niepewny77
02.10.08, 00:36
Zaczne od tego, ze jakis czas temu w moim miejscu pracy pojawila sie
pewna kobieta. Po jakims czasie zaczalem na nia zwracac coraz
baczniejsza uwage. Az sie zauroczylem- zakochalem?
Problem jest taki, ze ja jestem polskim emigrantem w Anglii, pracuje
na niskim stanowisku ( sprzatanie w domu kultury)- natomiast ona
jest Angielka ( bo rzecz dzieje sie w Anglii)- jest jakas tam
menagerka na praktykach. Mlodsza ode mnie dodam.
Dodam tez- angielski znam dosyc dobrze.
Teoretycznie moglbym poprosic ja na kawe- ale.
Wlasnie- obawiam sie, ze przez moja pozycje zawodowa i status jest
to dla mnie po prostu nierealne. Ze ona po prostu z racji tego sie
nie zgodzi.
Chociaz nie uwazam sie za jakies dno, mam pewne zdolnosci, nawet mam
jakies tam studia- to jednak robie to co robie i ona z tego mnie zna.
Bo zna mnie tylko z powierzchownych kontaktow z pracy.
Druga rzecz- probuje do niej zagadywac, witac ja, ale z jej strony
nie widze entuzjazmu. Owszem, jest mila, ale to wszystko. Nie
odnioslem wrazenia, by jakos dazyla do rozmow ze mna. Jak pytam to
odpowie.
Nawet wydaje mi sie, ze jak mnie widzi- to troche unika mojego
wzroku- moze sie boi moich natarczywych spojrzen, moze nie chce
dopuscic, bym przeszedl do jakichs dalszych krokow- bo jak sie
domyslam- zauwazyla, ze jej sie przygladam i ze staram sie nawiazac
kontakt.
dodam, ze w tej pracy ogolnie opinie mam dobra, nie jestem
traktowany jako ktos kto ma posprzatac- wydaje mi sie, ze ludzie nie
szufladkuja mnie jako "typowego sprzatacza". Ale czy ona to wie?
Wiec uznalem, ze najlepiej dac sobie spokoj. Byc realista. Tyle, ze
nie jest to proste. Dziewczyna zamieszkala w mojej glowie na dobre.
Zwyczajnie dostalem wrecz obsesji. Sam sie lapie na jakichs
wyimaginowanych naszych rozmowach, scenariuszach itp.
Co o tym sadzicie?