benit14
02.11.08, 08:34
hej.wczoraj na cmentarzu spotkałam mojego ex z żoną i dzieckiem.
Byłam z nim 10 lat, mieszkalismy razem, w planach był ślub. Stało
się inaczej. Poznałam mojego obecnego męża i zakochałam się bez
pamięcii. Zresztą mój poprzedni związek był dla mnie letni, chyba
tylko czekałam na poważniejszy pretekst by go zostawic. Z tego co
wiem, ex był we mnie zakochany od szkoły podstawowej, szalał jak go
zostawiłam, nie chciał wyprowadzic się z mojego domu, troche te
przepychanki trwały zanim zrozumiał, że mam kogos innego,że go już
nie kocham. Oboje ułozyliśmy sobie życie,mamy swoje rodziny, od
rozstania minęło 7 lAT. A więc żale powinny zejść już na bok. Jest
jednak inaczej. Mój ex na mój widok odwraca głowę, udaje, że mnie
nie widzi(przestał się odzywac jak zobaczył mnie 7 lat temu w ciąży-
z nim nie chciałam miec dziecka). Jak idzie z zoną to nagle zaczyna
ją całowac, łapie za rękę, mam wrażenie że robi pokaz - zobacz jaki
jestem szczęsliwy. Wśród wspólnych znajomych potrafi powiedziec cos
niemiłego na mój temat. Może się mylę, ale jego zachowanie odbieram
jak zachowanie niedojrzałego chłopczyka. Nic do nie go nie mam, ale
w koncu bylismy 10 lat razem, mamy wiele przeżyc na koncie, chętnie
bym zamieniłą z nim pare zdan, pogratulowała np. narodzin dziecka
itp. Nie chodzi mi o podtrzymywanie znajomosci, sama bym tego nie
chciałą, ale zwykła czesc , co słychac-chyba powinno miec miejsce.
Tym bardziej, że minęło tyle czasu. Wiem, ze uraziłam jego dumę, w
końcu go zostawiłam, doprawiałam przez krótki okres czasu rogi,
zerwałam zaręczyny, mówiłam, ze nie chce mic wogóle dzieci a jestem
matką dwójki itp. To może bolec, ale przez 7 lat?