To tylko romans...

14.10.08, 16:49
Jak mam sobie z tym poradzić, jak nie dzwoni i nie pisze, dostaję
świra!!!
Histeryzuję że, mnie już nie kocha itd, mam świadomość że to głupie,
tylko jak sobie takie zachowanie wytłuc z głowy??? Nie da sie tak
żyć, to rzeczywiście zakrawa na obsesję,staram się nie być dla niego
uciążliwa, ale żre mnie to w środku bardzo...jak sobie z tym
poradzić??? Nie chcę go stracić , nie chcę mu pokazać że świruję bez
niego, ale życie w ten sposób mnie wypala... Oczywiście przy nim tak
nie świruję, staram się zachować klasę, wiem że takim zachowaniem
wystraszyłabym go, ale inna sprawa to fakt że to romans, tylko i
aż!!! Nigdy nie będziemy razem, mamy rodziny i dość małe
dzieci,chcemy przeżyć cos fajnego, nie brałam jednak pod uwagę że
się zakocham!!!
    • tygrysio_misio Re: To tylko romans... 14.10.08, 16:52
      chce koniecznie przeczytac Twoj watek jak maz sie dowie...

      kobiety sa zalosne...
      • iwona334 Re: To tylko romans... 14.10.08, 16:58
        tygrysio_misio napisała:

        > chce koniecznie przeczytac Twoj watek jak maz sie dowie...
        >
        > kobiety sa zalosne...
        >

        Czy ja wiem? To juz wolalabym przezyc prawdziwy romans, niz
        zastanawiac sie nad jakims ogladanym wlasnie w telewizji :)))
        • tygrysio_misio Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:00
          a ja lubie takie sodomy i gomory....seks, milosc i pozadanie...placz kobiet
          nieszczesliwie zakochanych...placz kobiet blagajacych meza o litosc...placz
          kobiet zrzucajacych wine za zdrade calkowicie na meza...i zastanawianie sie kto
          jest ojciem dziecka..;]

          bez wzgledu czy w TV czy na forum;] jedno i to samo...niezla komedia;]
          • iwona334 Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:02
            No dobrze, ale najciekawiej to przeciez przezyc na wlasnej skorze :)
            • tygrysio_misio Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:09
              mi kiedys ktos powiedzial,ze jestem jak Ridż i Brook ;] wiec wiem cos o
              melodramatach na zywo;]
          • nangaparbat3 Tygrysiu misiu 15.10.08, 16:37
            a dlaczego wypowiadasz sie o zdradzajacych kobietach, a nie o zdradzajacych
            ludziach?
            • tygrysio_misio Re: Tygrysiu misiu 16.10.08, 15:13
              bo zdradzani faceci nie zachowuja sie az tak zalosnie??
              przynajmniej nie zdecydowana wiekszosc
    • iwona334 Re: To tylko romans... 14.10.08, 16:56
      madox38 napisała:

      > Nigdy nie będziemy razem, mamy rodziny i dość małe
      > dzieci,chcemy przeżyć cos fajnego, nie brałam jednak pod uwagę że
      > się zakocham!!!

      Sama nie wiem... no albo sie bedziesz z nim potajemnie kochac,
      albo nie...
      Innych wyjsc nie widze.
      Najlepiej wpadnij do znajomego ksiedza, a on pomoze Ci wybrac
      wlasciwe rozwiazanie :)
      • stedo Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:09
        iwona334 napisała:
        > Najlepiej wpadnij do znajomego ksiedza, a on pomoze Ci wybrac
        > wlasciwe rozwiazanie :)
        Zapewne;)Kiedyś w takich sytuacjach szło się do klasztoru;).A teraz może
        psychiatra?;)
      • madox38 Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:20
        Własciwie zdaję sobie sprawę ,że to może wyglądać żałośnie...
        Podwójna moralność-być może, 20 lat wydawało mi się że, zdrada nigdy
        nie odbędzie z moim udziałem, ale nigdy nie mów nigdy!!!
        Cholera, nie mamy niestety wpływu na swoje uczucia, można wprawdzie
        wyjść z alkoholizmu i innych uzależnień, ale ktoś tu ładnie
        napisał , że lepiej może samemu coś przeżyć niż oglądać to w filmie!
        Kwestie moralne odstawiam na bok, mam świadomość swoich czynów, nie
        zamierzam o tym mówić mężowi ani on swojej żonie, kochamy się i jest
        pięknie, ale ja nie potrafię wystopować i myśl że nie będziemy
        razem, jest dla mnie trudna do zniesienia!!!wiem że powinnam się do
        tego zdystansować, ale jak ???
        • nangaparbat3 Re: To tylko romans... 15.10.08, 16:39
          wiem że powinnam się do
          > tego zdystansować, ale jak ???


          Moze sprobuj sobie wyobrazic, co czeka Twoje dziecko/dzieci, jak maż się dowie?
    • iberia.pl To tylko kara za zdradę męża 14.10.08, 17:09
      moze zrozumiesz co zrobilas...bo chyba komus cos przysiegalas.
      • hanulllka Re: To tylko kara za zdradę męża 14.10.08, 17:19
        Za każdym razem kiedy czytam te wszystkie posty na temat romansu, zdrady,
        spotykania się z żonatym itp. to chce mi się rzygać!!! Po prostu robi mi się nie
        dobrze... jak można być takim obłudnikiem, tak ranić druga osobę... jak można
        pieprzyć się z jednym (jedną) a zaraz potem przytulać się do męża(żony), a po
        seksie uśmiechać się do niego i mówić: "Kocham Cię misiu"?

        Dla mnie to nie do pojęcia!
        • nawrocona5 Re: To tylko kara za zdradę męża 14.10.08, 17:21
          Weź aviomarin zanim otworzysz komputer następnym razem...
          • sadosia75 Re: To tylko kara za zdradę męża 14.10.08, 17:22
            nervosolek bedzie lepszy
        • iberia.pl tu jest lepsza "żoneczka" 14.10.08, 20:16
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46529&w=82855460
    • nawrocona5 Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:14
      Takie emocje to przeciez nieodzowny element romansu. W romansach ma byc
      burzliwie....
      Nie martw się, zadzwoni albo napisze na pewno,po prostu dla mężczyzn czas
      płynie inaczej.

      Ale żes się ośmieliła przyznac do romansu na tym forum? :))
      Zaraz zlecą się wszystkie ciotki przyzwoitki i będą cie obsobaczać przez cały
      wieczór. Naczytasz się kochana o sobie takich rzeczy, że odechce ci na
      przyszłośc użalać w internecie...
      • kacper777777 Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:19
        ,, Madra Polka po szkodzie".
        • madox38 Re: To tylko romans... 14.10.08, 17:21
          Własciwie zdaję sobie sprawę ,że to może wyglądać żałośnie...
          Podwójna moralność-być może, 20 lat wydawało mi się że, zdrada nigdy
          nie odbędzie z moim udziałem, ale nigdy nie mów nigdy!!!
          Cholera, nie mamy niestety wpływu na swoje uczucia, można wprawdzie
          wyjść z alkoholizmu i innych uzależnień, ale ktoś tu ładnie
          napisał , że lepiej może samemu coś przeżyć niż oglądać to w filmie!
          Kwestie moralne odstawiam na bok, mam świadomość swoich czynów, nie
          zamierzam o tym mówić mężowi ani on swojej żonie, kochamy się i jest
          pięknie, ale ja nie potrafię wystopować i myśl że nie będziemy
          razem, jest dla mnie trudna do zniesienia!!!wiem że powinnam się do
          tego zdystansować, ale jak ???
          • stedo Re: To tylko romans... 14.10.08, 18:01
            Bo to miało być zapewne tak:
            adrem.wrzuta.pl/audio/f7wtpcgIyx/hanna_banaszak_-_mam_ochote_na_chwileczke_zapomnienia
            A potem tak:
            pl.youtube.com/watch?v=6zQcJUIVA6Q
            A zrobiło się tak:
            pl.youtube.com/watch?v=6RdzJxhfyxQ&feature=related
            Bo "panienki z temperamentem" tak mają. Życie to nie jebajka:
            pl.youtube.com/watch?v=RpYtBsvS5VI&feature=related
            I zamiast:
            pl.youtube.com/watch?v=bms0N7YoNn4&feature=related
            Wyszło tak:
            pl.youtube.com/watch?v=P2rgRgR4LCg&feature=related
            pl.youtube.com/watch?v=l_Y4RYmPWyM&feature=related
            Spotykane często.Trywialne;((
            • asiara74 Re: To tylko romans... 14.10.08, 19:55
              Fajne :) I bardzo trafne. Jeśli decydujesz się na podwójne życie to również na
              podwójne cierpienie, tzn. twoje własne cierpienie i cierpienie twoich bliskich.
              Baw się dobrze, mam nadzieję że twój mąż też robi ci boki.
              • malwan Re: To tylko romans... 14.10.08, 20:02
                Typowe Polactwo...Nie ma to jak kopać leżącego co? I to bez znaczenia z jakiego
                powodu leży i z czyjej winy.
                • iberia.pl Re: To tylko romans... 16.10.08, 18:30
                  malwan napisała:

                  > Typowe Polactwo...Nie ma to jak kopać leżącego co? I to bez
                  znaczenia z jakiego
                  > powodu leży i z czyjej winy.


                  a co mamy ja po glowie poglaskac i wspolczuc sytuacji?Ma ja na
                  WLASNE zyczenie.
              • nawrocona5 Re: To tylko romans... 14.10.08, 20:14
                asiara74 napisała:

                > Fajne :) I bardzo trafne. Jeśli decydujesz się na podwójne życie to również na
                > podwójne cierpienie, tzn. twoje własne cierpienie i cierpienie twoich bliskich.
                > Baw się dobrze, mam nadzieję że twój mąż też robi ci boki.

                Bardzo mało logiczne to co napisałas..Ale za to bardzo melodramatyczne.

                Nikt kto prowadzi podwójne zycie albo w ogóle robi cokolwiek głupiego nie
                decyduje się na cierpienie. Kazdy mysli, że mu się uda - i często ma racje.
                Tylko w niektórych przypadkach konczy się to tragicznie.
                Na ogól zycie po prostu toczy sie dalej, bo w życiu realnym takie rzeczy po
                prostu sie zdarzają.
                Ale w telenowelach, których sie najwyraźniej naoglądałaś obowiązkowo musi być w
                scenariuszu kara za złe uczynki - jesli nie rychła to za jakies 100 odcinków:)
                Wyobraź sobie, że rzeczywistości grzesznicy nie zawsze ponoszą karę a
                najczęściej mają się dobrze- mimo życzeń wszystkiego najgorszego od takich
                gorliwych bliźnich jak ty
                • asiara74 Re: To tylko romans... 14.10.08, 20:53
                  Cóz ci mogę powiedzieć, może tylko tyle, że skoro kobitka lubi ten sport to
                  pewnie dalej go bedzie uprawiać. Skoro się zakochała. Niech ma dalej fun,
                  frycowe za to i tak zapłaci.
                  • malwan Re: To tylko romans... 14.10.08, 20:56
                    Chyba już płaci, że tak nieśmiało wtrące...
                    Romans to raczej czysta radość być powinna. A tu jakaś męczarnia i tragedia...Ja
                    bynajmniej nie rozumiem.
                • szrama_z_szarm Re: To tylko romans... 14.10.08, 20:55
                  Jasne, nie ma to jak zdrowy relatywizm. Uderza mnie w takich historiach
                  wyłącznie jedna rzecz- zdradzający/ zdradzająca wchodzą w grę świadomie- choć
                  zapewne założenie jest takie, żeby się nie angażować. I pół biedy, gdy grzałkę w
                  tyłku ma singiel/ singielka. Gorzej, gdy rzecz dotyczy tych związanych. I
                  dzieciatych. Jak reagują na cyrk na kółkach pt. żona/ mąż mnie zdradza-pojęcia
                  nie mam, wiem jak reagował mój pies-ataki padaczkowe jeden za drugim; skończyły
                  się po wyprowadzce.A przecież to tylko pies i nie od dziś wiadomo, że człowiek
                  to gruboskórna świnia i co go nie zabije-to go wzmocni. Mnie nie wzmocniło,
                  miałam zawał na dłuugo przed 40.
                  I proszę uprzejmie-mogę awansować na "gorliwą bliźnią"- są jednak skur...stwa
                  których zwyczajnie nie robię. Kwestia światopoglądu.
                  • nawrocona5 Re: To tylko romans... 14.10.08, 21:13
                    Pies dostał padaczki bo ciebie zdradzał mąż????
                    Cuda, cuda nad cudami...


                    > I proszę uprzejmie-mogę awansować na "gorliwą bliźnią"- są jednak skur...stwa
                    > których zwyczajnie nie robię. Kwestia światopoglądu.


                    I o to chodzi. Napisałas, że ty nie robisz. Twój światopogląd zasługuje na
                    szacunek, na pewno bardziej niż mój relatywizm.
                    Ale nie napisałas -jak niektóre sępy na tym forum - "czekam tylko az mąż się
                    dowie i będziesz miała za swoje" - a to różnica.
                    Bo przedstawienie swoich poglądów, choćby druzgocącej krytyki to normalne
                    zachowanie na forum
                    ale zyczenie komuś wszystkiego najgorszego - juz nie
                    Więc niestety nie awansujesz na "gorliwą bliźnią"
                    Pozdrawiam:)
                    • madox38 Re: To tylko romans... 14.10.08, 21:25
                      Pewno zasługuję na to wszystko, o czym piszecie, zdradziłam mego
                      męża narazie w myślach, ale rzeczywiście realny seks jest w planach,
                      wiem, wiem, przysięga małżeńska, lojalność itd Bardzo to wszystko
                      wzniosłe, ale jak spotykacie na swojej drodze osobę, która pasuje do
                      Was jak druga połówka jabłka,jesli myśli i mówi wszystko tak jak
                      Ty, wypełnia jakąś pustkę , której mąż nigdy nie był w stanie
                      wypełnić, nigdy się nawet nie starał, jesli to uczucie
                      odwzajemnione...Świruję dlatego, bo spadło to na mnie dość
                      nieoczekiwanie i nie radzę sobie z moim uczuciem, nie umiem go
                      pohamować, zrobiłam się chyba nawet zaborcza czy coś...
                      To mnie martwi, bo zamiast czerpać z tej sytuacji garściami muszę
                      walczyć z nadmiarem uczuć!!!
                      • szrama_z_szarm Proste rozwiązanie. 14.10.08, 21:45
                        Skoro wspomniałaś o lojalności-małżeństwo to umowa- możesz ją rozwiązać. Chyba
                        nie uważasz, że to zbyt kłopotliwe?
                        • nawrocona5 Re: Proste rozwiązanie. 14.10.08, 22:15
                          Akt małżeński to umowa.
                          Jest zawierana między dwojgiem ludzi.
                          Z chwila pojawienia się dzieci małżeństwo przestaje byc związkiem dwojga ludzi,
                          i wszelkie decyzje musza ten fakt uwzględniać. Szokuje mnie, jak łatwo na
                          wszelkich forach padaja słowa "rozwiedź się"
                          Gdyby postępowac zgodnie z radami na forum to żadne dziecko nie miałoby szans
                          dożyc pełnoletności ze swoimi biologicznymi rodzicami.

                          Zakochałe/aś się w kimś innym? Rozwód!
                          Nie kochasz już zony, męża? Rozwód!
                          Nie układa się w łóżku? Rozwód!
                          Bo tak niby jest uczciwie. Czyli można według forumowiczów iść za głosem
                          serca(albo innej części ciała)i rozwalić rodzinę , pod warunkiem że papierach
                          się zgadza.

                          Do szrama_z_szram
                          Tak, rozwiązanie mażeństwa jest na szczęście zbyt kłopotliwe , aby robic to za
                          każdym razem kiedy się o tym pomysli.
                          • madox38 Re: Proste rozwiązanie. 15.10.08, 08:34
                            Właśnie , odpowiedzialność za dzieci!
                            Wprawdzie , będąc w chorym związku można dzieciom bardziej skopać życie niż po
                            rozwodzie...ale nie występuje u mnie taka sytuacja , ani u niego!
                            Chociaż marzę o tym żeby być z nim, ale co zrobić gdy wkracza rozsądek???
                            • nangaparbat3 Re: Proste rozwiązanie. 15.10.08, 16:47
                              madox38 napisała:

                              > Właśnie , odpowiedzialność za dzieci!
                              > Wprawdzie , będąc w chorym związku można dzieciom bardziej skopać życie niż po
                              > rozwodzie...ale nie występuje u mnie taka sytuacja , ani u niego!
                              > Chociaż marzę o tym żeby być z nim, ale co zrobić gdy wkracza rozsądek???
                              To juz akurat bardzo proste - posłuchac rozsądku.
                          • szrama_z_szarm Re: Proste rozwiązanie. 15.10.08, 16:21
                            A, no faktycznie, przesadziłam. Nie należy się rozwodzić.Należy iść za głosem
                            wszystkich części ciała- i mniejsza z tym, czy to będzie równie fajne dla
                            pozostałych zainteresowanych.
                            Rozwód to ostateczność-gdy zawiodą wszystkie próby naprawy.Albo gdy dzieją się
                            rzeczy, na które wpływu nie mamy a druga strona ma nas w 4 literach. Jeśli
                            jednak się zakochasz- zrób rachunek zysków i strat-bo od Ciebie zależy decyzja,
                            jak sprawy potoczą się dalej.I nadal masz przewagę- ty wiesz, co chcesz/możesz
                            zrobić. Mąż i dzieci zwykle nie mają nic do gadania.
                    • szrama_z_szarm Re: To tylko romans... 14.10.08, 21:40
                      Owszem, pies zaczął reagować padaczką na potworne napięcie panujące między mną a
                      mężem.

      • kochamkobiety Re: To tylko romans... 14.10.08, 21:24
        nawrocona5 napisała:

        > Takie emocje to przeciez nieodzowny element romansu. W romansach
        ma byc
        > burzliwie....


        To Twoje założenie. Ja tam wypoczywam psychicznie w romansie:)
        • nawrocona5 Re: To tylko romans... 14.10.08, 21:33


          kochamkobiety napisał:
          To Twoje założenie. Ja tam wypoczywam psychicznie w romansie:)


          To może ty masz burzliwie w domu:)))

          • madox38 Re: To tylko romans... 14.10.08, 22:09
            Rozwiązanie małżeństwa...nie wchodzi w grę!
            Mamy dość małe dzieci,z resztą takie mamy założenie narazie, nigdy
            nie mów nigdy!
            Uczciwość...jasne że tak byłoby uczciwiej, ale trudniej dla
            wszystkich, mam przeżyć w dość nudnym związku resztę życia mając
            świadomość że, zrezygnowałam z czegoś wspaniałego...może lepiej
            grzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło?
            • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 09:00
              JAKIE JEST WASZE ZDANIE?
              • staryigruby Re: To tylko romans... 15.10.08, 09:25
                Cokolwiek zrobisz, o ile zrobisz to z przekonaniem będzie słuszne.
                Takie jest moje zdanie....
              • malwan Re: To tylko romans... 15.10.08, 09:26
                Jeśli chodzi o moje zdanie to jeżeli się zakochałaś to nic Ci nie
                pomoże. Trzeba było się zdystansować i traktować romans lekko i na
                luzie od samego poczatku. I nie pozwolić sobie na miłość. Bo przez
                nią jak wiadomo ludzie głupieja i postępują irracjonalnie.

                Choć może można popracować nad sobą i teraz? Spróbuj !
              • iberia.pl Re: To tylko romans...taaa 16.10.08, 18:33
                madox38 napisała:

                > JAKIE JEST WASZE ZDANIE?


                zaskakujace, ze liczy sie dla ciebie zdanie OBCYCH osob, a w nosie
                masz zdanie twojego meza.....
                • nawrocona5 Re: To tylko romans...taaa 16.10.08, 19:52
                  iberia.pl napisała:
                  zaskakujace, ze liczy sie dla ciebie zdanie OBCYCH osob, a w nosie
                  > masz zdanie twojego meza.....


                  Zaskakujące, że dla kogos może być to zaskakujące:))
                  Czy wszystkim forumowiczom zwykle radzisz, aby pytali o zdanie własna rodzinę
                  zamiast zakładać wątki? :)

                  • iberia.pl Re: To tylko romans...taaa 16.10.08, 21:29
                    nawrocona5 napisała:

                    > iberia.pl napisała:
                    > zaskakujace, ze liczy sie dla ciebie zdanie OBCYCH osob, a w nosie
                    > > masz zdanie twojego meza.....
                    >
                    >
                    > Zaskakujące, że dla kogos może być to zaskakujące:))
                    > Czy wszystkim forumowiczom zwykle radzisz, aby pytali o zdanie
                    własna rodzinę zamiast zakładać wątki? :)


                    widzisz, ja swoich osobistych problemow nie roztrzasam
                    publicznie.Pomijam fakt, ze wbrew pozorom nie mozna tu byc w 100%
                    anonimowym.
                    Tak, jest dla mnie dziwne, ze w tym konkretnym przypadku dla autorki
                    liczy sie to co powie masa obcych jej ludzi, a wlasnego meza nie
                    zapyta.Klamstwo ma krotkie nozki....a swiat jest mniejszy niz jej
                    sie wydaje...
            • hanulllka Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:41
              madox38 napisała:

              > Rozwiązanie małżeństwa...nie wchodzi w grę!
              > Mamy dość małe dzieci,z resztą takie mamy założenie narazie, nigdy
              > nie mów nigdy!
              > Uczciwość...jasne że tak byłoby uczciwiej, ale trudniej dla
              > wszystkich, mam przeżyć w dość nudnym związku resztę życia mając
              > świadomość że, zrezygnowałam z czegoś wspaniałego...może lepiej
              > grzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło?

              Trzeba było pomyśleć o tym zanim przyrzekałaś. Widziały gały co brały! A o
              związek trzeba dbać. I nie żal ci Twoich dzieci?

              A tak na marginesie to zapewne suma summarum i tak będziesz wszystkiego żałować,
              bo za jakiś czas może się okazać, że to wcale nie jest takie fascynujące, on
              wcale nie jest taki interesujący, albo po prostu traktuje cię jak lalę do
              posuwania. Okażę się, że nie było warto, ale wtedy będzie już za późno, bo
              zapewne mąż się do tego czasu dowie i wasze małżeństwo się rozpadnie. Na tym
              wszystkim ucierpią dzieci, które będą obwiniać się za rozstanie rodziców, będą
              dorastały z niskim poczuciem własnej wartości i samooceną kwalifikującą się na
              głęboką psychoterapię.

              I jeszcze jedno... współczuję twojemu mężowi - sama byłam zdradzona i nikomu nie
              życzę.
              • nawrocona5 Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:58
                Hanullka
                powinnaś udzielac sie na forum WRÓŻKI
                Tak doskonale i ze wszystkimi szczegółami potrafisz przewidziec wszystko na 20
                lat naprzód....
                Pewnie znasz juz nazwisko psychoterapeuty do którego dzieci pójdą jak dorosną?
            • nangaparbat3 wiesz co, Madox 15.10.08, 16:50
              Byłam kiedys w dosc podobnej sytuacji, chociaż wlasciwe lepszej, moje malzeństwo
              własnie się rozsypywalo, na zyczenie meża. Nie zgrzeszylam wtedy - i nie żaluję.
              Ma do dzisiaj dobrego przyjaciela, a tak mialabym bylego kocahnka, im moze
              jednak wstydzilabym się tego, co zrobiłam?
    • szczebrzeszyn123 Re: To tylko romans... 15.10.08, 09:39
      mam ten sam problem madox38........
      • nawrocona5 Re: To tylko romans... 15.10.08, 10:02
        madox38 napisała
        JAKIE JEST WASZE ZDANIE?

        Moje jest takie, że masz przes..ne, kobieto. Cokolwiek sie zdarzy lub nie
        zdarzy - będziesz cierpieć.
        Przecież nikt ci z głowy nie wybije tego co robisz, bo jestes zakochana.

        Najbardziej optymistyczna wersja wydarzeń - nikt się niczego nie domysli ani u
        ciebie ani u kochanka, romans się wypali a wy ochłoniecie za jakis czas i
        rozstanie "z rozsądku" odbędzie się w miarę bezboleśnie.
        I tego właśnie ci życzę.
        A na razie po prostu uważaj i nie rób głupstw (jakkolwiek by to śmiesznie nie
        brzmiało) czyli zminimalizuj ryzyko rozwalenia rodziny, bo twoja ocena lubego
        jako słynnej "drugiej połowki jabłka" jest chyba przedwczesna.
        • miedzy_niebem_a_ziemia_trwam Re: To tylko romans... 15.10.08, 10:10
          Ja na Twoim miejscu zakończyłabym tę burzliwą (sądzę, że chwilową)
          znajomość. Nawet jeśli związałabyś się z tym drugim mężczyną,
          opisywana wcześniej rutyna i tak prędzej czy później wkradłaby się w
          Wasze życie. Dlatego warto usiąść i mądrze rozwiązać ten problem.
          Pamiętaj, że to Ty decydujesz a nie forumowicze, którzy się tu
          wypowiadają.
          Życzę powodzenia i trafnych decyzji.
      • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 10:07
        Cholera, nie zakładałam , że się zakocham...tak jakby to można było zaplanować
        czy sterować uczuciami, od dwóch dni bardzo się staram zachowywać bez histerii,
        ale czy to nie jest element wyrachowania w całej tej sytuacji że, założyliśmy że
        nie będziemy razem w przyszłości?
        • malwan Re: To tylko romans... 15.10.08, 10:14
          Nie nazwałabym tego wyrachowaniem.
          Nie rozumiem tylko jakichkolwiek założeń. Ani w jedną ani w drugą
          stronę. Chociaż może w romansie to akurat jest wskazane.
          Ale jak widać wszelkie założenia biorą w łeb jeśli się miłość
          pojawia. I wierzę, że nie zakładałaś uczucia, choć mądrze byłoby
          wziąć go z góry pod uwagę.
          Qrcze, a co On czuje? Bo jakoś o tym nie piszesz.
          • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 11:32
            Nie pisałam, bo to zawsze trochę groteskowo brzmi jak będę zapewniała forum o
            jego miłości do mnie!
            Znam go bardzo długo, jest poważnym , konkretnym , przyzwoitym facetem, (wiem,
            wiem, ta przyzwoitość jest wątpliwa w owej sytuacji, ale nie spalismy ze sobą i
            on nawet niespecjalnie nalega, chociaż tego pragniemy oboje!),
            ze swoimi uczuciami trafiliśmy w tzw. niszę, która się wytworzyła w naszych
            obecnych związkach.Bycie z kimś z poczucia odpowiedzialności i obowiązku, to dla
            mnie jasna sprawa, nie tłumaczę go bo sama też tak uważam, jesteśmy
            odpowiedzialni za nasze dzieci , ze współmałżonkami bywa różnie, ale nie
            mogłabym się rozwieść , nie teraz...
            • malwan Re: To tylko romans... 15.10.08, 11:50
              Wiesz dobrze, że nie prostych recept.
              Wiem tylko, że utrzymywanie małzeństwa z poczucia obowiązku, bez
              miłości i lojalności to okropność i męczarnia straszna.

              Ale pytałaś jak pozbyć się tych histerycznych zachowań?
              Tego nie wiem. Musisz-jak to mawia mój kolega-ogarnąć się i nie
              robić scen. Jeśli to poważny mężczyzna i nie jest to z jego strony
              urozmaicenie nudnego małżeństwa jedynie to ja bym nie szalała. Nie
              ma ku temu żadnych podstaw.
              Ale głupie myśli wyłażą w najmniej odpowiednim momencie. Nie ma rady
              na to. Myślę też, że te wszystkie emocje, które Toba targają same
              przejda, ot tak.
            • kochamkobiety Re: To tylko romans... 15.10.08, 11:52
              madox38 napisała:

              > Nie pisałam, bo to zawsze trochę groteskowo brzmi jak będę
              zapewniała forum o
              > jego miłości do mnie!
              > Znam go bardzo długo, jest poważnym , konkretnym , przyzwoitym
              facetem, (wiem,
              > wiem, ta przyzwoitość jest wątpliwa w owej sytuacji, ale nie
              spalismy ze sobą i
              > on nawet niespecjalnie nalega, chociaż tego pragniemy oboje!),


              Jak się prześpicie, to się rozładujesz i spojrzysz na to
              trzeźwiejszym okiem.
        • iberia.pl Re: To tylko romans... 16.10.08, 18:35
          madox38 napisała:

          > Cholera, nie zakładałam , że się zakocham...tak jakby to można
          było zaplanować czy sterować uczuciami,

          ale jestes duza dziewczynka i powinnas to przewidziec albo
          przynajmniej miec swiadomosc, ze tak wlasnie sie zdarzy...
    • diablo.1 Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:04
      TAK CZYTAM TWOJE POSTY I MAM BARDZO PODOBNĄ SYTUACJE. TYLKO JESZCE
      DO NICZEGO NIE DOSZŁO ,NAWET POCAŁUNKU. POZNAŁAM GO W SWOJEJ PRACY 3
      LATA TEMU. ZAWSZE PODOBAŁ MI SIE JAKO FACET. ALE OD NIEDAWNA PO
      PROSTU WARIUJE JAK GO WIDZĘ LUB SŁYSZE. JA I ON TEZ MAMY POZAKŁADANE
      RODZINY I MAŁE DZIECI. ODWAZYŁAM SIĘ I MU TO POWIEDZIAŁAM , CO
      CZUJE.W DUCHU MARZYŁAM BY MNIE PRZYTULIŁ, A Z DRUGIEJ STRONY
      WIEDZIAŁAM ,ZE NIC NIE POWINNO SIE WYDAŻYĆ.MYSLAŁAM, ŻE POWIE
      SORKI ,BARDZO CIĘ LUBIĘ ALE KOCHAM ŻONĘ I NIC Z TEGO. LECZ ON
      POWIEDZIAŁ ,ZE TA INFORMACJA GO BARDZO ZASKOCZYŁA, ALE NIE MÓWI NIE
      TYLKO POWOLI. A MNIE POPROSTU ROZWALA OD ŚRODKA, BARDZO
      TĘSKNIĘ ,POCHODZIMY Z RÓŻNYCH MIAST . ON TRASA, JA BIURO.WYMYSLAM I
      KABINUJE CUDA ŻEBY GO ZOBACZYC LUB USŁYSZEC CHOC PRZEZ CHWILKĘ.TO
      JEST BARDZO CIĘZKIE. WIEM CO CZUJESZ. JA NIE MOGĘ NORMALNIE SPAC,
      PRACOWAĆ, MYŚLEĆ.A NA DODATEK Z NIKIM NIE POGADAM , BO NIBY JAK,
      PRZECIEŻ MAM MĘŻA I DZIECKO.CZEKAM I CZEKAM NA JAKIŚ ZNAK , TELEFON.
      OK ZDARZAJĄ SIĘ CZASEM, ALE JAK TYLKO COŚ MÓWIĘ O NAS ,TO ZARAZ :TO
      NIE JEST ROZMOWA NA TELEFON. NIE WIEM CZY COŚ SIĘ WYDARZY, CHOC
      PRAGNĘ TEGO Z CAŁYCH SIŁ.NA POCZĄTKU MIAŁAM JESZCE OPORY I
      WĄTPLIWOŚCI, ALE TERAZ JUŻ WIEM CZEGO CHCĘ, CHCĘ BYĆ Z NIM CHOĆ
      PRZEZ CHWILKĘ, MÓC SIĘ DO NIEGO PRZYTULIC, KOCHAĆ. I NA PEWNO NIE
      TRAKTUJE TEGO JAK JAKĄŚ ODSKOCZNIE OD RZECZYWISTOŚCI ,KTÓRA MNIE
      OTACZA. MYŚLĘ ,ŻE TO COŚ WIĘCEJ NIŻ TYLKO POPĘD SEKSUALNY, BO JA
      PRAGNĘ TYLKO GO ZOBACZYĆ, A CO BĘDZIE SIĘ DZIAŁO JAK JUZ TO
      NASTĄPI ,NIE WIEM ,BYLE Z NIM.....................................
      • nawrocona5 Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:18
        Do diablo1
        Ale caps locka mogłas sobie darować...
        Tego sie nie da czytac
        • diablo.1 Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:22
          sorki juz wyłączyłam ;))))
          • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 13:18
            Wbijam sobie do głowy żeby nie głupieć, nie histeryzować, podejść do tej sytuacji rozsądnie w miarę możliwości.
            To ciężka praca nad sobą...jestem w lepszej sytuacji od diablo.1, bo mój wybrany jasno określił swoje uczucia do mnie, mimo to zdarza mi się świrować!W mojej świadomości jest zakorzeniona taka kolejność:
            poznanie ->zakochanie->miłość-> ślub, tak było w przypadku mojego męża,a tu sobie nie radzę, bo co dalej, kocham i co dalej, muszę sobie wbić do głowy inne zakończenie, tylko jak ??? W sytuacji diablo.1 zgłupiałabym na pewno!!!
            Niepewność to coś czego bym już nie zniosła!
            Nie mogę sobie poradzić z moją tęsknotą...nawet chyba zaborczością,ale niepewność...to straszne!!!
            Diablo.1 trzymam kciuki, ale trzymaj fason przy nim, nie rozmaślaj się!!!
      • kacper777777 Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:52
        SZALONA manka.
    • oposka Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:28
      eh… kobiety to potrafią „urozmaicać „ sobie życie
      • nawrocona5 Re: To tylko romans... 15.10.08, 12:48
        Dla obu dziewczyn mam następującą radę.
        ZANIM wasza miłość zostanie "skonsumowana" zastanówcie się co potem.
        Nie będę poruszała kwestii wyrzutów sumienia.
        Chodzi mi o prosta rzecz:
        Czy jesteście w stanie sypiac z dwoma facetami równolegle?
        Pytanie bez podtekstów, potepienia itp.
        Kazdy ma inna psychikę i inaczej reaguje. Ja na przykład sobie tego nie
        wyobrażam. Postępuję niemoralnie, bo też zdradzam męża.
        Ale w moim małżeństwie seksu nie było od lat. Nigdy nie musiałam sypiać w
        poniedziałek z jednym a we wtorek z drugim.Nie potrafiłabym chyba tego zrobic.
        Rozumiem że u was mimo niedostatku uczuć lub rozczarowania mężem jest inaczej. I
        jesli romans ma pozostac waszą tajemnicą to nie odstawicie nagle małżonka od
        łoża. Więc jak macie zamiar sobie z tym poradzić?

        • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 14:09
          No widzisz i to jest dobre pytanie!
          Bo ponieważ zdradziłam mojego męża dotychczas tylko w myślach, to nie umiem
          niestety przewidzieć co będzie później...kiedy zdradzę go w realu!
          To będzie ciężki temat, ale seks w naszym małżeństwie już dawno nie jest tematem
          dominującym,nawet bym powiedziała , że zanikający...
          Nie wiem cholera , jak to będzie!


          • kochamkobiety Re: To tylko romans... 15.10.08, 14:31
            madox38 napisała:

            > No widzisz i to jest dobre pytanie!
            > Bo ponieważ zdradziłam mojego męża dotychczas tylko w myślach, to
            nie umiem
            > niestety przewidzieć co będzie później...kiedy zdradzę go w realu!
            > To będzie ciężki temat, ale seks w naszym małżeństwie już dawno
            nie jest temate
            > m
            > dominującym,nawet bym powiedziała , że zanikający...
            > Nie wiem cholera , jak to będzie!



            Może on jest kiepski w łóżku skoro się nie bierze za Ciebie.
            • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 14:43
              A może już nie może??
              • kochamkobiety Re: To tylko romans... 15.10.08, 14:49
                madox38 napisała:

                > A może już nie może??


                To jeszcze gorzej. Ale dla Twojego męża to lepiej:)
              • nangaparbat3 Re: To tylko romans... 15.10.08, 16:56
                madox38 napisała:

                > A może już nie może??

                To by było nieźle - onaczej Ty bedziesz zdradzac jego ze swoim meżem, a on
                Ciebie ze swoją żoną.
                • madox38 Re: To tylko romans... 16.10.08, 14:58
                  To jest straszne , co napisałaś!!!
                  Nie myślałam o tym w ten sposób...i nie będę myślała o tym więcej , bo to nie do
                  zniesienia!!!
                  • rdbms Re: To tylko romans... 17.10.08, 20:10
                    Jezeli nie jestes z rozdziny patologicznej.
                    Jezeli w miare regularnie spelniacie obowiazki malzenskie,to ciekawe co sobie
                    maz pomysli kiedy nagle powiesz orkiestra stop ?
                    Aby odpedzic podejrzenia, bedziesz dwa razy glosniej jeczec w trakcie i dwa razy
                    mocniej udawac zaangazowanie, coby sie nie wydalo.
                    • ekza Re: To tylko romans... 17.10.08, 20:42
                      A dlaczego ma zrobić jedno lub drugie? Będzie po prostu zachowywać się jak do
                      tej pory i wszystko będzie ok/
    • mala_mee Re: To tylko romans... 15.10.08, 13:22
      Jak chcesz romansować to trzeba byc twardym a nie miętkim.
      Jak się bedziesz rozczulać nad sobą i kochasiem to daleko nie
      ujedziesz.
      A jak wymiękasz to se odpuść.
      I nie pieprz, ze nie ma się wpływu na własne uczucia. Się chce to
      sie ma.
      • iberia.pl Re: To tylko romans... 15.10.08, 13:46
        mala_mee napisała:

        > Jak chcesz romansować to trzeba byc twardym a nie miętkim.
        > Jak się bedziesz rozczulać nad sobą i kochasiem to daleko nie
        > ujedziesz.
        > A jak wymiękasz to se odpuść.

        swiete slowa...

        > I nie pieprz, ze nie ma się wpływu na własne uczucia. Się chce to
        > sie ma.


        no moze nie do konca, ale mozna bylo przewidziec taki obrot
        sytuacji, tylko trzeba mozgu uzywac a nie innej czesci ciala.
        • mala_mee Re: To tylko romans... 15.10.08, 13:49
          Może i sa zrywy miłości og jednego mgnienia oka. Ale zwykle to sie
          jakos tam przez jakiś czas rozwija. I w tym momencie możemy coś z
          tym zrobić. Albo wygra rozsądek i zadusimy to w zarodku albo się
          damy ponieść i wtedy się tłumaczymy, że nie mamy wpływu na własne
          uczucia.
          • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 14:19
            A teoretycznie to ja też mogłam dawać takie rady , jeszcze jakiś czas temu, przez ostatnie 20 lat...
            Niestety teoria przegrywa z życiem! Łatwo grać matronę i udawać zgorszenie, rzucić coś o przysiędze małżeńskiej itp. a życie igra sobie z nami, mimo że oparłam się różnym uzależnieniom, to uzależnienie owładnęło mną zupełnie i nie mam żadnej woli aby z nim walczyć!!!Jest cudownie, mogłoby być jeszcze cudowniej gdybyśmy byli wolni, ale może trzeba się cieszyć z tego co się ma a nie szukać dziury w całym...
            • malwan Re: To tylko romans... 15.10.08, 14:45
              Amen.
          • ekza Re: To tylko romans... 16.10.08, 14:55
            Nie masz racji. Czasem uczucie przyrasta w tempie geometrycznym. Nim się
            obejrzysz już ugrzęzłaś po uszy!
            • madox38 Re: To tylko romans... 16.10.08, 15:01
              Już wpadłam jak śliwka w kompot...
              • ekza Re: To tylko romans... 16.10.08, 15:09
                Wiem. Zdarza się niestety. Boli jak diabli, ale z czasem się uspokaja. Uszy do góry!
        • tygrysio_misio Re: To tylko romans... 15.10.08, 16:28
          to ja dopowiem,ze chodzilo o cipke;]
          • madox38 Re: To tylko romans... 15.10.08, 16:33
            Nie no, spłyciłaś to do granic możliwości ...
            • tygrysio_misio Re: To tylko romans... 16.10.08, 15:15
              ja? ja tylko odwazam sie mowic to czego boja sie mowic inni;]
              • madox38 Re: To tylko romans... 16.10.08, 15:35
                Seks nie jest tu na pierwszym planie, nie ma go zresztą w ogóle...
                Będzie na pewno!!!
                Kręci mnie ten facet bardzo!!!!
                Ale to o czym pisałam wcześniej nie dotyczyło seksu, ani części ciała na którą
                zwróciłaś uwagę!
                • tygrysio_misio Re: To tylko romans... 16.10.08, 16:58
                  alez to Iberia tak napisala,ze samo rzucalo sie;]

                  "Kreci mnie" jest bardzo czesto powiazane z seksem....nawet jesli go nie ma..ale
                  pewna namietnosc jest..nawet jesli to jest namietnosc do "mozgu" fizyka
                  jadrowego...ale zazwyczaj ta namietnosc konczy sie w lozku;]

                  sama piszesz "Będzie na pewno!!!!" tak,ze juz widac co Ci w glowie siedzi;]
                  • skorpionica11 Re: To tylko romans... 16.10.08, 18:01
                    obydwoje jestescie siebie warci
    • youruichi Re: To tylko romans... 17.10.08, 01:50
      znajdź sobie zajęcie kobieto.
      • kacper777777 Re: To tylko romans... 17.10.08, 04:41
        Zajmij sie bardziej swoimi dziecmi, a mniej swoja......(do
        przemyslenia).
        • madox38 Re: To tylko romans... 17.10.08, 14:25
          Wiesz, nie zaniedbuję moich dzieci, cholera przecież przez 20 lat byłam albo
          starałam sie być wzorową matką , żoną, kochanką,córką,synową, bratową itd a
          teraz się zakochałam i co???
          To mnie przekreśla, piętnuje , jestem szczęśliwa jak już dawno nie byłam, to źle
          , powinnam być dalej sfrustrowana, zniechęcona, tak byłoby uczciwiej?
          • ekza Re: To tylko romans... 17.10.08, 19:24
            Madox, miłość cię nie przekreśla i nie piętnuje. Kochaj i bądź szczęśliwa. I nie
            przejmuj się sfrustrowanymi forumowiczami, którzy nic nie wiedzą o życiu a
            którzy chętnie oceniają innych przez pryzmat własnych wyobrażeń.
    • babsztylet Re: To tylko romans... 17.10.08, 14:54

      Może zabawiając sie swoimi paluszkami ,by potem wyssać z nich coś
      dla samotnych mam i opisać nie tragizując swoje elektryzujące
      przeczucie
      zmieszane ze wstrętną okropnością nie jest najlepszym rozwiązaniem,
      ale
      zakochanie to jeszcze nie miłość,
      przechodzi przy następnym pożądaniu.
      • tomek_el Re: To tylko romans... 17.10.08, 14:59
        oj przestań, może to brak uwarunkowań,
        może brakuje do ideau,
        ale kobieta jest naprawde spragniona należy jej sie coś
        bezdyskusujnie.
    • jowita771 Re: To tylko romans... 17.10.08, 15:13
      Opowiedz mu, jak bardzo go kochasz i że chcesz, żebyście oboje wyplątali się z
      dotychczasowych związków i byli wreszcie razem. "Miłość" mu przejdzie
      natychmiast i pośle Cię na orbitę kopniakiem tak szybkim, że dolecisz zanim
      skończysz mówić "Adieu".
      Nie po to facet bajeruje mężatkę, żeby mieć na karku kobiece uczucia. Gdyby
      chciał miłości, poszukałby wolnej. Bzykanie mężatki jest dla zajętego faceta
      obarczone mniejszym ryzykiem.
      • nawrocona5 Re: To tylko romans... 17.10.08, 15:22
        owita771 napisał:

        > Opowiedz mu, jak bardzo go kochasz i że chcesz, żebyście oboje wyplątali się z
        > dotychczasowych związków i byli wreszcie razem. "Miłość" mu przejdzie
        > natychmiast i pośle Cię na orbitę kopniakiem tak szybkim, że dolecisz zanim
        > skończysz mówić "Adieu".
        > Nie po to facet bajeruje mężatkę, żeby mieć na karku kobiece uczucia. Gdyby
        > chciał miłości, poszukałby wolnej. Bzykanie mężatki jest dla zajętego faceta
        > obarczone mniejszym ryzykiem.


        A dlaczego facet ma nie chcieć miłości?
        Na pewno chce.
        On tylko może nie chcieć zostawić swoich dzieci po to aby wychowywac cudze
        I nie ma w tym nic dziwnego.
        To nie powód aby snuć domysły na temat tego kto jest zaangażowany bardziej a kto
        mniej.

        Ale ktos wyżej napisał mądrze "zakochanie to nie miłość"

        i to powinno byc motto dla ciebie madox na najblizsze tygodnie lub miesiące
      • uv0 Re: To tylko romans... 17.10.08, 15:23
        Bzykanie zajętej to jest jak latanie bez skrzydeł nad falami,
        szaleńczo pasjonujące , prawie jak skok na bandzi do wody.
        Osobiscie jednak wole wyzwolone, bo one nie nudzą sie po paru razach.
        No, ale czasem taka koniecznosc i lepiej sie do tej konieczności
        przyzwyczaić.
        Z resztą to bardzo inteligentne.
      • iberia.pl Re: To tylko romans... 17.10.08, 16:54
        jowita771 napisał:

        > Opowiedz mu, jak bardzo go kochasz i że chcesz, żebyście oboje
        wyplątali się z dotychczasowych związków i byli wreszcie
        razem. "Miłość" mu przejdzie natychmiast i pośle Cię na orbitę
        kopniakiem tak szybkim, że dolecisz zanim
        > skończysz mówić "Adieu".


        dobre:-DDD

        > Nie po to facet bajeruje mężatkę, żeby mieć na karku kobiece
        uczucia. Gdyby chciał miłości, poszukałby wolnej. Bzykanie mężatki
        jest dla zajętego faceta obarczone mniejszym ryzykiem.

        dokladnie, a napewno jest to tansza forma niz agencja :-D
        • nawrocona5 Re: To tylko romans... 17.10.08, 17:19
          Gdyby chciał małżeństwa to poszukałby wolnej.
          Do miłości może byc zajęta:)
          No i przyjemność jest chyba obustronna więc teksty o agencji są bez sensu.
          Czyżby zazdrość?
          • iberia.pl Re: To tylko romans... 17.10.08, 21:17
            nawrocona5 napisała:

            > Gdyby chciał małżeństwa to poszukałby wolnej.

            zakazany owoc smakuje najlepiej.

            > Do miłości może byc zajęta:)

            ROTFL.

            > No i przyjemność jest chyba obustronna więc teksty o agencji są
            bez sensu.
            > Czyżby zazdrość?

            no zgadlas, kurcze rozgryzlas mnie.Tylko wiesz jest jeden maly
            problem:jak myslisz zazdroszcze jej tego, ze przyprawila mezowi rogi
            czy moze tego, ze publicznie wyplakuje swoje zale i planuje zdrade a
            tym samym komplikuje sobie zycie?
            • kacper777777 Re: To tylko romans... 18.10.08, 06:28
              Ona-kocha, on-kocha ,oni sie kochaja .Wspaniale!!!Po co Wlazisz na
              forum z taka tajemnica???
              • madox38 Re: To tylko romans... 18.10.08, 15:59
                Bo nie mogę o tym z nikim porozmawiać, nikomu z moich znajomych,
                przyjaciół nie mogę o tym powiedzieć, a tu , mimo krytyki poznałam
                wiele ciekawych opinii, spotkałam tu również obiektywnych ludzi,
                którzy się nie zacietrzewiają, nie unoszą, nie obrażają, tylko
                starają spojrzeć na temat, ludzki jakby nie było, chłodno i bez
                emocji!
                Temat u mnie oczywiście ewoluuje, nie spałam z nim jeśli o to
                chodzi,ale myślałam o tym i to już traktuję jako zdradę!
                Nie mam wyrzutów sumienia, to źle? Mój mąż nie wyrządzil mi żadnej
                krzywdy, nie poszukałam sobie kogoś z nudów, albo żeby mu dopiec czy
                odegrać, spadło to na mnie bardzo nieoczekiwanie! Próbuję sobie
                poradzić ale średnio mi wychodzi, teraz jestem na etapie godzenia
                się z myślą że czeka mnie rola tej drugiej, która czeka aż on
                przyjedzie, napisze, zadzwoni...konspiracja,qrczę to jest takie
                trudne,facet jest tego wart, ale czy stać mnie na to???
                Zawsze to ja byłam tą pierwszą i najważniejszą, nie musiałam się
                ukrywać, to takie żalosne???!!!Będzie przyjeżdżał na parę godzin,
                na chwilę rozmowy i seks...? Czy taka rola mi odpowiada?
                • ekza Re: To tylko romans... 18.10.08, 17:24
                  Możesz o tym porozmawiać z Nim. I to chyba jest najlepsze wyjście, nie sądzisz?
                  Powiedz mu to co piszesz nam na forum, rozwiążcie ten problem razem, bo oboje
                  jesteście odpowiedzialni za to, co się stało. I nie bój się, jeśli on jest taki,
                  jak uważasz, że jest to się nie odetnie, ale będzie szukał rozwiązania.
                  I nic złego w tym, że nie masz wyrzutów sumienia, jeszcze by ci tego brakowało
                  do kompletu! Nie ranisz męża na szczęście, bo nie wie o niczym i niech tak zostanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja