walka o dominację

13.11.08, 10:34
od radości do płaczu,błahostki potrafią ją doprowadzić do irytacji,
obraża sie czesto i z byle powodu, moje małe wpadki jesli mozna to
nazwac wpadkami powodują, że sie na mnie obraża i wyładowuje, chce
dopiec do żywego, dołożyć żebym popamiętał, jakby hołdowała zasadzie
że faceta można wytresować, pewnie neiktórych tak ale ja do nich nie
należe a ona widać czerpie wzorce podpatrując innych osobników płci
męskiej będących pod butem swoich kobiet, odpuści i zaakceptuje mnie
takim jaki jestem czy dalej będzie walczyć, chociaż pewnie o tym nie
wie ale to walka z góry skazana na porażkę, ja sie nie podporządkuje
nikomu, pzdr
    • ursz-ulka Re: walka o dominację 13.11.08, 11:27
      Może dłuższy czas kumulowała w sobie jakieś żale? Albo ją olewasz?
      • mijo81 Re: walka o dominację 13.11.08, 23:55
        jak zwykle...wina leży w facecie :)
    • jj1978 Re: walka o dominację 13.11.08, 11:52
      ach jakze odwazne wyznanie, tylko byloby troche bardziej efektywne
      gdyby je twoja luba uslyszala twarza w twarz:)
    • liliana_17 Re: walka o dominację 13.11.08, 11:59
      Rozmowa nie pomogła? Potrząśnij nią, może opanuje te swoje histerie;)

      Chyba że kolega ją olewa...
    • cloclo80 Re: walka o dominację 13.11.08, 12:20
      Zostaw france. Szkoda czasu na walke z babskiem pozbawionym woli
      rozwiazania problemu na gruncie partnerskim.
      • durneip Re: walka o dominację 13.11.08, 14:01
        paskudny z ciebie radykał i mizogin, ale tym razem zgadzam się z każdym słowem.
        tylko masochista byłby z osobą, która "dopieka do żywego" i strzela fochy.
    • zgubiona.karta Re: walka o dominację 13.11.08, 14:11
      w uczuciach nie obowiązują pojęcia typu dominacja i kto kogo..
      pzdr :)
    • mar.lena Re: walka o dominację 13.11.08, 14:22
      Miłość to nie wojna. Nie ma tu zwycięzcy i przegranego... :o)

      Użyj inteligencji, pozwól jej stawiać na swoim, w polach gdzie
      możesz uznać jej zdanie za mądrzejsze, a niektóre ustal jako te, w
      których TY decydujesz. Ustalcie takie rejony. Daj jej sie
      wykrzyczeć, wysłuchaj ja, przytul. Czasem tylko tyle starczy.
      Kobieta potrzebuje nie tyle, żeby postawić na swoim, co tego, żeby
      czuc sie wysluchana, wazna, zauwazona, brana pod uwage. Mow jej
      czasem, jak wazne jest dla Ciebie jej zdanie, ustepuj mowiac, ze ma
      racje i podkreslajac to zdanie, a zobaczysz, ze innym razem i ona
      bedzie "odpuszczala". Nie pokazuj jej, ze fakt, ze jej ustapisz,
      jest dla Ciebie porazka, ale, ze to dlatego, ze ona jest taka madra.
      Raz na jakis czas, kiedy jestes pewny, nie dyskutuj, ale powiedz, ze
      tak ma byc i juz. Nawet jesli nieraz troche pozartujesz, nie
      przestaniesz byc w tym zwiazku mezczyzna, a chyba o to Ci chodzi.

      • durneip Re: walka o dominację 13.11.08, 14:30
        znaczy się ma zmięknąć totalnie, ustąpić heterze we wszystkim i czekać, aż
        cudownym zrządzeniem losu albo paradoksu ona zrozumie, że od czasu do czasu on
        może dostać pilota do ręki??
        • mar.lena Re: walka o dominację 13.11.08, 15:49
          Nie kolezanko... :o)
          Ma uzyc inteligencji i rodzielac kiedy decyzja moze nalezec do niej
          a kiedy ma nalezec do niego. Zeby jednak bylo sprawiedliwie, musi
          sam nieraz ustepowac.

          Kontrolowanie tego wychodzi lepiej facetom... znany mi starszy pan
          tak sprytnie daje decydowac swojej zonie i tak z nia dyskutuje, ze
          zwykle staje na jego zdaniu. A ona jest przekonana, ze to ich
          wspolna decyzja. Wszystko przez szacunek z jakim ja wysluchal.
          • mijo81 Re: walka o dominację 13.11.08, 23:54
            A nie można tego jakoś normalnie tylko bawić się w takie gierki????
            Jesli nie można normalnie to trza se spokój dać!!!
    • amuga Re: walka o dominację 13.11.08, 16:23
      marek28facet napisał:
      jakby hołdowała zasadzie
      > że faceta można wytresować, pewnie neiktórych tak ale ja do nich
      nie
      > należe ......

      Oj mozna, mozna. Kazdego. Jedynie trzeba znalezc wlasciwy sposob.
      Widac ona nie podeszla do tego wlasciwie jeszcze.

      odpuści i zaakceptuje mnie
      > takim jaki jestem czy dalej będzie walczyć, chociaż pewnie o tym
      nie
      > wie ale to walka z góry skazana na porażkę, ja sie nie
      podporządkuje
      > nikomu, pzdr

      Mam nadzieje ze powiedziales jej o tym.
      Wasz blad i jeszcze nie zrozumieliscie ze w malzenstwie nie chodzi
      o dominacje ale o wzajemne chodzenie na kompromis. Jak ty sie nigdy
      nie podporzadkujesz to dlaczego wymagasz od zony by "zlozyla" bron
      i podporzadkowala sie tobie?
      Kompromis i wzajemne szanowanie sie to jest recepta na udane
      malzenstwo.
      Jak ci zalezy na nim to musicie sie dogadywac i obrac jakis wspolny
      plan wzajemnego wspolzycia a nie walke wzajemna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja