Idą walentynki... Jak nie zauważać, że...

15.01.02, 14:08
spędzę je sama. Nie dostanę kartki, o kwiatach nie wspominając. W radiu będą
puszczać rzewne piosenki o miłości - to uczucie, którego nie znam. Nie, nie
tak... Znam, ale bez wzajemności. W telewizji będą wyświetlać filmy o miłości.
Po ulicach bedą chodziły tabuny zapatrzonych w siebie i całujących się pod byle
pretekstem ludzi. Przy kawiarnianych stolikach będą siedziały pary, ściskając w
dłoni dłoń ukochanej czy ukochanego. Operatorzy telefonii komórkowej przygotują
specjalne oferty walentynkowe. Nawet reklamy jogurtu naturalnego będą odwoływać
się do walentynkowej symboliki. W poważnych programach informacyjnych przypomną
mi, jaki to dzień i pokażą znów, i znów, na wszystkich dostępnych kanałach i o
wszelkich możliwych porach dnia, to wszystko, co tego dnia nie będzie moim
udziałem.
Więc czym zająć myśli w ten straszny dzień? Jak go przeżyć, by nie zwariować?
    • kasiulek E tam, walentynki... 15.01.02, 14:16
      Dla mnie walentynki sa calkiem podobne do dnia kobiet: dzisiaj pokaze Ci jak
      bardzo Cie kocham, kupie Ci prezent, zabiore na kolacje, a jutro juz nie musze.
      Komercja te walentynki, ot co... A kochac sie trzeba caly rok! I sobie to
      okazywac!!!
      • nessuna Re: E tam, walentynki... 15.01.02, 14:24
        Wiem, że to komercja. Tylko że w ten dzień (8 marca zresztą też) jeszcze
        mocniej wiem, że mnie nigdy nie kochają ci, w których zakochuję się ja.
        • Gość: Angelos Re: E tam, walentynki... IP: 157.25.121.* 15.01.02, 14:35
          nessuna napisał(a):

          > Wiem, że to komercja. Tylko że w ten dzień (8 marca zresztą też) jeszcze
          > mocniej wiem, że mnie nigdy nie kochają ci, w których zakochuję się ja.

          Nessuna ja Ci mogę przesłać kartkę. Tyle piszę, że tekst na kartkę na dzień
          zakochanych nie sprawi mi wiele kłopotów.
          Szczęśliwa kobieto, ty przynajmniej umiesz kochać.
          • nawaa Re: E tam, walentynki... 15.01.02, 14:46
            heh,a ja z moja rowniez samotna kolezanka postanowilysmy wspolnie wybrac sie do
            lokalu na kolacje i winko:)Moze i smiesznie bedziemy wygladaly wsrod typowych
            par...nio ale bedzie wesolo i przynajmniej niesamotnie:)
            • Gość: wiki Re: E tam, walentynki... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.01.02, 17:53
              a moze Wy samotne dziewczyny okazalybyscie komus milosc ?
              • nessuna Re: E tam, walentynki... 15.01.02, 18:20
                Okazałam. I usłyszałam, że lepiej byśmy zostali znajomymi. Zaakceptowałam. Czy
                miałam wybór?
      • gandziak Re: E tam, walentynki... 02.02.02, 00:31
        uważam, że to święto to kiszka. pani się uśmiecha do pana, pan do pani a na
        drugi dzień wszystko jest do bani!!! dlaczego tylko dwa dni w roku prawimy
        sobie piekne komplemenciki? pamietajmy, że jeśli kogos kochamy to każdy dzień
        powinien być gitowy!! a nie tylko 14.02 i 8.03.
    • tristeza Oj, nessuna :) 15.01.02, 19:28
      Nessuna, dlaczego odnosze wrazenie, ze ty masz w glowie jakies strasznie
      wyidealizowany obraz milosci ??? wydaje mi sie, ze pierwszy zwiazek szybko by
      cie z tego wyleczyl ;) ja wlasciwie tez tak myslalam, moje szczeswcie nie mialo
      granic kiedy spotkalam tego wspanialego, z ktorym tak bardzo chcialam byc. a
      ostatecznie okazalo sie, ze ten facet to nie byl zaden ksiaze, tylko zaba. a
      wlasciwie to wstretna ropucha. im wiecej czasu uplywa (i im dluzej przygladam
      sie pobliskim zwiazkom - wsrod znajomych blizszych i dalszych, rodziny), tym
      czesciej dochodze do wniosku, ze milosc to po prostu wymysl mickiewicza. na
      poczatku ludzie sa soba zauroczeni, a potem to juz jakos samo leci. pomysl,
      wolisz byc sama (nieprzytulana, niekochana - to prawda), czy np. z mezczyzna,
      ktory bedzie cie notorycznie oklamywal? albo z takim ktroy bedzie z toba
      wylacznie z wygody? a takich jest niestety wiekszosc. Walentynki to tak
      naprawde swieto handlowcow, ktorzy zbijaja kase na ludzkich sentymentach. skad
      wiesz, czy te wszystkie pary, ktore widzisz na ulicy sa ze soba naprawde
      szczesliwe? a moze facet ja zdradza i kupujac jakies serduszko 14 lutego chce
      uspic swoje wyrzuty sumienia? albo odwrotnie? a filmy w telewizji - coz to
      tylko filmy, ktore maja to do siebie, ze do rzeczywistosci im daleko.

      Trzymaj sie i znajdz kogos milego, kto bedzie Cie kochal jednakowo mocno bez
      wzgledu na kalendarzowe swieta :)
      T.
      • Gość: amico Re: Oj, nessuna :) IP: 134.65.105.* 15.01.02, 20:10
        Nessuna jest mloda i do tego jest idealistka. Ciesze sie ze sa jeszcze
        takie kobiety a moze (male?) dziewczynki? dorosna i wylecza sie z
        tego. Zaczna zwracac uwage na wiele aspektow, ktorych teraz sie nie
        zauwaza. Jak sie kocha nic nie jest wazne. Czyz nie tak?
        Niestety dalej widze komercje i kochac mozna tylko wspomnienia.
        pozdrawiam
        • nessuna Re: Oj, nessuna :) 15.01.02, 20:35
          Gość portalu: amico napisał(a):

          > Nessuna jest mloda i do tego jest idealistka. Ciesze sie ze sa jeszcze
          > takie kobiety a moze (male?) dziewczynki? dorosna i wylecza sie z
          > tego. Zaczna zwracac uwage na wiele aspektow, ktorych teraz sie nie
          > zauwaza. Jak sie kocha nic nie jest wazne. Czyz nie tak?
          > Niestety dalej widze komercje i kochac mozna tylko wspomnienia.
          > pozdrawiam

          Chyba nie jestem tak młoda, jak sądzisz. A w walentynki będę się po prostu czuła
          jeszcze bardziej samotna, bo wszystko będzie mi przypominało, że są ludzie,
          którzy kochają z wzajemnością. Przecież tak naprawdę nie chodzi mi to, żeby
          dostać kiczowatą kartkę. Zresztą, nawet wrażliwy facet, z którym - jak mi się
          przez moment (ach, to było mgnienie) wydawało - wiele mnie łączyło, miał nieco
          inny gust i obawiam się, że i tak dostałabym nie taką kartkę, jaka istotnie by mi
          się podobała. Ale to i tak nie o to chodzi... Nie chodzi o kartki, baloniki w
          kształcie serca i inne cuda na kiju. Chodzi o tę drugą osobę. A jej nie ma.
          Może jakieś radio albo którys kanał telewizyjny zaproponuje na 14 lutego jakiś
          konkurencyjny repertuar w całości poswięcony singlom. Piosenki tylko o singlach
          oraz filmy gloryfikujące stan singlowatości. Albo filmy o złych, zakłamanych do
          granic możliwości i brutalnych kochankach (obu płci), żeby człowiek (znaczy się
          singiel) zawczasu nabrał nieufności i docenił to co ma, albo to czego nie ma, to
          znaczy, że nie ma nikogo prócz siebie i ze tak jest dobrze!
      • trewa Re: Oj, nessuna :) 02.02.02, 03:40
        takie są kobiety ,wierzą że życie wygląda jak okładka kolorowego pisma ,potem
        wychodzą za mąż ... i wychodzi cała prawda.
        • muuu Re: Oj, nessuna :) 02.02.02, 19:47
          a moja\ zona NIE MOZE narzekac ;-)
    • Gość: Lily Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.02, 20:14
      Gdzie idą? :-)) To żart oczywiście (w dodatku głupi), ale pomyślałam, że zbyt
      poważnie podchodzisz do sprawy.
      Ja też nie lubię tego "święta" - zakochani i tak są szczęśliwi niezależnie od
      daty, a samotni przeżywają katusze. Może trzeba sobie powiedzieć, że to
      komercyjne i kiczowate święto, efekt kultury masowej, akcja promocyjna
      producentów kartek i bombonierek i przeżyć ten dzień jak każdy inny? Albo
      ewentualnie zrobić sobie z tej okazji jakiś mały miły prezent - na znak, że
      siebie kochasz :-) To widać na zewnątrz, a innym też łatwiej jest kochać osobę,
      która siebie kocha i akceptuje.
      Tak naprawdę przecież nie chodzi o te walentynki, ale ogólnie o sytuację bycia
      singlem, kiedy każdy dzień bez miłości, jeśli się jej pragnie, jest trudno
      przeżyć. Ale nauczyłam się, że im bardziej czymś się przejmuję, tym większy
      stanowi to problem. Może powinnaś starać się podejśc do tego z większym
      dystansem, tak jak do walentynek? Na pewno przyjdzie też czas na Twoją miłość :-
      ) czego Ci życzę.
      • nessuna Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 15.01.02, 20:38
        Na co dzień jest ciężko, a w walentynki to jest nie do zniesienia. I jeszcze 8
        marca. Potem wszystko wraca do normy, czyli znów jest tylko ciężko.
        • Gość: Wiki Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.01.02, 21:33
          Nie martw sie ,na kazdego przyjdzie pora. W momencie kiedy nie bedziesz
          czekac, i niespodziewanie.
    • Gość: Zibi Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.tkb.net.pl 15.01.02, 21:46
      nessuna napisał(a):

      > spędzę je sama. Nie dostanę kartki, o kwiatach nie wspominając. W radiu będą
      > puszczać rzewne piosenki o miłości - to uczucie, którego nie znam. Nie, nie
      > tak... Znam, ale bez wzajemności. W telewizji będą wyświetlać filmy o miłości.
      > Po ulicach bedą chodziły tabuny zapatrzonych w siebie i całujących się pod byle
      >
      > pretekstem ludzi. Przy kawiarnianych stolikach będą siedziały pary, ściskając w
      >
      > dłoni dłoń ukochanej czy ukochanego. Operatorzy telefonii komórkowej przygotują
      >
      > specjalne oferty walentynkowe. Nawet reklamy jogurtu naturalnego będą odwoływać
      >
      > się do walentynkowej symboliki. W poważnych programach informacyjnych przypomną
      >
      > mi, jaki to dzień i pokażą znów, i znów, na wszystkich dostępnych kanałach i o
      > wszelkich możliwych porach dnia, to wszystko, co tego dnia nie będzie moim
      > udziałem.

      Witaj w klubie!
      Pozdr.

    • Gość: Malwa Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.01.02, 03:34
      Nessuna cos ty taka pesymistka do 14 lutego jest jeszcze duzo czasu. Skad wiesz
      co przyniesie ci jutro. Jesli zmienisz nastawienie, to i lepiej sie poczujesz i
      usmiechnieta bedziesz i przez to ladniejsza, a takie dziewczyny przyciagaja
      uwage otoczenia. Powodzenia.
    • Gość: Fiona Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.chello.pl 16.01.02, 08:06
      nessuna, jestem może młodsza od ciebie (18 lat) i
      wszyscy dookoła powtarzają mi, że mam czas, ale ja też
      znam ten ból i nie mogę z nim wytrzymać. To jest
      okropne: pragnienie miłości i strach przed samotnością
      i równocześnie żadnego potwierdzenia, że kiedyś ktoś
      się mną zainteresuje. Bo jeśli nie zainteresował się
      dotychczas, to jaką mam gwarancję, że to się stanie w
      przyszłości. Żebym przynajmniej wiedziała, że jestem
      zdolna się zakochać, ale nie: od dawna nie podobał mi
      się żaden chłopak, co prawda mam kilku przyjaciół, o
      których czasem myślę, że może... ale potem odpędzam od
      siebie te myśli, niewiem czemu, może boję sakochać się
      "na siłę"? Zresztą pewnie i tak nie potrafiłabym
      zainteresować sobą żadnego z nich... nessuna, doskonale
      cię rozumiem! Od roku wkurzają mnie nie tylko
      walentynki, ale i pary całujące się w autobusach.
      • ja_nek Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 16.01.02, 09:03
        Widzę, że jest więcej osób, które kiepsko czują się w Walentynki...

        Pozdrowienia
        Janek
    • Gość: prin Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.bsb.com.pl 16.01.02, 09:02
      Obiecuję że dostaniesz kartę.
      Czasami pomaga takie małe oszustwo.
      Gdy są walentynki mówimy, że dzień zakochanych jest w dzień sobótki.
      Gdy jest dzień sobótki mówimy że dzień zakochanych jużminął.
      Natomiast gdy już będziesz kogoś miała to dzień zakochanych morzesz
      obchidzić i w Walentynki i dzień sobótki
      Ciepło pozdrawiam Jarek
    • Gość: Mar wyhacz jakiegoś jelenia na chatcie albo w knajpie IP: 213.25.197.* 16.01.02, 09:31

      > Więc czym zająć myśli w ten straszny dzień? Jak go przeżyć, by nie zwariować?

      i idź z nim do łóżka. Albo wogóle się nie przejmuj głupim amerykańskim świętem.
      Cóż to wogóle za swięto?! A jaka nazwa! Mnie imię Walenty kojarzy się z lokajem
      albo w najlepszym wypadku zarządcą folwarku. Ble...
      - Walenty! A konie do powozu już zaprzęgnięte?
      - Walenty, wyprowadź limuzynę z garażu. Państwo jadą dziś do opery...
      - Walenty, powiedz kucharce, żeby tosty dla Pana były mniej przypieczone.
      itd...
    • Gość: Żaba Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.waw.cdp.pl 22.01.02, 07:50
      Ja wyślę kilka walentynek do przyjaciół (nie liczę na odzew) - do osoby, którą
      chciałabym obdarować raczej nie wyślę. Dlaczego? Ponieważ po 7 latach wspólnego
      życia stałam się dla Niego niepotrzebna, bo przez te wszystkie lata tak
      naprawdę nic do mnie nie czuł a właśnie teraz odnalazł miłość swojego życia.
      Zostawił mnie z bagażem wspomnień, niepotrzebnym marzeniem o własnym domu i
      fałszywym wyobrażeniem że coś byłam, jestem warta. I z niesamowitą tęsknotą za
      bliskością, która jak się mi wydawało istniała między nami. Jak przeżyję
      Walentynki - nie wiem. Może uda mi się je przespać.
    • Gość: Milini Re: Droga nessuna ....Idą walentynki... ... IP: 212.160.89.* 23.01.02, 08:18
      Skąd w Tobie tyle smutku i pesymizmu? Może sie mylisz, może jest ktoś kto
      akurat Cię obdaruje Walentynką. A nawet jeśli nie to wcale nie znaczy że nikt
      Cię nie podziwia, docenia lub szanuje. Są zapewne osoby dla których naprawdę
      wiele znaczysz. Walentynki to wkońcu wielka komercja,która przeszła do nas z
      skądś tam...a napedzana u nas przez handlowców dla zysku.
      Pozdrawiam Cię walentynkowo i życzę więcej optymizmu.
      Milini
      • Gość: Żaba Re: Droga nessuna ....Idą walentynki... ... IP: *.waw.cdp.pl 23.01.02, 09:27
        Doskonale rozumiem nessunę - dla mnie też to święto to tragedia, mimo iż zdaję
        sobie sprawę z jego komercji. Nie chodzi w tym momencie o ilość otrzymanych
        walentynek, baloników czy innych gadżetów, ale o to czy ktoś o Tobie pamięta, o
        tzw. dowód sympatii (bez podtekstów).
    • Gość: Melba Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 09:37
      Nessuna, wiem, co czujesz,ale nie musisz do tego podchodzic aż tak
      pesymistycznie.Jako kobieta uparta i bezkompromisowa, czekając na księcia z
      bajki przeżyłam 1437 samotnych walentynek, 500 ślubów, na których byłam bez
      pary, a nawet samotną studniówkę :)Ten, który bardzo chciał ze mną na nią iść,
      nie darował, że go nie wzięłam i zniknął (i o to chodziło), a ja się świetnie
      bawiłam.Co robić w walentynki? Ja cierpiałam z ukochaną przyjaciółką - obie
      single, dawałyśmy sobie kartki miłosne itp. Co i prawda, bo się kochamy. Jeśli
      masz taką osobę, to spędź z nią ten dzień. Jeśli nie - celebruj samotność!
      Nagraj sobie kilka odcinków Ally McBeal, wypozycz z biblioteki "Seks w wielkim
      mieście" a na video Bridget i Singles. I przecierp sobie ten dzień, tylko zwróć
      uwagę na ten moment, w którym Rene mówi Ally: "przecież dobrze wiesz, ze będąc
      z byle kim, byłabyś 100 razy bardziej samotna niż jesteś teraz".
      • Gość: MAKLER Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.elimar.com.pl 25.01.02, 10:46
        o drogie Panie...
        Nie wiem ile macie lat i nie chcę wiedzieć. Ja natomiast mam 21 lat.
        Problem samotności:
        nieraz jest tak, że miedzy dwojgiem ludzi mogloby do czegos dojsc, ale ..... no
        wlasnie. Przeważnie to facet powinien podejsc pierwszy do kobiety, ale gdy jest
        niesmialy to nic z tego nie bedzie. Z doświadczenia moge powiedziec, że jesli
        faktycznie kobieta sie mi podoba, to jezyk staje kolkiem i nie mozna wydusic
        nawet słowa.
        No i kolejne Walentynki spedze w samotnosci........

        • nessuna Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 11:11
          Drogi Maklerze,
          Panowie bywaja bardzo przewrotni. Tak jak Ty mowia czasem, ze kobiety moglyby
          okazac wiecej zdecydowania, przejawiac wiecej inicjatywy, ale kiedy kobieta -
          zakochana na dodatek - zbyt wyraznie okaze mezczyznie, jak bardzo jej na nim
          zalezy (nie jest to bynajmniej nagabywanie do ozenku!), to wowczas mezczyzna
          bierze nogi za pas. Stereotypy o tym, co przystoi robic kobiecie, a czego
          bynajmniej robic jej nie wypada, mimo tego, ze wkroczylismy w nowy wiek, a
          nawet w nowe tysiaclecie, trzymaja sie nadal bardzo, bardzo mocno. Moze Ty
          jestes akurat inny, ale ja sie raz sparzylam: powiedzialam mezczyznie, ze
          bardzo go pragne, bo chcialam by to wiedzial, efekt jest taki, ze rozluznil
          kontakt.
          Przykro mi, ze i w Tobie swieto zakochanych budzi niestety smutne skojarzenia.
          Pozdrawiam.
          • Gość: MAKLER Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.elimar.com.pl 25.01.02, 11:30
            W takim razie widzę, że to tylko ja mam takiego pecha,że jakoś żadna z
            białogłowych nie zechciała wyrazić tego co do mnie czuje.
            A uwierz - garbaty nie jestem.
            ;-)

            • nessuna Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 11:50
              Alez ja Ci wierze :-)
              • Gość: MAKLER Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.elimar.com.pl 25.01.02, 12:10
                Nie twierdzę, że nie wierzysz, tylko że mam cholernego pecha!!!!!!

                makler
              • Gość: MAKLER Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.elimar.com.pl 25.01.02, 12:15
                Nie twierdzę, że nie wierzysz, tylko że mam cholernego pecha!!!!!!

                makler
                • ry_benka Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 14:33
                  Wiesz Makler, ja to się do Ciebie uśmiechnę, jak studentce do studenta
                  przystało:))))

                  Cóż, na mój widok lustro też jakoś nie pęka...

                  Pozdrawiam i głowa do góry!

                  Szczęście się w końcu i do Ciebie uśmiechnie :)))
                • vicca MAKLER :-)) 25.01.02, 17:10
                  Wiesz Makler, powiem to co ja sobie powtarzam (i od czasu do czasu nawet w to
                  wierzę - jest to złota myśl mojej matki) KAŻDA POTWORA ZNAJDZIE SWEGO AMATORA.
                  Mimo swojego nicka, też nie jestem aż taką paskudą - raczej umiarkowanie
                  brzydką czarownicą w młodym wieku. I mimo ogólnie niesprzyjających mi aktualnie
                  okoliczności, wierzę w bajki (te o odczarowanych potworach).

                  Czego i Tobie życzę
        • Gość: handża Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: 192.168.1.* 25.01.02, 15:29
          Krotka behawioralna porada. Pisz listy, maile, kartki, bileciki. Kobiety to
          uwielbiaja, na co niektorzy juz dawno wpadli- vide cyrano de bergrac. Ale
          naprawde, na papierze/mailu latwiej sie wyrazic, a wrazenie tez robi wieksze
          nieraz niz slowa. Z tym ze uwaga:zostaje dokumentacja, a to nie kazdemu w smak;)
    • Gość: Marina Re: Idą walentynki... NIGDY ICH NIE OBCHODZE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 12:27
      Akurat tak sie sklada, ze mam fajnego faceta (jestesmy razem 5 lat) i ngdy nie
      obchodzimy tego (wg mnie troche przereklamowanego) "swieta". Radek mieszkal
      zreszta w stanach 5 lat i opowiada,ze tak np przyjaciele znajomi daja sobie
      kartki, a u nas zrobili z tego smieszne swieto dla zakochanych - dla
      zakochanych, ktorzy przypominaja sobie o ukochanym/nej w to swieto. Uwielbiam
      jak moj facet daje mi kwiaty niespodziewanie - robi to rzadko, ale robi. ja dla
      odmiany jak czasem znajde w kiosku/ksiegarni jakas cudowna kartke pisze mu o
      swoich uczuciach (czasem jakis wiersz zacytuje) i daje niespodziewanie i
      uwierzcie jest to o wiele przyjemniejsze. Polecam! Marina
      • nessuna Re: Idą walentynki... 25.01.02, 12:34
        Marina, wierze, ze to lepsze. Problem w tym, ze nie mam komu dac tej cholernej
        kartki, nie mam tej szczegolnej, wlasciwej osoby. A wlasciwie to nawet jest ta
        osoba, ale ona sobie nie zyczy moich uczuc (zna je zreszta), jedynie zwyczajnej
        znajomosci. I tylko o to sie rozchodzi, i to mnie boli najbardziej, a nie jakis
        14 lutego.
        • Gość: goga Re: Idą walentynki... IP: *.cs.rug.nl 01.02.02, 23:09
          A wlasciwie to nawet jest ta
          > osoba, ale ona sobie nie zyczy moich uczuc (zna je
          zreszta), jedynie zwyczajnej
          >
          > znajomosci.

          Jesli ona nie zyczy sobie Twoich uczuc to dowod na to, ze
          to nie jest wlasciwa osoba. Nie warto na nia tracic
          czasu, poniewaz "tego kwiata jest pol swiata".
    • nessuna Oglaszam wszem i wobec: ZACZELO SIE!!! 25.01.02, 12:40
      Na Onecie juz jest jakis anons o walentynkowych upominkach. Fruwajace
      serduszka, ktorych nie sposob nie zauwazyc. Onet zainaugurowal juz wielki
      walentynkowy wyscig. Wszyscy 'nie kochani' klapki na oczy!
      • Gość: królik Re: Oglaszam wszem i wobec: ZACZELO SIE!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.01.02, 12:56
        nic sie nie martw, ja tez miałam okres w życiu, kiedy cierpła mi skóra na widok
        par szczególnie wiosną no i po rozstaniu i podczas Walentynek,
        ale przyjdzie czas, kiedy nie będziesz sama i zapomnisz jak to jest ,a może
        nawet bardziej docenisz lubą osobę
      • Gość: frisky2 Re: Oglaszam wszem i wobec: ZACZELO SIE!!! IP: 62.233.139.* 25.01.02, 13:21
        Nessuna, wyluzuj, czy to tylko z samych facetow i uczuc swiat sie sklada?
      • ydorius Re: Oglaszam wszem i wobec: ZACZELO SIE!!! 25.01.02, 14:06

        Walentynkowy wyścig jest tak samo żałosny, jak wyścig bożonarodzeniowy. Już w
        połowie listopada Nowy Świat obrastają dzwonki, choinki, aniołki, święte
        mikołaje i tym podobne badziewia. I jedno i drugie święto, z założenia radosne
        i polegające na obdarowywaniu radością stały się targowiskiem próżności... Ale
        ja nie o tym.

        Przeczytałem Twój pierwszy list i ułożyłem sobie w głowie odpowiedź. Ale po
        przeczytaniu wszystkich rad i porad zamieszczonych przez inne osoby, musiałem
        ją trochę zmodyfikować. Bo zdałem sobię sprawę (a raczej przypomniałem), że to
        bardzo łatwo jest mówić: "skąd w Tobie tyle pesymizmu", "wyluzuj" itd. Łatwo,
        kiedy nie musisz się budzić sama i iść spać sama.

        Pomyślałem sobie, że to po prostu do nikąd nie prowadzi. W końcu jesteś dla
        siebie najważniejszą osobą, prawda? Nie wiem, czy uda Ci się odsunąć od siebie
        Walentynki (tak jak mi nie udało się blichtru Bożego Narodzenia), ale musisz
        zdobyć się na odwagę i samą siebie przekonać, że "trudno, jestem inna. Nie
        chciałam tego, dążyłam do czego innego. Ale nie wyszło i jest mi z tym
        dostatecznie ciężko, by jeszcze przejmować się sztucznym świętem sztucznych
        zakochanych". To bardzo trudne zadanie. I nie chodzi tu o to, że wzgardzisz
        zakochanymi i wszystkim, co się miłuje. Jeżeli nie straciłaś nadziei, że Twoja
        miłość kiedyś jeszzce nastąpi, to musisz mieć siłę, by jej pomóc. Wytłumacz
        sobie Walentynki jako kamień na drodze. I go obejdź.

        pozdrawiam, mam nadzieję, ze nie wyszło naiwnie,
        .y.
        • nessuna Re: Oglaszam wszem i wobec: ZACZELO SIE!!! 25.01.02, 15:02
          ydorius napisał(a):
          > Przeczytałem Twój pierwszy list i ułożyłem sobie w głowie odpowiedź. Ale po
          > przeczytaniu wszystkich rad i porad zamieszczonych przez inne osoby, musiałem
          > ją trochę zmodyfikować. Bo zdałem sobię sprawę (a raczej przypomniałem), że to
          > bardzo łatwo jest mówić: "skąd w Tobie tyle pesymizmu", "wyluzuj" itd. Łatwo,
          > kiedy nie musisz się budzić sama i iść spać sama.

          Wlasnie. Czasem wierze, ze musi sie zmienic, bo przeciez nie moge spedzic zycia
          sama, ale potem przychodzi refleksja, ze przeciez kilka miesiace temu byl ktos,
          kto tak pieknie zapewnial mnie, ze 'zawsze', ze 'przenigdy', a dzis jest tylko...
          kolega. Klade sie spac i marze o tym, ze zasne kiedys u boku mezczyzny, ze wyjme
          mu z rak ksiazke, przy ktorej usnie, ze przytule sie do cieplego ciala. Wiem, ze
          zycie nie sklada sie z samych romantycznych chwil, ale o czym mam marzyc, o
          praniu jego skarpetek? Wiem, ze oprocz poezji, jest i proza zycia.

          Nie chodzi o walentynki, ani o kartki, juz zreszta o tym mowilam. Chodzi o to, ze
          znowu, i nie wiem jak dlugo jeszcze, nikt mnie nie obejmie, nikt nie pogladzi
          mojego policzka, nie spojrzy mi gleboko w oczy. To za tym i tylko za tym tesknie,
          a walentynkowy kicz tylko mi przypomina, jak puste jest moje zycie. Czy niektorym
          tak trudno to zrozumiec? Nie mam w tej chwili na mysli Ciebie, Ydorius, ale
          niektore osoby, ktore tez zamiescily tu swoje posty i probuja dawac rady w
          stylu 'tego kwiatu to pol swiatu'. Dzieki i za te rady, ale na duchu mnie to nie
          podnosi.
          >
          > pozdrawiam, mam nadzieję, ze nie wyszło naiwnie,
          > .y.

          Nie, nie wyszlo naiwnie. Ja za to wypadam melancholijnie. Niektorzy zarzucaja mi,
          ze patrze na swiat naiwnie i dziecinnie. Nawet nie mam odwagi powiedziec,
          dlaczego tak jest. Pozdrawiam.
    • broken Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 13:09
      Tez tak myslalem PIERWSZEGO roku.Z czasem mi przeszlo.
    • ry_benka Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 14:29
      Moze to nie jest specjalnie twórcze,ale do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic -
      mam za sobą 5 nieudanych Sylwestrów (czytaj-kompletna klapa!) i 0 udanych
      Walentynek i nawet nie mam siły ani ochoty się tym przejmować...
      • mobile Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 14:31
        ...a jesli te wszystkie argumenty do Ciebie nie trafiają, to trzymam kciuki,
        żeyb w Twoim życiu też się zaczęło, ale coś dobrego i sensownego ( w
        odróżnieniu od komercyjnego "święta") !
        • Gość: frisky2 Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: 62.233.139.* 25.01.02, 14:55
          A czy bycie samotnym jest takie zle? Mysle ze ma tyle samo plusow i minusow, co
          bycie z kims.
          • ry_benka Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 15:00
            Też mnie to zastanawia...

            Choć momentami ciężko, to w gruncie rzeczy...łatwiej?!
            • nessuna Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 25.01.02, 15:05
              Dla mnie bycie singlem jest juz nie do zniesienia, ale to nie znaczy, ze chce
              byc z kimkolwiek. Wiem, ze chce byc z kims, kto bedzie moim przyjacielem i
              kochankiem. Moze Wam odpowiada bycie samemu/samej, mnie - NIE!
              • ry_benka Re: Do nessuny 25.01.02, 15:13
                :)))

                Spotkasz tego jedynego, zobaczysz!


                • nessuna Re: Do nessuny 25.01.02, 15:15
                  A nie wiesz przypadkiem, kiedy? ;-)
                  • Gość: frisky2 Re: Do nessuny IP: 62.233.139.* 25.01.02, 15:16
                    Jak by Ci powiedziala, to bys stracila cala przyjemnosc niespodzianki. Czekaj
                    cierpliwie nes
                    • nessuna Re: Do nessuny 25.01.02, 15:21
                      Wiesz, jak dlugo czekam! Niedlugo zmienie nicka na 'spiaca krolewna', bo bedzie
                      wkrotce ze sto lat. Zebym tak jeszcze mogla sie polozyc i zasnac, i spac, i
                      spac, a potem on by mnie obudzil. Jestem juz strasznie niecierpliwa, dlatego
                      spytalam.
                      • Gość: michal Re: Do nessuny IP: 213.241.35.* 25.01.02, 15:33
                        Nessuna nie przejmuj się miłość przychodzi podobno jak złodziej w chwili kiedy
                        się jej najmniej spodziewasz..
                  • Gość: ry_benka Re: Do nessuny IP: *.softbank.pl 25.01.02, 15:29
                    Po prostu uwierz, ze taki dzien nadejdzie - i więcej uśmiechu, to pomaga:)

                    Powiem Ci coś na pocieszenie...

                    Rok temu św. Walentego spędziłam sama w domu, podczas gdy mój ukochany był
                    400km ode mnie.

                    W tym roku los przygotował mi inną niespodziankę...

                    Ukochany już nie jest ukochanym ( a przynajmniej nie moim - choć nie powiem
                    żeby było mi z tym łatwo), a te Walentynki spędzimy razem - o ironio!

                    I to w pociągu - sami przez 8 godzin.

                    Zamieniłabyś się? Wątpie...

                    Niestety są to sprawy niezależne od nas i chcąc - nie chcąc musimy wyruszyć w
                    tą podróż i to dokładnie 14 lutego :((

                    Nieważne, ten dzień nadejdzie, tylko nie trać wiary - i uśmiechu!
                    • Gość: frisky2 Re: Do nessuny IP: 62.233.139.* 25.01.02, 15:39
                      Michal, ona sie jej wlasnie teraz najmniej spodziewa. Czy przewidujesz, ze
                      wlasnie jakos tak kolo Walentynek przyjdzie?
                      • ry_benka Re: Do nessuny 25.01.02, 15:50
                        U mnie właśnie tak było - choć nie chciałam i nie czekałam przyszła...

                        ...tylko że potem równie niespodziewanie odeszła

                        Trzymajcie się wszyscy stęsknieni,
                        idę delektować się swoją samotnością - dobrze że Bóg wymyślił sesje - nie ma
                        czasu na myślenie!!!

                        Pozdrawiam
                        • Gość: frisky2 Re: Do nessuny IP: 62.233.139.* 25.01.02, 15:51
                          Rybenka, to ty jeszcze mloda jestes. Nie martw sie, fajne chwile dopiero przed
                          toba
                          • ry_benka Re: Do nessuny 25.01.02, 15:54
                            Młoda, ale życie już mi dało popalić:((

                            Napatrzyłam się w domuu i za dobrych wzorców nie wyniosłam...

                            Uciekam, bo szef się dziwi co jeszcze w pracy robie!

                            :)))
                            • Gość: michal Re: Do Frisky IP: 213.241.35.* 25.01.02, 16:11
                              Frisky tak zwykle bywa jeżeli czegoś bardzo się pragnie to w końcu przyjdzie to
                              samo z Nessuną w końcu znajdzie swojego krolewicza i życzmy jej tego
                              • Gość: frisky2 Re: Do Michala IP: 62.233.139.* 25.01.02, 16:27
                                Oczywiscie ze jej zyczymy. problem w tym, ze krolewiczow ostatnio jest jak na
                                lekarstwo, za to chetnych do bycia krolewna nie brakuje
                                • nessuna Re: Do niektorych forumowiczow 25.01.02, 16:56
                                  Jak napisalam, ze w walentynki bede zazdroscic zakochanym, to uslyszalam, ze
                                  gonie za blichtrem i kiczem jakiego amerykanskiego swieta. Jak napisalam, ze
                                  czuje sie jak 'spiaca krolewna', zeby podkreslic, ze juz bardzo dlugo czekam
                                  na 'niego', to uslyszalam, ze krolewiczow nie ma, a przeciez chodzilo mi
                                  jedynie o to, ze podobnie jak spiaca krolewna strasznie dlugo czekam na milosc,
                                  a nie na krolewicza w koronie. Teraz jak sadze, ktos napisze, ze skoro czekam,
                                  to jestem bierna, wiec nie powinnam sie dziwic, ze jestem sama. Czasem mam
                                  wrazenie, ze ludzie w ogole nie rozumieja, o czym mowia inni ludzie.
                                  Pytanie 'co autor chcial powiedziec' wydaje sie bardzo zasadne. Ja chcialam
                                  powiedziec, ze czuje sie samotna, ze chcialabym miec kogos przy sobie, by nie
                                  czuc sie taka samotna, a w walentynki (komercyjne czy nie) bede sie czula
                                  samotna nie dlatego, ze nie dostane kartki, ale dlatego, ze mezczyna, na ktorym
                                  mi zalezy, nic do mnie nie czuje. Tylko tyle. Chyba musze popracowac nad
                                  precyzja wypowiedzi. A myslalam, ze jasno sie wyslawiam ;-)
                                  • vicca Re: Do niektorych forumowiczow 25.01.02, 17:18
                                    Wiesz Nessuna! Mnie też nie kocha (i nie kochał mimo i w ciągu 7 wspólnych
                                    lat). I jaki z tego wniosek (bardzo odkrywczy, bo właśnie na niego wpadłam)? Na
                                    głupotę (jego) nie ma lekarstwa - nie kocha, trudno muszę żyć dalej. Jeszcze
                                    tylko poradzę sobie z własnymi uczuciami i będę mogła zacząć nowe życie.

                                    A Walentynki? Jest takie chińskie przysłowie: TO CO CIĘ NIE ZŁAMIE, UCZYNI CIĘ
                                    SILNIEJSZYM.

                                    Czego Ci życzę

                                    Vicca
                                    • nessuna Re: Do niektorych forumowiczow 25.01.02, 17:29
                                      Wszystkiego dobrego zycze Tobie, Vicca, oraz wszystkim innym forumowiczom, i nie
                                      kochanym i kochanym oczywiscie tez.
                                      Ostatnio wpadlam na pewna mysl, ktora podzielilam sie zreszta z kuzynka, a
                                      mianowiecie czytam tu czasem, jak to szybko ludzie zaczynaja sie soba nudzic. Ja
                                      dotad nie mialam okazji przekonac sie, jak to jest w takim prawdziwym zwiazku, i
                                      jak szybko przychodzi wzajmne znuzenie. Umyslilam sobie zatem, ze los szykuje dla
                                      mnie prawdziwa niespodzianke. Ja tego wlasciwego mezczyzne spotkam troche pozniej
                                      niz inni (to juz rzecz pewna i przesadzona), ale moze za to troche pozniej sie
                                      tez nim znudze, a on mna. Wychodzi na to, ze jestem szczesciara. Mnie juz sie ta
                                      wizja bardzo spodobala, tylko cholernie nie moge sie doczekac, kiedy zaczne sie
                                      nudzic u boku jakiegos milego faceta.
                                      • elizaaa Re: Do niektorych forumowiczow 25.01.02, 21:05
                                        nessuna napisał(a):

                                        > Wszystkiego dobrego zycze Tobie, Vicca, oraz wszystkim innym forumowiczom, i ni
                                        > e
                                        > kochanym i kochanym oczywiscie tez.
                                        > Ostatnio wpadlam na pewna mysl, ktora podzielilam sie zreszta z kuzynka, a
                                        > mianowiecie czytam tu czasem, jak to szybko ludzie zaczynaja sie soba nudzic. J
                                        > a
                                        > dotad nie mialam okazji przekonac sie, jak to jest w takim prawdziwym zwiazku,
                                        > i
                                        > jak szybko przychodzi wzajmne znuzenie. Umyslilam sobie zatem, ze los szykuje d
                                        > la
                                        > mnie prawdziwa niespodzianke. Ja tego wlasciwego mezczyzne spotkam troche pozni
                                        > ej
                                        > niz inni (to juz rzecz pewna i przesadzona), ale moze za to troche pozniej sie
                                        > tez nim znudze, a on mna. Wychodzi na to, ze jestem szczesciara. Mnie juz sie t
                                        > a
                                        > wizja bardzo spodobala, tylko cholernie nie moge sie doczekac, kiedy zaczne sie
                                        >
                                        > nudzic u boku jakiegos milego faceta.


                                        Haha :))) Kazda teoria jest dobra, prawda? Faktycznie podzielilas sie ze mna ta
                                        optymistyczna mysla ale mnie osobiscie malo ona pociesza i tez jakos nie mam juz
                                        cierpliwoscie czekac....
                                        Pozdrawiam,

                                        Eliza
                                        Ps. Na Walentynki wysle Ci kartke, wiem, ze wolalabys od kogos innego, ale
                                        coz.... i czekam na rewanz :)))
                                        • mobile Re: Do niektorych forumowiczow 25.01.02, 21:10
                                          Nessuna, wiem, że jesteś rogoryczona, ale nie gniewaj się, kazdy pociesza jak
                                          potrafi.
                                          • Gość: agaj Więc kochajmy się.... IP: *.magma-net.pl 25.01.02, 22:15
                                            Święto jak każde inne i choć dziś jest to dla Ciebie straszny dzień to w
                                            przyszłości i Ty zakochasz sie Tak!, że święto nabierze dla Ciebie magicznej
                                            wartości... Bo w końcu coś w tym musi być...skoro tak wielu ludzi traktuje to
                                            święto poważnie. A tak poza tym to uważam, że święto, które eksponuje tak
                                            wspaniałe uczucie jak miłość (choć czasami w infantylny sposób np.reklamy
                                            telewizyjne)to i tak jest piękne w swoim przeslaniu. Więc kochajmy się...!!!
                                          • Gość: Fiona Re: Do niektorych forumowiczow IP: *.chello.pl 26.01.02, 14:46
                                            Oj, nessuna, boję się, co ze mną będzie, kiedy będę w
                                            twoim wieku, skoro już teraz czuję się paskudnie.

                                            Dlaczego ten, komu brakuje fizycznej urody musi być sam?
                                            Dlaczego ten, który jest sam musi oglądać szczęście innyh?
                                        • nessuna Re: Do Elizy 25.01.02, 21:11
                                          Czekam zatem na kartke od Elizy, skoro od niego nie dostane tej glupiej
                                          kartki ;-)
                                      • Gość: monik bardzo mi sie podoba IP: 194.181.153.* 06.02.02, 14:43

                                        > Ostatnio wpadlam na pewna mysl, ktora podzielilam sie zreszta z kuzynka, a
                                        > mianowiecie czytam tu czasem, jak to szybko ludzie zaczynaja sie soba nudzic. J
                                        > a
                                        > dotad nie mialam okazji przekonac sie, jak to jest w takim prawdziwym zwiazku,
                                        > i
                                        > jak szybko przychodzi wzajmne znuzenie. Umyslilam sobie zatem, ze los szykuje d
                                        > la
                                        > mnie prawdziwa niespodzianke. Ja tego wlasciwego mezczyzne spotkam troche pozni
                                        > ej
                                        > niz inni (to juz rzecz pewna i przesadzona), ale moze za to troche pozniej sie
                                        > tez nim znudze, a on mna. Wychodzi na to, ze jestem szczesciara. Mnie juz sie t
                                        > a
                                        > wizja bardzo spodobala, tylko cholernie nie moge sie doczekac, kiedy zaczne sie
                                        >
                                        > nudzic u boku jakiegos milego faceta.

                                        Twoja teoria. i pasuje do mnie jak ulal. postaram sie zaakceptowac fakt bycia
                                        "szczesliwa inaczej". i bardzo chcialabym docenic nude dlugiego zwiazku. ci
                                        znudzeni pragna jakiegos ognia. jak tu nam wszystkim dogodzic?:)

                                        kilka dni przed nieszczesnymi walentynkami mam urodziny. kolejne. myslalam, ze
                                        beda inne, ze beda z nim. nie beda, bo sie rozminelismy. dla niego to byl romans,
                                        ot zycie trzeba doprawiac, ja sie zakochalam, a co najgorsze napisalam mu o
                                        swoich uczuciach. walentynki? - brrrrr. przespac, zarzucic sie sterta papierow w
                                        pracy, zmeczyc na silowni (moze bedzie wolna bieznia, w normalne dni to sie nie
                                        zdarza), nie ogladac telewizji, zalozyc ciemne okulary, zeby nikt nie widzial
                                        czajacych sie lez i sprobowac nie zazdroscic innym. na cieszenie sie ich
                                        szczesciem chyba mnie nie stac.
                                        przezylysmy te ubiegloroczne, te dwa lata temu i trzy itd. z tymi tez damy sobie
                                        rade. prawda?

                                    • Gość: alissa19 Re: Do niektorych forumowiczow IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.02, 21:27
                                      vicca napisał(a):

                                      > Wiesz Nessuna! Mnie też nie kocha (i nie kochał mimo i w ciągu 7 wspólnych
                                      > lat). I jaki z tego wniosek (bardzo odkrywczy, bo właśnie na niego wpadłam)? Na
                                      >
                                      > głupotę (jego) nie ma lekarstwa - nie kocha, trudno muszę żyć dalej. Jeszcze
                                      > tylko poradzę sobie z własnymi uczuciami i będę mogła zacząć nowe życie.
                                      >
                                      > A Walentynki? Jest takie chińskie przysłowie: TO CO CIĘ NIE ZŁAMIE, UCZYNI CIĘ
                                      > SILNIEJSZYM.
                                      >
                                      > Czego Ci życzę
                                      >
                                      > Vicca

                                      wiesz Vicca ja to znam w wersji co cie nie zabije to cie wzmocni.i zdaje sie ze
                                      to z laciny.ale niewazne.pozdrowienia od zakochanej w fajnym 2 metrowym chlopaku.

                                      a dla tych co sie teraz smuca :ain't funny how a moment could just change your
                                      life-naprawde czasem wystarczy chwila zeby wszystko sie ulozylo.
                                  • joleczka Re: Do niektorych forumowiczow 08.02.02, 18:22
                                    Słuchajcie kobiety i faceci....jak będziecie ciągle tak czekać na tą waszą
                                    uteskniną miłość to całe życie spędzicie w poczekalni !!!! Miłość rodzi się z
                                    codziennego życia, nie pozwólcie by uciekało ono wam przez palce...żyjcie do
                                    utraty tchu i nie pozwalajcie, aby drobnostka przytłaczała to co jest
                                    najważniejsz, i uśmiechu wam życze ludzie - UŚMIECHU !!! Jeśli nie do
                                    ukochanego to do samych siebie. TO TEŻ JEST BARDZO WAŻNE. Narka...
    • Gość: Emi Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 01.02.02, 21:21
      Jestem młoda - 20 lat - ale czuję się bardzo samotna, a przez presję rówieśników
      uczucie się to potęguje, no bo skoro nikogo nie mam to musi być coś ze mną nie
      tak. Moja koleżanka, będąca w identycznej sytuacji, musiała się ostatnio
      tłumaczyć jakiejś znajomej ze studiów historyjką o "niedawno zakończonym
      długotrwałym związku, a przez to niechęci do angażowania się w kolejny" -
      śmiaszne, co? To straszne, ale wstydzę się nawet tego, że jestem dziewicą!, no
      bo w moim wieku to już dinozaur. Piocieszam się tylko tym, że znam dziewczyny,
      które naprawdę chcą zachować cnotę dla męża - ja też tak mogę mówić.
      A więc walentynki...przyjdą, pójdą... teraz całkiem nieźle to wytrzymuję,
      gorzej może być w przyszłości.
      • Gość: maras Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 00:30
        Emi - napisałaś pare fajnych słów !
        Ja też jestem w takim stanie samotności , o jakim piszesz, mimo
        że mam pare wiosen więcej i wydawałoby sie, że powinienem mieć
        już troche ułożone życie - także pod względem towarzyskim.
        Pewna część moich kumpli już sie pożeniła, pozostała część zamieza uczynić
        to niedługo, a ja wciąż jestem "single" (podobnie jak paru jeszcze kolegów -
        "dinozaurów") .
        Wiem też co to presja otoczenia i uwagi z zewnątrz
        - człowiek jeszcze bardziej pogrąża się w swojej samotności.
        Ja też się zastanawiam jak przejde 14 luty, pewnie troche bede zazdrościł
        tym wszystkim zakochanym, których będzie pewnie wszędzie na około,
        ale to tylko JEDEN dzień w roku - trwa 24h a potem jest już nastepny dzień
        i wszystko wraca do normy , ludzie zapominają o Walentynkach...
        Spróbuj pomyśleć, że Ty też kiedyś bedziesz świetować ten dzień !.

        Tylko czemu uważasz, że dziewictwa należy sie WSTYDZIĆ ?
        Fajnie, że razem z koleżankami chcecie wytrwać przy swoim
        zdaniu, bo macie rację - i trzeba obstawać przy swoim , niezależnie
        co myślą o tym inni. Trzymam kciuki.

        Pozdr (chudyman@wp.pl)

        ps. masz jakiś adres priv ?
    • muuu Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 02.02.02, 19:31
      coz Ci poradzic? jak bylem samotny porzyczalem pornola
      i kupowalem paczke czipsow. Teraz mam zone i po cholere
      jej kartke mam wysylac jak mieszka ze mna?

      A jak nie masz nikogo to moze najwyzszy czas sie
      rozejrzec. Ja niestety (dla samotnych Pan) jestem
      zajety ale takich odlotowych gosci jak ja jest wiecej.
      Czasem niesmiali i trzeba dac im szanse.
    • Gość: knockout Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.gazeta.pl 03.02.02, 02:21
      witam,

      Nessuna, zgadzam sie z Toba w 100%!!! Moja znajomosc rozpada sie po 5 latach,
      czuje sie jak "wyrzygane gowno", nie potrafie patrzec na pary obejmujacie sie w
      metrze, ludzi calujacych sie w U-Bahnie, Walentynki przyprawiaja mnie o
      mdlosci... Nadal Ja kocham, chce z nia byc, ale coz, potrzebna ta druga strona.
      Czuje, jakby wszystko uciekalo mi miedzy palcami.. moze histeryzuje, ale czuje
      sie na serio zle, nie jem, nie spie, czuej ze trace milosc mojego zycia i mimo
      moich staran, z kazdym dniem ona oddala sie coraz bardziej, kurna ale bagno...

      Ostatnio w ciagu paru dni zapisalem prawie sto stron... pisalem o tym, co
      czuje, czego mi brak, o nas, o tych pieknych chwilach, ktore caly czas mam w
      pamieci, a teraz pisze na forum... Matko Boska, co sie dzieje...

      ok, koncze

      • nessuna Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 03.02.02, 12:25
        Klade sie spac i wracam wspomnieniami do kilku uroczych chwil, bo tylko tyle
        ofiarowala mi ta osoba. Potem sobie rycze, bo jestem sama. I jakos nie widze
        szansy na to, ze to sie zmieni. Patrze na ludzi spogladajacych sobie gleboko w
        oczy. Tez tak chce. Wiem, ze wtedy nie widzi sie nic dookola. To co wokol
        przestaje istniec, jest tylko twarz osoby, na ktora chcemy patrzec i czyjej
        spojrzenie chcemy na sobie jak najdluzej skupic. Sa chwile, ze jestem
        zrozpaczona. Sa chwile, ze to mija, ze zaczynam wierzyc, ze bede kochana. Tylko
        kiedy? I dlaczego nie przez tego akurat mezczyzne. Tego nie rozumiem i nie
        akceptuje. Zloszcze sie i placze. Chyba wiem, jak sie czujesz Knockout. Choc
        moja znajomosc byla znacznie, znacznie krotsza.
        • Gość: Knockout Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: 192.168.2.* 03.02.02, 17:36
          czesc,

          Dzieki za odpowiedz. Mysle, ze czujemy sie dosc podobnie. z jednej strony
          ciesze sie, ze nie jestem sam (taki juz ze mnie egoista), z drugiej strony jest
          mi strasznie przykro.

          Nigdy sie nie podejrzewalem o takie emocjonalne podejscie do niektorych spraw,
          ale coz, moze czas jakos dorosnac. A jak to z Toba bylo, rozstaliscie sie bo?
          Dlaczego? moze juz to napisalas, ale teraz niespecjalnie moge przegladac
          wszystkie posty.

          Daj znac jesli chcesz na knockout@poczta.gazeta.pl, to pogadamy, co?

          trzymaj sie! za oknem swieci slonce (przynajmiej tu, gdzie jestem...)
    • kombinator2 Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 03.02.02, 17:57
      Przeczytałem te wszystkie posty i ... zrobiło mi się strasznie smutno.
      Dlaczego tak jest? Dlaczego jest tylu nieszczęśliwych singli, dlaczego też są
      tacy jak X-man czy X-girl.
      Singiel marzy o uczuciu, marzy o tym kimś, ukochanym, wyśnionym.
      X-owie mają problem inny: mają i uczucia i ukochanych... za dużo!
      Tak - zdarzają się tacy. Mają dom, kochaną osobę, dzieci, mają kochanka/nkę i
      wciąż muszą się odpędzać i uciekać przed następnymi Największymi Miłościami
      Życia.
      Skąd się to u nich bierze? Co oni mają takiego w sobie, że muszą lawirować, bo
      im czasu na życie nie wystarcza? Że oszukując, nie ranią?
      Dlaczego widzą, że wystarczy chwila, kilka ciepłych słó, kilka przyjaznych
      gestów, a mają kogoś <<na patelni>>?
      • ja_nek Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... 06.02.02, 00:22
        Nessuna,
        Te cudowne chwile, które przeżyłaś już nie wrócą. Zachowaj je w serduszku, ale
        pozwól facetowi odejść. Podobno czas leczy rany, przestań tyle o nim myśleć,
        zaabsorbuj umysł czymś jak praca, będzie Ci łatwiej.
        A pewnego dnia poczujesz przy jakimś facecie jak kolana Ci miękną, a on też
        zwróci na Ciebie uwagę. Szczerze Ci tego życzę.

        Janek
    • Gość: kasia28 Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.atol.com.pl 05.02.02, 23:26
      To wyslij ją sama. Moze jest koło ciebie ktos taki samotny jak Ty,
      przynajmniej będziesz miała satysfakcję, ze sprawiłaś komuś przyjemność.To
      lepsze od bezsensownego smucenia się.Posyłam uśmiechy i życzę natepnych
      Walentynek w lepszym nastroju.
      • Gość: Luka Do Nessuny i innych samotnych IP: 195.216.121.* 06.02.02, 14:04
        Hej,
        mam za sobą parę takich samotnych walentynek i dobrze pamiętam jak mi wtedy
        było przykro, zwłaszcza, że wszyscy znajomi dawno byli już połączeni w pary.
        Ale coś wam powiem - ja miałam gorzej niż wy, bo wtedy nie miałam takiego
        forum, jak to, na którym mogłabym się podzielić z kimś swoimi uczuciami, i
        dowiedzieć, że na świecie są jeszcze ludzie do mnie podobni. Ja byłam zupełnie
        sama, a tu już sporo osób odezwało się, że są w podobnej sytuacji.
        Nessuno, czas zapomnieć o tym mężczyźnie, o którym ciągle wspominasz. Koniec z
        nim. rozglądnij się dookoła, gdybym ja w czasach mojej samotności miała dostęp
        do internetu, to właśnie tu starałabym się szukać bratniej duszy.
        Taki np, MAKLER, ja zaczęłabym od niego
        Pozdrowionka
        • nessuna Re: Do Luki i Janka 06.02.02, 14:30
          MAKLER ma 21 lat, a ja troche wiecej, na dodatek juz raz probowalam uwierzyc,
          ze roznica wieku jest kwestia bez znaczenia. Dostalam nauczke. Tak, powinnam
          zapomniec o tym mezczyznie, ale wciaz nie potrafie. Moze dlatego, ze to byla
          jak dotad jedyna osoba, ktora weszla na moment (nawet slowo 'chwila' zdaje sie
          sugerowac, ze trwalo to dluzej, niz trwalo w rzeczywsitosc) w moje zycie. Na
          forum moge dac upust mojemu smutkowi i - jak widac - skwapliwie korzystam z tej
          mozliwosci. Ja naprawde nie bardzo wierze, ze beda mi jeszcze kiedys drzec
          kolana. Moze inaczej, moze i kolana beda mi drzec, ale - jak zawsze - tylko mi,
          bo tak sie jakos w tym moim zyciu uklada, ze zakochac sie w kims jeszcze
          potrafie, ale rozkochac kogos w sobie juz nie. Dziekuje za slowa otuchy, ale w
          potege Internetu juz nie wierze, a poznawanie ludzi w realnym wymiarze juz
          wczesniej mi nie wychodzilo. Ja mam znajomych plci obojga, mam przyjaciolki,
          kolegow, ale ktos taki jak 'moj mezczyzna' zaistnial w mym zyciu tylko raz i na
          moment wlasnie. Nawet nie wiem, czy powinnam pisac 'moj', choc niewatpliwie to
          nas laczylo, bylo na pewno zaczatkiem ukladu 'kobieta-mezczyzna'. Wiem, ze
          uzalanie sie nad soba nie jest zadnym rozwiazaniem, ale ja nie potrafie zmienic
          swojego zycia. Kiedy mysle, ze moge jeszcze zyc tak jak zyje przez jakies kilka
          dziesiatek lat, ogarnia mnie przerazenie. Po prostu przerazenie. Nie pozwalam w
          swych wspomnieniach odejsc tej osobie (bo fizycznie jej nie ma w moim zyciu),
          bo wowczas nie mam juz nic. Nawet tych strzepow wspomnien. Czasem wierzyc mi
          sie nie chce, ze to moje zycie. Zreszta, jakie zycie... Cos tak w sumie dosc
          banalnego jak bycie z kims, jest dla mnie nieosiagalne. Pozdrawiam.
          • Gość: Luka Re: Do Luki i Janka IP: 195.216.121.* 06.02.02, 15:26
            Uwierz mi, że nie warto sobie zawracać głowy tym facetem. Lepiej marzyć o
            nowym. Bo nowy na pewno się pojawi, chociaż nie mogę ci powiedzieć kiedy. Ja
            długo czekałam na mojego mężczyznę i wiele łez wylałam w poduszkę a każde
            kolejne walentynki i urodziny (bo to już tyle lat i dalej nie mam faceta) były
            koszmarem. A teraz jestem mężatką (1,5 roku) i jak na razie jeszcze nie
            znudzoną.
            Z tym MAKLEREM to był tylko przykład, ale na prawdę radziłabym ci zaprzyjaźnić
            się z jakimś miłym mężczyzną właśnie w internecie. Niekoniecznie po to, żeby
            jak najszybciej się z nim spotkać w rzeczywistości. Raczej po to, żeby mieć z
            kim poflirtować. Wtedy będziesz mogła wspomnienia o tym twoim facecie zamienić
            na marzenia o wirtualnych kochasiu. No i może poczujesz się bardziej
            dowartościowana, uwierzysz w siebie i będziesz szczęśliwsza. A wtedy będziesz
            przyciągać do siebie ludzi w rzeczywistości.
            Trzymam kciuki
            Luka
    • kathy Walentynki to święto handlowe! 06.02.02, 14:31
      Bo tak naprawdę zarabiają na tym producenci pocztówek, poczta, kwiaciarze itd.
      Kiedyś był dzień kobiet, zgoda, bardziej siermiężny, ale przecież komunizm z
      założenia nie jest dochodowy. A teraz największe powodzenie mają święta, którym
      towarzyszą zakupy. Takie święta się promuje, często nie licząc się z lokalną
      tradycją. Przecież fenomen takiej popularności walentynek ma swoje źródło w
      dobrej kampanii reklamowej! Parę lat temu nikt nie wiedział o tym święcie, ale
      obecnie urosło ono do rangi porównywalnej z mikołajkami. Nie rozumiem zatem jak
      można się przejmować tym świętem, chyba, że się jest z branży, której daje ono
      znaczące profity.
    • Gość: anmanika Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 06.02.02, 14:37
      Jak przeżyć ten straszny dzien?
      1. Upić się albo
      2. Schować głowę pod poduszkę
      3. albo zakochać się w sobie samej
      4. wyrwać na ulicy jakiemuś chłopakowi kwiaty z ręki i uciec ile sił w nogach
      5 lub wogóle nie stresować się tym Świętem na siłę promowanym przez handlowców
    • nessuna Do wszystkich, ktorzy tu ze mna rozmawiali 06.02.02, 15:24
      Moi Mili,
      Siedze przed tym moim ekranikiem - moj komputer to moja 'milosc', ale i moje
      opium - i stukam te moje zale, a przeciez patrzac na sprawe z boku, sama musze
      przyznac, ze w koncu nie jestem najnieszczesliwsza osoba na swiecie. Czuje sie
      cholernie nieszczesliwa, ale mam... i jestem na przyklad... Nie wymieniam, zeby
      nie zapeszyc ;-) Choc pare rzeczy szwankuje, ze hej! To, czego mi jednak
      brakuje najbardziej, to milosc, a moze nawet po prostu jakies glebsze uczucie,
      w ktorym pojawi sie szacunek, wzajemna fascynacja (jego mna i moja nim) i to
      urocze sciskanie w dolku. Ale to nie zjawia sie, ot tak, na zawolanie, ani gdy
      tupiemy nogami. Ale to wiecie. Okazuje sie natomiast, ze nas, czyli tych nie do
      pary, jest wiecej. To, istotnie, troche podnosi na duchu. Wokol mnie sa setki
      ludzi, ktorym nie zbywa trosk. Nie ja jedna czuje sie niezadowolona z mojego
      zycia, ale pozwolilam sobie na te 'lamenty', ktorymi Was zarzucam, bo moze tak
      latwiej zapomne. W gruncie rzeczy nie chce zapominac... Sama nie wiem. Tak w
      ogole to jestem straszliwa gadula.
      Ale... Ale chcialam Wam wszystkim podziekowac, bo dostalam ogromnie duzo
      cieplych slow, podarowaliscie mi swoja uwage, probujecie - jedni glaskaniem po
      glowce, inni delikatnym potrzasaniem za ramiona (ta metoda w moim przypadku
      bywa czasem bardzo skuteczna, choc wole glaskanie po glowce) - dodac mi otuchy
      (probuje sobie wlasnie odpowiedziec na pytanie, czy ja sama tak potrafie, czy
      potrafie dodawac innym otuchy?).
      Moje obawy, ze nie dostane kartki walentynkowej, juz okazaly sie bezzasadne.
      Tych kartek juz kilka dostalam. Bardzo, bardzo dziekuje za Wasza uwage i cieple
      slowa. Pozdrawiam serdecznie.

      nessuna

      PS. Czy bede okropna, jesli powiem, ze mimo najszczerszych checi nie mozecie
      mnie obdarowac tym, czego tak bardzo pragne... Wiem, jestem okropna! Ale
      naprawde doceniam Wasze starania. Bardzo.
      • Gość: ania@ Re: Do wszystkich, ktorzy tu ze mna rozmawiali IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 16:31
        nessuna: a dla Ciebie najwiekszy,bo pomoglas nam sie otworzyc i powiedziec co
        myslimy na ten temat..sama widzsz,jakze wazny:))wiec jeszcze raz specjalnie dla
        Ciebie:kissssssssss:))
        pozdrawia ta ,co tez chce byc kochana:))
    • Gość: ania@ Re: Idą walentynki... Jak nie zauważać, że... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 16:22
      Mam 23 lata,przed soba duzo a za mna jeszcze wiecej.czytajac wasze posty mialam
      chwile ,aby sie zastanowic jak wyglada moje zycie .otoz nie jest w tej chwili
      zbyt barwne w milosciach,ale ciesze sie tym co mam .jak ktos juz napisal(sorry,
      nie pamietem kto)walentynki to dzien nie tylko dla zakochanych,ale i dla osob
      bliskich ,ktorych kochasz najbardziej,ktorzy sa blisko ciebie bez wzgledu na
      to,jaki masz dzis humor...i wlasnie takim osobom(rowniez)nalezy sie taka
      kartka,lub cokolwiek co przyniesie im radosc...wiec kochani rodzice,siory i
      bracia..a takze przyjaciele,i wszyscy,ktorzy przyczyniaja sie do tego,ze nasze
      zycie jest troszku lepsze.....kissssss dla Was:))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja