faceci z rodzin "patologicznych"

11.10.08, 19:58
Kochane, jakie macie doświadczenia z facetami, których dzieciństwo
to widok piajnego awantunika-ojca, który znęca sie nad matką itp...
Czy taki facet wie, jak stworzyć udana rodzinę? I czy można go
usprawidliwić (właśnie dlatego, że miał trudne dziecińswto i
młodość), gdy zachowuję sie beznadziejnie - nie mówie tu o piciu i
bicu, ale np brak emaptii, zainteresowania domem, krycie emocji -
zwłaszcza tych pozytywnych, brak pomysłow na rozrywkę rodzinna - np
wypady do lasu, ZOO, do cyrku itd, nieumiejetnośc łagodzenia sporów,
bezwzgędność. Jak trefic do takiego "skrzywdzonego - skrzywionego"
umysłu????
    • dziewice mysle ze wizywa w zoo albo w cyrku :) 11.10.08, 20:00
      jak nie pomoze to x 2 cyrk 3 x zoo :)
    • nawrocona5 Re: faceci z rodzin "patologicznych" 11.10.08, 20:10
      Zona/dziewczyna nie musi pełnic roli psychoterapeuty, ani tym bardziej niczego
      usprawiedliwiac. Jesli ktos zachowuje się beznadziejnie - jak piszesz - to
      znaczy ze nie nadaje się do związku.
      A tacy ludzie moga pochodzic zarówno z normalnych jak i patologicznych rodzin.
      Jak masz ciągoty do pocieszania "skrzywdzonych" to lepiej popracuj gdzies jako
      wolontariuszka a nie pakuj sie w związek z niewłaściwym facetem.
      • monikatra Re: faceci z rodzin "patologicznych" 11.10.08, 20:21
        już się wpakowałam. gdy na świat przyszło dziecko, wszystko się
        pogorszyło. Teraz się zastanawiam, czy lepiej będzie mi samej. Ja
        miałam cudowne dzieciństwo, jest mi go straszne szkoda, bo to nie
        jego wina, że miał ojca alkoholika, damskiego boksera. Strasznie się
        nacierpiał w zyciu, a ja Matka Teresa z Kalkuty nie mam sumienia
        zniszczyć mu teraz żcyia, jak kiedyś jego ojciec. Ale dlaczego to ja
        mam być poszkodowana? Chcialabym, żeby moje życie z tym facetem było
        równie cudowne, jak niegdyś z moimi rodzicami, chciałabym umiec go
        zmienić. W imię miłości, warto próbować? a kiedy powiedziec sobie
        DOŚĆ, gdy nie będzie wychodzić? Własnie rodzice nauczyli mnie
        pomagania innym, dzielenia sie tym co mam, dlatego mam te dylematy.
        Egozim podpowiada mi - uciekaj.
        • marzeka1 Re: faceci z rodzin "patologicznych" 11.10.08, 21:11
          " Egozim podpowiada mi - uciekaj."- i tym się kieruj. Jesli jednak zależy ci na mężu bardziej, to może po prostu powiedz mu to wszystko, co tu napisałaś.Jesli jemu z kolei zależy, to może podjąć jakąś terapię jako DDA. Nie widziałaś tego wszystkiego PRZED ślubem, dzieckiem itp.?
          A wyjścia masz 2: albo pozwolisz sobie zniszczyć życie, tkwiąc z związku, któy ci się nie podoba, albo mąż znajdzie POWÓD, by się zmienić.
          • nawrocona5 Re: faceci z rodzin "patologicznych" 11.10.08, 22:16
            .> Ja
            miałam cudowne dzieciństwo, jest mi go straszne szkoda, bo to nie
            jego wina, że miał ojca alkoholika, damskiego boksera.<

            Nie , to nie jego wina.
            Ale to co robi teraz to wyłącznie jego wina a nie jego ojca.

            >Strasznie się
            nacierpiał w zyciu, a ja Matka Teresa z Kalkuty nie mam sumienia
            zniszczyć mu teraz żcyia, jak kiedyś jego ojciec.

            A dlaczego on ma moralne prawo (twoim zdaniem) niszczyc zycie tobie i dziecku?
            Bo jak ktos kiedys był skrzywdzony to znaczy że może krzywdzić innych?
            A twoje dziecko będzie ciągnęło ten "łancuszek " dalej? Bo miało tatusia który
            daje zły przykład zycia rodzinnego?

            <Egozim podpowiada mi - uciekaj.

            To nie egoizm ci podpowiada ale instynkt samozachowawczy - czasem warto go słuchać
            • baba67 Re: faceci z rodzin "patologicznych" 12.10.08, 08:10
              On bez terapii sie nie zmieni a ta bywa bardzo bolesna-ty mu nie pomozesz-tu
              trzeba specjalisty.Ten pomysl z DDa jest dobry.
              Jesli nie bedzie chcial isc na terapie-uciekaj-bedzie coraz gorzej.To ze Ty
              chcesz sie bawic w Matke Terese, to jest Twoja sprawa a nam nic do tego, ale
              krzywdzisz swoje dziecko.
Pełna wersja