Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane!

18.10.08, 15:06
Ciągle słyszę, jak co rusz jakaś kobieta mówi, że została zdradzona.
Oczywiście mówi, że to wina mężczyzny bo to on nie potrafi zachować wierności,
bo babiarz itp.
Ale ja wiem jedno, jeżeli dziewczyna jest fajna to żaden mężczyzna jej nie
zdradzi. Bo kto chciałby zdradzać kogoś z kim jest mu dobrze? Tak więc, gdy
Twój mężczyzna Cię zdradzi to najpierw pomyśl, że to Twoja wina i że wcale nie
jesteś taka wyjątkowa za jaką się uważasz.
    • czarna.noemi Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:14
      Twoje wypowiedzi bawią mnie do łez.Uwielbiam Cię:)))
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:18
        Dziękuję czarna:) Doceniam to :)
    • jj1978 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:15
      bardzo madrze gadasz waldek - nie zdradza sie tez fajnych facetow,
      zwlaszcza tych co im brzuchy rosna i tak ogolnie przestaja byc
      atrakcyjni.
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:20
        No tak, to jest miecz obosieczny:) A co do brzuchów u mężczyzn, ostatnio byłem
        bardzo zaskoczony, gdy jedna z moich koleżanek powiedziała mi, że lubi mężczyzn
        z brzuchami bo to oznaka stałości i stabilności:)) Ciekawe :))
        • jj1978 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:24
          sa tez takie co lubia facetow z malymi albo lysych - nie mnie
          oceniac czyjes preferencje w doborze partnera. faceci tez maja
          nieortodoksyjny gust czasem:)
          • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:29
            A jak tak sobie myślę, że coś w tym jest. Znaczy w tych brzuchach. Nie jest
            tajemnicą teoria, że kobiety szukają mężczyzn, którzy byliby w jakiś sposób
            podobni do ich pierwszego wzorca męskości czyli ojca. Nasi ojcowie to głównie
            ludzie z brzuchami (wiadomo, kobietom idzie w biodra a mężczyznom w brzuchy).
            Więc taki brzuchaty misio kojarzy się paniom jako taki stateczny i ułożony
            facet. Może dlatego synonimem brzucha jest stabilizacja?:) A co do fiutków, to
            nie sądzę aby ojcowie chwalili się przed córkami ich długością, więc raczej nie
            upatrywałbym tu wzorca do poszukiwań:)
            • constelacja Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 17:36
              No cóż zaprzeczam tej teorii, ja np. szukałam faceta zupełnie innego od mojego
              ojca ... w kwestii brzucha również :) Zresztą brzuch u faceta nie jest oznaką
              niczego innego tylko braku ruchu i złego odżywiania!!! myślenie o brzuchatym
              facecie jako o wzorze dobrobytu i stabilizacji jest krótko mówiąc idiotyczne:) i
              trąca myszką... dawno dawno temu mówiło się , że człowiek gruby to człowiek
              zdrowy i bogaty
            • joanna182-0 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 12:50
              Nie zgodzę się z Tobą, ponieważ mój nie jest podobny do mojego ojca.
              Po pierwsze mój tata to były kulturysta więc brzucha nie ma, a poza
              tym ja jestem wyższa od mojego taty, a mój miś ode mnie. Jeśli
              chodzi o charakter i podejście do życia są przeciwieństwami.
    • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:20
      Po czesci to prawda. Wine za kazdy upadek zwiazku ponosza dwie osoby. nigdy
      jedna osoba. ale w emocjach ludzie ( kobiety i faceci tez ) nie widza swojego
      bledu, nie widza swoich wad. co mozna zrozumiec. jednak jesli to wybielanie sie
      trwa i trwa no to juz cos nie tak jest.
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:24
        Sadosiu, zawsze się zastanawiam czy faktycznie winę za rozpad ponoszą dwie
        osoby. Gdzieś czytałem, że zawsze aby była jakaś reakcja to najpierw jedna osoba
        musi tę reakcję wywołać. Potem jest naturalna kontrreakcja. Obwinia się kogoś za
        to, że dokonał kontrreakcji. Spójrz mężczyzna zdradza kobietę, bo ta z woli
        gadać ze swoją 'mamusią" niż spędzać wieczory z mężem. Czy w takim razie to też
        będzie wina męża, że zdradził? Poczuł się odrzucony i niekochany, zapragnął
        bliskości. Ja uważam, że zawsze za upadek związku winę ponosi tylko jedna strona.
        • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:31
          A dlaczego kobieta wolala gadac z mamusia a nie z facetem? moze nie prowadzil z
          nia ciekawych rozmow? moze byl nudny?
          ZAWSZE ( to jest tylko i wylacznie moje zdanie kazdy moze miec inne ) wine
          ponosza dwie osoby. Kontrreakcja mozna nazwac rozmowe z mamusia. rekacja mozna
          nazwac nudne rozmowy z facetem.
          nic nie bierze sie z niczego. musi COS byc aby dzialo sie drugie COS.
          • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:36
            Wiesz długie rozmowy z mamusią nie muszą wynikać z tego, że facet jest nudny,
            ale z tego, że nie została przecięta pępowina. Taka zaborcza miłość matki do
            córki i córki do matki. Takich przypadków jest mnóstwo. Znam osobiście
            przypadek, w którym "mamusia" prowadziła tzw. kalendarzyk córki, bo córka robiła
            doktorat i ciąża przekreśliła by jej karierę naukową. Uwikłany w taki chory
            związek facet, w końcu może zdradzić bo szuka bliskości. Owszem masz swoje
            zdanie w tej kwestii ale ja zawsze uważam, ze najpierw ktoś pierwszy musi coś
            wywołać aby zadziałała zasada sprzężenia zwrotnego.
            • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:38
              Ok wywolac masz racje zawsze ktos musi. Ale jesli dwoje ludzi nie podejmuje
              wyzwania aby wspolnie naprawic to co sie psuje, a pozniej jedno na drugiego
              psioczy zamiast ladowac pozytywna energie i starania w naprawde zwiazku to gdzie
              tu wina jednej strony?
              wychodze z zalozenia, ze wine ponosza dwie osoby. tak jak w tym przypadku, ktory
              opisales
              zona z mamusia woli spedzac czas. a co zrobil maz, zeby ten czas zona mu
              poswiecila? i co zrobila zona, zeby ten czas poswiecic mezowi?
              • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:00
                No tak, winę ponoszą oboje gdy nie decydują się na rozmowę i naprawę związku. Tu
                się zgadzamy. Ale czy jedna ze stron ma obowiązek naprawiać coś co druga
                zepsuła? Czy jeżeli kobieta mnie zaniedbuje bo woli rozmawiać ze swoją
                nadopiekuńczą matką to moja wina leży w tym, że mimo wszystko nie naprawiam
                związku? Według mnie - nie. Wina leżałaby po obu stronach, gdybyśmy jednocześnie
                rozmawiali ze swoimi matkami, zaniedbując związek.
                • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:02
                  Zwiazek tworzy dwoje ludzi. jesli jedno cos psuje a drugiemu zalezy to oboje to
                  naprawiaja eliminujac cos co jest przyczyna zepsucia.
                  tak ja to widze.
                  • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:07
                    No tak, jeżeli tak rozumieć związek to faktycznie winni są oboje zawsze. Czyli
                    nawet jak któryś z partnerów używa przemocy to i tak ta druga strona też jest
                    winna, bo powinna bardziej się przyłożyć do naprawy związku. Tak?
                    • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:10
                      Tak. Jesli maz/zona uzywa przemocy fizycznej/ psychicznej i pozwalamy na to,
                      ukrywamy ten fakt stajac sie wspoluzalezniona osoba i nie szukamy pomocy to tez
                      jestesmy winni takiemu obrotowi spraw. Jesli NIC nie robimy i pozwalamy na takie
                      zachowania to czy my tez nie jestesmy wspolwinni tego, ze pozwalamy sie upadlac?
                      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:16
                        Czyli jeżeli dajmy na to, małżonek jest agresywny i bije regularnie żonę, a ta
                        zamiast iść z nim na terapię ucieka przed nim - to i tak ponosi winę za rozpad
                        małżeństwa? Bo jej winą jest to, że się boi i wie, że zanim terapia zacznie
                        działać, to jeszcze nie raz zostanie uderzona, a może nawet uczyniona kaleką?
                        Czyli winą jej jest to, że pozwala sobie na strach?
                        • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:33
                          Popadasz w skrajnosci. jesli zona ucieka od meza to robi dobrze. ale jesli
                          zostaje i udaje, ze nic sie nie dzieje ale z checia narzeka na meza sama przed
                          soba to gdzie lezy wina? w NICH. bo ona nic nie robi zeby pomoc sobie i rodzinie
                          a on katuje zone.
                          • astela_vista Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:38
                            Sado75 chyba trochę się pogubiłaś ;-) :Jeżeli żona ucieka od męża to dobrze
                            robi:, a przed chwilą pisałaś, że wina zawsze leży po obu stronach;-) I co że
                            ucieka skoro jest winna ;-) Czasem kobiety zostają bo nie mają gdzie pójść z
                            dziećmi. Mieszkają z katem bo przecież nie pójdą na ulicę a Policja i tak nic
                            nie może zrobić. Twoje twierdzenie, że wina zawsze jest po dwóch stronach w
                            małżeństwie, to bzdura. I jest bardzo krzywdząca.
                            • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:43
                              Dla Ciebie bzdura.
                              Dla mnie bzdura jest twierdzenie, ze nie ucieknie bo gdzie? policja nie pomaga?
                              jak to nie! wystarczy chciec i tyle. znam przypadki ggdzie zona z 3 dzieci
                              uciekla z domu w tym w czym stala. to lepiej zyc z katem bo nie ma gdzie isc?
                              bzdura totalna bzdura!
                              Wina ZAWSZE lezy po obu stronach. w tym przypadku ( katowania) jedna strona na
                              to pozwala a druga to wykorzystuje.
                              • astela_vista Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:49
                                Uhm, faktycznie Policja pomaga. Spisuje i tyle, bo co mają zrobić? Nawet jak
                                kolo pójdzie siedzieć to i tak nikt nie ma prawa wymeldować go z domu. A gdzie
                                uciec? Łatwo powiedzieć, zabrać dzieci i co dalej? Trochę realiów życiowych a
                                nie demagogii.
                                Czyli kobieta którą mąż bije jest winna rozpadu małżeństwa. No patrz, a w takich
                                wypadkach sądy orzekają zawsze winę agresora.
                                A gdy kobietę uderzy mąż a ta wyprowadzi się z domu bo nie pozwoli sobie na
                                takie traktowanie i jeżeli złoży pozew rozwodowy, to też będziesz mówiła, że to
                                małżeństwo rozpadło się, bo wina leżała po obu stronach? Bo wina ZAWSZE leży po
                                obu stronach??
                                • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:55
                                  Owszem policja pomaga. w przypadku, ktory znam ze swojego zycia pomogla i
                                  skutecznie uporac sie z problemem.
                                  Poczytaj dokladnie to co napisalam, nie czepiaj sie jednego slowa. uwazasz
                                  inaczej niz ja? Ok szanuje twoje zdanie jednoczesnie nie staram sie zrobic z
                                  Ciebie idiotki tak jak Ty teraz starasz sie zrobic ze mnie.
                                  Ja uwazam, ze jest A, Ty uwazasz, ze jest B. to sie nazywa odmiennosc zdan. I
                                  milo by bylo gdybys je jednak uszanowala, i absolutnie nie zmuszam Cie do
                                  podzielania mojej opinii.
                                  Poza wsadzaniem do wiezienia sa tez terapie, skuteczne terapie.
                                  sa domy samotnych matek, sa rodziny, przyjaciele ktorzy moga pomagac osobm
                                  maltretowanym.
                                  zawsze jest wyjscie z sytuacji. tylko trzeba chciec.
                                  • astela_vista Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 17:02
                                    Sado75, nie zrozum mnie źle, przyglądałam się waszej dyskusji (twojej i
                                    waldemara) i po prostu ruszyła mnie twoja niekonsekwencja. Ty piszesz, że wina
                                    zawsze leży po obu stronach w małżeństwie, więc ja zadałam pytanie: Czy jeżeli
                                    mąż jest agresywny i bije swoją żonę a ta wyprowadza się z domu bo nie pozwala
                                    na takie zachowanie i składa pozew rozwodowy, to czy też będziesz mówiła o tym,
                                    że wina rozpadu tego związku leży po obu stronach?
                                    • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 17:06
                                      Rozpadu- nie.
                                      tego, ze zona pozwalala ( jakis tam czas ) na katowanie sie owszem to tez jej
                                      wina. Kobieta, ktora mowi, ze nie odejdzie od kata bo nie ma gdzie jest dla mnie
                                      ta, ktora pozwala na katowanie. zawsze jest wyjscie, zawsze jest druga bramka.
                                      zawsze jest ktos kto pomoze.
                                      • astela_vista Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 17:10
                                        Czyli jednak nie zawsze wina leży po obu stronach. Mąż uderza kobietę raz i ta
                                        się wyprowadza i wnosi o rozwód. Małżeństwo się rozpada. Ludzie mówią no tak,
                                        wina zawsze leży po obu stronach. Spójrz jakie to krzywdzące twierdzenie. Nawet
                                        Ty zwolenniczka tej tezy przyznałaś, że ta kobieta nie jest winna rozpadu
                                        małżeństwa.
                                        Bo tak właśnie jest, uogólnia się bez wnikliwej oceny kto winien. Tak najłatwiej
                                        powiedzieć, że winne są dwie strony. A jak widzisz, to twierdzenie, nie ma racji
                                        bytu.
                                        • sadosia75 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 17:11
                                          Blad w mysleniu.
                                          Nie zawsze to twierdzenie sie sprawdza.
                                          faktycznie nie podeszlam do tej sprawy tak jak nalezy. Masz racje. Przyznaje sie
                                          bez "bicia" :)
            • szczunia a jesli... 18.10.08, 15:45
              Np. Dziewczyna przestała poświęcać facetowi czas, zrobiła sie marudna okropna
              itd. itp., a facet zamiast o tym porozmawiać to od razu "wskakuje" do łóżka
              innej dziewczyny to chyba winę ponoszą obie strony;]
              • waldemar.rossztowski Re: a jesli... 18.10.08, 15:52
                Szczunia ale czy właśnie nie jest winą to, ze nagle kobieta przestała poświęcać
                czas facetowi? Przestała się nim zajmować więc jest winna. Nawet jeżeli robiła
                to nieświadomie. I o to mi chodzi, że zawsze jest winna jedna strona, która
                wywołuje to sprzężenie zwrotne. Nie można winić faceta, za to, że odrzucony nie
                zaczął rozmawiać. Bo to juz jest kontrreakcja:)
    • mamba8 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:33
      jeśli są takie niefajne, to po co później do nich wracają ci zdradzający?
      • nawrocona5 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:41
        Brzuch oznaką stałości?
        Stałość w miłości do piwa nie dowodzi stałości w uczuciach do kobiety...
        • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:55
          Nawrócona brzuch to taki symbol stabilności. Tak jak facet bardzo dobrze
          zbudowany np. jak Pudzianowski jest symbolem bezpieczeństwa. Bo może obronić. I
          teraz parafrazując Twoje słowa można spytać: "Wielkie mięśnie oznaką
          bezpieczeństwa? Stałość w miłości do sterydów nie dowodzi poczucia
          bezpieczeństwa" :))
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:47
        Mamba8, czasem jest tak, że te niefajne kobiety stosują szantaż emocjonalny. A
        taki emocjonalny szantaż to działa na mężczyzn.
    • kozica111 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 15:57
      Bullshit.
      Zdrada to nie proste działanie matematyczne.
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:01
        Zdziwiłabyś się kozica jak bardzo proste. Ludzie dorabiają ideologię do zdrad a
        zasada jest bardzo prosta. Jak wszystko.
    • grassant Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:04
      Haha. nie ma dziewczyn nie zdradzanych. a jeśli, to nie zdradzane
      same zdradzają :D
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:08

        :)) Grasant czyli biorąc na logikę:
        1. Nie zdradza się fajnych dziewczyn.
        2. Nie ma dziewczyn niezdradzanych.
        Wniosek: Nie ma fajnych dziewczyn :)))
        • grassant Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 19:05
          waldemar.rossztowski napisał:

          > :)) Grasant czyli biorąc na logikę:
          > 1. Nie zdradza się fajnych dziewczyn.
          > 2. Nie ma dziewczyn niezdradzanych.
          > Wniosek: Nie ma fajnych dziewczyn :)))

          bingo! tak jest niestety...
        • joanna182-0 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 13:01
          Czuje się urażona Twoją wypowiedzią!!
    • wacikowa Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:41
      Mając "przy boku" takiego gościa jak Ty to kobieta marzy by się puścić!
    • panna_nikta Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 16:51
      He he he, no może i coś w tym jest. Trochę uogólnienie ale niezłe, he he he.
    • hotally Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 17:25
      fajni faceci nie zdradzają, tylko kończą związek.
      • kubekwwkwiatki Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 18:39
        "wiadomo, kobietom idzie w biodra a mężczyznom w brzuchy"
        naprawdę? mi jakoś w biodra nie idzie, a facet z brzuchem nie jest żadną oznaką
        stabilności tylko zaniedbania:)
    • nangaparbat3 najciekawsze 18.10.08, 20:07
      że znam wcale niefajne kobiety, ani ładne, ani cipele, ani madre, ani mile, etc
      - ktorych partner nigdy nie zdradził.
    • pianazludzen Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 20:09
      Ja uwazam sie za calkiem fajna dziewczyne, a jednak zostalam zdradzona. Sama
      zdroadzilam tez, i to bardzo fajnego chlopaka, niestety... Wiec nie ma chyba
      takich regul o ktorych piszesz.
      • panna_nikta Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 18.10.08, 22:33
        piana, a może jednak nie jesteś tak całkiem fajna za jaką się uważasz? Pomyśl
        nad tym:)
    • diamondbeach Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 10:36
      to tak jakbyś napisał: jak w jakiejś restauracji jest uprzejma obsługa, ładny
      wystrój, dobre ceny i pyszne jedzenie to klient nigdy, ale to nigdy nie pójdzie
      do innej:)
      • nawrocona5 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 10:41
        diamondbeach napisała:

        > to tak jakbyś napisał: jak w jakiejś restauracji jest uprzejma obsługa, ładny
        > wystrój, dobre ceny i pyszne jedzenie to klient nigdy, ale to nigdy nie pójdzie
        > do innej:)

        Swieta prawda!
        Bo np restauracja może byc akurat chwilowo zamknieta z powodu awarii a niektórzy
        klienci tak niecierpliwi, ze natychmiast muszą swój głód zaspokoić :)))))
        • diamondbeach Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 10:43
          poza tym podawanie najlepszego na świecie sushi nie gwarantuje,że klient nie
          zamarzy o pysznym schabowym z kapustą:)

          albo w innej będzie akurat promocja:)
          • nawrocona5 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 10:52
            Albo klient będzie akurat na drugim końcu miasta, a po drodze do restauracji
            dużo fasfoodów:)
    • joanna182-0 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 12:43
      cześć!! o ten post ci chodziło?? masz racje jeśli facet zdradzi to
      częściowo jest to wina kobiety, ale czasami nie koniecznie. Zawsze
      jest jakiś wyjątek od reguły.
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 14:47
        Cześć Asia! Właśnie o ten post mi chodziło;) Ja wiem, że nigdy nie jest tak, że
        coś się zawsze sprawdza. Tu masz rację, przechodząc przez ulicę na czerwonym
        świetle nie zawsze potrąci mnie samochód ale większe jest tego ryzyko. Dlatego
        też wysnułem taką tezę, że jeżeli jest fajna dziewczyna,to żaden facet nie
        zaryzykuje aby jej stracić. Tym bardziej, ze dziś mało jest fajnych (takich jak
        Ty Asiu) dziewczyn.:)
        • joanna182-0 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 20.10.08, 11:24
          Dziękuję za komplement :)))
          • wyzuta Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 20.10.08, 13:40
            joanna182-0 napisała:

            > Dziękuję za komplement :)))

            Fajny. Bo tani
    • amuga Ty to masz problemy 19.10.08, 14:35
      A to niedobre kobitki nie chca robic konfitur a to znowu jak nie
      fajna to usprawiedliwienie dlaczego facet swinia.
      Potwierdz tylko ze nasz 60 lat to wszystko bedzie jasne bo innaczej
      to nie wierze ze sam wierzysz w co wierzysz.
      Czy nie lepiej byloby na forum dla narzekajacych emerytow?
      • waldemar.rossztowski Re: Ty to masz problemy 19.10.08, 14:49
        nie mam 60 lat, wręcz przeciwnie jestem młodym facetem, który z przerażeniem
        patrzy na otaczający mnie plastik. Kobiety przestają być kobietami i tak
        naprawdę same nie wiedzą jaką chcą mieć tożsamość. I nie łącz kilku wątków. Tu
        rozpatruję inny problem.
        • amuga Re: Ty to masz problemy 19.10.08, 15:02
          Kobiety przestają być kobietami i tak
          > naprawdę same nie wiedzą jaką chcą mieć tożsamość

          To moznaby dokladnie powiedziec to samo o mezczyznach.
          Ale ja to nazywam nastepstwami zmian zachodzacych w ludziach z racji
          przeobrazania sie kultury i po prostu ewolucja czlowieka i zasad.
          Zmieniamy sie i bardzo dobrze. A kiedy ty bys chcial zebysmy sie
          zatrzymali w swoim rozwoju? Na jakim etapie? Kamienia lupanego,
          sredniowiecza czy czasow powojennych gdzie ze spiewem na ustach
          murowali nasze domy?
          Przypominam, ze mamy juz XXI wiek i wszyscy maja rowne prawa i prawo
          wyboru. Sa tacy co lubia plastik i tacy co lubia drewno. I w zadnym
          z nich nie ma nic zlego dopoki nie robi krzywdy drugiemu.
          • waldemar.rossztowski Re: Ty to masz problemy 19.10.08, 15:16
            Wiesz, przemiany są dobre, wiadomo świat się zmienia. Ale spójrz co się dzieje,
            znam mnóstwo młodych ludzi, którzy mieli już za sobą jakieś nieudane związki,
            lawinowo rośnie liczba samotnych mam, coraz głośniej mówi się o samotności o
            zaniku więzi rodzinnych. Nie masz wrażenia, że te przemiany o których piszesz
            niekoniecznie są zmianami na lepsze? Moim zdaniem ważny jest taki fundament,
            który byłby ostoją, taki fundament męskości i kobiecości. Zgadzam się, że
            zmieniają się nie tylko kobiety ale i mężczyźni. Problem polega na tym, że
            przemiana kobiet jest bardziej widoczna, pojawiają się ruchy feministyczne,
            które tak naprawdę nie wiadomo co mają zmienić. Otacza nas plastik, brak ciepła
            domowego ogniska - czy to jest to co chcemy? Ja nie, ja się buntuję przeciw
            takiemu plastiki. Stad też mój post. Ty masz inne zdanie. Szanuję je. Ja wolę
            tradycję, wolę aby moje ewentualne dzieci wychowywały się w pełnej rodzinie, aby
            nasiąkły klimatem miłości i zaufania. To jest moje zdanie i uszanuj je. Ktoś
            pisał, ze ognisko rodzinne można zbudować jedząc zamówioną pizzę. No nie wiem.
            Mam inne zdanie.
            • ibelin26 Re: Ty to masz problemy 19.10.08, 15:42
              Uważasz, że kiedyś ludzie byli szczęśliwsi? Może i teraz ludzie maja
              za sobą nieudane związki, ale kiedyś kiedy nie było rozwodów tkwiłeś
              w tym nieudanym małżeństwie bez możliwości zmiany do końca zycia.
              Nieodwołalnie.

              > pojawiają się ruchy feministyczne,
              > które tak naprawdę nie wiadomo co mają zmienić.

              Chociażby to, że mam wybór i nie muszę jako kobieta być "strazniczką
              domowego ogniska" oraz matką 10 dzieci, wyglądająca w wieku lat 30
              na 50.

              Tzw. domowe ognisko to nie tylko konfitury. Może być i pizza
              zamowiona w środku nocy. Ważne jest, że ktoś cie kocha i czeka na
              ciebie aż wrócisz z pracy. A ważniejszy jest czas spędzony razem,
              czas spędzony przy garach na gotowaniu wynyslnych obiadków.
            • amuga Re: Ty to masz problemy 19.10.08, 15:49
              Ja szanuje kazdego zdanie ale staram ci sie wyjasnic jak my -
              kobiety to widzimy.
              Czasu sie nie zatrzyma ani nie cofnie i trzeba isc naprzod.

              Problem polega na tym, że
              > przemiana kobiet jest bardziej widoczna, pojawiają się ruchy
              feministyczne,
              > które tak naprawdę nie wiadomo co mają zmienić.

              Jest bardziej widoczna bo wlasnie my kobiety bylysmy zawsze na
              gorszej pozycji z racji naszy kobiecych funkcji to nie dziw sie ze
              staramy sie cos zmienic na nasza korzysc.
              I ty jako mezczyzna mozesz winic kobiete ze rozwiodla sie z pijakiem
              czy innym rodzinnym dreczycielem i przez nia zanikla wiez rodzinna
              ale my kobiety zadowolone jestesmy ze obecnie mamy mozliwosc
              samodzielnego decydowania o swoim zyciu. Nie sadze ze to ma cos
              wspolnego z ruchem feministycznym a jedynie z tym ze domagamy sie
              rownego nas traktowania. Ale wybacz, dlatego ze ja nie robie
              konfitur a na obiad zamiast ugotowanego rosolu jest pizza to wcale
              nie uwazam sie za zla matke, zone czy kobiete zwlaszcza jak dzieci i
              maz a zwlaszcza ja jestem szczesliwa. To jest moj obecnie wybor
              czego nie mialy nasze matki czy babcie "podtrzymujace wiez
              rodzinna". Ale mowie ci jeszcze raz ze z tej wiezi rodzinnej
              obserwowanej u mnie czy innych dawno temu pamietam tylko te umeczone
              kobiety w kuchni i zadowolonych z siebie mezczyzn z nogami na lawie
              pospieszajacych bo przeciez pan jest glodny. Dzieci oczywiscie byly
              szczesliwe bo mialy kompocik czy kisielek jako deserek ale nie
              zdawaly sobie sprawy jakim to jest okupione wysilkiem. Oczywiscie
              kobiet.
              Zwroc uwage ze glownie mezczyzni (na szczescie tylko niektorzy)
              czuja brak tych wiezi rodzinnych a nie kobiety. No coz stracili
              wierne i darmowe gosposie ktore smia obecnie miec wlasne zdanie.

              Ale spójrz co się dzieje,
              > znam mnóstwo młodych ludzi, którzy mieli już za sobą jakieś
              nieudane związki,
              > lawinowo rośnie liczba samotnych mam, coraz głośniej mówi się o
              samotności o
              > zaniku więzi rodzinnych.

              Zgadzam sie ale poczytaj sobie wokolo co jest glowna przyczyna tego
              stanu rzeczy. Pomijajac wyjatki to najczesciej niedojrzali
              mezczyzni. A dlaczego? Bo kobiety szybko przystosowaly sie do zmian
              jakie przyniosly nasze czasy czyli do jako-takiej rownosci a
              mezczyzni jeszcze nie. Zostali z tylu. Dlatego tak cierpicie.
              Moja rada na utrwalenie wiezi rodzinnej: Mezczyzni a wlasciwie
              chlopcy zrozumcie ze prawa i obowiazki mamy takie same.
              Czytasz to forum to chyba widzisz ile kobiet i to najczesciej z
              dziecmi skarza sie ze maz kompletnie w niczym im nie pomaga. Czy
              widzisz takie posty na meskim forum ze zony nic im nie pomagaja a
              oni wszystko musza robic? To czemu sie dziwic ze przychodzi moment
              ze mowia dosc. Jest jedno zycie.
              Z ta roznica ze ty obwinialbys za to kobiety ze nie mialy dosc
              cierpliwosci a ja obwiniam mezow ze doprowadzili do takiej sytuacji.
    • maru-da85 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 20:49
      waldemar.rossztowski napisał:

      > Ciągle słyszę, jak co rusz jakaś kobieta mówi, że została
      zdradzona.
      > Oczywiście mówi, że to wina mężczyzny bo to on nie potrafi
      zachować wierności,
      > bo babiarz itp.
      > Ale ja wiem jedno, jeżeli dziewczyna jest fajna to żaden mężczyzna
      jej nie
      > zdradzi. Bo kto chciałby zdradzać kogoś z kim jest mu dobrze? Tak
      więc, gdy
      > Twój mężczyzna Cię zdradzi to najpierw pomyśl, że to Twoja wina i
      że wcale nie
      > jesteś taka wyjątkowa za jaką się uważasz.

      Człowieku co TY pleciesz??!! Skąd Ty się wziąłeś...widać, że żadna
      fajna Cię nie chce :P
      • waldemar.rossztowski Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 19.10.08, 20:55
        No co? To są przemyślenia związane z obserwacji. A uważasz, że jest inaczej?;)
        Żaden facet nie zdradzi fajnej kobiety, bo będzie bał się ją stracić:)
        • ibelin26 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 20.10.08, 12:31
          > Żaden facet nie zdradzi fajnej kobiety, bo będzie bał się ją
          stracić:)

          Dopóki nie spotka fajniejszej.
          • wyzuta Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 20.10.08, 13:42
            ibelin26 napisała:

            > > Żaden facet nie zdradzi fajnej kobiety, bo będzie bał się ją
            > stracić:)
            >
            > Dopóki nie spotka fajniejszej.

            albo innej. Fajny facet nie mósi się trzymac jednej kiecki. I
            dobrze!! hahaha
            • panna_nikta Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 20.10.08, 13:51
              Facet nie musi trzymać się jednej kiecki ale to nasza rola w tym aby się trzymał;-)
    • kitty4 Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 20.10.08, 11:58
      W tym momencie należy chyba zadać sobie również pytanie, co ktoś
      (konkretnie Ty) rozumie pod pojęciem fajnej dziewczyny, kobiety ?
      Dla mnie to chyba znaczy coś innego, dla Ciebie również.
      A wg mnie mężczyźni zdradzają, bo być może mają ku temu
      okazje. Jeśli by jej nie mieli, nie robili by tego. A okazją jest
      zbyt duże zaufanie kobiety do mężczyny(żony do męża). I wg. mnie to
      tyle, lub aż tyle.
    • jantarrka Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 20.10.08, 18:41
      Waldek naucz, się stawiać, przecinki.
      • colorka Re: Fajne dziewczyny, nie zostają zdradzane! 14.11.08, 16:04
        Ja myślę, że jeśli ktoś zdradza, zawsze ma jakiś powód, tylko
        dlaczego? Może to jest kwestia nieodpowiedniego doboru osoby, z
        którą się związaliśmy. Myślę, że czasem sami nie jesteśmy w stanie
        ocenić, co nami kierowało przy wyborze obecnego partnera, coś się
        kończy, tylko niektórzy nie potrafią sami zakończyć związku, wolą
        zdradzać. U mnie był problem z tym, że po jakimś czasie, gdy mijało
        zauroczenie, pojawiało się pytanie dlaczego związałam się z daną
        osobą. Mi pomogły tzw. osoby "trzecie". Miałam możliwość skorzystać
        z warsztatów organizowanych przez wgp w Warszawie. W tej chwili
        szukam odpowiedniej osoby, ale jak znajdę będę wiedzieć, że to ta.
    • maxxt waldziu- orzeszku skrzywdzony:) 20.10.08, 19:12
      to fajni faceci nie zdradzają. fajni faceci w sposób kulturalny kończą związek i
      żadna zdrada im nie potrzebna:) kto tak ci glowke dziecko popsuł..????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja