burzana
27.10.08, 11:36
Wcześniej nic nie powiedział, że jest po sterylizacji mimo że ja pytałam o
dziecko i że chcę je mieć. (Teraz jest już po zabiegu odwrócenia tego stanu,
załatwił szybko bo się bał że z nami koniec.)
Jest po rozwodzie. Pytany, czy miał potem jakieś inne znajomości, zaprzeczył.
Nie przyznał się do związku z Rosjanką (sam jest Holendrem), prawdopodobnie
też dlatego że sam najpierw zaczął kontakt ze mną a potem na 4 miesiące go
zerwał, bo niby pojechał do pracy do Francji. W tym czasie jednak była u niego
ta Rosjanka, z którą się nie ułożyło, więc przyjechał do mnie.
Zapytałam siostrę, nie był w żadnej pracy, a do Paryża pojechali na jeden dzień.
Każdy ma prawo do szczęścia, ale oszustwa nie znoszę...
Wczoraj mu powiedziałam że wiem, że nie był w żadnej Francji w pracy.
Może powinnam przymknąć oko, udawać, że nic nie wiem, jak dobra łagodna
kobieta, ale nie umiem żyć w kłamstwie i z kłamcą.
Powiedziałam, że zrozumiałe, że się do niczego nie przyznał, bo generalnie nie
robi się tak, że się zaczyna kolejną znajomość nie kończąc z poprzednim
związkiem.
A mnie uważnie obserwował i wypytywał, czy przypadkiem się z kimś jeszcze nie
kontaktowałam.. szmaciarz jeden.
Wczoraj nie odpowiedział nic, leżał na kanapie do nocy, aż w końcu przyszedł
spać normalnie do wyrka, choć liczyłam, że będę sobie sama spokojnie spać.
Stało się, trudno, powiedziałam, ale dla mnie uczciwość to podstawa związku.
Nie wiem, co będzie teraz, jak się to dalej potoczy, ale czuję wielką ulgę na
duszy i sercu, że mu to powiedziałam w twarz.
Chyba jestem z typem tchórza, który nie ma odwagi powiedzieć prawdy. A prawda
nie zawsze jest piękna.