Kury domowe - jak zyja?

IP: 62.114.154.* 26.10.03, 23:59
Moj maz twierdzi, ze dla dziecka powinnam poswiecic kariere (dziecko jeszcze
w planach) i byc w domu. Wiem, jak bardzo wazne jest dla dzieci, szczegolnie
w tych czasach, bliskosc rodziciela, wiec sie zgodzilam. Boje sie tylko jak
to jest zajmowac sie tylko domem? Czy bede tesknic za praca, czy przestane
byc atrakcyjna dla meza? Wlasciwie tego ostatniego najbardziej sie boje. Jak
to jest w Waszym przypadku. Napiszcie prosze...
    • Gość: Kogut kokokokokokokokoko... IP: *.dialsprint.net 27.10.03, 00:07
      kokokokokokokurfa w kurniku mi siedziec i nie gdakac.
      • habitus Re: kokokokokokokokoko... 27.10.03, 01:30
        Pracuj, musisz mieć własne zainteresowania. Dziecku potrzebna jest matka
        spełniona i szczęśliwa a nie męczennica, która dla niego zamknęła się w kuchni.
        Zdążysz mieć dziecko po trzydziestce. Wtedy dopiero naprawdę dojrzewa i ciało i
        psychika. Zdobędziesz pozycję zawodową, której nie zagrozi przerwa na urodzenie
        dziecka. Mąż naciska prawdopodobnie pod wpływem jakichś namów ze strony matki
        albo znajomych. A może to on zostanie na urlopie (urlopie!!!) macierzyńskim a
        ty będziesz pracować. Teraz już można, nikt nie będzie się śmiał. Tylko czy on
        zechce? Pewnie nie. Ciekawe dlaczego?
        • Gość: Anton Re: kokokokokokokokoko... IP: *.acn.waw.pl 27.10.03, 16:45
          habitus napisała:

          > Zdążysz mieć dziecko po trzydziestce. Wtedy dopiero naprawdę dojrzewa i ciało
          > i psychika.

          Nie wciskaj kobiecie kitu.

          Po trzydziestce zegar biologiczny wali jak szalony i to sa właściwie ostatnie
          chwile na jakąkolwiek decyzję. Niedługo problem dzieci / kariera rozwiązuje się
          sam, niezależnie od dzisiejszych niezwykłych postępów w ginekologii i
          położnictwie.
    • Gość: Martyna Re: Kury domowe - jak zyja? IP: *.proxy.aol.com 27.10.03, 03:27

      A czy Ty tez tego chcesz > tzn zrezygnowac z kariery aby zajac sie
      dzieckiem czy myslisz o tym tylko bo on tak chce?

      Czy rozmawialiscie o tym przed slubem?
      • Gość: starsza pani Re: Kury domowe - jak zyja? IP: *.gal.pl / 195.205.114.* 27.10.03, 06:51
        Całe życie marzyłam aby być "kurą domową"....niestety musiałam pracować. Mimo,
        że nie lubię swojej pracy jakąś tam karierę zrobiłam. Zarabiam stosunkowo
        nienajgorzej i bez moich zarobków rodzina nie mogłaby jako tako egzystować.
        Zawsze jednak uważałam czas spędzony w pracy za czas stracony. Teraz odliczam
        dni do emerytury.......wreszcie będę robić co chcę.

    • annb Re: Kury domowe - jak zyja? 27.10.03, 08:34
      www2.gazeta.pl/kobieta/1,24467,967901.html
      przeczytaj to....
    • Gość: lola Re: Kury domowe - jak zyja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 10:50
      Urodziłam dziecko 5 lat temu, 3 lata byłam z nia w domu, uwazam ze po to rodzi
      sie dzieci, by byc z nimi gdy sa malutkie- zadna opiekunka czy babcia mamy nie
      zastapi.Potem poszłam do pracy, nerwówka była straszna, teraz znowu jestem z
      nia w domu, bo okazało sie ze jest chora i niezbedna jest moja opieka.I dobrze
      mi z tym.Nie zbrzydłam, nie zdziadzialam, dbam o siebie nie zauwazyłam
      lekcewazenia ze strony meza i innych,choc szczerze mówiac juz o pracy mysle,
      bo takie uzaleznienie finansowe od faceta nie jest najlepszym rozwiazaniem-
      ale gdyby nie kwestia finansów to praca mogłaby czekac.Ułóz sobie sprawy tak,
      by móc byc ze 3 lata z dzieckiem, a potem by bez problemu do pracy
      wrócic.Model urodzenia dziecka i powrotu do pracy od razu po urlopie
      macierzynskim uwazam za niewłasciwy, tracimy bezpowrotnie pierwsze lata zycia
      dziecka, ale to moje zdanie.
      • Gość: lenka Re: Kury domowe - jak zyja? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.03, 15:54
        Byłam z moim dzieckiem w domu do jego 4-tych urodzin. Czekałam na powrót do
        życia zawodowego jak na zbawienie. Z dzieckiem było cudownie, ale brakowało mi
        kontaktu z dorosłymi, którzy nie są tylko matkami.Potem przedszkole,
        odpowiedzialna praca...Koszmar. Rozdwojenie, niezadowolenie z siebie. Nawet
        pieniądze tego nie rekompensowały. Po kolejnych 4 latach wróciłam do domu.
        Firma się rozpadła, a mąż zarabiał sporo. Nie szukałam zatrudnienia. I jakaż
        inna była jakość tego "siedzenia" w domu! To jest nieporównywalne z
        czasem "urlopu" wychowawczego. Dziecko w szkole, z każdym dniem coraz bardziej
        samodzielne. Mnóstwo czasu dla siebie, dla rodziny. Spokojne czytanie gazety,
        spotkania, wreszcie czas na naukę języków. Nie czuję się głupsza, czy
        odstawiona na boczny tor. Mąż docenia to co robię. Nigdy nie wspomniał, że to
        JEGO pieniądze. Zawsze są NASZE i wciąż, nawet w rozmowach z dzieckiem (już 15-
        letnim) mówi, że moja praca mimo iż nie przynosi pieniędzy jest równie ważna.
        Nie kontroluje wydatków, skoro coś postanowiłam, to tak ma być. Nie chciałabym
        wrócić do pracy. Czuję się wolna! Kiedy czytam artykuły, że kobieta siedząca w
        domu to stworzenie, którego funkcje ograniczone są do gotowania i sprzątania to
        niedobrze mi się robi. Najczęściej atakującymi są kobiety. Dlaczego? Może
        rzeczywiście chcą zrobić karierę albo ich partnerzy zawiedli. Jedno nie ulega
        wątpliwości: żeby podjąć taką decyzję jak moja trzeba mieć ogromne zaufanie do
        partnera (męża). Poza tym on musi też wykazać się dużym wyczuciem i nawet
        sprzeczce nie powinien wykorzystywać faktu, że to on przynosi pieniądze. Bo to
        już cios poniżej pasa i wtedy każda z nas na pewno uniesłaby się honorem i
        wróciła do pracy:) Nie oszukujmy się: ile jest kobiet, które rzeczywiście robią
        karierę, ile jest wśród nas takich, które pracują dlatego, że po prostu muszą?
        Uważam, że nalezy uszanować każdy model i nie poniżać kobiet tylko dlatego,
        że "nie pracują". Na przyjęciach wręcz z lubościa spoglądam na miny
        nowopoznanych osób, gdy na ich pytanie "co robisz?" ( w domyśle - zawodowo),
        odpowiadam "nic". I już wiadomo, że u mnie niczego nie załatwi. Odchodzi
        spłoszony(a). Zostają Ci, którzy są naprawdę bezinteresowni i zapewniam, że
        tematów do rozmowy nie brakuje:)
    • Gość: mamuska Re: Kury domowe - jak zyja? IP: 62.114.154.* 27.10.03, 15:23
      Bardzo dziekuje Wam za odpowiedzi. Mysle, ze chyba tak bedzie najlepiej - 3
      lata z dzieckiem - moze w tym czasie jakies dorywcze prace, zeby miec chociaz
      kilka wlasnych groszy, a pozniej wracam do pracy, chocby nawet na pol etatu.
      Pozdrawiam
    • aguszak Re: Kury domowe - jak zyja? 27.10.03, 16:23
      Gość portalu: mamuska napisał(a):

      > Moj maz twierdzi, ze dla dziecka powinnam poswiecic kariere (dziecko jeszcze
      > w planach) i byc w domu. Wiem, jak bardzo wazne jest dla dzieci, szczegolnie
      > w tych czasach, bliskosc rodziciela, wiec sie zgodzilam. Boje sie tylko jak
      > to jest zajmowac sie tylko domem? Czy bede tesknic za praca, czy przestane
      > byc atrakcyjna dla meza? Wlasciwie tego ostatniego najbardziej sie boje. Jak
      > to jest w Waszym przypadku. Napiszcie prosze...

      Przecież to tak naprawdę od Ciebie zależy, jak będziesz wyglądać, jaki będzie
      podział obowiązków w domu, jakie będą Twoje relacje z mężem... Z pracą nie
      musisz się przecież rozstawać na długo...
    • j_u Re: Kury domowe - jak zyja? 27.10.03, 17:51
      Mama mojego przyjaciela, bardzo dobrze wyksztalcona i madra kobieta
      zrezygnowala z pracy na zawsze, i poswiecila sie wychowywaniu trojki swoich
      dzieci. Dzis wszystkie dorosle, a ona... wspaniala kobieta o wielkiej kulturze,
      niesamowicie oczytana, bardzo ceniona przez meza.
      Nie zamierzam tak postapic, ale mimo to bardzo podziwiam.
Pełna wersja