lepiej być z facetem którego się nie kocha...

11.11.08, 00:30
czy nie być z nikim?
jak myślicie?
    • wanilinowa Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 00:34
      pytanie z gatunku tych retorycznych, jak mniemam? :)
      • nerri Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 00:35
        Obawiam się niestety,że to realny dylemat:/
        • wanilinowa Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 00:38
          aa to w takim razie: oczywiście że należy wytrwać przy niekochanym facecie.
          najlepiej trzasnąć sobie z nim dziecko, bo wiadomo że po dziecku łatwiej o miłość
    • qw994 Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 01:00
      Lepiej być samemu. Bez dwóch zdań.
      • nerri Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 01:03
        Samemu???

        No co Tyyyy...a czym się będziesz chwalić na NK jako stara panna
        cooo?:D:D:D
        • qw994 Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 01:10
          Na szczęście nie mam konta na tym rykowisku :)
    • mahadeva Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 01:05
      no wiesz, mozna tego faceta po prostu traktowac jak kumpla, fajnie jest z kims
      spedzac czas, a nie samemu, w pewnym momencie mozna miec dosc samotnosci,
      pytanie tylko, czy np bardzo sie go brzydzisz, czy tylko po prostu bardzo nie
      kochasz?
      • nerri Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 01:07
        Zawsze można kijem tykać go tylko:D:D
        • mahadeva Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 01:13
          :)) juz takiego na ktorego nie mozna sie spojrzec bym nie chciala :)
          • teklana Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 01:15
            chcieć to móc....;-)ALE po co?
    • malwan Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 13:01
      A ja sie zastanawiam...
      To chyba nie za dobrze o mnie świadczy. Powinnam napisać, że być samemu...a tu
      guzik. Nie wiem.
    • puszka_pandory1 Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 14:59
      Mój ojciec powiedział mi kiedyś, żebym nie rzucała faceta, dopóki
      nie znajdę sobie następnego:-)
      A poważnie - lepiej od niego odejść. Bo kiedyś w końcu zakochasz się
      bez pamięci i wtedy rozstanie będzie o wiele bardziej skomplikowane,
      a już nie daj Boże, aby Twój obecny (tzn. ten niekochany)
      zorientował się, że potajemnie z kimś się spotykasz i go zdradzasz.
      Wtedy będziesz miała większe poczucie winy, pozostanie niesmak.
      Lepiej więc wziąć tego niekochanego za fraki, posadzić naprzeciw
      siebie i w jakiś w miarę humanitarny sposób poinformować, że uczucia
      gdzieś się ulotniły.
      I pisze to osoba, która ma coraz większe wątpliwości, czy jeszcze
      kocha przyszłego ojca swojego dziecka, z którym mieszka od dwóch
      lat...
    • nangaparbat3 z nikim n/t 11.11.08, 15:02

    • facettt pewnie ze lepiej, niz byc samej 11.11.08, 15:20
      bo jest sie do kogo przytulic i z kim calowac, jest komu wyprasowac
      koszule, a jak odejdzie - to nie ma tragedii, spokojnie mozna
      poszukac nastepnego :)))
    • amuga Re: lepiej być z facetem którego się nie kocha... 11.11.08, 15:36
      ambrozja88 napisała:

      > czy nie być z nikim?
      > jak myślicie?

      Z meskiego punktu widzenia to byc, bo oni wyznaja zasade "zapchac
      dziure" czyli nie zmienia sie dopoki cos "lepszego" sie nie
      znajdzie. A my kobiety mamy troche wiecej pozytywnych zasad i
      patrzymy z dwoch punktow widzenia. Po pierwsze skoro go nie kochasz
      to po co mu zawracasz glowe. Daj mu szanse znalezc dziewczyne ktora
      odwzajemni mu uczucia. Po drugie to samo do ciebie. Po co zawracac
      sobie glowe kims z kim nie widzisz przyszlosci. Ograniczasz sie w
      ten sposob a potencjalni kandydaci do twojego serca nawet nie beda
      startowac widzac ze kogos masz.
      Bycie samej otwiera mozliwosci a bycie z kims je bardzo ogranicza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja