaczego mnie w ten sposób oceniasz. to co napisałam, niestety
            jest prawdziwe. aha, jeszcze jedno. sąd musi zasądzić alimenty, nawet jeżeli
            matka zarabia 10 razy więcej niż ojciec. takie jest prawo
            • dziadek_54 Re: 300 zł? 21.09.08, 17:03
              Przeczytaj Swoj poprzedni post, zobaczysz kto kogo ocenil.
              Widzę ,ze jestes wszystko wiedzaca!
              A to zamyka dyskusje.
              • kubekwwkwiatki Re: 300 zł? 21.09.08, 17:19
                widzę. nie wiem wszystkiego ale jedno z pewnością - faceci jak lwy walczą o jak
                najniższe alimenty. powód do dumy? żenujące
                • dziadek_54 Re: 300 zł? 21.09.08, 17:27
                  Żenujacy jest Twoj sposob prowadzenia rozmowy.
                  Zamiast skupic sie na omawianym problemie , starasz sie "dowalic"
                  interlokutorowi. Wydaje Ci sie , ze stwarzasz wrazenie osoby
                  kompetentnej.
                  Musze Cie rozczarowac, juz starozytni uwazali uzywanie
                  argumentów "ad personam" za dyskwalifikujące rozmowce.
                  Po za tym popełniasz cała serie błędów z nazewnictwie (pseudo)
                  prawniczym.
                  Nie wiesz co to jest obowiazek , co zobowiazanie, , co wyrok, co
                  postnowienie, co tryb poza procesowy .
                  Co zdanie to sześć błędów.
                  Ale co ja mogę na ten temat wiedziec?
                  Jestem stary i głupi , a poza tym uchylam sie od ponoszenia kosztow
                  wychowania dzieci.
                  • kubekwwkwiatki Re: 300 zł? 21.09.08, 17:35
                    jakie nazewnictwo prawnicze??? buahahahahaha... chodzi o słowo "żenujące"?:)))
                    rzeczywiście, stwierdzając, że facet ma obowiązek płacić na dziecko wykazałam
                    kompletny brak kompetencji. przepraszam :D
      • iwona334 A gdzie ty żyjesz kobeto?? 21.09.08, 16:34
        ania.silenter napisała:

        >> Policzymy wydatki miesięczne na hipotetyczne dziecko (Warszawa i
        okolice):
        > - koszt niani - 1200 zł/mieś (pod Warszawą), 1800-2500zł
        (Warszawa),
        > - koszt żłobku/przedszkola - państwowe - ok. 350 zł, prywatne -
        800zł - 1500 zł
        > ,
        > - jedzenie - 200-300 zł (trudno policzyć),
        > - pampersy (jeśli jeszcze używa) -100 zł
        > - inne?
        >

        A gdzie ty zyjesz kobieto, ze chwalisz sie zarobkami meza
        informatyka?

        Przy przecietnych zarobkach powiedzmy 2000 (netto) mezczyzny i 1000
        kobiety - nikogo na zadna nianie i prywatne przedszkole nie stac.

        A ze Ciebie stac, to nie musisz sie na tym watku - out of thema
        chwalic.

        Kwestia ile autor watku zarabia - dopiero wtedy mozna ustalic.

        jezeli zarabia 1000 netto - to pewnie na wiecej go nie stac.

        jezeli 2000 netto - to z pewnoscia go na nieco wiecej stac.

        a jeszcze wiecej raczej nie zarabia, gdyz nie stawialby na forum
        takich problemow.


        • kadfael Re: A gdzie ty żyjesz kobeto?? 21.09.08, 17:10
          Przeciez napisała, że w Warszawie. Naprawde w Warszawie sa jeszcze
          miejsca, gdzie sie zarabia 1000 na reke?
        • ania.silenter W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:12
          iwona334 napisała:

          > ania.silenter napisała:
          >

          > (Warszawa),
          > > - koszt żłobku/przedszkola - państwowe - ok. 350 zł, prywatne -
          > 800zł - 1500 zł
          > > ,
          > > - jedzenie - 200-300 zł (trudno policzyć),
          > > - pampersy (jeśli jeszcze używa) -100 zł
          > > - inne?
          > >
          >
          > A gdzie ty zyjesz kobieto, ze chwalisz sie zarobkami meza
          > informatyka?

          Mój mąż - rzeczywiście informatyk SAM doszedł do wszystkiego, nikt mu nie pomógł

          > Przy przecietnych zarobkach powiedzmy 2000 (netto) mezczyzny i 1000
          > kobiety - nikogo na zadna nianie i prywatne przedszkole nie stac.

          Iwono, JA jestem kobietą i tak się składa, że to z MOJEJ pensji opłacaliśmy
          nianię i teraz przedszkole (i jeszcze sporo zostaje). 1000 zł netto -
          nieśmieszny żart:(. I jeśli to ukoi Twoją zawistną duszyczkę to śpieszę donieść,
          że tam gdzie pracuję moja pensja jest raczej niewysoka. Zwykle zarabia się tam
          ok.4000-4500 netto.

          > jezeli zarabia 1000 netto - to pewnie na wiecej go nie stac.

          to niech ruszy d.pę i zacznie więcej zarabiać, skoro potrafił dziecko zrobić to
          potrafi i pracę zmienić (poza tym NIE WIADOMO ile zarabia).
          • wanilinowa Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:17
            a czemu zakładasz że autor mieszka w Warszawie? przy sprzyjających warunkach i
            braku innej możliwości można utrzymać dziecko za 600zł miesięcznie.

            PS: 4,5k netto to nie jest niska pensja
            • ania.silenter Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:28
              wanilinowa napisała:

              > a czemu zakładasz że autor mieszka w Warszawie?

              KTO założył, że autor mieszka w Warszawie? Znam stawki utrzymania dziecka w
              okolicach Wa-wy dlatego podałam te konkretne liczby. 300 zł w Warszawie czy
              nie-w-Warszawie wygląda jak kiepski żart:(

              przy sprzyjających warunkach i
              > braku innej możliwości można utrzymać dziecko za 600zł miesięcznie.

              ale za 2 x mniej jak chce tego autor wątku to raczej przegięcie. I nie piszcie
              mi o różnicy między Warszawą a innymi częściami Polski bo wiem, ile wydaje na
              dzieci moja moja kumpela w powiatowym mieście na Podbeskidziu i - wyjąwszy
              niańkę - wydaje więcej niż ja.
              • wanilinowa Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:32
                > przy sprzyjających warunkach i
                > > braku innej możliwości można utrzymać dziecko za 600zł miesięcznie.
                >
                > ale za 2 x mniej jak chce tego autor wątku to raczej przegięcie.

                zakładam że matka wydaje na dziecko tyle samo ile ojciec, dlatego podwoiłam kwotę.
                • dziadek_54 Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:41
                  Calkowicie prawidlowo.
              • dziadek_54 Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:39
                Ale zgodzisz sie z tym ,ze juz pięćset sześćdziesiat iles złotych na
                głowę w rodzinie , pozbawia prawa do zasilku. Czyli jest to suma,
                powyzej ktorej nasza kochana ojczyzna uznaje juz człowieka za
                zaamoznego . Jeśli wiec ojciec jest fujarą zyciaowa i zarabia
                1000zł , to biorac pod uwage wspolny obowiazek, 300zl moze byc suma
                odpowiednia. a mowienie ,ze ma ruszyc doope i znalezc inna
                prace ,nie zawsze jest własciwe. Sa ludzie niewydarzeni , bez
                kwalifikacji i 1000zł stanowi kres ich mozliwosci. O ty mkazdorazowo
                decyduje sad, oceniajac mozliwosci pozwanego .
                I tu wkracza to , co w doktrynie , okresla sie
                jako "odpowiedzialnosc powoda". To nie jest tak , ze matka nie jest
                odpowiedzialna za to komu rodzi dziecko . Jesli wybrała sobie na
                partnera takiego niudacznika to musi poniosic tego konsekwencję. Nie
                za wszystko odpowiedzialnosc mozna przerzucic na społeczenstwo.
          • iwona334 Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:47
            ania.silenter napisala:
            to niech ruszy d.pę i zacznie więcej zarabiać, skoro potrafił
            dziecko zrobić to potrafi i pracę zmienić (poza tym NIE WIADOMO ile
            zarabia).

            No i wyszlo szydlo z worka: ze chcesz odreagowac wlasne emocje i sie
            pochwalic.
            zwrocmy jednak uwage, ze jak sie nie jest informatykiem, bankowcem,
            lub handlowcem, to zarobic wiecej , niz 2 tys zl (netto) nawet w
            Warszawie - jest raczej trudno.

            Wiec nie poganiaj tego pana do lepszej pracy, gdyz, gdyby mu o taka
            bylo latwo, to by nie pisal o tego typu troskach na tym forum.




            • winomusujace Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 17:52
              O przepraszam, praca na budowie, magazynier, kierowca - mieszkam
              daleko od stolicy, aczkolwiek w dużym mieście i moi zanjomi którzy
              pracują na takich stanowiskach spokojnie zarabiają dużo więcej niż 2
              tys, większy problem mają raczej ludzie po np politologi albo jakiś
              innych dziwnych kierunkach studiów, niż ludzie którzy nie boją się
              ciężkiej pracy fizycznej a już nie mówiąc o fachowcach np mechanik,
              fliziarz etc
            • ania.silenter Re: W okolicach Warszawy Iwono 21.09.08, 18:01
              iwona334 napisała:

              > ania.silenter napisala:
              > to niech ruszy d.pę i zacznie więcej zarabiać, skoro potrafił
              > dziecko zrobić to potrafi i pracę zmienić (poza tym NIE WIADOMO ile
              > zarabia).
              >
              > No i wyszlo szydlo z worka: ze chcesz odreagowac wlasne emocje i sie
              > pochwalic.

              nie znasz mnie więc nie wiesz, że ja - widać inaczej niż osoby Twojego pokroju -
              chwalę się raczej, kiedy moje dziecko nauczy się nowej piosenki lub wierszyka
              niż swoimi zarobkami (nigdzie nie napisałam ile JA lub MÓJ MĄŻ zarabiamy bo nie
              to jest tematem lecz ile trzeba przeznaczyć na dziecko).

              > zwrocmy jednak uwage, ze jak sie nie jest informatykiem, bankowcem,
              > lub handlowcem, to zarobic wiecej , niz 2 tys zl (netto) nawet w
              > Warszawie - jest raczej trudno.

              bzdura - nie jestem ani informatykiem ani handlowcem ani bankowcem a jednak...

              > Wiec nie poganiaj tego pana do lepszej pracy, gdyz, gdyby mu o taka
              > bylo latwo, to by nie pisal o tego typu troskach na tym forum.

              ten pan ewidentnie nie chce łożyć godziwych pieniędzy na własne dziecko - żenada:(.
              P.S. Ostatnio dekarz, który robił nam dach (rodem z Mazur) opowiadał mi, że ma
              6000 zł netto (cóż,może zmyślał tylko po co)...Więc nie informatyk, nie bankowiec...
    • winomusujace Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 17:46
      wd mnie zasadnicze pytanie brzmi ile założyciel wątku zarabia :)
      Bez tego większe rozważania są bez sensu :)
    • mlodanienawisc pewnie ze malo 21.09.08, 17:49
      ..widac ze za duzo czasu w sklepie na dziale dzieciecym nie
      spedziles..proponuje wybrac sie na zakupy z mamusia dziecka i popatrzec na ceny
      ...po pierwsze te wszytkie soczki ,kaszki itp. dla dzieci to drozszy interes niz
      zywienie niektorych doroslych nie mowiac o tym ze dziecko w takim wieku rosnie
      jak na drozdzach i potrzebuje wciaz nowych ubranek .. tak z 500zl to juz by
      wystarczylo moze ale 300 ? to za malo no chyba ze to jest granica twoich
      mozliwosc ..jesli mozesz dac wiecej to daj , niech dziecko ma to co najlepsze .
    • lucerka Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 18:42
      To nie jest duzo, niestety. Matka tez powina sie dolozyc do utrzymania dziecka
      jednak to ona jest obciazona opieka ad dzieckiem lub jej orgnizacja, opieka nad
      dzieckiem w nocy - musi byc przynajmniej obecna w mieszkaniu. Nie ma wiec tak
      doskonalych warunkow do podjecia pracy zawodowej lub podjecia jej w takim
      wymiarze jak ty.
    • burza4 Re: zwrot kosztow sadowych... 21.09.08, 19:50
      300 zł to kwota dość żałosna, i nie ma co ukrywać, że podstawy do
      podwyższenia znajdzie bez trudu. I to niezaleznie od zarobków
      tatusia, bo znajomemu bezrobotnemu sąd wyznaczył 400 zł alimentów,
      twierdząc że niech się bardziej stara zarobić.

      państwowe przedszkole 5 lat temu kosztowało moją siostrę 350 zł (bez
      zajęć dodatkowych), a ceny zdaje się wzrosły.
      Przypominam jednak że dziecko ma 2 lata, więc do przedszkola się nie
      kwalifikuje, żłobków państwowych praktycznie prawie nie ma - zostają
      prywatne (znacznie droższe - kumpela płaci 900 zł) lub opiekunki. Do
      tego ubrania, jedzenie, leczenie (zdrowe dziecko też łapie
      infekcje), udział w rachunkach domowych, atrakcje, wyjazdy - to
      wszystko wlicza się w koszty utrzymania dziecka.

      jeśli facet sprawę przegra (a o to nietrudno przy tak powalającej
      kwocie), to może być obciążony kosztami sądowymi - to zależy od sądu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja