Nie wiem jak mam z nim rozmawiać/postępować ?

10.11.08, 11:25
Witajcie, jestem Weronika i mam 27 lat. Od ponad 3 lat jestem mężatką. Mój mąż
ma 26. Gdy braliśmy ślub mieliśmy plany (własny kąt, dziecko). Wszystko było
dokładnie ustalone. Moim błędem było to, że dałam się namówić mężowi abyśmy
zamieszkali z jego rodzicami. Na początku opierałam się ale gdy powiedział, że
tylko troszkę z nimi pomieszkamy to ustąpiłam. Natomiast starania o dziecko
mieliśmy rozpocząć ok roku po ślubie. Niestety prawda okazała się inna.
3 lata minęły a my dalej mieszkamy z teściami, którzy doprowadzają nas czasami
do szału. Co niestety w negatywny sposób odbija się na naszym małżeństwie.
Dziecka również nie ma. Jakiekolwiek rozmowy na ten temat kończą się tym, że
mąż zbywa mnie słowami "może w przyszłym roku" i co roku słyszę tą śpiewkę.
W tym roku mąż stwierdził, że wreszcie trzeba o dziecku pomyśleć bo już nam 3
latka minęły. A lata lecą a po drugie nie wiadomo czy uda mi się szybko zajść
w ciąże (mam pewne problemy na tle ginekologicznym). Ucieszyłam się. Jeszcze w
zeszłym miesiącu mówił abym od stycznia zaczęła brać folik bo w marcu chciałby
już zacząć "majsterkowanie". Wczoraj byliśmy u znajomego, pili sobie wódkę i
tak weszli obaj na temat dzieci. I mój mąż powiedział "mi dzieci są nie
potrzebne". Zaskoczyło mnie to. Po powrocie do domu, mimo iż mąż był wypity
zaczęłam drążyć temat. Wtedy usłyszałam, że on dzieci nie chce, bo to kolejny
obowiązek a jego zdaniem ma tych obowiązków za dużo. Zrobiło mi się bardzo
przykro, bo macierzyństwo/dzieci to moje marzenie. A po drugie jeszcze w
zeszłym miesiącu mówił zupełnie co innego. Próbowałam z nim o tym porozmawiać
ale on stwierdził, że nie ma o czym. I żebym przestała mówić o tym bo go
wkurzam. Ja byłam tak tym wszystkim poruszona, że dalej mówiłam o tym. Mąż
wtedy stał się nie miły i kazał mi się „zamknąć” a jak powiedziałam mu, że
moim zdaniem ma w nosie to co czuję odparł „że ma to w dupie”. Zaczął mi
wypominać, że nie ma we mnie wsparcia, że mu nie pomagam itd. Co moim zdaniem
jest kompletną bzdurą. Staram się jak mogę. Obowiązki są rozłożone w ten
sposób, że on obsługuje klientów w swojej firmie, zarabia pieniądze z których
oboje się utrzymujemy. Dodam, że firma dobrze prosperuje i śmiało wystarcza
nam kasy. Ja prowadzę wszelkie sprawy papierkowe związane z firmą i sprzątam.
Póki co nie pracuję ... ale być może w tym roku uda mi się załapać pracę,
czekam tylko na odpowiedź. Trzymam kciuki, że tym razem mi się uda. Wszystkie
domowe obowiązki spoczywają na mnie. To nie jest tak, że skoro ja nie pracuję
to wyleguję się w łóżku do południa. To ja wcześniej wstaje od niego. Robię
mu śniadanie i zajmuje się innymi domowymi obowiązkami.
Dziś rano był miły. Myślałam, że zły humor mu minął i porozmawiamy na
spokojnie, a przede wszystkim przeprosi mnie za wszystkie nie miłe słowa jakie
padły w moją stronę. Niestety stwierdził, że sobie zasłużyłam na takie
potraktowanie ... ale czym? Tym, że chciałam porozmawiać o naszej przyszłości
o dziecku itd. Przecież ani nie krzyczałam, ani mu nie ubliżałam.
    • kanalia0 Re: Nie wiem jak mam z nim rozmawiać/postępować ? 10.11.08, 11:38
      I to widzisz, nazywa się zdradą!
      To dużo gorsza sytuacja niżby bzyknął sąsiadkę.
      Zrób to co powinno sie robić z niuczciwym wspólnikiem .Przywołaj do
      porządku, a jeśli to nie pomoże, pozbądź sie.
      Nie pozwól sie "zapędzić" w lata. Wtedy Twoja pozycja będzie dużo
      słabsza, a i trudności ze znaleźieniem nowego partnera większe.
    • zloty.strzal Re: Nie wiem jak mam z nim rozmawiać/postępować ? 10.11.08, 11:52
      Ale jak macie kasy w bród, to czemu mieszkacie z teściami ciągle?
      • wsuwak Re: Nie wiem jak mam z nim rozmawiać/postępować ? 10.11.08, 11:57
        zloty.strzal napisała:

        > Ale jak macie kasy w bród, to czemu mieszkacie z teściami ciągle?

        wspomagają teściów;)
        • net_wika wsuwak 10.11.08, 12:06
          wsuwak napisał:

          > zloty.strzal napisała:
          >
          > > Ale jak macie kasy w bród, to czemu mieszkacie z teściami ciągle?
          >
          > wspomagają teściów;)

          i tu się nie mylisz. Otóż teście mają płacone za to, że mąż prowadzi firmę w
          lokalu który należy do nich. Płaci nie dla tego, że od tak od siebie tylko
          dlatego, że teście sobie zażyczyli - a raczej zarządali.
          • net_wika Re: wsuwak 10.11.08, 12:07
            > dlatego, że teście sobie zażyczyli - a raczej zarządali.


            sorry za byka "ZAŻĄDALI"
            • panistrusia Re: wsuwak 10.11.08, 13:28
              do tego jeszcze 'teściowie' nie 'teście', 'ot tak' nie 'od tak',
              'dlatego' nie 'dla tego'...

              Może sobie przeglądarkę z 'check spellingiem' zainstaluj?
      • net_wika Re: Nie wiem jak mam z nim rozmawiać/postępować ? 10.11.08, 12:04
        zloty.strzal napisała:

        > Ale jak macie kasy w bród, to czemu mieszkacie z teściami ciągle?

        bez przesady, kasy w bród to my nie mamy.
        Taka jest prawda, że na wyjem mieszkania stać nas ... ale to najprawdopodobniej
        z powodu wygody mąż nie stara się o to abyśmy opuścili mury domu jego rodziców.
        Mam tu na myśli, że jego firma mieści się przy domu i w wolnej chwili (jak nie
        ma klienta) przychodzi sobie i albo położy się, albo coś ogląda w TV albo z
        kompa korzysta itd. A gdybyśmy się wyprowadzili to musiałby kołkiem non stop
        siedzieć w firmie.
        • justysialek Re: Nie wiem jak mam z nim rozmawiać/postępować ? 10.11.08, 12:45
          Mam tu na myśli, że jego firma mieści się przy domu i w wolnej
          chwili (jak nie
          > ma klienta) przychodzi sobie i albo położy się, albo coś ogląda w
          TV albo z
          > kompa korzysta itd

          Wow, no to faktycznie jest zapracowany, że hej...aż zal mi biedaka.
          I w czym ty masz mu jeszcze pomagać?! W leżeniu, czy oglądaniu tv?
          Ogólnie oboje sie nie przemęczacie. Dobrze, że macie kasę -
          gratuluje lekkiego życia.
          IMO on jest leniwy albo dzieciak jeszcze. Mozna spokojnie mieć
          dziecko mieszkając z rodzicami, jeśli faktycznie jest wam/mu tak
          wygodniej. powinnaś z nim szczerze porozmawiać - powiedzieć, że ty
          chcesz dziecka. Jednak , jeśli on faktycznie nie chce - to nic nie
          zmieni. Nie zmusisz kogoś, żeby chciał dziecka, a ja osobiście nie
          chciałabym mieć dziecka z kmś, kto tego nie chce. Będziesz musiała
          sama się tym dzieckiem zajmować i jeszcze usłyszysz, że sama tego
          chciałaś.
          IMO powinnaś szybko znaleźć pracę i wykorzystać wolny czas na naukę.
          Musisz sama umieć się utrzymać, bo na twojego męża to ja bym nie
          liczyła. Może równie szybko zmienić zdanie na temat waszego związku.
          • net_wika justysialek napisała: 10.11.08, 13:04
            justysialek napisała:

            > Wow, no to faktycznie jest zapracowany, że hej...aż zal mi biedaka.

            no widzisz, ja też sama się nad tym zastanawiam. Narzeka, że go praca wkurza a
            nawet ma ochotę zamknąć firmę, która przechodzi z pokolenia na pokolenie i woli
            u kogoś pracować! Dla mnie to paranoja! Skoro uważa, że ciężko mu to może zrobić
            sobie odpowiednie szkolenie i zatrudnić pracownika. Teraz są takie a nie inne
            czasy i jeżeli ma na własność firmę która dobrze prosperuje to powinien się jej
            trzymać. A co go morze wkurzać w pracy? ... prawda jest taka, że to ja wstaję do
            jego pracy, to ja codziennie otwieram jego firmę. Przychodzę na górę a on sobie
            smacznie śpi. Robię śniadanko dla nas obojga. A on wstaje jak klient przyjdzie.
            Na drzwiach pisze, że firma czynna od 8ej a w rzeczywistości on do niej schodzi
            dopiero jak klient dzwoni do drzwi. A jak mam chwilę wolnego to przychodzi do
            domu. Rzadko kto ma taką wygodną pracę jak on. A mimo wszystko narzeka jaki to
            on ma obowiązek ... bo utrzymuje siebie i mnie, rodzicom płaci za lokal i 1/2
            rachunków. Rozumiem gdybym ja w tym czasie nic nie robiła, leżała na wyrku i
            oglądała TV to mógłby mieć pretensje ... ale tak nie jest. Pomagam mu na tyle
            ile mogę. Czy codzienne otwieranie przeze mnie firmy, prowadzenie spraw
            papierkowych firmy, sprzątanie w niej + obowiązki domowe to mało?

            > Ogólnie oboje sie nie przemęczacie. Dobrze, że macie kasę -
            > gratuluje lekkiego życia.

            On uważa tak, cytuję: ”zapie...m na cały dom”

            > powinnaś z nim szczerze porozmawiać - powiedzieć, że ty chcesz dziecka.

            Mówiłam mu. Powiedziałam, że ja wyszłam za mąż m.in. po to aby założyć rodzinę,
            mieć dzieci bo to moje marzenie i nie mam zamiaru z niego rezygnować. On nie
            chciał rozmawiać, wręcz kazał mi przestać odzywać się. Nie wiem czemu tak się
            zachował, czy dlatego że był w złym humorze i do tego po alkoholu, czy stres na
            uczelni tak na niego działa a czy mówi bo tak faktycznie myśli/czuje. Odkąd
            zaczął studia tylko o nich mówi, zastanawia się czy da sobie radę, czy zaliczy 1
            rok. Nie może po nocach spać. Ciągle tylko studia studia studia.
            • marzeka1 Re: justysialek napisała: 10.11.08, 13:17
              "Przychodzę na górę a on sobie
              smacznie śpi. Robię śniadanko dla nas obojga. A on wstaje jak klient przyjdzie.
              Na drzwiach pisze, że firma czynna od 8ej a w rzeczywistości on do niej schodzi
              dopiero jak klient dzwoni do drzwi. "- błąd , dodaj do tego,że ty robisz tylko wszystko w domu i mąz ma full wypas obsługę- kolejny błąd. I ty chcesz z takim bobo miec dziecko? ty dzieciaka w domu już masz, nawet się z niego nie wyprowadził, gdy założył własną rodzinę.
              • jj1978 Re: justysialek napisała: 10.11.08, 13:21
                jest nadzieja, przynajmniej jedna osoba w tym zwiazku zdaje sobie
                sprawe ze jest za glupia zeby sie rozmnazac;)
              • net_wika Re: justysialek napisała: 10.11.08, 13:32
                marzeka1 napisała:
                > I ty chcesz z takim bobo miec dziecko? ty dzieciaka w domu
                > już masz, nawet się z niego nie wyprowadził, gdy założył
                > własną rodzinę.

                i tu kolejne szokujące jak dla mnie zdanie męża "żona to nie rodzina, żona to
                rzecz nabyta". Jego zdaniem rodzina jest wtedy kiedy jest dziecko. A jeszcze w
                tym roku mówił, że jak urodzę mu dziecko to będzie kochał mnie jeszcze bardziej.
                Tylko nie myście sobie, że właśnie dlatego chcę zajść w ciążę. Ja od dawna marzę
                o rodzinie, jeszcze jak nie byliśmy małżeństwem.
                Przyznam szczerze, że dla mnie to co powiedział o "żonie" było szokiem, nie
                spodziewałam się takich słów z jego ust.
                Dziś po tych wczorajszych słowach czuję się okropnie. Nie wiem co z sobą zrobić,
                co ogólnie robić. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
                Mąż narzeka, że już nie może wytrzymać psychicznie z rodzicami. Narzeka ale nic
                w tym kierunku nie robi, dalej z nimi mieszka (mieszkamy). Nawet podczas
                wczorajszej naszej rozmowy powiedział, że nie wie czy chce dziecko bo jest
                wykończony potyczkami z rodzicami. A co jego rodzice mają do nas. Powinien
                rozdzielać swoje sprawy z rodzicami ze spawami naszymi. A on wszelkie
                nieporozumienia z rodzicami przenosi na nasze małżeństwo. Posprzecza się z nimi
                i odbija się to na mnie. Swoje złości na mnie odreagowuje.

                > mąz ma full wypas obsługę

                a wczoraj stwierdził, że ja nic nie robię tak sama z siebie, tylko mu łaskę
                robię a jak coś już robię to tylko dlatego że on się mnie wręcz o to prosi. BZDURA
                • panistrusia Re: justysialek napisała: 10.11.08, 13:37
                  Po pierwsze, to dziecko jest 'efektem' miłości między mężczyzną a
                  kobietą, a nie powodem dla którego mężczyzna i kobieta decydują się
                  być ze sobą.
                  Małżeństwo to nie kobieta i dziecko, a mężczyzna i kobieta, plus jak
                  do tego trafi się dziecko to fajnie.
                  Dziecko to osoba, nie przedmiot, zabawka do zaspakajania
                  niespełnionych w małżeństwie potrzeb.
                • zloty.strzal Re: justysialek napisała: 10.11.08, 13:53
                  A szukałaś innej pracy? Ja bym od tego zaczęła, plus oddzielne mieszkanie.
                  • net_wika Re: justysialek napisała: 10.11.08, 14:16
                    zloty.strzal napisała:

                    > A szukałaś innej pracy? Ja bym od tego zaczęła, plus oddzielne mieszkanie.

                    jasne, że szukałam. W tym roku otwierają nową firmę i mam nadzieję, że uda mi
                    się w niej załapać.
                    Oj z miłą chęcią wyprowadziłabym się od teściów.
                    • zloty.strzal Re: justysialek napisała: 10.11.08, 14:19
                      Aaa, sorki, nie doczytałam z tą pracą w pierwszym poście.
                      • net_wika Re: justysialek napisała: 10.11.08, 14:22
                        zloty.strzal napisała:

                        > Aaa, sorki, nie doczytałam z tą pracą w pierwszym poście.

                        nie masz za co przepraszać.
            • teklana Re: justysialek napisała: 10.11.08, 13:22
              Za dużo macie czasu na głupoty i oboje jesteście wygodni.Mąż
              zachowuje sie nie fer,ale im bardziej będziesz naciskała tym
              bardziej bedzie uciekał od tematu-tak mi sie wydaje przynajmniej.
              Do chęci mienia dzieci nie zmusisz go napewno,ale do powaznej
              konstruktywnej rozmowy powinnaś.I jeszcze jedno-ZDECYDOWANIE
              powinniście mieszkać sami.
            • silic Przeczytajcie to. Podobieństwo uderzające. Troll ? 10.11.08, 13:46
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=82633498&a=82638195
              Albo niewiarygodny zbieg okoliczności albo to bliźnięta :))))).
              Zgadzają się i godziny otwarcia i sposób prowadzenia lokalu i zdania o kompie i
              o pracy i sporo innych rzeczy.
              • net_wika Re: Przeczytajcie to. Podobieństwo uderzające. Tr 10.11.08, 14:21
                silic napisał:

                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=82633498&a=82638195
                > Albo niewiarygodny zbieg okoliczności albo to bliźnięta :))))).



                BRAWO! jest w Tobie żyłka detektywa. Ktoś ma problem a Ty szczycisz się tym, że
                takie odkrycie, cytuję:
                > Zgadzają się i godziny otwarcia i sposób prowadzenia lokalu i zdania o kompie i
                > o pracy i sporo innych rzeczy.

                • tel-ma Re: Przeczytajcie to. Podobieństwo uderzające. Tr 14.11.08, 00:46
                  Czytam co piszesz w swoim mężu i ... dziękuje Bogu że mój jest taki
                  a nie inny.
                  Nie pogniewaj się ale Twojemu męzowi przydałby się porządny kopniak
                  w leniwe dupsko!
                  Powiem coś zupełnie poważnie, jesli mój facet przyznałby że dzieci
                  nie sa mu do niczego potrzbne wiedząc jak wazne jest to dla ciebie-
                  spakowałbym się i Nara! Tym bardziej że jak piszesz próbowałaś z nim
                  rozmawaić.Nie wiem- może wynieś się na jakiś czas, żeby sie
                  przestraszył, przemyślał, docenił.
                  Faceci potrafią być wstretni ale twój to mi wygląda na klasyczny
                  przykład niedojrzałego egoisty.
Pełna wersja