niepewny77
30.10.08, 12:42
Tylko bez odpowiedzi " w sam raz" prosze:)
Zastanawia mnie to- panuje taki schemat, ze facet powinien byc
raczej malomowny, oszczedny w slowach. Tak mnie zawsze uczyla matka
wskazujac przyklad malomownych "meskich" dwoch wujkow.
Z drugiej strony jakby sie przyjrzec to za to malomownoscia czesto
kryje sie brak czegokolwiek do powiedzenia, a nie meskosc.
Z drugiej strony facet ktory caly czas gada to tez jakis niemeski-
nie mowie juz o tym co gada tylko ile, niechby gadal o filozofii a
niechby o silnikach samochodowych- jak robi to ciagle to chyba
niezbyt meskie?
Ale zarazem milczek ktory wywolany do glosu powie " no tak zgadzam
sie" bo nic nie wie- co gorsze?
Inspiracja watku byly i sa moje obserwacje z UK roznych nacji.
Zauwazylem, ze wielokrotnie stawiani za wzor meskosci i seksownosci
poludniowcy- czy to Wlosi, Hiszpanie czy np Wenezuela- trajocza jak
nakreceni! Gadaja duzo, glosno, jak kury:)
Anglicy tez z reguly do milczacych nie naleza. Za to milczenie
zauwazylem jest domena... slowian. Czyli jednak oni seksowniejsi:)?