mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna

02.11.08, 08:34
hej.wczoraj na cmentarzu spotkałam mojego ex z żoną i dzieckiem.
Byłam z nim 10 lat, mieszkalismy razem, w planach był ślub. Stało
się inaczej. Poznałam mojego obecnego męża i zakochałam się bez
pamięcii. Zresztą mój poprzedni związek był dla mnie letni, chyba
tylko czekałam na poważniejszy pretekst by go zostawic. Z tego co
wiem, ex był we mnie zakochany od szkoły podstawowej, szalał jak go
zostawiłam, nie chciał wyprowadzic się z mojego domu, troche te
przepychanki trwały zanim zrozumiał, że mam kogos innego,że go już
nie kocham. Oboje ułozyliśmy sobie życie,mamy swoje rodziny, od
rozstania minęło 7 lAT. A więc żale powinny zejść już na bok. Jest
jednak inaczej. Mój ex na mój widok odwraca głowę, udaje, że mnie
nie widzi(przestał się odzywac jak zobaczył mnie 7 lat temu w ciąży-
z nim nie chciałam miec dziecka). Jak idzie z zoną to nagle zaczyna
ją całowac, łapie za rękę, mam wrażenie że robi pokaz - zobacz jaki
jestem szczęsliwy. Wśród wspólnych znajomych potrafi powiedziec cos
niemiłego na mój temat. Może się mylę, ale jego zachowanie odbieram
jak zachowanie niedojrzałego chłopczyka. Nic do nie go nie mam, ale
w koncu bylismy 10 lat razem, mamy wiele przeżyc na koncie, chętnie
bym zamieniłą z nim pare zdan, pogratulowała np. narodzin dziecka
itp. Nie chodzi mi o podtrzymywanie znajomosci, sama bym tego nie
chciałą, ale zwykła czesc , co słychac-chyba powinno miec miejsce.
Tym bardziej, że minęło tyle czasu. Wiem, ze uraziłam jego dumę, w
końcu go zostawiłam, doprawiałam przez krótki okres czasu rogi,
zerwałam zaręczyny, mówiłam, ze nie chce mic wogóle dzieci a jestem
matką dwójki itp. To może bolec, ale przez 7 lat?
    • mansuba Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 08:54
      "Wiem, ze uraziłam jego dumę, w
      końcu go zostawiłam, doprawiałam przez krótki okres czasu rogi,
      zerwałam zaręczyny, mówiłam, ze nie chce mic wogóle dzieci a jestem
      matką dwójki itp. To może bolec, ale przez 7 lat?"

      Jak widać, może. Dlaczego, uważasz że powinno minąć? On ma poczucie utraty tych
      10 lat. Czuje, że bez sensu przez tyle czasu inwestował w związek, który rozpadł
      się z Twojej winy. Za swoje poczucie krzywdy nie otrzymał żadnej rekompensaty.
      Dlaczego miałby Ci wybaczyć?
      • red-kaska Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 13:33
        Pisalas ze przez jakis czas mial przyprawiane rogi. TO CHYBA NIE
        BYLO WPORZADKU?
        • teklana Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 14:10
          nie rozumiem rozterek.Skoro masz swoją rodzinę i szcześliwe życie co
          Cię obchodzi Twój ex?Chcesz wyleczyć sumienie?Wprowadziłas chore
          klimaty,a teraz chcesz jakby nic sie nie stało wymieniać usmiechy?
          Jeśli facet ma szacunek do siebie i swojej rozdiny która ma
          postepuje właściwie.Jesli tak mu jest dobrze nikt nie ma prawa
          ingerować w jego decyzje.Takie jest moje zdanie.
    • horpyna4 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 09:25
      Są ludzie, których coś takiego boli całe życie. Prawdopodobnie on
      właśnie tak ma.
      Nie chodzi zresztą wyłącznie o sprawy damsko-męskie. Po prostu
      najbardziej boli krzywda wyrządzona przez osobę, którą się kocha
      (na przykład przez matkę). Czy upłynie siedem lat, czy czterdzieści
      siedem, nie ma znaczenia.
    • wredny-typek Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 09:33
      >uraziłam jego dumę, w
      > końcu go zostawiłam, doprawiałam przez krótki okres czasu rogi,
      > zerwałam zaręczyny, mówiłam, ze nie chce mic wogóle dzieci a jestem
      > matką dwójki
      Proponuję ćwiczenie na wyobraźnię.
      "zostawił mnie, zdradzał, zerwał zaręczyny, mówił, ze nie chce mieć w ogóle dzieci a jest ojcem dwójki"

      Nie sądzę, by go to jeszcze bolało. Po prostu nie chce Cię znać. Boli?

      >jego zachowanie odbieram
      > jak zachowanie niedojrzałego chłopczyka
      Niedojrzała jest tu dziewczynka.
      • benit14 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:04
        do wredny typek.
        nie boli mnie to, ze udaje, że mnie nie zna. dziwi trochę jedynie.
        Jak zaczelismy ze sobą chodzic miałąm 15 lat, on też , zero
        doswiadczen z płcią przeciwną. Na poczatku to byłą miłosc, potem się
        wypaliłą. Myslałam, ze tak ma byc, w koncu miłosc zmienia barwy.
        Byłam z nim bo wydawało mi się, ze inaczej byc nie może. Zycie
        ułożyło inny scenariusz, zakochałam się bez pamięci, i ten stan mi
        nie przecodzi, chociaż jestem z mężem już 8 lat. Poprostu to był ten
        na którego czekałam. Zostawiłąm mojego ex- zresztą chyba każdy by
        tak chyba na moim miejscu postąpił. Krzywdę bym mu zrobiła większą
        gdybym została. Będąc z ex nie chciałam slubu , dzieci itp. Poprostu
        podswiadomosc mówiła mi że to nie jest materiał na partnera
        życiowego . Każdy z nas ułozył sobie życie, mój ex wygląda na
        szczęsliwego - czego mu zyczę.Gdyby były dzieci unieszcześcliwiła
        bym je najbardziej. Myślę, ze wiążąc się z kims nigdy nie możemy
        wiedzieć, jak potoczą się dalsze losy związku. Wczesniej nie miałam
        zbyt dużego doswiaczenia z facetami, ale też miałam różne rozsterki
        miłosne, dzis do swoich byłych mam stosunek czysto koleżeński.
        Podobnie moj mąż, miał przede mną wiele kobiet, w 1 z nich był
        bardzo zakochany, ona go zostawiła, przezył to dosc mocno. Ale teraz
        jak ją spotyka pozdrawiają się, zamieniają parę słów. I nie widzę w
        tym niczego złego, bardziej bym martwiła się gdyby zachowywał się
        jak ex.

        Co do ex. nie szukam z nim kontaktu, ani nie chce podtrzymywac
        znajomości. Tak jak ktos napisał - to już przeszłośc, i cieszę się,
        ze nie jestesmy razem. Zyczę mu wszystkiego najlepszego, chciałabym
        aby mu się układało. tylko niezręcznie się czuję jak spotykamy się
        twarzą w twarz np. w sklepie, na cmentarzu. Mieszkamy niedaleko
        siebie i to jest nieuniknione.

        No ale widac tak musi byc.
        • wredny-typek Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:22
          Najlepsze co możesz zrobić, to uszanować jego wybór.
          Dla pocieszenia dodam, że znam parę, która była małżeństwem, a teraz się nie znają. To jej wybór, bo gość zachowywał się paskudnie także po rozwodzie.
          Naprawdę - nie wszyscy muszą nas lubić:)
    • malutkaberlin20 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 10:16
      a teraz wyobraz sobie odwrotna sytuacje...jestes ze swoim obecnym
      mezem 10 lat..pewniego dnia dowiadujesz sie ze od pewnego czasu cie
      zdradza z kobieta w ktorej zakochal sie bez pamieci..zostawia cie i
      odchodzi do niej..cierpisz..boli jak cholera! pewniego dnia
      spotykasz ich..ona jest w ciazy..pamietasz ze twoj maz z toba nie
      chcial miec dzieci..mija 7 lat..spotykacie sie przypadkiem..i co
      robisz? rzucasz sie na niego:hej jak milo cie widziec!co u ciebie?
      czy..odwracasz glowe..
    • smutna_kochanka Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 10:41
      Ja mam podobną sytuację tylko że mój ex narobił mi masę świństw, po
      których to ja powinnam udawać że go nie znam:)
      Ale też ja odeszłam więc "wina" wg niego jest wyłącznie moja.
      Nie przejmuj się i żyj dalej. To przeszłość on nie chce do niej
      wracać więc po co Ty masz to robić. Chcesz wynagrodzić mu cierpienie
      po tamtych latach? Nie zrobisz tego. Zapomnij o nim i nie próbuj
      nawiązać kontaktu. Zrób to dla niego i dla siebie.



      • malutkaberlin20 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 10:59
        "Nic do nie go nie mam, ale
        w koncu bylismy 10 lat razem, mamy wiele przeżyc na koncie"

        no wlasnie byliscie razem 10 lat,mieliscie wspolne wspomnienia i
        chociazby ze wzgledu na to powinnas wtedy uszanowac jego uczucie,
        porozmawiac z nim szczerze ze zawiazek sie juz wypalil..i rozstac
        sie z szacunkiem jak normalni ludzie.. dlaczego w tak chamski sposob
        potraftowalas chlopaka ktory cie kochal, poswiecil tobie 10lat
        swojego zycia i planowal z toba przyszlosc? a teraz wymagasz od
        niego zeby mial sentyment do tamtych lat spedzonych z tobaa. jakos
        ty 7 lat temu nie mialas sentymentu do tych lat spedzonych razem!
        • jj1978 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:54
          no bez przesady, autorka mowi ze go zostawila ale trudno zakladac ze
          zrobila to w az tak straszny sposob. zdrada w dlugoletnim zwiazku
          ktory sie wypalil nie jest czyms nienormalnym ani specjalnie
          dziwnym.
          a skoro ex sie tak zachowuje to trudno, jego wybor, moze nie
          najlepszy ale nic sie z tym teraz nie da zrobic - gosc jest po
          prostu nie za dobrze wychowany i tyle. nie chcialabym byc jego zona
          natomiast, facet ktory po tylu latach nadal ma problem z normalnym
          zachowaniem w obecnosci bylej dziewczyny nie rokuje dobrze na
          przyszlosc.
    • saturnv.as508 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 10:49
      "doprawiałam przez krótki okres czasu rogi"
      to jest wystarczajacy powod zeby nie chcial Cie znac

      Znam to z autospsji:)
      Od rozstania mijaja 3 lata ale ja nie chce jej widziec ani o niej slyszec!
    • angazetka Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 10:58
      No cóż, nie dziwię się facetowi. Po 10 latach związku go zdradziłaś,
      rzuciłaś - to ma prawo boleć. Tzn. pewnie teraz już go nie boli tak
      bardzo, skoro ma żonę, dziecko, ale jednak taki uraz zostaje w
      człowieku na stałe. Ma prawo Cię "nie widzieć", choć to pewnie
      trochę nieeleganckie.
    • nawrocona5 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:01
      Zakochałaś się w innym - zdarza się. Ale zostało ci poczucie winy i świadomość,
      że zrobiłaś komuś krzywdę. Nie oczekuj, że on poprawi twoje samopoczucie udając,
      że wszystko skończyło się happy endem.
      Chciałabyś aby facet już nie okazywał urazy, bo dzięki temu TY poczułabyś się
      rozgrzeszona.
      Powinien mówić przynajmniej "dzień dobry" - ale nie robi tego, bo chce ci coś w
      ten sposób pokazać. To wcale nie jest dziecinne, musisz to prostu zrozumieć.

    • clementinne Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:13
      benit14 napisała:

      > Wiem, ze uraziłam jego dumę, w
      > końcu go zostawiłam, doprawiałam przez krótki okres czasu rogi,
      > zerwałam zaręczyny, mówiłam, ze nie chce mic wogóle dzieci a
      > jestem matką dwójki itp. To może bolec, ale przez 7 lat?

      Wiesz co, dawno nie czytałam większej hipokryzji. A co, chcesz żeby
      po tym wszystkim reagował radością na Twój widok? "mój poprzedni
      związek był dla mnie letni, chyba tylko czekałam na poważniejszy
      pretekst by go zostawic." Wyjęłaś mu 10 lat z życia, zdradziłaś,
      mamiłaś, opowiadałaś bzudry o dzieciach etc. I co, on ma dziś z
      przyjemnością utrzymywac z Tobą kontakt? A może chodzi Ci o to, że
      widzisz, jakie świństwo mu zrobiłaś, i gdyby wasze kontakty były
      ciepłe, miłe i sympatyczne czułabyś się w 100% rozgrzeszona,
      czułabyś, że wszystkie świństwa poszły w zapomnienie, a Ty jesteś
      taka dobra, taka w porządku, tak sobie obydowje ułozyliście życie
      etc.

      Nie masz prawa wymagać od niego tego, żeby wasze kontakty były
      ciepłe, miłe, dobre, sympatyczne. I to Ty jesteś niedojrzała, skoro
      sądzisz, że takie zachowanie jak Twoje może ot tak pójść w
      zapomnienie, bo minęło kilka lat. To był 10-letni, bardzo wazny dla
      niego związek, a nie parę miesięcy przygody. Czas już wydorośleć
      księżniczko.
      • szrama_z_szarm Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 16:04
        Trujesz. Spędziłam z moim eksem dokładnie 21 lat-powodem pośrednim rostania była
        19 letnia panna.
        Idąc Twoim tokiem rozumowania- facet zabrał mi najpiękniejsze lata w życiu więc
        powinnam pogrążyć się w otchłani nienawiści, na każdą wzmiankę o nim pluć jadem
        a każde, nawet przypadkowe spotkanie odleżeć krzyżem w pobliskim kościele?
        Jest tak- spotykamy się DOBROWOLNIE; pomagamy sobie-gdy trzeba i gdyby przyszło
        mi do głowy nie zauważyć go celowo-to sama sobie terapię wstrząsową bym
        zafundowała-prostakiem być nie zamierzam.
        • angazetka Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 17:25
          Ty masz tak, tamten człowiek ma inaczej i to go nie czyni
          prostakiem. Ma inną wrażliwość.
          Jak spotykam jednego mojego eksa, który mi zrobił świństwo większego
          kalibru, to się siłą powstrzymuję, by mu nie przywalić w łeb czymś
          ciężkim. A widuję go dwa razy w tygodniu i nawet z nim gadam - ale
          rozumiem, że ktoś na takie pozory może nie mieć ochoty.
          • szrama_z_szarm Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 21:49
            Każdy z nas miał mniej lub bardziej fajnych eksów, ba-niektórym z nas zdarzyło
            się niefajnie zachować wobec nich ale to nie oznacza, że spory kawał wspólnego
            życia nie zasługuje nawet na prozaiczne dzień dobry.
            Wolę nie myśleć, jak ów pan zachowałby się, gdyby jednak zostali małżeństwem i
            do tego mieli dzieci-i ona by odeszła.
        • enith Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 17:30
          Nie wiem jak ty, ale ja widzę zasadniczą różnicę między długoletnim związkiem, w którym partnerzy po jakimś czasie rozeszli się każde w swoją stronę (znajdują kogoś innego), a związkiem, gdzie jeden z partnerów PRZEZ DEKADĘ okłamuje drugiego co do swoich intencji. Dziewczyna napisała "nasz związek był LETNI, tylko czekałam, żeby go rzucić". Śmierdzi mi na kilometr hipokryzją i zwykłym brakiem jaj, żeby skończyć związek kulturalnie. Dziewczyna była z tym kolesiem przez 10 lat Z BRAKU LAKU, on zakochany chciał się żenić, mieć dzieci, a gdy ona w końcu zdecydowała się odejść, na koniec przyprawiła partnerowi rogi i teraz płacze, bo facet nie chce z nią rozmawiać? Litości...
    • benit14 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:28
      hm. Tak sobie to przemyslałam , chyba macie racje. W sumie wcale sie
      mu nie dziwie, ze ma zal, też pewnie bym miała. Tyle, e ja jestem
      osoba , która szybko wybacza i zapomina o krzywdach, nawet tych
      które bardzo bolały. Stąd moje pytanie.
      • saturnv.as508 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:48
        On pewnie jest wrazliwym facetem. Na 100% nigdy tych krzywd nie zapomni. Nie licz nawet na to.
      • malutkaberlin20 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:51
        a czy przez te 7 lat robilas cos by naprawic wasze stosunki?
        probowalas z nim porozmawiac,wyjasnic przeprosic? czy przez te 7 lat
        on dla ciebie nie istnial a teraz gdy sie przypadkiem spotkaliscie
        masz pretensje ze nie darzy cie radoscia? chyba nie oczekujesz od
        niego ze to on zrobi ten pierwszy krok i wyciagnie dlon do
        pojednania?

        ps. piszesz ze ze swoim mezem jestes juz 8 lat ,od rozstania z bylym
        minelo 7..wie przez rok go zdradzalas z tym drugim tak?
    • jakub_234 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 11:38
      zdradzilas, odeszlas i oczekujesz?
      hahahahahahahahahahahahahahahahaha
      o matko...nie on tutaj jest chlopczykiem, tylko ty dziewczynka!
    • nawrocona5 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 13:08
      Przyjaźń z "byłymi" to trudna sprawa. Najczęściej przyjaźnić chce się ta strona,
      która nie została zraniona - czyli ten, kto zerwał lub był mniej zaangazowany.
      Propozycja "bądźmy przyjaciółmi" to nic innego jak próba "polukrowania" własnego
      wizerunku i własnych wspomnień.
      Dla drugiej osoby - tej, która cierpiała - to nie jest proste.
      Leczenie ran czasami jest skuteczne dopiero po całkowitym zerwaniu kontaktów.
      Ten kogo boli, wymierza w ten symboliczny sposób sprawiedliwość: nie chcę cię
      znać, nie zasługujesz na to.
      I czasami lepiej to uszanowac i nie pchac się z przyjaźnią. Nawet jesli minęło
      dużo lat i wydaje się, że stare rany nie powinny juz boleć.
    • sadosia75 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 13:11
      I on i Ty to takie troszke male dzieci. Ty bo oczekujesz od niego czegos czego
      widocznie on nie chce. a on bo po 7 latach kiedy juz ulozyl sobie zycie na nowo
      moglby ze zwyklej kultury powiedziec czesc.
      Widocznie jeszcze ma zal. Uszanuj to. Pozatym moglas pierwsza powiedziec czesc
      czy zwykle dzien dobry.
      Utrzymywanie znajomosci z EX nie zawsze sie udaje. I niema sensu naciskac na to
      aby w ogole ona istniala.
    • sabriel Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 13:51
      Weź ty się kobieto ogarnij trochę.
      Brzydko go potraktowałaś,oj brzydko(zdrada,oszustwo) i teraz zdziwienie wielkie
      i pretensja, że facet ma cię delikatnie mówiąc w dupie.Ułożył sobie chłopina
      życie z inną,jest szczęśliwy,a z tobą nie musi utrzymywać żadnych
      kontaktów.Dlaczego dla niego te 10 lat z tobą ma być nagle istotne, jak dla
      ciebie nie było.
    • rarely traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 16:32
      jezeli go zdradzalas chociaz to swiadczy o tobie nie o nim to dlaczego mialby
      cie teraz szanowac skor sama nie szanowalas siebie i po co udawc ze sie kogos lubi
      • benit14 Re: traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 19:13
        Zanim mnie zlinczujecie cos musze wyjaśnić. Nie opisywałam
        szczegółów związku bo nie o to tu chodzi, zastanawiało mnie
        jedynie co sądzicie o zachowaniu się faceta, mężczyzny, który na
        widok byłej , po 7 latach od rozstania przechodzi na drugą stronę
        ulicy, odwraca głowę, a jak spotyka się z nią twarzą w twarz to
        odwraca głowę. Myślę, że prawdziwy facet byłby w stanie, pomimo
        krzywd jakie doznał, zdobyć się choćby na słowo cześć. Nie oczekuje
        niczego więcej, nie chce podtrzymywac tej znajomości, nie chce
        przyjaźni, nie chce aby na mój widok rzucał mi się na szyję. Nie
        próbuje się rozgrzeszyć, bo uważam, że zerwanie z nim wyszło nam
        obojgu na dobre. W sumie to nawet grzeje mnie to jego cześć, ale
        uważam, jego zachowanie stawia nas oboje w niezręcznej sytuacji ,
        on czuje się skrępowany, widać to wyraźnie jak się spotykamy np. w
        sklepie. Przecież nie będę wychodzić ze sklepu jak on wchodzi.
        Wystarczyłoby zwykłe czesc a nie udawanie na siłę, że mnie nie widzi
        jak doskonale widzi. Próbowałam sama mówić mu cześć ale nie
        odpowiada, więc dałam spokój.
        Wiem to ja jestem zła, zostawiłam go, zdradziłam, oszukałam. On jest
        biedny, nieszczęśliwy, naciął się na wrednego babola. Tyle, że cała
        prawda nie jest taka jednoznaczna. Nie opisywałam naszych relacji
        dlatego wygląda na to, że to ja jestem tylko zła o on dobry. A więc
        w skrócie opisze jak to wyglądało:
        1.zaczelismy być ze soba w wieki 15 lat, a wiec byliśmy dziećmi. Na
        początku była to miłosć, taka szczenięca. Nie mielismy oboje
        doświadczeń z płcią przeciwną. Przez pare lat było dobrze, choc w
        związku stroną bardziej zaangażowaną zawsze był on.
        2. Kryzys nastąpił po wspólnym zamieszkaniu. Okazało, się ze mój ex
        ma niezły charakterek, jest trudny do życia, słowo kompromis jest mu
        obce. To ja musiałam ustępować, to on miał prawo do ostatniego
        słowa. Próbował mnie sobie podporządkować. O tym, ze ma trudny
        charakter mówiła nawet jego matka, która wielokrotnie łagodziła
        między nami spory i stawała po mojej stronie. Nie będę przytaczać
        przykładów jego trudnego charakteru, bo po co. I tak miłosć moja
        umarła śmiercią naturalną, choc już wcześniej zmieniła się w
        przyzwyczajenie. Tyle, że ja wówczas jeszcze myślałam, że tak ma
        być, jest to normalne u par z długim stażem.
        3. Mój ex bardzo dążył do slubu, założenia rodziny, chyba widział ,
        że się wymykam. Niestety ale stało się tylko jego celem – nie moim.
        Podświadomie obawiałąm się dalszego życia z tym człowiekiem. Byłam z
        nim chyba z przyzwyczajenia, bałam się przerwac tego trudnego
        związku – sama nie wiem dlaczego. Tym bardziej, ze nasze rodziny
        były zżyte ze sobą, nikomu do głowy by nie przyszło, że się
        rozstaniemy. Mielismy wspólnych znajomych, wspólny majątek itp.
        4. No ale spotkałam mojego obecnego męża, zakochałam się bez
        pamięci. W tym czasie związek z ex przechodził olejny kryzys, nie
        było dnia byśmy się nie kłócili. Kłótnie były o drobiazgi,
        prowokowane przez ex. ( dla wyjaśnienia, mam bardzo ugodowy
        charakter, nigdy nie podnosze głosu, nie jestem wybuchowa, a bardzo
        spokojna, trudno wyprowadzic mnie z równowagi- z moim obecnym mężem
        nie kłócę się wcale) Przez okres 3 miesięcy oszukiwałam ex, ale po
        pierwszej zdradzie powiedziałam mu, że go nie kocham i nie chce z
        nim być. Nie wspominałam, że mam kogoś, bo obawiałam się jego reakcji
        ( potrafił przyłożyć kumplowi w czasie wymiany poglądów, ogólnie
        lubił bójki). Po tym wyznaniu nie czułam się, już jego kobietą. Tym
        czasem on postanowił się zmienic, chodził nawet na terapie, stawał
        na głowie by mnie zdobyc. Nie chciał też wyprowadzić się z mojego
        domu, mieszkał tu jeszcze prawie rok. Nie mogłam go wyrzucic, bo nie
        miał gdzie pójść, więc ta chora sytuacja trochę trwała. W tym czasie
        byłam z przyszłym mężem , wkrótce zaszłam w ciążę, wyszłam za mąż.
        Ot cała historia. Owszem porzuciłam ex, ale uważam, ze sam w dużej
        mierze przyczynił się do tego. Gdy się opamiętał było za późno. Ale
        pomimo wszystko uważam, ze nie zachowuje się jak facet. Jest
        obrażony nawet na moje koleżanki, czego nie jestem w stanie
        zrozumieć – koleżanki nie poinformowały go, ze mam kogoś. A teraz
        linczujcie mnie dalej
        • angazetka Re: traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 19:28
          Niezależnie od tego, jak się układał Wasz związek - to Ty
          zdradziłaś, oszukałaś, nie umiałaś definitywnie zerwać (co to za
          argument, że mieszkał u Ciebie, bo nie miał gdzie się podziać?).
          Nie chodzi o to, by Cię linczować, tylko, by uświadomić, że on nie
          musi na Twój widok reagować entuzjazmem. Uszanuj to.
          I nie pisz głupot o "prawdziwym mężczyznie" - każdy jest inny, każdy
          z nas reaguje inaczej i to nie ma nic wspólnego z naszą męskością
          czy kobiecością.
          • jj1978 Re: traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 20:03
            tu chyba chodzi o zwykle dobre wychowanie, czy nie? nie ma obowiazku
            zeby wszystkich lubic ale ludzie zazwyczaj zachowuja jakies
            standardy w przestrzeni publicznej, inaczej zycie byloby bardzo
            ciezkie. BTW jezeli ktos po 7 latach i bedac w udanym zwiazku
            zachowuje sie w ten sposob to chyba cos tu jest nie tak:)
          • benit14 Re: traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 20:53

            cyt.Niezależnie od tego, jak się układał Wasz związek - to Ty
            zdradziłaś, oszukałaś, nie umiałaś definitywnie zerwać (co to za
            argument, że mieszkał u Ciebie, bo nie miał gdzie się podziać?).

            1. Zdradziłąm jak zwiazek był w rozsypce.
            2. po pierwszej zdradzie zakomunikowałam mu, że go nie kocham i nie
            chce z nim byc. Czy to moja wina, ze nie chciał tego przyjąc do
            wiadomości?
            3. Mieszkał bo inaczej musiałabym go wywalic na ulice. Poza tym
            łączyły nas sprawy majątkowe, wspólne remonty itp. To że
            mieszlakismy razem nic nie znaczyło. Bylismy osobno, spalismy w
            różnych pokojach, nie było wspólnego zycia. Zresztą ja w tym czasie
            większą część czasu spędzałąm u swojego obecnego męża. Owszem mój ex
            o tym nie wiedział, ale jak wspomniałam - miałam uzasadnione obawy
            aby mu o tym powiedzieć ( poprostu bałam się).
            4. Nie oczekuje entuzjazmu na mój widok - pisałam już o
            tym.Najlepiej by było abyśmy nie mieszkali blisko siebie, problem
            byłby rozwiązany. A tak spotykamy się często - i co mam wtedy
            uciekac?
            • kadfael Re: traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 21:04
              Przecież Tobie nawet nie chodzi o to cześć. Chodzi o to żebyć TY się
              poczuła usprawiedliwiona i rozgrzeszona.
            • masher Re: traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 23:26
              a coz ci tak zalezy na tym aby ci mowil czesc. jestes powietrzem, nie pluje na
              twoj widok, jest na tyle kulturalny ze woli przejsc na druga strone ulicy niz ci
              moze nabluzgac za to co mu zrobilas. ma prawo cie niezauwazac i to robi. zle ci
              z tym? miej litosc... ponoc tak wielce szczesliwa jestes w zwiazku, nie szukasz
              kontaktu itd. chyba ze rozgrzeszenia szukasz? to zadzwon, umow sie na spotkanie
              na neutrealnym gruncie i przepros za wszystko. jak ci wybaczy i nie zechce cie
              na dowdzenia kopniakiem potraktowac to zalatwicie sprawy. ale zebys sie oburzala
              ze ci czesc nie mowi? dwa latka masz? pogodz sie z tym ze cie nie zna. gdzie tu
              problem.
        • enith Re: traktuje cie tak jak na to zasluzylas 02.11.08, 20:44
          Słuchaj, ty tu możesz sobie pisać elaboraty na temat waszego związku. Nie zmienia to faktu, że twój eks nie ma ochoty mówić ci "cześć" i traktuje cię jak powietrze. I co? I nico, ma do tego prawo. Pogódź się z tym, a nie dopatruj drugiego dna tam, gdzie go nie ma. Facet cię ignoruje? Ignoruj go także. Co ci tak cholernie zależy na zwróceniu jego uwagi? Jak facet uważa, ze nawet na "cześć" nie zasługujesz, to odpuść. Może jest dziecinny, może nawet śmieszny, ale złamałaś mu serce i osobiście mu się nie dziwię, że zachowuje się tak, jak się zachowuje.
    • butterflymk na Twoje szczęście EX.... 02.11.08, 20:05
    • vandikia Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 20:08
      benit14 napisała:

      >Wiem, ze uraziłam jego dumę, w końcu go zostawiłam, doprawiałam przez krótki
      okres czasu rogi, zerwałam zaręczyny,


      hm i dziwisz się, że on odwraca głowę?
      Bo ja nie.
    • kozica111 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 21:22
      Kobitko, masz mocno przytępioną wrażliwość.
      Nie chodzi o to ze związałaś sie z kims innym-miałaś prawo do wlasnego
      szczęścia........
      Chodzi o to ze wykorzystałaś drugiego człowieka, zdradziłaś i oszukałaś.
      Gdyby on przywitał sie z tobą normalnie, świadczyłoby to tylko i wyłącznie o
      jednym, ze jest taki jak ty; nie kochał, grał, wykorzystywał.......teraz nawet
      nie chce oddychać tym samym powietrzem co ty....i nie dziwie mu sie.Dla niego
      umarłaś i to zrozumiale , niech tak zostanie.Nie pieść swojego ego - jak to
      siedzisz mu w sercu, bo to nie ty siedzisz tylko osoba którą myślał ze jesteś.
    • masher Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 22:24
      a co ma cie po rekach calowac? ma ci sie moze w pas klaniac? nie przesadzaj.
      facet traktuje cie jak przechodnia. z tego co piszesz zostawilas go dla innego
      wiec nie wiem dlaczego chcesz liczyc na jakies chocby czesc. zadne czesc, zadne
      widze ze zyjesz i pierdzenie o niczym w stylu 'gratuluje ci rodziny'. jakie
      gratuluje? ma cie dosc na sam twoj widok. ty najwyrazniej czujesz ze nie
      zalatwilas spraw do konca, nie bylas ferr a on ma to gdzies i nie ma ochoty cie
      zauwazac. wiec daj sobie spokoj i odczep sie od chlopa.

      z byla mam podobny uklad, nie mam jej ochoty ogladac. z tym ze narobila sporo
      syfu i n razy przepraszala, n+1 obrazala. dla mnie to nawet nie jest
      przechodzien, pluc tez nie bede bo wychowany jestem... takze z punktu widzenia
      faceta powiem ci odczep sie od chlopa. nic was nie laczy i koniec piesni.
      • riki_i Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 22:57
        A ja uważam, że zacięta postawa Ex-a świadczy tylko o tym, że
        Pani_Wredna_Autorka_Wątku NADAL GO TARMOSI PO SERCU. Ten gościu
        wciąż cierpi katusze, a co do jego uczuć do obecnej żony to śmiem
        twierdzić, że są to uczucia ZASTĘPCZE, typu "z braku laku dobry
        kit".

        Gdyby mu naprawdę wychłódło, to by mówił 'Cześć' i potrafił
        porozmawiać na neutralne tematy. Zacięty ignor świadczy wbrew
        pozorom o niewygasłych uczuciach.

        Autorka powinna schodzić mu z drogi, bo skrzywdziła tego faceta
        mocno. TO nie było uczciwe rozstanie! A rozterki odnośnie przywitań
        z Ex-em faktycznie wyglądają mi na podświadome oczekiwanie
        rozgrzeszenia za wszystkie numery sprzed lat.

        • masher Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 02.11.08, 23:15
          zalezy tylko jakich uczuc szukasz u tego faceta do tej baby. wg mnie takich
          tylko mozna szukac ze najchetniej to by jej kopa zasadzil ale wychowany czlek z
          niego ;)
          co do obecnej zony to bym nie wyciagal zadnych wnioskow. moga byc faktycznie
          szczesliwi. nikt na czole nie ma wypisane co sie w zyciu dzieje ;)
    • elizja Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 00:02
      Facet ma problem ze sobą - nie wybaczył ci.
      Zlituj się nad nim i daj mu spokój (traktuj jak obcego).
      • benit14 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 07:46
        To własnie robie, staram się schodzic mu z drogi, ale nie zawsze tak
        się da. Widzę,że dla niego te spotkania sa krępujące, trudno zresztą
        się dziwić. Qurcze ja naprawde nie potrzebuje sie rozgrzeszac.
        Uważam, że jego zachowanie przyczyniło się do rozpadu związku. On
        sam zdawał sobie z tego sprawę- zaczał chodzic na terapie. Jak z nim
        zerwałam to jego matka powiedziałą- wcale ci sie nie dziwie. Dopiero
        jak zrozumiał , że mnie stracił próbował mnie ponownie zdobyc
        • teklana Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 08:15
          Mnie tam rozpad związku niekoniecznie kojarzy sie ,ze zdradą.Skoro
          jego zachowanie było naganne tym bardziej sie ciesz,że masz to za
          sobą.I DAJ MU ŚWIĘTY SPOKÓJ.Wierze ,że jest szczęśliwy.Za to
          uważam ,że Ty jesteś nie za bardzo skoro powracasz do tak dalekiej
          przeszłości zamiast poświęcać czas temu co masz teraz.Czasem
          niektórzy ludzie wzbudzaja w nas agresje choc mamy duszę
          baranka.Przyznam ,że mnie też zaczęłaś już trochę działać na nerwy.
          Każde z was ma swoje już życie im prędzej to do Ciebie dotrze ,że
          nie ma wobec Ciebie pan zobowiązań nawet do wypowiadania
          przysłowiowego "cześć" tym lepiej.
        • benit14 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 08:18
          ale we mnie nie było już uczuc. Związek ten nie był łatwy, mój ex
          był rozchwianm emocjonalnie chłopczykiem (np. jak się zdenerwował
          otwierał drzwi kopem, rzucał krzesłem podłoge itp.). Czy w takich
          warunkach jest szansa na udany związek? Zrozumiał to na terapii,
          jego terapeuta powiedział mu, ze musi dorosnąć i zachowac się jak
          mężczyzna, czyli zostawic mnie w spokoju, skoro taka jest moja wola.
          I zostawił ( prawie po roku przepychanek). Początkowo jeszcze się
          odzywaał, dzwonił- ale jak zobaczył mnie w ciąży, przestał. By
          dodatkowo nie komplikowac sytuacji, usunełem sie całkowicie,
          unikałam wszelkich kontaktów, spotkan. Tak jest do dzis. Ale jak
          napisałam, mieszkamy niedaleko, nasze dzieci chodzą razem do
          przedszkola, nie da się go nie spotkac.I to jest dla niego
          krępujące, widzę, że nie bardzo wie jak sie zachowac. Może mnie
          przecież nienawidzic- kto mu broni,dla mnie to nie problem.
          • teklana Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 08:38
            więc jaki problem?
            • benit14 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 09:22
              problem żaden. Do zadania powyszego pytania skłoniła mnie pewna
              sytuacja która miała miejsce 1 listopada. Wybrałam się z mężem i
              dzicmi na cmentarz. Idąc alejka spotkalismy jego byłą dziewczynę, w
              której był mocno zakochany, planowali slub a która go zostawiła dla
              innego. wiem, że mocno to przezył. I jak zachował się mój mąż?
              Przywitał się grzecznie, podeszlismy razem, zamienii pare
              grzecznoścowych słów, wymienili się co słychac. Był przy tym
              wyluzowany, normalny. Potem idziemy dlajej, idzie mój ex z synkiem.
              Na mój widok wchodzi w obce groby , udając, że nas nie widzi. No ale
              jego synek podbiega do mojej córki (chodza razem do przedszkola) .
              Ten nie wie jak się zachowac, mówi do dziecka podniesionym
              głosem "choc ty szybko". No ale dziecko ma wiele pytan do mojej
              córki, i nie idzie do taty. Głupia sytuacja. mówę do dziecka idz to
              taty bo ten nawet nie raczył podejsc do dzieckA. Mój mąż skwitował
              to w ten sposób "a tego jeszcze trzyma?".
              Potem rozmawiałam z mężem na temat tych sytuacji,powiedział, ze
              kiedyś rozpaczał, ze jego ex go zostawiła, przez 5 lat nie miał
              żadnej kobiety. dzisiaj ma ochote jej podziękowac, bo dzięki temu
              jest ze mną.

              Aha , nie wracam do przeszłosci, nie chce tego. Mam wspaniałego
              męża, zapomniałam o innych facetach
              • masher Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 10:02
                chyba jeszcze nie bardzo zapomialas skoro to taki dla ciebie jednak problem.
                gdyby nie byl to bys nie pytala meza. gdyby nie byl nie robilabys z tego
                tragedii ze cie nie chce znac, ze woli cie unikac... teraz nagle sie historyjka
                zmienila- juz facet kobiety za reke przytrzymal a dziecko do dziecka bieglo...
                odczep sie od tego faceta. nie poznaje cie, jestes dla niego powietrzem,
                stechlym powietrzem ktorego omija. ma do tego swiete prawo. zrobilas mu numer,
                nie potrafilas jak normalny czlowiek zakonczyc czegos co was laczylo. to ze nie
                byl swiety niczego nie zalatwia. to ty okazalas sie swinia w koncowce.

                i podpowiedz na koniec- on nie ma zadnego obowiazku cie witac, przebaczac ci
                itd. a ty tego najzwyczajniej chcesz. nie chcesz? co chwile wyjesz w tym co
                piszesz o te rzeczy. ZAAKCEPTUJ to ze dla niego jestes kims kogo nie ma ochoty znac.
                • benit14 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 10:28
                  jak ja lubue takich gosci, co to wiedzą przez internet co
                  człowiekowi lezy na sercu. O ex zapomniałąm dawno. Nie wiem czy mam
                  mapisac dużymi literami abys zrozumiał ODCZEPIŁAM SIĘ DAWNO OD
                  NIEGO, NIE DZWONIE, NIE POZDRAWIAM, NIE NARZUCAM SIE I NIE
                  ZAMOIERZAM TEGO ROBIC. tragedi z tego nie robie, poprostu sie
                  zastanowiłam mając na mysli opisane wyżej zdarzenie, oraz rozmowę z
                  mężem. Ot tyle? I o niczym to nie swiadczy. Ataki na moją osobe
                  skłoniły mnie do wyjasnienia paru kwestii, bo nagle okazało się, ze
                  winna jestem tylko ja, a to nie do konca tak wyglądało. Za rozpad
                  związku ex był mocno odpowiedzialny, i tyle. Nie pisałam, ze
                  jestem swięta, wiem, że odpłaciłam mu się nie do konca uczciwie. Tak
                  w zyciu bywa, nikt nie jest swięty ( może ty masher jestes?)
                  Piszesz, ze zrobiłam mu numer, nie potrafiłam zakonczyc tego co nas
                  łączyło. A co innego jeszcze mogłam zrobic?W dniu kiedy go
                  zdradziłam, powiedziałam, że to już koniec, ze go nie kocham. Mi by
                  to wystarczyło aby odejsc z godnoscią. Zwarzywszy na to, ze miał
                  swiadomosc tego, ze dał ciała- (gdyby uważał, ze to tylko moja wina
                  nie podjąłby się terapii).
                  Wiem, ze jestem dla niego nikim, że pewnie mnie nienawidzi ale ciąć
                  się z tego powodu nie zamierzam.
                  Myslę, ze temat został wyczerpany, więcej tłumaczyc sie nie
                  zamierzam, zadałam pytanie, by ktoś obiektywnie spojrzał na sytuację
                  i ja ocenił. Co zamierzam. Nadal traktowac go jak obcego człowieka.
                  i tyle. A, że wydaje mi sie to dziecinne...., nic nie poradze, ze
                  tak to odbieram.
                  • masher Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 11:45
                    skoro pytasz to ci odpowiedzielismy w tym i ja. przeczytalem wszystko co
                    napisalas i dalej twierdze ze to ty masz z tym problem a nie ten facet. jego w
                    ogole nie obchodzi to ze zyjesz tak dlugo jak nie musi cie ogladac. to ty masz
                    problem z tym ze sie z toba nie wita, nie on. gdzies cos pokrecilem? nie wydaje
                    sie mi.
                    co nazywasz odejsciem z godnoscia? jaka godnoscia? ze zdradzilas faceta a
                    pozniej dopiero powiedzialas ze to koniec? rozumiesz slowo zdrada? wiec gdzie tu
                    godnosc? fakt, powinien jeszcze tego samego dnia sie wyprowadzic. osobiscie bym
                    nie scierpial patrzenia na babe ktora bym jeszcze kochal a ktora mnie zdradzila
                    i chwile pozniej mowi mi ze to koniec. godnosc, dobre sobie. zdzielony w jaja,
                    wykastrowany i godnosc.
                    na koniec zapytam, skoro tak sama wiesz najlepiej to po kiego grzyba innych
                    pytasz o zdanie? tak samo lepiej wiedzialas jak sie zachowac przy odejsciu i
                    zdradzie... tyle mysle na temat 'goscia ktory wie lepiej'. nie chcesz odpowiedzi
                    nie po twojej mysli to zmien temat na 'poklepcie mnie po plecach albo spadajcie'
                    wtedy nie zagladne i nic nie napisze.
              • angazetka Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 10:09
                > Aha , nie wracam do przeszłosci, nie chce tego. Mam wspaniałego
                > męża, zapomniałam o innych facetach

                Tia... I dlatego tlumaczysz się nam na forum, że to wcale nie Ty
                jesteś winna rozpadowi związku z eksem, tylko on był świnią, i że
                jak on może Ciebie teraz ignorować. Jakbyś nie wracała do
                przeszłości, to by Cię ta sytuacja z cmentarza tak nie zabolała.
                Zrozum w końcu - facet ma prawo do własnych uczuć i własnej pamięci
                o tym, co było między Wami. Uszanuj to. To, jak zareagował Twój mąż
                na swoją eks, nie jest dla Twojego eksa żadnym wyznacznikiem,
                wybacz.
              • teklana Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 13:59
                oj benit14-ja swoje a Ty swoje.;-)Nie masz innych problemów,tylko
                wpierniczasz się w życie innych.Nie chciałas go,masz swojego męża to
                nim się zajmuj.Co było a nie jest nie pisze sie w rejestr-heh
        • amuga Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 19:21
          Akurat wczoraj na kazaniu ksiadz powiedzial, ze potrzeba paru
          sekund by komus zrobic przykrosc ale za to wielu lat by o tym
          zapomniec.
          Nie zgadzam sie z tym co ktos wczesniej napisal ze on ma uczucia
          dla ciebie a obecna zona jest zapchaj dziura.
          On nie ma pozytywnych uczuc do ciebie jedynie jak cie widzi
          przypominaja mu sie cierpienia i upokorzenia jakie doznal z powodu
          waszego rozstania. I wszystko jedno czyja byla wina. On cierpial i
          jego meskie ego zostalo urazone i twoj widok mu o tym przypomina. I
          powinnas to uszanowac i nie narzucac mu sie swoim dzien dobry bo w
          jego rozumieniu jak cie widzi to wcale nie jest dobry.
          Tez mam taka osobe ze jak widze to udaje ze nie widze bo wydaje mi
          sie ze nie zasluguje na moje czesc a pluc nie bede.
          Nie chce mi sie ustosunkowac do twojej historii z nim ale samo to
          ze bylas z nim chociaz ci nie pasowal do momentu az znalazlas kogos
          kto ci pasowal juz przemawia przeciwko tobie.
          Problemy w zwiazkach sa wszedzie ale duzo swiadczy o osobie jak z
          tego zwiazku sie wychodzi.

    • panda12321 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 09:31
      Jak dla mnie są dwa wyjścia – albo koleś jest z tych pamiętliwych, którzy nie
      wybaczają, albo jest nieszczęśliwy w swoim nowym związku, lub jedno i drugie.
      Jeżeli osoba porzucona jest szczęśliwa w nowym związku to nie czuje żalu z
      powodu rozstania gdyż nie traktuje go jak utraconej szansy na szczęście tylko
      jako zdarzenie, które otworzyło drogę do obecnego szczęścia. Więc jeżeli nie był
      nigdy pamiętliwy to z dużą doza prawdopodobieństwa można założyć, że nie udało
      mu się ciebie zastąpić, nie jest tak szczęśliwy jakby chciał i winą za swoje
      obecne niepowodzenia życiowe w dużej mierze obarcza ciebie.
      • masher Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 09:52
        typowy punkt widzenia kobiety.
        1. facet to swinia
        2. facet obarcza wszystkim co moze nawet jak nie ma za co
        3. jak mu jest dobrze to jest mu zle bo wy wiecie lepiej
        i wez tu czlecze polemizuj z takimi wywodami lol
        • sadosia75 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 09:57
          masher napisał:

          > typowy punkt widzenia kobiety.

          No i sie wydalo nie jestem kobieta ;)))))))
          • masher Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 10:05
            poprawka- zlej kobiety ;) cos w typie www.youtube.com/watch?v=8jXu5o0z5jI
            'bo to zla kobieta byla'
            • sadosia75 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 10:07
              Zla kobieta nie jestem ( chyba ) dobra tez nie ( chyba ) to ja wole juz byc nie
              kobieta :) po co sobie zycie komplikowac :)
              • mell24 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 10:28
                czytam sobie ten wątek i widzę, że o mało autorki wątku nie
                ukrzyżowaliście. Ktoś napisał, że facet jeszcze coś czuje do autorki
                i wydaje mi się ta opcja dość prawdopodobna. Uważam, że zachowanie
                Twojego eksa jest mocno dziwne i na pewno nie jest dojrzałe. Kiedy
                wyobrażam sobie scenkę, którą opisałaś ( z ukrywaniem się za
                pomnikami) to aż mi się chce śmiać:) Choćbys mu nie wiem co zrobiła,
                takie zachowanie nie jest odpowiednie dla dorosłego człowieka. To, w
                jaki sposób on zachowuje się w stosunku do Ciebie świadczy tylko i
                wyłacznie o tym, że ma jakiś problem, coś z czym sobie nie
                poradził...7 lat to wystarczający czas, żeby się pozbierać. To tak
                moim zdaniem...
    • mamba8 Re: mój ex udaje, ze mnie nie widzi, nie zna 03.11.08, 10:32
      nic nie zmienisz w jego zachowaniu, wiadomo najlepiej by było jakby chociaż
      wymieniał z Tobą zdawkowe cześć. Myślę, że jego to już nie boli po takim czasie.
      Najwidoczniej nie chce Cię znać, a ty to musisz zaakceptować.
    • anduano Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 10:38
      Nie rozumiem wogóle o co chodzi.
      Skoro nie rozmawialiście od kilku lat to po co się do siebie odzywać?
      Ja mam taki nawyk, że żadnej z byłych nie mówię "cześć" bo po co? Są
      dla mnie zwykłymi kobietami jakiś wiele na mieście.
      Jak widzę znajomego, z którym nie gadałem od 10 lat, a on odwraca
      wzrok to też nawet nie próbuję nic do niego powiedzieć, z jednym
      wyjątkiem - chyba że bym miał w tym jakiś cel.

      Widać twój były nie ma żadnego celu w tym aby się z Tobą witać,
      zwłaszcza że mu się puściłaś.
      • mell24 Re: Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 11:08
        anduano napisał:


        > Jak widzę znajomego, z którym nie gadałem od 10 lat, a on odwraca
        > wzrok to też nawet nie próbuję nic do niego powiedzieć, z jednym
        > wyjątkiem - chyba że bym miał w tym jakiś cel.

        No tak, polska interesowność.

        > Widać twój były nie ma żadnego celu w tym aby się z Tobą witać,
        > zwłaszcza że mu się puściłaś.

        Bo kultura tego wymaga?

        Myślę, że warto tak czy siak jakoś tę relację uporządkować. Na Twoim
        miejscu nadal mówiłabym mu "cześć" w sytuacjach publicznych - Wasze
        dzieci chodzą razem do przedszkola, może pójdą razem do szkoły...Bo
        co jeszcze bardziej sprawę komplikować?
        • anduano Re: Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 11:32
          mell24 napisała:


          > > Widać twój były nie ma żadnego celu w tym aby się z Tobą witać,
          > > zwłaszcza że mu się puściłaś.
          >
          > Bo kultura tego wymaga?

          Co za brednie o kulturze w przypadku kobiety lekkich obyczajów,
          która się puszcza?
          Gdyby ona podeszła do niego i go przeprosiła, kupiła mu jakiś
          podarek i szczerze poprosiła o łaskę i wybaczenie to wtedy on mógłby
          jej wybaczyć i łaskawie ją powitać na ulicy skinieniem głowy.
          • mell24 Re: Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 11:57
            anduano napisał:

            > mell24 napisała:
            >
            >
            > > > Widać twój były nie ma żadnego celu w tym aby się z Tobą
            witać,
            > > > zwłaszcza że mu się puściłaś.
            > >
            > > Bo kultura tego wymaga?
            >
            > Co za brednie o kulturze w przypadku kobiety lekkich obyczajów,
            > która się puszcza?
            > Gdyby ona podeszła do niego i go przeprosiła, kupiła mu jakiś
            > podarek i szczerze poprosiła o łaskę i wybaczenie to wtedy on
            mógłby
            > jej wybaczyć i łaskawie ją powitać na ulicy skinieniem głowy.

            Chyba żartujesz.

            A poza tym widzę, że wiele jest chętnych żeby rzucić kamieniem...ale
            czy tych bez winy też tak wielu?
            Jaka kobieta lekkich obyczajów????????Chyba dokonałeś dość mocnej
            nadinterpretacji.
            • anduano Re: Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 12:01
              mell24 napisała:
              > > Gdyby ona podeszła do niego i go przeprosiła, kupiła mu jakiś
              > > podarek i szczerze poprosiła o łaskę i wybaczenie to wtedy on
              > mógłby
              > > jej wybaczyć i łaskawie ją powitać na ulicy skinieniem głowy.
              >
              > Chyba żartujesz.

              No niby czemu miałbym żartować - jak kobieta chce poznać łaskę
              mężczyzny to musi mu kupic jakiś podarek - np. zegarek lub drogie
              pióro lub długopis. Liczy się gest z jej strony.


              > Jaka kobieta lekkich obyczajów????????Chyba dokonałeś dość mocnej
              > nadinterpretacji.

              Skoro była z jednym, a w międzyczasie zaczeła spotykać się z drugim
              w efekcie czego zakochała się w tym drugim to chyba jasne że jest
              kobieta lekkich obyczajów (delikatnie mówiąc)
              • mell24 Re: Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 12:22
                anduano napisał:

                > mell24 napisała:
                > > > Gdyby ona podeszła do niego i go przeprosiła, kupiła mu jakiś
                > > > podarek i szczerze poprosiła o łaskę i wybaczenie to wtedy on
                > > mógłby
                > > > jej wybaczyć i łaskawie ją powitać na ulicy skinieniem głowy.
                > >
                > > Chyba żartujesz.
                >
                > No niby czemu miałbym żartować - jak kobieta chce poznać łaskę
                > mężczyzny to musi mu kupic jakiś podarek - np. zegarek lub drogie
                > pióro lub długopis. Liczy się gest z jej strony.
                >
                >
                > > Jaka kobieta lekkich obyczajów????????Chyba dokonałeś dość
                mocnej
                > > nadinterpretacji.
                >
                > Skoro była z jednym, a w międzyczasie zaczeła spotykać się z
                drugim
                > w efekcie czego zakochała się w tym drugim to chyba jasne że jest
                > kobieta lekkich obyczajów (delikatnie mówiąc)


                hahahhhhhhhhhhhhhhhhhhhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahahahhahahhhhaaaaaaaaa
                :)Podoba mi się Twój żart;)
                • anduano Re: Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 13:07
                  Starasz się zatuszować brak sensownych argumentów poczuciem humoru.

                  Na szczęście to nie był żart i powtórzę jeszcze raz:
                  1. winna powinna kupić prezent chcąc otrzymać przebaczenie
                  NIekoniecznie drogi ale też nie jakieś kapcie czy kubek
                  2. jeżeli kobieta będąc z mężczyzną umawia się na randki z innym to
                  jest kobietą lekkich obyczajów (niemiecka wymowa słowa "zakręt")
                  • mell24 Re: Niby po co miałby się z Tobą witać? 03.11.08, 13:11
                    anduano napisał:

                    > Starasz się zatuszować brak sensownych argumentów poczuciem humoru.

                    Nie trafiłeś - na prawdę myślałam, że żartujesz, bo to co napisałeś
                    mogła napisać tylko osoba oderwana od rzeczywistości. Kapcie jako
                    rekompensata albo kubek????:/ Chyba masz 15 lat albo mniej.


                    > 2. jeżeli kobieta będąc z mężczyzną umawia się na randki z innym
                    to
                    > jest kobietą lekkich obyczajów (niemiecka wymowa słowa "zakręt")

                    Hmm..No dobrze, a jak nazywa się mężczyzna, który umawia się na
                    randki podczas trwania związku?
    • jakub_234 Do masher. 03.11.08, 11:57
      lol xD
      myslalem, ze tylko ja jestem taki ciety na kobiety i ich zachowania
      wobec facetow :D
      Ale Ty pobijasz mnie malym palcem!

      JAK TO DOBRZE, ze tacy jeszcze istnieja!
      • masher Re: Do masher. 03.11.08, 12:31
        zaraz ciety, po prostu nie lubie jak sie z facetow robi fiutow/cioty/ciapy i
        inne takie. bywaja i tacy i tacy. ale zeby jakas baba po przejsciach z miejsca
        oceniala miara tego ktoremu zawdziecza co zawdziecza... moze czasem nawet
        bardziej sobie samej... wiec jak ktos taka miara okresla innych to odruchowo noz
        w kieszeni sie mi otwiera bo swiadczy to tylko o tym ze ktos nie wyciagnal
        zadnych wnioskow i jeszcze innym umilac chce zycie. tego nie lubie.
Pełna wersja