niepewny77
17.11.08, 21:52
Otoz w koncu przelamalem sie i zapytalem o kawe. Nici.
Jak do tego doszlo- gralem sobie w pracy na pianinie i
niepostrzezenie nagle nadeszla ona- zapytala czy gram na pianinie,
ja powiedzialem ze wlasciwie to na gitarze a na piano sie ucze. Ona
powiedziala, ze uczyla sie na pianie itd, taka luzna gadka.
Pomyslalem- ale szczescie, nie musze szukac pretekstu zeby sie
pokazac z innej strony, juz sie samo stalo- wiec mysle- teraz-
wszystko albo nic.
Zapytalem, czy nie chcialaby ze mna udac sie na kawe. Odpowiedza
padla: " ale ja mam chlopaka".
Powiedzialem wiec na koniec, ze "gdyby cos sie gdzie zmienilo to
niech mi da znac", ona powiedziala grzecznosciowo ze okej, milego
wieczoru sobei pozyczylismy i tyle.
Dodam, ze wczesniej podpytalem w poludnie goscia z jej ekipy czy ma
faceta, powiedzial ze chyba ma, bo cos kiedys mowila- keidys czyli 2-
3 miesiace temu.
Wiec wsystko na nic. Nakrecalem sie bez powodu i sensu. Mam teraz
zajeb....tego dola i czuje sie jakby ktos mi wyrwal serce, pomijajac
ze jestem na siebie leko zly, ale ta zlosc jest przykryta przez
uczucie zalu i straty jakiejs.
Poza tym juz mi sie kielkuja mysli, ze moze ona sie rozejdzie z
chlopakiem, wezmie mnie, ze nie wszystko stracone- mysli ktore beda
pozywka do kolejnych frustracji i bolu.
Byla bardzo mila i co z tego. Nie wiem, czy dam rady ja mijac w
pracy przez najbliozszy czas.
ale tez ulzylo mi pod jednym wzgledem,. Ze sie odwazylem i ze nie
bylo to nic tak dramatycznego, poza sama odpowiedzia. I ze oskrylem
sie przed nia z intencjami zamiast kryc sie po krzakach.
Ale i tak dominuje bol. Trudno.
A od wczoraj rzucalem papierosy.