jestem załamana:(

22.09.08, 06:03
Mam faceta, cudownego, myslimy o wspolnej przyszlosci... Wlasnie
patrze na ceny mieszkan, zwyklych 2- pokojowych (w krakowie)i mam
dosc. Skąd mam wziąc nagle 250 tys zeby zyc jak czlowiek? oboje nie
zarabiamy kokosów a wole liczyc na siebie niz na rodzine. Czy jedyne
wyjscie to ogromny kredyt i zycie w strachu o jutro, bez wakacji i
wg tej filozofii najlepiej bez dzieci bo z czego je utrzymac? Czy wy
tez startowaliscie od zera? Jak mysle o przyszlosci to zamiast
przytulnego gniazdka i szczesliwej rodzinki wyslwietla mi sie haslo:
gigantyczny kredyt i zero przyjemnosci:(( To jakis obłęd.
    • 1.xxx12345 Re: jestem załamana:( 22.09.08, 08:30
      z pustego nie nalejesz.

      w całej europie zachodniej od wielu, wielu lat funkcjonuje identyczny mechanizm. ludzie biorą kredyty na 20-30 lat aby kupić mieszkanie. miesięczne raty są mniej-więcej równe kosztom wynajmu mieszkania o podobnym standardzie. cechą pozytywną jest to, że w przypadku zmiany mieszkania, z wynajmowanego nie masz nic, z własnościowego możesz odzyskać część kosztów a po spłaceniu kredytów należy ono kompletnie do ciebie.

      decyduj - przyjemności albo stabilizacja.
      • kr_ka_11 Re: jestem załamana:( 22.09.08, 08:51
        dokladnie, wynajem to pomylka.. za ta kase mozna miec oplacane co miesiac swoje
        mieszkanie. narazie wynajmuje (rowniez w Krk) ale z niecierpliwoscia wyczekuje
        momentu kiedy zdecydujemy sie na zakup wlasnego m.

        tak wiec nie marudz.. nie Ty pierwsza i nie ostatnia.
    • sadosia75 Re: jestem załamana:( 22.09.08, 08:47
      Zaczynalismy od zera.wzielismy kredyt,kupilismy mieszkanie.splacalismy ten
      diabelski kredyt 10 lat. teraz mamy wlasne mieszkanie, chcemy budowac swoj dom
      na wsi. i czeka nas kolejny kredyt. przy pierwszym kredycie myslalam tak jak Ty:
      splacanie kretydu, zero przyjemnosci, wakacji itp. Ale zbierajac grosz do grosza
      uzbieralismy na wakacje. pozniej urodzilam corke i tez nie bylo tragicznie.
      na starcie zawsze czlowiek mysli, ze sobie nie poradzi, albo ze przerasta go
      sytuacja. nie wszyscy tak mysla ale duza czesc ludzi jest w takiej samej
      sytuacji jak Ty.
      Nie taki diabel straszny jak go maluja. choc lekko nie bedzie
    • pluszowy.kaloszek Re: jestem załamana:( 22.09.08, 08:52
      skąd? jak wiekszosc ludzi z kredytu. niestety takie zycie.
      Tez nic nie dostałam od rodziców mimo ze mieli i mogli pomoc.. no coz..:( Mysle
      ze zawsze trzeba liczyc na siebie i nie demonizowac:
      >Czy jedyne
      > wyjscie to ogromny kredyt i zycie w strachu o jutro, bez wakacji i
      > wg tej filozofii najlepiej bez dzieci bo z czego je utrzymac.
      Kredyt mozna zawiesic i wyjechac na wakacje.. z dziecka tez nie
      zrezygnowalam.. tez nie zarabiamy kokosów.
      teraz jesli chcesz miec mieszkanie a nie masz innej mozliwosci to normą jest kredyt.
    • dzikoozka Re: jestem załamana:( 22.09.08, 09:50
      To usiadź i popłacz sobie.
      • niebieski_lisek Re: jestem załamana:( 22.09.08, 09:57
        Pocieszę Cię jeszcze jedną rzeczą. Pensje idą w górę. 5 lat temu ludzie żeby
        kupić mieszkanie brali np 100 tys, a co to jest teraz? :) Poza tym ja sama
        wzięłam kredyt na sumę o 75 tys większą niż Ty planujesz wydać, więc nie masz
        najgorszej sytuacji.
        • misiu.stefan Re: jestem załamana:( 22.09.08, 10:08
          Uszy do góry!

          Na pewno sobie poradzicie :)
          Jeśli kupisz 2-pokojewe mieszkanie w Krakowie za 250 000 zł to
          myślę, ze to jeszcze jest dobra cena.

          Zakładasz od razu, że życie z kredytem to życie bez przyjemności,
          wakacji, itd.

          Dlaczego od razu zakładasz, że będzie źle? A jeśli za rok zmienisz
          pracę na duuuużo duuuużo lepszą niż masz teraz? W ciągu 20 czy 30
          lat wydarzys ie bardzo dużo - może lepsza praca, spadek, wygrana na
          loterii, itd. Nie można od razu zakładać, że nie dacie rady.
          Wszystko sobie dokładnie przelicz i spróbuj. Raz się żyje :)



    • mahadeva Re: jestem załamana:( 22.09.08, 10:32
      kochanie wyluzuj, caly cywilizowany swiat opiera sie na kredycie,
      wazne zeby nie przesadzic, ale skoro oboje pracujecie, to taki
      kredyt nie wydaje sie duzy
      ja samodzielna kobieta wizelam sama kredyt kilka razy wiekszy na dom
      w wawie
      nie znam nikogo, kto nie ma kredytu na mieszkanie...
      • ania.silenter Re: jestem załamana:( 22.09.08, 12:48
        mahadeva napisała:

        >
        > nie znam nikogo, kto nie ma kredytu na mieszkanie...

        znasz, znasz tylko o tym nie wiesz:P
    • sabriel Re: jestem załamana:( 22.09.08, 10:50
      Wiesz, 250 tys. za dwupokojowe mieszkanie to jeszcze nic.
      W Warszawie takie mieszkanko to kosztuje 400 tys.
      Lepiej jednak wziąść kredyt niż wynajmować i płacić komuś.
      Zawsze swoje.
    • el_quatro Re: jestem załamana:( 22.09.08, 12:22
      Znam ludzi ktorzy nie maja nic na wlasnosc i szczesliwie zyja. Nie ma sie czym
      martwic
      Mozesz spokojnie mieszkac do wiosny w wynajetym i poczekac az bedziecie oboje
      gotowi do wziecia kredytu. Chwilowo to nawet ekonomicznie bardziej sie oplaca bo
      ceny mieszkan zaczely spadac

      Ja zaraz po studiach tez gryzlem sie takimi sprawami. Wpadalem w panike i
      pracoholizm, nie bralem urlopu. Teraz mam zupelnie inna perspektywe. Na
      mieszkanie moge zarobic nie w 30, tylko w 3 lata. Skad wiesz gdzie Ty bedziesz
      za 10 lat? Nie martw sie tak bardzo przyszloscia. Ciesz sie ze masz fajnego
      chlopaka i nie stresuj go tym mieszkaniem. Przeciez deszcz Ci na glowe nie pada
    • kitek_maly Re: jestem załamana:( 22.09.08, 12:38

      Czy jedyne
      > wyjscie to ogromny kredyt i

      Jeśli nie masz pomocy finansowej ze strony rodziny, to tak.
      I większość ludzi musi liczyć tylko na siebie.

      A może na początek kawalerka, skoro kredyt na 2pok Was dobije? Swoją drogą 2pok
      mieszkanie w Krakowie za 250tys to bezcen.
    • tiuia Re: jestem załamana:( 22.09.08, 12:50
      Od zera. Mamy mieszkanie 2-pokojowe (przerobione na 3) - oczywiscie wziete na kredyt. Oraz samochod - tez na kredyt.
      Mamy synka, spodziewamy sie drugiego dziecka.
      Jezdzimy na wakacje, wystarcza nam tez na inne przyjemnosci. Jak urodzi sie Drugie, to bedzie nam ciasno. Ale na razie nie ma wyjscia - musimy splacic przynajmniej ten samochodowy zeby moc pomyslec o jakims wiekszym lokum. Ale co sie odwlecze...
      Wiem, ze przeniesiemy sie w ciagu jakichs 5 lat do wiekszego mieszkania. Tylko trzeba wszystko z glowa rozplanowac.
    • fredoo Re: jestem załamana:( 22.09.08, 13:26
      Zanim córkom kupiłem mieszkania i to 3 pokojowe najpierw obróciłem
      kilkoma kawalerkami.Zawiera się umowę z deweloperem na jak
      najmniejszą kwotę płotną z góry i najdalszy termin oddania
      mieszkania. Jak mieszkanie jest widać sprzedaje się z poważnym
      odstępnym.Prawda ostatnio sposób jest bezużyteczny bo mieszkania
      raczej tanieją ale już za rok czy dwa ruszą znowu ostro.
      • el_quatro Re: jestem załamana:( 22.09.08, 15:17
        Wniosek taki, zeby nie kupowac na szczycie gorki czyli np. teraz. Przy okazji
        zakupu mieszkania fundujesz drugie dla corek tego pana.
        Takich pomyslowych 'przedsiebiorcow' bylo duzo. Czesc z nich w najblizszym
        czasie bedzie musiala sprzedac zarezerwowane mieszkania lub je wynajmowac. To
        powinno obnizyc albo ceny mieszkan, albo wynajmu.
        Nie ma powodow do paniki Ania. Zyjemy w plaskim kraju, miejsca do budowania jest
        sporo. Kiedys spokojnie sobie kupisz mieszkanie albo sama zbudujesz dom
    • suzielu Re: jestem załamana:( 22.09.08, 14:31
      Oj kobieto glowa do gory:)
      Naprawde nie tak czarno to wszystko wyglada a do kredytu mozna sie przyzwyczaic:)
      Pozatym co Ty chcialas zeby Ci ktos ofiarowal mieszkanie zeby nie placic
      kredytu? W sumie to mala roznica dla Ciebie czy 100 tys czy 200 czy 300 i tak
      bys musiala wziasc ten kredyt (domyslam sie ze nie dysponujesz taka gotowka)
      wiec musialabys sie zmierzyc z tym "wyzwaniem" tak czy siak!
      Co do kred to jak juz ktos tu pisal naogol sa podobne do czynszow a placac czyn
      przeciez jezdzis na wakacje nie?:)
      Naprawde to jest samo zycie wiec uszy do gory i nie ociagaj sie zbytnio bo czeka
      Cie duzo formalnosc
    • beata34 Re: jestem załamana:( 22.09.08, 14:33
      No to chyba normalne, że się zaczyna od zera, poza tymi nielicznymi przypadkami,
      którym bogaci rodzice fundują mieszkanka. Na co liczyłaś? Że Ci ktoś da
      mieszkanie za darmo?
      • anna_nie_karenina Re: jestem załamana:( 22.09.08, 14:40
        >Na co liczyłaś? Że Ci ktoś da mieszkanie za darmo?
        Pewnie ze nie za darmo, mam swój honor tyle ze sie martwie...

        >Nie stresuj chłopaka tym mieszkaniem
        To raczej on ma wizję katastroficzną i martwi sie o przyszłosc, a ze mamy podobne charaktey...

        Jednym słowem z kredytem 250/300 tys da sie zyć?
        • opium123 Re: jestem załamana:( 22.09.08, 14:46
          A w czym problem. Skoro można żyć wynajmując mieszkanie z x zł miesięcznie to
          można tak samo żyć płacąc x zł za ratę kredytu.
          Mieszkania są drogie to fakt, ale na to raczej nikt z ludzi tutaj się
          wypowiadających nie ma wpływu.
          pozdr
          • zielona.ona Re: jestem załamana:( 22.09.08, 15:43
            ..... Wlasnie
            patrze na ceny mieszkan, zwyklych 2- pokojowych (w krakowie)i mam
            dosc. Skąd mam wziąc nagle 250 tys zeby zyc jak czlowiek? .....

            Hm. Chyba sie przeprowadze do Krakowa :)
            Cena mieszkania w W-wie (2 pokojowego miedzy 40-45m2) na względnym NIEzadupiu to
            koszt 350 tys w góre. (developerka , trzeba jeszcze dorzucic lekka raczka
            minimum 50 tys na urzadzenie - kuchnia, łazienka)
            Kredyt 250 tys dostane :), nawet miesieczna rata mnie nie zabije :):):) (a i na
            skromne wakacje - starczy:)) ale 400 tys - mam taka sytuacje jak autorka watku
            - na granicy utrzymania i bez zadnych szaleństw :(
        • jelonki Re: jestem załamana:( 22.09.08, 16:32
          Witaj,

          Jeżeli miesięczna rata przekracza 40% Twoich dochodów to należy mocno się zastanowić nad kredytem. Moim zdaniem jest to optymalna liczba aby nagle nie wpaść w sytuację, że nie ma z czego spłacać. Przy tej kwocie kredytu (300 kPLN) na 30 lat rata wyniesie ok. 1500 zł - piszesz że zarabiasz średnią krajową - zakładam, że na rękę czyli ok. 3000 PLN to jesteś na granicy. Dolicz czynsz, fundusz remontowy, opłaty za media, telefon i na życie (jedzenie), ubranie, kino, wakacje zostaję mniej niż 800 PLN.
    • suzielu Re: jestem załamana:( 22.09.08, 16:07
      To jest tak, ze powinno sie kupic dom/mieszkanie najdrozsze na jakie nas stac bo
      to inwestycja i w tedy oczywiscie pierwsze (1-3)lat jest spisane na straty jesli
      chodzi o wakacje ale pozniej w miare jak wam pensje ida w gore (kredyt powinien
      byc na stalym poziomie -zalezy od stopy proc). Inaczej ma sie czynsz ktory caly
      czas idzie w gore.
      Wszyscy niezdecydowani pomyslcie sobie jedno ze za 30 lat albo bedziecie dalej
      wynajmowac na laskach wlasciciela za cholerne pieniadze albo... bedziecie mieli
      wlasne gniazdko albo kilka rat do splat do konca.
    • lili716 Re: jestem załamana:( 22.09.08, 17:24
      No taki czasy, my mamy kredyt 200 000 na mieszkanie, na 30 lat, mało
      optymistyczna przyszłosc:) no ale jakos leci i dzidziusia 4
      miesięcznego mamy:)

      Pozdrawiam
    • rrosemary Re: jestem załamana:( 22.09.08, 17:25
      a może lepiej właśnie wynajmować i ostro balować przez max 20 lat, potem wątroby
      już nie ma i ewakuować się z tego świata po życiu pełnym wrażeń?
      :)
      • jamesonwhiskey Re: jestem załamana:( 22.09.08, 18:10
        > a może lepiej właśnie wynajmować i ostro balować przez max 20 lat,
        potem wątrob
        > y
        > już nie ma i ewakuować

        za to szczesliwi kredytobiorcy przycisnieci kredytem i zyjacy na
        zupkach chinskich moga stracic watrobe po 10 latach


        poraza lekkosc z jaka piszecie o zadluzaniu sie na setki tysiecy do
        konca zycia
        na marginesie, kupowanie mieszkania na kredyt w tak niepewnych
        czasach
        oraz przed spora zwala na rynku nieruchomosci mozna uznac glupota
        delikatnie mowiac
        • agaoki Re: jestem załamana:( 22.09.08, 18:44
          my zaczynaliśmy od mieszkania studenckiego, potem były dwa mieszkania
          samodzielne, ale wynajmowane - pieniądze wyrzucone w błoto, ale nie było innego
          wyjścia. zarabialiśmy bardzo mało, trochę pomagali nam rodzice.
          jak tylko zaczęło nam się trochę lepiej powodzić, postaraliśmy się o kredyt. nie
          było łatwo, ale się udało. jednak bank dał nam tylko równowartość mieszkania.
          remontować musieliśmy za własne, część dali nam rodzice.
          też bałam się kredytu, ale w naszym wypadku to jedyna szansa na własne mieszkanie.
          na początku było ciężko, zanim odbudowaliśmy trochę nasz budżet. najgorszy jest
          chyba ten pierwszy rok. teraz, po roku, jestem zadowolona. znowu zaczynamy
          odkładać pieniądze i jakoś wystarcza nam na raty. a przyjemnie jest mieszkać na
          swoim, nie bać się wyrzucenia, nie być zdanym na łaskę i niełaskę właściciela,
          na jego humory. fajnie jest urządzić wszystko po swojemu.
          jak się intensywnie szuka, to można trafić na naprawdę korzystną ofertę. nam
          udało się kupić stosunkowo tanio 3 pokoje i to w miejscu, na którym nam zależało.
          gdzieś mieszkać trzeba - jak nie we własnym, to w wynajętym. a za wynajem
          takiego mieszkania płacilibyśmy pewnie niewiele mniej niż wynosi rata kredytu.
          wolę spłacać kredyt, niż płacić komuś do kieszeni.
          mój mąż zarabia przyzwoicie jak na polskie warunki i ma szanse rozwoju. ze mną
          bywa różnie, ale wspólnymi siłami jakoś dajemy radę. przyznaję, że rodzice
          trochę nas wspierają.
          moim zdaniem warto jest zaryzykować (bo jednak jest to pewne ryzyko, nie
          ukrywam) i wziąć kredyt na własne mieszkanie. oczywiście na miarę własnych
          możliwości - trzeba solidnie przemyśleć, na co nas stać.
          a jeśli rodzice są gotowi pomóc, to warto przyjąć tę pomoc. kiedyś się
          odwdzięczycie.
          • heca7 Re: jestem załamana:( 22.09.08, 19:40
            Znajoma ma 800 000 tys. kredytu na mieszkanie w Warszawie i też żyje. Rata
            wychodzi 5,5 tys. Oboje z mężem pracują. Mają jedno dziecko.Radzą sobie. Za
            250tys. W Warszawie nic chyba nie można kupić.A na pewno nie dwa pokoje.
    • winomusujace Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:02
      Cena bdb, dramatyzujesz
      Ja spłacam trochę większy kredyt/ mieszkanie kupione po 4 tys za
      metr. Rata wynosi nas jakieś 1200 zł, za tyle nie wynajelibyśmy
      mieszkania w naszym mieście. Takiego jakiego byśmy chcieli, a nie
      musimy się użerać z wynajmującymi etc. Da się z tym żyć i na wakacje
      jeździmy i ciuchy kupujemy i książki i jeszcze odkładamy, nie ma co
      czekać ja nie wierzę w żadne tam spadki cen - choć entuzjastycznie
      bym na nie zareagowała :)) kupiłabym sobie wtedy większe mieszkanie
    • szrama_z_szarm Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:14
      A ja się zastanawiam, czemu w naszym cudnym kraju nie ma zwyczajnych, w miarę
      tanich mieszkań do najmu? Sama mieszkam w prywatnej kamienicy-płacę czynsz,
      umowę najmu mam taką samą jak w mieszkaniach komunalnych- owszem, czynsz jest
      wyższy ale i standard nie najgorszy, żeby mnie właściciel wyrzucił- muszę
      przestać płacić. A przestaje się płacić wtedy, gdy brak kasy- i wtedy jest bez
      różnicy, czy to mieszkanie własnościowe czy jakiekolwiek inne....Owszem, nie mam
      dzieci i na własności mi nie zależy-gdy będę chciała/musiała się
      wyprowadzić-zawsze znajdę chętnego na "moje" mieszkanie. Nie twierdzę, że to
      rozwiązanie optymalne-ale póki stać mnie na taki model-to nie zamierzam go
      zmieniać. I naprawdę nie wiem, czy mam gorzej niż jedna ze znajomych, która
      wprowadziła się do wieżowca z "pradawnych" czasów, z koszmarnym kredytem i
      wiecznym stresem, że jak w firmie coś pójdzie nie tak, to bank raczej litości
      mieć nie będzie...
      • winomusujace Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:20
        Ponoć za duży niedobór mieszkań na rynku :)
        Rynek kształtowany jest przez chętnych, a w krakowie do wynajęcia
        mieszkań wielu chętnych :) Może tanie mieszkania do wynajęcia są,
        ale nie w dużych miastach.
        • szrama_z_szarm Abstrakcja 22.09.08, 20:25
          Słowo, dla mnie to abstrakcja-czemu w takim razie gminy nie budują jak szalone
          mieszkań-o niezłym standardzie, i nie zarabiają na tym? Mieszkam w wielkim
          mieście i w swoim czasie rozważałam kredyt- z TBS-u akurat niczego nie było i
          padło na prywatną kamienicę. Skoro kamienicznikowi się opłaca-to gminie nie??
          Absurd, słowo:)
          • winomusujace Re: Abstrakcja 22.09.08, 20:33
            Nie wiem z jakiego powodu :)
            Może z tego samego powodu, dla którego ciągle za mało inwetycji w
            innych dziedzinach :)
      • stokrotka_malenka Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:24
        ja po studiach od razu dom buduje bo miszkan sie poprostu nie
        opłaca kupowac!:/ prawie tykle samo dom no ale trzeba tez działke
        liczyc ale wole miec juz dom niz mieszkanie 2pokojowe które niewiele taniej
        wyjdzie...hmmmm co do tego od zera mi rodzice by dali jak i mojemu chłopakowi
        ale chcemy sami wszystko osiągnąć i tez bedziemy od zera zaczynać tez bedzie
        kredyt=)ale mnie to nie przeraza wszyscy daja rade to co my niedamy:P i jeszcze
        zamierzamy miec pod koniec studiów dzidzi:)) damy rade! najwyzej z wakacji sie
        zrezygnuje na pewien czas:)
        • winomusujace Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:26
          To zależy od miasta, w okolicach Krakowa, dobre działki też mają
          swoją cenę, budowanie domu to minimum 400 tys, dochodzi jeszcze
          utrzymanie oraz to że nie każdy chce mieszkać poza miastem, a ceny w
          mieście to już całkiem abstrakcja.
          • stokrotka_malenka Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:38
            no ale ja juz serio wole być na kredycie na 400tys i miec własny dom a nie
            250tys(i tak duzo) i miec 2pokojowa cisną klatkę...to i to kredyt tylko jeden na
            20 drugi na 30lat:) miszkania są straszne napewno nie dla rodziny conajwyzej dla
            nowozenców sa za małe ciasne....wszyscy wszystko słysza wiem coś o tym bo sama z
            koleznaką wynajmuje mieszkanie:| kiedyś nam babka z góry przyleciała ze
            hałasujemy a po 22 było zaledwie 10mminut a mysmy tylko telewizję ogladały a ta
            jak jakas psychicza ze musi spac bo o 6wstaje i o mało sie nam nie pobeczała:|
            powiedziałam ze nigdy! naprawde co za roznica kredyt to kredyt lepiej wziasc
            wiekszy i zyc w normalnych warunkach naprawde mieszkanie to maks dla dwóch osób
            napewno nie jak sie planuje rodzinę:)
            • winomusujace Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:46
              Tyle że w okolicach Krakowa, dom z działką to wydatek raczej 700 tys
              plus wykończenie a nie 400, nie mówię o sytuacji gdy ktoś kupił
              działkę po starych cenach. Lub chce się budować 50 km od miasta.
              • stokrotka_malenka Re: jestem załamana:( 22.09.08, 20:52
                no byc moze ja sie nie orientuje jeszcze za bardzo w cenach domów;) w kazdym
                razie naprawde lepiej ten dom na kredyt dom to zawze dom:)) mozna kupic mniejsza
                działke wybudowac malutki domek=)i juz bym wolała 50km od miasta niz w
                mieszkaniu 2pokojowym z dziwnymi sasiadami...a kredyt kredytem na 20 czy 40lat
Pełna wersja