nie chce slubu ,jest dziecko...zostać?

01.10.08, 10:02
z moim partnerem jestm już 5 lat mieszkamy razem 3 lata mamy 2
letniego synka tak mozna by opisać nasa sytuacje ogólnie.ja chce
slubu on nie twierdi ze jak sie zdecydowalismy byc razem to ja nic o
slubie nie mowilam i ze myslał ze jestem taka wyzwolona itd.ale
mieszkamy 3 lata razem may dziecko czy nie mogłam zmienic zdania?Mi
a tym zalezy bardzo powiedzialam mu o tym on powiedzial ze zostal
przyparty do muru i w takich wypadkach zawsze jest na nie ,dałam mu
czas do namysłu ale jak mam sie czuc ,zyc jezeli nie chce mojego
szczescia ?On twierdzi ze wtedy on nie bedzie szczesliwy wiec co
sytuacja bez wyjscia?Kołko zamkniete odejsc ?
    • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:06
      załoz sparwe o alimmenty

      chłop niepewny , niech chociaz dzeicko ma zapewniione utzrymanie
      • trypel Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:11
        mozambique napisała:

        > załoz sparwe o alimmenty
        >
        > chłop niepewny , niech chociaz dzeicko ma zapewniione utzrymanie


        Super rada. W tym momencie facet powinien spieprzyć od baby natychmiast i
        oczywiscie płacic alimenty :)
        • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:17
          oczywisce ze super

          autorka jest wyraznie niepewna faceta, nie ma zadnej pewnosci ze nie
          spieprzy od niej jutro o 7.00 rano zosatwiając samą z dzieckiem,
          własciewie nawet nie jest perwna z on ją kocha ( bo o miłosci ani
          mowy)
          wiec co zostało ?
          następne dziecko bez ojca ?
          polecam lekture forum "Samodzielna mama"

          bycei tatusiem to równiez obowiazki prawno-finansowe , czy ów tatus
          o tym wie ? uznał dziecko ? dał nazwisko ?
          • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:18
            no własnie , i dlaczego autorka NAGLE zmnieniła zdanie n/t slubu ?
            najwidoczniej cos sie zmieniło w tym zwiazku, wkradła sie jakas
            niepewnosc ? jaka ? ze tatusiowi znudziła sie zabawa w rodzinę i
            zmyje sie w siną dal ?

            to niech chociaz zabepzieczy dziecko
            • ma_dre Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 16:54
              a skad wiesz ze nagle i ze zmienila? Moze jak wiekszosc kobiet czekala po prostu
              az jej sie pan oswiadczy ? Znam podobny przypadek, gdzie facet twierdzil w
              rozmowie ze mna ze jego partnerka tak jak on sam nie chce slubu... Okazalo sie
              ze on jej nigdy nie poprosil o reke a ona czekala... Zalozylam sie z nim, ze jak
              spore grono kobiet, ona marzy o slubie! .Zapytal ja wiec... a potem byl slub.
              Jeden zgrzyt tylko, bo tak na prawde to on nie chcial sie oficjalnie wiazac,
              ale skoro juz zapytal, nie mogl sie juz wycofac. Pewnie przeklina mnie do dzis o
              ten zaklad :-)))
          • trypel Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:20
            ja widze inaczej. Autorka ma faceta z którym tworzy związek i ma dziecko, czyli
            dziecko ma ojca i matkę a oni maja siebie, i teraz nagle autorka zmienia zdanie
            i domaga sie czegoś co wcale nie musi podobac sie facetowi. A straszenie w
            takiej sytuacji alimentami spodoba sie mu jeszcze mniej i w efekcie zamiast miec
            szczęśliwy związek BEZ ślubu bedzie miała żaden związek
            • alpepe Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:58
              sęk w tym, że ten związek nie jest szczęśliwy.
              Co do meritum, to moim zdaniem autorka ma, co chciała i sądzę, że ona od
              początku chciała ślubu, tylko nie chciała "przepłoszyć" faceta jasnym
              postawieniem sprawy. Chciała go obrobić. A co teraz? Nie wiem. Jak dla mnie, to
              facet nie chce ślubu, bo chce mieć furtkę, tak, aby z dnia na dzień odejść, jak
              mu się znudzi, bo w końcu jej nie przysięgał.
              • cich-awoda Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:22
                wiesz, odchodzą nawet tacy faceci, którzy przysięgali....
                • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:27
                  ale wtedy mają zobwoiazania

                  odchodzacy konkubent znika jak sen złoty
              • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:37
                >sęk w tym, że ten związek nie jest szczęśliwy.<

                Eee tam, dziewczyna ma doła i przesadza. Każdy przeżywa w związku
                jakieś spięcia i różnice zdań, które wydają się być fundamentalne.
                Czasami pisujemy o nich na forach w tonie histeryczno-emocjonalnym.
                A potem co? Wszystko się układa.
                Mój mąż też nie chciał się żenić. Jak już się dogadaliśmy w tej
                kwestii, to znowu nie chciał robić wesela. Dał się przekonać, że
                warto :) Niech Jenny nie rozpacza, tylko zabierze się za
                przekonywanie faceta do swoich racji.
                • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:52
                  doloresa napisała:
                  Niech Jenny nie rozpacza, tylko zabierze się za
                  > przekonywanie faceta do swoich racji.

                  A co z racjami faceta?
                  • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:54
                    No, facet też może przekonywać do swoich, prawda :)
                    Może mają problem z komunikacją i to wszystko?
              • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:49
                alpepe napisała:
                > sęk w tym, że ten związek nie jest szczęśliwy.

                bo? Ślub zapewni szczęście? Komu?

                > Co do meritum, to moim zdaniem autorka ma, co chciała i sądzę, że
                ona od
                > początku chciała ślubu, tylko nie chciała "przepłoszyć" faceta
                jasnym postawieniem sprawy. Chciała go obrobić. A co teraz? Nie
                wiem. Jak dla mnie, to facet nie chce ślubu, bo chce mieć furtkę,
                tak, aby z dnia na dzień odejść, jak mu się znudzi, bo w końcu jej
                nie przysięgał.

                Mało to rozwodów? Na siłę go, albo ona jego przytrzyma?
                Na czym jej zależy? Związku, czy papierku? Była z nim te lata dla
                realizacji swojego celu, jakim był papierek?
                • ma_dre Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 16:56
                  no ale wiesz, wielu kobietom jeszcze zalezy na tym aby byc zona, nosic nazwisko
                  mezczyzny z ktorym zyja... ja je rozumiem. Tez mi sie to podoba.
    • cich-awoda Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:06
      a dlaczego chcesz tego ślubu? jako uswięcenia waszej miłości czy dla
      papierka, bo jest dziecko? a Twojemu partnerowi w czym ten slub
      przeszkadza? wydaje mi sie, że w waszej sytuacji to jeden kij, czy
      macie slub czy nie, skoro tyle jestescie razem i do tego jest
      dziecko, ale Cie rozumiem i też byłabym rozczarowana. tyle że nie
      wiem, czy to powód do rozstania, jesli wszystko inne m-dzy Wami gra,
      z wyjatkiem zdania na temat brania ślubu
      • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:17
        mam dokładnie to samo zdanie. co cich-awoda
      • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:18
        dlaczego chce slubu?najwaniejsze jest to ze uwazam ze bez slubu
        zycie wspolne tn uprawianie seksu jest grzechem wiem moze to komus
        wydac sie smieszne dla mnie to jest wazne dodam ze ie jestem
        katoliczka w sumie nie jestem w zadnej wierze ale tak mysle on jest
        katolikiem i mu to nie przeszkadza bez slubu czuje sie gorsza oddaja
        dziecko do zlobka pani zaznaczyła ze jestesmy "rodzina
        nieprawidłowa" poczułam sie zle ze jestesmy gorsi,albo w roznych
        urzedach musze podawc ze zyje z konkubinacie,albo mowia o nim jak
        mam mowic chłopak mam 37lat ,narzyczony nie oswiadczył mi sie jest
        jeszcze duzo powodow ale najwazniejszy ze go kocham nie chce odejsc
        ale nie chce tak zyc
        • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:22
          jaja sobei robisz ?

          po 3 latach od urodznei dziecka i po 5 latach bzykania sie z facetem
          nagle przypomniałąs sobei ze jestes katoliczką ??? i sumienei cie
          ruszyło ?
          czy facetowei znudziły sie twoje obwisłe piersi i rozstęy po ciązy ?
          nie obrazaj tej religii i innych katolików takimi pierdołąmi bo nikt
          myslacy ci nie wuwierzy ,
          czy wydaje sie smeiszne ? nie, wydaje sie ząłosne - taka drwina z
          jakeijkolwiek religii to po prostu wstyd
          nie masz nawet owdagi przynac sie do prawdziwych pobudek i cos tu
          bredzisz o poczuciu grzechu , wstyd !

          ps. nie jestem katoliczką
          • alpepe Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:01
            no przecież napisała, że nie jest katoliczką. Uwiera ją konkubinat.
        • cich-awoda Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:24
          może nie takich słów oczekujesz, ale nie pomyslałaś o tym
          niewygodnym nazewnictwie typu rodzina nieprawidłowa czy konkubinat
          wczesniej, zanim zaczęliście starac się o dziecko czy nawet jak juz
          je poczęliście??? niektórym osobom to nie przeszkadza i dlatego żyja
          w nieformalnych związkach, ale skoro Tobie tak bardzo, to dlaczego
          dopiero teraz??
          jednak obiektywnie - wg mnie mało wazne czy to małżeństwo czy
          konkubinat, ważne, żeby się ludzie szanowali i kochali, tak to widzę
          jako osoba z zewnątrz. chociaż sama wybieram życie na legalu - mąż,
          żonaitp
          • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:30
            ktos nie uwaznie czyta nie jestem katoliczka bykałam sie 5 lat i co
            z tego to nie znaczy ze nie przeszkadzało mi to .przeszkadzało nic z
            tym nie robiłam myslałam troche inaczej ze jestem tylko z jednym
            wiec co to za róznica tera jest inaczej chce slubu ,i co z tego ze
            jest miłosc w zwiazku i sacunek a ja uwazam ze jezeli nie chce e mna
            wziasc slubu to mnie nie szanuje .Tylko krowa nie zmienia zdania ja
            mogłam yc sobie i 10 lat tak jak wcesniej teraz chce inaczej bo mi
            to jest potrebne do szczescia i niby mam sie katowac za to ze za
            pozno ze wczesniej robilam inaczej ze obuzila sie we mnie jakas
            moralnosc ?
            • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:33
              wiesz co to jest interpunkcja? dowiedz się proszę, bo się nie da tego czytać.
            • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:42
              skoro nie wyznaje zadnej wiary to skąd tu pojecie GRZECHU ????????

              jelly , przestan w koncu bredzić
            • swinia_i_cham Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 16:36
              > a ja uwazam ze jezeli nie chce e mna
              > wziasc slubu to mnie nie szanuje

              A jezeli ty go chcesz zmusic do czegos wbrew jego przekonaniom, to juz jest pelny szacunek, nie? :D W imie bzdurnych przykazan dotyczacych relacji mesko-damskich dawanych przez bande facetow w sukienkach, ktorzy z kobietami zyc nie moga (sic! - ale uczyc moga :D) chcesz odejsc od faceta ktory kocha Ciebie, chce byc ojcem Twojego dziecka itd?

              Ale facet sobie wybral..... wspolczuje mu.
            • ivoncja Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 20:18
              Jakie to znamienne- kiedy ktoś nie umie uzasadnić zmiany decyzji, uzywa
              argumentu o krowie...
        • swinia_i_cham Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 16:32
          > dlaczego chce slubu?najwaniejsze jest to ze uwazam ze bez slubu
          > zycie wspolne tn uprawianie seksu jest grzechem

          buhahaha :D

          > wydac sie smieszne dla mnie to jest wazne dodam ze ie jestem
          > katoliczka

          hehehehe :D

          > do zlobka pani zaznaczyła ze jestesmy "rodzina
          > nieprawidłowa"

          pewnie tez katoliczka :D:D

          > ale nie chce tak zyc

          bylo sobie dac naklasc sukienkowym do lba bzdur i teraz tkwic w tych bredniach, uwazajac zycie z kochajacym partnerem, z dzieckiem majacym kochajacych rodzicow za cos zlego?

          I piszes ze KOMUS to sie MOZE wydawac smieszne? :D Dobre...

    • demonii.larua Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:38
      Masz 37 lat ?? O jesooo... szczena opada jak się czyta Twoje argumenty.
      • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:41
        demonii.larua napisała:

        > Masz 37 lat ?? O jesooo... szczena opada jak się czyta Twoje argumenty.
        >


        jej też opadła do samej ziemi i... wykopała sama pod sobą dołek, do którego wpada.
        • demonii.larua Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:42
          a to już nie mój problem :F
      • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:44
        macie racje ma 37lat i sama nie wiem co chce ,moze teraz już wiem
        póżno ale wiem .Argumenty moje mogą śmieszyć ,ale dla mnie chyba
        jest to najwazniejsze że nie chce ze mna wziąśc ślubu bo....Własnie
        jego arumenty ,ze póżniej trzeba brac rozwód ,zresztą nikt tego nie
        zrozumie bo dla innych to smieszne dla innych gupie a dla mnie jest
        to wazneTmysle ze macie racje mam 37lat i zachowuje sie jak dziecko
        • aniulka8503 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:57
          No właśnie, masz 37 lat i zmieniłaś zdanie na temat małżeństwa bo
          boisz się bo już jako nieliczna jesteś w gronie panien...a może
          zostawi cię i pójdzie do młodszej...
          Co do żłobka i nieprawidłowej rodziny...to trzeba było o tym
          pomyśleć przed dzieckiem...
          a jak będziesz na faceta naciskać to nie zdziw się jak
          odejdzie...
          • demonii.larua Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:05
            Co do żłobka to pani nie ma prawa wytykać matce dziecka że bez ślubu żyje, a
            matka powinna o tym owej pani przypomnieć.
    • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:49
      Kobieto, oczywiście, że zostać!
      Jeżeli odejdziesz, to wciąż nie będziesz miała męża, a w dodatku nie
      będziesz miała chłopa, a Wasze dziecko tatusia na co dzień ;)
      Absolutnie na poważnie: jasne, że można zmienić zdanie. jasne, że
      można zacząć się czuć w jakiejś sytuacji coraz bardziej
      niekomfortowo, do tego stopnia, że w pewnym momencie dojrzewa się do
      pragnienia zmiany. Tyle że jak zakomunukuje się to tej drugiej
      stronie ni z tego ni z owego, i to jeszcze w formie ultimatum, to
      nic dobrego z tego wyniknąć nie może...
      Jeżeli zależy Ci na ślubie (z obojętnie jakich powodów), to jedynym
      wyjściem jest sączyć tą informację do ucha Twojego faceta co jakiś
      czas, w różnych formach, żeby go z tym oswoić. Daj mu znać, jakie są
      minusy obecnej sytuacji dla Ciebie, ale też dla całej Waszej rodziny
      i znajdź argumenty na rzecz zawarcia związku małżeńskiego. I staraj
      się nie wpadać w histeryczny ton... Żadnego przypierania do muru!!!
    • mala_mee Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:51
      Dlatego w wielu przypadkach najlepszą okazuje się być opcja -
      najpierw ślub, potem dziecko. Wtedy nie ma dylematów.
      • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 10:57
        to nie tak ze ja przyparłam go do muru>no moze troszke ,ale juz od
        roku dyskretnie o tym mowie i zauwazyłam ze on tez juz sie
        oswoił.Nawet mowił ze nie chce duzego wesela itd .ale ile mozna
        czekac?kiedys obiecałam sobie ze do roczku mojego synka wezme slub.A
        tu snek ma juz 2 latka i nic wiec juz przypieram do muru nie wiem
        jak inaczej .inne medoty nie pomogły.
        • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:03
          Nie przypieraj do muru w żadnym wypadku!!!
          Może po prostu mu się oświadcz...? Wymyśl coś, byle było z jajem, a
          nie śmiertelnie poważnie ;))
          • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:06
            nie umie nauczona jesem ze to facet sie oswiadca ,zreszta to ja
            zaproponowałam slub a on odmowił :(
            • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:14
              Moja droga, nie obraź się, ale zachowujesz się jak rozkapryszone
              dziecko...
              Wyobraziłaś sobie, jak się potoczy Twoje życie: jak dziecko skończy
              roczek on oświadczy Ci się podczas romantycznej kolacji przy
              świecach, powie, że bardzo chce się z Tobą ożenić natychmiast i inne
              tym podobne bzdurki. Marzenia sobie, a zycie sobie. Przecież
              wiedziałaś, że koleś jakby antyślubny, prawda? I napisałaś, że
              wcześniej też ślub niespecjalnie był Ci w głowie. A teraz
              wyskakujesz z tekstem, że jesteś nauczona, że to facet się
              ośwaidcza...Trzeba trochę swoje przyzwyczajenia/nawyki/stereotypowe
              wyobrażenia dostosować trzeba do rzeczywistości!
        • sadosia75 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:04
          A co zlego w tym, ze on slubu nie chce? ty twierdzisz, ze to be i fe. a facet ma
          swoj rozum i twierdzi, ze slub jest be i fe.
          kochasz go? jestes z nim szczesliwa? szanuje ciebie? kocha dziecko? dba o was?
          to po cholere ci papierzysko, ze ty jestes jego zona a on twoim mezem? liczy sie
          papier czy szczescie? papier da ci to szczescie?
        • alpepe Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:05
          jeśli odejdziesz, to wprowadzisz w czyn to, co już się w tym związku dokonuje.
          Pytanie, czy chcesz być czynnikiem sprawczym.
          Jeśli nie będziesz dążyła do ślubu, to on może i z tobą będzie, ale czy warto
          latami się tym gryźć?
        • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:06
          jennycleo napisała:

          > juz przypieram do muru nie wiem
          > jak inaczej .inne medoty nie pomogły.


          kiedy zostanie zakontraktowany, to nie będzie już miał nic więcej do powiedzenia poza zgodę na płacenie alimentów.
          w opisanej sytuacji ja bym się, na jego miejscu też bała, że tobie znowu się coś odmieni i zaczniesz "przypierać do muru" a ja nie będę miała żadnej możliwości wyboru.
          "poprzypieraj" go jeszcze bardziej intensywnie, to zwinie manatki i pójdzie w siną dal.
          • alpepe Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:08
            i właśnie takich durnych rad o nieprzypieraniu do ściany i niepłoszeniu
            wysłuchała autorka wątku pewnie mnóstwo, kryła się z poglądami kilka lat, a
            teraz płacz.
            • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:19
              No chwila, nieprzypieranie do ściany nie oznacza krycia się z
              poglądami! Wręcz przeciwnie, poglądy trzeba wygłaszać, ale
              spokojnie, nienachalnie i z głową. A nie pewnego dnia wystrzelić
              tekstem: Chcę ślubu. Albo bierzemy ślub, albo odchodzę.
              Uważasz takie postępowanie za słuszne?
            • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:28
              alpepe napisała:

              > i właśnie takich durnych rad o nieprzypieraniu do ściany i niepłoszeniu
              > wysłuchała autorka wątku pewnie mnóstwo, kryła się z poglądami kilka lat, a
              > teraz płacz.


              rozumiem, że jesteś zdania, iż lepszym rozwiązaniem jest przystawienie pistoletu go głowy partnera (jest to tutaj durne określenie, bo pod pojęciem partnera rozumiem człowieka, który też ma coś do powiedzenia, i który jest respektowany) i stwierdzenie "ja tak chcą i tak będzie".


              autorka zrobiła ten błąd, że UKRYŁA swoje poglądy i zgodziła się na układ, który jej nie odpowiadał a teraz ma pretensje, że facet nie chce zmienić warunków umowy.

              zastanów się co ty byś powiedziała, gdybyś np. wzięła kredyt na mieszkanie a po 10 latach, kiedy już wszystko na tip-top urządziłaś, ustabilizowałaś sobie życie rodzinne, zawodowe itd. bank stwierdził, że masz w ciągu miesiąca spłacić wszystko albo fora z mieszkania a twoja pensja zostaje zajęta na spłacanie reszty.
              • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:39
                Tyle że z mężczyzną to jednak nie do końca jest tak, jak z
                bankiem ;))
                Można go przekonać do zmiany zdania, jeżeli zrobi się to umiejętnie,
                tzn. przedstawi solidne argumenty, a nie strzela focha.
                • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:54
                  doloresa napisała:

                  > przedstawi solidne argumenty, a nie strzela focha.


                  dokładnie tak. fochem to prowokuję się przeważnie dokładnie odwrotny skutek.
                  • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:55
                    Dokładnie :)
                    Przerabiałam temat i z fochów wyleczyłam się raz na zawsze...
    • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:50
      niektórzy ludzie na papier ślubny reagują alergicznie, uczuciem
      podobnym do klaustrofobii. Nie tolerują więzów...
      Tak mają i tak ich należy przyjmować.
      • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 11:56
        A niektórzy po prostu boją się zmian.
        I wystarczy im pokazać, że zmiany mogą być również na lepsze...
        Nie wiem, czy tak jest w tym przypadku, ale nie można tego
        wykluczyć, prawda?
        • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:03
          doloresa napisała:

          > A niektórzy po prostu boją się zmian.
          > I wystarczy im pokazać, że zmiany mogą być również na lepsze...
          > Nie wiem, czy tak jest w tym przypadku, ale nie można tego
          > wykluczyć, prawda?

          moze autorka ma takie cech charakteru, które kążą poważnie
          zastanowić się (wstrzymać się) nad małżeństwem..
          • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:06
            Wiesz co, a ja mam nieodparte przeczucie, że 'nowocześni' faceci po
            prostu tak mają. Nie wiem, jak to dokładnie nazwać, ale polega na
            odwlekaniu decyzji o ślubie, bo 'po co mi właściwie ten papierek', a
            tak naprawdę za tym kryje się strach przed wzięciem na siebie
            odpowiedzialności.
            • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:24
              doloresa napisała:

              > Wiesz co, a ja mam nieodparte przeczucie, że 'nowocześni' faceci
              po prostu tak mają. Nie wiem, jak to dokładnie nazwać, ale polega na
              > odwlekaniu decyzji o ślubie, bo 'po co mi właściwie ten papierek',
              a tak naprawdę za tym kryje się strach przed wzięciem na siebie
              > odpowiedzialności.

              Żyjąc w konkubinacie biorą na siebie odpowiedzialność. Na ogół są
              wtedy bardziej odpowiedzialni, kreatywni, energiczni. Natomias
              papierek działa na nich tak, jak na wiele kobiet - uwalnia od
              starań. Chciałaś, to masz. Z drugiej strony jest wiele kobiet, które
              o dziwo wcale nie dążą do małżeństwa... I byłoby ich z pewnością
              więcej, gdyby nie sfeminizowane sądy rodzinne.
              • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:31
                >Żyjąc w konkubinacie biorą na siebie odpowiedzialność. Na ogół są
                wtedy bardziej odpowiedzialni, kreatywni, energiczni. Natomias
                papierek działa na nich tak, jak na wiele kobiet - uwalnia od
                starań.<

                Nie zgadzam się. Nie znam żadnego przypadku szczęśliwej pary, która
                przez sam fakt zawarcia związku małżeńskiego zaczęłaby się staczać
                po równi pochyłej. Nie zauważyłam, żebym sama mniej starała się o
                związek po ślubie niż przed nim. Nie uogólniajmy!
                Wiem, że coraz bardziej modne jest życie bez ślubu, bo i kobiety
                stały się bardziej niezależne, tzn. potrafią zadbać o swoje interesy
                nie posiadając papierka (poukładanie spraw majątkowych, spadkowych,
                ubezpieczeniowych, itd.). Ale generalnie nie można zaprzeczyć, że
                ślub zabezpiecza interesy tych mniej świadomych kobiet.
                • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:38
                  doloresa napisała:

                  > Nie zgadzam się. Nie znam żadnego przypadku szczęśliwej pary,
                  która
                  > przez sam fakt zawarcia związku małżeńskiego zaczęłaby się staczać
                  > po równi pochyłej. Nie zauważyłam, żebym sama mniej starała się o
                  > związek po ślubie niż przed nim. Nie uogólniajmy!
                  > Wiem, że coraz bardziej modne jest życie bez ślubu, bo i kobiety
                  > stały się bardziej niezależne, tzn. potrafią zadbać o swoje
                  interesy
                  > nie posiadając papierka (poukładanie spraw majątkowych,
                  spadkowych,
                  > ubezpieczeniowych, itd.). Ale generalnie nie można zaprzeczyć, że
                  > ślub zabezpiecza interesy tych mniej świadomych kobiet.
                  >
                  "...tych mniej świadomych kobiet". Któreż kobiety są mniej
                  świadome, jeśli chodzi o małżeństwo? :))
                  • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:40
                    Miałam na myśli te kobiety, które nie zdają sobie sprawy z tego, że
                    jeżeli będą żyły z facetem bez ślubu i same nie zadbają o przyszłość
                    swoją i ewentualnego dziecka, to mogą się później obudzić z ręką w
                    nocniku...
                    • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:45
                      doloresa napisała:

                      > Miałam na myśli te kobiety, które nie zdają sobie sprawy z tego,
                      że jeżeli będą żyły z facetem bez ślubu i same nie zadbają o
                      przyszłość swoją i ewentualnego dziecka, to mogą się później obudzić
                      z ręką w nocniku...

                      Zgadza się - testamenty powinny leżeć w szufladzie... Jednak panuje
                      powszechna opinia, że jakoś to będzie :)
                      • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:48
                        Ano właśnie :)
                        No i nie da się ukryć, że biorąc ślub te wszystkie sprawy reguluje
                        się jednym podpisem ;)
                        • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:49
                          doloresa napisała:

                          > Ano właśnie :)
                          > No i nie da się ukryć, że biorąc ślub te wszystkie sprawy reguluje
                          > się jednym podpisem ;)

                          nie tylko wszystkie te sprawy. również wiele innych, które wcale nie są takie
                          wesołe i wygodne.
                          • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:58
                            1.xxx12345 napisała:
                            >
                            ...które wcale nie są takie
                            > wesołe i wygodne.

                            mogłabyś rozwinąć?
                        • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:56
                          doloresa napisała:

                          > Ano właśnie :)
                          > No i nie da się ukryć, że biorąc ślub te wszystkie sprawy reguluje
                          > się jednym podpisem ;)

                          wracając do początku: wiele osób nie dąży do ślubu, uważając, że ma
                          szansę na inne, ciekawsze życie, czyli obecny partner nie wydaje się
                          ostatecznym rozwiązaniem.
                          • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:58
                            Zgoda.
                            Ale jak się ma dziecko i wszystko dobrze się układa - to w czym
                            problem...? Dalej szukamy lepszego partnera? Czy nie jest to strach
                            przed odpowiedzialnością?
                            • arioso1 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 13:34
                              1-brak slubu w niczym nie ujmuje relacjom partnerów,
                              2-jezeli byliscie razem , zaszłas w ciaze i teraz nagle chcesz
                              slubu/-masz do tego prawo,a twoj partner ma prawo odmówic
                              po pierwsze- jeżeli ktoś chce slubu, papierków czy zalezy mu z
                              innych powodów na sakrmencie-oswiadcza sie w chili kidy uznaje ze
                              zyc bez drugiej połówki nie moze i chce dac jej nazwisko mieć dzieci
                              itd-albo teraz albo juz wcale =jeżeli do tej pory sie nie oswiadcyl
                              raczej juz tego nie zrobi.
                              to czy macie jedno dziecko czy troje nie ma znaczenia.
                              ludzie zawieraja zwiazki sakrmentalne wlasnie dlatego bo dziecko
                              bedzie-i to jest glupie-ja chce slubu z miłosci a nie dlatego ze
                              jestem w ciazy.
                              wszystkie kobiety które wyszły za mąż tylko dlatego że rodzina
                              naciskała ,bo była ciaży uwazam za głupie i naiwne.
                              Rozumiem ciebie ze chcesz miec jego nazwisko i tworzyc rodzine
                              formalnie-jednak zastanów sie czy prawdziwa rodzina to taka co ma
                              wspólne pit-y czy taka co sie naprawde kocha.
                              nie mam slubu ze swoim partnerem , mamy troje dzieci z czego jedno
                              wspólne-slub jest mi obojetny choć z zazdroscia patrzę na
                              wszystkich oficjalnych narzeczonych których z racji wykonywanego
                              zawodu spotykam codziennie,i łza mi zawsze się kręci kiedy jestem
                              w kosciele na slubie swoich klientów-bo ja tez czasem bym chciała
                              stanac przed ołtarzem-ale to tylko w chwili slabosci -nie przejmuj
                              sie ,to ze on nie chce slubu nie znaczy ze cie nie kocha-a ten co
                              ślub ma tez nie znaczy ze kocha bardziej
                            • 5er Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 13:36
                              doloresa napisała:
                              > Ale jak się ma dziecko i wszystko dobrze się układa - to w czym
                              > problem...? Dalej szukamy lepszego partnera? Czy nie jest to
                              strach przed odpowiedzialnością?

                              Problem przymknięcia furtki. Nie każdy uważa, że jego potrzeby nie
                              liczą się, wobec potrzeb dziecka. Z drugiej strony, czego nie robi
                              się dla dziecka... Mój znajomy wziął ślub i przyjął obce obwatelstwo.
                              • arioso1 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 13:58
                                mój partner nie boi sie zamknięcia furtki, nie boi się
                                odpowiedzialnosci-nie boi się,ze przez sam fakt slubu coś sie
                                zmieni,albo ze bedzie bardziej uwiązany-poprostu jemu ślub nie jest
                                do niczego potrzebny-wiele bylo rozmow w tym temacie i tez mi raz w
                                żartach powiedział że jak chce slubu to sobie mam poszukac innego.
                                Tak naprawde uwazam że on sam nie wie czy slub jest konieczny czy
                                jest niepotrzebny-poprostu go nie bierzemy i już.nie ma żadnych
                                argumentów na nie ,są na tak bo -kochamy sie ,tworzymy rodzinę ,
                                mamy dzieci, wspólne konto itp-jednak nie mamy wspólnego nazwiska i
                                wg prawa jesteśmy sobie obcy-mnie to tez uwiera raz mniej raz
                                mocniej-fakt ze mój nie maz mówi o mnie moja zona- nie wystarcza-
                                poprostu chcialabym slubu mimo iz on tak naprawde niczego nie
                                wniesie -no oprócz zaspokojenia mojego chcenia-ale nie naiskam-wiem
                                ze kocha mnie tak samo mocno ze slubem czy bez i oboje nie
                                wyobrazamy sobie zycia bez siebie-a slub to taka formalnosc bez
                                której ja czasami nie umiem sie obejść-a czasami poprostu o tym nie
                                myslę-kwestia dzieci-
                                dzieci sa zabezpieczone -wszystkie -on zabezpieczył każde i to soje
                                rodone i te swoje nie rodzone-nie martwie sie o ich przyszłosc
                                materialną w tym wzgledzie.A dzieci z rodzin formalnych nie zawsze
                                mja lepiej od tych konkubinatowych -wszystko zalezy od statusu
                                rodzicow.mOJE nieslubne beda mialy napewno lepszy start w zyciu niz
                                dziecko kolezanki która sie rozwodzi -bez wzgledu na to czy ja bede
                                z moim nie mezem czy nie do tego czasu.
                                Mysle ze autorce wątku nie zalezy na zabezpieczeniu sie finansowo
                                a na samym fakcie przysięgi,ceremonii, sukni,obraczki itp.-takjak
                                mnie
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 12:30
      Ty chcesz mieć ślub, on nie - normalny konflikt interesów i punktów widzenie, w
      tym wypadku dotyczący poważnej kwestii.
      Nie ma co zdecydowanie stawiać jednego podejścia wyżej od drugiego(choć
      osobiście jestem za ślubem, z czysto praktycznych powodów - kwestie formalności,
      majątku, zapewnienia przyszłości dziecka itp. Ale nie uznaję niechęci do ślubu
      jako czegoś nagannego, każdy ma prawo do wyboru).
      Tworzycie związek i powinniście szukać jakiegoś rozwiązania. Albo on ulegnie,
      albo ty, albo znajdziecie kompromis - np. szybki i cichy ślub cywilny(to tylko
      przykład).
      Przedstaw mu swoje racje, wytłumacz dlaczego pragniesz ślubu(przy okazji
      zastanów się dobrze DLACZEGO pragniesz ślubu) - może boisz się co się stanie
      jeśli on np. umrze itp (tematu odejścia od Ciebie bym nie poruszał - ślub w
      żaden sposób przed tym nie chroni.)
      Powodzenia.
    • angsong Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 13:59
      masz 37 lat i pytasz sie czy masz odejsc powinnas sama podjac
      decyzje.a jak ci napisza ze masz odejsc to ODEJDZIESZ?
      • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 14:24
        oczywiscie ,że nie odejde jeżeli napisecie mi "odejdz" to pytanie
        retoryczne do samej siebie.Was prosze tylko o rade,własne
        przemyslenia,może własne doswiadczenia.To nie tak żenie rozumie
        go ,wiem ,ze nie chciał slubu .Moge go zrozumieć ,jego argumenty,ale
        ja już dojrzałam do stałego zwiazku i do "papierka" jak o tym
        piszecie .Któras z was napisała ze moze boje sie tego co sie stanie
        jak on umrze to prawda boje sie ,mieszkanie jest na niego .Ale to sa
        reczy wazne ,ale ja najbardzjej poczułam sie zraniona i
        odrzucona .Kiedy to zaproponowalam slub a on w takiej lub innej
        formie mnie odrzucił
        • czaprak0 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 14:34
          jennycleo napisała:
          Kiedy to zaproponowalam slub a on w takiej lub innej
          > formie mnie odrzucił

          czyli zostałas odrzucona...
          • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 14:48
            tak zostalam odrzucona,ale jako żona ,ajko konkubina chce byc ze
            mna .tylko że ja już nie umie sie cofnąc :( i dlaego nie wiem jak
            dalej zyc
    • tiuia Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 14:50
      No bo zostal przyparty do muru z tego co opisujesz.

      Wiedzialas z kim sie wiążesz. Wiedzialas, ze on nie chce slubu i ze byc moze nigdy nie bedzie chcial. To, że zmienilas zdanie nie znaczy ze on je ma zmienić. I nie mozesz go z tego powodu wpędzać w poczucie winy.
      Po prostu nie napieraj i tyle. A jesli nie mozesz z tym żyć i uwazasz ze brak chęci do ślubu ze strony Twego partnera jest powaznym problemem, to sie rozstancie. Innego wyjscia nie widzę.
      • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 14:53
        wiem ze on ma swoje racje ,boje sie rozstania ,nie wiem co
        zrobie.Powiedział ze chce czasu do namysu,nie rozmawiam juz z nim
        tylko w sparawach dotyczacych dziecka ,bo nie umie spojrzec mu w
        oczy ,odrucił moje uczucia
        • putea Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 21:19
          nie odrzucil Twoich uczuc, odrzucil Twoja propozycje, bedaca poniekad malym
          szantazem emocjonalnym : jak mnie kochasz, to sie ze mna ozen.
          ale odwracajac kota ogonem, on moglby Ci powiedziec, skoro mnie kochasz, to nie
          wymagaj slubu.
          i co, zrobisz to w imie milosci do niego ?
          a nawet gdyby sie teraz zgodzil na slub, pod wplywem naciskow, potrafilabys sie
          tym cieszyc ? chyba nie tak wyobrazalas sobie moment zostania zona...
          ja na Twoim miejscu zaproponowalabym notarialne uregulowanie spraw materialnych
          w razie jakiegos wypadku i cieszyla sie dalej zyciem.
          moze sam zapragnie szczesliwej kobiety za zone ?a wtedy zapewniam Cie, i Ciebie
          bedzie po stokroc bardziej cieszyl ten slub...
          • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 22:02
            > ja na Twoim miejscu zaproponowalabym notarialne uregulowanie spraw materialnych
            > w razie jakiegos wypadku i cieszyla sie dalej zyciem.

            czyli dochodzimy do sedna,
            z tego co wyczytalem mieszkanie jest jego, po slubie nadal bedzie jego
            a to cale parcie na slub przez kobiety najczesciej zajezdza proba zrobienia z
            faceta wola do roboty na nia i dziecko bo oczywiscie ona tak pragnie dziecka a
            potem ciagniemy alimenty bo przeciez "standard zycia jej sie pogorszyl"
            zenada, slub dla faceta to przegrana sprawa a ze przypadek tu opisywany ma ok 40
            lat wiec nie jest jakims mlodym glupim zaslepionym farmazonami szczylem , to
            srednio mu sie spieszy do tego "miodu" jakim jest malzenstwo
            • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 10:41
              to ze ty ozeniłes sie z utrzymanką nie znaczy ze inni tez mają to
              szcvzescie , moze trzeba było poszukac sobei samodzielnej kobiety na
              zonę anie teraz smarkać ?

              jelly poiwnan zadbac o inetresy dziecka , a facet jest zwykłym
              padalcem jesli sie do tego nie poczuwa

              mężczyna swojej kobiety utzrymwyac nie musi a nawet nie powinien,
              ale utrzymywac włąsne dziecko to jest jego psi obowiązek, dlatego
              powpieram prawne uregulowanie tych spraw

              a poza tym tez czuję ze jelly nagle uzmysłowiła sobei ze w
              razie "czegos" zosatnei na bruku i dlatego tak prze na ślub
              • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 14:17
                > jelly poiwnan zadbac o inetresy dziecka , a facet jest zwykłym
                > padalcem jesli sie do tego nie poczuwa


                cos za bardzo sie filmujesz
                i dlaczego to jelly ma dbac o interesy dziecka , wydaje mi sie ze
                powinni oboje , lub roznie dobrze to on moze zadbac o dziecko
                nie widze zadnego sensu twojej wypowiedzi


                > ale utrzymywac włąsne dziecko to jest jego psi obowiązek, dlatego
                > powpieram prawne uregulowanie tych spraw

                i znow slub nie ma nic do spraw zwiazanych z dzieckiem
                pozatym ciezar powinien spoczywac na obojgu rodzicach
                a nie tylko na jednym ktory to nie dos ze dziecko utrzynuje to
                jeszcze musi mamusi pakowac kase
        • so.easy.74 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 23:21
          Jak możesz doprowadzać do takich sytuacji,że rozmawiasz ze swoim
          facetem tylko o sprawach związanych z dzieckiem???Przez brak
          papierka rozwalisz swojemu dziecku rodzinę???Jak facet ma odejść,to
          czy jest papierek czy nie ma,i tak odejdzie.
          Wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie...to tylko w bajkach.
          • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 10:43
            ale jak odejdzie z papierkeim to dziecko bedzie miało za co sie
            ubrac i nakarmic
            • so.easy.74 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 11:49
              Ja się na tym nie znam,ale wydaje mi się,że obowiązek alimentacyjny
              wystepuje niezależnie od tego,czy było się związanym papierkiem czy
              nie.Ojciec zawsze będzie ojcem.
              • mozambique Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 12:02
                jest jeszce kwetsia uznania dziecka

                w koncu nie wiemy czy facet dziecko uznał prawnie ? czy tez "ma inne
                zdanie" ?
                • swinia_i_cham dziecko ma 2 lata 02.10.08, 16:47
                  ... myslisz ze oni sa razem a on dzieciaka nie uznal? No bez jaj...

                  O zaklad mozna isc ze uznal. Wiec w razie czego alimenty tak czy siak moga byc zasadzone (tyle ze WYLACZNIE na dziecko, mamusia nic nie wyszarpie zdaje sie dla siebie niezaleznie od przycyzny rozejscia sie).
                  • mozambique Re: dziecko ma 2 lata 03.10.08, 09:35
                    wiem ze wyłącznie na dziecko
                    dlaczego tak starsznie to podkreslasz ???
                    • swinia_i_cham bo prawo (i orzecznictwo) rodzinne w RP jest 03.10.08, 11:16
                      ostro nie fair. Wiec nie dziwie sie, ze faceci nie maja ochoty wkladac lbow w kly tego prawa.

                      Jezeli to JA mam kase na opieke nad dzieckiem i tez chce miec opieke nad dzieckiem, to DLACZEGO dziecko dostaje baba a ja mam tylko na nie placic??
                      • jamesonwhiskey Re: bo prawo (i orzecznictwo) rodzinne w RP jest 03.10.08, 14:07
                        > Jezeli to JA mam kase na opieke nad dzieckiem i tez chce miec
                        opieke nad dzieck
                        > iem, to DLACZEGO dziecko dostaje baba a ja mam tylko na nie
                        placic??

                        to nie takie banalne pytanie jak by sie moglo zdawac
                        pierwsza mysl jaka sie nasuwa to to ze w sadach rodzinnych dominuja
                        baby , a co za tym idzie maja gdzies dobro dziecka tylko zalezy im
                        na drugiej babie lub nawet sa przeciwko facetom
                        dlaczego mowie o dobrze dziecka , mysle ze lepiej gdy jest z
                        rodzicem ktory umie sobie poradzic wiec ma kase zapewnia mu lepsze
                        warunki , zazwyczaj kase ma facet i zazwyczaj na nia zapracowal
                        czasem dluzej czasem krocej ale musial cos z siebie dac
                        ale z drugiej znow strony jest kobieta , ktora jedyne co musiala to
                        naklonic faceta do slubu do tego zrobic sobie dziecko i jest
                        ustawiona
                        wiec w tym wypadku ocena kto jest lepiej przystosowany do zycia nie
                        jest jednoznaczna bo wysilek jaki facet musial wlozyc w zdobycie
                        majatku jest niewspolmiernie duzy do tego co musiala zrobic kobieta
                        upraszczajac rozlozyc nogi
    • burza4 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 01.10.08, 21:48
      zaczynasz chyba powoli dostrzegać fakt, że w tym związku masz
      zaburzone poczucie bezpieczeństwa, i ja to rozumiem.

      twoje poglądy na wasz związek po prostu ewoluowały, twoje potrzeby
      emocjonalne wzrosły, jego chęć dawania czegokolwiek z siebie się nie
      zmieniła.

      Konkubinat to dla mnie jedynie wstęp do związku, który powinien
      dokądś zmierzać. Niestety często bywa tak, że w konkubinacie kobieta
      jest nastawiona na "nas" a facet - "na siebie" - i kiedy to do niej
      dotrze, zaczyna się problem.

      on będzie nieszczęśliwy w małżeństwie? dlaczego, skoro podobno jest
      mu dobrze z tobą? nielogiczne. Jeśli się kogoś kocha, to dba się o
      to, jak czuje się druga osoba. Jemu nie przeszkadza to, że tobie
      jest źle TERAZ, ty natomiast masz się podporządkować jego wizji, bo
      brać pod uwagę całkowicie wydumane, hipotetyczne założenie, że jemu
      będzie źle po ślubie. Ważniejsze są jego iluzje, niż twoja
      rzeczywistość.
      • swinia_i_cham nie. Chodzi o to, ze jezeli cos sie popieprzy 02.10.08, 16:49
        to facet nie bedzie wolem na ktorego grzbiecie bedzie sobie chciala jezdzic mamusia. Alimenty na dziecko dostanie tak czy siak jak bedzie chciala. Ale na siebie juz ani grosza.
        • mozambique Re: nie. Chodzi o to, ze jezeli cos sie popieprzy 03.10.08, 09:36
          oczywiscie ze nie na siebie

          co ty taki przewrazliwiony na tym punkcie ?
      • yotka5 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:53
        burza4 napisała:

        > zaczynasz chyba powoli dostrzegać fakt, że w tym związku masz
        > zaburzone poczucie bezpieczeństwa, i ja to rozumiem.
        >
        > twoje poglądy na wasz związek po prostu ewoluowały, twoje potrzeby
        > emocjonalne wzrosły, jego chęć dawania czegokolwiek z siebie się
        nie
        > zmieniła.
        >
        > Konkubinat to dla mnie jedynie wstęp do związku, który powinien
        > dokądś zmierzać. Niestety często bywa tak, że w konkubinacie
        kobieta
        > jest nastawiona na "nas" a facet - "na siebie" - i kiedy to do
        niej
        > dotrze, zaczyna się problem.
        >
        > on będzie nieszczęśliwy w małżeństwie? dlaczego, skoro podobno
        jest
        > mu dobrze z tobą? nielogiczne. Jeśli się kogoś kocha, to dba się o
        > to, jak czuje się druga osoba. Jemu nie przeszkadza to, że tobie
        > jest źle TERAZ, ty natomiast masz się podporządkować jego wizji,
        bo
        > brać pod uwagę całkowicie wydumane, hipotetyczne założenie, że
        jemu
        > będzie źle po ślubie. Ważniejsze są jego iluzje, niż twoja
        > rzeczywistość.
        Zgadzam sie z Tobą w 100%, swietne podsumowanie sytuacji
    • qw994 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 02.10.08, 21:25
      A dobro dziecka to się w ogóle dla ciebie liczy czy przez ocean
      egoizmu jakoś o tym zapomniałaś?
      • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 09:47
        to nie tak ,juz piszecie o alimentach,ocywiscie ze jak by sie
        zdarzyło ze nie bediemy razem to alimenty bedzie płacił.Ale ja nie
        chce odjśc ja chce zebysmy tworzyli rodzine ,normalna wiem ze tak
        godziłam sie na to zeby zyc bez slubu,rózne sa tego okolicznosci ale
        ja tego juz nie chce a on nie chce slubu .Moj konkuben :) nie jest
        złym człowiekiem ,dba o dziecko o mnie ,spedzamy raem czas jestesmy
        szczesliwi.Ja zburzyłam to szczescie bo chce slubu .Teraz nie pytam
        czy odejsc,pytam co zrobic .Wrocic do poprzedniego stanu sie nie
        da ,a duzo słow ,za duzo :(
        • swinia_i_cham Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 11:19
          > to nie tak ,juz piszecie o alimentach,ocywiscie ze jak by sie
          > zdarzyło ze nie bediemy razem to alimenty bedzie płacił.Ale ja nie
          > chce odjśc ja chce zebysmy tworzyli rodzine ,normalna wiem ze tak
          > godziłam sie na to zeby zyc bez slubu,rózne sa tego okolicznosci ale
          > ja tego juz nie chce a on nie chce slubu .Moj konkuben :) nie jest
          > złym człowiekiem ,dba o dziecko o mnie ,spedzamy raem czas jestesmy
          > szczesliwi.Ja zburzyłam to szczescie bo chce slubu .Teraz nie pytam
          > czy odejsc,pytam co zrobic .Wrocic do poprzedniego stanu sie nie
          > da ,a duzo słow ,za duzo :(

          czyli wszystko spieprzylas w imie.... czego? Czegos, czego nawet nazwac nie potrafisz?? Chcesz miec NORMALNA rodzine i ta NORMALNOSC definiuje obraczka ?! Ile jest rodzin z obraczkami, w ktorych nie ma tego:

          > Moj konkubent :) nie jest
          > złym człowiekiem ,dba o dziecko o mnie ,spedzamy raem czas jestesmy
          > szczesliwi.

          ?????
        • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 13:23
          >Teraz nie pytam
          > czy odejsc,pytam co zrobic .Wrocic do poprzedniego stanu sie nie
          > da ,a duzo słow ,za duzo :(


          rozwiazanie jest banalnie proste
          pokaz mu ze zalezy ci na slubie ze wzgledu na to zejestes katoliczka
          i przeszkadza ci sex bez slubu (buahahahah)
          lub tam z jakichs innych powodow typu zeby pani w zlobku nie mowila
          ze jest nie slubnym dzieckiem lub inne pierdy ktore tu poruszalas
          jak to zrobic, poprostu zaproponuj umowe przedslubna
          rozdzielnosc majatkowa , oraz ze zrzekasz sie calkowicie roszczen w
          stosunku do niego po ewentualnym rozwodzie
          bo ci sie "standard zycia pogorszyl" oraz ze ewentualne alimenty
          na dziecko nie beda przekraczac jakiejs tam sumy powiedzmy 500pln
          lub 10% jego pensji

      • cartahena Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 11:04
        No, na razie to tatus sie wykazal egoizmem, bo chce, zeby jego
        dziecko nadal bylo "bekartem". Wiem, brzydkie slowo, wsrod ludzi
        nowoczesnych juz nie uzywane, ale w spoleczenstwie z roznymi sie
        pogladami spotykamy i predzej czy pozniej jakis glupek moze mu to
        wytknac.
        Moim zdaniem facet jest niedojrzaly do wziecia odpowiedzialnosci i
        nie powinien sie z nikim wiazac na stale, a tym bardziej miec
        dziecka. Gadanie o "papierku", ktory nic nie zmienia jest
        nielogiczne, bo skoro nic nie zmienia, to dlaczego tak przed nim sie
        broni?
        • swinia_i_cham Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 11:17
          > nowoczesnych juz nie uzywane, ale w spoleczenstwie z roznymi sie
          > pogladami spotykamy i predzej czy pozniej jakis glupek moze mu to
          > wytknac.

          i przez jakiegos gnoja, ktory dziecku moze to wytknac ja mam podejmowac decyzje zyciowe? A nie prosciej nauczyc dziecko odpornosci na to od razu, z gory, powiedziec ze ktos moze tak powiedziec, powiedziec dlaczego to jest bzdura, ze ma kochajacych rodzicow i podpowiedziec riposte?

          To argument jak "ktos moze dac w twarz wieczorem, wiec nie bede wychodzil z domu po zmroku"
          • cartahena Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 12:02
            Slowo "bekart" nie oznacza, ze rodzice nie kochaja dziecka, tylko
            raczej, ze byly jakies okolicznosci, ktore przeszkadzaly tatusiowi i
            mamusi wziac slub. i teraz mozemy dziecku tlumaczyc jakie to byly
            okolicznosci. ano takie, ze "tatus nie chcial", bo:.... no wlasnie,
            w zasadzie dlaczego nie chcial?

            argument z niewychodzeniem po zmroku jest troche nieadekwatny, bo
            wyjsc wieczorem czasem musimy, czy chcemy, czy nie. Natomiast nie ma
            zadnego powaznego powodu, dlaczego kochajacy sie ludzie majacy
            dziecko nie pobieraja sie, oprocz fobii jednej ze stron, albo po
            prostu checi zostawienia sobie latwej i szybkiej drogi ewakuacji,
            jak sie zacznie cos psuc.
            • swinia_i_cham bujda 03.10.08, 12:39
              > Slowo "bekart" nie oznacza, ze rodzice nie kochaja dziecka, tylko
              > raczej, ze byly jakies okolicznosci, ktore przeszkadzaly tatusiowi i
              > mamusi wziac slub. i teraz mozemy dziecku tlumaczyc jakie to byly
              > okolicznosci. ano takie, ze "tatus nie chcial", bo:.... no wlasnie,
              > w zasadzie dlaczego nie chcial?

              g. prawda. To jest przy zalozeniu, ze slub jest norma. A jezeli dla kogos po prostu NIE JEST? Bo jest chociazby niewierzacy? Albo uwaza, ze w kraju w ktorym prawo rodzinne jest tak jednostronne to zaden papier kochajacym sie ludziom potrzebny nie jest?

              > Natomiast nie ma
              > zadnego powaznego powodu, dlaczego kochajacy sie ludzie majacy
              > dziecko nie pobieraja sie

              G. prawda po raz kolejny. NIBY DLACZEGO slub ma byc norma? Bo tak bylo od wiekow? Wiesz - kiedys przez wieki kobiety nie mialy prawa do glosowania na przyklad. A co slub zmienia?? Niby daje znak "ze to juz razem na zawsze". Z tym ze jest to g.. warte, bo wszyscy wiemy jak z tym "na zawsze" jest w praktyce.

              Wiec pytam sie - PO CO? Jaki jest CEL slubu? Argument o bekarcie jest bez sensu - bo powiem synowi wczesniej, zanim ktos z tym wyskoczy, zeby mial to gdzies, ze tak powiedziec moze tylko ktos prymitywny. I ze ma lepsza rodzine - w kategoriach milosci, szacunki itd - niz wieeele tych "prawdziwych" rodzin.
            • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 12:39
              cartahena pieprzy... będąc zapatrzona we własny tylko świat.

              DLACZEGO dziecko w związku bez ślubu jest bękartem a np. dziecko kobiety
              samotnie wychowującej jest ok??
              DLACZEGO kochający się ludzie MUSZĄ się pobierać?
              CZY POSIADANIE aktu ślubu jest gwarancją na szczęśliwe życie w przyszłości czy
              raczej gwarancją dla kobiety, że będzie mogła skubać partnera?
              • cartahena Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 13:26
                niestety, kolejny raz przekonuje sie, ze panowie wypowiadajac sie na
                tym forum nie moga sobie odmowic stwierdzen typu "g. prawda" i ze
                ktos "pieprzy". a potem opowiadaja, o chamach i prostakach, z
                ktorymi ich dziecko moze sie zetknac. otoz, moze sie zetknac z
                wlasnymi tatusiami, jesli beda miec odmienna opinie od nich.
                uslysza, ze "pieprza", albo ich slowa to "g. prawda".

                a wracajac do meritum dyskusji, to nigdzie nie napisalam, ze ja
                uwazam, ze nieslubne dziecko to "bekart".
                nigdzie nie napisalam tez, ze akt slubu jest gwarancja na szczesliwe
                pozycie. nic nie daje takiej gwarancji. natomiast moim zdaniem, w
                naszych kulturowych uwarunkowaniach, jesli zwiazek ewoluuje, to
                kolejnym krokiem jest zawarcie zwiazku malzenskiego. taka jest moja
                opinia i mam do tego prawo.
                zycze obu panom szczescia w poszukiwaniu konkubin, ktore beda
                chcialy nimi pozostac do grobowej deski. jednak wydaje mi sie, ze
                szanse znalezienie takowych sa dosc niskie.
                znalam kilka przypadkow kilkuletnich (10!) konkubinatow, ktore nie
                skonczyly sie dobrze, zwlaszcza dla kobiet. pozostawianie w
                konkubinacie dla mlodych kobiet jest niekorzystne, z wielu wzgledow,
                z czego panowie nie zdaja sobie sprawy, zwlaszcza jesli sa dosc
                mlodzi.
                • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 13:42
                  >zycze obu panom szczescia w poszukiwaniu konkubin, ktore beda
                  chcialy nimi pozostac do grobowej deski. jednak wydaje mi sie, ze
                  szanse znalezienie takowych sa dosc niskie.<

                  Hmm, nie wydaje mi się...Obecnie 'parcie' kobiet na ślub jest
                  znacznie mniejsze niż jeszcze parę lat temu. Gdyby teraz jakiś facet
                  powiedział mi, że możemy być razem, ale on nie ma zamiaru się żenić,
                  nie spisałabym go od razu na straty. No ale ja mam już męża ;)
                  Ślub naprawdę ważny jest tylko dla osób wierzących, które wierzą, że
                  ślubowanie wierności i pozostania ze sobą do grobowej deski w
                  obliczu Boga zobowiązuje. I to nie podlega dyskusji.

                  >znalam kilka przypadkow kilkuletnich (10!) konkubinatow, ktore nie
                  skonczyly sie dobrze, zwlaszcza dla kobiet. <

                  A ja znam wiele przypadków małżeństw, które nie zakończyły się
                  dobrze. Również dla kobiet. To nie jest żaden argument.

                  >pozostawianie w
                  konkubinacie dla mlodych kobiet jest niekorzystne, z wielu wzgledow,
                  z czego panowie nie zdaja sobie sprawy, zwlaszcza jesli sa dosc
                  mlodzi. <

                  Wiek nie ma tutaj nic do rzeczy. Konkubinat jest niekorzystny tylko
                  dla kobiet, które nie orientują się w sposobach zapewnienia sobie i
                  dzieciom spokojnej przyszłości (przede wszytskim chodzi o
                  dizedziczenie i prawo do wypracowanego wspólnie z konkubentem
                  majątku). Oczywiście, bez ślubu te wszystkie sprawy są dużo bardziej
                  skomplikowane i wymagają więcej zachodu, ale dla chcącego nie ma nic
                  trudnego.

                  A tak przy okazji: moi teściowie postanowili wziąć ślub, jak mój mąż
                  miał 8 lat i zaczął przynosić do domu różne historyjki o tym, jak
                  dzieci w szkole go przezywają. Rozmowa z nauczycielkami nic nie
                  dawała, bo to prawdopodobnie z ich ust te słowa wychodziły ('bękart'
                  jest tylko jednym z nich). Wzięli ślub, żeby dzieciak miał poczucie
                  bezpieczeństwa. I wygląda na to, że ten krok nie spowodował żadnej
                  dramatycznej zmiany w ich życiu.
                • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 13:42
                  cartahena napisała:

                  > natomiast moim zdaniem, w
                  > naszych kulturowych uwarunkowaniach, jesli zwiazek ewoluuje, to
                  > kolejnym krokiem jest zawarcie zwiazku malzenskiego. taka jest moja
                  > opinia i mam do tego prawo.

                  jak najbardziej masz prawo do własnego zdania. :)) tylko, że nasze "kulturowe uwarunkowania" też ewoluują i życie na kocią łapę (jak mówiły nasze babcie) jest wynikiem nie braku poszanowania kobiety tylko wynikiem emancypacji kobiet.

                  > zycze obu panom szczescia w poszukiwaniu konkubin, ktore beda
                  > chcialy nimi pozostac do grobowej deski. jednak wydaje mi sie, ze
                  > szanse znalezienie takowych sa dosc niskie.

                  coraz większe bo coraz więcej kobiet dojrzewa do samodzielnego życia i do przejęcia odpowiedzialności za samą siebie.

                  > znalam kilka przypadkow kilkuletnich (10!) konkubinatow, ktore nie
                  > skonczyly sie dobrze, zwlaszcza dla kobiet.

                  moja droga, jestem w takim konkubinacie już od 15 lat i mam się bardzo dobrze. zdecydowanie lepiej niż w trakcie dwóch moich pierwszych związków prowadzonych wg. szkolnego podręcznika - ja kocham, on kocha -> ja kocham, on inna -> ja płaczę, on szczęśliwy w ramionach innej.

                  > pozostawianie w
                  > konkubinacie dla mlodych kobiet jest niekorzystne, z wielu wzgledow,
                  > z czego panowie nie zdaja sobie sprawy, zwlaszcza jesli sa dosc
                  > mlodzi.

                  możesz ten temat bardziej rozwinąć bo wg. mnie jedyną "niekorzyścią" dla owych młodych kobiet jest fakt, że zamiast płakać na kanapie jaki on niedobry, są zmuszone przejąć odpowiedzialność za samych siebie zamiast zwalać odpowiedzialność na innych.
                  • cartahena Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 14:43
                    Mowimy chyba o przecietnej polskiej kobiecie, a nie o osobie
                    wyksztalconej, zamoznej i swiadomej zagrozen, ktora w trakcie
                    konkubinatu zabezpieczy sie prawnie przed wszelkimi zagorozeniami w
                    razie porzucenia. Bedzie tez przechowywala faktury za zakupione
                    przez siebie dobra do wspolnego domu. Ale co ma to wspolnego z
                    romantyczna miloscia?
                    Oczywiscie, ze kazdy powinien wziac odpowiedzialnosc w swoje rece, a
                    nie "uwieszac" sie na drugiej osobie. Ale gdy pojawia sie dziecko,
                    jedna osoba musi sie nim zajac i jest to na ogol kobieta (mloda, bo
                    starsza juz nie ma takiej opcji). I wtedy jest ona na jakis czas
                    wylaczona z kariery zawodowej, nie awansuje, ma nizsza w zwiazku z
                    tym emeryture. Jej wklad w zwiazek tez jest znaczny, ale w przypadku
                    podzialu majatku konkubinatu, moze sie okazac, ze wszytsko jest
                    jego, bo on kupil, poniewaz zarabial.
                    Sprawa jest skomplikowana i zalezy glownie od uczciwosci osob, ktore
                    pozostaja w zwiazkach niesformalizowanych.
                    • doloresa Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 14:49
                      Mowimy chyba o przecietnej polskiej kobiecie, a nie o osobie
                      > wyksztalconej, zamoznej i swiadomej zagrozen, ktora w trakcie
                      > konkubinatu zabezpieczy sie prawnie przed wszelkimi zagorozeniami
                      w
                      > razie porzucenia.<

                      Nie trzeba być ani wykształconym, ani tym bardziej zamożnym, żeby
                      być świadomą zagrożeń. I coraz więcej kobiet taką świadomość ma.

                      Ale co ma to wspolnego z
                      > romantyczna miloscia?

                      A co ma wspólnego z romantyczną miłością małżeństwo??? Romantyczna
                      miłość to jedno, a sprawy formalne to drugie. Ktoś inny mógłby
                      powiedzieć, że ślub to biurokracja, niepotrzebne papiery i latanie
                      po urzędach. Gdzie tu romantyzm...?

                      Sprawa jest skomplikowana i zalezy glownie od uczciwosci osob, ktore
                      > pozostaja w zwiazkach niesformalizowanych.

                      I tu jest pies pogrzebany...Wystarczy być z uczciwym człowiekiem i
                      już kwestia tego, czy jest się małżeństwem, czy nie przestaje mieć
                      znaczenie.
                      • cartahena Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:24
                        Twierdze nadal, ze kobieta wyksztalcona jednak jest bardziej
                        swiadoma roznego rodzaju zagrozen, zwiazanych z roznymi aspektami
                        zycia.

                        Napisalam o romantycznej milosci, poniewaz o niej mowia zwolennicy
                        zwiazkow niesformalizowanych, ktorym niepotrzebny jest "papierek".
                        Ale bez papierkow zyc sie niestety nie da. Pokazalam, ze jak sie
                        chce byc zabezpieczonym, to jakas "papierkologie" trzeba przejsc.
                        Czy to zwiazana ze slubem, czy z aktem notarialnym, zbieraniemm
                        faktur, itp. No, ale zwolennicy zalegalizowania zwiazkow nie udaja,
                        ze bez pewnych formalnosci w zyciu mozna sie obejsc. I nie twierdza,
                        ze "my sie tak kochamy, wiec nie musimy niczego podpisywac". W
                        przeciwienstwie do konkubentow. Juz nie chce sie powtarzac, mam
                        nadzieje, ze jasno sie wyrazam :-).

                        Jesli chodzi o uczciwosc, to jest ona niezbedna we wszystkich
                        prawidlowych relacjach ludzkich. Ale przy rozpadzie malzenstwa nie
                        trzeba liczyc na uczciwosc drugiej strony (z czym roznie bywa), bo
                        te sprawy zalatwiane sa przez sad (podzial majatku). I na tym polega
                        tez wyzszosc malzenstwa nad konkubinatem.
                      • 1.xxx12345 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:27
                        doloresa odpisała ci już mniej więcej to co bym ci sama odpowiedziała.

                        co to znaczy "przeciętna polska kobieta"? co toto ma być? głupia gęś? masz aż tak "dobre" zdanie o nas? czy może aż tak wygodne?

                        niezależnie od wykształcenia, zamożności itd. brak wiedzy nie zwalnia od odpowiedzialności!!

    • prawdziwy.optymista Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 14:15
      Jak się kochacie to bądźcie ze sobą. Do czego potrzebna Ci jest adnotacja
      urzędnicza?? Bądź z nim i wychowajcie wasze dziecko na piłkarza. Wiesz ile
      piłkarze zarabiają??

      ------------------------

      Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
    • d.o.s.i.a Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:02
      Proste pytanie. Skoro on Cie kocha i chce spedzic z Toba zycie, to
      dlaczego tak sie miga przed slubem? W czym problem? Przeciez przez
      fakt slubu jego uczucia sie nie zmienia, prawda? No to o co chodzi?
      Chyba, ze jednak nie kocha i nie jest pewien...
      Prawda jest taka, ze gdyby kochal szalenczo Ciebie i dziecko nawet
      by sie minuty nie zastanawial, tylko by Ci sie po prostu oswiadczyl.
      • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:37
        > Prawda jest taka, ze gdyby kochal szalenczo Ciebie i dziecko nawet
        > by sie minuty nie zastanawial, tylko by Ci sie po prostu
        oswiadczyl.

        prawda jest taka ze autorka juz prawie kolo 40 bez mieszkania
        nie wiadomo z jaka sytuacja finansowa, zapewne na emeryture tez nie
        odlozone i zaczyna panikowac, bo dotarlo do niej ze w "razie czego"
        znalezienie nastepnego amanta moze byc trudne ( z racji wieku jej
        szanse na rynku matrymonialnym sa male) samej jej bedzie ciezko
        to trzeba sie zabezpieczyc
        a on pewnie widzi ze ma byc poprostu jej zabezpieczeniem i z
        miloscia ma to zero w spolnego
        • d.o.s.i.a Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 16:45
          I slusznie, ze zaczyna panikowac. Bo facet, jak widac nie zamierza
          zadbac o jej bezpieczenstwo. Wiec albo niech sie zeni, albo niech da
          dziewczynie znalezc sobie faceta, ktory jej to bezpieczenstwo da.
          Teraz jej tylko zawraca glowe i zaprzepaszcza szanse na ulozenie
          sobie zycia w bezpiecznym zwiazku. Jezeli ja kocha to przeciez nie
          powinno byc problemu, czy jest papier czy go nie ma. Najwidoczniej
          ten facet wcale nie ma zamiaru zapewnic przyszlosci dziewczynie i
          liczy sie z odejsciem od niej.
          • silic Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 02:49
            Jezeli ja kocha to przeciez nie
            > powinno byc problemu, czy jest papier czy go nie ma.

            Więc problemu nie będzie jeśli papieru nie będzie. Niby czemu miałby być ?.

            >Najwidoczniej ten facet wcale nie ma zamiaru zapewnic przyszlosci >dziewczynie
            i liczy sie z odejsciem od niej.

            Od zapewniania przyszłości dziewczynie to jest ona sama.
      • swinia_i_cham Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:38
        > Prawda jest taka, ze gdyby kochal szalenczo Ciebie i dziecko nawet
        > by sie minuty nie zastanawial, tylko by Ci sie po prostu oswiadczyl.

        g. PRAWDA. Slub nie ma NIC wspolnego z miloscia. To znaczy - szalencze kochanie nie powoduje automatycznego pragnienia zawarcia zwiazku malzenskiego.

        Koscielny - co z partnerem niewierzacym, dla ktorego to jest tylko szopka?

        Urzedowy - co z partnerem, ktory kochajac szalenczo swiadom jest jednak tego ze rozne rzeczy z szalencza miloscia sie dzieja po latach i lepiej nie reczyc glowa i swoim majatkiem za to?

        Kobiety czesto po slubie i dziecku zaczynaja olewac swojego meza. Bo dzieciak wazniejszy - a one sie starac nie musza, bo jak facet bedzie chcial sobie pojsc w diably to ma droge przez meke.
        • d.o.s.i.a Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 16:43
          > g. PRAWDA. Slub nie ma NIC wspolnego z miloscia. To znaczy -
          szalencze kochanie nie powoduje automatycznego pragnienia zawarcia
          zwiazku malzenskiego.

          Byc moze, ale jesli druga strona tego chce, facet nie powinien miec
          z tym problemow. Wszakze podobno wszystko jedno czy jest papier czy,
          nieprawda?


          > Urzedowy - co z partnerem, ktory kochajac szalenczo swiadom jest
          jednak tego ze rozne rzeczy z szalencza miloscia sie dzieja po
          latach i lepiej nie reczyc glowa i swoim majatkiem za to?

          Nikt nigdy nie moze byc pewien co bedzie po latach - to chyba
          oczywiste. Ale na tym polega bycie ze soba, ze zakladamy, ze zawsze
          bedziemy razem. Skoro facet zaklada, ze moze mu sie odmieni za pare
          lat, to po co w ogole byc ze soba? Zwiazek to przechowalnia na
          lepsze czasy czy co?


          • silic Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 02:55
            > Byc moze, ale jesli druga strona tego chce, facet nie powinien miec
            > z tym problemow. Wszakze podobno wszystko jedno czy jest papier czy,
            > nieprawda?

            On zwyczajnie może nie mieć na to ochoty, bez żadnych podtekstów. Co więcej -
            ślub cywilny jest tylko i wyłącznie umową prawną. Wymuszanie podpisania tej
            umowy jest dla mnie jednoznacznym wskaźnikiem tego, że druga osoba mi nie ufa.
            Gdyby ufała to nie potrzebowałaby papierka. Skoro mi nie ufa, to o czym mamy
            rozmawiać ?...

            Ale na tym polega bycie ze soba, ze zakladamy, ze zawsze
            > bedziemy razem.

            Skoro zakładamy, że będziemy razem to po co jeszcze podpisywać dokumenty ?
            Przecież będziemy razem. Chyba, że strona chcąca coś podpisywać ma co do tego
            wątpliwości...
    • yotka5 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:49
      moze po prostu o tym porozmawiajcie? ale nie w formie "jak mnie
      kochasz to sie ozen", "jak sie ze mna nie ozenisz, to odejde" "bo JA
      tak chce", facet przez przekore moze sie nie zgodzic...zapytaj sie o
      JEGO zdanie, ze skoro zyjecie razem i chcecie byc razem, to slub
      niczego nie zmieni w WASZYCH relacjach, ale TY bedziesz
      szczesliwsza...on moze odmowic, ale wtedy zalezy od powodow, jakie
      poda, tzn. jesli po prostu slub nie jest mu do niczego potrzebny,
      jest dobrze tak, jak jest, to jeszcze w porzadku, jest szansa, ze za
      rok, czy dwa zmieni zdanie, a czy Ty chcesz czekac - to juz inna
      sprawa, jesli natomiast pojawi sie argument, ze "a bo potem
      rozwod" "nie chce sie wiazac na zawsze" to bym sie powaznie
      zastanowila, czy facet nie traktuje cioe troche jak wyjuscie
      awaryjne...
      Ale ogolnie rzecz biorac, to macie dziecko, jestescie razem kilka
      lat, zastanow sie, czy bedziesz szczesliwsza zyjac z nim nawet bez
      slubu, czy jesli zostaniesz sama...
    • yotka5 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 15:57
      wazne, ze macie synka, moze jesli dziecko zapyta twojego
      partnera "tatusiu, a dlaczego ty nie jestes mezem mamusi"
      albo "tatusiu, dlaczego nie nosicie obrazczek, babcia i dziadek
      (przykladowo) nosza" otfacet zacznie sie zastanawiac...
      • swinia_i_cham Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 16:41
        > wazne, ze macie synka, moze jesli dziecko zapyta twojego
        > partnera "tatusiu, a dlaczego ty nie jestes mezem mamusi"
        > albo "tatusiu, dlaczego nie nosicie obrazczek, babcia i dziadek
        > (przykladowo) nosza" otfacet zacznie sie zastanawiac..

        bo taka jest niby "norma"?? A nad czym sie ma zastanawiac? Odpowie - obraczki to wynalazek dla ludzi, ktorzy nie kochaja sie az tak bardzo po to, zeby im przypominac, ze sa z kims. Tatus jest z mamusia bo ja uwielbia i obraczki do niczego mu nie sa potrzebne.
      • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 17:21
        >albo "tatusiu, dlaczego nie nosicie obrazczek, babcia i dziadek
        >(przykladowo) nosza" otfacet zacznie sie zastanawiac...

        wypowiedzi drogich pan to w wiekszosci totalny belkot i argumenty z
        dupy
        sprowadza sie to do tego ze ona chce to i tamto
        jakies pierdy o poczuciu bezpieczenstwa i tego typu bzdety

        moje pytanie jest nastepujace
        jej korzysci sa jasne dobiera sie do tego co on ma , musi ja
        zabezpieczyc finansowo , w razie rozwodu moze go skubac na kase
        jednym slowem facet bierze sobie na plecy jeden wielki garb
        jakie sa jego korzysci , co ma z tego facet ?
        pomyslmy finansowe zobowiazania , pania ktora dopiela swojego celu i
        juz ma totalnie wszytko gdzies
        podajcie mi jeden pozytyw z punku widzenia faceta
        prosze jednak o cos innego niz to ze mogl jej sprawic przyjemnosc i
        spelnic jej "marzenia"
        • mini_mini26 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 17:28
          A jakie sa argumenty mężczyzn za tym, żeby nie brac slubu, jeśli
          dajmy na to oboje się po równo wszystkiego dorabiają, albo kobieta
          jest np. bogatsza "z domu"?

          Poza tym, jak sie kogoś kocha, to chce się tak poprostu zapewniać mu
          bezpieczeństwo i dzielić wszystkim, niezależnie od tego kto
          aktualnie więcej zarabia.

          Dziwię się Panom, którzy tak zioną jadem w kierunku instytyucji
          małżeństwa, a kobieta kojarzy im się jedynie z utrzymanką, a raczej
          współczuję doświadczeń....

          P.S. Ja żyję w nieformalnym związku, ale nie wykluczam małżeństwa za
          czas jakiś.
          • silic Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 03:00
            Nie trzeba mieć argumentów za tym, żeby czegoś nie robić. Wystarczy nie mieć ochoty.

            > Poza tym, jak sie kogoś kocha, to chce się tak poprostu zapewniać mu
            > bezpieczeństwo i dzielić wszystkim, niezależnie od tego kto
            > aktualnie więcej zarabia.

            A to bez ślubu nie można tego robić ??? Coś mi się wydaje, że można i to bez
            żadnych przeszkód.
        • d.o.s.i.a Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 17:31
          Skoro nie ma ochoty troszczyc sie o swoja kobiete to niech sie
          rozejda. W czym problem?
          Skoro traktuje ja w kategoriach: ona dopiela swego celu, a ja mam
          garba, ona mnie oskubie w razie rozwodu, to niechze sie z nia
          rozstanie. Po co mu taki garb? Po co kobiecie zawraca gitare? Czy
          ona nie ma prawa myslec: zawracal mi glowe przez tyle lat, dziecko
          sobie ze mna zrobil, a teraz szykuje sie, zeby zostawic mnie na
          lodzie, jak sobie znajdzie mlodsza?
          Albo facet kocha i chce byc z kobieta, albo nie. I zadnej filozofii
          tu nie ma. Jak sie kogos kocha to naturalnym pragnieniem jest
          zapewnienie mu bezpieczenstwa, a nie myslenie o tym jak ten ktos nas
          oskubie w przypadku rozwodu. Skoro facet tak mysli, to niechze jak
          najszybciej zostawi ta nieszczesna kobiete w spokoju, a nie tlumaczy
          swojego wygodnictwa tym, ze papier mu nie potrzebny.
          • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 17:44
            > tu nie ma. Jak sie kogos kocha to naturalnym pragnieniem jest
            > zapewnienie mu bezpieczenstwa, a nie myslenie o tym jak ten ktos
            nas
            > oskubie w przypadku rozwodu


            Bla bla bla tak jak myslalem jakos nie mozecie podac zadnych korzyci
            dla faceta

            > Skoro nie ma ochoty troszczyc sie o swoja kobiete to niech sie
            > rozejda. W czym problem?

            moze bylo by lepiej gdyby sama o siebie zadbala a nie szukala
            jelenia na lato

            a nie tlumaczy
            > swojego wygodnictwa tym, ze papier mu nie potrzebny.


            zabezpieczenie swoich interesow nie jest wygodnictwem

            bo z jakiej racji JEJ interesy sa wazniejsze od JEGO interesow
            • d.o.s.i.a Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 03.10.08, 18:23
              > bo z jakiej racji JEJ interesy sa wazniejsze od JEGO interesow

              Interesy powinny byc rowne. A malzenstwo zabezpiecza interesy obu
              stron po rowno. Skad zalozenie, ze to kobieta oskubie faceta, a nie
              odwrotnie? Skad zalozenie, ze to ona szukana jelenia, a nie on panny
              do przedmuchania i zostawienia jak sie mlodsza znajdzie?

              W praktyce to kobieta duzo wiecej traci w przypadku rozpadniecia sie
              konkubinatu. Bo najczesciej to ona zostaje na glowie z dzieckiem, bo
              tatus sie zmywa jak wolny ptak - faceci niestety rzadko kiedy
              poczuwaja sie do odpowiedzialnosci. Wiec nic dziwnego, ze to ONA
              dazy do zapewnienia sobie bezpieczenstwa. Skoro facet tego nie
              rozumie to z Bogiem. Najczesciej tez, to ona wychowuje (jego!)
              dziecko, zostaje na macierzynskim, a wiec dla jego dobra ogranicza
              sobie perspektywy zawodowe. Gosciu chcial miec dziecko, to niech
              wezmie odpowiedzialnosc za jego matke!

              Generalnie nie zazdroszcze zwiazku, w ktorym w ten sposob partnerzy
              nie sa siebie pewni i traktuja sie jak obce osoby. I dlatego dla
              swietego spokoju powinni sobie dac spokoj i poszukac innych, takich
              ktorzy beda dzielili ich swiatoppoglad. PO CO MARNOWAC SOBIE CZAS
              NAWZAJEM??? Skoro facet zaklada, ze kobieta go oszuka to niech ja
              zostawi. DLACZEGO tego nie zrobi? Bo wygodnie mu z nia sypiac bez
              zobowiazan? A ona ma mu za to poswiecic zycie? Zupelny idiotyzm.

              Gdybym ja chciala, a facet nie chcialby sie ze mna ozenic to dalabym
              mu takiego kopniaka w tylek, ze polecialby z predkoscia swiatla. PO
              kiego grzyba marnowac sobie czas?
              • silic Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 03:11
                > W praktyce to kobieta duzo wiecej traci w przypadku rozpadniecia sie
                > konkubinatu. Bo najczesciej to ona zostaje na glowie z dzieckiem,

                Zaraz zaraz... a to zostanie ze swoim własnym dzieckiem to jest STRATA ??? To
                zawsze może to dziecko oddać, nie ma obowiązku posiadania dziecka.
                Proponuje , żeby dziecko było z ojcem, biedna kobieta uniknie wtedy dużych strat.

                >Wiec nic dziwnego, ze to ONA dazy do zapewnienia sobie bezpieczenstwa.

                A niech sobie dąży. Tylko nie wiem czemu jednocześnie dziwisz się, że on także
                chce zapewnić sobie bezpieczeństwo.

                >Gosciu chcial miec dziecko, to niech wezmie odpowiedzialnosc za jego matke!

                A to matka jest jakaś "lewa", że trzeba za nią brać odpowiedzialność ? Myślałem,
                że kobiety są samodzielnymi istotami.

                > Gdybym ja chciala, a facet nie chcialby sie ze mna ozenic to dalabym
                > mu takiego kopniaka w tylek, ze polecialby z predkoscia swiatla. PO
                > kiego grzyba marnowac sobie czas?

                Święta racja. W końcu bez ślubu musiałabyś się starać, troszczyć, kto wie, czy
                nawet nie kochać... a tak - masz papier i załatwione.
              • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 13:08
                > Interesy powinny byc rowne. A malzenstwo zabezpiecza interesy obu
                > stron po rowno. Skad zalozenie, ze to kobieta oskubie faceta, a nie
                > odwrotnie?

                powinny ale nie sa i malzenstwo nie zabezpiecza obu stron po rowno
                slyszals o jakims przypadku w polsce zeby to facet dostal alimenty od kobiety
                "bo mu sie standard zycia pogorszyl"?

                i skoro zabezpiecza rowno interesy to dlaczego faceci tak nie pra do slubu jak
                kobiety ???pewnie sa jacys nienormalni


                > tatus sie zmywa jak wolny ptak - faceci niestety rzadko kiedy
                > poczuwaja sie do odpowiedzialnosci.

                tatus jest na straconej pozycji na starcie
                nawet jak matka to meliniara to tak na 99% dziecko zostanie z nia



                Wiec nic dziwnego, ze to ONA
                > dazy do zapewnienia sobie bezpieczenstwa. Skoro facet tego nie
                > rozumie to z Bogiem. Najczesciej tez, to ona wychowuje (jego!)
                > dziecko,

                to juz jest jakas paranoja , dlaczego kosztem dziecka ma sobie mapewniac
                bezpieczenstwo , i dlaczego to wychowuje jego dziecko ??? wychowuje ICH dziecko
                chociaz rozumiem ze wedlug towoje logiki jesli chodzi o utrzymanie to wtedy
                wylacznie jest jego dziecko



                . Gosciu chcial miec dziecko, to niech
                > wezmie odpowiedzialnosc za jego matke!

                aaaaaaaaaa dziecko zazwyczaj sie pojawia bo ona chciala , historie typu "wzielam
                na rece dziecko kuzynki" i dostalam szalu macicy i musze miec dziecko sa na
                pozadku dziennym, nie znam za to historii ze facet MUSI miec dziecko, i znowu
                dlaczego to koles ma brac odpowiedzialnosc za doroslego czlowieka czyli matke
                ,bredzisz


                Bo wygodnie mu z nia sypiac bez
                > zobowiazan? A ona ma mu za to poswiecic zycie? Zupelny idiotyzm.


                ojej a teraz lzawa historia jak to ona biedna sie poswieca mezczyznei i on tylko
                z nia sypia

                sa razem to razem sobie poswiecaja czas i jesli cos nie wyjdzie to razem
                stracili kilka lat zycia

                moze o czyms nie wiem , ale chyba faceci nie odzyskuja w magiczny sposob
                straconego czasu

                > Gdybym ja chciala, a facet nie chcialby sie ze mna ozenic to dalabym
                > mu takiego kopniaka w tylek, z

                no oczywiscie , gdzie tu miejsce na tak wyswiechtane slowa jak milosc i chec
                bycia razem ma byc papier
            • yotka5 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 15:28
              strasznie interesowny jestes jamesonwhiskey.
              pewne racje masz, slub (cywilny, koscielny - niewazne) to są
              bardziej formalne zobowiązania, rowniez finansowe - dla OBU stron -
              niz zycie w konkubinacie.
              Korzyscie dla faceta? Np ze kobieta, jesli spotka jakiegos
              sympatycznego pana nie odejdzie razem z dzieckiem w siną dal.
              Przeciez przez malzenstwo on bedzie zwiazany z nią ale tez ona z nim
              w taki sam sposob.
              Moze byc tak, ze facet mysli "jak nie ta, to inna, jestem super
              gosc, w kazde4j chwili moge poznac jakąś super laskę i odejsc bez
              zadnych zobowiazan, malzenstwo by mi to utrudnilo" w takiej sytuacji
              faktycznie korzysci zadnych dla faceta nie ma, ale w takim razie po
              co jest w zwiaku, ktory go nie satysfakcjonuje (bo chyab nie
              satysfakcjonuje, skoro wciaz mysli o rozstaniu/rozwodzie).
              • silic Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 17:02
                > Korzyscie dla faceta? Np ze kobieta, jesli spotka jakiegos
                > sympatycznego pana nie odejdzie razem z dzieckiem w siną dal.
                > Przeciez przez malzenstwo on bedzie zwiazany z nią ale tez ona z nim
                > w taki sam sposob.

                Chyba żarty sobie robisz... Niby w jaki sposób fakt zawarcia małżeństwa
                powstrzyma kobietę przed odejściem ? Pakuje manatki (albo i nie) i przeprowadza
                się do innego, bez żadnych problemów. Nie ma takiej możliwości by zmusić kobietę
                do pozostania z danym mężczyzną, papier może sobie dalej być ale ona będzie żyła
                z kimś innym.
                Radzę przestać myśleć o ślubie jak o zaklęciu wróżki z bajki dla dziewczynek.
              • jamesonwhiskey Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 05.10.08, 18:21
                > strasznie interesowny jestes jamesonwhiskey.

                tak wiem interesowana swinia ze mnie bo licze na siebie
                a kobieta ktorej sposobem na zycie jest uwieszenie sie na jakims facecie jest
                oczywiscie jak najbardziej w porzadku
                mozna powiedziec nowoczesna kobieta przyklad rownouprawnienia
                on ma obowiazki ona prawa
                a po rozwodzie
                ona ma mieszkanie a on kredyt

          • silic Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 03:03
            > Skoro nie ma ochoty troszczyc sie o swoja kobiete to niech sie
            > rozejda. W czym problem?

            A to ślub jest konieczny do chęci troszczenia się ?

            > Albo facet kocha i chce byc z kobieta, albo nie. I zadnej filozofii
            > tu nie ma.

            Oczywiście, 100% racji. Tylko gdzie w tym jest miejsce na konieczność ślubu ?
            Podpowiem - nigdzie.
            • adela38 Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 04.10.08, 20:06
              Slub jest oficjalna deklaracja checi wziecia odpowiedzialnosci za rodzine.Ktos
              kto nie chce slubu zwyczajnie nie chce takiej odpowiedzialnosci na siebie
              wziac.W wyzej przytoczonej sytuacji facet nie chce.Z mojego punktu widzenia
              gdybym to ja byla na miejscu tej pani zwyczajnie wyprosilabym pana ze swojego
              zycia, pozwala o alimenty i maksymalnie ograniczylabym jego udzial w zyciu
              dziecka, bo moim zdaniem taki ktos nie nadawalby sie na wzor mezczyzny dla
              mojego dziecka.Postaralabym sie tez o znalezienia prawdziwego faceta, ktoremu
              moglabym zaufac i ktoremu chcialabym ofiarowac swoje zycie...ale nie jako
              konkubina.W swoich znajomosciach zawsze zaznaczalam swoj poglad odnosnie
              konkubinatu, ze inni jak chca, ale mi takie cos nigdy nie bedzie odpowiadac i
              zadnemu facetowi to nie przeszkadzalo...
              • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 05.10.08, 15:28
                Dyskysja widze wyszła z tego zagadnienia i dobrze.Brane były
                wsystkie argumety pod uwage i dało mi to duzo do myslenia. Wczesniej
                nie myslałam o moiej finansowej sytuacij ,ale uswiadomiliscie mi ze
                jestem zalezna od niego.Teraz po 2 latach wychowywania dziecka
                szukam pracy.Jest zle bo szukam juz miesiac z marnym skutkiem,boje
                sie że starciłam juz siłe przebicia i jeszcze teraz to
                odrzucienie .Wszystko to apewno wpłyneło na nasze wajemne stosunki
                ja juz nie chce walczyc o ten zwiazek on chyba tez .Czas pokaze
    • kora3 mogłaś zmienić zdanie, ale 05.10.08, 18:26
      nie dzw się zaskoczeniu i niezadowoleniu drugiejs strony :)

      a moge wiedzieć, czeu teraz zaczeło cI zależeć na tym slubie?
    • policjawkrainieczarow Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 05.10.08, 19:40
      to ja mam dla Ciebie rozwiazanie (nie wiem, czy pasuje do sytuacji, bo nie
      piszesz: do kogo nalezy mieszkanie/dom, w ktorym zyjecie, kto lepiej zarabia,
      kto sie opiekuje dzieckiem/ponosi koszty opieki w ciagu dnia, kto ma wieksze
      oszczednosci).
      Zacznij dobrze zarabiac, duzo lepiej od niego. Kwestie opieki nad dzieckiem w
      ciagu dnia zloz na jego barki (no bo Ty przynosisz bekon do domu). A potem
      kopnij go w dupe.
      • jennycleo Re: nie chce slubu ,jest dziecko...zostać? 06.10.08, 14:28
        hah hah ha macie racje to chyba to ze siedze w domu z dzieckiem i
        odbija mi.Ide do pracy poznam swoja wartosc dam mu czas a jak nie
        bedzie chciał slubu odejde .
Pełna wersja