Co skłoniło by was do poświęcenia życia?

30.10.08, 10:08
Zastanawialiście się kiedyś co mogło by was skłonić do poświęcenia
własnego życia lub samobójstwa?
Ja ostatnio widziałem ofiary kilku wypadków i doszedłem do wniosku,
że istanieje jedna sytuacja, w której wydaje mi się, że nie
chciałbym żyć - gdybym stracił wzrok. Myślę, że życie w którym nie
mógł bym zobaczyć już ani jednej kobiety, wschodu słońca ani gwiazd
było by dla mnie katorgą. Z drugiej strony zastanawiałem się nad
poświęceniem życia. Gdyby od mojego heroicznego czynu poświęcenia
życia zależało życie innych ludzi - mógłbym powiedzieć, że TAK -
oddałbym życie aby mogli żyć inni - grupa około 100 dzieci, jednak
wiem, że dopiero znajdując się w takiej sytuacji byłbym pewien, a
teraz tego pewien nie jestem bo za bardzo chcę żyć.
    • dotyk_wiatru Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 30.10.08, 10:32
      Myślę, że poświęciłabym swoje życie w podobnych przypadkach...
      Aczkolwiek, gdybym straciła wzrok to nie...bo miałabym w pamięci
      piekno nieba, gwiazd, zachodów itd. ALE gdybym miała leżeć w łóżku i
      dogorywać...wtedy trudno, ale nie chciałabym żyć...
      • etzel Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 30.10.08, 10:43
        "ALE gdybym miała leżeć w łóżku i dogorywać...wtedy trudno, ale nie chciałabym
        żyć..."

        Chcieć teraz sobie możesz, ale gdy przypadkiem nadejdzie taki moment, to:
        1. szanse, że będziesz mogła podjąć świadomą decyzję, maleją,
        2. jeśli będziesz świadoma, to wówczas możesz podjąć zupełnie inną decyzję.
        Takie jest życie.
        • dotyk_wiatru Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 30.10.08, 11:51
          etzel napisał:
          > Chcieć teraz sobie możesz, ale gdy przypadkiem nadejdzie taki
          moment, to:
          > 1. szanse, że będziesz mogła podjąć świadomą decyzję, maleją,
          > 2. jeśli będziesz świadoma, to wówczas możesz podjąć zupełnie inną
          decyzję.
          > Takie jest życie.

          Zdaję sobie z tego sprawę...To tylko takie gdybanie...
    • mrs.solis Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 30.10.08, 15:11
      Gdybym stracila meza i dziecko nie mialabym juz po co zyc. Tak samo
      gdyby ich zycie zalezalo od mojego bez wahania poswiecilabym
      swoje.Czy poswiecilabym sie dla dobra innych? Nie wiem.
      • mamusia_karina Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 31.10.08, 08:37
        myśle ze poswieciłabym życie tylko dla swojego Synka.
    • azarek Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 01.11.08, 01:06
      poświęcić mogłabym się z Miłości lub dla Sprawy.
      jeśli miałabym stać się warzywem-eutanazja
    • mansuba Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 01.11.08, 09:27
      Myślę, że to nie jest dobre pytanie na śniadanie. Takie gdybanie przy porannej
      kawie... Nie mam pojęcia w jakiej sytuacji mogłabym poświęcić własne życie. Mam
      tylko nadzieję nigdy się w niej nie znaleźć.
      • 0_evelo Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 11:30
        W sytuacji zagrożenia nie myśli się o swoim życiu.
        To odruch, tak jak podanie ręki osobie, która się przewróciła.

        Gdy ma się do wyboru dwie osoby, przypuszczam, że wyciąga się rękę do tej, która
        jest bliżej.
        Czysto hipotetyczna sytuacja.

        Świadome poświecenie dla kogoś życia.
        Na ten temat nie mam przemyśleń.
        • mamagapka Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 13:29
          dla dziecka
    • tygrysio_misio Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 14:09
      dla nikogo/niczego

      moglabym nie zyc tylko wtedy kiedy bylabym juz stara i samotna.. z braku sensu
      dlaszego zycia
      • kaz-oo Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 14:29
        > dla nikogo/niczego<

        To już jest w pewnym sensie brak sensu dalszego życia. A starość przyjdzie
        wcześniej niż się spodziewasz...
        • tygrysio_misio Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 14:37
          Twoim zdaniem sensem zycia jest miec dla kogo/czego umrzec?

          wiesz... zycie jest tak ustawione,ze organizm (kazdy-takze czlowiek) musi zyc i
          sie dalej rozmanzac... jesli ktos nie chce zbyc bo traci wzrok czy cos
          takiego... jest zwyczanie "wynaturzeniem"

          a takie pieprzenie,ze jakby ktos stracil wzrok... blabla... jest zwyczajna
          glupota... bo kazde zywe stworzenie jest tak skonstruowane,ze zrobi wszytsko
          byle wyzyc... jedynie "chore psychicznie" jednostki sprzeciwilyby sie nadrzednym
          prawom natury

          niektorzy uznaja chomoseksualizm za chorobe przeciw natrurze.... taka sama
          choroba jest chec smierci

          jedynym uzasadnieniem w miare logicznym jest poswiecenie sie dla potomstwa...
          ale w narurze tez nie ma bezwzglednego poswiecenia sie... kiedy kotki rodza
          niedorozwiniete mlode, nie majace szans na przezycie poprostu je zjadaja, alby
          uchronic siebie.. takich przykladow sa tysiace

          starosc przyjdzie... ale w miedzyczasie moge cos zrobic... i nie wiem jaka
          bedzie starosc... byc moze bedzie na tyle konstruktywna,ze szkoda bedzie umierac?
          • kaz-oo Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 15:47
            tygrysio_misio napisała:
            kazde zywe stworzenie jest tak skonstruowane,ze zrobi wszytsko
            > byle wyzyc... jedynie "chore psychicznie" jednostki sprzeciwilyby sie nadrzedny
            > m
            > prawom natury>

            Idź na Powązki i wygłoś tę swoją "złotą myśl" na grobach powstańców
            warszawskich...:(
            • tygrysio_misio Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 16:30
              a ty idz na cmentarz i sie zachlastaj za nich...
              • kacper777777 Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 16:35
                Moje zycie za strzykawki insuliny mojej corki(boli caly czas).
        • ma_dre Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 22:58
          musisz byc bardzo mlody cialem i duchem drogi kaz-oo, przed toba wiele
          rozczarowan, nawet samym soba...
    • ma_dre Re: Co skłoniło by was do poświęcenia życia? 02.11.08, 22:54
      anduano dzis jeszcze nie wiesz jak wiele bylbys w stanie zniesc... utrate
      wzroku, nog, rodziny... twarzy, pieniedzy... takie gdybanie nie ma sensu. Istota
      ludzka jest w stanie zniesc tak wiele... i tak malo jednoczesnie! Dla niektorych
      oblany egzamin to koniec swiata, zycia, samobojstwo. Inni po stracie wszystkiego
      ciesza sie ze zyja.

      O heroizmie tez mozesz tylko snuc piekne marzenia, gdyz tylko los moze pokazac
      ci kim na prawde jestes, bochaterem, czy... tchorzem?

      Raz mi sie przytrafilo, ze gdy nioslam dziecko na rekach, nie moje, ani nawet
      nikogo z bliskich, ot dziecko, ktorym opiekowalam sie dla pieniedzy... wylaczyli
      prad i zgaslo swiatlo, stalam akurat na szczycie schodow i stracilam orientacje,
      nie udalo mi sie wycofac i runelam w dol, a schody byly strome, betonowe... Nie
      upuscilam dziecka, mocno owinelam je ramionami, przycisnelam glowke do piersi,
      sturlalismy sie tak razem w dol... Dziecku nie stalo sie nic. Ja mialam peknieta
      kosc ogonowa, stluczona rzepke, rozwalona glowe, mase zadrapan i siniakow...
      Przez te kosc ogonowa wylam z bolu. Bohaterka? Nie, a jesli tak, to bohaterstwo
      to czasem odruch, wiec zadna zasluga...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja