julia0001 12.11.08, 10:26 Jestem bardzo ciekawa jak to jest u Was, kiedy czujecie ze tak wlasnie ta osoba a nie inna, ze to jej szukaliscie, to z nia...jak rozpoznajecie po sobie ze oto wlasnie rodzi sie milosc, rozkwita w was cudne uczucie...? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
malwan Re: Jak rodzi sie milosc? 12.11.08, 14:51 To nie będzie bardzo poważne, ale ja mam tak, że zaczynam mieć chęć na nieustający kontakt. W każdej postaci. Stąd wiem, że coś się zaczyna dziać. A tak normalnie to mam chęć, żeby mi wszyscy dali święty spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
cala_w_kwiatkach Re: Jak rodzi sie milosc? 12.11.08, 15:24 o! mam podobnie jeszcze nie skonczy sie jedno spotkanie, juz nie moge doczekac sie kolejnego ciagly niedosyt drugiej osoby myslenie co teraz robi, jak sie czuje, troska o druga osobe, zeby bylo jej dobrze; kiedy chce sie wiedziec o niej jak najwiecej; kiedy mily gest/slowo z jej strony dziala jak miod na serce:D kiedy najchetniej nie wychodzilabym z lozka, w ktorym on jest:) ehhh to bylo tak dawno... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mar.lena Re: Jak rodzi sie milosc? 12.11.08, 15:38 julia0001 napisała: > Jestem bardzo ciekawa jak to jest u Was, kiedy czujecie ze tak > wlasnie ta osoba a nie inna, ze to jej szukaliscie, to z nia...jak > rozpoznajecie po sobie ze oto wlasnie rodzi sie milosc, rozkwita w > was cudne uczucie...? Różnie. U niektorych dzialaja feromony, np. spotykasz kogos, kto pachnie tak, ze zwala Cie z nog. Kazdy jego gest czy slowo wywoluje mrowki. To zdarza sie niezmiernie rzadko, ale sie zdarza. :o)Wiec, gdyby tylko zechcial sie Toba zainteresowac z pewnoscia stracilabys glowe... Normalnie zero rozsadku, mozg przestaje funkcjonowac, zagadnieta mowisz cos bez sensu, albo zaczynasz sie jakac. ;] Innym razem rodzi sie powoli, np. wsrod uczniow jednej klasy, albo na podworku. Znacie sie tyle lat, ale od jakiegos czasu on zmeznial, super wyglada w tej wojskowej kurtce i tak Ci sie podoba kiedy mowi Ci czesc. Gdy idziesz z kolezankami przez osiedle, albo szkolny korytarz, zazdroszcza Ci. :o) Jeszcze inny jest taki uczynny, i do rany przyloz, a Ty potrzebujesz jego pomocy w pracy. Zaczynasz mieknac, kiedy jest w poblizu, po prostu wyczuwa sie w powietrzu czulosc i Tobie sie to podoba. Potem obsypuje Cie maskotkami i trzyma za raczke, kiedy idziecie do kina, albo na urodziny do Twojej kolezanki. Lubisz wtulac sie w jego nawet przepocona koszulke, bo wiesz, ze to jest wlasnie ON. :o) Jeszcze ktos jest typowym draniem, nie powinnas go lubic, bo potrafi byc oschly dla Twoich kolezanek, ale akurat on jest zabojczo przystojny i jakos niepokojaco dobrze brzmi Twoje imie w jego ustach. Ten tembr glosu... w przerwach w pracy gryzdolisz na kartce jego nazwisko i sprawdzasz czy pasuje do Twojego imienia ;). Pokochasz go, przezyjecie razem cudowny urlop, po czym Cie rzuci. Ale nie bedziesz zalowac... A sa tez milosci przyjacielskie. Przychodza powoli ale na dlugo. Wyszla za maz, bo tak chcieli rodzice, ale facet byl w porzadku. Dbal o nia, zaczelo ich laczyc tak wiele, od sypialni i dzieci, po wakacje w gorach i skrobanie tapety w remontowanym mieszkaniu, ze pokochala go jak swoja druga polowke. Bez niego by uschla... Odpowiedz Link Zgłoś
julia0001 Re: W bolach 13.11.08, 12:23 Ja odczuwam to jak tu pisano w nieustajacym braku nasycenia druga osoba, moge z Nia spedzac dnie noce...i czas gdzies sie zatrzymuje, umyka w jego ramionach, w tym ze mozemy lezec wtuleni w siebie, sluchac godzinami muzyki i nic nie mowic nie potrzeba slow, gdy moge sie przy nim czuc spelniona jako kobieta, moge byc wrazliwa delikatna i on tego nie wykorzysta ale zachwyci nie tym...w tym ze jest dla mnie bratnia dusza, ktora mnie rozumie, troszczy sie o mnie, opiekuje...w tym ze gdy zaczynamy sie calowac drzy cala ziemia i niebo...w tym ze mi imponuje intelugencja i czuloscia...ze razem z nim marze o stworzeniu naszego swiata... Tylko znajomi i przyjaciele zli wtedy ze zniklam i sie nie odzywam ;) Odpowiedz Link Zgłoś