nic się nie stało... Stało!

28.11.08, 21:22
Czy to jest normalne. Facet z którym ja byłam na imprezie i który mi
powinien towarzyszyć:
a) usiadł sobie z moją przyjaciółką,
b) zaczął z nią tańczyć i tak tańczył,
c) później oprzytomniał i chciał ze mną tańczyć ale ja byłam taka
wściekła że odmówiłam choć o mojej wściekłości nie ma do tej pory
bladego pojęcia,
d) przyjaciółka ochoczo z nim tańczyła bo przecież lubi tańczyć ale
do cholery zapomniała że ona miała się bawić z moim kuzynem a nie z
moim partnerem! A jemu najwidoczniej to pasowało. Więc ja bawiłam
się z moim kuzynem ;)

Zabolała mnie ta cała sytuacja bo myślałam że po tej imprezie coś
się między nami wyklaruje no i się wyklaorowało...
A może za bardzo wzięłam to do siebie? Liczyłam na "nie wiem na co"
no i się przeliczyłam...

Co wy o tym sądzicie?

    • amuga Re: nic się nie stało... Stało! 28.11.08, 21:33
      Zachowal sie bardzo niewlasciwie i mam nadzieje ze chociaz cie
      przeprosil.
      Przyjaciolka tez godna pozalowania.
      Jak jeszcze raz postawi cie w takiej niemilej sytuacji to mocno sie
      zastanow czy nie szkoda nerwow na taki zwiazek.
    • alpepe Re: nic się nie stało... Stało! 29.11.08, 20:16
      jedno jest pewien, ta przyjaciółka nie była zainteresowana twoim kuzynem, a ten
      facet tobą. Wyklarowało się, masz rację.
      • skara Re: nic się nie stało... Stało! 29.11.08, 20:23
        Wyklarowało się i dobrze, że teraz a nie za kilka miesięcy / lat. A
        przyjaciołkę taką to lepiej olej, bo wywinie Ci jeszcze niejeden
        taki numer.
    • ada Nic się nie stało, naprawdę :) 29.11.08, 21:36
      Moim skromnym zdaniem powinnaś poczekać aż oboje skończycie
      podstawówkę.
      A gdy już dostaniecie się oboje do gimnazjum to powinniście się
      spotkać i porozmawiać poważnie o waszej przyszłości, tj. kto gdzie
      ma z kim tańczyć i w jakim celu.

      nie_taka_swietna napisała:

      > Czy to jest normalne. Facet z którym ja byłam na imprezie i który
      mi
      > powinien towarzyszyć:
      > a) usiadł sobie z moją przyjaciółką,
      > b) zaczął z nią tańczyć i tak tańczył

      • nie_taka_swietna Re: Nic się nie stało, naprawdę :) 30.11.08, 23:57
        Fakt, ino się śmiać.
        Lecz sytuacja wcale zabawna nie była.
        Przyjaciółka uważa że nic się nie stało - dlatego taki tytuł wątku.
        Śmieszy mnie to i wkurza lecz jeszcze będzie mi dane wygarnąć obojgu
        co o nich myślę.
        • kaszmir74 Re: Nic się nie stało, naprawdę :) 01.12.08, 09:20
          Tez tak mialam na slubie mojego kuzyna - chlopala sobie
          darowalam,zwykly palant.
    • zosia_sa_mosia Re: nic się nie stało... Stało! 01.12.08, 14:06
      Wiesz, to zależy od okoliczności. Czy jesteście parą, na ile poważny jest to
      związek, jakie macie poczucie wolności i zaufania w związku.
      Jakbym ja była w takiej sytuacji, a towarzystwo byłoby zgrane, to bym sobie
      tańczyła z kuzynem i chłopakiem, przy zastrzeżeniu że partner tylko mnie adoruje.
      Jeśli poczułaś się zlekceważona, to powiedz mu o tym na spokojnie, a nie
      wygarniaj, bo rozmowa zamieni się w obronę.
      • amuga Re: nic się nie stało... Stało! 01.12.08, 23:17
        > Jeśli poczułaś się zlekceważona, to powiedz mu o tym na
        spokojnie, a nie
        > wygarniaj, bo rozmowa zamieni się w obronę.

        Popieram. Poczekaj do nastepnego razu.
        Ja mialam podobny przyklad z jednym palantem dawno temu i
        powtorzylo sie to kilkakrotnie. Co ciekawe na moje reklamacje
        slyszalam ze to ja mam problem nieuzasadniony. Potem sama sie sobie
        dziwilam ze po drugim razie jeszcze kontynuowalam ta znajomosc bo
        oczywiscie zdazylo sie znowu.
        Wreszcie dotarlo do mnie ze to on ma problem a zreszta nie tylko z
        tym. Kupa problemow.
        Moja rada: nie bagatelizowac takiego zachowania. Wlasnie
        najbardziej poznajemy druga osobe jak sie zachowuje w towarzystwie.
        • nie_taka_swietna Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 00:35
          Nie mam zamiaru go gdzieś zapraszać (nie mam zamiaru go już
          kiedykolwiek widzieć) - jak chce niech idzie z moją przyjaciółką.
          Pokazując jak bardzo był zainteresowany moją osobą poległ na całej
          lini.
          Co lepsze nie zdaje sobie sprawy z tego jak chamsko postąpił a ja go
          nie mam zamiaru uświadamiać. Niech żyje w swojej obłudzie dalej.
          Ciul z nim.
          • qw994 Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 06:50
            Przepraszam, o jakiej obłudzie mówisz?
            • nie_taka_swietna Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 09:22
              O takiej w której on myśli że jest wszysto cacy.
              • trust2no1 Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 09:37
                Czemu nazywasz obłudą to, że twoja przyjaciółka okazała się bardziej
                atrakcyjna niż ty?
                Przegrywać też trzeba umieć..
                Dlaczego facet ma się z tego tytułu krygować? To nawet lepiej (dla
                niego), że nigdzie go nie zaprosisz, a tym bardziej że nie chcesz go
                widzieć. Prawdopodobnie jest ci wdzięczny (lub wkrótce będzie) za
                takie rozwiązanie problemu.
                A w ramach eskalacji problemu proponuję tupnąć i pokazać język.


                Najbardziej nie znoszę TPSA za to, że swoją Neostradą dała dostęp do
                internetu każdemu.
              • qw994 Re: nic się nie stało... Stało! 03.12.08, 06:27
                Obłuda to co innego.
          • zosia_sa_mosia Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 09:31
            Jeśli już, to zakończ to z klasą. Nawet jeśli uważasz, że zachował się chamsko,
            to nie zniżaj się do jego poziomu, bo po fakcie będziesz tylko zła na siebie.
            Czasem facetowi naprawdę trzeba wytłumaczyć co jest nie tak.
            ...........
            Femia.pl Tylko dla kobiet - naturalnie!
            • nie_taka_swietna Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 09:55
              trust2no1 jeśli facet daje Ci do zrozumienia że jest tobą
              zainteresowany a potem ni z gruszki ni pietruszki przerzuca się na
              twoją przyjaciółkę to mam mu jeszcze podać rękę?
              Dobrze że wyszło to teraz. Więc olewam gościa tak jak on mnie ;)
              • trust2no1 Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 10:07
                No toż przecież mówię: tupnij i pokaż język. Nikt ci nie każe mu
                piątki przybijać :) Jak mówi tytuł wątku: nic się nie stało. Ty masz
                problem z głowy, on ma problem z głowy - wszyscy wkrótce będą happy.
                A jak lubisz sama robic problemy, to tupnij mocniej - może obcas
                złamiesz :))
                Wyobraź sobie taką sytuację: Idziesz ulicą i na wystawie sklepu
                spostrzegasz fantastyczną torebkę. Jesteś nią zainteresowana, więc
                wchodzisz i na półce widzisz jeszcze ładniejszą, której przedtem nie
                widziałaś. Co robisz? Czujesz się jakoś zobowiązana do kupienia tej,
                która ci mniej odpowiada?
                Wiem, wiem - życie to nie sklep, a ludzie nie torebki. Może to i
                lepiej, bo z dwoma torebkami da się żyć, natomiast...
                Z jedną kobietą nie jest łatwo, a gościa co kombinuje na dwa fronty,
                to trzeba z mety wysłać do psychiatry :)
                • nie_taka_swietna Re: nic się nie stało... Stało! 02.12.08, 21:56
                  Mogę też się wkurzyć (że czemu tak drogo) i nie kupić żadnej
                  torebki ;P

                  Co do psychiatry - popieram.
    • mamba8 Re: nic się nie stało... Stało! 03.12.08, 00:14
      Facet się mógł nie domyśleć, że Ci to przeszkadza. Czasem już tak jest. Musisz
      mu to powiedzieć i dać jeszcze jedną szansę.
    • liisa.valo Re: nic się nie stało... Stało! 03.12.08, 00:45
      Ech, a dałaś jakoś znać, że cię to drażni? No, bo w sumie on duchem świętym nie
      jest. Zachował się nie w porządku, ale o tym nie wiedział :)
      Ja jako nietańcząca sama wpychałam kiedyś faceta koleżance, mówiąc jej: "Aga,
      zatańcz z nim..."
    • pan_i_wladca_mx Re: nic się nie stało... Stało! 03.12.08, 09:50
      przepraszam ale ja mam takie skojarzenie znane mi z roznych studniowek :) panna
      przyprowadza sobie chlopca, do ktorego mogla by ewentualnie cos ten teges, a on
      tez jej wyslal liscik na matematyce wiec ten tego wiadomo (vicky pollard :), ale
      na samej studniowce on tancuje z jej kolezanka, a ty sie smiertlenie obrazasz
      zamiast sprostowac sytuacje na parkiecie :)
      sorry ale tak mi sie skojarzylo :)

      ciekawe dlaczego nie podeszlas do niegoo jak siadl na tylku i sama nie
      zaproponowalas zabawy? nie walczylas o `swoje`?
      • nie_taka_swietna Re: nic się nie stało... Stało! 03.12.08, 20:22
        O co miałam walczyć? Skoro już na samym początku pokazał mi kto go
        interesuje.
Pełna wersja