święta samotnej (z dziećmi i bez)

27.10.03, 11:07
tym razem dzieci zostają ze mną.
ale to będą pierwsze oddzielne święta.

jak sobie z tym radzicie?
mnie boli brzuch, kiedy pomyślę, że mogłabym je zostawić Jemu, Jemu, który
zaprowadzi małe na świąteczne śniadanie lub kolację albo do dziadka (sam nie
ugotuje nawet wody na herbatę), albo do jakichś znajomych.
On nic nie potrafi. łazi z nimi na obiady do SWOICH przyjaciół, którzy
przyjmują go, na zasadzie "biedny opuszczony". uczy dzieci braku honoru,
najadania się u innych etc. tymczasem ja gotuję obiad w domu i czekam,
czekam... potem tylko dostaję relację...
sam nie czyni nic. zupełnie nic.

czy nie ograniczjąc praw do dziecka, można ograniczyć opiekę strony
przeciwnej w czasie świąt?
a jeśli nie można, jak sobie radzicie z samotnością, z pustką, kiedy dziecka
(dzieci) nie ma przy Was? nie wyobrażam sobie tego.


    • pajdeczka Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 11:09
      odysea napisała:

      > tym razem dzieci zostają ze mną.
      > ale to będą pierwsze oddzielne święta.
      >
      > jak sobie z tym radzicie?
      > mnie boli brzuch, kiedy pomyślę, że mogłabym je zostawić Jemu, Jemu, który
      > zaprowadzi małe na świąteczne śniadanie lub kolację albo do dziadka (sam nie
      > ugotuje nawet wody na herbatę), albo do jakichś znajomych.
      > On nic nie potrafi. łazi z nimi na obiady do SWOICH przyjaciół, którzy
      > przyjmują go, na zasadzie "biedny opuszczony". uczy dzieci braku honoru,
      > najadania się u innych etc. tymczasem ja gotuję obiad w domu i czekam,
      > czekam... potem tylko dostaję relację...
      > sam nie czyni nic. zupełnie nic.
      >
      > czy nie ograniczjąc praw do dziecka, można ograniczyć opiekę strony
      > przeciwnej w czasie świąt?
      > a jeśli nie można, jak sobie radzicie z samotnością, z pustką, kiedy dziecka
      > (dzieci) nie ma przy Was? nie wyobrażam sobie tego.
      >
      >
      Można to przeżyć, tylko trzeba mieć zapas wina:)))
      • odysea Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 11:32
        pajdeczka napisała:

        > Można to przeżyć, tylko trzeba mieć zapas wina:)))

        średnio mi do śmiechu.
        ale za radę dziękuję.
        • pajdeczka Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 11:41
          odysea napisała:

          > średnio mi do śmiechu.
          > ale za radę dziękuję.

          To był uśmiech, nie śmiech, bo mnie też daleko do śmiechu pełną gębą.
          • odysea Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 11:44
            pajdeczka napisała:

            > To był uśmiech, nie śmiech, bo mnie też daleko do śmiechu pełną gębą.

            więc oddaję uśmiech, :-)
            • pajdeczka Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 11:49
              odysea napisała:

              >więc oddaję uśmiech, :-)

              :) Nie lubię świąt. Źle mi się kojarzą już z domu rodzinnego. To fatum
              przeniosło się na moją najbliższą rodzinę. Nie będę pisała o szczegółach, bo za
              dużo tu hien czekających na to, co powiem o sobie, ale bywało, że świąteczny
              wieczór spędzałam sama. Na szczęście w Wigilię nie jestem nigdy sama. Spróbuj
              po prostu nie myśleć o tych wszystkich "szczęśliwych" rodzinach, które godzą
              się specjalnie , bo "idą święta" i udają, że jest dobrze, a po świętach
              wszystko wraca do normy. Poświęć ten czas bez dzieci dla siebie. Nalej sobie
              winka, kup pod choinkę książkę i przeczekaj aż dzieci wrócą. Ostatecznie to
              tylko 2 dni w roku:)
              • odysea Re: pajdeczko, dzięki 27.10.03, 13:23

                pajdeczko, już próbuję nie myśleć o szcześliwych związkach i pełnych rodzinach.
                nie wiem, jak zajmę się sobą, kiedy one będą niedomyte, niedopatrzone i jedzące
                Bóg wie gdzie.

                przeczekam.
                z bólem serca.
    • aguszak Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 11:37
      Współczuję Ci bardzo, ale sama sobie tego nie mogę wyobrazić...
    • Gość: nina Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 27.10.03, 12:09
      ojciec czuje to samo, gdy nie moze spędzić z dziećmi świąt, dlaczego tylko
      Tobie "należą się" święta z dziećmi?
      • Gość: renia Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.ath.spark.net.gr 27.10.03, 12:11
        Wiec niech im zrobi swieta takie jakie swieta powinny byc - w rodzinnej
        cieplej atmosferze, a nie w postaci lazenia po domach na wyzere. A coz to,
        przygotowanie swiat w domu i zorganizowanie dzieciom prawdziwej atmosfery i
        zabawy, przekracza jego mozliwosci?
        • pajdeczka Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 12:19
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > Wiec niech im zrobi swieta takie jakie swieta powinny byc - w rodzinnej
          > cieplej atmosferze, a nie w postaci lazenia po domach na wyzere. A coz to,
          > przygotowanie swiat w domu i zorganizowanie dzieciom prawdziwej atmosfery i
          > zabawy, przekracza jego mozliwosci?

          W Polsce na 2 programie w nidzielę o 21ej leci serial dokumentalny o samotnych
          ojcach. Niech sobie facet obejrzy, może się czegoś nauczy.
          Mój syn wczoraj oglądał ze mną kolejny odcinek o suetował go tak: "niektórzy
          ojcowie samotni wychowujący dzieci są mądrzejsi dają sobie lepiej radę niż co,
          którzy mają żony". Niech więc pokaże swoją mądrość i faktycznie zrobi dzieciom
          święta we własnym domu.
        • odysea Re: reniu, 27.10.03, 13:21
          niczego nie zrobi, bo od roboty zawsze ja byłam.
          zmiana przyzwyczajeń, nowe działania nie leżą w jego naturze i przekraczają
          wszelkie możliwości.

          niczego nie zrobi.
          i to mnie boli.
          • Gość: renia Odyseo IP: *.ath.spark.net.gr 27.10.03, 13:29
            Dlatego wlasnie tak a nie inaczej odpowiedzialam Ninie. Uwazam, ze masz racje,
            nie chcac, zeby dzieci spedzaly z nim swieta, skoro jest tak jak mowisz.
            Pozdrawiam i moze... moze po prsotu sprobuj go przekonac, zeby sie na to
            zgodzil. Skoro jest tak jak mowisz, to nie saze, zeby tak naprawde dzieci w
            swieta byly mu do szczescia potrzebne. Byc moze nawet wolalby miec swiety
            spokoj i odpoczywac sobie w swoim towarzystwie nie ciagajac ze soba dzieci.
            Jesli zabiera dzieci na swieta tylko z poczucia ciezkiego obowiazku, albo zeby
            Tobie zrobic na zlosc, to moze jakos sie dogadacie pozytywnie. Sprobuj.
          • Gość: lola Re: reniu, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 13:55
            Przed slubem tak nie było? był inny, pomagał, robił co nalezy? Czy zmienił sie
            po slubie?
            • odysea Re: reniu, 27.10.03, 14:07
              Gość portalu: lola napisał(a):

              > Przed slubem tak nie było? był inny, pomagał, robił co nalezy? Czy zmienił
              sie
              > po slubie?

              widzisz, "przed ślubem" było tak dawno, że nie pamiętam.
              przed ślubem nie było codzienności z dziećmi, codzienności w którrej hartuje
              się miłość i odpowiedzialność.

              poza tym przed ślubem byłam ślepa, sygnały [które widziała moja matka],
              wypierałam. byłam bardzo zakochana.

              minęło. po urodzeniu starszego dziecka uczucia pikowały w dół.
              zdarza się.
              ale to inna bajka.

              teraz jestem w bajce "O dzieciach i ich rodzicach, którzy przestali się kochać"
      • pajdeczka Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 12:13
        Gość portalu: nina napisał(a):

        > ojciec czuje to samo, gdy nie moze spędzić z dziećmi świąt, dlaczego tylko
        > Tobie "należą się" święta z dziećmi?

        A może on wcześniej, kiedy tworzyli rodzinę, nie doceniał wspólnych świąt?
        Każdy sądzi wg własnych przeżyć. Nie wiemy, co doprowadziło ich do takiej
        sytuacji.
        • odysea Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 13:33
          pajdeczka napisała:

          > A może on wcześniej, kiedy tworzyli rodzinę, nie doceniał wspólnych świąt?
          > Każdy sądzi wg własnych przeżyć. Nie wiemy, co doprowadziło ich do takiej
          > sytuacji.

          i znowu słuszny sąd.
          trzy lata temu, na kilkanaście dni przed rozwiązaniem, z silnym zapaleniem
          płuc, ociężała, gruba i samotna - przygotowywałam święta.
          prosiłam - pomóż.
          słyszałam - teraz nie mogę.
          nie chciałam tej wilgilii, nie chciałam jego, nie chciałam rodzić jego dziecka.
          nie zajął się nawet starszym dzieckiem, które wielkimi oczami patrzyło na mnie
          siedzącą bezradnie na podłodze w kuchni, i pytało:
          - mamusiu, ale święty mikołaj przyjdzie, prawda?
          - prawda, córeczko. przyjdzie.
          a poźniej usłyszałam, że nie rozumiem, jak ważny był problem z twardym dyskiem.
          wiedziałam jedno, że on ma twardy dysk zamiast serca.

          każdy ma swoją historię.
          każdy ocenia według własnych przeżyć.

          myślę, że kto inny pomógłby ciężarnej ze zwykłej litości.
          ja nie doczekałam się ani litości, ani miłości.
          i tak jest codziennie, zazwyczaj i niemal wciąż.

          szkoda gadać...
      • odysea Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 13:19
        Gość portalu: nina napisał(a):

        > ojciec czuje to samo, gdy nie moze spędzić z dziećmi świąt, dlaczego tylko
        > Tobie "należą się" święta z dziećmi?

        dlaczego?
        ponieważ jestem z dziećmi i na codzień i od święta.
        on jest od święta nawet w codzienności.
        ja chcę mieć święta w codzienności.
        może dlatego.
        poza tym on naprawdę mało troszczył się o to, co czuję.
        w każde, samotnie przygotowywane przeze mnie święta.
        on był w pokoju obok, przed komputerem.
        czasem działały na niego nieudane, wywalane do śmieci karpie.
        ale terapia szokowa jest zbyt droga.
        wiem, co mówię.

    • samowolny Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 12:26
      jak wam obojgu zazlezy na dzieciach to swięta powinniscie spędzic razem .....
      ale wtedy trzeba "schowac" urażoną ambicje a nielicznych tylko na to
      stać..czyli duzo gadki o dobru dziecka a jak przyjdzie co do czego to chowa
      sie głowe w piasek...
      • Gość: nina Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 27.10.03, 12:33
        a jak to widzisz gdy rodzice ponownie się pożenią i wyjdą za mąż? tata,
        pierwsza żona i druga żona przy stole wigilijnym, wszystkie dzieci, może
        jeszcze dziadkowie - jedni, drudzy, trzeci?
        • samowolny Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 12:45
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > a jak to widzisz gdy rodzice ponownie się pożenią i wyjdą za mąż? tata,
          > pierwsza żona i druga żona przy stole wigilijnym, wszystkie dzieci, może
          > jeszcze dziadkowie - jedni, drudzy, trzeci?

          pisałem do konkretnego przypadku...z posta autorki wynika że oboje
          sa "jeszcze samotni" po rozstaniu.... wy kobiety macie skłonności do
          nadinterpretacji..:))))
          • Gość: Samosia Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.allianz.pl 27.10.03, 13:18
            Swieta - spedza sie z ludzmi ktorych sie kocha i szanuje!
            Wspolne swieta wiec dla wielu odpadaja!
            Zreszat czego by uczyly dzieci- jakiesgo zaklamniana.. Nie o to chodzi.
            I nie chodzi tu o chowanie urazy!

            Samosia
            • odysea Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 13:29
              Gość portalu: Samosia napisał(a):

              > Swieta - spedza sie z ludzmi ktorych sie kocha i szanuje!
              > Wspolne swieta wiec dla wielu odpadaja!
              > Zreszat czego by uczyly dzieci- jakiesgo zaklamniana.. Nie o to chodzi.
              > I nie chodzi tu o chowanie urazy!
              >
              > Samosia

              nawet nie wiesz, od jak dawna udaję.
      • odysea Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) 27.10.03, 13:38
        samowolny napisał:

        > jak wam obojgu zazlezy na dzieciach to swięta powinniscie spędzic razem .....
        > ale wtedy trzeba "schowac" urażoną ambicje a nielicznych tylko na to
        > stać..czyli duzo gadki o dobru dziecka a jak przyjdzie co do czego to chowa
        > sie głowe w piasek...

        powiedz mi tylko, jak to zrobić technicznie.
        poza tym ambicja, nie jest uczuciem, a uczucia które mam w sobie, to niechęć,
        granicząca w skrajnych przypadkach z nienawiścią. tak. to straszne.
        nie chowam głowy w piasek.
        ale nie potrafię też udawać, że nic się nie dzieje.
        problem też polega na tym, że z jego strony otzrymuję gadki o dobru dzieci.
        a na utrzymanie dzieci nie otrzymałam materialnego wsparcia od kwietnia.
        o, przepraszam, 300 zł. na całe wakacje. na dwoje dzieci.

        ale w tym przypadku mam ambicję.
        nie proszę, zarabiam, dorabiam, daję radę.

        poza tym na świąteczny stół po tym, co przeszliśmy jest za wcześnie.
        trzeba by najpierw zrobić stypę, opłakać porażkę, a potem zastanawiać się, co
        dalej.
    • Gość: Samosia Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.allianz.pl 27.10.03, 13:35
      Nina - dzieci na siwta powinny byc z tymi , ktorzy sa z nimi w dizen powszedni.
      Jezdza z nimi do lekarza, cwstaja do nich w noc..Pomagaj rozwiazywac codzienne
      problemyitd.
      Dziecko powinno byc w dniu siwat z tymi , z ktorymi na te siweta pracowal i z
      ktorymi powinine siwtowac swoja codziennosc.

      Z tymi , z ktorymi dziela lepsze i gorsze dni...

      Samosia
      • Gość: nina Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 27.10.03, 13:41
        przykro mi nie zgodze się
        pomijam sytuację autorki, ale generalnie, gdy ludzie się rozstają, zwykle
        dzieci zostają przy matce prawda? ojciec siłą rzeczy nie może w ich zyciu
        uczestniczyc tak często jak kiedyś, choćby był najlepszym ojcem - na codzień z
        dziećmi nie jest, bo rozstając się z żoną nie może np. mieszkać z dziećmi,
        tylko je czesto odwiedzać. Czy z tego powodu ma mu byc odebrane prawo spędzenia
        z dziećmi świąt? Niestety sąd zwykle przyznaje dzieci matce i "wygranie" nad
        nimi opieki przez ojca (gdy matka jest normalną kobietą a nie alkoholiczką
        zaniedbująca dzieci) jest zwykle niemożliwe. Więc tylko dlatego że sąd
        zdecydował że dzieci zostają z matką i siłą rzeczy ona sprawuje nad nimi
        codzienną opiekę odbiera ojcu prawo do świąt z własnymi dziećmi?
        • odysea Re: nino 27.10.03, 13:47
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > przykro mi nie zgodze się
          > pomijam sytuację autorki, ale generalnie, gdy ludzie się rozstają, zwykle
          > dzieci zostają przy matce prawda? ojciec siłą rzeczy nie może w ich zyciu
          > uczestniczyc tak często jak kiedyś, choćby był najlepszym ojcem - na codzień
          z
          > dziećmi nie jest, bo rozstając się z żoną nie może np. mieszkać z dziećmi,
          > tylko je czesto odwiedzać. Czy z tego powodu ma mu byc odebrane prawo
          spędzenia
          >
          > z dziećmi świąt? Niestety sąd zwykle przyznaje dzieci matce i "wygranie" nad
          > nimi opieki przez ojca (gdy matka jest normalną kobietą a nie alkoholiczką
          > zaniedbująca dzieci) jest zwykle niemożliwe. Więc tylko dlatego że sąd
          > zdecydował że dzieci zostają z matką i siłą rzeczy ona sprawuje nad nimi
          > codzienną opiekę odbiera ojcu prawo do świąt z własnymi dziećmi?

          masz rację, to również jego dzieci.
          nie chcę odebrać mu prawa do świąt.
          chcę, żeby mi udowodnił, że jest w stanie zająć się dziećmi SAM,
          tak jak ja, kiedy musiałam zatroszczyć się o ich utrzymanie.
          SAMA.
          poza tym wiem najlepiej,jak intensywnie uczestniczył w ich życiu.
          więc proszę, oszczędź mnie.

          pozdrawiam, o.

        • Gość: Samosia Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.allianz.pl 27.10.03, 13:48
          Nina - a dlaczego to prawo chcesz odebrac matce?
          Czy zado ze jest z nimi , ze tworzy z nimi rodzine?

          Czy za to nie moze siwat soedzic z dziecmi?
          Dlaczego tatus - ktory jak sam napisalas nie uczestniczy w zyciu dziecka tak
          mocno - ma do tego prawo , a nie matka?

          no oboje tego prawa miec nie beda.

          Co do sadow- bardfzo maly odsetek ojcow wystepuje o zaprzyznanie im dzieci!
          Mysle , ze taki uklad bardziej im odpowiada.

          Samosia
          • Gość: nina Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 27.10.03, 13:59
            nie odbieram matce tego prawa, uważam że dzieci maja prawo do świąt zarówno z
            ojcem jak i z matką, wiel rodzin to jakoś rozwiązuje, albo świeta na przemian,
            albo jeden dzień z matką, drugi z ojcem, czy odwrotnie. Ja przeczytałam, że
            autorka nie wyobraża sobie że dzieci będą w święta z ojcem. A potem argumenty,
            że matka może spędzać tylko święta z dziećmi bo zajmuje się nimi na codzień.
            Tak jak napisałam - być może sytuacja odyssy jest inna i faktycznie tatuś
            okazuje się być ojcem tylko od święta, nie wiem. Ja wskazywałam raczej na ogół
            problemu - że facet po rozwodzie z żoną tez chciałby mieć mozliwość bycia z
            dziećmi w czasie świąt, mimo tego iż na codzień z nimi nie jest i pewnie matka
            zna lepiej codzienne bolączki niz on. Pomijam sytuację, że facet olewa np.
            odpwoiedzialność finansową za dzieci tak jak mąż odyssy, bo to jest poza
            dyskusją.
            • Gość: Samosia Re: święta samotnej (z dziećmi i bez) IP: *.allianz.pl 27.10.03, 14:02
              Zgadzam sie , tylko jak to madrze podzielic. Ja radze podzielic dni.. Tzn.
              Pierwszy dzien swiat i wigilia u Ciebie , drugi z tata..




      • odysea Re: samosiu, nino 27.10.03, 13:43
        Gość portalu: Samosia napisał(a):

        > Nina - dzieci na siwta powinny byc z tymi , ktorzy sa z nimi w dizen
        powszedni.
        >
        > Jezdza z nimi do lekarza, cwstaja do nich w noc..Pomagaj rozwiazywac
        codzienne
        > problemyitd.
        > Dziecko powinno byc w dniu siwat z tymi , z ktorymi na te siweta pracowal i z
        > ktorymi powinine siwtowac swoja codziennosc.
        >
        > Z tymi , z ktorymi dziela lepsze i gorsze dni...
        >
        > Samosia


        jak proste prawdy wyjaśniać komuś, dla kogo POSIADANIE żony i dzieci to kwestia
        właśnie ambicji?
        mój bunt przeciwko posiadaniu skończył się tragicznie - rozstaniem.
        a to jest cena.
        gorzka cena.
        samotność, oddalenie i problemy.
        choćby z tym, co najnaturalniejsze. ze świętami.
        • Gość: nina Re: samosiu, nino IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 27.10.03, 13:47
          odyseo, a czy dzieci chcą spędzić święta z ojcem? rozumiem cały twój żal i
          rozgoryczenie, ale ten związek jest juz za tobą, ten mężczyzna nie jest już
          twoim mężem, ale jest i nadal będzie ojcem waszych dzieci. Abstrahując od tego,
          co ojciec czuje jak nie może spędzić świąt z dziećmi, czy słuszne jest
          odbieranie tego dzieciom? One zapewne tatę kochają i co, będziesz im tłumaczyć
          że ty spędzasz z nimi czas codzień, więc i święta naleza się tobie, nie ojcu?
          Czy to jest naprawdę takie sprawiedliwe?
          • odysea Re: nino, raz jeszcze 27.10.03, 13:52
            Gość portalu: nina napisał(a):

            > odyseo, a czy dzieci chcą spędzić święta z ojcem? rozumiem cały twój żal i
            > rozgoryczenie, ale ten związek jest juz za tobą, ten mężczyzna nie jest już
            > twoim mężem, ale jest i nadal będzie ojcem waszych dzieci. Abstrahując od
            tego,
            >
            > co ojciec czuje jak nie może spędzić świąt z dziećmi, czy słuszne jest
            > odbieranie tego dzieciom? One zapewne tatę kochają i co, będziesz im
            tłumaczyć
            > że ty spędzasz z nimi czas codzień, więc i święta naleza się tobie, nie ojcu?
            > Czy to jest naprawdę takie sprawiedliwe?

            powiedz mi, czy znalazłaś się w takiej jak ja, sytuacji?
            bo teoretyzowanie do niczego nie prowadzi.
            ja nie wiem, co jest sprawiedliwe i uczciwe.
            czy uczciwe były jego kwestie w stylu: będziesz jeździć [naszym] autem, jeśli
            dołożysz się do rachunków. zaznaczam, że jedzenie kupowałam tylko ja. zarabiam
            niecały tysiąc.
            więc nie wiem, co jest sprawiedliwe i uczciwe.
            dzieci kochają tatę, kochają mnie.
            ale tatuś i mamusia już się nie kochają.
            może to jedyna prawda dla nich?

            • Gość: Samosia Re: nino, raz jeszcze IP: *.allianz.pl 27.10.03, 13:56
              Nino - chcesz stawias dzieci przed wyborem - mini deklaracja ( kogo bardzuiej
              kochaja).

              A jakby tobie dal wybor spedzis zswita z matak - s(samotna) - ta z ktora jestes
              na codzien, ktora CI pomoaga- a Ojcem...
              Chcialabys dokonywac takich wyboro.
              Owszem ich zdanie jest wazne, ale nie karz dziecku dokonywac takich wyborow -
              bo to cholernir trudne i powiem Ci ja dzis nie umialabym dokonac takiego
              wyboru pomiedzy moimi rodzicami ii dokonawszy go - mialabym najgorsze siweta
              pod sloncem! ( nie wazne ktora strone bym wybrala)

              • Gość: nina Re: nino, raz jeszcze IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 27.10.03, 14:08
                rany julek! przecież ja nie pisałam, że te dzieci mają wybierać! tylko to, że
                może chciałyby jednak móc spędzać święta z ojcem mimo że ich mama ma inne
                zdanie na ten temat, ot i wszystko

                odysso, nie wiem jak było u ciebie, znasz swoją sytuację najlepiej, nie miałam
                zamiaru udowadniac że robisz źle, czy tym podobne, pewnie masz rację co do
                swojego eksa, tego nie neguję. Ale spróbuj nabrać do tego co było choć odrobinę
                dystansu, pewnie teraz to jeszcze trudne. Ale nie skreślaj byłego z życia
                dzieci. Może nie jest i nie był fantastycznym ojcem, pewnie wiele mu brakuje do
                tego miana, ale nie karz dzieci za to że on nie płaci ci alimentów, czy nie
                zajmuje się dziećmi na codzień. One pewnie kiedys same to ocenią. Postaraj się
                jednak nie przenosić całe niechęci (nienawiśći?) czy żalu do niego na uczucia
                dzieci do ojca, bo bardzo je skrzywdzisz - ty sama.
Pełna wersja