Gość: Wojtek74 IP: *.*.*.* 05.07.01, 11:28 Szanowne Panie! Czy łatwiej wybaczyć Wam zdradę, gdy ukochany / partner nie był zaangażowany emocjonalnie w romans. Czy jest sens różnicować te dwa przypadki? Czy zdrada to zdrada, więc żegnaj! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Pani Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 05.07.01, 12:03 Jeśli by mnie najpierw zapytał:"kocham tylko ciebie, ale mam diabelną ochote przeleciec tamta laske, czy zgadzasz sie?"- to może było by w pożądku. Albo gdybyśmy wspólnie ustalili że pozwalamy sobie na zdrade fizyczną. Zdrada to nic innego jak zawiedzione zaufanie, wkońcu zdrada to nie tylko spać z kimś innym, jest jeszcze zdrada stanu, mozna zdraadzić przyjaciela, albo samego siebie. Jeśli komuś ufam a on zawiedzie moje zaufanie, to zdrada ta ma znaczenie obojętnie czy była tylko fizyczna czy też emocjonalna. Tak wiec zdrada to zdrada i żegnaj. Od samej niewierności gorsza jest nieszczerość. Człowiek który robi coś za naszymi plecami, faktycznie chce wyciagnac tylko maksymalne korzyści z takiego układu : w domu żonka, ciepla zupka, wyprasowane koszule, i seks gdy sie nie ma ochoty wysilać na podryw, a poza domem ekstaza pożadanie i sen. Dlaczego nie postawić sprawy jasno: "słuchaj kochanie jeśli chcesz być moją żoną musisz zaakceptować fakt że ja jestem, w każdym razie byłem pare milionów lat wcześniej, moi przodkowie byli, zwierzetami i to niestety bedzie miało pewne konsekwencje." Jest jeszcze jedden aspekt tej sprawy. Niektóre kobiety i mezczyzni pewnie tez, moga miec problem z kochaniem, szanowaniem osoby ktorej sprawia frajde seks bez uczuć. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada IP: *.*.*.* 05.07.01, 16:48 Gość portalu: Pani napisał(a): > Jeśli by mnie najpierw zapytał:"kocham tylko ciebie, > ale mam diabelną ochote przeleciec tamta laske, czy > zgadzasz sie?"- to może było by w pożądku. Po pierwsze: nie podejrzewam, że jesteś tak wyrozumiała. Po drugie: nie znam faceta, który by tak powiedział (mam na myśli byłby tak szczery) Po trzecie: nie podejrzewam, żebyś zgodziła się na to. Po czwarte: dzięki za cenne uwagi. Piszesz, że nieuczciwość jest gorsza od niewierności. Jestem od 2 lat żonaty. Niedawno miałem romans (bez zaangażowania emocjonalnego), którego obecnie b. żałuję. Czy jest sens to teraz wywlekać? Będąc szczery stracę w oczach mojej żony, na której mi b. zależy. (takich rzeczy się nie zapomina, już nigdy nie będzie tak jak dawniej). Nie lepiej w tej sytuacji postąpić w myśl zasady "czego oczy nie widzą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada IP: *.ipartners.pl 06.07.01, 09:36 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Jestem od 2 lat żonaty. Niedawno miałem romans (bez zaangażowania emocjonalnego > ), > którego obecnie b. żałuję. > Czy jest sens to teraz wywlekać? Będąc szczery stracę w oczach mojej żony, na > której mi b. zależy. (takich rzeczy się nie zapomina, już nigdy nie będzie tak > jak dawniej). Nie lepiej w tej sytuacji postąpić w myśl zasady "czego oczy nie > widzą... Ja osobiście wolałabym jednak nie wiedzieć, że mój mąż mnie zdradził. Jeśli to nie miało znaczenia to zostaw to dla siebie. Wystarczy, że ty masz to na sumeniu, Tobie to nie daje spokoju i może w jakiś sposób cierpisz.... nie mów jej tego, bo Ona też będzie cierpieć, a małżeństwo, które trwa tak krótko może nie przetrzymać tej próby... Może to trochę obłudne i okłamywanie siebie samej, ale w sumie chyba działanie w słusznej sprawie. A swoją drogą, to czemu zdradziłeś skoro kochasz swoją żonę? Zwierzęce instynkty? Chemia? ... Brak umiejętności podjemowania rozsądnych decyzji? ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada - do Pani2 IP: *.*.*.* 06.07.01, 10:03 Gość portalu: Pani2 napisał(a): > A swoją drogą, to czemu zdradziłeś skoro kochasz swoją żonę? Zwierzęce instynkt > y? > Chemia? ... Brak umiejętności podjemowania rozsądnych decyzji? ... Nie napisałem, że kocham swoją zonę. Napisałem, że b. mi na niej zależy tzn: jest mi z nią dobrze prawie we wszystkich aspektach, jest dla mnie partnerką, z którą mam świetny kontakt; rozumiemy się dobrze; mamy wspólne zainteresowania, problemy i "śmiejemy się z tych samych rzeczy". Wiem, że jest mi bliska i zrobiłaby wiele dla mnie. Dlaczego zdradziłem: niestety popadliśmy w rutynę, z którą nie możemy sobie na razie poradzić. (znamy się 7 lat). To była odskocznia, ekstaza,powiedziałbym nawet odlot, zmiana, ruch, emocje, dreszcze, szybsze bicie serca, gorące spojrzenia i nieprzespane noce itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - Wojtek74 IP: *.ipartners.pl 06.07.01, 11:13 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > > Nie napisałem, że kocham swoją zonę. Napisałem, że b. mi na niej zależy tzn: je > st > mi z nią dobrze prawie we wszystkich aspektach, jest dla mnie partnerką, z któr > ą > mam świetny kontakt; rozumiemy się dobrze; mamy wspólne zainteresowania, proble > my > i "śmiejemy się z tych samych rzeczy". Wiem, że jest mi bliska i zrobiłaby wiel > e > dla mnie. > Dlaczego zdradziłem: niestety popadliśmy w rutynę, z którą nie możemy sobie na > razie poradzić. (znamy się 7 lat). To była odskocznia, ekstaza,powiedziałbym > nawet odlot, zmiana, ruch, emocje, dreszcze, szybsze bicie serca, gorące > spojrzenia i nieprzespane noce itd. > Przepraszam, ale bardzo wspólczuję zarówno Tobie jak i Twojej żonie. Jeśli już teraz nie potraficie poradzić sobie z rutyną to co będzie za 10 lat... Powiedz, czy to że zdradziłeś spowodowało, ze spojrzałeś na swoją żonę inaczej, doceniłeś to, ze jesteś właśnie z nią i czy jesteś pewien, że nigdy już tego nie zrobisz? A to co napisałeś: "nie napisałem, że kocham swoją żone" - czy to oznacza, że jej nie kochasz? A czy jakbyś się dowiedział, że Twoja żona by zabić rutynę zrobiła dokładnie to samo? Czy jej na Tobie również TYLKO zależy? Jednego jestem pewna, nie potrafiłabym być z kimś kogo bym nie kochała tylko dlatego że mamy wspólne zainteresowania i problemy i umiemy śmiać się z tego samego, ... bycie z kimś to chęć oddania dlatego drugiego człowieka całego siebie i jeszcze trochę. Jeśli nie poradzicie sobie z tym już teraz, to ... czy taki układ ma jakąś szansę przetrwania, kiedy Ty co jakiś czas, by zabić rutynę będziesz szukał seksu u innych kobiet. To jakaś paranoja i chyba świat wogóle zszedł na psy. Gdzie się podziały pewne wartości... No tak, pewnie jestem zbytnią idealistką... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada - do Pani2 IP: *.*.*.* 06.07.01, 11:31 Gość portalu: Pani2 napisał(a): To jakaś paranoja i chyba świat wogóle zszedł na psy. Gdzie się > podziały pewne wartości... No tak, pewnie jestem zbytnią idealistką... zgadza się, że jesteś idealistką. Rozejrzyj się do okoła. To juz nie są wyjątki, to przyjęta norma. Więc Ty należysz do wyjątków, nie reszta. Co do miłości - różne są recepty na związek. Ja życzę Tobie, żebyś wytrwała w swoich wartościach do końca, czasami życie płata figle... pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - do Wojtek74 IP: *.ipartners.pl 06.07.01, 13:24 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > zgadza się, że jesteś idealistką. Rozejrzyj się do okoła. To juz nie są wyjątki > , > to przyjęta norma. Więc Ty należysz do wyjątków, nie reszta. Co do miłości - > różne są recepty na związek. > Ja życzę Tobie, żebyś wytrwała w swoich wartościach do końca, czasami życie pła > ta > figle... pozdrawiam. > Ja również tego sobie życzę, a to że świat się tak zmienia nie oznacza że ja jestem idealistką taką, która nie potrafi się przystosować do zmieniającej się rzeczywistości. Poprostu innymi wartościami patrzę na świat. I to w sobie cenię, i takich ludzi uważam za wartościowych. I nawet jeśli to są wyjątki, to sporo jest ich w moim otoczeniu - ośmielę się powiedzieć "jeszcze normalnych". Nie wiem jakimi wartościami postrzega świat twoja partnerka, ale mój facet po zdradzie dostał czerwoną kartkę i zszedł z boiska. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada - do Pani2 IP: *.*.*.* 06.07.01, 14:07 Gość portalu: Pani2 napisał(a): Nie wiem > jakimi wartościami postrzega świat twoja partnerka, ale mój facet po zdradzie > dostał czerwoną kartkę i zszedł z boiska. > Pozdrawiam. Jeżeli będziesz zawsze taka zasadnicza (zdrada, więc żegnaj) to wielkie brawa. Jeżeli natomiast kiedykolwiek złamiesz swoje zasady w imię np. wspólnego dobra to przypomnij sobie tę pogawędkę. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szyszka Re: Zdrada - do Pani2 IP: 212.45.227.* 12.07.01, 15:22 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Gość portalu: Pani2 napisał(a): > > To jakaś paranoja i chyba świat wogóle zszedł na psy. Gdzie się > > podziały pewne wartości... No tak, pewnie jestem zbytnią idealistką... > > zgadza się, że jesteś idealistką. Rozejrzyj się do okoła. To juz nie są wyjątki > , > to przyjęta norma. Więc Ty należysz do wyjątków, nie reszta. Co do miłości - > różne są recepty na związek. > Ja życzę Tobie, żebyś wytrwała w swoich wartościach do końca, czasami życie pła > ta > figle... pozdrawiam. Oj, ojjjjjj!!! Jakich Ty plaskich argumentow uzywasz! Co to znaczy, ze to juz nie sa wyjatki, tylko ogolnie przyjeta norma?! Czy to, ze wszyscy robia cos zle jest dla nas jakims usprawiedliwieniem??? Przeciez to fundamentalna kwestia odrozniania dobra od zla przez kazdego czlowieka, a nie tanie wykrety w rodzaju "jestem usprawiedliwiony, bo przeciez wszyscy to robia". Druga sprawa to kwestia podchodzenia do "wymienialnosci" zony/meza. Po co zeniles sie z kobieta, ktorej nie kochasz??? Jestes z nia 5 lat, nie byles w stanie sie w niej zakochac, albo zdazyles sie juz odkochac i zenisz sie z nia?? Po co??? Zeby Ci nie bylo nudno?? A jak trafi sie atrakcyjniejszy material na zone to wtedy ja sobie wymienie?? Dlaczego nie mozna po prostu byc z kims w zwiazku bez slubu, a zenic sie z osoba, o ktorej przynajmniej w dniu slubu!!, bo potem rzeczywiscie roznie moze byc, myslimy, ze to jest ta jedyna i juz do konca zycia?? Bo Ty nie mogles stojac przed oltarzem i skladajac przysiege malzenska myslec w ten sposob o swojej zonie! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - do Szyszka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 15:42 Dzieki, a jednak to nie ze mną coś jest nie w porządku... :)) Wojtku, widzisz, nie wszyscy wyznają zasadę powszechości zjawiska "Zdrada" i nie wszyscy zgadzają się z jej normalnością. Oj,... a już się cieszyłam że jestem wyjątkowa. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tami Re: Zdrada IP: *.info.com.pl 18.07.01, 16:15 Jeszcze jeden zakłamany tchórz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada do Tami IP: *.*.*.* 18.07.01, 16:27 Gość portalu: Tami napisał(a): > Jeszcze jeden zakłamany tchórz czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal czy chcesz czy nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Zdrada do Wojtka IP: 134.65.105.* 18.07.01, 16:39 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Gość portalu: Tami napisał(a): > > > Jeszcze jeden zakłamany tchórz > > czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal > czy chcesz czy nie > Koles zamknij oczy i zanurkuj w szambie. Zapytaj serce.... i nie uogolniaj bo sa rozne przyslowia i powiedzonka. Honor jesli o nim slyszales, jest jeden. Kiedys bylo wiecej ludzi ktorzy mieli o nim pojecie co to, i jak postepowac , aby go nie splamic. To byla wartosc. Mogles nie byc zamozny ale to bylo cos czego nikt nie mogl ci odebrac. Wielu cenilo te wartosc. Nie znam faceta ktory by sie z tym nie zgadzal. Te wiedze wynosi sie z domu rodzinnego. Honor to jedyna rzecz na swiecie z ktorej plama nigdy sie nie spierze. co bys nie zrobil, zawsze tam to bedzie. Jesli kobieta wybaczy? ... ale to trudne i tak czy inaczej bedziesz z tym zyl, a ona bedzie pamietala (jak sie dowie). Nie licz na to ze zapomni, bo tego sie nie zapomina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada do A IP: *.*.*.* 18.07.01, 16:51 Gość portalu: A napisał(a): > Koles zamknij oczy i zanurkuj w szambie. 1. muszę przyznać: niezły tekst, może trochę gówniany 2. co ma honor do wiatraka 3. przysłowia mądrością narodu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A do Wojtka IP: 134.65.105.* 18.07.01, 17:11 Wojtku, widze ze nie wiesz co to honor, lamanie przysiegi itd dla ciebie to byla impreza slubna kolejna po tych w akademikach po tym jak koledzy wracali z wojska imieninach cioci, wujka nie mamy o czym mowic ale wierz mi, ze nie masz honoru. odwagi i nie masz dobrego wyjscia z sytuacji, ktora sam stworzyles. nie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: do A IP: *.*.*.* 18.07.01, 17:18 Gość portalu: A napisał(a): > Wojtku, widze ze nie wiesz co to honor, lamanie przysiegi itd > dla ciebie to byla impreza slubna > kolejna po tych w akademikach > po tym jak koledzy wracali z wojska > imieninach cioci, wujka > nie mamy o czym mowic > ale wierz mi, ze nie masz honoru. odwagi > i nie masz dobrego wyjscia z sytuacji, > ktora sam stworzyles. > nie pozdrawiam. idealiści do domu! więc żegnaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Desperat Re: Zdrada IP: *.mofnet.gov.pl 19.07.01, 16:06 chciałbym spotkać kobietę, której chodzi tylko o seks, niewiele takich w przyrodzie... matka natura stworzyła je innymi chociaż z drugiej strony obecne uniezależnienie się materialne kobiet sprawia, że może i nie będą to takie rzadkie "zjawiska" - bez obrazy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Zdrada IP: 134.65.105.* 24.07.01, 13:02 podobno jest taka plaza na pd. Francji gdzie przychodza spragnione panie i panowie moglbys byc jednym z nich ... tylko podobno nie mozna odmawiac zastanow sie, bo mozesz byc ofiara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Desperat Re: Zdrada IP: *.mofnet.gov.pl 25.07.01, 10:51 chyba będzie więcej jak jedna ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ren Re: Zdrada IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 13:14 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Gość portalu: Pani napisał(a): > > > Jeśli by mnie najpierw zapytał:"kocham tylko ciebie, > > ale mam diabelną ochote przeleciec tamta laske, czy > > zgadzasz sie?"- to może było by w pożądku. > > Po pierwsze: nie podejrzewam, że jesteś tak wyrozumiała. > Po drugie: nie znam faceta, który by tak powiedział (mam na myśli byłby tak > szczery) > Po trzecie: nie podejrzewam, żebyś zgodziła się na to. > Po czwarte: dzięki za cenne uwagi. > Piszesz, że nieuczciwość jest gorsza od niewierności. > Jestem od 2 lat żonaty. Niedawno miałem romans (bez zaangażowania emocjonalnego > ), > którego obecnie b. żałuję. > Czy jest sens to teraz wywlekać? Będąc szczery stracę w oczach mojej żony, na > której mi b. zależy. (takich rzeczy się nie zapomina, już nigdy nie będzie tak > jak dawniej). Nie lepiej w tej sytuacji postąpić w myśl zasady "czego oczy nie > widzą... Nie jestem pana żoną, ale mój mąż miał taki sam problem jak pan , ale powiedział: że odchodzi , zostawia wszystko,że się zakochał - naszego związku już nie ma , było fajnie, byliśmy zwariowani , dojrzali , a chęć i przyzwolenie na skok w bok spowodował lawinę dalszych wydarzeń ,pana żona na pewno czuje że coś jest nie tak , jeśli panu zależy na niej , proponuję zaczekać do momentu kiedy będzie pan gotowy podjąć jakąś decyzję , nabierze dystansu do sprawy .Mój partner do dnia dzisiejszego bije się z myślami co dalej .To ja zaproponowałam by podjął jakąś decyzję, jeśli kocha -kochał , cieszył sie życiem .Do dzisiaj mieszkamy jeszcze razem . Będąc ze mną oszukuję ją , będąc z nia oszukuje mnie nie wiem jak dlugo to jeszcze wytrzymam ale wiem , że ta moja miłość upokarza mnie więc muszę odejść. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada IP: *.ipartners.pl 05.07.01, 12:55 Decyduąc się na związek z drugim człowiekiem, oddajemy mu siebie w całości i duszę i ciało. A w momencie, kiedy duszę oddzielamy i oddajemy ciało innej kobiecie, to jest to zdrada, sprzeniewierzenie pewnych zasad, nieuszanowanie w pewnym sencie "nie całkiem swojej już własności". Bo przecież TO ciało oddaliśmy już wcześniej swojeje żonie, to dlaczego teraz dysponujemy czyms, co jest wspólną własnością was obojga. Nie wiem czy tekst w stylu: "Kochanie, pójdę do łóżka z tamtą laską, ale oczywicie bardzo Cie kocham i będzei to tylko zaspokojenie moich zwierzęcych potrzeb" jest do zaakceptowania. Dla mnie nie ma znaczenie czy zdrada jest fizyczna czy emocjonalna, zdrada jest zdradą. Zdradziłeś - Twój wybór, ale wybrałeś źle, bo w moim życiu nie ma miejsca na takich facetów. Trzeba cenić własną godność, a ze zwierzętami nie dzieli się życia tylko karmi i wyprowadza na smyczy na spacer. A w takim wypadku wolę mieć psa... on przynajmniej jest wierny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Zdrada -do Pani2 IP: *.atman.pl 05.07.01, 13:05 Gość portalu: Pani2 napisał(a): > Decyduąc się na związek z drugim człowiekiem, oddajemy mu siebie w całości i > duszę i ciało. A w momencie, kiedy duszę oddzielamy i oddajemy ciało innej > kobiecie, to jest to zdrada, sprzeniewierzenie pewnych zasad, nieuszanowanie w > pewnym sencie "nie całkiem swojej już własności". Bo przecież TO ciało > oddaliśmy już wcześniej swojeje żonie, to dlaczego teraz dysponujemy czyms, co > jest wspólną własnością was obojga. Nie wiem czy tekst w stylu: "Kochanie, > pójdę do łóżka z tamtą laską, ale oczywicie bardzo Cie kocham i będzei to tylko > > zaspokojenie moich zwierzęcych potrzeb" jest do zaakceptowania. Dla mnie nie ma > > znaczenie czy zdrada jest fizyczna czy emocjonalna, zdrada jest zdradą. > Zdradziłeś - Twój wybór, ale wybrałeś źle, bo w moim życiu nie ma miejsca na > takich facetów. Trzeba cenić własną godność, a ze zwierzętami nie dzieli się > życia tylko karmi i wyprowadza na smyczy na spacer. A w takim wypadku wolę mieć > > psa... on przynajmniej jest wierny. Jesteś w trwałym związku? Ja nigdy nie określiłabym bycia z męzczyzną jako oddanie siebie i nie oczekiwałabym tego od mojego partnera. Co z tego że ze soba jestesmy ? Nie jestem niczyją własnoscia, a moje ciało należy tylko do mnie. I jeszcze jedno - jesli facet szuka laski na boku to znaczy że ta z która jest powinna pomyślec- dlaczego? A sex to nie zwierzęce potrzeby - to sama radośc. Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada -do Pani2 05.07.01, 13:16 Gość portalu: Angel napisał(a): > Jesteś w trwałym związku? Ja nigdy nie określiłabym > bycia z męzczyzną jako oddanie siebie i nie > oczekiwałabym tego od mojego partnera. Co z tego że ze > soba jestesmy ? Nie jestem niczyją własnoscia, a moje > ciało należy tylko do mnie. I uważasz, że masz prawo, w imię tej wolności, narażać faceta na chorobę weneryczną, albo sprawać mu ból psychiczny. Jednym słowem Twoja wolność (czy może kaprys) jest ważnieja od dobrego samopoczucia, zdrowia, może nawet życia innej osoby. Wolność to nie jest to samo co robienie co się żywnie podoba... Poza tym, w stałe związki wstępuje się chyba też z własnej woli i człowiek jest "świadomy praw i obowiązków". Wierność wcale nie musi być ograniczeniem czyjejkolwiek wolności, raczej wyrazem szacunku dla tego kogoś. > I jeszcze jedno - jesli facet szuka laski na boku to > znaczy że ta z która jest powinna pomyślec- dlaczego? Czy aby zawsze? > A sex to nie zwierzęce potrzeby - to sama radośc. 100% racji pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Zdrada -do Pani2 IP: *.atman.pl 05.07.01, 13:36 suzume napisał(a): > Gość portalu: Angel napisał(a): > > > Jesteś w trwałym związku? Ja nigdy nie określiłabym > > bycia z męzczyzną jako oddanie siebie i nie > > oczekiwałabym tego od mojego partnera. Co z tego że ze > > soba jestesmy ? Nie jestem niczyją własnoscia, a moje > > ciało należy tylko do mnie. > > I uważasz, że masz prawo, w imię tej wolności, narażać > faceta na chorobę weneryczną, albo sprawać mu ból > psychiczny. Jednym słowem Twoja wolność (czy może > kaprys) jest ważnieja od dobrego samopoczucia, zdrowia, > może nawet życia innej osoby. Wolność to nie jest to > samo co robienie co się żywnie podoba... Poza tym, w > stałe związki wstępuje się chyba też z własnej woli i > człowiek jest "świadomy praw i obowiązków". Wierność > wcale nie musi być ograniczeniem czyjejkolwiek wolności, > raczej wyrazem szacunku dla tego kogoś. > > > I jeszcze jedno - jesli facet szuka laski na boku to > > znaczy że ta z która jest powinna pomyślec- dlaczego? > > Czy aby zawsze? > > > A sex to nie zwierzęce potrzeby - to sama radośc. > > 100% racji > > pzdr Dobrze ,z chociąz w jednym sie zgadzamy. A co do reszty - to czy naprawdę uważasz że ,,tak" przed ołtarzem gwarantuje dozgonną miłość i wiernośc? Życie ma to do siebie ,że dzisiaj jestem zona pana X i wydaje mi se ze go kocham a za 3 dni spotykam pan Y i wiem ze to na niego czekałam całe życie. I co? Mam tkwić w związku bez miłośći? Oczywiście , ie twierdzę,ze zdrada jest czymś dobrym ale czasami jesrt jedynym wyjściem aby potwierdzic ( lub zaprzeczyć) wartoścswojego dotychczasowego układu.Jasne że nie jak króliczek ale...... A co do pomyślenia - facet szuka poza domem tego czego nie w nim nie dostaje. Obiad i wyprasowane koszule ? To nie wszystko , to detal. Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada -do Pani2 05.07.01, 14:54 > czy naprawdę uważasz > że ,,tak" przed ołtarzem gwarantuje dozgonną miłość i wiernośc? Nie, ale uważam, że w pewnym stopniu (dla mnie dużym) zobowiązuje. I nie mówiłabym tylko o ołtarzu, bo mężatką nie jestem, a taką samą zasadę stosuję w moim związku trwającym już prawie 4 lata. Jestem wierna i tego wymagam. > dzisiaj jestem zona pana X i wydaje mi se ze go kocham > a za 3 dni spotykam pan Y i wiem ze to na niego czekałam całe życie. I co? Mam > tkwić w związku bez miłośći? > Oczywiście , ie twierdzę,ze zdrada jest czymś > dobrym ale czasami jesrt jedynym wyjściem aby potwierdzic ( lub zaprzeczyć) > wartoścswojego dotychczasowego układu.Jasne że nie jak króliczek ale...... Nie, ale to nie oznacza, że musisz zdradzić. Rozstań się z panem X i zwiąż z panem Y, skoro wiesz, że to na niego czekałaś całe życie. A jeśli masz chociaż cień wątpliwości, to czy warto sprawdzać to w łóżku? Seks jest piękny i ważny ale nie może wypełniać całego związku. W przeciwnym wypadku prędko znajdzie się pan Z itd. > A co do pomyślenia - facet szuka poza domem tego czego nie w nim nie dostaje. > Obiad i wyprasowane koszule ? To nie wszystko , to detal. I szuka akurat seksu, a nie rozmów, czułości, wspólnych zainteresowań (bo chyba tylko o seksie można mówić w przypadku zdrady "nieemocjonalnej")? Nie rób z facetów zwierzątek bez potrzeb umysłowych, bez uczuć i bez potrzeby czułości. A jeśli szuka też czegoś oprócz seksu, to może powinien zakończyć dotychczasowy związek, płacić alimenty (o ile są konieczne) i pławić się w nowym szczęściu. To chyba uczciwsze niż brednie w stylu "żona mnie nie rozumie, ale nie mogę jej zostawić". To raczej pójście na łatwiznę. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada -Angel IP: *.ipartners.pl 05.07.01, 13:33 Sex to sama przyjemność z kochaną osobą, sex dla sportu za plecami stałego partnera to zaspokajanie żadz i zwierzęcej chuci. Chemia nie może przysłaniać nam oczu i przeszkadzać nam rozsądnie myśleć i podejmować decyzje. Zdrada - to robienie świństwa najbliższej sercu osobie. Kochać prawdziwie, to nie czuć potrzeby zdradzania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Zdrada -Angel IP: *.atman.pl 05.07.01, 13:50 Kochać prawdziwie? A skąd wiesz że ten z którym jesteś jest tym PRAWDZIWYM? Skąd wiesz,ze to co jest dobre dla Ciebie dzisiaj będzie tak samo dobre za miesiąc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kathy Re: Zdrada - do Pani2 IP: 195.117.174.* 05.07.01, 14:30 Gość portalu: Pani2 napisał(a): > Sex to sama przyjemność z kochaną osobą, sex dla sportu za plecami stałego > partnera to zaspokajanie żadz i zwierzęcej chuci. Chemia nie może przysłaniać > nam oczu i przeszkadzać nam rozsądnie myśleć i podejmować decyzje. Zdrada - to > robienie świństwa najbliższej sercu osobie. Kochać prawdziwie, to nie czuć > potrzeby zdradzania. Wcale nie jestem pewna prawdziwości powyższego. Seks to zawsze przyjemność (przynajmniej potencjalna:-)Czy jak się kochasz z mężem, to nie odczuwasz pożądania i nie pragniesz zaspokojenia? Oczywiście nie kwestionuję prymatu rozumu- jesteśmy ludźmi-ale akurat w tejże kwestii nie wiem co bierze górę. W końcu zakochując się także swój rozum wyłączasz, albo chociaż ściszasz.Co do tego, że kochając nie odczuwa sie potrzeby zdradzania-nie jestem pewna również. Jak ktoś nie odczuwa lub nigdy nie odczuwał potrzeby zdradzenia to może nie ma temperamentu, sposobności, chętnego/nej do skoku w bok? Przecież nie zawsze znaczy to, że tak kocha, że nie istnieje dla niego nikt inny. Zgadzam się natomiast z Tobą, że zdrada to świństwo i zawiedzione zaufanie, niezależnie od tego w jakiej sferze. Musisz być, Pani2, bardzo młodą panią, skoro z taką łatwością ferujesz wyroki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - kathy IP: *.ipartners.pl 05.07.01, 15:11 Gość portalu: kathy napisał(a): Jak ktoś > > nie odczuwa lub nigdy nie odczuwał potrzeby zdradzenia to może nie ma > temperamentu, sposobności, chętnego/nej do skoku w bok? Przecież nie zawsze > znaczy to, że tak kocha, że nie istnieje dla niego nikt inny. A może nigdy nie kochałaś na tyle prawdziwie, by nie czuć potrzeby by zdradzić. Powiedz jak można być w stałym związku z kimś i zdradzać, tłumacząc się temperamentem. "Wiesz zdradziłam Cie, bo mój temperament jest nieposkromiony, ja mam ochotę na sex codziennie a ty raz w tygodniu, więc cię zdradzę bo jest taki jeden co na mnie leci" > Zgadzam się natomiast z Tobą, że zdrada to świństwo i zawiedzione zaufanie, > niezależnie od tego w jakiej sferze. > Musisz być, Pani2, bardzo młodą panią, skoro z taką łatwością ferujesz wyroki. > Wszystko zależy co dla kogo znaczy młoda. Czteroletni staż małżeński i doświadczenie zdrady przez partnera, tej emocjonalnej i fizycznej czyni mnie bardziej dojrzałą niż wiele innych kobiet rocznikowo starszych ode mnie. Takich rzeczy się niewybacza, a przynajmniej nie wtedy gdy ma się swoje zasady i szacunek do samej siebie. I proszę, nie mów mi że nie mam prawa wydawać wyroków, bo każdy ma prawo mniej lub bardziej łatwo. Mnie to kosztowało wiele zdrowia by podjąc taką a nie inną decyzję. ..... i mieć na ten temat bardzo jasno sprecyzowane zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Kochać to znaczy wybaczać IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 05.07.01, 17:39 Gość portalu: Pani2 napisał(a): > > > Zgadzam się natomiast z Tobą, że zdrada to świństwo i zawiedzione zaufanie > > > Wszystko zależy co dla kogo znaczy młoda. Czteroletni staż małżeński i > doświadczenie zdrady przez partnera, tej emocjonalnej i fizycznej czyni mnie > bardziej dojrzałą niż wiele innych kobiet rocznikowo starszych ode mnie. Takich > > rzeczy się niewybacza, a przynajmniej nie wtedy gdy ma się swoje zasady i > szacunek do samej siebie. I proszę, nie mów mi że nie mam prawa wydawać wyroków > , > bo każdy ma prawo mniej lub bardziej łatwo. Mnie to kosztowało wiele zdrowia by > > podjąc taką a nie inną decyzję. ..... i mieć na ten temat bardzo jasno > sprecyzowane zdanie. Kochać to znaczy wybaczać.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Kochać to znaczy wybaczać - Mirek IP: *.ipartners.pl 06.07.01, 09:40 Gość portalu: mirek napisał(a): > > > Kochać to znaczy wybaczać.... Kochać to znaczy umieć dochować wierności w imię miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek lektura do przeczytania IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 06.07.01, 13:32 Wiesz co, nie bądź taka zasadnicza. Tyle piszesz o miłości, a w Twojej wersji to wygląda jak jakiś kontrakt, albo kodeks Hammurabiego. Przeczytaj sobie taki list św. Pawła o miłości, i to niezależnie od wyznawanego przez Ciebie światopoglądu. Tak dla wyjaśnienia: nie zdradziłem mojej żony, mam nadzieję, że nie zdarzy mi się taki błąd. Wiem że gdyby ona zdradziła, potrafiłbym jej wybaczyć, gdyby tylko naprawdę chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: lektura do przeczytania - mirek IP: *.ipartners.pl 06.07.01, 13:55 Gość portalu: mirek napisał(a): > Wiesz co, nie bądź taka zasadnicza. Tyle piszesz o miłości, a w Twojej wersji > to wygląda jak jakiś kontrakt, albo kodeks Hammurabiego. Przeczytaj sobie taki > list św. Pawła o miłości, i to niezależnie od wyznawanego przez Ciebie > światopoglądu. > Błądzić jest rzeczą ludzką, przebaczać Boską. A że Bogiem nie jestem przebaczać nie muszę i nie chcę. A jeśli powołujemy się na słowa święte, to może powołamy się na "10 przykazań Bożych" - 6. Nie cudzołóż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: lektura do przeczytania - mirek IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 06.07.01, 14:10 Gość portalu: Pani2 napisał(a): > Gość portalu: mirek napisał(a): > > > Wiesz co, nie bądź taka zasadnicza. Tyle piszesz o miłości, a w Twojej wer > sji > > to wygląda jak jakiś kontrakt, albo kodeks Hammurabiego. Przeczytaj sobie > taki > > list św. Pawła o miłości, i to niezależnie od wyznawanego przez Ciebie > > światopoglądu. > > > Błądzić jest rzeczą ludzką, przebaczać Boską. A że Bogiem nie jestem przebaczać > > nie muszę i nie chcę. A jeśli powołujemy się na słowa święte, to może powołamy > się na "10 przykazań Bożych" - 6. Nie cudzołóż. Naprawdę przeczytaj sobie ten list, chyba do Koryntian, nie pamiętam. Tam nie ma nic o Bogu, tylko o Miłości. Skąd Ci przyszło do głowy, że tylko Bóg może przebaczać? Co mają do tego przykazania? Czy ja napisałem że zdrada, to coś dobrego? Ja tylko napisałem, że jak się kogos kocha, to się potrafi mu przebaczyć. Chyba, że się kocha tylko siebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuba Re: do Mirka i Pani2 IP: 10.1.11.* / 193.41.231.* 06.07.01, 15:14 Gość portalu: mirek napisał(a): > Gość portalu: Pani2 napisał(a): > > > Gość portalu: mirek napisał(a): > > > > > Wiesz co, nie bądź taka zasadnicza. Tyle piszesz o miłości, a w Twoje > j wer > > sji > > > to wygląda jak jakiś kontrakt, albo kodeks Hammurabiego. Przeczytaj s > obie > > taki > > > list św. Pawła o miłości, i to niezależnie od wyznawanego przez Ciebi > e > > > światopoglądu. > > > > > Błądzić jest rzeczą ludzką, przebaczać Boską. A że Bogiem nie jestem przeb > aczać > > > > nie muszę i nie chcę. A jeśli powołujemy się na słowa święte, to może powo > łamy > > się na "10 przykazań Bożych" - 6. Nie cudzołóż. > > Naprawdę przeczytaj sobie ten list, chyba do Koryntian, nie pamiętam. Tam nie m > a > nic o Bogu, tylko o Miłości. Skąd Ci przyszło do głowy, że tylko Bóg może > przebaczać? > > Co mają do tego przykazania? Czy ja napisałem że zdrada, to coś dobrego? Ja tyl > ko > napisałem, że jak się kogos kocha, to się potrafi mu przebaczyć. Chyba, że się > kocha tylko siebie > A wiesz co Mirku, że pomimo trochę różnych naszych podejść do zdrady (patrz sąsiedni temat), przyznaję Ci rację? Podtrzymuję oczywiście, że nie nigdy nie zamierzam zdradzać. Ale z drugiej strony, takie podejście "odtąd, dotąd", też jest chyba niewłaściwe. Nie wiem co bym zrobił, gdyby kobieta, która kocham, mnie zdradziła. No własnie, po prostu nie wiem, wszystko zależy od całej masy okoliczności, jej zachowania, tego co powiedziałaby "po". I dlatego nie zgadzam się, jeżeli ktoś mówi: nigdy nie wybaczę. Tak, ten kawałek o miłości, to list św. Pawła do Koryntian. Najpiękniejszy kawałek na świecie! Ok, ja teraz mówię wszem i wobec, że nigdy nie zdradzę. Ale przeżyłem już troszeczkę, dostałem parę razy w łeb od życia i wiem, ze nie ma "nigdy". Pani2, życie jest życiem i naprawdę nie wiemy, jak się potoczy, pomimo naszych najszczerszych chęci, starań i założeń. Dlatego też nie mogę powiedzieć, że nie wybaczę komuś, kto mnie zdradził. Bo jak będę kogoś kochał, a ktoś mnie, to czy przynajmniej nie zastanowię się, czy warto przez tą chwilę słabości przekreślac wszystko? Pani2, nie wiesz, co Ci pisane. Nie wiesz kogo spotkasz, z kim będziesz żyła i jakie przeszkody staną Wam na drodze. Nie wiesz tez, na jakie próby będzie wystawione Twoje uczucie w stosunku do kogoś, kto Cię skrzywdził. Nikt nie jest przecież idealny, jak powiedziałaś, nikt nie jest Bogiem. Oczywiście źle Ci nie zyczę, ale może ktoś Ciebie zdradzi, może oszuka, może wyrządzi inna krzywdę. Łatwo kochac, gdy jest fajnie i wszystko się układa, tylko chyba naprawdę przekonujemy sie o miłosci w tych trudnych chwilach. Dobra, bo zaczynam marudzić. Pozdrowionka! Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Kochać to znaczy nie zdradzać 06.07.01, 09:51 i nie niszczyć, często przez głupotę tego, co było budowane wielkim wysiłkiem przez długi czas Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Kochać to znaczy nie zdradzać do mirka IP: *.regionet.pl 06.07.01, 12:14 zdrada jest taka sama skaza na milosci jaj zazdrosc, czy brak wybaczenia. Ktoś kto w swej niedoskonalosci zdradza, powinien latwo zrozumiec ze inny nie bedzie tak doskonaly by wybaczyc. Poza tym milośc nie jest niesmiertelna i latwo ja zniszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek wszyscy jesteśmy niedoskonali IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 06.07.01, 13:24 Wszyscy jestesmy niedoskonali, na rózny sposób. Jeżeli oczekujem od naszych partnerów doskonałości, to chyba kochamy najbardziej siebie. Jeżeli kochana osoba żałuje, naprawde stara się nie powtarzać błędów, to na prawdę nie wiem dlaczego nie mozna jej wybaczyć. Ja nie wiem, co moja żona musiałaby zrobic, żebym ją odrzucił, jeżeli by naprawdę żałowała. Taka zasadniczość którą tu widzę un niektórych pań jest zaprzeczeniem miłości. Miłość to nie kontrakt. Proponuję przeczytać dobrze znany list świętego Pawła o Miłości, niezależnie od wyznawanego światopoglądu - jest uniwersalny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: wszyscy jesteśmy niedoskonali do MIRKA IP: *.regionet.pl 06.07.01, 14:33 Wybaczenie to wielka cnota, jesli oczekujesz od żony wybaczenia, to podwujnie kochasz Siebie, raz kiedy zdradzałeś drogi gdy oczekujesz doskonałości od żony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kathy Re: Kochać to znaczy wybaczać- ale czy zapomnieć? IP: 195.117.174.* 06.07.01, 13:45 Gość portalu: mirek napisał(a): > Gość portalu: Pani2 napisał(a): > > > > > Zgadzam się natomiast z Tobą, że zdrada to świństwo i zawiedzion > e zaufanie > > > > > Wszystko zależy co dla kogo znaczy młoda. Czteroletni staż małżeński i > > doświadczenie zdrady przez partnera, tej emocjonalnej i fizycznej czyni mn > ie > > bardziej dojrzałą niż wiele innych kobiet rocznikowo starszych ode mnie. T > akich > > > > rzeczy się niewybacza, a przynajmniej nie wtedy gdy ma się swoje zasady i > > szacunek do samej siebie. I proszę, nie mów mi że nie mam prawa wydawać wy > roków > > , > > bo każdy ma prawo mniej lub bardziej łatwo. Mnie to kosztowało wiele zdrow > ia by > > > > podjąc taką a nie inną decyzję. ..... i mieć na ten temat bardzo jasno > > sprecyzowane zdanie. > > > Kochać to znaczy wybaczać.... Tak, sądzę, że wybaczyć bym potrafiła. Ale czy mogłabym się zmusić do udawania, że nic się nie stało? Bardzo wątpię. A na pewno nigdy już bym nie zaufała...I raczej nie byłoby mowy o dalszym wspólnym życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: Kochać to znaczy wybaczać- ale czy zapomnieć? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 06.07.01, 13:49 nie było by mowy o dalszym wspólnym życiu - czyli byś nie wybaczyła Ja mam wrażenie, że w tych związkach wy najbardziej kochacie Siebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kathy Re: Kochać to znaczy wybaczać- ale czy zapomnieć? IP: 195.117.174.* 06.07.01, 14:00 Gość portalu: mirek napisał(a): > nie było by mowy o dalszym wspólnym życiu - czyli byś nie wybaczyła > > Ja mam wrażenie, że w tych związkach wy najbardziej kochacie Siebie Wybacz, ale chyba nie zrozumiałeś. Wybaczyłabym, mogłabym zrozumieć, że mnie zdradził, ale jak mogłabym siedzieć z nim przy stole, rozmawiać, kochać się - i ciągle widzieć inną, na nowo przeżywać ból, poczucie odrzucenia i straty. A ponadto po zdradzie, to już byłby inny mężczyzna, "ten sam, ale nie taki sam". I proszę, nie uogólniaj, chyba że "wy" to rusycyzm ( albo pluralis maiestatis). Ja piszę wyłącznie w swoim imieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek do kathy IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 06.07.01, 14:17 Gość portalu: kathy napisał(a): > Gość portalu: mirek napisał(a): > > > nie było by mowy o dalszym wspólnym życiu - czyli byś nie wybaczyła > > > > Ja mam wrażenie, że w tych związkach wy najbardziej kochacie Siebie > > Wybacz, ale chyba nie zrozumiałeś. Wybaczyłabym, mogłabym zrozumieć, że mnie > zdradził, ale jak mogłabym siedzieć z nim przy stole, rozmawiać, kochać się - i > > ciągle widzieć inną, na nowo przeżywać ból, poczucie odrzucenia i straty. A > ponadto po zdradzie, to już byłby inny mężczyzna, "ten sam, ale nie taki sam". > > I proszę, nie uogólniaj, chyba że "wy" to rusycyzm ( albo pluralis maiestatis). > > Ja piszę wyłącznie w swoim imieniu. > Napisałem "wy", bo podobne podejście zuważyłem tutaj u paru Pań Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szyszka Re: Kochać to znaczy wybaczać- ale czy zapomnieć? IP: 212.45.227.* 19.07.01, 11:12 Mirku! Jest zasadnicza roznica pomiedzy przejsciem do porzadku dziennego nad zdrada, zapomnieniem o wszystkim i ponownym obdarzeniem kogos zaufaniem, a wybaczeniem. Ja moge wybaczyc mezowi zdrade - wybaczyc tzn. nie wracac juz w rozmowach do tego tematu, nie czuc wewnetrznej zlosci gdy mysle na ten temat, pogodzic sie z tym co sie stalo, ale NIE MOGE obdarzyc meza takim samym kredytem zaufania jaki mial u mnie wczesniej! Bo z zaufaniem jest jak z dziewictwem - mozna je stracic wylacznie raz. A poniewaz nie wyobrazam sobie zycia z osoba, ktorej nie ufam bezgranicznie, wiec ja rowniez tak jak PAni2 wybaczylabym i... rozstala sie . Pozdrawiam Szyszka Gość portalu: mirek napisał(a): > nie było by mowy o dalszym wspólnym życiu - czyli byś nie wybaczyła > > Ja mam wrażenie, że w tych związkach wy najbardziej kochacie Siebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: Kochać to znaczy wybaczać- ale czy zapomnieć? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 19.07.01, 21:14 Jedyne, co moge odpowiedzieć, to że jeżeli moja żona zdradziła by mnie, ale byłbym pewien, że żałuje i nie chce tego zrobic więcej, to bym jej wybaczył i na pewno nie odszedł. Może to brzmi egoistycznie, ale po prostu ja kocham, i życie bez niej było by dla mnie puste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kathy Re: Zdrada - kathy- do Pani2 IP: 195.117.174.* 06.07.01, 08:06 Gość portalu: Pani2 napisał(a): > Gość portalu: kathy napisał(a): > > Jak ktoś > > > > nie odczuwa lub nigdy nie odczuwał potrzeby zdradzenia to może nie ma > > temperamentu, sposobności, chętnego/nej do skoku w bok? Przecież nie zawsz > e > > znaczy to, że tak kocha, że nie istnieje dla niego nikt inny. > > A może nigdy nie kochałaś na tyle prawdziwie, by nie czuć potrzeby by zdradzić. > > Powiedz jak można być w stałym związku z kimś i zdradzać, tłumacząc się > temperamentem. "Wiesz zdradziłam Cie, bo mój temperament jest nieposkromiony, j > a > mam ochotę na sex codziennie a ty raz w tygodniu, więc cię zdradzę bo jest taki > > jeden co na mnie leci" > No cóż, pisałam tylko tyle, że człowiek może mieć wiele przelotnych pokus, a prawdziwa wielka miłość sprawia, że im nie ulega. Co do mnie to od 16 lat jestem mężatką i nigdy nie zdradziłam mego męża, ale nie dlatego, że nikt mnie nie zechciał, lecz ponieważ go kocham. Ale nie uogólniałabym, że to sytuacja typowa. > > Zgadzam się natomiast z Tobą, że zdrada to świństwo i zawiedzione zaufanie > , > > niezależnie od tego w jakiej sferze. > > Musisz być, Pani2, bardzo młodą panią, skoro z taką łatwością ferujesz wyr > oki. > > > > Wszystko zależy co dla kogo znaczy młoda. Czteroletni staż małżeński i > doświadczenie zdrady przez partnera, tej emocjonalnej i fizycznej czyni mnie > bardziej dojrzałą niż wiele innych kobiet rocznikowo starszych ode mnie. Takich > > rzeczy się niewybacza, a przynajmniej nie wtedy gdy ma się swoje zasady i > szacunek do samej siebie. I proszę, nie mów mi że nie mam prawa wydawać wyroków > , > bo każdy ma prawo mniej lub bardziej łatwo. Mnie to kosztowało wiele zdrowia by > > podjąc taką a nie inną decyzję. ..... i mieć na ten temat bardzo jasno > sprecyzowane zdanie. Rozumiem,że przeszłaś wiele bolesnych doświadczeń, ale każdy reaguje inaczej. Co do mnie, nie wiem jakbym zareagowała na fakt fizycznej bądź emocjonalnej zdrady męża, myślę, że takich rzeczy się nie wie, póki się nie doświadczy zdrady na własnej skórze. Wiem jedno : to byłaby dla mnie tragedia i nie sądzę, bym mogła się po niej pozbierać. Ale dla mnie byłoby to unicestwienie 16 lat, całej młodości... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - do kathy IP: *.ipartners.pl 06.07.01, 09:52 Gość portalu: kathy napisał(a): > > Rozumiem,że przeszłaś wiele bolesnych doświadczeń, ale każdy reaguje inaczej. C > o > do mnie, nie wiem jakbym zareagowała na fakt fizycznej bądź emocjonalnej zdrady > > męża, myślę, że takich rzeczy się nie wie, póki się nie doświadczy zdrady na > własnej skórze. Wiem jedno : to byłaby dla mnie tragedia i nie sądzę, bym mogła > > się po niej pozbierać. Ale dla mnie byłoby to unicestwienie 16 lat, całej > młodości... > Nie wiem jak ja bym zareagowała, kiedy dowiedziałabym się o zdradzie po 16 latach wspólnego życia. Napewno nie byłoby mi łatwo. Bo to jednak szmat czasu, znacie się, swoje wady i zalety, swoje upodobania i ... budować to wszystko od nowa z nowym człowiekiem. ... Dla mnie była to tragedia, świat runął a ja razem z nim, na samo dno... i długo wychodziłam na powierzchnię..., ale myślę że o tyle było mi łatwiej, że nie mieliśmy dzieci a ja uważam że 9 lat bycia razem (bo 5 lat przed ślubem) to da się jeszcze jakoś przecierpieć. W sumie mam nadzieję, że oprócz złych doświadczeń, będę pamiętała jednak to co było dobre w naszym małżeństwie. Wiem również, że nie wybaczyłabym zdrady każdemu następnemu swojemu partnerowi życiowemu. Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada 05.07.01, 13:20 > Szanowne Panie! Czy łatwiej wybaczyć Wam zdradę, gdy ukochany / partner nie był > > zaangażowany emocjonalnie w romans. Czy jest sens różnicować te dwa przypadki? > Czy zdrada to zdrada, więc żegnaj! A jak ptraktowałbyś w takiej sytuacji swoją zdradzającą ukochaną / partnerkę? pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada IP: *.*.*.* 05.07.01, 17:03 Moja żona mnie nie zdradza, więc trudno mi postawić się w takiej sytuacji. Nie wiem jak bym się zachował. Człowiek poznaje siebie dopiero w ektremalnych sytuacjach. Fazit: wszystko przede mną! Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada 06.07.01, 09:46 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Moja żona mnie nie zdradza, więc trudno mi postawić się w takiej sytuacji. > Nie wiem jak bym się zachował. Człowiek poznaje siebie dopiero w ektremalnych > sytuacjach. Fazit: wszystko przede mną! Ja też nie byłam w takiej sytuacji, ale jestem pewna, że bym nie wybaczyła - straciłabym zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, czyli dwie rzeczy w związku najważniejsze. I mam nadzieję, że nie wszystko przede mną. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona Re: Zdrada IP: 192.168.0.* / *.pp.com.pl 05.07.01, 13:36 Racjonalnie, zdrada jest zdradą, zburzeniem zaufania, wzajemnego szacunku. Ale jako męzatka z dużym stażem wyznam, że chyba bardziej zraniłaby mnie zdrada emocjonalna. Mówiąc krótko, może pogodziłabym się jakoś z pojedynczym skokiem w bok, czysto cielesną przygodą, ale nie wiem, czy mogłabym "oswoić" mężowską fascynację inną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani Re: Zdrada do Angiel i żony IP: *.regionet.pl 05.07.01, 14:42 Do Angiel: Tematem dyskusji nie jest: czy miłośc może przeminąc, lecz czy zdrada emocjonalna=fizycznej. Ty ciągle mowisz "a jesli zakocham sie w drugim to czy musze trwać przy pierwszym? To osobny temat. "Dlaczego"- dlaczego sie zdradza,zapytaj samych mezczyzn. Pewnie że sa przypadki gdy zona może ponosić CZESC winy. Jednak sami mezczyzni mowia: "kocham zone ale nie potrafie sie oprzeć zwierzecemu pociągowi" wiec nie atakuj Pani2 za takie wyrazeniaa bo ona tylko cytuje. Dla mnie własnie taki rodzaj zdrady jest gorszy(bo nieludzki), jak ktoś naprawdę zakochuje się w kimś innym to niejako miłość usprawiedliwia zdradę. Dlatego ja gdybym została zdradzona emocjonalnie, to chociaż ogromnie by mnie to zraniło, pogodziłabym sie z tym, życzyłabym im nawet szczęscia(oczywiście przewiduje tu rozstanie, i odejście "mojego" mezczyzny do kobiety ktora teraz kocha. Zdrady fizycznej bym nie wybaczyla. A wracajac do dlacaego? to przyczyny moga byc roznorodne a ja naprawde ni e jestem meczenica zeeby poswiecac zycie dla np alkoholika czy erotomana(to w koncu tez choroba) DO Zony: Ja wiem że po dlugim stazu jest wspolny dorobek, dzieci, silne przyzwyczajenia,i ze wszystko wyglada inaczej. Lek przed samotna starościa, niechec do zaczynania wszystkiego od nowa. Małzonkowie sa dla siebie wzajemnie raczej tatusiem i mamusia niz kochankami. Też bym nie wybaczyla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani Re: Zdrada do do Pani2 IP: *.regionet.pl 05.07.01, 15:25 Ja sie z toba zgadzam w zupelności. Czesto przyczyny dla których wybacza sie zdradę wcale nie sa zdrowe. Kobieta boi sie samotności lub niezależności, samodzielności. Pozwala sie zdradzać bo nie ma poczucia własnej wartości. Czasami robi to z wyrachowania, pozostanie w związku ze wzgledu na korzyści materialne, lub inne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada do Pani IP: *.ipartners.pl 05.07.01, 16:01 Gość portalu: Pani napisał(a): > Ja sie z toba zgadzam w zupelności. > Czesto przyczyny dla których wybacza sie zdradę wcale > nie sa zdrowe. Kobieta boi sie samotności lub > niezależności, samodzielności. Pozwala sie zdradzać > bo nie ma poczucia własnej wartości. Czasami robi to > z wyrachowania, pozostanie w związku ze wzgledu na > korzyści materialne, lub inne. Wybaczyć, zapomnieć, tylko czy warto? Poza tym nigdy nie będzie już tak samo, nigdy nie będzie zaufania .... i tak naprawdę jak wstać rano i z dumą spojrzeć na swoje odbicie w lustrze, jak powiedzieć jestem dumna z siebie, jestem dumna ze swojego życia, kiedy zostało się tak poniżoną. A przecież życie jest jedno i nie warto tylko dla utrzymania związku wmawiać sobie wybaczyłam mu bo go kocham. Osobiście nie wierzę, że można nadal kochać człowieka, który właśnie zniszczył wszyskie moje wartości, wszystko w co wierzyłam. Zdrada jest zdradą i nie ma znaczenia czy emocjonalna czy fizyczna jest godna potępienia. A swoją drogą, ja kiedy postanowiłam o rozstaniu, życzyłam mojemu mężowi szczęścia z nową wybranką jego życia. Byłam szczera, bo nie życzę mu źle (nie potrafię jednak żyć z nim pod jednym dachem), ale czy będzei potrafił zbudować szczęście na czyimś nieszczęściu.... to już nie moja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Zdrada do do Pani2 IP: *.atman.pl 05.07.01, 16:44 Gość portalu: Pani napisał(a): > Ja sie z toba zgadzam w zupelności. > Czesto przyczyny dla których wybacza sie zdradę wcale > nie sa zdrowe. Kobieta boi sie samotności lub > niezależności, samodzielności. Pozwala sie zdradzać > bo nie ma poczucia własnej wartości. Czasami robi to > z wyrachowania, pozostanie w związku ze wzgledu na > korzyści materialne, lub inne. Nie rozumiem co to znaczy że kobiet boi się samotnosci czy niezaleznosci? CZy bez faceta bedzie gorsza? CZy posiadanie męża .ub kochanka świadczy o wartości kobiety? Na to żeby cierpieć i przymykac oczy godzą sie kobiety słabe dla których mąż ( facet , partner itd.) i dom są całym światem. Takie , które nie maja swojego życia i nie znaja swojej wartości. Lepiej byc z byle jakim byle nie byc samą? To pachnie średniowieczem! Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada do do Pani2 05.07.01, 16:56 > Nie rozumiem co to znaczy że kobiet boi się samotnosci czy niezaleznosci? To znaczy, że całe życie wmawiano jej, że sobie nie poradzi, bo jest gorsza, głupsza i mniej zaradna. A ona w to uwierzyła. > CZy bez faceta bedzie gorsza? CZy posiadanie męża .ub kochanka świadczy o > wartości kobiety? Nie, ale takie rzeczy ciągle się dziewczętom wmawia, vide piętno "starej panny". > Na to żeby cierpieć i przymykac oczy godzą sie kobiety słabe dla których mąż ( > facet , partner itd.) i dom są całym światem. Takie , które nie maja swojego > życia i nie znaja swojej wartości. > Lepiej byc z byle jakim byle nie byc samą? To pachnie średniowieczem! 100 % racji, ale jeśli już raz uwierzyły, że są do niczego, to ciężko im później zmienić pogląd. Też wolę być sama niż z byle kim i nie mam przed samodzielnością oporów. Ale rozumiem też, że wiele kobiet umysłowo wciąż tkwi w Średniowieczu i, że to nie ich wina. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Zdrada do do Pani2-do suzume IP: *.atman.pl 05.07.01, 17:01 > > > 100 % racji, ale jeśli już raz uwierzyły, że są do niczego, to ciężko im późnie > j > zmienić pogląd. Też wolę być sama niż z byle kim i nie mam przed samodzielności > ą > oporów. Ale rozumiem też, że wiele kobiet umysłowo wciąż tkwi w Średniowieczu i > , > że to nie ich wina. > > pzdr Cieszę się że nie tylko ja tak myślę.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada do do Pani2-do suzume 06.07.01, 09:49 Gość portalu: Angel napisał(a): > > 100 % racji, ale jeśli już raz uwierzyły, że są do niczego, to ciężko im p > óźnie > > j > > zmienić pogląd. Też wolę być sama niż z byle kim i nie mam przed samodziel > ności > > ą > > oporów. Ale rozumiem też, że wiele kobiet umysłowo wciąż tkwi w Średniowie > czu i > > , > > że to nie ich wina. > > > > pzdr > > Cieszę się że nie tylko ja tak myślę.Pozdrawiam Ja też :) I mam nadzieję, że jest nas więcej... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani Re: Zdrada do do Angel IP: *.regionet.pl 05.07.01, 20:45 Ależ zgadzam sie z tobą w zupełności, własnie o tym pisałam, ze takie kobiety sa i ze jest to nie zdrowe i niewłasciwe Na marginesie niezły bałagan panuje na tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
sara Re: Zdrada 05.07.01, 16:53 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Czy zdrada to zdrada, więc żegnaj! Wlasnie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada IP: *.*.*.* 05.07.01, 17:09 Trochę wyrozumiałości kobieto! Nie generalizujmy wszystkich zdrad. Nie każdej osobie należy się "żegnaj". Co z przebaczeniem? Czyżby nie było takiego słowa w słowniku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Zdrada do Wojtka74 IP: *.regionet.pl 05.07.01, 21:50 Jakiej sie nie nalezy "zegnaj"? Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada 06.07.01, 09:57 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Trochę wyrozumiałości kobieto! Nie generalizujmy wszystkich zdrad. Nie każdej > osobie należy się "żegnaj". Co z przebaczeniem? Czyżby nie było takiego słowa w > > słowniku? Czy Ty szukasz usprawiedliwienia/poparcia/wytłumaczenia swojego postępowania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada IP: *.*.*.* 06.07.01, 10:51 > Czy Ty szukasz usprawiedliwienia/poparcia/wytłumaczenia swojego postępowania? Nie szukam, teraz już jest za późno. Zdradziłem. Szukam rozwiązania na przyszłość - jak z tym żyć, powiedzieć, nie powiedzieć, obwiniać się, nie obwiniać, patrzeć żonie prosto w oczy i mówić "wszystko w pożądku kochanie"? Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada 06.07.01, 11:00 > Nie szukam, teraz już jest za późno. Zdradziłem. Szukam rozwiązania na > przyszłość - jak z tym żyć, powiedzieć, nie powiedzieć, obwiniać się, nie > obwiniać, patrzeć żonie prosto w oczy i mówić "wszystko w pożądku kochanie"? Powiem Ci tak - ja bym wolała nie wiedzieć (jeśli zaliczasz swoją zdradę do kategorii "nic nieznaczący skok w bok bez żadnych głębszych uczuć", cokolwiek by to oznaczało). Czy się obwiniać czy nie... to Ci już pewnie podpowie sumienie, bo jeśli masz wyrzuty, to pewnie się obwiniasz. A przynajmniej czujesz, że coś jest nie tak. I naprawdę nie chciałabym być na Twoim miejscu - za chwilę radości musisz płacić ogromnym obciążeniem psychicznym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
daragusi Re: Zdrada 16.07.01, 13:04 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > > > Czy Ty szukasz usprawiedliwienia/poparcia/wytłumaczenia swojego postępowan > ia? > > Nie szukam, teraz już jest za późno. Zdradziłem. Szukam rozwiązania na > przyszłość - jak z tym żyć, powiedzieć, nie powiedzieć, obwiniać się, nie > obwiniać, patrzeć żonie prosto w oczy i mówić "wszystko w pożądku kochanie"? > Czy zdradzając pomyślałeś choć przez chwilę o Twojej żonie? I o przysiędze małżeńskiej, którą składałeś patrząc jej prosto w oczy? O tym, że przyrzekałeś jej wierność, miłość, szacunek i że jej nie opuścisz aż do śmierci? Dopuszczając się zdrady, nie ważne emocjonalnej czy tylko fizycznej, dałeś dowód na to, że to, co przysięgałeś nie ma dla ciebie żadnego znaczenia i że ciebie nie obowiązuje. A skoro tak to twojej żony również (przysięga powinna lub nie powinna obowiązywać dwie strony jednocześnie). Zdradzając ją przyzwoliłeś na takie same postępowanie z jej strony. Wiem, że błądzić jest rzeczą ludzką, ale jest nią również nie umieć wybaczyć, zapomnieć i zaufać ponownie. P.S. Znasz takie mądre powiedzenie: nie rób drugiemu co tobie niemiłe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EdWar Re: Zdrada - moje trzy grosze IP: 157.25.130.* 05.07.01, 18:16 Wiele wypowiedzi wprawiło mnie w zdumienie. Zdumienie owo wynika ze stawiania sprawy albo albo. Powtórzę więc już pogląd, który się już pojawił, że im się ma mniej doświadczenia tym surowsze wyroki się serwuje. Ja też taki mądry byłem. Lata minęły i co? I pomysły typu dozgonna wierność i miłość wydają mi się niepoważne. Czy one naprawdę są konieczne? Czy dzięki nim jesteśmy lepsi? Czy może raczej nas w końcu duszą? Bo mnie tak. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada - moje trzy grosze 06.07.01, 10:10 > I pomysły typu dozgonna wierność i miłość wydają mi > się niepoważne. Czy one naprawdę są konieczne? Czy > dzięki nim jesteśmy lepsi? Czy może raczej nas w końcu > duszą? > Bo mnie tak. > Pozdrawiam Szczerze współczuję Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Zdrada do wszystkich mezczyzn IP: *.regionet.pl 05.07.01, 21:20 Panowie widać wyraznie że wam na wierności nie zależy, a zdrada nie stanowi problemu. Ogromnym postępem było by takie stawianie sprawy jasno. Bo przeciez tak naprawde nie chcecie sprawiac nam bolu, a na pewno w roli krzywdzicieli czujecie sie nienajlepiej. Więc to może nasza postawa jest niewłaściwa, może my musimy popracować nad swoim charakterem aby to co teraz jest ważne stało sie błahe. Dlaczego właściwie wy macie postępować po naszej myśli, my Kobiety możemy dołączyć do was. Może nam wszystkim sie to nie uda, ale możemy odpowiednio wychować nasze córki. W takim razie niepotrzebne wydaja mi sie te biadolenia nad pismami dla dziewczat, które promuja swobode seksualna. Te pisma wykonuja porzyteczną prace dla naszych córek i synów, którzy w przyszłości bedą zakładać szczesliwe rodziny, bo każdy nie krzywdząc nikogo bedzie mógł korzystac z pozbawionego uczuć seksu pozamałzenskiego. Czy to nie jest wspaniala wizja. Jestem przekonana że kobiety z czasem przystosują sie do sytuacji(dużo już jest takich)porzucą swoje zasady, zmienią potrzeby emocjonalne. To chyba faktycznie bład że zamiast czerpać radość z życia, chcemy pozbawić jej naszych kochanych mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EdWar Re: Zdrada do wszystkich mezczyzn - mężczyzna mówi owszem IP: 157.25.130.* 06.07.01, 08:47 Ja mam córkę i nie zamierzam jej wmawiać, że ma być w przyszłości cierpiącą matką polką. Teraz nie wmawiam jej, że wszyscy dorośli są tacy wspaniali i ma się od nas uczyć. Potem jej powiem, że faceci to samce (łącznie z tatusiem) i z jednej strony chcą jak najwięcej przyjemności, z drugiej wierności swoich żon. Wiem, że to kwadratura koła i sam nie mam gotowych recept na życie, bo jak to pisał Kundera, żyjemy tylko raz, bez żadnej próby, czyli jak aktor, który od razu ma występ. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szyszka Re: Zdrada do wszystkich mezczyzn - mężczyzna mówi owszem IP: 212.45.227.* 19.07.01, 11:39 Potem jej powiem, że faceci to samce (łącznie z tatusiem) i z jednej strony chcą jak najwięcej przyjemności, z drugiej wierności swoich żon. Juz dawno nie slyszalam czegos rownie glupiego, obrzydliwego i na szczescie klamliwego! Dzieki Bogu, ze sa jeszcze ludzie i to nie tylko kobiety!, ktorzy cos takiego jak malzenstwo widza w innych kategoriach niz ty. Hedonizm i szukanie przyjemnosci nie sa wadami, ale tylko i wylacznie gdy trzymane sa w granicach zdrowego rozsadku i nie stanowia filozofii zyciowej, tak jak dzieje sie to u ciebie. Szczerze wspolczuje twojej corce, ciekawe jakich innych madrosci jeszcze nalozysz jej do glowy! Boze uchowaj przed takimi tatusiami! Nie pozdrawiam Szyszka Gość portalu: EdWar napisał(a): > Ja mam córkę i nie zamierzam jej wmawiać, że ma być w przyszłości cierpiącą > matką polką. Teraz nie wmawiam jej, że wszyscy dorośli są tacy wspaniali i ma > się od nas uczyć. Potem jej powiem, że faceci to samce (łącznie z tatusiem) i z > > jednej strony chcą jak najwięcej przyjemności, z drugiej wierności swoich żon. > Wiem, że to kwadratura koła i sam nie mam gotowych recept na życie, bo jak to > pisał Kundera, żyjemy tylko raz, bez żadnej próby, czyli jak aktor, który od > razu ma występ. > Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Zdrada do wszystkich mezczyzn 06.07.01, 10:23 Gość portalu: Sylwia napisał(a): > Panowie widać wyraznie że wam na wierności nie zależy, a zdrada nie stanowi > problemu. Szkoda tylko, że stosują różne miarki dla siebie i swoich partnerek. I o ile zdrada ze strony kobiety to dla nich zwykłe k...wstwo, to ich własna zdrada jest nic nieznaczącym uleganiem naturalnym popędom (znacie te dyrdymały o naturalnej poligamiczności mężczyzn, albo o rozsiewaniu genów). Ciekawe, bo dla mnie, jako kobiety, zdrada jest tak samo niewybaczalna, niezależnie od tego kto się jej dopuścił. Co o tym sądzą Panie i Panowie? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paula Re: Zdrada IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 23:24 po pierwsze: prawie nie ma związków bez zdrady fizycznej (monogamizm nie istnieje, jesli takowy związek jest - wyjątek wg. moich szacunków ok 5% ogółu, po drugie: byłam w związku cztery lata zdradziłam i zostałam zdradzona jak na ironię przed samym rozstaniem, po trzecie: spotakałam żonatego faceta, który nie zdradzał żony - a jedna zdradził ze mną - na pytanie jak sie z tym czuje odpowiedziął że powie mi jak po tym jak spotaka sie ze swoją małżonką. Odpowiedzi która usłyszłąm nie spodziewałam się: "bardzo kocham swoją żoneczke i chce być z nią do końca swoich dni....... ale nie mam wyrzutów sumienia i jeśli nie ty to inna również moze byc" po czwarte: zdarda jest zdradą - zdradzac tzreba umieć aby nie skrzywdzić drogiej osoby, i tak naprawdę trzeba nauczyć się z tym żyć, po piąte: małżństwo - obłuda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Zdrada - głównie do Wojtka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 01:21 Cyniczni są niektórzy forumowicze... Wojtku! Istnieje niebezpieczeństwo, że Twoja zdrada wyda się przypadkiem - często tak bywa. Przygotuj się na taką ewentualność. Jeśli Twoim zdaniem jest to mało prawdopodobne, a Ty sam - żałujesz - nie przyznawaj się; nie obciążaj żony swoim poczuciem winy. Sam sobie z nim poradź - mam nadzieję, że nie będzie łatwo (bo, moim zdaniem, nie powinno być). Zastanów się w wolnej chwili, dlaczego zdradziłeś, skoro - jak twierdzisz - kochasz żonę i nie chcesz jej krzywdzić. A tak na marginesie: mam nadzieję, że więcej niż marne 5% par się nie zdradza. Myślę też, że zanim ktokolwiek zdecyduje się na ranienie partnera, powinien pomyśleć, czy sam chciałby być tak potraktowany. Ja bardzo przeżyłam zdradę partnera, choć nie była fizyczna - ot, zaledwie troszkę się pospoufalał za moimi plecami z pewną dzierlatką - kilka spotkań, trochę ciepłych słów. Wykryłam ten "romans" zanim na dobre się rozwinął (intuicja pomogła). Minęły cztery miesiące. Dziś on nazywa tamto "głupstwem", a ja noszę zadrę gdzieś głęboko w sercu i ogólnie rzecz biorąc - nadal bywa mi z tym źle. Sama nie ruszyłabym "zajętego" faceta końcem kija, więc dziwi mnie, że inne kobiety to robią. Pozdrawiam wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Zdrada - Agaty IP: *.regionet.pl 06.07.01, 12:23 A czy zadałaś sobie pytanie dlaczego wybaczyłaś? To oczywiście twoja sprawa, ale motywy wybaczenia mogo być zarowno zle jak i dobre. Nie jesteśmy cyniczni, lecz próbujemy nie byc naiwni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kathy Re: Zdrada IP: 195.117.174.* 06.07.01, 10:46 Gość portalu: paula napisał(a): > po pierwsze: prawie nie ma związków bez zdrady fizycznej (monogamizm nie > istnieje, jesli takowy związek jest - wyjątek wg. moich szacunków ok 5% ogółu, > po drugie: byłam w związku cztery lata zdradziłam i zostałam zdradzona jak na > ironię przed samym rozstaniem, > po trzecie: spotakałam żonatego faceta, który nie zdradzał żony - a jedna > zdradził ze mną - na pytanie jak sie z tym czuje odpowiedziął że powie mi jak > po tym jak spotaka sie ze swoją małżonką. Odpowiedzi która usłyszłąm nie > spodziewałam się: "bardzo kocham swoją żoneczke i chce być z nią do końca > swoich dni....... ale nie mam wyrzutów sumienia i jeśli nie ty to inna również > moze byc" > po czwarte: zdarda jest zdradą - zdradzac tzreba umieć aby nie skrzywdzić > drogiej osoby, i tak naprawdę trzeba nauczyć się z tym żyć, > po piąte: małżństwo - obłuda po pierwsze - są monogamiczne związki - mój taki jest a trwa 16 lat- małżeństwo + 2 lata przed i nie bardzo chce mi się wierzyć, że to margines, wyjątek itd -po drugie nie zdradziłam i nie zostałam zdradzona ( przynajmniej do dnia dzisiejszego ;-) - po trzecie - żeby mieć wyrzuty sumienia trzeba przede wszystkim mieć sumienie - po czwarte zdrada rani nie tylko zdradzanego ale i zdradzającego, - po piąte małżeństwo nie jest obłudą, tylko czymś wspaniałym jeśli się kocha, bez miłości nie ma sensu To tylko taka polemika... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paula Re: Zdrada IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 11:20 Znam małżeństwo, które było sobie wierne przez 27 lat życia, ale niestety było. Są nadal razem, osoba zdradzona kocha osobę, która zdradziła. Poza tym często żyjemy w błogiej nieświadomosci. Tak wiele znam małżenstw, w który jedno zdradza "z głową" (ktos czepnął by sie do stwierdzenia) nie raniąc drugiej osoby. Ona nic nie wie i wcale nie jest prawdą, że każdego męczy sumienie i że każda prawda w końcu wypływa jak oliwa na wierzch. Najtrudniej myśle jest pozbyć sie idałów i wiary w innych. W końcu jak wyglądałoby nasze życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada - do Pauli IP: *.*.*.* 06.07.01, 11:54 Gość portalu: paula napisał(a): > po pierwsze: prawie nie ma związków bez zdrady fizycznej (monogamizm nie > istnieje, jesli takowy związek jest - wyjątek wg. moich szacunków ok 5% ogółu tak jest w istocie, wystarczy się rozejrzeć smutne to czy oczywiste? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paula Re: Zdrada - do Pauli IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 12:08 Gość portalu: Wojtek74 napisał(a): > Gość portalu: paula napisał(a): > > > po pierwsze: prawie nie ma związków bez zdrady fizycznej (monogamizm nie > > istnieje, jesli takowy związek jest - wyjątek wg. moich szacunków ok 5% og > ółu > > tak jest w istocie, wystarczy się rozejrzeć > smutne to czy oczywiste? Bardzo smutne...... i nie wszystkim oczywiste. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rollins Re: Zdrada IP: 172.30.22.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 06.07.01, 08:32 Zdrada jakakolwiek by nie byla jest zdradą-po takim czymś traci sie zaufanie, a bez zaufania umiera milosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Zdrada do Wojtka IP: *.regionet.pl 06.07.01, 14:59 Ja wolałabym wiedzieć o zdradzie, a to z jednej prostej przyczyny. Otóż powiedzmy że jestem twoją zona i wczytuje sie w te dyskusje, z której aż nadto wynika że zdrada jest czymś nader pospolitym, w dodatku wszyscy wyznają zasade "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal". W tej sytuacji zaufanie jest jedynie martwym sloganem, i tak naprawdę jeśli bedziemy mieli odwage stanać przed tym faktem, to NIE MOZNA MIEC DO NIKOGO ZAUFANIA. Nie potrafie tego wyjaśnić racjonalnie, i nie mam zadnych argumentów ale ja po prostu NIE POTRAFIE zyc w zakłamaniu, taka perspektywa napawa mnie najwiekszym przerazeniem, nie wiem dlaczego tak jest pomimo ze zdaje sobie sprawe z korzysci jakie mogą odnieść wszyscy z kłamstwa. Wiem że nikt sie ze mną nie zgodzi ale ja wolałabym wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek74 Re: Zdrada do Sylwi IP: *.*.*.* 06.07.01, 15:23 Gość portalu: Sylwia napisał(a): ja po prostu NIE > POTRAFIE zyc w zakłamaniu, taka perspektywa napawa mnie najwiekszym > przerazeniem, nie wiem dlaczego tak jest pomimo ze zdaje sobie sprawe z > korzysci jakie mogą odnieść wszyscy z kłamstwa. ok dowiedziałaś się i co dalej? Lepiej się czujesz? Mówisz żegnaj, czy informuj mnie jak mnie zdradzisz, bo lubię znać prawdę. trochę uprościłem sytuację, ale wydaje mi się, że czasami dla wspólnego dobra lepiej nie wspominać o pewnych sprawach, zwłaszcza, gdy nie ma to dużego znaczenia. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Zdrada do wojtka IP: *.regionet.pl 06.07.01, 15:37 Tak czuje sie wtedy lepiej, w pewnym sensie, pisałam że to troche nieracjonalne. Myśle że to była by próba dla jakości naszej więzi, jesli wiez jest wartościowa i silna to może nie było by żegnaj. Teraz wydaje mi sie ze powiedziałabym zegnaj na pewno, ale to byłby moment kiedy nasza miłośc została by sprawdzona. Mam prawo podjac decyze w tej sprawie, jesli ktoś mnie jej pozbawia to jest to nie w pozadk. Dla wyjasnienia dodam że nie jestem mezatka, wlasnie dlatego ze staly zwiazek nie jest dla mnie wartoscia jako taka, wartoscia jest raczej jakosc uczucia, a oczekuje najlepszej. Dlatego wykluczam klamstwo, ale to tylko moj wybor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Zdrada IP: 194.181.183.* 06.07.01, 16:09 drogi wojtku, b. cie prosze, nie sluchaj naszych kolezanek bo one tylko staraja sie poglebic twoje wyrzuty sumienia. zrobiles co zrobiles. stalo sie, ale teraz zamknij ten rozdzial i wal do przodu. wyrzuty sumienia to normalna rzecz. ja zdradzilem swoja zone z okolo 40 kobietami (jestem ponoc sexy) i nawet nie wiesz przez jakie kaco-moralne pieklo musialem przejsc! nie lam sie, bac mezczyzna! sciskam, gucio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: Zdrada - do Gucia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 16:47 Mam nadzieję, że Twoja żona też zdradziła Cię z 40 facetami. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smok Re: Zdrada - do Gucia IP: *.regionet.pl 06.07.01, 17:14 A jesli nie to jest głupia cipa ktora sobie na to wszystko zasluzyla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zeplin Re: Zdrada - do Gucia IP: *.regionet.pl 06.07.01, 19:20 Ta twoja żona to chyba nie jest zbyt rozgarnieta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Zdrada - do Gucia ,Zeplina i Wojtka IP: *.hartford-13-14rs.ct.dial-access.att.net 08.07.01, 06:25 Gość portalu: Zeplin napisał(a): > Ta twoja żona to chyba nie jest zbyt rozgarnieta. Zeplin, moim zdaniem to z nich dwojga mniej rozgarniety jest Gucio, ktory zasluguje na politowanie. Najwyrazniej jego poczucie wlasnej wartosci jest wprost proporcjonalne do ilosci zaliczonych cial, moze nawet plci obojga. Gucio, czy zdajesz sobie sprawe z tego, ze jak poziom twojego testosteronu znacznie sie obnizy, a proces ten zaczal sie kiedy ukonczyles 20-tke, to obnizy sie i twoje poczucie wlasnej wartosci bo przestaniesz byc juz tak bardzo sexy...moze zacznij pracowac nad rozwojem umyslowo intelektualnym zanim nie bedzie za pozno. A do Wojtka mam rade - nie zamieniaj sie w Gucia, przyznaj sie zonie do zdrady czym udowodnisz, ze masz cywilna odwage, nie traktuj swojej zony jak dziecko tylko jak doroslego dojrzalego partnera i pozwol jej sie ustosunkowac do twojego wyskoku nawet jesli to bedzie dla niej i dla ciebie bolesne i nawet jesli mialoby to oznaczac koniec malzenstwa - nawarzyles piwa to je teraz wypij i nie szukaj usprawiedliwien twierdzac, ze wszyscy naokolo nawzajem sie zdradzaja wiec i ty jestes usprawiedliwiony. Nie badz taka bezwolna owieczka, czytaj baranem, ktora beczy tak jak wszystkie inne w stadzie ... a tak na marginesie Wojtek, to moim zdaniem nie jestes jeszcze dobrym kandydatem na dlugodystansowego partnera, brak ci przede wszystkim wewnetrznej spojnosci i sily. Emocjonalna czy fizyczna zdrada jest zdrada KROPKA Tylko mi nie plec ze to byl tylko czysty seks bez znaczenia - gdyby tak bylo to nie czulbys sie tak wspaniale i nie tracilbys snu po nocach jak napisales poprzednio. Wojtek badz mezczyzna, przyznaj sie do wszystkiego, ale w umiejetny sposob, czyli: 1. zastanow sie czy ty sam chcesz to malzenstwo kontynuowac 2. badz przygotowany na silna emocjonalna reakcje swojej zony 3. tylko nie probuj sie usprawiedliwiac oskarzajac swoja zone ze to ona jest temu winna, bo winny jestes tylko, wylacznie (!) ty 4. musisz okazac swojej zonie duzo zrozumienia dla jej zranionych uczuc 5. jesli zechce odejsc musisz jej na to pozwolic, trudno, trzeba sie nauczyc ponosic konsekwencje swoich czynow nie zazdroszcze ci twojej sytuacji, zycze ci odwagi i nie zdradzania swoich dobrych przyjaciol w przyszlosci, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaha Re: Zdrada IP: *.arcor-ip.net 07.07.01, 17:31 gucio jesli ta liczba ma byc pocieszeniem to wybacz ale.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joasia Re: Zdrada IP: 212.160.128.* 09.07.01, 08:50 żadnej zdrady się nigdy nie wybacza... nawet jak się stara zapomnieć... świadomość, że partner zdradził prowadzi w konsekwencji do chłodu uczuciowego. I nawet jeżeli w pierwszej chwili staramy się wybaczyć, to tkwi to jak zadra w człowieku i odzywa się na każdym zakręcie uczuciowym. Mówię oczywiście o długoletnich związkach. Tak więc, moim zdaniem, jeżeli w chwili zapomnienia zrobiliśmy coś takiego nigdy nie przyznawajmy się do tego partnerowi, jeżeli go kochamy. To na temat zdrady fizycznej. Natomiast jeżeli chodzi o zdradę emocjonalną... ta jest nie do ukrycia i w zasadzie świadczy o tym, że nastąpił koniec. Bo jeżeli ktoś drugi zaprząta nasze myśli bardziej niż partner z którym jesteśmy... to znaczy, że nie kochamy już naszego partnera i ewentualny powrót emocjonalny i uczuciowy jest raczej niemożliwy. To tak jak ekshumacja zwłok, żadne elektrowstrząsy nie pomogą a jeżeli nawet... to są tylko pozory życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Zdrada - do moralizatorow IP: 194.181.183.* 09.07.01, 09:44 bo i prosze, oberwalo sie nie tylko mnie (czego sie spodziewalem) ale i mojej zonie. szanowni internetowi moralizatorzy! jakie macie prawo do ocenny innnych? kim jestescie i co wiecie o zyciu, przeszlosci, wartosciach tych, ktorych tak szybko szufladkujecie? co daje wam podstawe do brutalnych ocen innych ludzi, wlaczawszy tych, ktorzy sobie z was robia ordynarne jaja. pozdrawiam i zycze odrobiny autorefleksji Gucio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Zdrada - do moralizatorow IP: *.regionet.pl 09.07.01, 12:23 Nie sa sie zyc bez oceniania rzeczywistości, kazdy musi sie jakoś do niej ustosunkować: "teraz moge przejsc przez ulice, bo nie nadjezdza auto, ten facet jest sympatyczny - umowie sie z nim na randke, ta reka jest ubabrana w gownie wiec jej nie uscisne" Jakim prawem oceniamy np faszyzm? To fakt ze zostales oceniony pomimo niewielu informacji no twoj temat, ale taki juz jest charakter dyskusji na forum. Mam prawo cenic pewnych ludzi, a nie szanowac innych. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Zdrada - do moralizatorow IP: 194.181.183.* 09.07.01, 12:48 smutne to, ze mieszasz fundamentalne prawo do oceny faszyzmu (o ktorym wiemy wystarczajaco wiele by go potepic) z uzurpowaniem sobie prawa do oceny mojej osoby po jednym wszelako poscie, a takze mojej polowicy (bez zadnego postu). gdzie tu sens, a gdzie logika? i nie jest prawda, ze taka to juz specyfika forum. to osoby kierujace sie podobna do ciebie postawa (wydawanie pochopnych opinii na temat drugich osob + preudopsychoanaliza) staraja sie narzucic ten nieprzyjemny styl. wiele osob oburzyla informacja o moich 40 kobietach. a czy ocena mojej osoby nie bylaby troche inna, gdybym napisal, ze moja zona przez 4 lata studiowala za granica podczas gdy ja samotny ojciec-polak zajmowalem sie naszym synem? i ze to nie ja szukalem przygod, a tylko czasem nie mialem sily powiedziec "nie"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Zdrada - do moralizatorow IP: *.regionet.pl 09.07.01, 13:08 Tak sie składa ze akurat ja nie nie wydałam zadnej pochopnej o tobie(ani o nikim innym) opinii. Prawde mówiąc twoj post odebrałam jako drwine ze wszystkich gornolotnych słow jakie padły w czasie dyskusji, i uznałam ze lepiej zrobie jak pojde sie poopalać. I czyz naprawde cokolwiek pomieszałam? Wyraziłam tylko kilka OGOLNYCH uwag o koniecznosci oceniania, i nadal nie mam ochoty oceniać ciebie, chociaż "wiem" już wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin ??? IP: 216.104.228.* 09.07.01, 13:39 > nieprzyjemny styl. wiele osob oburzyla informacja o moich 40 kobietach. a czy > ocena mojej osoby nie bylaby troche inna, gdybym napisal, ze moja zona przez 4 > lata studiowala za granica podczas gdy ja samotny ojciec-polak zajmowalem sie > naszym synem? i ze to nie ja szukalem przygod, a tylko czasem nie mialem sily > powiedziec "nie"? CZASEM nie miales sily!? Wychodzi mniej-wiecej co miesiac nowa kobieta w lozku! Nie liczac powtorek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - do Gucia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.01, 14:48 Gość portalu: Gucio napisał(a): wiele osob oburzyla informacja o moich 40 kobietach. a czy > ocena mojej osoby nie bylaby troche inna, gdybym napisal, ze moja zona przez 4 > lata studiowala za granica podczas gdy ja samotny ojciec-polak zajmowalem sie > naszym synem? i ze to nie ja szukalem przygod, a tylko czasem nie mialem sily > powiedziec "nie"? Muszę przyznać, że Twoja wypowiedź brzmi jak tłumaczenie się. Czyżbyś czuł się winny? Jak mi Cię szkoda, jaki Ty byłeś biedny - ona tam Ty tu, musiałeś się jakoś pocieszać, sposób na samotność i nudę, tak? I mówisz, ze nie miałeś siły powiedzieć NIE,... no tak to bardzo ciekawe... kobiety same właziły Ci do łóżka a ty biedny ojciec-polak nie potrafiłeś odmówić proszącej kobiecie. To żałosne!!! Ciekawe, czy Twoja żona w pełni zaakceptowała Twoją postawę męża i ojca, dającego super przykład swojemu synowi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Zdrada - od Gucia do reszty IP: 194.181.183.* 09.07.01, 15:09 Do Sylwii: sorry, ze zebralas ciegi niewinnie. po prostu poirytowalo mnie kilka wypowiedzi. Do Marcina: z matmy piatka. do Pani2: Nie wazne, czy czuje sie winny. to moja sprawa. jestem tez jak najdalszy od tlumaczenia sie na forum internetowym - przed kim i dla czego mialbym sie tu tlumaczyc? ponawiam pytanie, kim jestes i co o mnie wiesz? swoja poprzednia wypowiedzia wskazalem na pewien relatywizm kazdej zyciowej sytuacji, ktore podlegaja tak latwej ocenie, m.in. twojej. poza tym nieudanie sarkastyczny ton twojej wypowiedzi juz cie dezawuuje jako partnera do rozmowy. ty i tak wszysko wiesz lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - od Gucia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.01, 15:36 Gość portalu: Gucio napisał(a): > > Nie wazne, czy czuje sie winny. to moja sprawa. jestem tez jak najdalszy od > tlumaczenia sie na forum internetowym - przed kim i dla czego mialbym sie tu > tlumaczyc? ponawiam pytanie, kim jestes i co o mnie wiesz? swoja poprzednia > wypowiedzia wskazalem na pewien relatywizm kazdej zyciowej sytuacji, ktore > podlegaja tak latwej ocenie, m.in. twojej. poza tym nieudanie sarkastyczny ton > twojej wypowiedzi juz cie dezawuuje jako partnera do rozmowy. ty i tak wszysko > wiesz lepiej. No cóż, może rzeczywiście partnerem do rozmowy z Tobą nie jestem najlepszym, ... w Twoim przekonaniu... Czyżby dyskwalifikowało mnie to, że mam swoje zdanie na ten temat i nie jest ono zbieżne z Twoim? Ciekawa dyskusja, kiedy wszyscy mają takie samo zdanie, prawda? ... I oczywiście, że nie musisz się tłumaczyć ani przede mną ani przed nikim innym. To były pytania skierowane do Twojego sumienia, jeśli je masz. I mam nadzieję, że ono właśnie gryzło Cię, kiedy lądowałeś z kolejną kobietą w łóżku, ... i gryzie do dzisiaj... ale to już tylko i wyłącznie Twoja sprawa... a jeśli nie chcesz o tym dyskutować, to po co wogóle bierzesz udział w forum? ... (to pytanie retoryczne, jeśli chciałbyś na nie odpowiedzieć to wiedz że tego nie oczekuję)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Zdrada - od Pani 2 IP: 194.181.183.* 09.07.01, 15:47 > No cóż, może rzeczywiście partnerem do rozmowy z Tobą nie jestem najlepszym, .. > . > w Twoim przekonaniu... Czyżby dyskwalifikowało mnie to, że mam swoje zdanie na > ten temat i nie jest ono zbieżne z Twoim? Ciekawa dyskusja, kiedy wszyscy mają > takie samo zdanie, prawda? ... > I oczywiście, że nie musisz się tłumaczyć ani przede mną ani przed nikim innym. > > To były pytania skierowane do Twojego sumienia, jeśli je masz. I mam nadzieję, > że > ono właśnie gryzło Cię, kiedy lądowałeś z kolejną kobietą w łóżku, ... i gryzie > > do dzisiaj... ale to już tylko i wyłącznie Twoja sprawa... a jeśli nie chcesz o > > tym dyskutować, to po co wogóle bierzesz udział w forum? ... (to pytanie > retoryczne, jeśli chciałbyś na nie odpowiedzieć to wiedz że tego nie oczekuję). no i musze sie z toba zgodzic: 1) nie jestes dla mnie partnerem do dyskusji poniewaz jak na wstepie i 2) nie musze sie przed toba tlumaczyc. po co tylko ten agresywny komentarz dotyczacy mojego sumienia? musze cie rozczarowac - sumienie mnie nie gryzlo kiedy ladawalem z tymi kobietami w lozku. moze troche gryzlo jak z niego wstawalem, a i to nie zawsze. a w tej dyskusji wzialem udzial, aby sprzeciwic sie roznym moralizatorskim wypowiedziom, ktore mieszaly w glowie biednemu wojtkowi, co to raz popelnil blad. a niestety trafil na uczestniczki (same po przejsciach?), ktore po paru postach najlepiej wiedza, co bedzie najlepsze dla jego malzenstwa. litosci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: Zdrada - do Gucia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.07.01, 16:01 Zapomniałeś o najważniejszym. To Wojtek zainicjował tą dyskusję i był ciekaw zdania innych ludzi. Nikt tutaj nie wchodził z butami w cudze życie. Za to twoja wypowiedź była agresywna i skierowana przeciw tym, którzy mieli inne zdanie niż ty. Nie dziw się więc ich reakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Zdrada - do tot IP: 194.181.183.* 09.07.01, 16:12 Gość portalu: Tot napisał(a): > Zapomniałeś o najważniejszym. To Wojtek zainicjował tą dyskusję i był ciekaw > zdania innych ludzi. Nikt tutaj nie wchodził z butami w cudze życie. Za to > twoja wypowiedź była agresywna i skierowana przeciw tym, którzy mieli inne > zdanie niż ty. Nie dziw się więc ich reakcji. 1) wojtek zainicjowal dyskusje na temat czy zdrada emocjonalna jest gorsza od fizycznej. jest to pytanie generalne. 2) "powiedz zonie, moze cie zrozumie, a jak nie to sie rozwiedziesz" - czyz to nie jest wchodzenie z butami w czyjes zycie? 3) ktoraz to moja wypowoedz byla agresywna? takowej nie znajdziesz, poniewaz jestem czlowiekiem lagodnym. a ze kochliwym? nobody is perfect. no chyba, ze ty i pani2. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: Zdrada - do Gucia IP: 217.97.59.* 09.07.01, 16:18 Odpowiadam: nie jestem perfekcyjna i nikomu się nie narzucam z "dobrymi" radami. Jeśli nie lubisz tego u innych, sam nie popełniaj tego błędu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: Zdrada - od Gucio IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.01, 16:10 Jedno co mogę jeszcz dodać, to to że jest mi żal Ciebie i tego, iż uważasz, że zdradzić bliskiego człowieka 40 razy to tak jak pójść do sklepu po chleb. Takie NIC, nie warte zastanowienia... Życzę Ci, byś kończąc swoje życie na tym świecie, był z siebie dumny tak jak teraz jesteś dumny ze swojego stanowiska... a co do Wojtka to i tak postąpi tak jak dyktuje mu jego własne sumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zeplin Re: Ordynarne jaja- do Gucio IP: *.regionet.pl 09.07.01, 16:36 Chłopie, sam wystawiłeś ocene swojej żonce, swoim postepowaniem, z tym że ocena ta nie dotyczy (być moze) jej prawdziwej wartości, a tego jak ty ja cenisz. Jesli ona nie jest faktycznie za oceanem, no to trzeba byc nierozgarnietym, zeby nie zauwazyc 40-krotnej zdrady, chyba ze ma cie gdzieś, ale wtedy po co te wyrzuty sumienia ktore znosisz z sila prawdziwego mezczyzny. Ale to wszystko rzuty w ciemno, bo faktycznie nic o tobie nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Zdrada - do Pani2 + tot IP: 194.181.183.* 09.07.01, 16:38 Gość portalu: Pani2 napisał(a): > Jedno co mogę jeszcz dodać, to to że jest mi żal Ciebie i tego, iż uważasz, że > zdradzić bliskiego człowieka 40 razy to tak jak pójść do sklepu po chleb. Takie > > NIC, nie warte zastanowienia... Życzę Ci, byś kończąc swoje życie na tym > świecie, był z siebie dumny tak jak teraz jesteś dumny ze swojego stanowiska... > > a co do Wojtka to i tak postąpi tak jak dyktuje mu jego własne sumienie. amen! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: story Przyczynek do tematu IP: 195.41.66.* 09.07.01, 16:47 Kiedys slyszalem w Radio audycje o malzenstwie z dlugoletnim starzem On mial isc do szpitala na operacje a ze istnialo jakies tam ryzyko, ze nie wroci wiec zwierzyl sie zonie, ze 20 lat temu ja zdradzil, raz i przypadkowo a ze mial wyrzuty sumienia cale zycie to teraz jej mowi prawde bo chce umrzec (jezeli juz) z czystym sumieniem. Efekt: on przezyl operacje ale malzenstwo nie przetrwalo proby. Ona nie mogla z nim juz wiecej zyc bo caly czas widziala go od tej pory w ramionach innej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: milena paradoksalna opowiesc IP: *.proxy.aol.com 10.07.01, 01:42 Przeczytalam calosc.Pare wnioskow,jesli mozna.Nie beda odkrywcze.Niestety. 1.Psychika ludzka jest zdumiewajaca i rzadko zrozumiala do konca. 2.Wywolywane tematy zachecaja do ekstremalnej szczerosci,a z drugiej strony daja niektorym okazje do popisow swoja bezkompromisowoscia i "zdrowymi zasadami moralnymi".- Podgladactwo skojarzone ze swietoszkowatoscia. 3.Kategorycznosc ocen jest najczesciej odwrotnie proporcjonalna do doswiadczen osobistych. Posluze sie wiec PRZYKLADEM WLASNYM, ryzykujac nieunikniona agresje, chyba, ze moja znajomosc psychiki ludzkiej jest mniejsza,niz sadze... Po kilku latach udanego malzenstwa odkrylam, ze jestem zdradzana.Zdrada fizyczna, zdrada psychiczna--pelny zestaw! Szok,poczucie odrzucenia ,utrata wiary w niego,a przede wszystkim w siebie.Tragedia, depresja, stan porazenia. Nie rozwijam tematu.Ci,ktorzy to przezyli-wiedza,dla innych to banal. O prawdziwym wybaczeniu nie moglo byc mowy,choc malzenstwo przetrwalo a panienka sie rozplynela we mgle. Zaznacze,ze maz moj nie byl moim pierwszym partnerem,ani nawet trzecim... Wybralam go sposrod wielu. Byl "specjalny".I dlatego tak strasznie bolalo. To,ze sie psychicznie z tego piekla wygrzebalam,zawdzieczam kochankom, ktorzy przywrocili mi wiare w siebie i w sile wlasnej atrakcyjnosci,ktorej tak drastycznie pozbawil mnie moj maz. Poczatkowo robilam to ze wscieklosci i rozpaczy. Pozniej--z czystej przyjemnosci. O, ironio! Dostalam od zycia pyszne ciastko z kremem ! On mogl teraz tylko patrzec i czekac na mnie w lozku.Przychodzilam - nie zaniedbywalam go.(On tez tego nie robil,kiedy mial romans. Seks byl lepszy niz kiedykolwiek. Kolejna zagadka,powiedzialby ktos. I wtedy wlasnie,kiedy odzyskalam swoja sile, przestalam sie czuc ofiara moglam mu wybaczyc.Zrobilam to szczerze. Czy wybaczyc to zrozumiec? Moze. Prosze nie traktowac tego jako polecana przeze mnie recepte. Opowiedzialam moja historie na potwierdzenie tezy o zagadkowosci psychiki czlowieka i o fenomenie wybaczania.Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: paradoksalna opowiesc do Mileny IP: *.regionet.pl 10.07.01, 10:10 Najpierw zemsta, potem wybaczenie. Albo raczej wyrownanie rachunkow. Ma pani pewnie racje: wybaczyć znaczy zrozumieć. Jest tez z pewnościa tak ze kto jest surowy dla siebie, jest tez surowy dla innych ludzi, ale to chyba w porzadku, gorzej by bylo gdyby ktos byl pobłazliwy dla siebie a surowy dla innych. A tych przytykow to nie rozumiem, owszem jestem bezkompromisowa, i wcale sie tym nie popisuje, postepuje zgodnie ze swymi wewnetrznymi potrzebami, chce byc soba(banał). Co przyniesie mi zycie nie wiem, ale zakladam pewne rzeczy: nie popełnie samobojstwa, nie zostane narkomanka, nie zabije człowieka(chyba ze w obronie wlasnej), nie zdradze, nie wybacze zdrady. Akurat wszystko to moze mi sie przytrafić, jednak musze miec jakas hierarchie wartosci bo inaczej bylabym czlowiekiem z plasteliny, trzcina ktora chyli sie tak jak wiatr zawieje. Co do pani opowiesci to ciesze sie ze sobie pani tak swietnie poradzila, i odzyskała poczucie wlasnej wartosci. Ja zrobilabym w takiej sytuacji dokladnie to samo. Kto pierwszy zerwie nic lojalnosci nie moze juz oczekiwac zadnych zobowiazan. Jednego nie rozumiem, dlaczego zostaliscie razem? Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LILA Re: paradoksalna opowiesc do Mileny IP: 195.164.13.* 13.07.01, 15:55 Czytam wasze listy i myślę że nie wiecie jak to naprawdę boli .Ale można się starać po 20 latach pięknego małżeństwa można i trzeba próbować walczyć. Szukać przyczyn , próbować coś zmienić. Zdrada jest zdradą lecz moim zdaniem emocjonalna jest bardziej bolesna i jej skutki bardziej dramatyczne . Być może się nie uda , może związek się rozpadnie , ale nic nie ma prawa przekreślić połowy mojego życia. Nie dam sobie tego odebrać , będę walczyć i nawet jeśli przegram będę zwycięzcą. Mój facet (mimo że mnie zdradził ) jest tego wart i ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: paradoksalna opowiesc do Mileny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 16:15 Gość portalu: LILA napisał(a): > Czytam wasze listy i myślę że nie wiecie jak to naprawdę boli .Ale można się > starać po 20 latach pięknego małżeństwa można i trzeba próbować walczyć. Szukać > > przyczyn , próbować coś zmienić. Zdrada jest zdradą lecz moim zdaniem > emocjonalna jest bardziej bolesna i jej skutki bardziej dramatyczne . Być może > się nie uda , może związek się rozpadnie , ale nic nie ma prawa przekreślić > połowy mojego życia. Nie dam sobie tego odebrać , będę walczyć i nawet jeśli > przegram będę zwycięzcą. Mój facet (mimo że mnie zdradził ) jest tego wart i ja > > też. Lila, gratuluję i życzę powodzenia. Jestem pełna uznania, choć ja wybaczyłam nie potrafiłam zapomnieć i nasze małżeństwo tego nie wytrzymało. Ale za Ciebie trzymam kciuki. Bo jeśli oboje tego chcecie to macie szansę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: paradoksalna opowiesc do Mileny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.01, 01:41 Nic już nie jest takie same po zdradzie. Blizej do rozpadu zwiazku niż do pogłębienia miłości. Ale jeśli komuś się to udało to wyrazy szacunku z mojej strony. Jestem facetem i nie będę dzielił włosa na czworo i nie będę truł, jakie my mężczyźni mamy potrzeby, że przypadkowy seks bez miłosci nic nie znaczy. Zdrada POZOSTAJE zdradą, mozna ją wybaczyć. Ale czy mozna potem wierzyć i mieć zaufanie do kogoś kto Cie zawiódł? Sądzę, że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d Re: inna paradoksalna opowiesc do Mileny IP: 134.65.105.* 16.07.01, 12:34 polecam ksiazke W. Lysiaka -"statek" jest tam duzo komentarza do slowa zdrada. ja probuje ze swoja zona zyc po jej zdradzie choc nie wiem czy to byla zdrada? moze ktos napisze komentarz. zona miala "romans"- jak to nazwala- odkryty przeze mnie przypadkiem. trwal prawie rok. Ja do pracy a ona za telefon, ja zawoze dzieci na sobote do dziadkow, a ona za telefon ...itd nie bylo istotne czy jest gdzie sie spotkac. kazde miejsce bylo dla niej dobre, park nad Wisla, jego stary zardzewialy wartburg, mieszkanie kobiety u ktorej mieszkal ten koles .... itd nie obchodzilo ja ze facet jest po rozwodzie i ma juz jedno dziecko za ktore placi alimenty, mieszkajac u warszawskiej aktoreczki tez z dzieckiem (notabene sam ja doprowadzil do rozwodu) co on jej dawal oprocz seksu? przez to ze byl nieudacznikiem czula sie przy nim lepiej, byla kims lepszym niz w zwiazku ze mna. nie myslala o swoich dzieciach i o tym co z tego wyniknie. to ze moj ojciec za nia nie przepadal tez mialo znaczenie. Brala odwet za uczciwosc , gospodarnosc, dobra kuchnie mojej matki. Mam wrazenie ze robila to na zlosc wszystkim narzuconym jej regulom, przysiegom - wtym i malzenskiej. porobilo sie to niedawno. wczesniej byla naprawde starajaca sie, czula, solidarna, dobra zona i kochanka. Weszla w wiek dla kobiet niebezpieczny. teraz ma 42 lata i wyglada na 36. wszystkim naokolo klamie o swoim wieku i nie przyznaje sie do niego. nawet wypelniajac malo wazne dokumenty widze na jej twarzy znak zastanowienia co ma wpisac. z ludzmi z ktorymi sie przyjaznilismy zerwala kontakt. dowiedzieli sie od nas o calej historii starajac sie byc naszymi doradcami aby nasze dzieci mialy dom i rodzine. Aktoreczka (panna tego kolesia) z W-wy dowiedziala sie odemnie o calej sprawie aczkolwiek pobieznie. Chyba mi nie uwierzyla. Nadal sa razem i albo mu przebaczyla, albo facet sie stara w co nie wierze. Sposob zapoznawania kobiet to wkladanie im do reki kartki z telefonem aby sie spotkac. Podobno moja zona taka kartke dostala od niego kilka lat wczesniej. Poznali sie dopiero pozniej ... Akurat odnawial mieszkanie w okolicy -bo po pracy dorabia malowaniem aby mu starczylo na alimenty. No i odwiedzila go w pracy bo cos mowil ze moze wynajmie to mieszkanie. Tam sie poznali blizej. nastepne spotkania byly juz na telefon. BAwila sie tez w opieke nad jego dzieckiem w niektore soboty kiedy to moje dzieci byly u dziadkow a ja sam pracowalem. On natomiast zalatwial jakies swoje sprawy. Kiedys tez przyjela ich obiadem. Taka zabawa w rodzine. Ja tego kolesia nigdy nie poznalem, tylko z jej opowiadania. Stad wiem ze wart jest tylko tych kilku chwil na dobe, Ona chce byc ze mna, przynajmniej tak mowi. Nie wiem tylko dlaczego, czy traktuje mnie jak skarbonke? bo przeciez oszulkiwala w tak perfidny sposob. Zrozumialem tez ze przyjmowala komunie i chodzila do kosciola tak samo uczciwie jak byla ze mna. Co sie porobilo? skad ten bunt i wynaturzenie? a moze to jej dlugo , umiejetnie skrywana natura? ale czy mozna przez kilkanascie lat skrywac kim sie jest naprawde? trzeba sie naprawde dobrze maskowac, bo jestem czlowiekiem rozgarnietym. Moze milosc zaslepia? latam to zycie aby byc razem ale widze ze to nie wychodzi. Teraz wyjechala i sie nie odzywa. dwa telefony w ciagu 2 tygodni, obydwa z prosbami , nic nie mowi o tym co robi i jak sie czuje, jak jest itd Z naszych przyjaciol ostalo sie jedno malzenstwo. Reszta podobnie kogos spotkalo na drodze zycia i sie podzielili na inne pary lub wrecz sa samotni. Wszyscy kolo 40stki. Ja wiem ze jako facet nie jestem stary i jeszcze moge kogos spotkac. Na razie jeszcze nie szukam. Boje sie ze zona chce byc ze mna do czasu spadku po moich rodzicach , ktorzy jeszcze sa na tym swiecie. Potem moze sobie poradzic sama beze mnie . Na razie jest zalezna finansowo bo sama pracuje malo albo wcale. Zarabia na swoje rozmowy telefoniczne ktorych jest bez liku. Jak juz pisalem do mnie nie dzwoni . pozdrawiam d Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: inna paradoksalna opowiesc do d IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 13:31 Twoja żona dopuściła się zdrady fizycznej i emocjonalnej. A więc nie możesz wybierać która jest gorsza... myślisz że potrafisz wybaczyć, zapomnieć, zaufać do końca, ... a czy jesteś gotowy zaczynać wszystko od początku, całe swoje życie... No tak ale zastanawiając się nad tym jeszcze raz, to może warto przemyśleć i taką ewentualność, bo przeceiż jesteś jeszcze młodym facetem, w sumie każdy z nas ma jedno życie i nie powinniśmy się zastanawiać, czy sobie poradzę, czy to jest humanitarne, co powie rodzina, dzieci, sąsiedzi, znajomi... Zastanów się, zrób sobie rachunek sumienia i powiedz sam sobie, czy kochasz jeszcze swoją żonę, czy chcesz być razem z nią i czy chcesz o nią walczyć.... ale z tego co piszesz, wynika że Ty chcesz tylko ona nie wykazuje jakiejkolwiek inicjatywy ze swojej strony... Pomyśl, że możesz tak jeszcze wiele lat utrzymywać ten związek na siłę a za dwa lata to ona odejdzie,... a Ty będziesz czuł się jeszcze gorzej, bo zrozumiesz że zmarnowałeś dwa lata na walce o coś co nie miało i tak szans istnienia, na walce z wiatrakami... Powiedz, czy Twoja żona naprawdę chce Twojego przebaczenia, czy ona naprawdę żałuje tego co zrobiła, jeśli wyjeżdża i nie daje znaku życia... Nie wiem jakimi wartościami się kieruje, ale dla mnie małżeństwo jest rzeczą świętą i nie rozumiem jak można ukochanej osobie przyrzekać dozgonną milość i wierność i uczciwość małżeńską a potem ... w chwili namiętności... z potrzeby potwierdzenia własnej atrakcyjności... zaspokojaenia własnych potrzeb seksualnych... wszystko przekreślać? To Twoja decyzja, Twoja rodzina, ale również Twoje życie i ... Twoja żona nie może oczekiwać od Ciebie że ona wraca a Ty jakgdyby nigdy nic wybaczasz, bo to poprostu nie jest takie oczywiste. Z całego serca życzę Ci byś podjąl tę bardzo ważną decyzję zgodnie z własnymi odczuciami. I byś nigdy nie żałował tego co zrobiłeś, lub tego czego nie zrobiłeś. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d od d IP: 134.65.105.* 16.07.01, 14:18 widzisz, ja nie czuje ze ona tego zaluje. To znaczy owszem na poczatku po tygodniu omijania sie byly lzy wspomnienia naszych wspolnych pieknych chwil i pokonanych trudnosci jednym slowem naszego swiata ktory wydawal sie byc stracony. I do dzis nie wiem czy to byly lzy z poczucia wyrzadzonej mi krzywdy, ktora mi zrobila, czy po dwoch latach bardziej ku temu sie sklaniam, lzy z powodu mozliwosci utracenia beztroskiego zycia bez wielu wyzeczen. ????? nie wiem i na tym polega jej przewaga nade mna i w ogole przewaga klamstwa nad prawda. Zawsze zostaje margines niewiedzy i nadzieja ze nie wszystko jest stracone, ze mozna jeszcze odbudowac. Stad tez bierze sie moja potrzeba pisania o tym aby zobaczyc jak ludzie reaguja. Wiem ze roznie ale jestem ciekaw uzytych argumentow. Sam rozwazalem wiele za i przeciw a najwaziejszy to ten aby dzieci -dwaj chlopcy (11 i 14 lat) mieli ze mna jak najdluzszy kontakt. Oczywiscie w hierarchii waznosci stawiam ich na pierwszym miejscu, potem przyjaciol ktorzy mnie nie zawiedli a dopiero potem niewierna zone. Kiedys niedlugo po slubie sprzedala mi na zimowym spacerze bajke o ptakach. Powiedziala ze podobnie jak i i wrony lub kruki, chcialaby ze mna spedzic cale zycie. Podobno te ptaki partnera wybieraja raz w zyciu i sa wierne az do smierci. Sa rozne pary i twierdze, ze kazdy jest jakos zakodowany, moze i genetycznie, sa ludzie wierni i niewierni. Sa monogamisci i ci ktorzy ciagle szukaja przygod. Poza tym wszystkim ludzie z niepelnych rodzin nie maja wzoru do nasladowania. Ona miala ciezkie dziecinstwo i jest nieporadna. Wychowywala sie w internacie bez rodzicow ktorzy w trakcie jej nauki zmarli. Byla z nimi tylko 10 lat. Szkoda mi jej. Czy mozna to kontynuowac powodujac sie litoscia i zalem nad utraconym rajem? co dalej? czy ktokolwiek, mam na mysli kobiete lub dziewczyne zaufalby rozwodnikowi i byl albo staral by sie byc matka moich dzieci? czy mozna zalozyc nowa rodzine na gruzach starej? czy trzeba spedzic reszte zycia samemu? kto nie boi sie samotnosci? kto umie zyc dla siebie? ja tego nie potrafie. Najwiecej przyjemnosci mam w dawaniu bliskim. Nie umiem sie cieszyc z zakupow ktore robie sobie. Uwazam je za zlo niezbedne. O siebie tez nie bardzo sie troszcze. Brak mi motywacji do pracy. Tak prawde mowiac odwalam co mam zrobic i mysle nad odpowiedziami ktore nie nadchodza. Trwa to 2 lata. Moi odzice w jakis sposob dowiedzieli sie o calej historii i bylbym w tym ostatnim zainteresowanym . Skad wiedza? i ile? wiem ze duzo nawet bardzo. Zona ma mi za zle ze to ode mnie, ze ja ich napuscilem na nia. Tak nie jest. Sama swojej siostrze przyznala sie, ze nam sie nie uklada, nie mowiac slowem o co chodzi. Czy to sprawiedliwe? padl cien podejrzenia, ale na mnie. sama mowi ze jesli ktos sie czegos dowie to wtedy powie mi "zegnaj". Caly czas chce grac mala, niewinna, lekko chaotyczna dziewczynke. Czy to czesc jej przewrotnej gry? znajac ja, trudno w to wszystko uwierzyc. Moze to schizofrenia? moze powinienem ja traktowac jak osobe chora i dlatego wszystko puscic w niepamiec? dajcie mi lekarza aby jednemu z nas postawil diagnoze. d Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 do d IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 15:24 Piszesz, że duże znaczenie ma kontakt z synami... a jaki kontakt z synami ma Twoja żona, a jaki kontakt z nimi masz Ty. Czy oni nie czują, że w domu jest niezdrowa atmosfera? CZy nie cierpią, czasem bardziej patrząc na swoich cierpiących rodziców? Pewnie nie chcesz zgotować swoim synom dzieciństwa w niepełnej rodzinie, pewnie chcesz by kochali Cie za to że byłeś nimi... oni nie będą pamiętali, że to zło które było wynika ze strony ich matki... może nawet tego nie wiedzą, może nie checie im dać tego odczuć... Rozumiem, że nie chcesz krzywdzić żony, nie chcesz niszczyć rodziny, ale czy tym samym nie niszczysz siebie. Myślisz, ze potrafisz jeszcze żyć w takiej nadpsutej od środka komórce społecznej, ... A może tak jak piszesz, problem tkwi w Twojej żonie, może ona wymaga interwencji lekarskiej. Rozmawiałeś z nią o tym? Prosiłeś o rozmowę w poradni rodzinnej, u psyhologa? Moze to jest sposób... tylko co zrobić, kiedy ty jesteś w stanie z nią być dla dzieci a ona nie wykazuje skruchy... może ona już taka jest, może nie potrafi być inna, może tamten facet dał jej coś czego brakowało w waszym związku... może potrzebowała nowych emocji... Dla mnie to nie jest żadne wytłumaczneie i dla mnie zdrada nie istenije. Albo jestem z jednym facetem a on jest ze mną albo nie ma Nas. I ... może gdyby był żal, w odpowienim momencie, gdybym czuła, że ta druga strona bardzo żaluje i wiedziałabym że już nigdy więcej... ale skąd mieć pewność, mówią, że jak raz zdradził(a) to zdradzi i drugi raz. A więc czy warto być z kimś i żyć w obawie, że kiedyś znów się to stanie, kiedyś znów mnie zdradzi, a może ... już jestem zdradzany. To trochę paranoidalne, ale ... Pytasz, czy znajdziesz jeszcze kobietę która pokocha rozwodnika, która będzie chciała dzielić całe Twoje życie, razem z jego wadami i zaletami, myślę że tak. Ja co prawda nie bałam się zostać rozwódka, choć tak obco brzmiała ta nazwa, ale ... kilkakrotnie spotkałam się z szyderstwami, opinią że jestem gorsza bo po rozwodzie, ale ... trzeba wierzyć w swoją wartość i ... ja znalazłam mężczyznę, który zaakceptował mnie z całym bagażęm moich dośwaidczeń i ... warto było, a mężowi zdradę wybaczyłam tylko nie potrafiłam zapomnieć bo zbyt bardzo bolało, bo coś tak mocno utkwiło w sercu, ... a bałam się zmarnować sobie życia na czekaniu, kiedy on wreszcie zrozumie gdzie popełnił błąd... Nie daj się, nie daj zwalić całej winy na siebie... to Twoja żona ma problemy emocjonalne, problemy z zaakceptowaniem samej siebie, problem z tym by w oczach innych ludzi być zawsze dobrą, niewinną dziewczynką... odwaracanie kota ogonem, to gra by wszyscy myśleli że ona jest ta biedna, ta pokrzywdzona i by cały śwait się nad nią litował... Myślę, że dwa lata ratowania wystarczy. Nie lituj się nad nią, byś pod koniec życia nie powiedział że zmarnowałeś je na czekaniu na kobietę, która sama nie wiedziała czego od swojego życia oczekiwać. Podobno mężczyźni są emocjonalnie mniej odporni od kobiet i takie decyzje nie przychodzą im łatwo, ale pomyśl sobie że jeszcze 10 lat i co ... będziesz tkwił w tym samym punkcie a życie mknie dalej i z roku na rok coraz szybciej uciekają dni... zastanów się czy warto... życie naprawdę potrafi być piękne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d dzieki za list IP: 134.65.105.* 16.07.01, 15:45 widzisz malo kto moze cos powiedziec z sensem, bo trudno jest znajac kogos byc obiektywnym mediatorem nie wiedzac wszystkiego. Forum daje nam te mozliwosc ze jestesmy anonimowi i szczesciem jest jesli nieodpowiedni ludzie nie wtracaja sie ze swoim i toksycznymi slowami. fajnie ze Tobie sie udalo zbudowac nowe zycie z innym partnerem pozdrawiam Was d Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Re: dzieki za list IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 16:03 Gość portalu: d napisał(a): > widzisz malo kto moze cos powiedziec z sensem, bo trudno jest znajac kogos byc > obiektywnym > mediatorem nie wiedzac wszystkiego. Forum daje nam te mozliwosc ze jestesmy a > nonimowi i > szczesciem jest jesli nieodpowiedni ludzie nie wtracaja sie ze swoim i toksyczn > ymi slowami. > fajnie ze Tobie sie udalo zbudowac nowe zycie z innym partnerem > pozdrawiam Was > d Ja mam już za sobą doradzanie i sklajanie na siłę małżeństwa przez osoby postronne, małżeństwa które przestało istnieć nim krokolwiek się o tym dowiedział. Mnóstwo ludzi, którzy mówili mi jaką byliśmy świetną parą i że nie powinniśmy tego zaprzepaszczać... może mieli rację i może właśnie to powinnam powiedzieć Tobie - walcz o swoją rodzinę, bo trzeba wybaczać jeśli się bardzo kocha, ... ja nie słuchałam "rzeczliwych" ludzi, którzy radzili w dobrej jak sądzę wierze, ale tak naprawdę nie wiedzieli co czuję ja w środku, jak bardzo czuję się skrzywdzona i poniżona, nie słuchałam ludzi postronnych, słuchałam tylko i wyłącznie mojego wnętrza i podjęłam decyzję, na podstawie tego co czułam. Jeśli kiedykolwiek będę kogoś obwiniać za taką a nie inną decyzję to tylko siebie. Wiesz, wtedy kiedy tą najważniejszą decyzję sie podejmuje masz świadomośc że żadna nie jest do końca słuszna i każdej z nich możesz w przyszłości żałować, ale przecież jakąś podjąć trzeba. Ja mam nadzieję, że podjęłam słuszną ale i to okaże się w przyszłości i zostanie skorygowane przez życie. Pozdrawiam i życzę trafnej decyzji, jaka by ona nie była. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d pytanko IP: 134.65.105.* 16.07.01, 16:42 czy Twoj nowy partner tez byl po ...? pozdr d Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani2 Odpowiedź na pytanko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 09:11 Nie. Nigdy nie był mężem. Nie jest po rozwodzie... myślę, że dlatego jest mi łatwiej... próbowałam porozumieć się z mężczyzną po rozwodzie i ... to on został rzucony przez kobietę, żona zostawiła go dla innego i on nie potrafił się z tym pogodzić mimo, że od tamtego wydarzenia, od dnia rozwodu minęło już pięć lat. Z rozmów z nim wynikało jak bardzo nienawidzi za to kobiet, na każdym kroku próbował mi wmówić że jeśli postanowimy być razem to ja i tak go zostawie bo takie już są kobiety... próbował zmienić mnie na taką jaką była jego żona... nie potrafiłam z nim być, jego pesymizm i myślenie negatywne powodowało, że nie potrafiłam myśleć o życiu pozytywnie... poza tym, on tak naprawdę nie był gotowy na związek... i nawet jeśli wygląda to jak odrzucenie go za przeszłość z mojej strony to tak nie było, to ja chciałam być z kimś, być dla kogoś, on chciał związku bez zobowiązań - od czasu do czasu skorzystać z mojego łóżka. Nie szukałam faceta, on sam pojawił się na mojej drodze. Wiem, że w sumie nie jest łatwo zapomnieć tego co było, ale nie wolno mierzyć innych tą samą miarką. Jeśli ja potrafiłam zapomnieć o tym jak zostałam potraktowana przez mojego męża, jak by nie było kochanego człowieka, ... staram się z całych sił by nie myśleć o tym, że za kilka lat znów najukochańszy człowiek mnie zdradzi i ... czy będę potrafiła znów zacząć wszystko od początku czy z lenistwa, strachu czy braku nadzieji, że są jeszcze faceci niezdradzający poprostu wybaczę i będę uczyła się zyć obok człowieka, który podeptał wszystkie najistotniejsze moje wartości... nie wiem ... Myślę, że jest mi łatwiej, bo jeśli oboje bylibyśmy po przejściach, wnosilibyśmy dawne uprzedzenia do nowego związku. A tak ja walczę z całych sił, by nie brać go miarką jego poprzednika a on stara się być od niego lepszy, bym zapomniała o tym co było złe w moim porzednim związku. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d Re: inna paradoksalna opowiesc do Mileny IP: 134.65.105.* 16.07.01, 13:40 polecam ksiazke W. Lysiaka -"statek" jest tam duzo komentarza do slowa zdrada. ja probuje ze swoja zona zyc po jej zdradzie choc nie wiem czy to byla zdrada? moze ktos napisze komentarz. zona miala "romans"- jak to nazwala- odkryty przeze mnie przypadkiem. trwal prawie rok. Ja do pracy a ona za telefon, ja zawoze dzieci na sobote do dziadkow, a ona za telefon ...itd nie bylo istotne czy jest gdzie sie spotkac. kazde miejsce bylo dla niej dobre, park nad Wisla, jego stary zardzewialy wartburg, mieszkanie kobiety u ktorej mieszkal ten koles .... itd nie obchodzilo ja ze facet jest po rozwodzie i ma juz jedno dziecko za ktore placi alimenty, mieszkajac u warszawskiej aktoreczki tez z dzieckiem (notabene sam ja doprowadzil do rozwodu) co on jej dawal oprocz seksu? przez to ze byl nieudacznikiem czula sie przy nim lepiej, byla kims lepszym niz w zwiazku ze mna. nie myslala o swoich dzieciach i o tym co z tego wyniknie. to ze moj ojciec za nia nie przepadal tez mialo znaczenie. Brala odwet za uczciwosc , gospodarnosc, dobra kuchnie mojej matki. Mam wrazenie ze robila to na zlosc wszystkim narzuconym jej regulom, przysiegom - wtym i malzenskiej. porobilo sie to niedawno. wczesniej byla naprawde starajaca sie, czula, solidarna, dobra zona i kochanka. Weszla w wiek dla kobiet niebezpieczny. teraz ma 42 lata i wyglada na 36. wszystkim naokolo klamie o swoim wieku i nie przyznaje sie do niego. nawet wypelniajac malo wazne dokumenty widze na jej twarzy znak zastanowienia co ma wpisac. z ludzmi z ktorymi sie przyjaznilismy zerwala kontakt. dowiedzieli sie od nas o calej historii starajac sie byc naszymi doradcami aby nasze dzieci mialy dom i rodzine. Aktoreczka (panna tego kolesia) z W-wy dowiedziala sie odemnie o calej sprawie aczkolwiek pobieznie. Chyba mi nie uwierzyla. Nadal sa razem i albo mu przebaczyla, albo facet sie stara w co nie wierze. Sposob zapoznawania kobiet to wkladanie im do reki kartki z telefonem aby sie spotkac. Podobno moja zona taka kartke dostala od niego kilka lat wczesniej. Poznali sie dopiero pozniej ... Akurat odnawial mieszkanie w okolicy -bo po pracy dorabia malowaniem aby mu starczylo na alimenty. No i odwiedzila go w pracy bo cos mowil ze moze wynajmie to mieszkanie. Tam sie poznali blizej. nastepne spotkania byly juz na telefon. BAwila sie tez w opieke nad jego dzieckiem w niektore soboty kiedy to moje dzieci byly u dziadkow a ja sam pracowalem. On natomiast zalatwial jakies swoje sprawy. Kiedys tez przyjela ich obiadem. Taka zabawa w rodzine. Ja tego kolesia nigdy nie poznalem, tylko z jej opowiadania. Stad wiem ze wart jest tylko tych kilku chwil na dobe, Ona chce byc ze mna, przynajmniej tak mowi. Nie wiem tylko dlaczego, czy traktuje mnie jak skarbonke? bo przeciez oszulkiwala w tak perfidny sposob. Zrozumialem tez ze przyjmowala komunie i chodzila do kosciola tak samo uczciwie jak byla ze mna. Co sie porobilo? skad ten bunt i wynaturzenie? a moze to jej dlugo , umiejetnie skrywana natura? ale czy mozna przez kilkanascie lat skrywac kim sie jest naprawde? trzeba sie naprawde dobrze maskowac, bo jestem czlowiekiem rozgarnietym. Moze milosc zaslepia? latam to zycie aby byc razem ale widze ze to nie wychodzi. Teraz wyjechala i sie nie odzywa. dwa telefony w ciagu 2 tygodni, obydwa z prosbami , nic nie mowi o tym co robi i jak sie czuje, jak jest itd Z naszych przyjaciol ostalo sie jedno malzenstwo. Reszta podobnie kogos spotkalo na drodze zycia i sie podzielili na inne pary lub wrecz sa samotni. Wszyscy kolo 40stki. Ja wiem ze jako facet nie jestem stary i jeszcze moge kogos spotkac. Na razie jeszcze nie szukam. Boje sie ze zona chce byc ze mna do czasu spadku po moich rodzicach , ktorzy jeszcze sa na tym swiecie. Potem moze sobie poradzic sama beze mnie . Na razie jest zalezna finansowo bo sama pracuje malo albo wcale. Zarabia na swoje rozmowy telefoniczne ktorych jest bez liku. Jak juz pisalem do mnie nie dzwoni . pozdrawiam d Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szyszka Re: Zdrada - od Gucia do reszty IP: 212.45.227.* 19.07.01, 12:03 nieudanie sarkastyczny ton > twojej wypowiedzi juz cie dezawuuje jako partnera do rozmowy. ty i tak wszysko > wiesz lepiej. Guciu! Z takim becwalem jak ty nie warto w ogole wdawac sie w jakiekolwiek dyskusje! Biedny, biedny cierpietnik wskazujacy na relatywizm zyciowych sytuacji! Gość portalu: Gucio napisał(a): > Do Sylwii: sorry, ze zebralas ciegi niewinnie. po prostu poirytowalo mnie kilka > > wypowiedzi. > > Do Marcina: z matmy piatka. > > do Pani2: > > Nie wazne, czy czuje sie winny. to moja sprawa. jestem tez jak najdalszy od > tlumaczenia sie na forum internetowym - przed kim i dla czego mialbym sie tu > tlumaczyc? ponawiam pytanie, kim jestes i co o mnie wiesz? swoja poprzednia > wypowiedzia wskazalem na pewien relatywizm kazdej zyciowej sytuacji, ktore > podlegaja tak latwej ocenie, m.in. twojej. poza tym nieudanie sarkastyczny ton > twojej wypowiedzi juz cie dezawuuje jako partnera do rozmowy. ty i tak wszysko > wiesz lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karla Re: Zdrada a co to takiego? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 21:15 Cześć Wojtek, To dziwne, że ty ten temat tu zamieściłeś. Jestem w związku gdzie właśnie poczułam co to jest zdrada. Nie jest on typowy, bo dzieli nas odległość 1500 km. Jednak wierzyłam, że mogę to przetrwać. Byliśmy blisko celu bo ja miałam przyjechac we wrześniu do niego po obronie pracy magisterskiej. Nagle coś w nim pękło. Powiedział mi szczerze, że czuje pociąg do innej kobiety, że kiedy ją widzi chce z każdym dniem czegoś więcej, che ja poznawać. Ale nie chce również stracić tego co ma, nie chce zaprzepaścić naszych starań, marzeń o współnym życiu. Nie wiem co jest gorsze czy zdrada fizyczna czy zdrada emocjonalna. Poprostu może na równi można to traktować, choć wydaje mi się że gdyby poszedł do łóżka z przypadkową dziwczyną tylko dla seksu, umiałabym chyba go lepiej zrozumieć - potrzeba fizyczności Zawsze byłam zwolenniczka mówienia całej prawdy, nawet tej która tak bardzo boli. Jestem wdzięczna mu, że był ze mną szczery. Ale wiesz co ja nie wiem sama co teraz czuje, i nie wiem jak ja mam się czuć. Straciłam gdzieś po drodze całą równowage wewnętrzną. Nie wiem co jest dobre a co złe. Ja poprostu nie czuje. A może go tak kocham, że jestem w stanie poświęcić moje życie, że w imię miłości moge umrzeć. Powiedział, że do mnie należy decyzja, ale jaką ja mam pewność, że on w tym moencie nie siedzi z nią i nie smieje się. Zastanawia mnie a gdybyśmy byli po ślubie i coś takiego by się stało. Co wtedy bym zrobiła. Przecież Biblia mówi, że trzeba sobie wybaczać. Nie nie nie jestem zagorzałą katoliczką, ale są pewne zasady. Chciałabym coś czuć, złość, żal, nienawiść, a ja nie wiem co jest teraz we mnie. Chciałabym żeby ktoś mi powiedział co powinnam zrobić, ale i tak bym pewnie kogoś takiego nie posłuchała. Więc myślę a z każdym dniem coraz mniej rozumiem. Czuje, że jestem w stanie mu wybaczyć, ale ja nie wiem do końca czego on tak naprawdę pragnie, i jaką drogę chce wybrać. Zdrada, dziwne to uczucie, poprostu nic się nie czuje.................... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka Zdrada i brak zdrady IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 19.07.01, 12:39 Dyskusja o zdradzie. Ileż osób zdradzanych, ileż zdradzających. To smutne. Wiążemy się z drugim człowiekiem, żeby go następnie zdradzić. To dla przyjemności, z zemsty, czy innych pobudek. Wpadamy w euforię lub w depresję, zależnie od tego, po której znaleźliśmy się stronie. Jestem przeciwna wychodzeniu na zewnątrz związku, choćby ''tylko'' dla zaspokojenia braków w jego wnętrzu. Świadczy to o jego nie istnieniu. Małżeństwo, rodzina, dzieci - wszyscy cierpią i zachowywanie pozorów - bynajmniej nie służy nikomu i niczemu. W jednym z listów przeczytałam, że osoby z rodzin niepełnych nie potrafią żyć w ''normalnych'' warunkach. To część prawdy. Jeśli on/ona chce żyć u boku kochanego człowieka i jest przekonany/a o tym, że to właściwa osoba, spełniająca nasze oczekiwania, nasze potrzeby wszelkie, także seksualne - to po co szukać doznań z innym człowiekiem? Dla sportu? Dla sprawdzenia siebie? Jeśli chcemy, to potrafimy mieć prawdziwą rodzinę. Bez ucieczki w samotność, sprzeczne zachowania. Wiem, że życie z jednym człowiekiem może być cudowne i że seks po kilkunastu razem spędzonych latach także jest za każdym razem nowym przeżyciem. Wybaczenie drugiemu człowiekowi jest możliwe. Jasne, że nie będzie potem, jak dawniej. Ale zmieniamy się my - zmienia się świat. Każdy z nas popełnia błędy. Milczenie i ukrywanie prawdy w imię ''ochrony'' drugiej osoby przed błędem, prawdą - jest okłamywaniem i oszukiwaniem przede wszystkim siebie. Osoba zdradzana i tak widzi, czuje , cierpi. Jeśli warto - on i ona przejdą przez te nieprzyjemne chwile i będą razem. Nie mniej - uważam - że lepiej by było zastanawiać się bardziej nad powzięciem decyzji o łączeniu z drugim człowiekiem, żeby nie ''musieć'' poddawać się pokusom. I potem stawać przed dylematem: "powiedzieć - nie powiedzieć". Nikt z nas nie zna przyszłości, ale kochać drugiego człowieka może oznaczać z jednej strony pozostać mu wiernym emocjonalnie i fizycznie, a z drugiej strony - powtarzam - jeśli nie niszczy to nas samych i warto pocierpieć przez chwilę - to wybaczenie jest dobre. Związek może przetrwać, ale pod warunkiem, że chcą tego obydwie strony. W innym razie - milczenie/powiedzenie nic nie zmieni. I wierzę ponadto, że istnieją ludzie, dla których umiejętność życia z drugą osobą nie jest wyrzeczeniem się zdrady, rezygnacja z niej - ale czymś naturalnym i pięknym, dla czego i kogo warto budzić się co dzień. Pozdrawiam wszystkich, którzy rozmawiali na ten aktualny, wakacyjny skądinąd temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ally Re: Zdrada i brak zdrady IP: 195.116.214.* 20.07.01, 15:40 Ze smutkiem przeczytalam cala dyskusje na temat zdrady. Szczerze mowiac poglebilo to jeszcze bardziej moje wewnetrzne rozdarcie i na pewno nie poprawilo samopoczucia na wlasny temat. Sama jestem osoba zdradzona, wiem ze romans meza nie trwal dlugo i jak sam mowi chce byc ze mna i nigdy to sie nie powtorzy. Nie potrafi wytlumaczyc co go sklonilo do tego zeby mnie zdradzic, w kazdym razie twierdzi ze na pewno nie bylo to zaplanowane etc. Teraz wiem, ze wolalabym o tym nie wiedziec. I to nie jest chowanie glowy w piasek, tchorzostwo itd. tak jak to nazywaja tu niektorzy, ale wcale nie pomaga to w dalszym zyciu we dwoje, w momencie kiedy podjelismy decyzje, ze dajemy sobie jeszcze jedna szanse. Moj maz jest wartosciowym czlowiekiem i staral sie nie sprzeniewierzac pewnym zasadom, wiec dla niego tez jest bolesne to co sie stalo. Nie chce absolutnnie go bronic, ale staram sie choc troche zrozumiec. Teraz jak sama to wszystko przezywam wiem ze nigdy nie mozna mowic "nigdy". Druga tak bardzo zakochana pare jak my trudno bylo naprawde znalezc, wiec mialam calkowity komfort psychiczny, ze mnie takie sprawy nie dotycza. Jednak wiem ze nie ma co sie zarzekac ze nigdy bym nie wybaczyla, to wszystko zalezy od tego jak bardzo kochamy ta druga osobe. A jezeli chodzi o zaufanie, to juz zupelnie inna sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka Zdrada i brak zdrady IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 19.07.01, 15:09 Dyskusja o zdradzie. Ileż osób zdradzanych, ileż zdradzających. To smutne. Wiążemy się z drugim człowiekiem, żeby go następnie zdradzić. To dla przyjemności, z zemsty, czy innych pobudek. Wpadamy w euforię lub w depresję, zależnie od tego, po której znaleźliśmy się stronie. Jestem przeciwna wychodzeniu na zewnątrz związku, choćby ''tylko'' dla zaspokojenia braków w jego wnętrzu. Świadczy to o jego nie istnieniu. Małżeństwo, rodzina, dzieci - wszyscy cierpią i zachowywanie pozorów - bynajmniej nie służy nikomu i niczemu. W jednym z listów przeczytałam, że osoby z rodzin niepełnych nie potrafią żyć w ''normalnych'' warunkach. To część prawdy. Jeśli on/ona chce żyć u boku kochanego człowieka i jest przekonany/a o tym, że to właściwa osoba, spełniająca nasze oczekiwania, nasze potrzeby wszelkie, także seksualne - to po co szukać doznań z innym człowiekiem? Dla sportu? Dla sprawdzenia siebie? Jeśli chcemy, to potrafimy mieć prawdziwą rodzinę. Bez ucieczki w samotność, sprzeczne zachowania. Wiem, że życie z jednym człowiekiem może być cudowne i że seks po kilkunastu razem spędzonych latach także jest za każdym razem nowym przeżyciem. Wybaczenie drugiemu człowiekowi jest możliwe. Jasne, że nie będzie potem, jak dawniej. Ale zmieniamy się my - zmienia się świat. Każdy z nas popełnia błędy. Milczenie i ukrywanie prawdy w imię ''ochrony'' drugiej osoby przed błędem, prawdą - jest okłamywaniem i oszukiwaniem przede wszystkim siebie. Osoba zdradzana i tak widzi, czuje , cierpi. Jeśli warto - on i ona przejdą przez te nieprzyjemne chwile i będą razem. Nie mniej - uważam - że lepiej by było zastanawiać się bardziej nad powzięciem decyzji o łączeniu z drugim człowiekiem, żeby nie ''musieć'' poddawać się pokusom. I potem stawać przed dylematem: "powiedzieć - nie powiedzieć". Nikt z nas nie zna przyszłości, ale kochać drugiego człowieka może oznaczać z jednej strony pozostać mu wiernym emocjonalnie i fizycznie, a z drugiej strony - powtarzam - jeśli nie niszczy to nas samych i warto pocierpieć przez chwilę - to wybaczenie jest dobre. Związek może przetrwać, ale pod warunkiem, że chcą tego obydwie strony. W innym razie - milczenie/powiedzenie nic nie zmieni. I wierzę ponadto, że istnieją ludzie, dla których umiejętność życia z drugą osobą nie jest wyrzeczeniem się zdrady, rezygnacja z niej - ale czymś naturalnym i pięknym, dla czego i kogo warto budzić się co dzień. Pozdrawiam wszystkich, którzy rozmawiali na ten aktualny, wakacyjny skądinąd temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona Re: Zdrada i brak zdrady IP: *.punkt.pl 19.07.01, 15:43 Gosia to się rozpisała...mam męża ( cudownego raczej) mam 2,5 l córkę, mam 27 lat i dlatego też nie mam zamiaru umartwiać się, siedzieć w domu w towarzystwie tego jednego. Mam bardzo partnerski układ - on ma swoje zycia, ja -swoje. Nie zdradzamy się - trudno mówić o zdradzie,gdy dzieje się to "za pozwoleniem". pierwszym etapem "innego" małżeństwa był tzw.seks partnerski, różnorodne konfiguracje i takie tam. Tym aktualnym etapem jest szczerość i zainteresowanie innymi . dzięki temu mam kochanka, który może dodać otuchy,może wypełnić lukę jaką tworzy mój cudowny (!) mąż - dość szorstki jednak. sex z tym panem nie jest zdradą - jest sexem i tyle.ale ale gdyby pojawiła się miłość- rany boskie!- coż, koniec romansu . to byłaby zdrada- zdrada emocjonalna. a z mężem będę mam nadzieję, do ostatnich dni moich- nikt inny nie dałby mi takiej wolności i to właśnie cenię w Nim najbardziej. Ciekawe czy czyta to ktoś,mający podobny układ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ren Re: Zdrada IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 12:53 zdrada,jest zdradą nie ma bardziej lub mniej nieuczciwej , jest podważeniem zaufania .Zdrada emocjonalna jest początkiem tego co nowe i końcem tego co było w sytuacji gdy mówimy o zdrowym związku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimi Zdrada Judasza byla jakiego rodzaju? emocjonalna? IP: 134.65.105.* 30.07.01, 09:05 zdrada jest zdrada, obluda. I tyle. Niewierna kobiete lub niewiernego mezczyzne mozna przyrownac do Judasza. Dlaczego nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d Re: Zdrada Judasza byla jakiego rodzaju? emocjonalna? IP: 134.65.105.* 31.07.01, 17:24 oczywiscie ciag dalszy tematu "roznych" zdrad poruszany jest na tym forum pod roznymi tytulami np temat "puszczalska" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jfk zdrada/kara IP: 134.65.105.* 07.08.01, 17:53 -mysle ze rozrozniamy jednorazowy wyskok -jednorazowy wielokrotny wyskok -trwaly romans i podzial swiata na dwie polowki (dom i poza domem) -obmawianie i brak lojalnosci w kazdym przypadku bez wzgledu na plec nalezy rozstrzelac albo zmasakrowac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: zdrada/kara IP: *.pkobp.pl 08.08.01, 10:46 ale readykalne metody. zostles/as zdrodzonym ze az taka reakcja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: zdrada/kara IP: *.pkobp.pl 08.08.01, 10:49 ale readykalne metody. zostles/as zdrodzonym ze az taka reakcja? Odpowiedz Link Zgłoś