Chcę się spotkać z kochanką męża

    • kryzolia Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 08:54
      To nie jest dobry pomysł spotkania się z nią, ponieważ przez samo spotkanie
      pokazujesz że jesteś tą słabsza, tą która dopiero musi sobie wywalczyć męża.....

      Po drugie, taka konfrontacja dla Ciebie samej może być bardzo nieprzyjemna , na
      pewno panienka zechce Ci powiedzieć coś dotyczacego spraw intymnych
      (niekoniecznie zgodnego z prawda) co jeszcze bardziej uzmysłowi Ci nielojalnośc
      wobec CIebie Twojego męża sprawiając jeszcze większą przykrość....


      • premeda Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 09:03
        Widzę, że ktoś pomyślał o tym samym co ja, że panna może w rozmowie
        wyskoczyć z opisem wspólnych ekscesów łóżkowych i jak mąż autorki
        postu ją zadowalał. Wątpię czy tego można słuchać dumnie z
        podniesioną głową. Lepiej na takie spotkanie nie iść.
        • ursz-ulka Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 09:05
          Ale może to pozwoli się kobiecie zdradzonej otrząsnąć i uświadomi
          jej pewne rzeczy, a wtedy odważy się na zostawienie męża? Może tego
          potrzebuje - takiego bodźca? Bo sama do końca nie wie co o tym
          myślec?
        • teklana Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 09:19
          Heh,jasne ,że spotkanie może sie różnie potoczyć,może nawet się nie
          udać rozmowa.......Nie wiem co sie może wydarzyć i autorka tez nie
          wie tego,tak naprawdę żadna z nas nie ma pojęcia.Tyle ile ludzi tyle
          zdań i tyleszże sytuacjii.
          Jeśli siksa zacznie z grubej rury,to myślę ,że autorka wątku jest
          już duża dziewczynką i wie co do czego w łóżku z mężczyzną a mowa
          jeszcze o jej mężu-to oczywiście ironiczne podejście,ale myślę ,że
          jako osobę dorosłą chyba puste informacje jej nie zabiją.Dumna
          oczywiście może być,musi być nawet ponieważ nic złego nie zrobiła i
          jest tu niejako na prawie w zasadzie.Najmniej ważne jest tu zdanie
          kochanki ile lat by nie miałą-kochanka zawsze bedzie TYLKO
          kochanką,nałożnicą-dopóki np.pan jej nie "awansuje".Jakby nie było
          gardze takimi osobami,nawet gdyby miłą "awansować "na żonę zawsze
          pozostaje niesmak .
          Zdradzona kobieta czasem postępuje irracjonalnie,ale takie jej prawo-
          w końcu jesteśmy tylko ludżmi i aż czujemy,dlatego nas ponosi
          czasem ;-)
          • premeda Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 09:28
            Tylko, że kobiety które czegoś takiego doświadczyły zgodnie
            twierdzą, że właśnie to było najbardziej upokarzające. Czym innym
            jest rozważanie teoretycznej sytuacji, a czym innym doświadczenie
            tego.
    • gazetowy.mail Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 09:44
      Pewnie, niech idzie. Autorka, sądząc po jej wpisach, jest dojrzałą
      kobietą, o małej wierze w siebie, uważającej że rodzina to świętość.
      Uważam że sytuacja ją przerośnie dobije i się zbłaźni. Znając życie
      wracać będzie po tej rozmowie (jeżeli wogóle dziewczyna przyjdzie)
      załamana, płacząca z rozmazanym makijazem. Dziewczyna jej "dokopie".
      Gdyby młoda chciała sie usunąć to by już się wystraszyła i wogóle na
      takie spotkanie nie chciała iść.
      Dlatego interesuje mnie ciąg dalszy i efekty spotkania.

      Swoją drogą - dotyczy to większości wątków - ludzie pytają sie o
      poradę, lub "co wy uwazacie" lub "proszę o opinię ludzi z zewnątrz"
      chociaż i tak wiedzą co zrobią. To co my doradzimy jest nieważne i
      niepotrzebne. Potem sprawa cichnie a ja bym chciała przeczytać jak
      sie zakończyła. Jak np kolega Niepewny77z Angli który pisał nam
      tutaj o swoim zauroczeniu pewną panią. Dostawał porady, również taką
      (najprostszą) że ma ją zagadać i umówić się a nie wzdychać do niej,
      ona sie zgodzi lub powie że nie. I wreszczie po 6-7 tygodniach
      zagadał i się okazało że kobieta ma faceta. I po co tyle się męczył ?
      • nawrocona5 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 10:21
        Gazetowy.mail masz rację. Prawdopodobnie ta dyskuja nie wpłynie na
        decyzję autorki watku, a szkoda.
        Ja osobiście znam dwa przypadki, kiedy bezpośrednia interwencja żony
        zakończyła sie sukcesem, ale było to w sytuacjach, kiedy kochanka
        była mężatką i wycofała się postraszona perspektywą powiadomienia
        męża.
        Tutaj zdradzana żona nie ma czym straszyć i najwidoczniej zamierza
        tylko odwoływac sie do sumienia rywalki, co jest intencją
        bezsensowną i skazana na niepowodzenie.
        • grassant Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 11:40
          nawrocona5 napisała:
          > Ja osobiście znam dwa przypadki, kiedy bezpośrednia interwencja
          żony
          > zakończyła sie sukcesem, ale było to w sytuacjach, kiedy kochanka
          > była mężatką i wycofała się postraszona perspektywą powiadomienia
          > męża.

          Ja znam przypadek, gdy kochanka dotarła do, żony, hehe. Niestety
          niewiele wskórała.
        • kryzolia Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 11:47
          > Tutaj zdradzana żona nie ma czym straszyć i najwidoczniej zamierza
          > tylko odwoływac sie do sumienia rywalki, co jest intencją

          Raczej autorce postu chodzi aby pokazać się z jak najlepszej strony, zakłada
          sobie że będzie pięknie i efektownie wyglądać, ładnie mówić,
          ale też zakłada , że dziewucha jest nieciekawa, nie umie się ubrać itd.(bo tak
          wyglądała na zdjęciu)
          A rzeczywistość może być zupełnie inna.....
          tamta wie, że ma przewagę...
          i tez może się odstawić, też ma jakieś walory...


          może szkoda tracić czasu i zdrowia na takie spotkanie?
          • kag73 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 11:52
            no to warto uswiadomic jej, ze nie ma przewagi, byla tylko epizodem
            a maz chce z powrotem do zony.Dlatego tez zaproponowalam, ze to on
            ma zdzwonic i definitywnie zakonczyc romans.
    • j.k.k Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 12:59
      Ja tez bym tak zrobila spotkal sie z nia bo to Twoj maz i masz prawo
      walczyc o swoja rodzine.
      Zrob sie na bustwo, idz na zakupy kup cos extra do ubrania i przede
      wszystkim nie pokazuj ze sie denerwujesz.
      Badz pewna siebie stnowcza, sproboj najpierw z nia pogadac na
      spokojnie a jak to nie pomoze i gowniara bedzie sie stawiala, daj
      jej po pysku i powiedz ze uprzykrzysz jej zycie jak to tylko mozliwe.
      Skoro nie szanuje Twojej rodziny to ty tez dowiedz sie gdzie mieszka
      odwiedz jej rodzicow, nie wiem szkole, wstaw jej fotki z odpowiednim
      komentarzem do neta na nasza- klase, zrob jej odpowiednia reklame,
      moze odechce sie jej zonatych facetow raz na zawsze.

      Albo zaskocz ja przygotowana " umowa" zaproponuj zeby ja
      podpisala... ze wraz z twoim mezem przejmuje na siebie splate
      waszych kredytow, dlugow,rachunkow, alimentow....
      Moze taka wizja ja przerosnie albo wystraszy...

      No i spotkanie w trojke z twoim mezem to tez dobry pomysl tylko
      lepiej zeby on nie wiedzial o tym wczesniej, zeby bylo to dla niego
      zaskoczenie, szok, wtedy zarzadaj od niego, zeby powiedzial jej
      prosto w oczy ze ma sie odzepic

      powodzenia!!!
      • liliankaa77 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 13:09
        Ale wy jesteście śmieszne....Przecież to wszystko wina męża, który
        ewidentnie nie kocha żony. Kochanka ma się odczepić??? Przecież nie
        zmusza siłą faceta do seksu. To on powinien odczepić się od niej.
        Założę się, że kochance chodzi tylko o seks i miłe spędzanie czasu.
        Czas spojrzeć prawdzie w oczy: to wina męża i to jemu powinnaś
        zrobic odpowiednią reklamę, wstawić jego fotki z odpowiednim
        komentarzem na n-k, może odechce mu się zdradzać raz na zawsze.
        Co do żon wybaczających zdradę, są żałosne. Fajnie jest być z
        facetem, który lubi zabawiać się na boku?:) Ale nie, trzeba trzymać
        faceta rękami i nogami:) Nieważne, że cham, oszust i sqr..., ważne
        tylko żeby był.
        Naprawdę, śmieszne jest, że żona chce się mścić na kochance, a
        swojemu mężusiowi wybaczy i jeszcze podziękuje,że po romansie z
        kochanką zechciał wrócić do niej. Żałosne.
        • teklana Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 13:24
          Żałosna jest raczej ocena "żałosnych żon".Widać ,żeś krótka
          życiowo.;-)
          Ja uważam,że na drugą szansę można sobie zasłużyć.Zarówno kobieta
          jak i mężczyzna-życie rózne scenariusze pisze.Rękami i nogami
          trzymać kogos przy sobie?Pazury nie pomogą jeśli decyzja jest
          jednoznaczna.Ale jeśli ktoś popełnił błąd-ten ktoś co z nami przeżył
          wiele i sporo lat nie jest tylko facetem do sexu,ale i przyjacielem
          niejednokrotnie,ojcem wspólnych dzieci,kimś kto tyleż samo
          poświecił czasu na związek co i my.Uważam ,że nie można skreślać
          faceta czy kobiety,bez dania mozliwości naprawy tego co się
          spieprzyło.A odnosnie kochanek,tych bezczelnych i z tupetem mam
          niezmienne zdanie które wyrażałam już niejednokrotnie na forum.Nie
          dajmy się zwariować.Każdy w swoim życiu zrobił coś czego się
          wstydzi,lub żałuje.
        • kryzolia Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 13:59
          liliankaa77 napisała:

          > Ale wy jesteście śmieszne....Przecież to wszystko wina męża, który
          > ewidentnie nie kocha żony.

          Skąd wniosek że nie kocha zony? faceci tak mają że kochają i zdradzają...
          żona w czasie gdy będzie walczyła z kochanką wg wzorca który zaproponowałaś
          pokazując kochance kto tu rządzi zostanie w tym czasie ponownie zdradzona z inną
          następną panią, czego nawet nie zauważy w ferworze walki...
          • liliankaa77 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 16:55
            kryzolia napisała:

            > Skąd wniosek że nie kocha zony? faceci tak mają że kochają i
            zdradzają...

            Taaa, jasne... Faceci są tacy biedni i niewinni, zdradzają bo taka
            ich natura, a żałosne żonki jeszcze ich przeproszą i poklepią po
            głowie i wybaczą. I jeszcze dostaną usprawiedliwienie.
            Mylisz się. Nikt kto naprawdę kocha, nie zdradza. Gdyby kochał,
            nawet nie pomyślałby o innej.
            Nie proponowałam by żona walczyła o męża, tylko by go wywaliła na
            zbity pysk, bo jest tego wart.
            A ona zamiast obwiniać go o zdradę, to jeszcze go usprawiedliwia i
            wmawia sobie, że to kochanki wina.
            Jak można się tak nie szanować?
            Zresztą osoby, które zdradzają dalej będą zdradzać. A niby czemu
            nie, skoro dalej są takie naiwne osoby które wybaczą zdradę.
            Pierwszą, piątą, dziesiątą...
            Nawet jeśli zatrzymasz go przy sobie, fajnie będzie ci żyć ze
            świadomością, że cię nie kocha? Że uprawiał seks z inną?


        • gondra Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 14:15
          liliankaa77 napisała:

          > Ale wy jesteście śmieszne....Przecież to wszystko wina męża, który
          > ewidentnie nie kocha żony. Kochanka ma się odczepić??? Przecież
          nie
          > zmusza siłą faceta do seksu. To on powinien odczepić się od niej.
          > Założę się, że kochance chodzi tylko o seks i miłe spędzanie czasu.
          > Czas spojrzeć prawdzie w oczy: to wina męża i to jemu powinnaś
          > zrobic odpowiednią reklamę, wstawić jego fotki z odpowiednim
          > komentarzem na n-k, może odechce mu się zdradzać raz na zawsze.
          > Co do żon wybaczających zdradę, są żałosne. Fajnie jest być z
          > facetem, który lubi zabawiać się na boku?:) Ale nie, trzeba
          trzymać
          > faceta rękami i nogami:) Nieważne, że cham, oszust i sqr..., ważne
          > tylko żeby był.
          > Naprawdę, śmieszne jest, że żona chce się mścić na kochance, a
          > swojemu mężusiowi wybaczy i jeszcze podziękuje,że po romansie z
          > kochanką zechciał wrócić do niej. Żałosne.

          Zgadzam się z Tobą w 100%, aż żal ogarnia, że tak mało kobiet
          postrzega sprawę w ten sposób, tylko - wydrap oczy, daj po pysku,
          wstaw komentarze na NK, w najlepszym wypadku: zrób sie na bóstwo i
          pokaż jaka jesteś zaje... Jezu...

          A że na drugą szansę można sobie zasłużyć - zgoda. Ale czy mąż,
          który "wpadł" przypadkowo, okazał sie tchórzem bez jaj, nie umie
          (nie chce?) sam splawić kochanki, którego żona chce isć rozmówić sie
          z kochanką i walczyc o małżeństwo, w czasie gdy meżuś będzie leżał i
          dłubał w nosie, zasługuje na ową drugą szansę??? Nie, na EWENTUALNA
          drugą szansę zasługiwałby facet, który sam sie stara, który walczy o
          związek - a tu żona musi walczyc o małżeństwo i rzucić kochanke w
          imieniu mężusia.

          Żałosny jest ten bezjajeczny maż, który chowa głowę w piasek.
          Żałosna jest żona, która mimo tego poniża sie "dla ratowania
          związku". A kochanka ma was oboje w d... bo dla niej to pewnie tylko
          zabawa, ktora za jakis czas jej sie znudzi. Kobieto, przejżyj na
          oczy. Jeśli rzeczywiście chcesz ratować małżeństwo to z meżem się
          rozmów, daj mu soldnego kopa w d... i od niego wymagaj!
          • magiczna_marta Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 15:00
            poinformuj męża że jak chce próbować naprawić wasze relacje to w
            Twojej obecności ma powiedzieć tej ekhm "pani" żeby spadała na bambus
            aaa, ofkors Ty musisz wyglądać jak 8 cud śiwata, żeby ją szlag na
            miejscu trafił
          • deodyma Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 21:59
            tylko po jaka cholere autorka ma sie robic na bostwo, jak on i tak posuwa na
            boku kobiete, ktora jest i tak mniej atrakcyjna od niej samej? ma robic sie na
            bostwo i robic wszystko, zeby mezulek zaczal za nia szalec na nowo i w ten
            sposob zapomni o tamtej. ale co dalej? ona ma byc wdzieczna, ze on na nowo zonka
            sie zainteresowal:) tylko na jak dlugo?
            • teklana Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 22:15
              deodyma i Ty też masz sporo racji.;-)Tylko jak przekonać przerażoną
              i "ogłupiała"kobietę do racjonalnego myślenia?Ja nie byłabym z panem
              napewno po takich ciosach i to poniżej pasa,bo są granice.Można
              wybaczyć komuś jesli naprawde ten ktoś żałuje............Mąż tej
              pani jest zwykłym dupkiem,którego ta pani nieuleczalnie kocha.
      • anaisanais Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 14:14
        tak tak i jeszcze przygotuj koperte z gotowka i staraj sie ja
        przekupic, kazdy ma swoja cene, jak jej dobrze zaplacisz to moze sie
        odczepi kto wie?
        a jak ci powie zebys sie czolgala po ziemi przed nia, to oczywiscie
        zrob tak, rodzina najwazniejsza!!!!

        bleeeeeeeee zniesmacza mnie ten watek
        • teklana Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 19:22
          Wątek jak każdy inny nadaje sie wyśmienicie do dyskusji,o czym
          świadczy choćby ilość komentarzy.Czytałam w tym temacie wszystkie
          odpowiedzi,z wieloma się zgadzam z innymi nie ,ale najbardziej
          jednak zniesmaczają mnie Twóje wypociny anaisanais
    • mruff Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 14:58
      Myślę,że w tak trudnych sytuacjach, i znając kobiecą psychikę-męża
      wywalić za dzrwi, przynajmniej tymczasowo. Albo zrozumie i skomląc
      wróci, albo autorka wątku będzie żyła ciągle ze zdeptaną godnością.
      Jego wyprowadzka, jego świadoma decyzja, odetchnięcie-to wg mnie
      jedyne warunki aby odbudowac godność.
      Zaufanie odbudowac-inna bajka.
      Najpierw godność, żeby czuć się jak człowiek, a nie lala
      wykorzystana do prowadzenia domu a potem zepchnięta w kąt.

      Zawalczysz o niego, wypieprzysz kochankę z waszego życia i co? Jak
      będziesz się czuła?Usatysfakcjonowana czy jako desperatka???

      Pomyśl co w takiej sytuacji doradziłabyś swojej córce???
      Pozdrawiam Ciebie ciepło i pamiętaj, że nie Ty jedna masz taki cyrk.
      Jesteśmy z Toba.
    • kora3 sama juz sobie odpowiedzialaś 20.11.08, 15:42
      nie ma sensu się z nia spotykać.

      Zalozmy nie wiedziała serio, ze spotyka sie z zonatym - to mozliwe.
      No, ale teraz juz wie i jak sama piszesz - nie robi to na niej
      wrazenia. Dlaczego masz przekionanie, ze zrobi na niej jakiekolwiek
      wrazenie osobiste spotkanie z Tobą?

      Nie zrobi ... Tylko sie najesz nerwów, a ona bedzie miała
      satysfakcję. Tyle "osiagniesz".

      KJestes w niełatwej sytuacji, ale nie ma co się z nia spotykać.
      Raczej porozmawiaj z mezem na serio, bez wrzaskó. Miał zerwać
      kontakt, a nie zrywa jakoś. Gdyby chcial - zerwałby choćby nie wiem
      jak bardzo ona starała sie go utrzymać i tyu jest glowny problem
      Inko.
    • figgin1 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 20:09
      irinkaa napisała:
      co powiedzieć osobie, która świadomie rozbija rodzinę?ż tej osobie powiedziałaś,
      że mu wybaczasz. Bo to "twój" facet rozbija rodzinę.
      • kora3 Dokładnie, ale ja jeszcze czegos tu nie pojmuję 20.11.08, 20:21
        wg watkodawczyni, maz padl na kolana i mila blagać o danie jeszcze
        jednej szansy ...

        Jeśli nie jest skrajnym debilem, to wie, że nornalne chyba, iz
        warunkiem tejze szansy jest zerwanie kontaktu z pannicą.

        Wyglada wszelako, ze nie zerwał tychże, skotro Inka ma plan na
        spotkanie z nią.
        I tu calkiem Inki nie rozumiem - jak może dorosla kobieta wierzyć w
        taki pie...t, ze nie moze sie od tej pany odczepić jej "misio".

        No, z tego co pisze Inka,to panna faktycznie ma tupet i pewnie jest
        zdeterminowana, ale co z tego?

        Choćby na biuscie stanela, a mąz Inki chciałby zerwac kontakt -
        zerwałby.
        • teklana Re: Dokładnie, ale ja jeszcze czegos tu nie pojmu 20.11.08, 21:36
          Masz racje kora3.Ja też bym tak miętka nie była.Każdy jednak inaczej
          podchodzi do tak delikatnyvh tematów.Łatwiej jest doradzać,ale gdy
          już człowiek sam sie znajdzie w tak niekomfortoewej sytuacji traci
          głowe.Inka i tak postąpi jak będzie uważała,ale może któryś głos z
          tego forum wezmie do siebie,co pozwoli jej
          bardziej "trzezwo"spojrzeć na to wszystko co ją spotkało
          • kora3 Re: Dokładnie, ale ja jeszcze czegos tu nie pojmu 20.11.08, 21:56
            Ależ Teklano ...

            Ja nie radze Ince, zeby spakowała meza i wywaliła i dałą ogloszenie
            na randkowym portalu, ze szuka kolesia :) tylko staram sie jej
            pokazać, gdzie tkwi problem, a przez to jego takze rozwiazanie.

            Wg mojkej oceny, a jestem dorosła i cs tam się juz przeeżyło :) i
            poobserwowalo swiat nieco, rozmowa z ta pannicą, ani nic nie da, ani
            nie poprawi jej sytuacji, ani nastroju.

            Rozumiem jeszzce to, ze uwsiadomila pannie, iz jej wybranejk jest
            zonaty, a tym samym, co mozliwe, ze pannice ladował w bambuko
            przedstawiając sie jako wolny.

            Madra pannica wiałaby od klamczuha jak najdalej. ale ta nie chce i
            powiedziala to, dając badzo wyraxnie do zrozumienia naszej
            bohaterce, ze ma to w d.....

            Nie wiem dlaczego Inka oczekuje, ze oprzy osobustym spotkaniu
            pannica zmieni zdanie, przestraszy się jej, nawet jesli jest mniej
            atrakcyhjna, czy cokolwiek innego?

            Stawiam kase pzeciw orzechom, ze nie ...
            Osoba, od której zalezy teraz rozwoj wydarzeń nie jest bynajmniej
            owa pannica, co by nie robila, tylko mąż Inki, chyba się zgadzamy.

            Jeli sero chce ratowac małzeństwo jak zadeklarowal, powinien przyjąc
            warunek - koniec z tamta panna, i to bez wzgledu na to, czy panna
            bedzie chciala go jeszcze, czy też juz nie.

            Rzecz w tym, że Inka dała owa szane mu, ale bez spełnienia warunku z
            jego strony i tearz ma zagwozdke co zrobić z panną, znaczy tak suę
            jej zdaje, bo ma tak naoprawde co zrobić z "misiem".

            Jeśli jest jak ona pisze - facet ma kryzys wieku sredniego i łapie
            się na peirwsza lepszą pannice , to pogonienie tejze, choćby i
            skuteczne - nic nie da.
            Pojawi sie bowiem kolejna takapani jakaś i cop? Tak je bedzie
            odpedzala od biednego misia?
            Do zcasu bedzei, az ktorejś dziecko zrobi..
            Jeśli zamiast stawiać warunki facetowi bedzie odganiala opannice, to
            on zaawsze jakas sobei przygrucha, bo juz zna scenariusz. Pada na
            kolana, przeprasza, zona zadzwoni o kochanki, potem się spotka
            poplacze, albo sie pokłoci, ale dalej bedzie gitara - dla niego - bo
            pannic duzo...
            • teklana Re: Dokładnie, ale ja jeszcze czegos tu nie pojmu 20.11.08, 22:08
              kora3,ależ ja sie z Tobą zgadzam-do pewnego momentu ;-)Twoje wnioski
              końcowe chyba są zbyt dalece posuniete,ale wszystko możliwe.Ręki
              sobie za obcego faceta nie dam uciać;-)Różni ludzie jak widać
              spacerują po tym świecie.
              "Misio" oczywiście drań i....i....i,ale i tak wnerwiają mnie
              bezdennie głupie siksy włążące z buciorami w życie ludzi.
              Nie chcę też tłumaczyć zachowania autorki wątku i nie bede tego
              robiła.Kobieta wspomniała ,a raczej sugerowała,ze jest raczej na
              półmetku życia-sądzę ,że boi się zostać sama,a sytuacja jak sama
              powiedziałą ją najnormalniej w świecie przerosła.Co uważam za ludzkie
              • kora3 wazna sprawa - rozdzielenie ról 20.11.08, 22:58
                teklana napisała:

                ,ale i tak wnerwiają mnie
                > bezdennie głupie siksy włążące z buciorami w życie ludzi.


                Chciałabym zeby była zupełna jasność Teklano.

                To, ze uwazam, iz centralna postacia w tym problemie nie ejst owa
                panna, amaz autorki watku wcale nie oznacza, ze ja takie panny
                pochwlam, czy usprawiedliwiam. Rozumiesz?

                Niezaleznie jednak od oceny zachowania tej panny, która to ocenmiam
                jako kretynke, nadal jestem przekonana, ze nie w pannie owej i jej
                zapatrywaniach na dalsza znajomosc z mezem Inki tkwi problem.

                Bo nie ta panna bedzie, to bedzie inna - jesli jej maz bedzie się
                tak zachowywał, a ona bedzei odpedzac kolejne panny.
                wiesz, nie tak dawno na tym forum czytałam watek dziewczyny, która
                przypadkiem dowiedziała się,z e facet, którego poznała pzrez portal
                randkowy i ktory przedstawiał się a jakze jako wolny okazal się być
                żonaty. Jeszcze sie obruszyl, jak mu swa wiedze na jego temat
                uświadomiła!
                Ta mądra dziewczyna uswiadomiła mu i dała sobie spokój z zajętym
                kłamczuchem, ale czy sadzisz, ze taki facio w zwiazku z tym
                zrezygnował z randowania na serwisach?
                Glowe dam, ze nie ..Nie wyszło z ta, bedzie szukał innej która albo
                się nie zorientuje za szybko, ze zonaty, albo jej to bedzie zwisalo -
                taka prawda.


                > Nie chcę też tłumaczyć zachowania autorki wątku i nie bede tego
                > robiła.Kobieta wspomniała ,a raczej sugerowała,ze jest raczej na
                > półmetku życia-sądzę ,że boi się zostać sama,a sytuacja jak sama
                > powiedziałą ją najnormalniej w świecie przerosła.Co uważam za
                ludzkie


                alez jasne, ja ja jestem w stanie zrozumieć Teklano - wiesz, sązde,
                ze osobe w innym momencie zyia też sytuacvja by przerosla, w
                każdym razie na samym początku - o to jest generalnie sytuacja b.
                trudna.

                Jasne, ze moze boi się zostać sama, ale na moje oko NICZEGO nie
                wskora w temacvie nie bycia samą gadając z tą panną. Mozliwe
                scnaruiusze to takie, ze :panna ja zdoluje i wysmieje, panna powie,
                ze dobra nie bedzie się spotykac i nadal bedzie - powiedz mi, jak to
                pozytywnie zmieni sytuację Inki?
                Wg mnie - zerowo, o ile nie pogorszy.
                • teklana Re: wazna sprawa - rozdzielenie ról 20.11.08, 23:13
                  kora3
                  > To, ze uwazam, iz centralna postacia w tym problemie nie ejst owa
                  > panna, amaz autorki watku wcale nie oznacza, ze ja takie panny
                  > pochwlam, czy usprawiedliwiam. Rozumiesz?
                  Rozumiem,mam zupełna jasność;-)
                  > Niezaleznie jednak od oceny zachowania tej panny, która to ocenmiam
                  > jako kretynke, nadal jestem przekonana, ze nie w pannie owej i jej
                  > zapatrywaniach na dalsza znajomosc z mezem Inki tkwi problem.

                  Też tak uważam

                  > Bo nie ta panna bedzie, to bedzie inna - jesli jej maz bedzie się
                  > tak zachowywał, a ona bedzei odpedzac kolejne panny.
                  > wiesz, nie tak dawno na tym forum czytałam watek dziewczyny, która
                  > przypadkiem dowiedziała się,z e facet, którego poznała pzrez portal
                  > randkowy i ktory przedstawiał się a jakze jako wolny okazal się być
                  > żonaty. Jeszcze sie obruszyl, jak mu swa wiedze na jego temat
                  > uświadomiła!
                  > Ta mądra dziewczyna uswiadomiła mu i dała sobie spokój z zajętym
                  > kłamczuchem, ale czy sadzisz, ze taki facio w zwiazku z tym
                  > zrezygnował z randowania na serwisach?
                  > Glowe dam, ze nie ..Nie wyszło z ta, bedzie szukał innej która albo
                  > się nie zorientuje za szybko, ze zonaty, albo jej to bedzie
                  zwisalo -
                  > taka prawda.
                  >

                  Też czytałam ten wątek,ale ta dziewczyna nie pisała o mężu
                  naszej "bohaterki";-)

                  >
                  > alez jasne, ja ja jestem w stanie zrozumieć Teklano - wiesz, sązde,
                  > ze osobe w innym momencie zyia też sytuacvja by przerosla, w
                  > każdym razie na samym początku - o to jest generalnie sytuacja b.
                  > trudna.

                  Dla mnie nie aż tak trudna,ja wiedziałabym co zrobić,a pani która
                  założywa wątek nie-mówi sie trudno

                  > Jasne, ze moze boi się zostać sama, ale na moje oko NICZEGO nie
                  > wskora w temacvie nie bycia samą gadając z tą panną. Mozliwe
                  > scnaruiusze to takie, ze :panna ja zdoluje i wysmieje, panna powie,
                  > ze dobra nie bedzie się spotykac i nadal bedzie - powiedz mi, jak
                  to
                  > pozytywnie zmieni sytuację Inki?
                  > Wg mnie - zerowo, o ile nie pogorszy.

                  Myślę,że gorzej juz być nie może.Zdradzona pani sie nie
                  szanuje,traci głowe a mąż wykorzystuje biedactwo i w nosie ma jej
                  uczucia,ponieważ mimo dennych przeprosin nadal utrzymuje kontakt z
                  małolata.Dla mnie to niedopuszczalne i dyskwalifikuje pana jako
                  kompana do dalszego życia.
                  Ja dałabym już spokój całej sprawie wyprawiajac pana gdzie kolwiek
                  byle jak najdalej mojej osoby.ALE to ja bym zrobiła.Szanuje jednak
                  zdanie wszystkichMogę próbowac kogos przekonywac do swego,ale ta
                  pani raczej mnie nie posłucha.
                  • kora3 Re: wazna sprawa - rozdzielenie ról 20.11.08, 23:21
                    teklana napisała:

                    > Też czytałam ten wątek,ale ta dziewczyna nie pisała o mężu
                    > naszej "bohaterki";-)

                    no pewnie nie:) ale o czyims mezu wszak pisala ...
                    >
                    >
                    > Myślę,że gorzej juz być nie może.Zdradzona pani sie nie
                    > szanuje,traci głowe a mąż wykorzystuje biedactwo i w nosie ma jej
                    > uczucia,ponieważ mimo dennych przeprosin nadal utrzymuje kontakt z
                    > małolata.Dla mnie to niedopuszczalne i dyskwalifikuje pana jako
                    > kompana do dalszego życia.

                    No tu pelna zgoda, takiemupanu to dziękujemy :)

                    > Ja dałabym już spokój całej sprawie wyprawiajac pana gdzie kolwiek
                    > byle jak najdalej mojej osoby.ALE to ja bym zrobiła.Szanuje jednak
                    > zdanie wszystkichMogę próbowac kogos przekonywac do swego,ale ta
                    > pani raczej mnie nie posłucha.

                    ale moze - wiesz skoro pisze to moze jest nadzieja, ze poslucha
                    dobej rady chocby tej pt. "nie gadaj z babą, pogadaj z mezem"?
                    • teklana Re: wazna sprawa - rozdzielenie ról 20.11.08, 23:29
                      tiaaaaa,mgłaby sie kobiecina wziąć w garść,ale jak do tej pory
                      kregosłupa jednak było jej brak.Napisała i owszem,ale przestała sie
                      też ustosunkowywać do zawartości na jej watku.Nie wiemy co mysli o
                      tym co jej radzimy.Ja w każdym razie na ten temat powiedziałam już
                      wszystko,co miałam do powiedzenia
                      • oldbay Re: wazna sprawa - rozdzielenie ról 20.11.08, 23:39
                        No właśnie, autorka się nie wypowiada w ogóle. Każdy tu nasmarował
                        co o tym myśli a ona milczy.
                        Mam nadzieję jednak, że nie pójdzie na to spotkanie, bo tylko się
                        zdołuje i nic w ten sposób nie naprawi.
                        -
                        oldbay
    • deodyma Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 21:54
      Ty jej karzesz sie odczepic od meza??? z nim gadaj i jemu stawiaj warunki. woz
      albo przewoz. niech wybiera. Ty albo ona. jesli nie bedzie chcial zrezygnowac z
      Was obu, Ty rezygnujesz z niego. innego wyjscia nie ma.
      • atela Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 22:46
        Gondra napisała:"...Obowiązki wobec żony ma mąż, on przysiegał, oni
        obydwoje powinni dbać o swoje małżeństwo. Osoba trzecia moze mieć to
        w d..., nie świadczy to o niej dobrze, ale nie ponosi żadnej WINY,
        że facet bzyka na boku. Takie samo zdanie mam gdy żona zdradza męża,
        żeby nie było. To osoba, która zdradza jest winna."

        Ja uważam, że winni są oboje, a "osoba trzecia" w sensie złamania przykazania
        "nie pożądaj żony bliźniego swego" (wiem, to argument dla
        wierzących, na tym forum śmieszny). W ujęciu świeckim jest winna "rozbicia
        małżeństwa" czyli wpi..lania się w cudzą rodzinę i tym samym robienia świństwa
        żonie i krzywdy dzieciom.
        • kora3 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 23:05
          wiesz , jasne, ze poza sytuacją, gdy facet kłamie kobietę, te
          trzecia, ze jest wolny, to winni są oboje, ale ...

          Kobiety zawsze wola obwiniac inną kobiete za zdradę misia, bo tak
          jest im chyba łatwiej.

          Pewnie, ze kobieta wyrywająca cudzego faceta to świnia, ale bardziej
          chyba swiństwa spodziewamy się po obcym czlowieku, niz po bliskim?

          a jakby Cie okradl Twój ojciec na spółke z zsąsiadem to do kogo byś
          miala wiekszy zal?


          zreszta ocena tej pannicy tu nie ma znaczenia, choć przyznaje, jest
          ona modelowo bezczelna, to pewnie jedna z tych nieatrakcujnych bab,
          które jak juz złapią spodnie, nmawet cudze, to nie nie puszcz, bo
          następa okazja się szybko moze nie trafic.

          rzecz w tym, ze mąż inki nie chce zakończyć tej znajomosci. Gdyby
          chcial - zakończyłby.
        • kag73 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 20.11.08, 23:07
          Wcale nie powiedzialabym, ze winni sa oboje. Nie znamy sytuacji.
          Czasem w zwiazku wszystko gra, partner nie ma podejrzen, zadnych
          powodow, ze nie moze ufac drugiej osobie, nikt sie nie uskarza a tu
          okazuje sie, ze ktos ma kogos na boku. Nie zgadzam sie, ze zawsze
          winne sa obie osoby, jezeli jedna z nich idzie w bok. I autorka nie
          powinna dac sobie tego wmowic. Cos nie pasuje, przyjdz, porozmawiaj
          a nie udawaj, ze wszystko gra a p..sie z inna.
    • elizja Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 01:44
      Wydaje mi się, że spotkanie to wcale nie jest głupi pomysł. Jest ono
      potrzebne przede wszystkim tobie, abyś miała poczucie, że coś od
      ciebie zależy.

      Po pierwsze musisz się skupić na celu. Co jest celem tego spotkania?
      Z treści pierwszego wpisu wnioskuję, że jest nim umocnienie twojej
      pozycji i zmiejszenie pewności siebie tej dziewczyny.

      Jakie wobec tego są twoje atuty:
      1. jesteś żoną, a więc masz wszelkie prawa w przeciwieństwie do tej
      przybłędy
      2. Jesteś starsza, a więc masz więcej doświadczenia i potrafisz
      zdominować dwudziestolatkę
      3. według ciebie jesteś bardziej atrakcyjna fizycznie (wzmacnia to
      twoje poczucie wartości).

      Jej atuty:
      1. obecnie jest obiektem zainteresowań twojego męża
      2. jest młodsza
      I właśnie na tej młodości bym się skupiła.

      Co powinnaś zrobić na spotkaniu:
      1. Dobrze wyglądać - żadna tam szara cera - fryzjer, kosmetyczka i
      gustowne ubranie
      2. Musisz czuć się pewnie - żadnych trzęsących się rąk, idziesz na
      spotkanie z małolatą, która mogłaby być twoją córką (nawet jeśli tak
      nie jest, możesz o niej tak myśleć)
      3. Powiedzieć jej rzecz następującą:
      "Przykro mi, że jesteś w tak niezręcznej sytuacji, ale jesteś młoda
      i myślę, że pragniesz być kimś więcej, niż tylko kochanką
      podstarzałego tatuśka. Nie zmarnuj sobie życia, młodość szybko
      ucieka"
      4. I absolutnie nie dać jej szansy na odpowiedź. Odwrócić się i
      odejść. Jeśli będzie coś mówiła, to powiesz: "Przepraszam, śpieszę
      się" i odejdziesz. Nie przyjechałaś po to, żeby z nią dyskutować,
      nie jesteś partnerką do rozmowy. Ty jesteś górą, ona nie ma nic do
      gadania.

      To są oczywiście tylko moje rady.
      życzę powodzenia.
      • kryzolia Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 07:51
        to była symulacja rozmowy, a jakie zatem będą jej efekty?
        bo chyba o efekt tu chodzi..
        otóż żądne jak przypuszczam, z rozmową czy bez będzie tak samo...

        Autorka nie wyjdzie z tej rozmowy z umową na papierze a zainteresowana i tak
        zrobi to co zamierza, a może tym bardziej tak zrobi gdy wczuje się w walkę dwóch
        bab walczących o faceta....

        i po co?

        takie sprawy załatwia sie z własnym facetem, a babę olewa...
        • elizja Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 10:53
          Efekty będą takie:
          - dziewczyna zobaczy drugą żywą kobietę, która przestanie być
          fikcyjną postacią
          - zobaczy, że ta kobieta nie jest przestraszoną trzęsącą się
          galaretą, tylko osobą z klasą i na poziomie, która troszczy się nie
          tylko o swój tylek, ale widzi sprawy globalnie i jest pewna, że
          facet wybierze rodzinę, co ustawia kochankę we właściwym (bardzo
          niskim społecznie) miejscu
          - być może przemyśli swoje życie i zrozumie, że ten facet należy do
          jakieś maszyny o nazwie rozdzina, a ona jest tylko pewnym zadziorem
          na trybiku.

          Jaka umowa? - he, he!

          Oczywiście, że walczą tu dwie kobiety. Młoda walczy o samca, ale
          żona walczy o rodzinę, chyba każdy to rozumie.
    • kobieta_na_pasach nie wytrzymam!!!!!! 21.11.08, 08:50
      a co ja mam powiedziec, grubo po 40tce? a moze, oprocz urody i
      wieku, w kobiecie wazniejsze jest to,czego wlasnie ty nie zauwazasz,
      a twoj maz widzi? ocknij sie kobieto i wez sie za swoj charakter i
      psychike! przestan sie skupiac na wygladzie, zadbaj o wnetrze. i
      miej swoja godnosc do cholery! po co ci to spotkanie? zeby jej
      pokazac, ze jestes ladniejsza? pokza jej i przede wszystkim mezowi,
      ze jestes madrzejasza od niego i od tamtej i ze masz GODNOSC. ja
      wiem, kochasz go (ja tez mojego chyba jeszcze kocham), ale to nie
      znaczy,ze masz sie na wszystko godzic! ja nie mam dowodow, tylko
      jakie podejrzenia i anonimy, ale juz podjelam decyzje o zakonczeniu
      zwiazku. a ty, nad czym sie zastanawiasz? wroci do ciebie, a za
      kilka lat zrobi to smao.tak bylo u mnie.
      pzdr.
      • facettt to pusc :) 21.11.08, 10:21
        sluchaj, ty w koncu postoj troche na tych pasach
        i daj sie przejechac, albo conajmniej przeleciec
        to moze Ci ulzy ? :)
        • kobieta_na_pasach Re: to pusc :) 21.11.08, 11:15
          facettt napisał:

          > sluchaj, ty w koncu postoj troche na tych pasach
          > i daj sie przejechac, albo conajmniej przeleciec
          > to moze Ci ulzy ? :)


          masz jakis problem?
          • facettt Re: to pusc :) 21.11.08, 12:15
            kobieta_na_pasach napisała:
            > masz jakis problem?

            tak. problem smiechu nad twoim problemem :)
    • yoko0202 bezsens kompletny 21.11.08, 08:51
      Jak z nią rozmawiać, co powiedzieć osobie, która świadomie rozbija
      rodzinę? Boję się. Po prostu się boję, że ona spełni swoje
      zapowiedzi i nie zrezygnuje.

      a twój mąż to co, biedna sierotka zmuszana do romansu, tak???
      ty z mężem rozmawiaj a nie z nią, rozmowa z nią nic kompletnie nie
      da, gwarantuję
      albo go kopnij w cztery litery, bo skoro podejrzewasz, że pomimo
      awantury wciąż mają kontakt, to będzie to robił zawsze.
    • merediith Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 09:54
      Nie rozumiem jednego...dlaczego piszesz,że to ona Ci zrujnowała rodzinę?
      Osobą,która ją zrujnowała był Twój maż,który wdając się w romans nie oznajmił kochance,że jest żonaty itp.Tamta się zakochała myśląc,że on jest wolnym mężczyną z którym być może spędzi życie.
      Dlatego też teraz u niej w jej postrzeganiu dominuje zawężenie pola i tylko i wyłącznie jej wyobrażenie o nim i ich związku.
      Podobnie jest u Ciebie.

      Czy rozmowa z nią coś da? Nie wiem.Jak już mówiłam ona się zakochała w "wolnym facecie".
      Tu wszystko zależy od Twojego męża.Jak będzie chciał to to zakończy i nawet jej nagminneg nagabywanie go nic nie da.
      Jesli jednak nie będzie chciał kończyć ->bo jakże fajnie jest mieć młoda panienkę od czasu do czasu i fajną żonę na codzień->to nic nie wskórasz->tylko sobie nerwy zszarpiesz.
    • gondra Jeszcze jedna refleksja 21.11.08, 10:57
      Jest żona, jest mąż, jest kochanka. Żona dowiaduje sie o kochance.
      Powiedzmy, że facet, po szmotaninach i kłótniach, definitywnie rzuca
      kochanke i wraca do żony (podobno tak sie kończy zdecydowana
      wiekszość tego typu historii).
      I teraz pytanie - dlaczego podjął taką decyzję? Dlaczego postąpił
      właśnie w taki sposób? Dlatego, że szaleńczo kocha żonę, jest ona
      dla niego najważniejsza na świecie i nie wyobraża sobie życia bez
      niej? Dlatergo, że nagle sie ocknął, a żona i tak jest na wygranej
      pozycji bo jest żoną, a kochanka "tylko" kochanką? Dlatego, że
      zrozumiał swój błąd? Owszem, czasmi tak jest. A kobiety lubia
      myśleć, że taka jest reguła.
      Tymczasem mąż ma z żoną dwoje dzieci, mieszkanie, samochód i kredyt.
      Są razem od X lat. W sumie przyzwyczaili sie do siebie, a ona dobrze
      gotuje. Czegos mu brakuje, ale w sumie nie jest źle.
      Dlatego zostaje z żoną. Bo tak jest łatwiej niż postawić całe życie
      na głowie i zacząć wszystko od nowa.
      I teraz pytanie - czy kobiety, których celem jest "trzymanie
      pazurami" faceta, a jedyną drogą do szczęścia to, że po zdradzie
      zostanie z nimi, naprawde są takie przeszczęśliwe z tego powodu - że
      on został z nimi dla świętego spokoju, bo tak było łatwiej i
      wygodniej?
      • kag73 Re: Jeszcze jedna refleksja 21.11.08, 11:12
        gondra, ciezki problem. Ale pewnie niektore kobiety maja podobne powody
        "...dwoje dzieci, mieszkanie, samochód i kredyt. Są razem od X lat. W sumie
        przyzwyczaili sie do siebie..." Boja sie zostac same. Seksualnosc nie jest juz
        rzecza najwazniejsza, maja inne priorytety, dlatego gotowe sa wybaczyc.
        Zazwyczaj dzieje sie tak u kobiet powiedzmy kolo 50, boja sie samotnej starosci,
        mysla, ze to ten jedyny, milosc ich zycia. Nie maja ochoty poznawac nowego, bo
        mylsa, ze juz nikogo nie beda potrafily pokochac. Czesto bo maz byl ich
        pierwszym i jedynym facetem.
        Tutaj nie wiem ile lat ma autorka, chyba nie jest jeszcze taka wiekowa,
        ale...moze to ten dlugoletni staz malzenski.
        Ludzie czasami sami siebie zaskakuja.
      • mruff Re: super post gondry 21.11.08, 11:17
        rzeczowy i rozsądny:)
        • kobieta_na_pasach Re: super post gondry 21.11.08, 11:52
          mruff napisała:

          > rzeczowy i rozsądny:)


          ciekawe. to dlaczego moj siedzi ze mna, jesli:
          zaczelam byle jak gotowac, albo wcale, leze ciagle na kanapie, nie
          mamy zadnych kredytow, on zarabia duzo wiecej, no i oczywiscie nie
          spimy razem. malo tego, nosi ciagle obraczke na palu. no i jak to
          wytlumaczysz?
          • kora3 Re: super post gondry 21.11.08, 12:13
            No np.
            - bo nikt gho nie zechciałby na serio
            - bo jemu juz sie nie chce budować od początku
            - bo mu tak wygodnie

            powody mogą być rozne - w tym ten sam jaki maja owe przeszcesliwe
            kobiety, do ktorych maz po ciezkich szarpaninach wrócił po zdradzie,
            naprawde szczesliwe - to są osoby uzaleznione od partnera
            emocjonalnie, poza nim,/ nią swiat dla nich nie istnieje - żyją
            tylko po to, zeby być z tym kims. Takie kobiety potrafia WSPIERAC
            męza w sytuacji, kiedy innej zrobił dziecvko i "teraz ona chce Bóg
            wie czego, a on bieduś tak cierpi "
      • elizja Re: Jeszcze jedna refleksja 21.11.08, 15:29
        Co to za różnica, czy zostanie z nią z wygody czy z miłości?
        żadna. Będzie. Będzie ojcem dla swoich dzieci, będzie tworzył
        rodzinę, będzie myślami i fizycznie przy nich. Czyli - będzie tak
        jak było do tej pory.

        To, że bzyknął kogoś na boku jest bardzo przykrym doświadczeniem,
        ale nie powinno rozwalić wszystkiego co dotąd budowali. Jeżeli jest
        dobrym ojcem i znośnym partnerem, to krótkotrwałe szaleństwo jego
        fiutka jest jego problemem, nie problemem żony. Jeżeli w imię dobra
        rodziny jest ona w stanie otrząsnąć się z obrzydzenia, to dlaczego
        nie uznać tego za jednorazowy błąd. Oczywiście jeszcze jeden taki
        numer powinien od razu być ukarany wyrwaniem chwasta.
        • gondra Re: Jeszcze jedna refleksja 21.11.08, 21:42
          > Co to za różnica, czy zostanie z nią z wygody czy z miłości?

          kolosalna,aż żale, że nie widzisz. I ową różnicę będzie widać w późniejszym
          życiu, na każdym kroku.
    • bura-tino Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 12:55
      Pod żadnym pozorem nie spotykaj się z nią. Nie ona jest przyczyną
      twoich problemów, ale twój facet, który nie jest wart tego, żeby
      dawać mu taką satysfakcję jak walka dwóch kobiet o jego względy.
      Zainwestuj w siebie - fryzjer, kosmetyczka, coś fajnego do ubrania,
      jak trzeba schudnij. Skoro ona już teraz wygląda gorzej od ciebie,
      to dużo się nie napracujesz, a będziesz miała miażdżącą przewagę. A
      z facetem krótko - dwie szanse (pierwsza i ostatnia: ona albo ja.
      Pewnie wybierze ciebie, ale jeśli nie dotrzyma słowa, drugiej szansy
      mu już nie dawaj tylko wystaw za drzwi z walizką. A poczynione w
      siebie inwestycje dadzą ci lepsze samopoczucie, gdy wszyscy wokoło
      powiedzą: co za idiota, że zostawił taką laskę dla takiego byle
      czegoś. A wtedy ułożysz sobie życie z kimś fajnym, a ten dupek
      będzie pluł sobie w brodę, że cię stracił. Życzę szczęścia.
    • irinkaa Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 20:31
      Dzięki wszystkim, którzy chcą zrozumieć moją sytuację... Nie dzięki wszystkim,
      którzy rozpisują się o tym, jak żałosna jest kobieta która "walczy z drugą
      samicą o chłopa". To jest proste, kiedy się siedzi i czyta forum... Wzięliście
      pod uwagę, że mam już te trzydzieści pare lat? Dwójkę dzieci? Chcę żeby ta
      rodzina przetrwała, bo jestem w stanie wybaczyć, a w pewien sposób mimo wszystko
      coś do męża czuję. Nie umiem wykreślić ot tak tylu wspólnych lat i emocji...

      Spotkanie w niedzielę. Myślcie sobie co chcecie. Byłam u kosmetyczki, za
      zakupach ciuchowych na sobotę idę do fryzjera, w niedzielę przed wyjazdem do
      Douglasa do makijażystki. I wiecie co? Im bliżej spotkania, tym bardziej myślę
      że warto...

      P.S. Ktoś napisał, żeby powiedzieć serdelowi, że rozmowa została nagrana i
      posłuży jako materiał dowodowy.... Dzięki za pomysł! Zawsze do wykorzystania
      jesli nie będę wiedziała, co powiedzieć. Zrezygnowałam już ze strategii
      tłumaczenia dziewczynie, że rozbija rodzinę itd. Tak jak mówiła tyrrrka, idę z
      zamiarem opieprzenia i zniszczenia... Trzymajcie kciuki żeby mi starczyło siły.
      wszystko potem opowiem.
      • teklana Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 20:41
        Napewno wiesz co robisz.Jesteś dużą dziewczynką.Co mi pozostało?3mam
        kciuki!!!
        • gosia.ci Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 21:24
          To Ty jestes gora,i tak masz sie czuc;zdecydowana,pewna siebie
          (wyczuwam to w poscie, ktory napisalas ostatnio).
          trzymam kciuki,zdaj relacje ze spotkania
      • elizja Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 21:46
        No nie wiem... pyskówka tu nic nie zdziała, zejdziesz na poziom
        piaskownicy. Musisz być wyniosła i kulturalna. I powiedzieć rzeczy,
        które zabolą. To wszystko. Trzymaj się.
      • gondra Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 21.11.08, 21:54
        > To jest proste, kiedy się siedzi i czyta forum... Wzięliście
        > pod uwagę, że mam już te trzydzieści pare lat? Dwójkę dzieci?

        Jeśli uważasz, że musisz utrzymać małżeństwo bo jesteś po trzydziestce i masz
        dwójkę dzieci, to rewelacyjne masz powody, ale krzyżyk na drogę, żeby nie było
        za 20 lat "zmarnowałam sobie życie, ale jestem po pięćdziesiątce, wiec tak
        dociągnę".

        I osłabiają mnie te małżeństwa "dla dobra dzieci", to trzeba nie myśleć, z
        dobrem dziecka nie ma to nic wspólnego - dzieci nie są ślepe i wyczuwają, że coś
        jest nie tak.

        Jestem przeszczęśliwa, ze moja mama miała "jaja" i jako 39latka z trzyletnim
        dzieckiem rozwiodła sie z moim ojcem, notorycznym kobieciarzem i egoistą. To
        głównie ona pokazała mi jak być odważną, silną i pewna swoich racji kobietą, za
        co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Niestety Ty - jeśli masz córkę - nie
        będziesz w stanie wpoić jej tego typu postaw. A moja mama mimo tego strasznego,
        starczego wieku 39 lat i obciążenia w postaci małego bachora ułożyła sobie życie
        i ponownie wyszła za mąż, tym razem za wspaniałego człowieka.

        Z mojej strony eot. Tchórzostwo zalicza sie do cech którymi pogardzam najbardziej.
        • hek-sa Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 22.11.08, 00:41
          Irinka skoro już idziesz, to idź.
          Oczywiście powiedz serdelowi, że bzykaliście się ciągle, w tym
          czasie, to ją pewnie trochę dobije.
          Walcz o swojego męża, tylko Ty wiesz czy warto.
          Nie On pierwszy i nie ostatni zdradził.
          Zdarada nie tyczy się tylko beee facetów. Wystarczy mały kryzys w
          małżeństwie i ta trzecia osoba.
          Okazja czyni złodzieja i tyle w tej sprawie.
          Małżeństwo po przejściach może być wartościowym związkiem, a mąż
          (wartościowy człowiek zakładam) drugi raz nie popełnia tego samego
          blędu.
          Trzymaj się.
        • gondra Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 23.11.08, 11:40
          Miałam już nie pisać, ale nie mogę sie powstrzymać.

          Tatuś sierota i dupa wołowa bzykająca na boku i nie umiejąca wypić piwa, które
          nawarzyła. Mamusia męczennica bez godności, która zrobi wszystko żeby utrzymać
          męża przy sobie. Współczuje dzieciom takich wzorców w domu, niestety w dorosłym
          życiu pewnie będą powielać zachowania rodziców. A pani żona jest z tej samej
          kategorii co pytające "uderzył kilka razy, odejść czy zostać".

          Kochanką sie nie martw, z tego co piszesz to pewna siebie i nieco "sucza"
          panienka, taka nie zainteresowałaby sie na poważnie ciamajdą w typie Twojego
          męża. Tylko się bawi, a jak widzi, że może Ci nakopać to pewnie bawi sie jeszcze
          lepiej. Tak wiec olej ją, kiedyś sie znudzi, odda Ci mężulka, on z ciężkim
          westchnieniem wróci do Ciebie, a Ty będziesz mogła posikać sie z radości.
      • oldbay Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 22.11.08, 04:22
        > Chcę żeby ta rodzina przetrwała, bo jestem w stanie wybaczyć, a w
        pewien sposób mimo wszystko coś do męża czuję. Nie umiem wykreślić
        ot tak tylu wspólnych lat i emocji...

        W tym największy jest ambaras żeby dwoje chciało na raz...
        No skoro już zdecydowałaś to życzę ci, żeby wyszło z tego coś
        pozytywnego. I żeby ten twój chłop się opamiętał i nie wykreślał
        tych waszych wspólnych lat tak łatwo.
        -
        oldbay
      • sumire Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 22.11.08, 10:38
        przeczytałam cały ten wątek i nie mogę się pozbyć wrażenia, że ktoś tu dużo za dużo seriali obyczajowych się naoglądał.
      • panda12321 Życzę Ci powodzenia i... 22.11.08, 11:11
        mam nadzieję, że tamta tych postów nie czyta.
    • elizja Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 22.11.08, 10:26
      Wydaje mi się, że dla psychicznego bezpieczeństwa powinnaś wziąć pod
      uwagę, że ona może po prostu nie przyjść. Nie łam się. Ona też się
      boi. Może obejrzy sobie ciebie z daleka, może nie przyjdzie, żeby
      cię ośmieszyć. Wszystko to jest elementem strategii, nie bierz tego
      do siebie osobiście.

      No, ale zakładamy, że przyjdzie.
    • mrs.g po co????? 22.11.08, 11:37
      awanture rob ale mezowi. Po co masz sie ponizac przed jakas kobieta,
      tym bardziej, ze masz swiadomosc, ze jestes ladniejsza.
      • merediith Re: po co????? 22.11.08, 14:37
        3mam kciuki za rozwój spraw.
        Jednak dalej podtrzymuję to co napisałam->mianowicie winny jest mąż.Nie będę 2 raz pisać czemu bo to bez sensu się powtarzać.
        Dodam tylko,że rozumiem chęć ratowania rodziny jednak nie rozumiem zwalenia winy na dziewczynę,która noatbene Twój mężuś też oszukał mówiąc ,że jest wolny;].
        • j.k.k Re: po co????? 22.11.08, 17:19
          DZIEWZYNA, KTORA OWY MEZUS OSZUKAL, JEST JUZ SWIADOMA SWOJEGO
          POLOZENIA, A MIMO TO NIE REZYGNUJE CZYLI SWIADOMIWE WYBIERA ROLE
          KOCHANKI. SWIADOMIE DAZY DO ROZBICIA CZYJEJS RODZINY...
          JESTEM ZA TYM, ZEBY POWIEDZIE JEJ PROSTO W PYSK PARE NIEMILYCH
          SLOW,NIECH CHOC PRZEZ CHWILE POCZUJE SIE PODLE

          BEZWSTYDNYM ZDZIRA MOWIMY STOP!!!!

          ZA AUTORKE WATKU TRZYMAMY KCIUKI!!!
          • mrs.g Re: po co????? 22.11.08, 18:02
            No owszem, zdzirom stop. Nie nie, a ja mysle, ze jezeli sie z nia
            spotka to owa "zdzira" bedzie miec jakiegos rodzaju
            satysfakcje,Zagielabym raczej parol na malzonka, tak, zeby to on dal
            jej popalic. Niech sam wypije piwo, ktore sobie nawarzyl i niech
            pokaze , ze ma jaja.
          • szalona.manuela Re: po co????? 23.11.08, 12:22
            Ciekawe jak Ty bys się zachowała, gdybys się zakochała w "wolnym
            czlowieku" i bylabys wciągnieta w ten zwiazek na maksa, miala plany,
            facet bylby Twoim zyciem i nagle pojawilaby sie żona, która mowi:
            odczep sie, bo to moj mąż. Automatycznie bys sie zgodzila? Czy
            walczylabys, mialabys moze metlik w glowie, zastanawiala bys sie
            dlaczego nie powiedzial Ci o zonie. A postronna osoba nazwalaby Cie
            wtedy zdzirą.

            Nie bylam w podobnej sytuacji, ale wiem jak sie zachowuje zakochana
            kobieta. I jestem w stanie zrozumiec, ze one obie mogą go chciec,
            choc na miejscu i zony i kochanki kopnelabym go w dupe. Na tym
            spotkaniu to one sie powinny dogadac jak mu pokazac, ze jest
            dupkiem, a nie skakac sobie do oczy czy wzajemnie sie blagac o
            litosc.
            • oldbay Re: po co????? 23.11.08, 23:23
              Ja ci coś powiem.
              Ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że młoda naiwna dziewczyna
              mogła się zakochać i wciagnąć w ten związek z "wolnym człowiekiem"
              na maksa, narobić planów życiowych nie będąc ani razu u niego w domu
              na obiedzie, nie spędzając z nim ani jednych Świąt, Sylwestra i
              innych tego typu pierdół, nie spotykając członków jego rodziny (od
              których prawdopodobnie dowiedziałaby się o stanie jego inwentarza)
              itepe itede. OK, no ślepa była, młoda i naiwna i nic nie
              podejrzewała. Powiedzmy, że jestem w stanie to zrozumieć.

              Ale w momencie kiedy ona dowiaduje sie prawdy, że gość ją okłamał na
              maksa i tylko pukał ja na boku i nie miał wobec niej żadnych
              uczciwych zamiarów, no to chyba klientka ma jakąś godność do
              cholery? Rozmawiając z żoną przez telefon powinna powiedzieć coś w
              stylu: bardzo panią przepraszam ale ten *!#% Ździsiek mnie okłamał,
              gdybym wiedziała o pani istnieniu to nigdy bym tego nie zrobiła,
              czuję się okropnie i zapewniam panią, że ani nie jestem w ciąży ani
              się więcej z nim kontaktować nie będę. Życzę powodzenia. Goodbye.
              I po sprawie. Przecierpieć trzeba i nie dać się więcej nabrać. A nie
              się z żoną umawiać na spotkania i bić się o niewiernego kłamczucha.
              Co on ma kurde członka ze złota? Ostatni chłop na ziemi czy co?
              A skoro nie potrafi wyjść z tej sytuacji z godnością to jest ździra
              i tyle.
              Tyle o kochance.

              -
              oldbay
              • elizja Re: po co????? 24.11.08, 00:35
                Mnie też się wydaje, że zwalanie całej winy na faceta (w tym
                przypadku oszukał ją - podobno - co nieco zmienia postać rzeczy)
                jest z lekka dziwne. żyjemy w cywilizacji, rodzina/małżeństwo jest
                pewną wartością. Nie żyjemy w buszu, gdzie nic się nie liczy, byle
                trzymać faceta za jaja. Myślę, że osoba 20 letnia powinna mieć już
                jakiś kodeks moralny, bo wychowała się w społeczeństwie, gdzie
                cenione są takie a nie inne wartości.

                Gdyby kochanka ukradła żone samochód, to odpowiadałaby za kradzież,
                a jak kradnie jej chłopa, to wszyscy mówią, że niewinna, cha, cha.
                • oldbay Re: po co????? 24.11.08, 01:03
                  Tylko, że od samochodu nikt nie wymaga, żeby miał mózg. Chłopa nie
                  da sie ukraść, bo on takowy posiada. Plus wolną wolę.

                  Trudno szukać jednego winnego całej tej sytuacji. Myślę, że i on
                  jest winny i kochanka. A i małżonka powinna sie nad wieloma sprawami
                  porządnie zatanowić.
                  -
                  oldbay
                  • elizja Re: po co????? 24.11.08, 01:18
                    Oczywiście. Nie twierdzę, że to jest tylko jej wina. Jednak powinna
                    rozumieć, że robi krzydę tamtej kobiecie i jej dzieciom. Każdy ma
                    inną wrażliwość, ale wszyscy umieją myśleć na podstawowym poziomie.
                    • oldbay Re: po co????? 24.11.08, 01:25
                      Zgadzam sie z tobą zupełnie.
                      Od momentu, w którym dowiedziała sie o żonie, dzieciach, powinna dać
                      sobie spokój i usunąć się z pola bitwy.
                      -
                      oldbay
                      • mrs.g Szalona Manuelo 26.11.08, 16:09
                        Powiem Ci jakbym sie zachowala. Niestety mialam w zyciu watpliwa
                        przyjemnosc wlasnie sie tak zachowac. Pan zapomnial najwyrazniej o
                        obraczce. Wprawdzie zona chyba nic nie wie. W kazdym badz razie, jak
                        sie przypadkiem dowiedzialam, ze ow czlowiek jest przustojny, mlody
                        lecz nie wolny. Powiedzialam mu co o nim mysle i tyle. I czulam sie
                        jak zdzira, ale ja sie tak czulam, nikt nie musial mnie tak nazywac.
                        Pocierpailam i mi przeszlo.
    • she_ra Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 22.11.08, 15:11
      A może lepiej jakbyś zrezygnowała z tego spotkania? Bo skoro ona już
      tak przez tel z Tobą rozmawia, to napewno inaczej nie będzie w 4
      oczy... A może być nawet gorzej. Lepiej ten czas poświęć na rozmowy
      z mężem. Bo to on musi zrozumieć co zrobił, nie ona.
    • disa będziesz się spotykała z KAŻDĄ kochanką męża? 22.11.08, 18:21
      może zacznij szukać sobie kogoś lepszego
      kogos komu bedziesz mogla ufac i kogo nie bedziesz musiala wyszarpywac z lap kochanek ;]
      • rosa_de_vratislavia Re: będziesz się spotykała z KAŻDĄ kochanką męża? 22.11.08, 18:36
        disa napisała:

        > może zacznij szukać sobie kogoś lepszego

        Tak jest łatwo napisać,ale ona kocha męża, dzieci (dwoje) kochają
        tatę. Myślisz,że na pstryknięcie pokochają nowego pana? I że on nie
        wykręci za kilka lat jakiegoś numeru?
        Nie jestem przekonana,że rozmowa z kochanką to dobry pomysł,ale
        proszę, nie chlap pochopnie, bo takie "dobre rady" łatwo przychodza,
        jak się w nudne popołudnie sączy kawkę przy komputerze.
        • disa Re: będziesz się spotykała z KAŻDĄ kochanką męża? 22.11.08, 18:41
          ja napisalam to co uwazam za slusze i tak jak ja bym postapila
          Jak bierzesz rozwod z mezem to on sie rozwodzi z Toba, a nie z dziecmi
          • oldbay Re: będziesz się spotykała z KAŻDĄ kochanką męża? 23.11.08, 02:07
            Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, ze to zły
            pomysł, żeby iść na takie spotkanie.
            Jak sobie wyobrażę, jak ta kochanka się "przygotowuje", jakie
            argumenty może wyłożyć na stół to aż mi niedobrze. Nie narażałabym
            się na takie nieprzyjemności, tylko starałabym się całą sprawę
            załatwić z małżonkiem. Z nim potrzebny jest dialog a nie z nią.
            No bo jakie jej argumenty przedstawić?
            Można powiedzieć - Odczep się zdziro!
            I tyle. No bo co więcej?
            -
            oldbay
            • sumire Re: będziesz się spotykała z KAŻDĄ kochanką męża? 23.11.08, 09:07
              mhm. a kochanka odpowie 'to ty się odczep' :)
              dla mnie takie spotkania to są naprawdę rozwiązania rodem z telenowel, no przepraszam bardzo.
            • disa Re: będziesz się spotykała z KAŻDĄ kochanką męża? 23.11.08, 15:41
              jesli Ona nadal notorycznie sie z nim kontaktuje to znaczy, ze On
              sprawy NIE ZALATWIL tak jak powinien.
              Dla mnie sprawa byla by jasna...
              spakowalabym go i wydelegowala do niej.
              Ja wiem... rodzina, dzieci... przywiazanie

              ale gorzej bedzie jak za 2 lata zrobi to smao z inna, jak za kolejny
              rok znowu bedzie inna... i znowu, a Ty..... Ty w imie poswiecenia
              dla Rodziny zostaniesz frajerzycą bo byc moze w koncu zostawi Cie
              całkiem a Ty bedziesz miala zmarnowane 5-10 lat w ktorych moglas zyc
              szczesliwie z innym ktory by Cie szanowal i kochal
              wiem, to jest trudne
              ale nie ponizaj sie rozmowa z nia bo ona czuje sie lepsza od Ciebie
              nie fatyguj sie do kogos kto na celu ma zgnojenie Cie
              nie ponizaj sie dla faceta ktory nie dosc, ze Cie zdradzil to
              jeszcze NIE POTRAFI zakonczyc tego romansu jak prawdziwy mezczyzna -
              ktoremu by na Tobie zalezalo...
              a on sobie prawdopodobnie zostawil u tamtej furtke -inaczej nie
              pozwolilby na kontakty z jej strony...
    • artemisia_gentileschi Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 23.11.08, 10:02
      Dziewczyno, nie masz za grosz szacunku do siebie. Po pierwsze: winna nie jest
      kochanka, tylko Twoj ukochany mezulek, ktorego nie wiedziec po kiego tak sie
      kurczowo trzymasz. Po drugie: IMO mezulek zasluguje wylacznie na kopa w dupe,
      rozwod z orzeczeniem jego winy i alimenty na Ciebie i dzieci. Jezusicku, skad
      sie biora takie ulegle meczennice?
      • cccykoria Re: Najwieksza glupota jechac do kochanicy 23.11.08, 13:06
        i zdania nie zmienie.
        Jakby rzeczywiscie chcial -to sam by to zalatwil z
        lafirynda -koniec spotkan itp
        A biedna zona poniza sie itd

    • niya Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 23.11.08, 15:32
      hm a ja bym się spotkała z tą dziewczyną, podziękowała za umilanie czasu mojemu
      mężowi i zapytał ile się za usługę należy :D


      A poważnie do autorki wątku, olej dziewczynę, tylko od Twojego męża zależy czy
      będzie się z nią widywał czy nie, ona nie jest ważna, ważne jest to czy Twój mąż
      naprawdę chce poprawić swój błąd czy liczy na to, że Ty odpuścisz a on cichcem
      nadal będzie miał dwie kobiety.

      Olej dziewczynę, wymuś na mężu zerwanie kontaktów przy Tobie ( najlepiej na
      żywo) i skup się na odbudowaniu swojego życia jeśli naprawdę umiesz wybaczyć i
      żyć z nim dalej. Życzę Ci powodzenia i podziwiam, ja zdrady wybaczyć bym nie
      umiała....
    • kochamkobiety Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 23.11.08, 16:57
      irinkaa napisała:

      > Podejrzewam, że mnie od razu zjedziecie z góry na dół za to, co
      planuję
      > zrobić, ale niech tam – piszę... Zamierzam się spotkać z kochanką
      mojego
      > męża. Całkiem niedawno odkryłam, że mój mąż coś kręci...


      Ja się czasem zastanawiam co by było, gdyby moje panie się spotkały.
      Wolę o tym nie myśleć za wiele, bo mnie ciarki przechodzą.
      • kag73 Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 23.11.08, 18:49
        "Ja się czasem zastanawiam co by było, gdyby moje panie się
        spotkały. Wolę o tym nie myśleć za wiele, bo mnie ciarki
        przechodzą."

        No to zycze Ci, zebys nigdy nie musial sie spotkac z panami Twoich
        pan.
        • kochamkobiety Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 23.11.08, 18:51
          kag73 napisała:

          > "Ja się czasem zastanawiam co by było, gdyby moje panie się
          > spotkały. Wolę o tym nie myśleć za wiele, bo mnie ciarki
          > przechodzą."
          >
          > No to zycze Ci, zebys nigdy nie musial sie spotkac z panami Twoich
          > pan.

          O żesz Ty. Nie wiem co gorsze.
          • mitado Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 23.11.08, 23:46
            Wybrałabym spotkanie panów.
            Lepsze przestawienie szczęki, niż np. cukier w baku, tudzież efektowny spray na masce o szczegółach pożycia.
    • elizja Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 24.11.08, 00:38
      Było już to spotkanie?
      • gazetowy.mail Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 24.11.08, 13:35
        Z tego co zrozumiałam bylo wczoraj. Też ciekawa jestem.
    • pychu Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 24.11.08, 13:50
      Dziewczyno!!!! A po co te zapuchnięte oczy na spotkaniu???????? Poświęć sobie
      trochę czasu, dodaj pewności siebie, nawet gdybyś miała chwilę poudawać i idź!
      Tupnij nogą na tą z przetłuszczonymi włosami, ryknij na męża i już. Przede
      wszystkim nie możesz teraz pokazać mężowi, że jesteś załamana. Po co?! Niech
      wie, że musi się o Ciebie starać, bo poważnie nabroił i może Cię stracić.
      Uwierz..... wiem co mówię...
    • para-noir Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 24.11.08, 14:39
      nie wyglupiaj sie, kobieto! zachowaj klase! twoj maz ma natychmiast
      podjac decyzje, ty czy ona.
    • oldbay Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 25.11.08, 03:04
      No i co z tym spotkaniem?
      -
      oldbay
      • gazetowy.mail Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 25.11.08, 08:26
        Pewnie autorka się załamała i troche czasu upłynie zanim dojdzie do
        siebie, że o dojściu do komputera nie wspomnę. Bo zaraz większość
        która pisała "nie idź" będzie pisać "a nie mówiłam"
        • teklana Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 25.11.08, 08:56
          I riiiinkaaaaaa!
          Przeżyłaś spotkanie z dziką zołzą?
          Już nawetnie jestem ciekawa,ale martwic sie zaczynam czy małolata
          Cię swoim tupetem nie zabiła.
        • teklana Re: Chcę się spotkać z kochanką męża 25.11.08, 08:58
          I riiiinkaaaaaa!
          Przeżyłaś spotkanie z dziką zołzą?
          Już nawet nie jestem ciekawa,ale martwic sie zaczynam czy małolata
          Cię swoim tupetem nie zabiła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja