dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielka

17.11.08, 21:52
Otoz w koncu przelamalem sie i zapytalem o kawe. Nici.
Jak do tego doszlo- gralem sobie w pracy na pianinie i
niepostrzezenie nagle nadeszla ona- zapytala czy gram na pianinie,
ja powiedzialem ze wlasciwie to na gitarze a na piano sie ucze. Ona
powiedziala, ze uczyla sie na pianie itd, taka luzna gadka.
Pomyslalem- ale szczescie, nie musze szukac pretekstu zeby sie
pokazac z innej strony, juz sie samo stalo- wiec mysle- teraz-
wszystko albo nic.
Zapytalem, czy nie chcialaby ze mna udac sie na kawe. Odpowiedza
padla: " ale ja mam chlopaka".
Powiedzialem wiec na koniec, ze "gdyby cos sie gdzie zmienilo to
niech mi da znac", ona powiedziala grzecznosciowo ze okej, milego
wieczoru sobei pozyczylismy i tyle.

Dodam, ze wczesniej podpytalem w poludnie goscia z jej ekipy czy ma
faceta, powiedzial ze chyba ma, bo cos kiedys mowila- keidys czyli 2-
3 miesiace temu.

Wiec wsystko na nic. Nakrecalem sie bez powodu i sensu. Mam teraz
zajeb....tego dola i czuje sie jakby ktos mi wyrwal serce, pomijajac
ze jestem na siebie leko zly, ale ta zlosc jest przykryta przez
uczucie zalu i straty jakiejs.
Poza tym juz mi sie kielkuja mysli, ze moze ona sie rozejdzie z
chlopakiem, wezmie mnie, ze nie wszystko stracone- mysli ktore beda
pozywka do kolejnych frustracji i bolu.

Byla bardzo mila i co z tego. Nie wiem, czy dam rady ja mijac w
pracy przez najbliozszy czas.

ale tez ulzylo mi pod jednym wzgledem,. Ze sie odwazylem i ze nie
bylo to nic tak dramatycznego, poza sama odpowiedzia. I ze oskrylem
sie przed nia z intencjami zamiast kryc sie po krzakach.

Ale i tak dominuje bol. Trudno.
A od wczoraj rzucalem papierosy.
    • murzynier Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 22:26
      niepewny77 napisał:

      > Mam teraz
      > zajeb....tego dola i czuje sie jakby ktos mi wyrwal serce

      mamałygo nie kompromituj polskich mężczyzn, całe szczęście nie wszyscy są
      płaczliwymi, ciepławymi kluchami analizującymi wyimaginowane romanse

      zajmij się czymś pożytecznym zamiast pisać bzdury
      • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 22:29
        murzynier napisał:

        > mamałygo nie kompromituj polskich mężczyzn, całe szczęście nie
        wszyscy są
        > płaczliwymi, ciepławymi kluchami analizującymi wyimaginowane
        romanse

        A co złego w analizowaniu?
        Skąd pewność, że On jest ciepłą kluchą i płaczkiem?
        Nie przesadzasz przypadkiem?
      • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 22:35
        > mamałygo nie kompromituj polskich mężczyzn, całe szczęście nie
        wszyscy są
        > płaczliwymi, ciepławymi kluchami analizującymi wyimaginowane
        romanse
        >
        > zajmij się czymś pożytecznym zamiast pisać bzdury
        >


        Jak Ci nie pasuje to nie czytaj, tym bardziej nie wpisuj, spadaj
        gdzie indziej zakompleksiony malostkowy arogancki pozerze, napisalem
        dla zainteresowanych wyraznie nie?
    • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 22:27
      Ciesze sie, ze sie odwazyles...Zaprosiles Ja...To byl wlasciwy
      wybor...Teraz przynajmniej juz wiesz, ze Ona kogos ma...
      A co by sie stalo, gdybys po Jej odpowiedzi dodal...'jako znajomi z
      pracy'? Pomyslales o czyms takim czy tak Ciebie zamurowalo,
      ze...wiadomo...

      Nie dawaj sie pochlonac dolkowi...Wyskakuj z Niego:)
      Zaryzykowales...? Nie zaluj...! Nie spodziewales sie tego,
      choc...mogles, skoro Jej znajomy powiedzial Tobie, ze Ona chyba
      kogos ma...
      Serce...nadal masz...Wierz mi...Ono ukrywa sie pod kolderka zalu,
      smutku i zlosci jednoczesnie...

      Ludzisz sie...Nie wiem czy to...wlasciwe nastawienie...Wroc! WIEM!
      To nie jest dobre ofkors...Jesli Ona jest Tobie przeznaczona,
      bedziecie razem...ale na razie nie mysl o tym wszystkim...
      I niech nie przyjdzie Tobie do glowy, by zmienic swoj stosunek do
      Niej i unikac Jej...unikac wzroku, powitan...Miej klase!

      I zadnych papierosow, pliz...
      Trzymaj sie!:) Pozdrawiam:)
      • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 22:39
        Do Dotykwiatru:
        oczywiscie, nie bede jak dzieciak "mscil sie", nie jej wina ze ma
        kogos, zreszta juz po odmowie na koniec rozmowy zyczylem jej milego
        dnia a ona mnie, wiec kultura pelna. spodziewac sie spodziewalem.
        mnie to samo nie doluje, bo to w tym dziwnego- bardziej doluje sie
        samym soba, bo ja po prostu rzadko sie kims potrafie zainteresowac.
        dzieki za mile slowa.
        • amuga Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 22:46
          Moze wreszcie zaczniesz zyc dniem dzisiejszym a nie marzeniami.
          Tak jak ktos wczesniej zasugerowal jakbys mial jeszcze okazje z nia
          rozmawiac to zapros na kolezenska kawe tak do towarzystwa.
          Nie zalamuj sie sam nie wiesz co jeszcze dobrego moze cie spotkac w
          zyciu. Wszystko przed toba.
          Jak Grechuta spiewal: "wazne sa dni ktorych jeszcze nie znamy"!
        • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 22:46
          Oj Niepewny...Najwazniejsze, ze zachowales sie jak nalezy...i ze
          odwazyles sie:)
          Nie doluj sie soba...Po co to Tobie? Co to Tobie da? W czym pomoze?
          Wpedzisz sie tylko w cos z czego bedzie nieco trudniej sie
          wygramolic...
          Spoko Maroko! Wierz, ze jednak znajdzie sie kobieta, ktora rownie
          mocno sie zainteresujesz...I licz, ze to zadziala w obydwie
          strony...Grunt to pozytywne nastawienie! Moze to banaly, ale...moze
          to dziala?:)

          PS. Do uslug:)
          • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 23:09
            Hej, dzieki za mile glosy- przepraszam tez za niektore dluzyzny i
            analizy drobiazgowe. Przypomne, ze sprawa nie byla tak prosta- dla
            mnie przynajmniej- bo start z pozycji emigranta na niskim
            stanowisku, potem dziewczyna ignoruje, potem zacyzna zagadywac- stad
            te wszystkie ochy i achy.
            Plusy oczywiscie widze. Chocby taki, ze dziewczyna ode mnie mlodsza
            do mnie tego "emigranta z mopem" sama zagaduje, a po pierwsze
            takiego obowiazku nie ma, po drugie ona nie zagaduje do niemal
            nikogo- wiec mnie chyba za cos polubila, nie na partnera ale zawsze.
            Tak, przelamanie sie to tez sukces.

            Dzieki. Fajka na razie nie pale, zaraz zamkna sklep:)
            • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 23:27
              Nie masz za co przepraszac...Lepiej 'wygadac sie' tu niz mielic w
              glowie...Kto chcial, 'przebrnal'...
              Hmmm...Powinienes czuc sie wyrozniony mimo porazki:) Nie myslala o
              Tobie w kategoriach zwiazku skoro kogos ma, ale jednak czyms Ja
              zaciekawiles...Przyjemne uczucie, prawda? Nigdy nic nie wiadomo...

              Hahaha:) Pluca ochronione;)
              • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 23:38
                Jakies tam wyroznienie to jest na pewno, jak dziewczyna za ktora sie
                pol firmy oglada z malo kim gada a ze mna tak.
                W ogole paradoksalnie czuje sie jakos dziwnie leki- w sensie
                wczesniej czulem przed nia strach jakis a teraz jak
                sie "wykapslowalem" to on ustapil.
                I apropo roznych rzeczy co zycie przynosi- tak kombinowalem jak tu
                jej wmowic ze ze mnie wielki artysta i muzyk a nie buc z mopem- a tu
                bez zadnej intencji samo sie stalo, co prawda juz i tka na nic- ale
                zawsze. gram sobie na pianinie nie spodziewajac sie jej, budynek
                niemal pusty- a budynekk wielkosci polowy palacu kultury- a tu
                pojawia sie i slyszy moje brzdakanie ona jedna! To bylo jak jakis
                znak z nieba- poki nie ulsyzalem " i have boyfirned":)

                • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 17.11.08, 23:46
                  Brzdakanie?;) hahah
                  Tak to zazwyczaj bywa...Czlowiek dwoi sie i troi i nic...a nie
                  spodziewajac sie, los nagle pomaga...tylko dlaczego tak pozno?
                  Moze to, ze pierwszy sie z Nia przywitales jakos Jej zaimponowalo i
                  zapamietala sobie Ciebie?
                  Patrz...Czlowiek sie boi i na co? Nie taki diabel straszny...Nie
                  zeby Ona byla tym diablem;)
                  "I have boyfriend"...Pewnie te slowa brzmia Tobie w glowie caly
                  czas...ale kto wie co to dalej bedzie? Chyba czort;D
                  • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 04:43
                    dotyk_wiatru napisała:


                    > > "I have boyfriend"...Pewnie te slowa brzmia Tobie w glowie caly
                    > czas...ale kto wie co to dalej bedzie? Chyba czort;D


                    Chyba czort.
                    Niekontrolowane mysli przelewaja sie przez glowe, wolalbym zasnac
                    ale to mrzonka. Zludzenia i wlasne imaginacje pomieszane z
                    rzeczywistoscia- czy ja musze tak sobie sam dorabiac problemy?
                    Idealizm i naiwnosc kontra proza zycia.

                    Tych slow albo podobnych sie spodziewalem. Stad byl caly ten strach.
                    Wiedzialem, ze bede sie tak czul i wiedzialem, ze raczej tak bedzie.
                    Ale wlec tego dluzej w wyobrazni tez nie mozna bylo.

                    Czy jestem na pewno zdrowy psychicznie?
                    Czy moze za duzo naczytalem sie literatury tragiromantycznej? Oj,
                    chyba tak. To wlasnie w niej nieosiagalne wyidealizowane zjawy z
                    marzen uciekaja powodujac rozpacz i pragnienie szybkiej smierci i
                    konca bolu.

                    Tak nieco ubarwiajac tragizuje, czuje sie jak Wokulski w najgorszej
                    z form.
                    Przez kogos kogo znam glownie z wyobrazen.

                    Nie moge spac wiec tak pitole. Pozdrawiam.
                    Zazdroszcze wszystkim stabilnym emocjonalnie dojrzalym ktorzy
                    potrafia sobie rzeczy przetlumaczyc rozsadnie i na chlodno.
                    • claratrueba Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 07:08
                      Reakcja "mam chłopka" na propozycję kawy sugeruje poważniejsze zainteresowanie.
                      "manie" chłopka nie przeszkadza w kawie z kolegą z pracy, z potencjalnym "nowym
                      chłopakiem"- tak. A może go rzuci, albo on ją. Tylko Tobie już pewnie wtedy
                      przejdzie.
                    • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 09:56
                      :( Piszesz o idealizowaniu, naiwnosci, uczuciach...Najgorsze w tym
                      wszystkim sa te cholerne mysli...Skad ja to znam Niepewny? No skad?
                      Pewnie z autopsji...?
                      Pociesz sie tym, ze uczucia i ta cala reszta to domena ludzi
                      wrazliwych...Pocieszon? Watpliwe...ale kto wie?:)
                      Wcale mi sie nie podoba w tym woooow doroslym swiecie...i to jest
                      najgorsze...bo proza zycia boli...Moze tak ma byc? Jak myslisz?
                      A jeszcze gorsze sa wyobrazenia...

                      A wiesz...moze to, ze spodziewales sie tamtych slow od Niej, to tak
                      jakbys sprowokowal los, choc tak naprawde chciales, by bylo
                      inaczej...Chciales ale tak naprawde nie wierzyles w to...

                      Oj, cos dzisiaj glupio pisze Tobie...
                      Pozdrawiam:) i przepraszam za te glupoty od razu...

                      PS. Tez zazdroszcze...choc zastanawiam sie czy powinnam...:P Wrrr!
                      • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 12:09
                        dotyk_wiatru napisała:

                        > :( Piszesz o idealizowaniu, naiwnosci, uczuciach...Najgorsze w tym
                        > wszystkim sa te cholerne mysli...Skad ja to znam Niepewny? No
                        skad?
                        > Pewnie z autopsji...?


                        Coz.
                        To chyba taki typ osobowosci.
                        Przypomnialem sobie wczoraj Wertera- dawno czytalem wiec juz
                        niewiele pamietam poza idea- i poczytalem w necie- to to!
                        Werter zakochal sie w zajetej obiecie, wyidealizowal ja w swoim
                        umysle, zyl urojeniami i marzeniami, ale nie byl psychiczny wiec co
                        chwila sie budzil i scieral z rzeczywistoscia- starcie rodzi
                        cieprpienia i bol nie do zniesienia. A takze specyficzny
                        masochistyczny stosunek do tego cierpienia, jakby go nie chcial
                        oddac, a na koniec smierc, czylli jedyny etycznie uzasadniony w tym
                        wypadku koniec historii.
                        Tak mam nadzieje nie skoncze, bo az takiej ekstazy nie czuje
                        cierpiac- ale ja jestem z zycia nie z ksiazki.
                        Moze Ty Dotyk WIatru tez werterowsko myslisz?
                        Dlatego mnie rozumiesz:(
                        • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 12:38
                          Hmmm...Moze cos w tym jest? A moze to ten rocznik? Eee to chyba
                          przesada ;)
                          'Cierpienia mlodego Wertera'...Czytalam to...kiedys ;) Zle skonczyl,
                          ale Ty tak nie skonczysz! To oczywiste :)
                          Zastanawiam sie...po co ludzie to robia? Po co znajduja sobie kogos
                          z kim nie moga byc? Po co idealizuja nawet jesli moga byc? Po co to?
                          To jak dodawanie cukru do juz poslodzonej herbaty...albo pieprzu do
                          potrawy, ktora ma go wystarczajaco duzo.../coz za kulinarne
                          porownania hahaha/ Mam nadzieje, ze ten nieco weterowski masochizm
                          tylko w tym jednym przypadku byl u Ciebie...i to sie juz nie
                          powtorzy...
                          Wiesz co? Najlepiej to wybij sobie z glowy te porownanie...Nie mysl
                          o tym...
                          A rozumiem Ciebie, bo mam uczucia...cos do czego wielu sie nie
                          przyznaje...Co prawda odsuwam je od siebie, zeby...nie cierpiec tak
                          jak Ty...ale to chyba nie jest dobre...bo w efekcie cierpie
                          podwojnie, ale co tam...nie trafilo na slaba psychike ;) Czasem mam
                          wrazenie, ze niemal swiadomie zmierzam w otchlan...ale coz...Moze
                          tak ma byc? A moze na to niepotrzebnie pozwalam? To werterowskie
                          myslenie dekadenckie czy pesyma w optymizmie?
    • oczydiabla Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 07:29
      Gdybyś był bardziej PEWNY siebie może byłoby chociaż coś z tej kawy:)
      To co, że ma chłopaka? Jeśli nie zabierze go na tę kawę z tobą, to
      co ci on przeszkadza?:) Mogłeś użyć trochę czaru i z odrobiną
      poczucia humoru troszkę ponaciskać na dziewczynę:) W życiu trzeba
      czasem porozpychać się łokciami. Najmłodszy już nie jesteś, a jakiś
      taki nieporadny:)
      Więcej pewności panie niepewny ;)
      • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 11:25
        Reakcja mam chlopaka z pewnoscia sugeruje, ze ona wie o co mi
        chodzilo. Napieranie na te kawe byoby natrectwem, udawanie ze chodzi
        o tylko takie sobie kolezenskie spotkanie- nie, nie uwierzylaby. Tez
        nie chcialaby- to nie ten typ raczej. Jej reakcja zreszta byla jak z
        autmotatu, gdyby zaczela cos stekac w stylu " ej wiesz nie wiem bo
        ja ogolnie to zajeta jestem i mam chlopaka tak w ogole" ale tu bylo
        szybko krotko i na temat.
        Zreszta czy umawianie sie z nia na sile nie byloby ze szkoda dla
        mnie samego? Dalej wchodzic aktywnie w swiat zludzen, napalac sie?
        I tak jak juz pisalem juz w mojej glowie powstaja sciezki- a moze go
        rzuci, a moze cos tam- ale nie chce w to wchodzic, bo ze go szybko
        rzuci mala szansa pewnie a ze ja sie najem stresow i nerwow to
        pewnosc 100%.

        Moze postaram sie z nia jakos lekko zaprzyjaznic, bez nastawiania
        sie na cokolwiek, ale nie wiem czy to w ogole mozliwe. Faktem
        jestesmy teraz w nieco "specjalnej" relacji, bo raz ona mnie
        zaczepia i zagaduje- wiec mnie chyba jakos lubi, dwa oczywiscie ona
        wie ze ja i tak dalej- wiec to jakis rodzaj bardziej intymnej wiezi
        z jej przewaga oczywiscie...
        poza tym
        swoja droga mialem kiedys tak ze tak samo zaoferowalem kawie pannie
        a ona okazalo sie ma faceta nawet z nim mieszka- a po mojej
        propozycji ona jakby sie chciala mi zrekompensowac brak kawy i byla
        lekko opiekuncza jakis czas.

        Ale to takie dywagacje. W istocie dla dobra mojego, jej i swiata
        lepiej, bym znalazl nowy obiekt westchnien.

        Mam nadzieje, ze ktos z mojej sytuacji cos wyniosl dla siebie:)

    • nie.mam.tipsow Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 08:04
      Możesz być rozczarowany jeśli nie powiodło ci się, ale jesteś
      zstracony, jesli nie spróbowałeś. Trzymaj się:-)
    • mamba8 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 08:52
      W Anglii z tego co wiem jest masa wyzwolonych kobiet. Dopadną i Ciebie tylko
      bywaj to tu to tam :D eee jak Ci dobrze, też bym teraz sobie gdzieś pobyła zagr
      • mikolaus Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 09:51
        Ja mialem to samo podczas pracy w UK.Wystartowalem do jednej z
        managerek, ktora byla rok ode mnie mlodsza ale nic z tego nie
        wyszlo.Moze to troche wstyd przed spotykaniem sie z emigrantem, albo
        przeswiadczenie ze i tak nic z tego nie wyjdzie bo za kilka lat taki
        czlowiek wroci do swojego kraju.
        Ale glowa do gory, przejdzie Ci.
    • trust2no1 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 09:47
      niepewny77 napisał:

      [ciach]

      > A od wczoraj rzucalem papierosy.

      Daleko dorzuciłeś?
    • dotyk_wiatru nie na temat...;) 18.11.08, 13:18
      Ciekawa jestem czegos Niepewny ;)
      Gitara...pianino...czort wie co jeszcze...;)
      Jestes samoukiem?
      • niepewny77 Re: nie na temat...;) 18.11.08, 14:38
        dotyk_wiatru napisała:

        > Ciekawa jestem czegos Niepewny ;)
        > Gitara...pianino...czort wie co jeszcze...;)
        > Jestes samoukiem?


        Formalnie do szkol nie chodzilem, ale sam sie ksztalcilem w domu na
        poczatku z literatury fachowej
        • dotyk_wiatru Re: nie na temat...;) 18.11.08, 15:37
          O rany...!! Niektórzy mają nauczycieli, kształcą się w szkole
          muzycznej, a Ty sam...ładne mi typowo...;)Co tu dużo pisać,
          zdolniacha z Ciebie...:) Sam grasz, sam nagrywasz...Coś jak Lenny
          Kravitz w pewnym momencie...;)

          :) Co do Wertera...
          Nie jesteś Nim...Wiesz dlaczego? To proste! Ty żyjesz, a Jego Goethe
          wymyślił /co tam, że Goethe kochał kobietę, z którą nie mógł być, i
          że Jego nieszczęśliwie zakochany przyjaciel popełnił
          samobójstwo/...Po drugie, nie masz imienia na literę W...:P OK...to
          jest przykre, boli, ale jak sam pisałeś nie bawi to Ciebie, nie
          czujesz ekstazy z tego powodu...

          Mam nadzieję, że ten Werter nie dymi:P
          • dotyk_wiatru Re: nie na temat...;) 18.11.08, 15:59
            Ups...dla utrudnienia są polskie znaki diaktryczne :P Sorki...
          • niepewny77 Re: nie na temat...;) 18.11.08, 16:02
            Dziekuje za komplementy. Owszem Kravitz i Prince mnie inspiruja w
            tym podejsciu "zrob to sam", oczywiscie nie porownuje sie do nich,
            ale podobny wybor.

            A co do ekstazy- to niby jej nie czuje, ale moze nie zdoje sobie
            sprawy ze jednak jej chce, w koncu te cierpienia to produkt mojej
            wlasnej nadaktywnej wyobrazni...moze sam to produkuje.

            w ogole ciekawy paradoks odkrylem na swoim przykladzie.
            z jednej strony niskie poczucie wartosci. wiec to ze jakas fajna
            dziewczyna do mnie zaczela zagadywac powinno mnie nad wyraz lechtac.
            pies sie powinien z ochlapu cieszyc.
            a tu to odwrotnie, nawet tego nie doceniam...


            • dotyk_wiatru Re: nie na temat...;) 18.11.08, 16:14
              Jak pisalam...do uslug...:)
              Dobrze robisz, ze nie porownujesz sie do nikogo...Przynajmniej
              bedziesz soba...tak jak Oni chcieli byc;)

              A gdybys tak przestal myslec? Co by wtedy bylo? Co bys robil? Jak
              bys zyl? Nie chodzi mi o bycie bezmyslnym tworem...a o nie
              prowokowanie mysli, wyobrazni itp.
              Ohh Tyyyy! Naprawde nie widzisz, ze cos soba przedstawiasz? Ta
              dziewczyna zwrocila uwage na Ciebie, ale...co zrobisz, ze kogos
              ma...Moze to byla ciekawosc, moze zaskoczyles Ja, ze przywitales sie
              z Nia? Docen to...ze odwazyles sie...Przynajmniej nie bedziesz brnal
              w to dalej...
              I koniec z Werterem! :P
              • niepewny77 Re: nie na temat...;) 18.11.08, 16:25
                Obawiam sie, ze z Werterem to dopiero poczatek, teraz to bede mial
                pole do popisu...
                To taki czarny zart oczywiscie.

                Jak to inni ludzie robia ze tak sie godza szybko z czyms dlla nich
                negatywnym. Gdziez mozna zrobic kurs takiego godzenia sie?
                • dotyk_wiatru Re: nie na temat...;) 18.11.08, 16:32
                  niepewny77 napisał:

                  > Obawiam sie, ze z Werterem to dopiero poczatek, teraz to bede mial
                  > pole do popisu...
                  > To taki czarny zart oczywiscie.

                  Oby tylko zart ;) bo bedzie/sz mial ze mna do czynienia heheheh

                  > Jak to inni ludzie robia ze tak sie godza szybko z czyms dlla nich
                  > negatywnym. Gdziez mozna zrobic kurs takiego godzenia sie?

                  Jak? Kwestia wieku a co za tym idzie rozmaitych doswiadczen...to
                  masz...+ kwestia umiejetnosci nieco obojetnego, chlodnego podejscia
                  do sprawy...tego musisz sie chyba nauczyc...+ kwestia postawy,
                  myslenia pozytywnego, umiejetnosci wyciagania wnioskow...To chyba
                  wszystko...
    • najwspanialszyon Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 16:04
      jak powiedziala ze nie pojdzie bo ma chlopaka to trzeba bylo jej
      powiedziec ze zajety to moze byc kibel a nie kobieta.
    • cala_w_kwiatkach Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 18.11.08, 22:37
      trzeba bylo powiedziec, ze to zaproszenie czysto kolezenskie;) a na
      spotkaniu oczarowac ja tak, ze zapomnialaby o swoim facecie;)
      • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 02:10
        cala_w_kwiatkach napisała:

        > trzeba bylo powiedziec, ze to zaproszenie czysto kolezenskie;) a
        na
        > spotkaniu oczarowac ja tak, ze zapomnialaby o swoim facecie;)
        >


        Tak jasne i na pewno by uwierzyla:)
        A jeszcze gdybym ja zaczal oczarowywac- to juz nawet gdyby wczesniej
        uwierzyla to przestalaby.
        Skonczyloby sie moze i przyslowiowym "lisciem".

        Jak ma zapomniec to zapomni tak czy owak, chociaz niekoniecznie dla
        mnie. Lepiej zapomniec to powinienem ja.
    • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 12:19
      Wstalem dzis rano z dolem. Wczoraj bylo nieco lepiej a teraz lipa.
      Dlaczego- ktos moglby zapytac? Taka mala rzecz- taka wielka
      reakcja...
      Tak jest. Nie wiem skad i dlaczego ale mam przekonanie, ze juz nigdy
      nie spotkam nikogo takiego jak ona. Aby na takim etapie znajomosci-
      bardzo wstepnym- tak mocno stwierdzic, ze to "to".
      Mam takie dziwne odchylenie- a moze to norma, nie wiem- ale chyba
      nie u facetow- ze jak wezmie mnie na jakas osobe nie interesuja mnie
      inne osoby. Coz, tutaj obiekt jest niedostepny- wiec na sile probuje
      kierowac swoja uwage na inne- mam w pracy pelno dziewczyn- ale to
      reakcja odwrotna wychodzi- jeszcze bardziej uswiadamiam sobie, jak
      to tamta tkwi w moim sercu i glowie.
      Martwi mnie tez i doluje to, ze ciagle moja podswiadomosc
      szuka "sciezek dostepu" do niej. A moze sie rozstanie, a moze sie
      zastanawia nade mna, a moze ja facet rzuci, a moze tysiac moze
      zamienia sie juz niezauwazalnie w niemal na pewno- pojawia sie
      nikontrolowany zaczatek euforii i juz czuje te adrenaline czy
      serotonine czuy cokolwiek to jest w sercu- aby uszczypnac sie i
      obudzic slowami " sluchaj, to Twoja wyobraznia, tak sie n i e
      zdarzy" i wtedy mam uczucie, jakby na chwile serce stawalo i za
      chwile mial przyjsc Mesjacsz i sadzic ostatecznie.


      Sorry. Musialem ponarzekac i sie wywnetrzyc.
      • staryigruby Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 13:01
        Całkiem równy koleś z Ciebie :)
        Co....Dziewczyny ? :)
      • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 13:43
        niepewny77 napisał:

        > Sorry. Musialem ponarzekac i sie wywnetrzyc.

        Jesli dzieki temu zrobilo sie Tobie lepiej, to...narzekaj do bolu ;)
        Tak naprawde, nie powinienes generowac tego rodzaju mysli, bo tylko
        pograzasz sie...i po co?
        • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 13:51
          dotyk_wiatru napisała:

          > niepewny77 napisał:
          >
          > > Sorry. Musialem ponarzekac i sie wywnetrzyc.
          >
          > Jesli dzieki temu zrobilo sie Tobie lepiej, to...narzekaj do
          bolu ;)
          > Tak naprawde, nie powinienes generowac tego rodzaju mysli, bo
          tylko
          > pograzasz sie...i po co?


          ja wiem, same sie generuja, ja je stopuje ile sily w nogach rekach
          plucach.
          ze szkodza to wiem bo to fizycznie boli.
          ale wywnetrzenie sie pomaga jakos, mnie chociaz bo moze kogos
          irytowac

          • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 14:02
            niepewny77 napisał:
            > ja wiem, same sie generuja, ja je stopuje ile sily w nogach rekach
            > plucach.
            > ze szkodza to wiem bo to fizycznie boli.
            > ale wywnetrzenie sie pomaga jakos, mnie chociaz bo moze kogos
            > irytowac
            >
            Spokojnie...mnie nie irytujesz...raczej martwi mnie, ze swiadomie
            pograzasz sie w tym...
            Po prostu...nie powinienes miec chwili wolnego...musisz byc czyms
            stale zajety dopoki to nie minie...Nie oznacza to, bys Jej unikal,
            ale...mysli musza byc przestawione na inny tor...
            A gdybys...nagral cos...cos co pokaze co teraz czujesz i myslisz?
            Moze to by Tobie w jakis sposob pomoglo?
            • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 14:07
              no cos tam probuje nagrywac, zobaczymy jak wyjdzie...
              • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 19.11.08, 14:11
                niepewny77 napisał:

                > no cos tam probuje nagrywac, zobaczymy jak wyjdzie...

                I super! :) Daj znac co to z tego wyszlo ;):)
      • smutas13 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 18:53
        niepewny77 napisał:


        > Dlaczego- ktos moglby zapytac? Taka mala rzecz- taka wielka
        > reakcja...
        > Tak jest. Nie wiem skad i dlaczego ale mam przekonanie, ze juz
        nigdy
        > nie spotkam nikogo takiego jak ona. Aby na takim etapie znajomosci-

        > bardzo wstepnym- tak mocno stwierdzic, ze to "to".
        > Mam takie dziwne odchylenie- a moze to norma, nie wiem- ale chyba
        > nie u facetow- ze jak wezmie mnie na jakas osobe nie interesuja
        mnie
        > inne osoby. Coz, tutaj obiekt jest niedostepny- wiec na sile
        probuje
        > kierowac swoja uwage na inne- mam w pracy pelno dziewczyn- ale to
        > reakcja odwrotna wychodzi- jeszcze bardziej uswiadamiam sobie, jak
        > to tamta tkwi w moim sercu i glowie.

        W młodości, byłam taka sama .
        Raz w życiu, przeżyłam identyczny do Twojego przypadek. Kiedy ja
        zauważyłam Jego, On tego nie widział, nie wiedział o moim istnieniu.
        W międzyczasie poznałam innego i zakochałam się.
        Kiedy On mnie dostrzegł, było już za późno. Oboje założyliśmy własne
        rodziny. Po latach spotkaliśmy się. Oboje byliśmy tego pewni,
        że gdyby wtedy nasze drogi spotkały się, zostalibyśmy razem.
        Nasze rodziny ocalały. Nie było rozwodów. Zachowaliśmy zdrowy
        rozsądek. Jesteśmy przyjaciółmi do dziś.

        Jesteś odważnym człowiekiem, próbowałeś. Czasem, trzeba trochę
        cierpliwości i uporu. Głowa do góry. Jeszcze nic nie jest
        przesądzone.




        • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 21.11.08, 15:39
          Dziekuje za slowa wsparcia od szanownych forumowiczow:)

          Coz, jak tu piszecie i jak ja sam uwazam- przeciez ja to wiem!-
          najlepiej byloby nabrac dystansu, na nic sie nie nastawiac, opanowac
          emocje i po prostu- co ma byc to bedzie ( albo raczej nie bedzie).

          Ale to latwe w teorii, trudne gdy mozg mysli jak zaprogramowany-
          trzeba ciezko tyrac by to myslenie zmieniac a i tak mizerne efekty.
          Ale wydaje mi sie, ze co nieco juz jest ze mna lepiej- pierwsze 2
          dni to bezsenne noce i depresja niemal kliniczna, teraz jest to juz
          jakby po pierwszym szoku.

          Co do nadwrazliwosci i romantyzmu to fakt, mam taka nature, ktora
          utrudnia zycie nierzadko.

          • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 21.11.08, 22:28
            Ciesze sie ogromnie, ze jest lepiej! :)) Zdaje sobie sprawe, ze w
            teorii wszystko jest mozliwe, ale...poradzisz sobie z tym na 100% :)

            > Co do nadwrazliwosci i romantyzmu to fakt, mam taka nature, ktora
            > utrudnia zycie nierzadko.

            Ok...ale...jednoczesnie to piekne cechy, nie uwazasz? To cos czego
            brakuje wielu...
            PS. Moze nie NADwrazliwosc, ale...wrazliwosc...
            • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 14:00
              jak nie drzwiami to oknem....

              Staram se nie myslec, nie nakrecac. Nawet udaje sie czasem.
              Dzis pojawila sie we snie. jak zywa, rozmawiala ze mna, bardzo milo.
              Obudzilem sie i panika, bol i smutek.
              chcialem zasnac ponownie jak najszybciej zeby ja miec choc we snie,
              znowu, ale sie nie udalo...
              • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 16:32
                Ojjjj :( Co Ty robisz?
                Przysnila sie...bo zapewne sporo myslisz o Niej...
                Powinienes sie od tego 'odciac'...jak najszybciej...
                Wiem, ze nikt nie kontroluje snow, ale...
                Ehhh...sama juz nie wiem...

                Eeee tam...Ja i tak wiem, ze poradzisz sobie z tym i bedzie super :)

                Ups...chaos totalny:P
    • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 10:02
      Jak sie czujesz Niepewny? Mam nadzieje, ze nie jest zle...
      Pozdrawiam:)
      • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 14:21
        dotyk_wiatru napisała:

        > Jak sie czujesz Niepewny? Mam nadzieje, ze nie jest zle...
        > Pozdrawiam:)


        Dziekuje za troske.
        Czuje sie niby lepiej, ale mnie czasem powala, wlasciwie co chwila.
        Jak jestem z ludzmi i gadam to jakos zapominam, ale jak jestem sam
        wlacza sie myslaca.
        I tak ja pisalem- zaczyna grac wyobraznia- wypieranie faktow,
        kolorowanie ( polubi mnie, powoli sie zblize i jeszcze ja przekonam,
        pokaze sie z innej strony i za na oszaleje itp). I tak mi leca mysli
        az do momentu gdy sie szczypie i wtedy mysli dramatyczne- nie, nigdy
        nie bedzie moja, nie dla mnie, ktos inny ja bedzie przytulal,
        planowal przyszlosc, ja nigdy nie, nigdy!

        I tak chcialbym umiejscowic sie gdzies miedzy tymi skrajnosciami i
        myslec- ok, raczej nie dla mnie ona, moze cos z tego i wyjdzie nic
        nie wiadomo, ale nie ma co sie nastawiac. Wyluzowac, nabrac dystansu.

        Ale przed tym blokuje mnie inna mysl- ze co, jak naprawde sie mna
        zainteresuje a ja juz bede chlodny? Taka strata? Nie, musze
        pielegnowac to gorace uczucie na ten wypadek.
        Groteska i bledne kolo po prostu.

        p.s. Ogolnie to ciekaw jestem jak moje rozterki i biadolenia brzmia
        w uszach kogos, kto np przeszedl rozwod po 10 latach wspolnego zycia.
        • na_buncie Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 14:50
          O raju...
          Ludzilam sie, ze nie jest zle, ale jednak ten Werter na dobre u
          Ciebie zamieszkal...:(
          Sprobuj podejsc do siebie, do tego co myslisz, chlodno...Twoje mysli
          sa teraz jak syreni spiew, ktory wabil zeglarzy by wpadli na
          rafy...Jestes madry, zastosuj taktyke Odyseusza...
          Nie pielegnuj tego bolu w sobie...Jak najczesciej wychodz, jak
          najwiecej rozmawiaj, zajmij mysli czymkolwiek...a gdy jestes sam
          wlacz muzyke...ale nie taka sentymentalna, prowokujaca mysli, a taka
          ktora na Ciebie wplywa pozytywnie, zaplanuj sobie kazda
          chwile...dopoki nie minie najgorsze, najtrudniejsze...
          Nie sztuka, bys zmienil swoj stosunek do Niej, zapomnial,
          unikal...Sztuka w tym, bys zaakceptowal, ze Ona kogos ma...Co bedzie
          dalej, czas pokaze...
          Wiem, ze to co pisze, moze brzmiec jak belkot, ale...mysl
          pozytywne...nie ludz sie, ale nastaw sie na to, ze bedzie
          dobrze...nawet jesli nie bedziesz z Nia...

          Nie rozwiodlam sie po 10 latach, ale mysle, ze Twoje rozterki moga
          brzmiec jak ogromny zal, ze nie wyszlo komus kto pokochal
          platonicznie...Cos jak pierwsze milostki podlotkow...A zreszta...nie
          bede sie wczuwac w ten przypadek, bo moze tak naprawde tacy ludzie
          zupelnie inaczej mysla...
          • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 14:55
            no wlasnie, wiem ze to brzmi jak listy 12 latek do Bravo Girl, ale
            zapewniam ze to jest jednak nieco inna historia.
            To nie jest przypadek kogos, kto przezywa pierwszy ochu i nie wie o
            co w zyciu chodzi. Doskonale wie.
            To jest ktos, kto (chyba) za duzo ksiazek kiedys przeczytal i wszedl
            glowa w swiat wyobrazen, fikcji, marzen i mitow.
            I robi to z premedytacja dalej, mimo ze z tego sobie zdaje sprawe.

            WIesz jak jest, ja czesto czuje ze ja musze wypelniac jakis
            obowiazek- nie myslcie, ze to schizofrenia, to takie zobrazowanie-
            ale mam takie przeczucie jakby- jak z ta dziewczyna.
            Ze to ona, ze mam sie jej poswiecie, ze nie wolno mi sie od niej
            uwolnic.
            Czuje jakby ktos mi to powiedzial, ktos bardzo wazny, tylko nie wiem
            kto.
          • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 15:06
            A Ty nie podszywaj sie pode mnie :/ Rany!
            Zauważyłam, że czasem mnie bronisz choć nie prosiłam o to, ale to
            już przegięcie...
            Trzy kropki i specyficzne podejście mnie odróżniają...Musisz więc
            mnie znać...jakimś cudem...Kim Ty w ogóle jesteś? ://
            • na_buncie Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 15:13
              sorry :-)
              znam ciebie to fakt
              wiem jak myslisz
              • na_buncie Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 15:31
                przepraszam
                to byl pierwszy i ostatni taki wybryk
                masz @
        • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 15:02
          Oj Niepewny...:( Myslalam, ze jest lepiej...a tu...nie za dobrze jak
          sie okazuje...
          To musi minac...Potrzebujesz czasu...
          Nie wariuj jednak...:/ Powalcz...o siebie...Musisz byc silny, bo to
          walka z samym soba...Nikt nie jest w stanie tego przejsc za Ciebie...
          Nie stan sie przy tym obojetny i zimny...bo nie o to chodzi, prawda?

          Trzymaj sie!
          Czasem Ciebie zaczepie, zeby sprawdzic jak sie sprawy maja...przy
          zalozeniu, ze bedziesz tu zagladal:)
          A wiesz co? Usmiechnij sie...do siebie, do ludzi...To powinno w
          jakims stopniu Tobie pomoc...Sprobuj...:) Moze uznasz, ze to glupie,
          ale...
          • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 15:15
            Spoko, nie poddam sie, bede o nia walczyl....

            To taki wisielczy zart...

            Zauwazylem zmiane w nazwie nicka, nie wiem kto to gdzie i jak, ale
            odpowiadamm na zadane pytania:)

            Zagladac zagladam regularnie od jakiegos czasu, lubie to forum.
            • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 16:19
              Sorry, zniknelam na moment...Zamurowalo mnie...Czytałam...
              Rany...Brzmi jak ja...Chyba przewidywalna jestem :(
              Nie mam Ci za zle, ze odpisales nieco wyzej...choc nick inny...
              Zreszta....nie tylko ja przeciez tu pisze:P To drugi taki przypadek,
              ze ktos sie pode mnie podszywa...Jeden maly blad...Nick:) To nie
              forum Onetu, ze kazdy moze sie podpisac tak samo...
              Niewazne...

              Taki z Ciebie zartownis? ;) Co wiec zamiarujesz? ;)
              Wiesz...tak naprawde nie wiem co Tobie poradzic...Czy lepiej, zebys
              zapomnial, czy probowal mimo wszystko, czy stal sie obojetny...Nie
              wiem...Na pewno nic na sile...Najwazniejsze, zebys sie otrzasnal z
              tego i nie dobijal siebie...

              Ciesze sie, ze tu zagladasz:) Nie bede przynajmniej pisac na
              Berdyczow ;)
    • lacido Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 15:28
      i widzisz, niepotrzebnie się nakręcałeś, było od razu zapytać o tę kawę a nie
      myśleć nad tym i się czaić ;/ przynajmniej nie powiedziała coś w stylu: Tyyyyyy
      ze mną??
    • carolla8 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 20.11.08, 16:55
      Fajny z Ciebie facet, taki romantyczny i uduchowiony:))Cieszę sie ze są jeszcze
      tacy chlopacy jak Ty.

      Przeczytałam wszystkie wpisy i naszło mnie podstawowe pytanie: dlaczego
      przedstawiasz to wszystko, myslisz - że nic z tego nie bedzie? skąd taka pewność
      w Tobie sie wzięła? czy tylko dlatego że powiedziała że ma chłopaka? Czy coś
      jeszcze zrobiła-co swiadczyłoby że jest na nie? raczej widac że jestes
      wyrózniony (i tak sie czujesz)

      Jak na mój gust trochę jestes pesymistyczny, nakręcasz się niepotrzebnie. Nie
      wiesz przeciez co dla Ciebie szykuje los.

      Na Twoim miejscu zmieniłabym myślenie, że tak na prawdę ona nic aż takiego złego
      nie zrobiła. Postaraj sie z nią zakolegować, ale nie bąz namolny. Po prostu czas
      jest tu najwazniejszy i spokój.

      To że powiedziała ze ma chłopaka, można potraktowac jako fakt że i ona odczuwa
      być moze podobnie jak Ty.Boi się.
      Ja to przynajmniej tak bym odebrała.

      Bo normalnie do kolegi, na propozycję kawy nie odpala sie odrazu o chłopaku.

      Nie mówie też że masz się łudzić, ale spojrz na to z perspektywy. Nie zadręczaj
      sie hipotetycznymi myślami i scenariuszami. Nie nad interpretuj. Staraj się
      spojrzeć na sytuacje z boku. Na pewno nie jest tak żle.

      Kiedyś usłyszałam takie zdanie: cokolwiek by sie nie wydarzyło-persaldo i tak
      sie opłaciło.

      Po prostu, kończąc: staraj sie być spokojny i nie przesadzaj.
      • durneip Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 14:49
        czy ja dobrze widzę, że odbywa się tu masowe pocieszanie faceta, który odczuwa
        "panikę, smutek i żal", bo dziewczyna nie poszła z nim na kawę??

        dlaczego nikt mu do tej pory nie poradził, żeby szukal pomocy u psychologa?
        przecież to ewidentny przypadek zaburzeń osobowości. casus różowego słonia w
        salonie.
        • jj1978 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 15:20
          pierwsza sensowna wypowiedz!! 30 latek utozsamiajacy sie z werterem,
          jakie to romantyczne:) ale przynajmniej jest nadzieja dla naszego
          niepewnego - pare dziewczyn z forum jest gotowe pojsc z nim na kawe
          i wyleczyc z nieszczesliwej milosci (do osoby z ktora rozmawial caly
          jeden raz). pozniej beda zakladac watki pod tytulem: 'moj chlopak
          zachowuje sie jak przewrazliwiona nastolatka, co zrobic???'
          nie lepiej isc na piwo z kolegami i zobaczyc w naturze jak sie
          rozmawia z ludzmi (nie tylko kobietami:)
        • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 15:29
          Coz za cyniczne a zarazem proste podejscie.
          Stary to musi byc racjonalny, 30 lat ma nie wolno go pocieszac bo
          sie maze, dziewcyzna nie poszla na kawe ojojoj co za tragedia.
          Nie znal a sie zadurzyl, placze i go boli to do psychologa go bo
          nienormalny.
          Radzilbym sprobowac ujrzec w tym nieco glebszy wymiar niz proza
          zycia codziennego i czarno- bialo logiczne podejscie.
          Bo tu jakos logika wiejskiego chlopa sie klania.


          p.s. gwoli scislosci rozmawialem wiecej niz jeden raz
          p.s.2 pewnych slow typu wspomniane " panika smutek i zal" nie nalezy
          brac doslownie i bez kontekstu. Chyba oczywiste, ze tej paniki
          smutku i zalu nie rownam z sila tych uczuc gdy np. ktos bliski umrze.
          To sa opisy na tu i teraz, w tej sytuacji.

          Ja wiem, ze "prawdziwy mezczyzna" nigdy nie przyzna sie do takich
          uczuc- nawet glupiego strachu spowodowanego zlym snem- czasem sie
          przysni ze matkka umarla albo brak ma raka- nie, twardy mezczyzna
          obudzi sie przetrze wasy i bedzie sie smial w glos, bo to przeciez
          tylko sen.
          Tylko sen!.
          • jj1978 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 15:36
            do psychologa sie chodzi z roznych powodow. nieumiejetnosc radzenia
            sobie z rzeczywistoscia jest jednym z nich. nazywanie kogos
            nienormalnym jest niegrzeczne.
          • dotyk_wiatru Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 16:24
            Niepewny, daj spokoj...

            Zastanawia mnie jednak to, co napisales na koncu...
            '> Ja wiem, ze "prawdziwy mezczyzna" nigdy nie przyzna sie do takich
            > uczuc- nawet glupiego strachu spowodowanego zlym snem- czasem sie
            > przysni ze matkka umarla albo brak ma raka- nie, twardy mezczyzna
            > obudzi sie przetrze wasy i bedzie sie smial w glos, bo to
            przeciez
            > tylko sen.'
            A moze raczej doluje...?
            To smutny stereotyp...
            'Prawdziwy mezczyzna'...'samiec' wstydzacy sie uczuc...
            Przykra sprawa...
            Nie jestem przekonana czy taki ktos powinien nosic
            miano 'prawdziwego mezczyzny'...

            Dobrze, ze Ty sie tego nie wstydzisz...

            PS.:) A wiesz, widze tu tekst w stylu zodiakalnego Skorpiona hahaha
          • durneip Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 16:43
            zrozum chłopaku, że tu nie chodzi o postrzeganie cię przez pryzmat męskości czy
            jej braku. o kobiecie napisałabym to samo, tylko bardziej dosadnie, bo nie lubię
            histerycznych bab; histeryczni faceci są mi na co dzień obojętni, omijam.

            twoje reakcje są nieadekwatne do wydarzeń, to raz. jesteś egzaltowany jak
            cholera, to dwa. rozpatrujesz każdy najdrobniejszy detal, to trzy. wyolbrzymiasz
            swoje doznania i nie przyjmujesz do wiadomości opinii, które ci nie leżą, to
            cztery. to wszystko razem daje obraz zaburzeń osobowości, czy tego chcesz czy
            nie. i teraz - jeśli ci one przeszkadzają w życiu, to szukaj pomocy u fachowca.
            jeśli nie, świruj dalej wertera i nie truj tyłka.
            • niepewny77 Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 23:50
              Ze moje reakcje sa nieadekwatne to ja wiem. Przeciez sam o tym
              pisalem. Ze nie przyjmuje do wiadomosci opinii pewnych- moze
              czesciowo, chociaz z drugiej strony...

              Ta dyskusja to taka poezja bardziej niz proza.
              Bo oczywiscie mozna zalozyc "oczywiste" rzeczy w tej sprawie i
              kazdej innej- i wtedy nie sa potrzebne fora internetowe, bo po co
              dyskutoowac jak cos wiadome?
              Przeciez to logiczne- dziewczyna ma chlopaka to sie pogodz i znajdz
              se inna. Nie przezywaj, bo nic miedzy wami nie bylo. Nie szukacj
              podtekstow bo sprawa jest prosta.
              Z takiego prostego p. widzenia to przeciez kazdy wie.
              Zaburzenia osobowosci- owszem, na pewno mam. Utrudniaja mi zycie
              czesto, owszem. Pewnych rzeczy bym sie chetnie wyzbyl, ale ogolnie
              to wole to niz bycie szarym, logicznym i ulozonym obywatelem.
              Nie wiem czemu, ale tak mam. Zawsze podziwialem swirow i
              nieprzystosowanych a jakos nigdy nie pociagali mnie tzw "normalsi".
    • krotochwila_pl Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 22.11.08, 18:35
      góra mysz urodziła

      trzeba było dłużej chować się za klawiaturą
    • saraisa Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 24.11.08, 12:24
      Przede wszystkim gratuluję, że się w odważyłeś - ktoś kiedyś bardzo ładnie napisał, że sukces to odpowiednia ilość prób. Więc nie zrażaj się i próbuj dalej. A jeśli chodzi o Angielkę to nie myśl o niej w kategoriach przyszłej dziewczyny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dalej w przerwach w pracy pograć sobie czasem razem na pianinie. :) Niech Cię pozna, może to zabrzmi głupio, ale przecież możecie zostać kumplami. Może ona wyrobi sobie lepsze zdanie o "polskiej sile roboczej" w Anglii, jeśli jej pokażesz, że Polak niegłupi jest i da się z nim pogadać. ;)
      A to może zaprocentować w przyszłości, choć nie musi. Krótko mówiąc wrzuć na luz.
      • greenmarakesz Re: dla zainter.- smutny koniec sprawy z angielk 24.11.08, 18:46
        wiesz, starac sie zawsze warto, bo wiesz na czym stoisz.....
        dawniej wydawalo mi sie ,ze to bez sensu, ze jestem skreslona na
        starcie, bo cos tam.......teraz juz wiem, ze kazdy ma szanse, a
        jezeli cos nie wyjdzie , to z niczyjej winy, poprostu takie jest
        zycie..........tak trzymac
Inne wątki na temat:
Pełna wersja