polska_potega_swiatowa
11.11.08, 08:12
Dyskutujac na temat relacji damsko meskich, o mojej ex, czytajac
komentarze a raczej reakcje na moje idealistyczne podejscie do spraw
milosci, doszlem do jednego smutnego wniosku:
Ludzie sa z soba najczesciej z jednego prozaicznego powodu; chca
tego samego w tym samym czasie, i jest im po drodze, milosc ma tutaj
drugozedne znaczenie...Czyli np wybieraja sobie jedna sztuke z
towaru ktory jest w tej chwili na rynku, wybieraja z puli gotowych
na milosc(kobiet lub mezczyzn) biorac jak marchewke, okaz ktory im
sie najbardziej podoba. Marketing, podaz i popyt...
Tym razem nie bede wzywal jak mialem w zwyczaju, wzywac ludzie do
przebudzenia sie, do tego zeby odkryli w sobie choc troche fantazji
i romantyki i dali z siebie cos innym, z milosci, odkryli milosc w
niespodziewanym czasie, zupelnie niespodziewana milosc, a nie z
jedynie potrzeby dostania cos w zamian.
Nikt, a wlasciwie malo kto jest w stanie dac cos z siebie ekstra,
zakochac sie, dlatego ze ktos ja kocha, a nie tylko zmuszac kogos do
milosc dlatego ze ona teraz potrzebuje, " i se go wybrala"...
Mam szacunek dla tych ktorzy gdy spotakja sie w trudnych
okolicznosciach, pomimo tego daza do tego ze byc razem, i roba
wszystko zeby byc blizej. Jada na drugi koniec swiata, robiac
wszystko zeby byc z ukochanym/ukochana. Albo spotykaja sie w polowie
drogi!
Niestety swiat jest pelen wygodnych ludzi, ktorzy nie szukaja
milosci, tylko ida po nia jak do marketu; do pobliskiej dyskoteki,
swojej szkoly, do sasiada..."Dziendobry, jestem Jadzka, jestem toba
zainteresowana, jestes swietnym okazem, dokladnie to co teraz
potrzebuje" Za kilka miesiecy ida "Do kasy zaplacic za towar" czyli
do slubu.
Zenada!