bursztynowa1985
23.09.08, 21:57
Bardzo proszę Was o radę. Sprawa wygląda tak:
mam obecnie 23 lata, co najmniej od 6 lat mieszkam z Dziadkami i to oni mnie
utrzymują. Moi rodzice się rozwiedli gdy miałam 7 lat. Od tego momentu Ojciec
płaci co miesiąc alimenty w śmiesznej kwocie 160zł. Od października rozpocznie
się ostatni rok moich studiów - a więc co za tym idzie ostatni rok płacenia
przez Ojca alimentów - sam przyznał że tylko czeka, aż skończę studia, żeby
wreszcie mógł przestać mi płacić tą śmieszną kwotę. Z Ojcem mam nie najlepszy
kontakt, tzn, jest on poprawny, ale widujemy się bardzo rzadko i jeśli chodzi
o więź emocjonalną to wcale jej nie ma. Chciałabym podać Ojca do sądu o
podwyższenie alimentów, gdyż gdyby nie Dziadkowie, to za tą kwotę 160zł to
raczej ciężko byłoby przeżyć przez miesiąc. W związku z tym, że studiuję
dziennie na 2 kierunkach nie mam możliwości podjęcia takiej pracy, by móc się
samodzielnie utrzymać. Mój Ojciec ma syna z drugiego małżeństwa i tylko jego
uważa za swoje dziecko a mnie traktuje jak zło konieczne. Teraz mam pytanie,
czy o podwyższenie alimentów mogę podać tylko Ojca, czy muszę obydwoje
rodziców? Mamy nie chcę podawać do sądu, chociażby ze względu na to, że ona
sama z własnej woli sfinansowała i ostatnio kurs prawa jazdy itp. Dziadkowie,
z którymi mieszkam i od których jestem zależna finansowo mają podzielone
zdanie na ten temat. Babcia uważa, że Ojciec powinien mi więcej płacić i jeśli
chodzi o pozew to powiedziała, żeby robiła co uważam za stosowne. Natomiast
Dziadek jest zdecydowanie przeciwny temu i twierdzi, że powinnam pozywać Ojca
o wyższe alimenty argumentując to tym, że oni mnie utrzymują. Dodam jeszcze,
że Dziadkowie, z którymi mieszkam to rodzice Ojca. z drugiej strony Dziadkowie
się boją, że jak podam Ojca do sądu to on się obrazi i przestanie do nich
przyjeżdżać. A i tak przyjeżdża do nich średnio raz na miesiąc, posiedzi 15
minut i wychodzi... Doradźcie co zrobić. Proszę :( Czy zostawić wszystko tak
jak jest i się zastanawiać za co sobie kupię kurtkę i buty na zimę? Czy jednak
walczyć o swoje i przynajmniej przez ostatni rok dostawać przyzwoite alimenty?
Anka